USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Mechanika kwantowa
 
Autor Wiadomość
pirogronian
Użytkownik
#1 - Wysłana: 27 Wrz 2014 12:34:42
Odpowiedz 
Mechanika kwantowa - trudna i tajemnicza gałąź fizyki, na wspomnienie której lansuje się mózg szarego śmiertelnika Czy faktycznie jest taka straszna?

W gruncie rzeczy podstawy mechaniki kwantowej są bardzo proste - mówią one, że materia ma właściwości falowe - nawet pojedyncze cząstki. Sposób, w jaki do tego dochodzi, opisuje słynne równanie Schodingera. I że stan cząstki, bądź zbioru cząstek, nie może się zmieniać dowolnie, lecz ulega przeskokom, gdy otrzyma odpowiednią (również nie dowolną) ilość energii. Świat kwantowy zachowuje się więc trochę jak układ cyfrowy. To nawet łatwiejsze do ogarnięcia, niż fizyka ośrodków ciągłych czy cząstek swobodnych ;)

Jednak do tego prostego zbioru zagadnień dorabia się czasami bardzo wydumane filozofie. To bardzo często właśnie one zapładniają wyobraźnię fantastów naukowych, odstraszając jednocześnie przeciętnych, praworządnych obywateli. Mówi się na przykład, że w świecie kwantowym cząstki nie mają zdefiniowanej trajektorii ani położenia, że rzeczywistość w ogóle jest nieustalona, dopóki się nie dokona pomiaru (paradoks Kota Schrodingera), że gubią się przyczyna i skutek, że u podstaw świata leży prawdopodobieństwo, nie zaś determinizm... Ale to wszystko tak na prawdę jest nieprawdą. W rzeczywistości jest to tylko kwestia interpretacji zjawisk kwantowych, a dokładniej najpopularniejszej obecnie Interpretacji Kopenhaskiej. Z biegiem czasu w mediach a nawet podręcznikach zrównano tą interpretację z istotą mechaniki kwantowej, jednak jest to (uważam) wprowadzanie czytelnika w błąd. Istnieją inne podejścia, tożsame pod względem matematycznym, ale zachowujące porządek, jaki znamy z życia codziennego. Należą di nich m inn Teoria fali pilotującej, mniej popularna, ale wcale nie gorsza. Co więcej, mówi się nam, że zachowanie świata kwantowego zrywa zupełnie z tym, co znamy z życia codziennego. To również jest nieprawda. Przeprowadzono doświadczenia, w których odtworzono zjawiska kwantowe w skali makro - np zachowanie kropel na powierzchni wibrującego oleju (eksperymenty Yvesa Coudera). Odtworzono w ten sposób takie "rdzennie kwantowe" zjawiska, jak dyfrakcję cząstek na krysztale, czy tunelowanie. Co więcej, eksperymenty te są bezpośrednią analogią teorii fali pilotującej - interpretacja kopenhaska w ogóle nie daje się przełożyć na eksperyment.

Co do mnie, uważam, że to, co się dzieje w świecie kwantowym, świadczy o jego w pełni klasycznym charakterze - o istnieniu ośrodka falowego, nazywanego przez niektórych Eterem. Ośrodek ten byłby medium dla fali pilotującej, jak również (wg mnie i ludzi, którymi się inspirowałem) dla samych cząstek. Eter pojawił się w fizyce jako ośrodek dla fal świetlnych, jednak przyjęcie, że jest odpowiedzialny za zjawiska kwantowe i budowę materii, rozwiązuje problem niepowodzeń prób jego wykrycia przez np Michelsona-Morleya i innych.

Jakie mozliwości otwiera przed nami hipoteza fizycznego Eteru, w postaci klasycznego ośrodka sprężystego? Otóż, teoretyczne podróżowanie z dowolną prędkością bez potrzeby tworzenia jakichś tuneli (które i tak byłyby niemożliwe, ze względu na euklidesową naturę przestrzeni). Prędkość fali w ośrodku sprężystym zależy od jego gęstości i naprężeń. A te, teoretycznie mogą być dowolne. Zjawiska przenoszenia fal z ogromnymi prędkościami wykorzystywała technologia G-Com, w oparciu o tak zwane Globalne Prawo Skalowania.

Na razie to tyle z mojej strony. Myślę, że poruszyłem wystarczająco szeroki zakres zagadnień, i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 27 Wrz 2014 13:47:41
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
W rzeczywistości jest to tylko kwestia interpretacji zjawisk kwantowych, a dokładniej najpopularniejszej obecnie Interpretacji Kopenhaskiej. Z biegiem czasu w mediach a nawet podręcznikach zrównano tą interpretację z istotą mechaniki kwantowej, jednak jest to (uważam) wprowadzanie czytelnika w błąd. Istnieją inne podejścia, tożsame pod względem matematycznym, ale zachowujące porządek, jaki znamy z życia codziennego

Poczekaj, ale odrzucasz Interpretację Kopenhaską, bo prowadzi nas do sprzecznych z intuicją wniosków i nie daje nadziei na nadświetlne ślizganie w eterze (jak kontrpropozycje), czy też znajdujesz jakieś przesłanki stricte naukowe, by przedkładać nad nią inne interpretacje...

ps. Nie odbierz tego jako ataku, a w kategorii niewinnego żartu - grałeś kiedyś w stary WoD Synem Eteru?
http://whitewolf.wikia.com/wiki/Sons_of_Ether
http://sonofether.tripod.com/soe.html
pirogronian
Użytkownik
#3 - Wysłana: 27 Wrz 2014 13:57:03 - Edytowany przez: pirogronian
Odpowiedz 
Q__:
odrzucasz Interpretację Kopenhaską, bo prowadzi nas do sprzecznych z intuicją wniosków i nie daje nadziei na nadświetlne ślizganie w eterze (jak kontrpropozycje), czy też znajdujesz jakieś przesłanki stricte naukowe, by przedkładać nad nią inne interpretacje...

Mam wrażenie, że nie doczytałeś mojego posta do końca... Rzuciła ci się w oczy wzmianka na temat teorii fali pilotującej i odtwarzających ją eksperymentach?

Ponadto - owszem. Istnieje bardzo ciekawa teoria autorstwa stareńkiego już fizyka Milo Wolffa, zwana Rezonansem przestrzeni, która zgrabnie opisuje cząstkę jako zjawisko falowe. Z falowej cząstki elementarnej w ruchu wynika wówczas zarówno relatywistyczny przyrost masy, jak i fala de Broglie - czyli mamy mechaniczne, klasyczne podstawy istnienia "fal materii" oraz zjawisk relatywistycznych. Wszystko na gruncie rzeczywistego istnienia ośrodka, w którym falowa cząstka istnieje. Czy to + eksperymenty z falami pilotującymi to dostateczna podstawa?

A, mogę też zadać kontrpytanie - na jakiej podstawie mam odrzucić interpretację fali pilotującej, na rzecz interpretacji kopenhaskiej? Są jakieś naukowe podstawy ku temu?
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 28 Wrz 2014 17:49:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
A, mogę też zadać kontrpytanie - na jakiej podstawie mam odrzucić interpretację fali pilotującej, na rzecz interpretacji kopenhaskiej?

No, ja tam jestem w sumie zwolennikiem interpretacji Everetta, więc nie będę Cię przekonywał do kopenhaskiej.

ps. Ciekawostka w temacie:
http://physics.stackexchange.com/questions/81656/w hy-is-the-copenhagen-interpretation-of-quantum-phy sics-the-most-widely-accepted
I parę linków wikipedycznych po angielsku:
http://en.wikipedia.org/wiki/Pilot_wave
http://en.wikipedia.org/wiki//De_Broglie–Bohm_theo ry
http://en.wikipedia.org/wiki/Aether_theories#Quant um_vacuum
pirogronian
Użytkownik
#5 - Wysłana: 22 Mar 2015 15:08:10
Odpowiedz 
Może kogoś to zainteresuje. Przetłumaczyłem na dniach artykuł jednego Rosjanina, O prawie harmonii fazowej Louisa de Broglie, traktujący o narodzinach, upadku i odrodzeniu prawa harmonii fazy, idei autorstwa Louisa de Broglie, od którego pochodzi też słynna koncepcja fali materii (zwanej też falą de Broglie). Jak się okazuje, mimo fundamentalnego miejsca w rozwoju mechaniki kwantowej, ani de Broglie, ani tym bardziej jego koncepcje, nie mieli spokojnego życia...

Tekst ten przypomina również, że w przeciwieństwie do tego, co się czasem czyta i słyszy, mechanika kwantowa, a nawet same jej podstawy i interpretacje, wciąż są tematem zażartych dyskusji i dociekań. Ale, w sumie więcej na ten temat powiedziałem w pierwszym poście tego wątku, więc po prostu zapraszam ciekawych do lektury.
pirogronian
Użytkownik
#6 - Wysłana: 12 Kwi 2016 00:14:13
Odpowiedz 
Popełniłem tekst przybliżający w formie bajki moje spojrzenie na historię i stan badań mechaniki kwantowej:
Geopolityka kwantowa
Dla leniwych wklejam zawartość poniżej:

Bajka

Dawno, dawno temu, w środkowej Europie, było sobie poukładane i przewidywalne społeczeństwo, zwące siebie Niemcami. Żyli oni w sposób uporządkowany, do tego stopnia, że byli w stanie opracować bardzo dokładne proste zasady, według których funkcjonował ich kraj. Dla przykładu: gdy jakiś Niemiec zaparkował samochód w dowolnym miejscu swojego kraju, to o ile w międzyczasie nie przeszła tamtędy klęska żywiołowa, znajdował go potem w tym samym miejscu bez żadnych strat. To samo tyczyło się innych rzeczy. Każe zdarzenie dawalo się jednoznacznie wytłumaczyć. Gdy komuś coś ginęło, zawsze po jakimś czasie znajdował ogłozenie, że ktoś to coś znalazł i czeka na właściciela, aby mu oddać zgubę.

Jednak cały ten uporządkowany świat stanął w obliczu kryzysu mentalnego, gdy rządni wiedzy i przygód niemieccy naukowcy i odkrywcy zaczęli penetrować nieznane tereny na wschód od Odry. Od razu zaczęły pojawiać się dziwne doniesienia o znikających nagle samochodach oraz innych rzeczach. Wielu niemców musiało wracać do swojego kraju piechotą, i sprawa ta z anegdoty stała się poważną zagwozdką naukową. Społeczeństwo niemieckue za punkt honoru postawilo sobie racjonalne wyjaśnienie przedwidnych zjawisk, które miały miejsce tuż za ich granicą, gdzie samochody znikały bez śladu i racjonalnego wytłumaczenia, po czym potrafiły nagle pojawić się w zupełnie innym miejscu, czasami kompetne, a czasami wybebeszone i rozczłonkowane. Na wschodni brzeg Odry zaczęły -przybywać ekspedycje, aby przeprowadzić eksperymenty, mające ustalić zasady rządzące tymi dziwacznymi zjawiskami, oraz ich mechanizm.

Już po krótkim czasie okazało się, z jaki dziwnym fenomenem mają od czynienia. Otóż dowolnym przedmiot, jaki poddawano doświadczeniom, nie zniknął. Mimo przygotowania wielu konfiguracji, ustawiania najwymyslniejszej aparatury obserwacyjnej, czy to w postaci ludzkich obserwatorów, czy też sprzętu audiowizyjnego, z pola obserwacyjnego nic nie chciało znikać. Wówczas zwrócono uwagę na fakt, który dotąd wydawał się być mało istotnym - przedmioty zawsze znikały wówczas, gdy nikt na nie nie patrzył. Zaczęto więc stosować obserwacje w konketnych momentach czasu. Okazało się, że im dłużej pole eksperymentu pozostawało nieobserwowane, tym bardziej rosło prawdopodobieństwo, że zaczną się dziać owe dziwne rzeczy. Zaczęto stosować różne warianty. Do podstawowego opisu doszły dodatkowe prawa, mówiące, że prawdopodobieństwo zajścia zjawisk rośnie również wówczas, gdy jak najmniej osób kręci się w pobliżu, oraz rośnei wrz z odległością, w jakiej te osoby się znajdują. Z czasem opracowano nawet dość dokładne wzory, opisujące owe zalezności. Jednak sam mechanizm wymykał się ciągle wszelkim racjonalnym wyjaśnieniom.

Burza ideologiczna, jaka wtenczas wybuchła, była nie od opisania. Spośród rozsądnych i poważnych dotąd Niemców wyłaniać się poczęły osoby twierdzące, że odkrycia dokonywane po drugiej stronie rzeki świadczą o istnieniu nowej, nie znanej dotąd rzeczywistości, która to nie polega wcale na ścisłej zależności przyczyny i skutku, ale zadowala się jedynie podaniem prawdopodobieństwa zajścia określonego skutku pod warunkiem zajścia odpowiedniej przyczyny. Był to pogląd trudny do zaakceptowania, ale i tak lepszy niż fantazje prawdziwych szaleńców, że w owej krainie, nazwanej z czasem Polską, martwe przedmioty dostają nagle wolnej woli i pod wpływem własnej decyzji same się gdzieś ulatniają, gdy nikt nie patrzy.

Z czasem, mimo ciągłego braku wyjaśnienia mechanizmu tajemniczych zjawisk, przyzwyczajono się do nich, i zamiast głowić się nad ich postawową przyczyną, skupiono się na opracowaniu wygodnego dla planowania działań opisu. Ponieważ w Niemczech do przestawiania przedmiotów z miejsca na miejsce, szczególnie tak dużych i wymagających kierowcy, jak samochody, potrzebni są ludzie, więc wprowadzono do opisu pojęcie człowieka wirtualnego, od miejsca jego odkrycia zwanego potocznie Polakiem. Pojawienie się takiego czlowieka jest mierzone prawdopodobieństwem i nie ma on statusu realnej osoby, aczkolwiek wykonane przez niego działania są jak najbardziej realne. Mimo licznych głósów krytycznych ze strony osób nie mogących się pogodzić z przyjęciem nieracjonalności leżącej u podstaw świata, model ten został w środowiskach akademickich oraz logistycznych powszechnei zaakceptowany. Oponentom zawsze zaś mówiono, że skoro stosując prawa tego modelu, można z powodzeniem planować i wykonywać zadania tam, gdzie wcześneij było to niemożliwe, czyli w krainie Polsce, więc znaczy to, że model jest dobry i krzyczenie, pojęcie wirtualnego człowieka, wykonującego rzeczywistą pracę, jest bez sensu, jest... bez sensu.

W zasadzie bajka nasza powinna się tutaj zakonczyć. Analogia to teorii kwantów jest już chyba aż zbyt widoczna. Jednakże byłoby to pójście na łatwiznę. Bo tak na prawdę historia bynajmniej się na tym nie kończy.

Otóż w Niemczech istniała od samego niemal poczatku grupa osób, z jakiegoś jednak powodu zawsze niewielka i lekceważona, choć na samym początku dopuszczana do głosu razem z innymi (dopóki nie skrystalizowała się teoria tzw mechaniki polskiej i wirtualnych Polaków), którzy uważali, iż siły stojące za tajemniczymi zjawiskami są jak najbardziej racjonalne i przewidywalne. Po prostu rządzą się nieco innymi prawami i zasady urzywane w Niemczech są zbyt toporne, aby móc je wykryć. Uważali oni, że tzw Polacy to ludzie jak najbardziej prawdziwi, tylko żyjący inaczej, niż Niemcy. Uważają, że mają realne dowody na oparcie swoich tez, choć żaden z poważnych intsytutów tego nie potwierdza, ani też żadna poważna firma logistyczna nie kożysta z ich przewidywań. A twierdzą oni np, że zachowując odpowiednią ciszę i dyplomację, można dotrzeć do ukrywających się po lasach Polski Polaków i za parę butelek wódki, której to w Niemczech nie brakuje i jest śmiesznie tania, nie tylko odzyskać "zniknięte" wcześniej dobra, ale i dostać wiele nowych, o których nigdy nie słyszał żaden Niemiec. Zdaniem owych dysydentów, lasy Polski to niewyczerpane niemal źródło taniej siły roboczej, która w przeciwieństwie do swojego teoretycznego odpowiednika, jest jak najbardziej realna i może posłużyć konkretnym celom. Mimo to, podejście takie było ostro krytykowane przez powaznych uczonych, którzy relacje o wzbogaceniu tą metodą kwitowali sprawę, że przeczyłoby to znanym powszechnie zasadom ekonomii, które były nie do ruszenia od wieków, w tym podstawowe prawo o tym, że całkwita ilość waluty jest stała i nie może jej przybywać ani ubywać. Ponieważ podejrzane interesy robione za wódkę burzyły te uświęcone prawa, ludzie je robiący byli najczęściej zwyczajnie oskarżani o oszustwa, a ich opowieści wielkich zasobach dóbr w polskich lasach uchodziły za marne próby wymigania się od kary. Nie dziwota więc, iż wkrótce pojawiać się zaczęły teorie spiskowe, jakoby instytuty i poważne firmy celowo ignorowały doniesienia i twierdzenia dysydentów, aby ukryć to bogactwo wobec społeczeństwa i czerpać z niego zyski samemu. Ale, jak wiemy, oszołomów zawsze pełno, a co oni tam sobie wygadują, to ich sprawa. My wierzymy w Niemiecką logikę i postęp, a poważne instytucje nas prowadzą ku przyszłości...

khue! khue! Nawet ja się zakrztusile w końcu, pisząc to. Kto normalny by uwierzy w to na slepo i nie sprawdził? Cóż, dzisiejszy świat, z jego nauką, ekonomią oraz polityką bardzo przypomina mi przedstawioną powyżej bajeczkę. Oczywiście jest to przełożenie nie dosłowne, acz mam nadzieję ,że dla każdego zrozumiałe i pobudzajace do myślenia, jako, że o to własnie chodziło. Czym jest mechanika kwantowa? Dlaczego nauka stanęła w miejscu? Dlaczego neimal sie nie słyszy o teoriach, które opisują świat lepiej, niż obecny Model Standardowy, a jeśli już się słyszy, to w kontekscie pseudonauki? Dlaczego przepadły gdzieś bez wieści doniesienia o skonstruowaniu przez szanowanych w swoim czasie naukowców rewolucyjynch urządzeń, łamiących uznawane obecnie, po wielu latach, tzw prawa fizyki?

Literatura

Nie wszystkie podane publikacje w całosci przeczytałem. Oczywiście ręczę za te, które sam przetłumaczyłem. Resztę zamieszczam na razie orientacyjne/wywoławczo.

Andrzej Horodeński, "Tajna historia fizyki kwantowej". Dostępne online: https://www.researchgate.net/publication/275212501 _Tajna_historia_fizyki_kwantowej_wyd_II_poprawione
David Hestenes, Arizona State University, "Czas, masa i drgania elektronu", tłumaczenie z ang., dostepne online: http://falujacywszechswiat.blogspot.com/2015/09/cz as-masa-i-drgania-elektronu.html
Bezruchowy generoato wysokiej mocy Clemente Figuera: http://urzadzenia-darmowej-energii.blogspot.com/20 14/07/bezruchowy-generator-wysokiej-mocy.html
The enigma of Clemente Figuera: http://www.alpoma.net/tecob/?page_id=8258
PowerMedia: Tesla's theory of gravity: http://peswiki.com/index.php/PowerPedia:Tesla's_Dy namic_Theory_of_Gravity
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 13 Mar 2019 01:52:00
Odpowiedz 
Słyszeliście o eksperymencie Wignera, z którego zdaje się wynikać nieistnienie czegoś takiego jak obiektywna rzeczywistość? Cóż, wygląda na to, że otchłań właśnie się otwarła:
https://arxiv.org/abs/1902.05080
https://www.technologyreview.com/s/613092/a-quantu m-experiment-suggests-theres-no-such-thing-as-obje ctive-reality/
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 14 Mar 2019 02:01:02
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 5 Kwi 2019 20:53:13
Odpowiedz 
 
USS Phoenix forum / Różności / Mechanika kwantowa

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!