USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Sherlock Holmes - stary czy nowy?
 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#1 - Wysłana: 19 Mar 2015 07:49:34 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Muszę przyznać, że odkąd skończyłam dziesięć lat, Sherlock Holmes jest moim ulubionym bohaterem książkowym. Zapewne dzieje się to z tego samego powodu, dla którego zafascynował mnie Spock i Sheldon z TBBT - z jednej strony niezwykły umysł, z drugiej wyraźne problemy emocjonalne.
Oglądałam chyba każdy film i serial, łącznie z bardzo dobrym radzieckim, zabawnym angielsko-polskim i wersjami kinowymi. Jedyną wersją, której znieść nie mogę, jest "Elementary", głównie za sprawą pary aktorów. Oboje są dla mnie odrażający, a ich interpretacja koszmarna. Nawet interesująca skądinąd fabuła nie była w stanie przykuć mnie do ekranu. Bo aktorzy to grunt. Holmes jest postacią charyzmatyczną, której nie może grać byle dupek. Musi to być aktor z prawdziwego zdarzenia.
Holmes

Nie muszę chyba pisać, że i do miniserii "Sherlock" podeszłam na początku z wielką rezerwą. Tu jednak wyraźnie zagrał czynnik ludzki - Benedict Cumberbatch jest w tej roli świetny, jak zresztą chyba w każdej. Zresztą jeśli już musieli przenieść Holmesa do współczesności, to naprawdę powinni robić to tylko Anglicy. Amerykanie są na to zbyt plebejscy i zbyt do tej plebejskości przywiązani - nawet gdy robią film kostiumowy, wygląda on jak chłopska maskarada z okazji święta plonów, nie jak obraz z życia wyższych sfer. Mówię oczywiście o współczesności, nie o starych filmach, które jeszcze trzymały europejskie wzorce.
No i abstrahując od scenariusza, jak tu nie pokochać takiego Sherlocka?
Cumberbatch
Parura123
Użytkownik
#2 - Wysłana: 19 Mar 2015 18:24:11 - Edytowany przez: Parura123
Odpowiedz 
Też bardzo lubię Holmesa . Mam wszystkie książki z nim, a przez znajomych i rodzinę jestem uznawana za specjalistkę . Widziałam filmy kinowe, 2 rosyjskie (1 radziecki, drugi z 2010r.) i jeden brytyjski seriale . No i oczywiście wspomnianą miniserię, przed którą długo i z wielkim uporem się wzbraniałam . Dopiero musiałam zostać zmuszona do obejrzenia. Poprostu nie lubię udziwnień dokonywanych na moich ulubionych bohaterach. Seria mnie do siebie przekonała, ale lepiej, żeby inni nie zabierali się do przenoszenia Holmesa w przyszłość . Za "Elementary" nawet nie próbowałam się brać. Odrzuciło mnie przede wszystkim to, że Watson jest kobietą i widzę, że dużo nie straciłam. Widziałam kilka minut filmu z w/w "aktorem z prawdziwego zdarzenia" w roli głównej. Naprawdę niezły , ale dla mnie najlepszym Holmesem jest Jeremy Brett
Elaan
Użytkownik
#3 - Wysłana: 19 Mar 2015 20:39:27
Odpowiedz 
Eviva

Ja też zawsze lubiłam opowieści o Sherlocku Holmesie.
Książkę ostatni raz czytałam już dość dawno, ale staram się obejrzeć to, co pojawia się w TV.
Ciekawe, jak grał Sherlocka Leonard Nimoy. Na pewno włożył w tę rolę całego siebie, jak zawsze. To musiało podobać się widzom.
Serialu z Cumberbatchem nie widziałam przed obejrzeniem ST XII i szczerze rzekłszy sądziłam, że zachwyty nad jego Holmesem są mocno przesadzone.
Myślałam, że trudno mi będzie przyzwyczaić się do "nowoczesnego" Sherlocka. Ale kiedy pogodziłam się już z brakiem dorożek i nieodłącznego płaszcza w kratkę, serial po prostu mnie wciągnął.
I Cumberbatch i Freeman zagrali naprawdę świetnie.
Pierwszy raz miałam wrażenie, że dr Watson nie jest tylko płaskim tłem, nieporadnym pomocnikiem i lustrem, które ma odbijać blask geniuszu detektywa, lecz trójwymiarową, równoprawną postacią.

Eviva:
No i abstrahując od scenariusza, jak tu nie pokochać takiego Sherlocka?

W tym przypadku można by się zastanawiać, czy nie pasuje tu raczej hasło, jakim niekiedy reklamowano w USA filmy z Erichem von Stroheimem:
"Ten, którego kochacie nienawidzić".

Parura123:
dla mnie najlepszym Holmesem jest Jeremy Brett

Owszem, jest chyba najlepszym odtwórcą tej roli.
Chociaż mnie zapadł w pamięć także Peter Cushing - może dlatego, że w ogóle lubię tego aktora.
Ciekawe, że w "Psie Baskerville`ów" zagrał razem z Christopherem Lee, z którym w tym samym roku wystąpił także w klasycznej już wersji "Mumii".
Fraa
Użytkownik
#4 - Wysłana: 20 Mar 2015 07:59:58
Odpowiedz 
Nie oglądałam co prawda wszystkich adaptacji przygód Sherlocka, ale całkiem sporo. Za dzieciaka lubiłam filmy z Mattem Frewerem, ale jak teraz o nich myślę, to nie były jakieś świetne - po prostu miałam sentyment do aktora. Jego Sherlock był raczej stereotypowy i niczego nie wnosił.

Lubię uwspółcześnionego Sherlocka Downeya - wiem, że pod wieloma względami odbiega od literackiego oryginału, ale przyjemnie się ogląda.

Cumberbatcha jeszcze nie widziałam - w sensie tego najnowszego serialu. Ciągle się zbieram w sobie, ale przyznam, że troszku zaczynam mieć alergię na odtwórcę głównej roli, więc muszę najpierw się uporać z własnymi uprzedzeniami, a potem wziąć za oglądanie, inaczej to nie ma sensu. ;) Ale co mnie zachęca, żeby po ten tytuł w ogóle sięgnąć, to opinia koleżanki, że Cumberbatch ponoć ewidentnie widział Bretta i wyraźnie do niego nawiązuje.

Bo - no właśnie, tu przechodzę do sedna - dla mnie niekwestionowanym królem Sherlocków jest Jeremy Brett. On nie grał Sherlocka - on BYŁ Sherlockiem. Zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia i zachwyca nadal.
Parura123
Użytkownik
#5 - Wysłana: 20 Mar 2015 17:23:52 - Edytowany przez: Parura123
Odpowiedz 
Fraa:
Lubię uwspółcześnionego Sherlocka Downeya - wiem, że pod wieloma względami odbiega od literackiego oryginału, ale przyjemnie się ogląda.

Jak na wersję amerykańską nie jest zły . Rzeczywiście pod niektórymi względami odbiera od oryginału, ale też uwypuklił niektóre cechy np. bałaganiarstwo i ekscentryzm (może nawet trochę za bardzo). Takie inteligentne kino akcji.
Fraa:
On nie grał Sherlocka - on BYŁ Sherlockiem

Dokładnie! Nawet nie wiesz jak bardzo się z tobą zgadzam. Dodatkowym plusem jest wygląd pasujący do opisu. On był w tej roli najlepszy . Zachwycam się też wnętrzami w tym serialu z nim, ale to już nie jest takie ważne
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 21 Mar 2015 11:29:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva:
Muszę przyznać, że odkąd skończyłam dziesięć lat, Sherlock Holmes jest moim ulubionym bohaterem książkowym.

Może nie jestem aż tak wielkim fanem Holmesa, ale przyznam, że też mam słabość do tej postaci (tym bardziej, że jest to - w istocie - zarówno pierwowzór setek fikcyjnych detektywów, jak i słynnych ekranowych nerdów z charyzmą... no... prawie pierwowzór, bo wcześniej był Auguste Dupin z nowel Poego).
W każdym razie choć można - jak czynił to np. Lem - podkpiwać z idealnej rekonstruowalności wiktoriańskich zbrodni, b. lubię zarówno samego bohatera, jak i klimat opowieści o nim (czytałem chyba wszystkie wydane u nas utwory o nim, oglądałem też większość ekranizacji).

Zresztą... jak mógłbym nie lubić idola Daty:
Elaan
Użytkownik
#7 - Wysłana: 21 Mar 2015 19:40:02
Odpowiedz 
Eviva

Nasi polscy aktorzy także wcielali się w rolę genialnego detektywa.
Oto przykłady, choć z teatru, w którym sceny maluje jedynie słowo i nasza wyobraźnia.

https://www.youtube.com/watch?v=ilCye-aSPHI
https://www.youtube.com/watch?v=j4BkcA8JG48
https://www.youtube.com/watch?v=ooceYGpoRZ8
ortkaj
Użytkownik
#8 - Wysłana: 21 Mar 2015 20:19:30
Odpowiedz 
Bardzo lubię Holmesa i wracam do niego regularnie od 10 roku życia. Nie lubię dziwnej napinki wokół tej postaci. Conan Doyle pisał czyste i dobrze skonstruowane opowiadania kryminalne , które zamieszczał w Strand Magazine dla chleba. Obecne klonujące się dzieła przenoszące Holmesa w teraźniejszość są po prostu pójściem po najmniejszej linii oporu: jest już gotowa postać, z którą pierwszy lepszy scenarzysta może wyrabiać co chce. Seria z Cumberbatchem jest mocno przereklamowana i nudna jak flaki z olejem, wszystko jest pisane dla wielbicielek ( i wielbicieli bo sam Cumberbatch stwierdził, że jest otwarty na wszystkie opcje) tego nowego idola. Jeżeli ktoś chce mieć jakieś pojęcie o Holmesie, kanoniczna jest seria z Brettem, a pełna niezwykłego, niezamierzonego chyba uroku z Whiteheadem, angielski serial kręcony w Polsce w latach 80.
PS. "Elementary" jest całkiem w porządku, w każdym razie 1 i 2 sezon.
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 22 Mar 2015 09:23:58
Odpowiedz 
ortkaj

ortkaj:
Jeżeli ktoś chce mieć jakieś pojęcie o Holmesie, kanoniczna jest seria z Brettem, a pełna niezwykłego, niezamierzonego chyba uroku z Whiteheadem, angielski serial kręcony w Polsce w latach 80.

Przyznam, że dla mnie właśnie seria z Whiteheadem była tym, co kształtowało mój obraz ekranowego Sherlocka. Powspominajmy zresztą...
http://www.youtube.com/watch?v=-wT-HYt8jzs

Warto przy tym odnotować, że wśród scenarzystów serii był Anthony Burgess:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes_and_D octor_Watson
http://www.imdb.com/title/tt0298697/

Choć Zachód - owszem - chyba lepiej zna wersję z Brettem:
http://en.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes_(1984 _TV_series)
http://www.tv.com/shows/the-adventures-of-sherlock -holmes-1984/
http://www.imdb.com/title/tt0086661/
I jej dokrętki:
http://www.imdb.com/title/tt0090509/
http://www.imdb.com/title/tt0685628/
http://www.imdb.com/title/tt0095330/
http://www.imdb.com/title/tt0098765/
http://www.imdb.com/title/tt0108855/

ortkaj:
wszystko jest pisane dla wielbicielek ( i wielbicieli bo sam Cumberbatch stwierdził, że jest otwarty na wszystkie opcje) tego nowego idola

Nie jestem aż tak krytyczny wobec nowej serii, ale - owszem - uważam robienie z tej postaci symbolu seksu za dość ryzykowny ruch. Ostatecznie z jakichś powodów Conan Doyle nie rozwijał zarówno tematu obecności kobiet w życiu Holmesa, jak i możliwych podtekstów jego relacji z Watsonem. Najwidoczniej decyzja o tym, by skupić się na aktywności kryminologicznej bohatera, nie na jego życiu miłosnym, była celowa.

(Życie seksualne jest ważną częścią ludzkiego - i nie tylko ludzkiego - życia, przeciwko pokazywaniu w literaturze/filmach/serialach jego mniej tradycyjnych form też nic nie mam, ale wydaje mi się, że pchanie na silę wątków miłosnych czy erotycznych gdzie się tylko da nie jest wcale wskazane... chyba, że jest to pochodna konwencji lub celowy zamysł artystyczny, który broni się sam.)

ps. Ciekawe wobec tego jestem co powiesz na wersję z Downey'em?
http://en.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes_(2009 _film)
http://www.imdb.com/title/tt0988045/
http://www.filmweb.pl/Sherlock.Holmes
http://en.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes:_A_Ga me_of_Shadows
http://www.imdb.com/title/tt1515091/
http://www.filmweb.pl/film/Sherlock+Holmes%3A+Gra+ cieni-2011-556864
Eviva
Użytkownik
#10 - Wysłana: 22 Mar 2015 09:54:34 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Whitehead był dobrym Holmesem, choć nieco zbyt młodym. A "Elementary" - cóż, wybaczcie mi to słowo, ale jest plebejskie i po prostu chamskie, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę oryginalnego Holmesa, arystokratycznego i niezwykle kulturalnego mimo swych dziwactw człowieka. Aktor grający w "Elementary" jest dla mnie odrażający, a jego partnerka wygląda jak kuchta, nie jak lekarz i tak tez sie zachowuje... Typowo amerykańskie, a Sherlock Holmes był Anglikiem, przynajmniej w trzech czwartych. bo w jego babka była Francuzką....

Q_

Życie seksualne oryginalnego Holmesa nie istniało z prostego powodu. Ten człowiek stanowił książkowy przykład zespołu Aspergera, a tego typu problemom często towarzyszą takie objawy jak obniżone libido. W skrócie wygląda to tak, jakby odpowiedzialna za to część mózgu pozostawała w stanie niedorozwoju. Oryginalny Holmes po prostu potrzeb seksualnych NIE MIAŁ - jak Sheldon Cooper.
ortkaj
Użytkownik
#11 - Wysłana: 22 Mar 2015 17:47:49
Odpowiedz 
Q__

Wersja z Downey'em jest w porządku, ale raczej jako pastisz. Holmes jest zresztą doskonały do parodii, najbardziej lubię "Przygody najsprytniejszego z braci Holmes" z Genem Wilderem i "Po kłębku do nitki "(Without a Clue) z Michaelem Caine.

Postać Holmesa była przeznaczona dla wiktoriańskiego mieszczaństwa o dość plebejskich, niestety, niestety, gustach. Nie słyszałem aby przygody Holmesa były szeroko komentowane przez np. Oscar Wilde'a lub innych przedstawicieli angielskiego estetyzmu.
Eviva
Użytkownik
#12 - Wysłana: 22 Mar 2015 20:51:28
Odpowiedz 
ortkaj:
Postać Holmesa była przeznaczona dla wiktoriańskiego mieszczaństwa o dość plebejskich, niestety, niestety, gustach.

Nie zmienia to faktu, że sam Holmes plebejski nie był w żadnym ze swych aspektów
ortkaj
Użytkownik
#13 - Wysłana: 22 Mar 2015 22:05:15
Odpowiedz 
Eviva

Wiktoriańscy , plebejscy mieszczanie wbrew pozorom mieli małą styczność z arystokracją, postać Holmesa odzwierciedlała dokładnie ich wyobrażenia o arystokracie: szczupły, z orlim nosem, wyrafinowany intelektualnie z ekscentrycznymi manierami i lekkimi zaburzeniami emocjonalnymi, między innymi dzięki tym cechom postać Holmesa stała się archetypem detektywa-dżentelmena , którego kochamy do dziś.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 23 Mar 2015 09:08:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Życie seksualne oryginalnego Holmesa nie istniało z prostego powodu. Ten człowiek stanowił książkowy przykład zespołu Aspergera, a tego typu problemom często towarzyszą takie objawy jak obniżone libido. W skrócie wygląda to tak, jakby odpowiedzialna za to część mózgu pozostawała w stanie niedorozwoju. Oryginalny Holmes po prostu potrzeb seksualnych NIE MIAŁ - jak Sheldon Cooper.

Nie jest to takie proste... Zespół Aspergera jest - owszem - w jakimś sensie modny, więc interpretuje się przez jego pryzmat to, czo owo, a i sam Holmes - w istocie - jest dość ekscentryczny by usprawiedliwić takie interpretacje:

"– Trudno wyjaśnić coś nieuchwytnego – roześmiał się Stamford. – Jak dla mnie, Holmes ma za silnie rozwiniętą żyłkę naukowca... jego zimnokrwistość jest już cyniczna. Doskonale wyobrażam go sobie dającego swemu przyjacielowi dawkę najnowszego roślinnego alkaloidu, nie ze złej woli, oczywiście, lecz tylko z samej ciekawości badacza, który chce przekonać się, jak działa trucizna. Ale żeby oddać mu sprawiedliwość, dodam, że on sam w tym celu równie łatwo zażyłby truciznę. Ma po prostu pasję do wiedzy ścisłej.
– Cóż, to słuszne.
– Tak, ale u niego już przekracza dopuszczalne granice. Bicie trupa kijem w prosektorium nazwałbym co najmniej cudacznym wybrykiem.
– Bicie trupa!
– Tak. By sprawdzić, jakie siniaki powstają po śmierci. Widziałem to na własne oczy.
– A mówił pan, że Holmes nie studiuje medycyny.
– Nie. Bóg go wie, co on studiuje. Ale już jesteśmy na miejscu i wyrobi pan sobie własne zdanie o Holmesie.
Skręciliśmy w małą uliczkę i wąskimi, bocznymi drzwiami weszliśmy do jednego ze skrzydeł wielkiego szpitala. Znałem ten teren, toteż pewnie szedłem kamiennymi, ponurymi schodami i długim, nie kończącym się korytarzem z bielonymi ścianami i szarobrązowymi drzwiami. Przy jego końcu odbiegało w bok nisko sklepione odgałęzienie, wiodące do laboratorium chemicznego.
Mieściło się ono w obszernym pokoju obstawionym i wypełnionym niezliczoną ilością butli. Tu i tam stały szerokie, niskie stoły, najeżone retortami, probówkami i małymi palni- kami Bunsena, płonącymi migotliwym, niebieskim płomieniem.
W laboratorium zastaliśmy tylko jednego człowieka, pochylonego nad odległym stołem i po uszy zatopionego w pracy. Na odgłos naszych kroków obejrzał się i z radosnym krzykiem zerwał się na nogi.
– Mam, mam! – wołał biegnąc ku nam z probówką w ręce. – Odkryłem odczynnik na hemoglobinę, tylko na hemoglobinę.
Gdyby był odkrył żyłę złota, nie cieszyłby się bardziej.
– Doktor Watson, pan Sherlock Holmes – przedstawił nas wzajemnie Stamford.
– Dzień dobry panu – powiedział kordialnie Holmes ściskając moją rękę z siłą, o którą bym go nie posądził. – Jak widzę, wraca pan z Afganistanu.
– Skąd pan to wie, u licha? – zapytałem zdziwiony.
– Mniejsza o to – odparł i zachichotał prawie bezgłośnie. – Mówimy o hemoglobinie. Chyba pan pojmuje, jakie olbrzymie znaczenie ma moje odkrycie?
– Pod względem chemicznym jest ciekawe bez wątpienia – odparłem – ale praktycznie...
– Człowieku! Toż to największy od lat wynalazek w medycynie sądowej. Czy pan nie rozumie, że daje on nam nieomylną próbę krwawych plam? Niech pan tu przejdzie.
W zapale chwycił mnie za rękaw i pociągnął do stołu, przy którym pracował.
– Weźmy trochę świeżej krwi – mówił wbijając sobie długą igłę w palec i wytaczając kilka kropel krwi do probówki. – Teraz wleję te parę kropel do litra wody. Widzi pan: roztwór wygląda jak czysta woda. Stosunek nie może być większy jak jeden do miliona, ale mimo tego jestem pewien, że próba się uda.
Mówiąc to wrzucił do naczynia kilka jakichś kryształków, a potem dolał parę kropel przezroczystego płynu. W jednej chwili woda przybrała ciemnoczerwony kolor, a na dnie naczynia począł się zbierać brązowy osad.
– Ha! ha! – wołał Holmes klaszcząc w dłonie i ciesząc się jak dziecko z nowej zabawki. – No i co pan o tym myśli?
– Bardzo subtelna reakcja – zauważyłem.
– Piękna, przepiękna! Dawna metoda przy użyciu gwajakolu była niepewna i niezwykle prymitywna. Tak samo – mikroskopowe badanie na cząsteczki krwi. W dodatku to ostatnie nie daje już żadnego wyniku przy plamach sprzed paru godzin. Moja zaś metoda jest skuteczna zarówno przy starych, jak przy nowych plamach. Gdyby znano ją już przedtem, setki ludzi, bezkarnie teraz spacerujących po świecie, zapłaciłoby od dawna za swe zbrodnie.
– No, no – mruknąłem pod nosem.
– W kryminalistyce stale mamy do czynienia z tym zagadnieniem. Podejrzewamy kogoś o zabójstwo w kilka miesięcy po wykryciu zbrodni. Badamy bieliznę i ubranie podejrzanego i znajdujemy brązowe plamy. Czy są to ślady błota, rdzy, a może plamy po owocach albo jakieś inne? Niejeden ekspert głowił się nad tym, a dlaczego? Bo nie mieliśmy pewnego sprawdzianu. Teraz mamy sprawdzian Sherlocka Holmesa i zapomnimy o tych trudnościach.
W oczach błyszczała mu radość, rękę przyłożył do serca i skłonił się, jakby odpowiadał na huczne brawa wyimaginowanych tłumów.
– Trzeba panu pogratulować – powiedziałem zaskoczony jego entuzjazmem."


"Studium w szkarłacie"

(W tej scenie blisko mu zresztą do rasowego szalonego naukowca.)

Niemniej daleki byłbym od tak jednoznacznych - zgodnych z modą - interpretacji, bo kogo już o ten aspergeryzm nie posądzają?
http://www.rp.pl/artykul/31,1177013-Putin-zdiagnoz owany-na-zlecenie-Pentagonu.html

Skądinąd: Putin - abstrahując od tego czy ZA ma, czy też nie - znany jest raczej z otaczania się kobietami. Także - silnie wzorowany na Holmesie - doktor House, życie miłosne posiadał, i to wcale rozbudowane:
http://house.wikia.com/wiki/Gregory_House#Relation ships

Więc równie daleki, co od robienia zeń symbolu seksu, byłbym od obligatoryjnego zakładania aseksualizmu Holmesa - przyjmuję po prostu, że - z woli autora - nic jasnego się na ten temat nie dowiemy. Watson nie jest, widać, plotkarzem i/lub chwalipiętą (celowo przyjmuję wszystkie możliwe interpretacje, bo każda jest - IMO - tak samo "prawdziwa", jak i "fałszywa").

ps. Gdy wspomniałem House'a przypomniał mi się doktor Hous - zaufany Tarantogi - z lemowskiego "Pokoju na Ziemi", zabawna koincydencja nazwisk.

ortkaj

ortkaj:
Postać Holmesa była przeznaczona dla wiktoriańskiego mieszczaństwa o dość plebejskich, niestety, niestety, gustach. Nie słyszałem aby przygody Holmesa były szeroko komentowane przez np. Oscar Wilde'a lub innych przedstawicieli angielskiego estetyzmu.

Zgoda, nie była to - w swej epoce - literatura wysoka, ale czas jakby udowodnił jej wartość, jako tzw. pierwszorzędnych utworów drugorzędnych. Przeżyła w końcu w powszechnej, nie tylko plebejskiej, pamięci sporo współczesnych sobie utworów, może ambitniej zamierzonych, ale gorszych, pozbawionych nieuchwytnej przymieszki geniuszu. Stąd np. lat ileś później u Lema znajdziemy sporo ironicznych, ale i ciepłych wzmianek o Holmesie i - o kojarzących się Mistrzowi z jego przygodami - brytyjskich ghost stories (ze splecenia jednego z drugim narodziło się w końcu "Śledztwo"), zacytujmy fragment posłowia do "Opowieści starego antykwariusza" M.R. Jamesa:

"Była bowiem Anglia u przełomu stulecia krajem szczególnie przychylnym niesamowitemu żywiołowi, nawiedzającemu stare gospody na rozstaju (pustych wtedy) dróg, ponure a wyniosłe cmentarze i przestronne rezydencje różnych lordów. Wygodzie zjaw służył dobrze korzystny półmrok długich wieczorów i jeszcze dłuższych nocy, była to bowiem epoka świecy i lampy gazowej, ta sama, w której Sherlock Holmes zmagał się z uczciwą, ponieważ doskonale rekonstruowalną logicznie przestępczością brytyjskiego Imperium."

(BTW. Dla odmiany Christie Lem nie lubił, tak pisał do swego amerykańskiego tłumacza: "Ja przynajmniej nie jestem przykładem faryzeuszostwa, oficjalnie bijącego pokłony Szekspirom, a po cichu delektującego się Agatą Christie. Może to po prostu moje kalectwo, ale Agata też mnie okropnie nudzi!".)

Skądinąd i Wilde - jak na ironię - najbardziej, chyba, pamiętany jest przez pryzmat swoich najbliższych (niekoniecznie w autorskiej intencji, za to w masowym odbiorze) popkulturze dzieł. Dorian Gray np. zawędrował wręcz w regiony superheroiczno-superłotrowskie, co jest strasznym spłaszczeniem tej postaci.

Wreszcie: może i Conan Doyle pisał - domyślnie - dla piśmiennych w pierwszym pokoleniu i odległych raczej od bycia genialnymi samoukami, wychowanków londyńskich ulic, ale sam uformowany na wiktoriańskiego gentlemana mentalnie nie był w stanie pewnych granic przekroczyć, przez co nie ulegał aż tak gustom swojego - mówiąc współcześnie - targetu, nawet gdy pisał o krwi i zbrodniach, i ładował w tekst zdrowe pokłady niesamowitego (w istocie nieodległego od w/w ghost stories) klimatu.
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 6 Cze 2015 07:23:56
Odpowiedz 
Kolejny nowy Holmes - powieść "Pan Holmes" (czyli... "A Slight Trick of the Mind") Mitcha Cullina, od niedawna na naszym rynku:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=2 0773
Eviva
Użytkownik
#16 - Wysłana: 6 Cze 2015 07:34:20
Odpowiedz 
Q__:
Kolejny nowy Holmes - powieść "Pan Holmes"

OK, ja też lubię fanfiction, ale według mnie ma to pewne granice...
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 10 Sty 2017 07:02:26
Odpowiedz 
Byli twórcy RSD recenzują pierwszy:
http://www.youtube.com/watch?v=NwF7vKGhP8g
I drugi odcinek czwartego sezonu serialu Sherlock:
http://www.youtube.com/watch?v=KRNdqMsFtRo
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 29 Sty 2017 14:23:39
Odpowiedz 
Byli twórcy RSD recenzują trzeci epizod czwartego sezonu serialu Sherlock (będący przypuszczalnie finałem całości):
http://www.youtube.com/watch?v=kpb6vSP_Zkk
Doctor_Who
Użytkownik
#19 - Wysłana: 20 Paź 2017 18:53:07 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Lubiłem "Sherlocka" w pierwszym i drugim sezonie, potem zaczął mnie trochę irytować, ale wciąż oglądałem i pewnie jeżeli Benedict C. znajdzie czas by w nowych odcinkach wystąpić, to pewnie obejrzę (ostatni odcinek asekuracyjnie nakręcono tak, że mógłby być finałem, ale kontynuacji zupełnie nie wyklucza). Już chyba - z tego co pamiętam - o tym na forum Phoenixowym pisałem, że lubię, kiedy kryminały dają odbiorcy choćby minimalną szansę na rozwikłanie zagadki. Przy czym film, zwłaszcza na żywo oglądany jest bardziej wrażliwy na ten problem niż książka, lekturę naturalniej jest przerwać by "pogłówkować" nad dowodami i sprawcą. "Sherlock" zaczął jednak iść w stronę "patrzcie jaki Holmes jest genialny!", zwłaszcza gdy ten zaczął w finale przestawiać przed swoimi oczami te napisy z nagrobków, macha łapami, wiatr pewno przy tym robi, litery układają się niczym w "Pięknym umyśle", a ty widzu siedź z rozdziawioną gębą i Geniusza przy pracy ino obserwuj. Nie mam przy tym nic do Cumberbatcha, nawet bubkowaty Holmes mnie nie razi; zwykliśmy sobie wyobrażać S.H jako brytyjskiego gentlemana, podczas gdy Doyle'owski detektyw potrafił być bubkiem i to nie dla dla bubkowatości samej, ale cel w tym miał - będąc w cudzym domu ostentacyjnie strzepywał popiół z cygara (sic!) na dywan, po to by potem sprawdzić, którędy prowadziły będą ślady. Tym zaś, którzy rozważają na temat seksualnych obiektów detektywa, polecam leciwy dość i miejscami zabawny film "Prywatne życie Sherlocka Holmesa".

Nawiasem mówiąc, końcowa scena ww. filmu, gdzie to SPOILER Mycfoft informuje w liście brata o smutnym losie "tej, co mu w głowie zawróciła" wydała mi się zbliżona do sceny z Adler na końcu jednego z odcinków "Sherlocka" (z tym, że w Moffatowym serialu miało to jeszcze optymistyczny finał). Nie wiem, czy miał to być hołd złożony tamtej produkcji, zrzynka, czy przypadkowa zbieżność.
 
USS Phoenix forum / Różności / Sherlock Holmes - stary czy nowy?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!