USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Religia wg Mav-a.
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  8  9  10  11  12  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#1 - Wysłana: 20 Wrz 2012 01:35:04 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Nie chciałem tego robić, ale zrobiłem - napisałem co o tym wszystkim myślę. Będą ciężkie rzeczy, ale przeczytajcie całość, bo tylko wtedy nabierze to sensu. Dlaczego oddzielny temat? Bo napisałem duży tekst i nie chciałem, żeby to przepadło jako pojedynczy post. Ciekawi mnie wasza opinia na ten temat.

Człowiek poprzez proces ewolucji, rozwoju inteligencji, stał się świadom czegoś smutnego i przerażającego - że prędzej czy później umrze. Tego obciążenia nie mają mniej inteligentne istoty na tej planecie. Żyją z dnia na dzień i nie wymyślają teorii na temat sensu swojego istnienia. Ludzki mózg broniąc się przed utratą sensu bycia, wynikającą z tej smutnej wiedzy, stworzył wiarę w życie po życiu. Człowiek nie dopuszcza myśli, iż życie może się tak po prostu kończyć. To swoista obrona przed zapaścią umysłową, bo człowiek zwyczajnie straciłby wolę życia. Nie potrafiłby walczyć z problemami wiedząc, że to prowadzi donikąd. Ludzie czują, że coś musi być po śmierci, że ktoś nad nimi czuwa, że coś tam dalej jest - tak mózg obronił się przed świadomością końca. Naukowcy, którzy sukcesywnie rozszyfrowują ludzki mózg od kilkunastu lat, znaleźli podobno cześć za to odpowiedzialną. Osoba poddawana stymulacji tego miejsca odpowiednimi impulsami, odczuwa zmożone poczucie czyjejś wyższej obecności.

Kwestią czasu było, iż ludzie z takim swoistym zabezpieczeniem i obciążeni brakiem wiedzy na temat świata w którym żyją, stworzą coś, co dzisiaj nazywamy religią. Zwykłe błyskawice były dla nich zagadką, tak jak kropki na nocnym niebie, komety, słońce. Co to jest? Takie pytanie zadawali. To on to stworzył, ten do którego pójdziemy po śmierci - taką odpowiedz otrzymali od swojego umysłu. To naturalny tok myślenia. Musieli to jakoś wszystko wytłumaczyć. Nasza inteligencja jest także naszym wrogiem. Macie psa? Pomyślcie co by biedak przechodził, gdyby nagle iloraz inteligencji skoczyłby mu do naszego poziomu? Co ja tu robię? Skąd się wzięły patyki, którymi lubię się tak bawić? Ja umrę za kilka lat... tak po prostu? Obraża was to porównanie do psa? Przecież pochodzimy z tej samej kałuży, z której zrodziło się życie. Jesteśmy po prostu trochę mądrzejsi. Tak więc powstało wiele różnych religii. Jedni wierzyli, że ziemie przytrzymują żółwie, inni że słońce jest Bogiem, a komety to złe upiory. Są też tacy, którzy twierdzą, że w piątek nie wolno jeść mięsa tylko ryby.

Religia stałą się narzędziem do polityki i zapalnikiem wojen. Dwa tysiące lat temu wielu ludzi było uciskanych przez wielkie cesarstwo Rzymskie. Ludzie walczący z tyranią Rzymian, potrzebowali symbolu, czegoś co pomoże ludziom przetrwać. W tamtych czasach było wielu charyzmatycznych nauczycieli i proroków, często uważanych, za oczekiwanego Mesjasza. Jeden z nich się przebił i stał się takim symbolem - był nim Jezus. Jego Matkę opisano jaką dziewicę. Ciało zabrano, aby wyglądało, że zmartwychwstał. Biblia to zbór takich starannie dobranych opowiadań, opisujących w odpowiedni sposób tamte wydarzenia. Wszelkie niewygodne ewangelie nie zostały w niej zawarte, a wiele z nich zostało zniszczonych. Wszystko po to, aby uzyskać obraz tamtych wydarzeń, jako Boską interwencje. Zwolenników nauk Jezusa przybywało. Co się stało z innymi prorokami, w których upatrywano Mesjaszy i ich naukami? W roku 380 cesarz rzymski Teodozjusz I Wielki uznał chrześcijaństwo za religię panującą, co przyczyniło się do jej rozwoju i ekspansji na całe terytorium cesarstwa.. Tak jest. Jeśli ktoś miał swoje kościoły, to przerobiono je na Chrześcijańskie. Oczywiście nie wszystkie religie udało się zdusić. Nadal były spory i są do dzisiaj.

Kościół tworzą ludzie, którzy nie wyglądają na innych niż reszta. Religia pełna jest ludzkich błędów. Widać, że była tworzona przez ludzi w określonych czasach. Gdyby wywodziła się od istoty wyższej, wszechwiedzącej, która stworzyła niebo i Ziemię, to czy byłyby tam takie zacofane poglądy? Dlaczego kobiety nic nie znaczą w Kościele Chrześcijańskim? Dlaczego nie mogą prowadzić mszy? Takie czasy to były. Ale Bóg chyba wie, że kobiety głupsze nie są i mają coś ciekawego do powiedzenia, prawda? Zacofane czasy to i zacofana Religia. Był taki prorok, u którego kobiety były tak samo traktowane jak mężczyźni, no ale się nie przebił. Kim są ludzie, którzy tworzą Kościół, te święte miejsce? Coś Boskiego jest w tym, w tych ludziach? Niestety. Ludzie ci potrafią molestować seksualnie dzieci, są klientami burdeli (wiem to nie tylko z gazet). Mają ukryte dzieci itd. W szkole mieliśmy takiego w porządku księdza, co opowiadał nam różne śmieszne historyjki. Mówi, że jak się przy rożnych okazjach spotykają większą grupą np. na jakiejś wsi, to opowiadają sobie, kto co mówił w spowiedziach i łączą fakty. I kiedyś tak gadali, o takiej co się przyznała, że zdradza męża i akurat roznosiła jedzenie jak o niej gadali. Zrobiła minę i uciekła. Taka głupia sytuacja się zrobiła i roześmiany od ucha do ucha nam to mówił - zabawna historyjka. Inny, który był mniej lubiany, jeździł samochodem za ponad 80 tyś zł. Były to czasy, gdzie Polonez był dobrym autem. Ale on twierdził, że to nie jest jakiś drogi samochód. Ksiądz, blisko mojej parafii, ma mnóstwo mieszkań, które zapisały mu staruszki. Ma też firmę szyjącą ubrania - niezły biznesmen. Ojca Rydzyka przedstawiać nie trzeba. Zbierał pieniądze na stocznie Gdańską, które zniknęły itd. ale co tam. Są dobrzy księża, ja to wiem, ale jest tam mnóstwo złych ludzi - zbyt dużo jak dla mnie. I żeby te afery były marginalne, ale jest ich dużo za dużo, a ile nie wyszło na światło dzienne? Tacy ludzie byli częścią Kościoła - co logiczne - także sto, dwieście, pięćset lat temu itd. Jak mogę czemuś takiemu zaufać? Jak coś tak zniszczone i przesiąknięte przez czynnik ludzki, ma być dla mnie czymś Boskim? Sprawę nie poprawia fakt, iż nie ma jednej religii - jest to kolejny dowód, iż to wymysł człowieka.

Nie pożądaj żony bliźniego swego. Dlaczego 10 przykazań, ponoć pochodzących od Boga, zawiera taki męski punkt widzenia? Dlaczego żony bliźniego swego? Tłumaczenie, że wystarczy aby jedna strona nie dążyła do zdrady, jest dla mnie bezsensu. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną - jak dla mnie to mamy tutaj do czynienia z pychą u Boga, to takie ludzkie... Wiadomo, że podczas wymyślania przykazań, chciano faworyzować jedną religię. Przydało się to jak chrześcijanie je przejęli. Nie mamy przechodzić do konkurencyjnych religii jak np. na Islam. Nie zabijaj - fajnie, tylko dlaczego sam stworzył świat, w którym trzeba zabijać, aby przeżyć? No chyba, że się jest roślinożercą. A może zabijanie zwierząt się nie liczy? Nie cudzołóż - czy nie było już o zdradach? Zresztą można snuć tyle interpretacji ile się chce, kto by się w tym wszystkim połapał? Z tymi zdradami i ślubami też jest ciekawie. Najnowsze badania naukowe jasno pokazują, że człowiek nie jest monogamiczny z natury. Biolodzy są pewni, że jesteśmy gatunkiem poligamicznym. Dlaczego Bóg tworzy nas poligamicznymi, a potem nakazuję nam wierność na całe życie? To jakaś ponura zabawa? W naturze występują zwierzęta, które zostają parami na całe życie. Brak wiedzy stworzył z niektórych zjawisk astronomicznych Bogów, a zacofana kultura zmniejszyła role kobiet w Kościele itd. Religia na każdym kroku zdradza, że powstała w ludzkim umyśle.


Czy istnieje Bóg? Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć? Gdybym powiedział, że na pewno nie, to byłbym ograniczonym człowiekiem. Czy jest życie po śmierci? Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć? Gdybym powiedział, że na pewno nie, to byłbym ograniczonym człowiekiem. Nie wiem kim może być Bóg, jaką jest istotą i jaką rolę w tym świecie odegrał. Nie wiem też jak wygląda życie po śmierci i jakie zasady tam panują. Natomiast wiem - i mam solidne powody tak przypuszczać - że religie świata, to ludzka próba uporządkowania tych pytań. Różniące wynikają z wyobraźni, wiedzy, kultury, poziomu życia ludzi, którzy ją tworzyli. Nie pozwala mi to zaakceptować religii i instytucji Kościoła w tak poważny sposób, jak się tego oczekuję. Dlatego religijny Star Trek dla mnie byłby bez sensu. Ludzie podróżujący wśród gwiazd, spotykający inne cywilizacje i formy życia, mieliby być zaangażowani tak poważnie w coś, spisane przez ludzi w czasach, w których myślano, że ziemia jest płaska? Mongołowie nazywali komety "córkami diabła".Papież Kalikst III wyklął Kometę Halley'a jako narzędzie diabła. Czy zatem Picard i jego załoga nie powinny ich tak traktować? Dlaczego mamy bagatelizować takie sprawy, które nauka tak ogołociła, a inne - także pochodzące od ludzi z tamtych czasów - traktować tak poważnie? Wiara w Boga, w istotę wyższą, nie oznacza, że automatycznie trzeba serio traktować jakąś z wielu religii świata i wierzyć w opisane przez nie wydarzenia.

Zakładając, że się mylę, że treść zawarta w Biblii jest prawdą. Czy człowiek, który co tydzień chodzi do kościoła, nie z potrzeby wewnętrznego dobra, jak czyni to wielu, tylko aby zaklepać sobie miejsce w niebiosach, jak też czyni to wielu - jest wartościowy? Czy dobro nie powinno wypływać same z siebie z człowieka, a nie w imię interesu? Czy człowiek, który całe życie jest na bakier z religia, ale pod koniec czując śmierć, nagle zwraca się ku Kościołowi - jest wartościowy? Czy człowiek, który w obliczu otaczających go faktów, odrzuca religie uznając ją za ludzki wymysł - będzie przeklęty? Pomimo, że jest dobrym człowiekiem? Nie chcę nikogo skrzywdzić, chcę normalnie żyć, i dać żyć innym - czy dla niego nie ma tam miejsca? Jeśli tak jest, to powiem tak: to wszystko jest bardziej spaprane niż myślałem.
Picard
Użytkownik
#2 - Wysłana: 20 Wrz 2012 04:32:17
Odpowiedz 
Mav:
Czy istnieje Bóg? Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć? Gdybym powiedział, że na pewno nie, to byłbym ograniczonym człowiekiem

Tylko z tą częścią twojej wypowiedzi się nie zgadzam, bo przeformułuj teraz pytanie: czy istnieją krasnoludki? I czy jeśli odpowiesz nie to czy oznacza, że jesteś ograniczonym człowiekiem, czy też oznacza to, iż zwyczajnie wymagasz dowodu na potwierdzenie jakiegoś twierdzenia?
Korrd
Użytkownik
#3 - Wysłana: 20 Wrz 2012 09:59:42
Odpowiedz 
a może jednak gdzieś, na jakieś planecie istnieją istoty, zbliżone do naszego wyobrażenia o krasnoludkach ? Ja na przykład nie wiem, bo skąd mam wiedzieć ?
Picard
Użytkownik
#4 - Wysłana: 20 Wrz 2012 10:23:10 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Korrd:
a może jednak gdzieś, na jakieś planecie istnieją istoty, zbliżone do naszego wyobrażenia o krasnoludkach ? Ja na przykład nie wiem, bo skąd mam wiedzieć ?

Dowód proszę na poparcie takiej tezy o istnieniu kosmicznych krasnoludków. Półki takiego dowodu nie ma nie uważam za zasadne by dawać wiarę bajką. To samo zresztą tyczy się życia pozaziemskiego jako takiego - półki nie ma dowodów na jego istnienie, pozostaje w tej kwestii sceptyczny i uważam, że to całkiem racjonalna postawa. A samo istnienie krasnoludków jest raczej niemożliwe z naukowego punktu widzenia - jak złożony mózg miał by się rozwinąć u tak małych istot?
Korrd
Użytkownik
#5 - Wysłana: 20 Wrz 2012 10:50:52
Odpowiedz 
Picard

Wspaniły pomysł z tym dowodem, kiedy mówimy o samym dopuszczaniu do siebie, że coś potencjalnie może istnieć, chociaż nie jesteśmy o tym przekonani właśnie z braku dowodów. Nie wiemy, więc zachowujemy się, jakby tego nie było. Pewnie o to chodziło Mavowi, kiedy pisał: "Czy istnieje Bóg? Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć? Gdybym powiedział, że na pewno nie, to byłbym ograniczonym człowiekiem. Czy jest życie po śmierci? Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć?"
Gdyby na wszystko były dowody, to nie było by o czym gdybać.
I też z tą "racjonalną postawą" specjalnie się nie wyróżniasz, bo przypuszczam, że wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej sceptyczni w stosunku do zjawisk nieudowodnionych (wyłaczając w niektórych przypadkach przekonania religijne).
Picard
Użytkownik
#6 - Wysłana: 20 Wrz 2012 11:06:28
Odpowiedz 
Korrd:
Wspaniły pomysł z tym dowodem, kiedy mówimy o samym dopuszczaniu do siebie, że coś potencjalnie może istnieć, chociaż nie jesteśmy o tym przekonani właśnie z braku dowodów. Nie wiemy, więc zachowujemy się, jakby tego nie było. Pewnie o to chodziło Mavowi, kiedy pisał: "Czy istnieje Bóg? Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć? Gdybym powiedział, że na pewno nie, to byłbym ograniczonym człowiekiem. Czy jest życie po śmierci? Nie wiem, bo skąd mam wiedzieć?"
Gdyby na wszystko były dowody, to nie było by o czym gdybać.
I też z tą "racjonalną postawą" specjalnie się nie wyróżniasz, bo przypuszczam, że wszyscy jesteśmy mniej lub bardziej sceptyczni w stosunku do zjawisk nieudowodnionych (wyłaczając w niektórych przypadkach przekonania religijne).

pisze tylko, że z racjonalnego puntu widzenia nie ma powodów wierzyć w coś czego żadną miarą nie da się udowodnić, dlatego też wiara w bogów w niczym zasadniczo nie różni się od wiary w krasnoludki. Nie a chyba nikt nie traktuje wiary w baśniowe skrzaty poważnie?
Korrd
Użytkownik
#7 - Wysłana: 20 Wrz 2012 11:19:05
Odpowiedz 
Picard

Z terminologicznego punktu widzenia wierzyć jest sens tylko w to, co nie jest udowodnione. Taka różnica między "wierzyć" a "wiedzieć". Nie oznacza to oczywiście, że należy wierzyć we wszystko, co nie jest udowodnione ;)
Ja np. nie wierzę w baśniowe skrzaty, wątpię w istnienie Boga i uważam za dość prawdopodbne istnienie obcych form życia. Na wszystko mam takie same dowody, czyli żadne, a jednak staram się jakoś oceniać prawdopodbieństwo istnienia takich zjawisk i nie podchodze do nich z jednakowym sceptycyzmem.
Mav
Użytkownik
#8 - Wysłana: 20 Wrz 2012 12:30:59 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Tylko z tą częścią twojej wypowiedzi się nie zgadzam, bo przeformułuj teraz pytanie: czy istnieją krasnoludki? I czy jeśli odpowiesz nie to czy oznacza, że jesteś ograniczonym człowiekiem, czy też oznacza to, iż zwyczajnie wymagasz dowodu na potwierdzenie jakiegoś twierdzenia?

Krasnoludki są w pewien sposób zdefiniowane. Wiemy jak wyglądają itd. Można więc w obliczu tych faktów zbić je jako zwykłą bajkę (przynajmniej jeśli mowa o Ziemi, bo tak jak napisał Korrd, moze być jakaś planeta z krasnoludopodobnymi mieszkańcami ). Boga natomiast nie można jednoznacznie zdefiniować. Można go upatrywać jaką istotę z kosmosu, która miała wpływ na nasz rozwój. Skomplikowana i potężna forma życia, coś jak Q ze ST. Dlatego nie mogę powiedzieć, że na pewno nie istnieje, bo czy przy wielkości kosmosu, zjawiskach fizycznych itd. można wykluczyć istnienie takiej istoty/istot? Czym był wielki wybuch? Są inne wymiary? Można podróżować w czasie? Nie ma odpowiedzi na te pytania, zbyt małą mamy wiedzę. Przyjmuje więc do wiadomości, że może istnieć inny, wyższy byt. Ale to nie oznacza automatycznie wiary w jego istnienie.
Korrd
Użytkownik
#9 - Wysłana: 20 Wrz 2012 12:45:22
Odpowiedz 
Jak mówi fajne zdanie, które Arthur C. Clarke parokrotnie przytaczał:
"Wszechświat jest nie tylko dziwniejszy niż sobie wyobrażamy. Jest dziwniejszy niż potrafimy sobie wyobrazić."
Picard
Użytkownik
#10 - Wysłana: 20 Wrz 2012 16:23:15 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Boga natomiast nie można jednoznacznie zdefiniować

Widzisz ależ można i każda niemal religia - przynajmniej wyznania teistyczne - to robi! Każdy ich bóg - poczynając od naszego starego znajomego Jahwe, poprzez egipskiego Amona, aż na nordyjskim Thorze skończywszy - jest jak najbardziej definiowalny, ma jakieś określone atrybuty. Podobnie rzecz ma się z wymienionym przez Ciebie Q i jemu podobnymi stworzeniami ze Star Treka. Więc możesz wziąć pod lupę każdy z atrybutów takiego bóstwa i zastanowić się czy ten atrybut jest realny w kontekście naszego wszechświata? Jeśli mówisz np. o istocie całkowicie niematerialnej, która stwarza wszechświaty sama z siebie i dowolnie łamie prawa natury tymi wszechświatami rządzące to od razu powiem Ci, że istnienie takiej istoty jest niemożliwe. Jak taka istota miała by istnieć bez żadnego ciała - myślące obłoki gazowe mógł bym sobie jeszcze wyobrazić, ale bez jakiegoś rodzaju ciała się nie obędzie. Skąd miała by się wziąć skoro istniała rzekomo przed pojawieniem się wszechświata - coś nie może się brać z niczego -, w jaki sposób miała by stwarzać rzeczy kiedy nie miała by ku temu środków, itp., itd. ? Jeśli mówisz o istocie omnipotentnej to jest ona z logicznego punktu widzenia niemożliwa - np. jeśli Bóg może wszystko to musiał by np. móc postawić przed sobą zadanie niewykonalne, ale wtedy nie był by już wszechmogący bo nie mógł by wykonać zadania, które sam przed sobą postawił.

Mav:
iemy jak wyglądają itd. Można więc w obliczu tych faktów zbić je jako zwykłą bajkę (przynajmniej jeśli mowa o Ziemi, bo tak jak napisał Korrd, moze być jakaś planeta z krasnoludopodobnymi mieszkańcami

bardzo mało prawdopodobne zważywszy na to, że istoty inteligentne wymagają dość dużego mózgu by funkcjonować natomiast istota o gabarytach krasnoludka - powiedźmy rozmiarami dorównujące sporemu wróblowi - siłą rzeczy nie mogły by wykształcić takiego mózgu.
Mav
Użytkownik
#11 - Wysłana: 20 Wrz 2012 17:41:23 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Widzisz ależ można i każda niemal religia - przynajmniej wyznania teistyczne - to robi! Każdy ich bóg - poczynając od naszego starego znajomego Jahwe, poprzez egipskiego Amona, aż na nordyjskim Thorze skończywszy - jest jak najbardziej definiowalny

Nie no wiadomo, że Bóg, jako blond gościu z młotkiem, który razi piorunami, trąci ostrym idiotyzmem. Co nie znaczy, że musiał to być całkowity wymysł. Opisuje to teoria Starożytnych Astronautów. Wiesz, niezrozumiana technologia staję się magią. Ludzie opisywali rzeczy i zjawiska, których nie rozumieli. Obcy manipulowali nami, mieli wpływ na nasz rozwój. Thor mógł być jednym z obcych posiadającym zwykła broń, którego ludzie uznali za jednego z Bogów. Broń opisali jako Boskie narzędzie, które pewnie przypominało młotek, rzecz którą znali. Uznali go, jak i innych obcych, za Boga/Bogów. Teoria Starożytnych Astronautów to dużo materiału do analizy, nie będę się rozpisywał. Po prostu dla mnie Bóg, to może być także określenie wyżej rozwiniętych istot, które mogły przybyć na Ziemie i być czymś nie do zrozumienia dla zacofanych umysłów ludzi z tamtych czasów. Napisałem przecież: Nie wiem kim może być Bóg, jaką jest istotą i jaką rolę w tym świecie odegrał, co potwierdza moje słowa wyżej. Zaznaczam oczywiście, że nie biorę pod uwagę tylko humanoidalnych obcych, ale także coś bardziej skomplikowanego. Jednak taką idee Boga ludzie religijni nie akceptują i dlatego nie powinienem tego mieszać - mój błąd. Oni uważają, że to musi być tylko coś wszechmocnego, wszechwiedzącego, co stworzyło cały świat, coś... coś tam. Jeśli ktoś uważa, że Thor (zakładając, że to nie wymysł) był takim prawdziwym Bogiem - cokolwiek to znaczy - a nie obcym z niezrozumianą dla uwczesnych ludzi technologią - to oczywiście to wyśmieje. Tak jak inne wizerunki tych prawdziwych Bogów, które opisałeś wyżej.

Picard:
Jeśli mówisz np. o istocie całkowicie niematerialnej, która stwarza wszechświaty sama z siebie i dowolnie łamie prawa natury tymi wszechświatami rządzące to od razu powiem Ci, że istnienie takiej istoty jest niemożliwe. Jak taka istota miała by istnieć bez żadnego ciała - myślące obłoki gazowe mógł bym sobie jeszcze wyobrazić, ale bez jakiegoś rodzaju ciała się nie obędzie

Ja bym jednak nie był tak odważny w mówieniu nie. Też mi się to wydaje mało prawdopodobne, ale nie mogę w stu procentach obalić taką możliwość. Mimo wszystko jeszcze zbyt mało wiemy o tym wszechświecie.
Picard
Użytkownik
#12 - Wysłana: 20 Wrz 2012 21:52:51
Odpowiedz 
Mav:
Ja bym jednak nie był tak odważny w mówieniu nie. Też mi się to wydaje mało prawdopodobne, ale nie mogę w stu procentach obalić taką możliwość. Mimo wszystko jeszcze zbyt mało wiemy o tym wszechświecie.

No wiemy na tyle dużo o funkcjonowaniu tego wszechświata i życia by odrzucić tą możliwość Wiemy, że życie jest zjawiskiem czysto biologicznym - jeśli nie jest to udowodni, że jest inaczej - więc nie mogło istnieć w czasach poprzedzających powstanie związków organicznych. I zauważ, że bardziej złożone życie powstaje w wyniku długotrwałych procesów ewolucyjnych - najpierw jednokomórkowce, później dopiero formy bardziej złożone. tak więc samorzutne pojawienie złożonego i inteligentnego życia u zarania wszechświata to czysty absurd. Wiemy też, że życie nie może istnieć bez materii, że śmierć naszych organizmów jest końcem naszej egzystencji - jeśli życie mogło by funkcjonować poza organizmem to po co nam np. taki cud ewolucji jakim jest ludzki mózg, czemu istnieje, czemu jest tak złożony? Wiemy np., że osobowość ludzi zależna jest od funkcjonowania ich mózgów - odnotowano przypadki, w których uszkodzenia mózgu prowadziły do nieodwracalnych zmian osobowości.
Tak więc życie i inteligencja zależne jest od materii i nie może bez niej istnieć. wszystko inne jest zwyczajną fantazją niegodną uwagi. chyba, że ktoś empirycznie obali powyższe stwierdzenia - wówczas sam pierwszy je odszczekam.

Mav:
Opisuje to teoria Starożytnych Astronautów

na, którą też zresztą brak przekonywujących dowodów...
Mav
Użytkownik
#13 - Wysłana: 20 Wrz 2012 23:45:58 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Tak więc życie i inteligencja zależne jest od materii i nie może bez niej istnieć. wszystko inne jest zwyczajną fantazją niegodną uwagi.

To jak ty się mogłeś wkręcić w TNG? Chyba nie lubiłeś odcinków z Q itd.

Picard:
na, którą też zresztą brak przekonywujących dowodów...

Jest tam trochę ciekawych rzeczy dających do myślenia.
Picard
Użytkownik
#14 - Wysłana: 21 Wrz 2012 01:01:00 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
To jak ty się mogłeś wkręcić w TNG? Chyba nie lubiłeś odcinków z Q itd.

Q jest postacią czysto symboliczną, dwa: nikt nie powiedział, że Q nie podlega bądź przynajmniej nie podlegał prawą ewolucji. Popraw mnie jeśli się mylę, Q byli kiedyś tacy jak my, tyle że wyewoluowali. tak jak Organianie z TOS, o których Spock powiedział, że ich ewolucja wyniosła ich na taki stopię rozwoju, że swoja złożonością różnią się od ludzi w takim samym stopniu w jakim ludzie różnią się od ameby... jest też możliwe, że Q przybywając z innego wymiaru - Q Continuum - ma po prostu dużo większe możliwości niż my. W książce popularnonaukowej Istoty pozaziemskie a współczesna nauka można np. przeczytać o hipotetycznych istotach pięciowymiarowych - autor twierdzi, że mogły by one dokonywać niezwykłych dla nas czynów jak np. usuwać z ludzkich mózgów nowotwory bez uszkodzenia samego mózgu itp. Być może Q jest właśnie taką istotą i funkcjonuje na takiej bądź podobnej zasadzie? Zresztą w TNG mnóstwo jest odcinków, które właściwie kształtowały punkt widzenia na religie i wiarę, który zaprezentowałem Ci w poprzednich postach. TNG devil's due i TNG who watches the watchers podchodzą do tego tematu dość jednoznacznie...

Mav:
Jest tam trochę ciekawych rzeczy dających do myślenia.

To znaczy?
Mav
Użytkownik
#15 - Wysłana: 21 Wrz 2012 16:35:15 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
nikt nie powiedział, że Q nie podlega bądź przynajmniej nie podlegał prawą ewolucji. Popraw mnie jeśli się mylę, Q byli kiedyś tacy jak my, tyle że wyewoluowali.

No przecież czymś być musi O tym mówię: sprawia wrażenie istoty niemożliwej, ale przy bliższym poznaniu, zdobyciu odpowiednich informacji itd. przestałby być czymś nierealnym. Informacja jest kluczem do sukcesu. Dla ludzi ze średnowiecza urządzenia, które używamy na co dzień, były by czymś przerażającym, nie możliwym, jak telefon komórkowy.

Picard:
To znaczy?


Ciekawa jest sprawa z tymi kamieniami. Głazy idealnie wycięte, spasowane, ważące setki kilogramów, nawet ponad tone. Idealnie spasowane, często umieszczone gdzieś wysoko. Nawet współczesne dźwigi nie uniosłyby niektórych. A to nie jest przykład jednego miasta, są posiane po całej ziemi i mają tysiące lat. Skomplikowane zdobienia w tych kamieniach, wykonane co do milimetra, z idealną powtarzalnością. Coś co przy dzisiejszych technologi byłoby cholernie trudne, a nawet niewykonalne.

p

e3

D

e4

Jak ludzie tysiące lat temu mieli to zrobić? Tymi młoteczkami, linkami, deseczkami? Nawet najwięksi sceptycy teori Starożytnych Astronautów, wymiękają przy tym problemie. Wygląda jakby dostali te urządzenia, używali, ale nie wyprodukowali, bo nie ma pozostałości fabryk, wydobyć itd. które potrzebne by były do powstania odpowiednich technologii np. lasera. Zupełnie jakby je od kogoś dostali, gotowe. W każdym razie czy byli w to wmieszani obcy czy nie, temat jest ciężki. Nie wiem jak robili takie rzeczy i w rożnych częściach świata. To nie żadne fantazjowanie, to realny problem. Te parę zdjęc to tylko cząstka. Jest takie przejście, jakby brama, której sufit jest wykonany z kilkuset kilogramowych idealnie wyciętych kamieni itd.
Picard
Użytkownik
#16 - Wysłana: 21 Wrz 2012 17:06:45
Odpowiedz 
Mav:
No przecież czymś być musi O tym mówię: sprawia wrażenie istoty niemożliwej, ale przy bliższym poznaniu, zdobyciu odpowiednich informacji itd. przestałby być czymś nierealnym. Informacja jest kluczem do sukcesu. Dla ludzi ze średnowiecza urządzenia, które używamy na co dzień, były by czymś przerażającym, nie możliwym, jak telefon komórkowy.

Tylko Ty teraz mówisz o technologii i procesach naturalnych zachodzących w przyrodzie,a wcześniej mówiłeś o istocie wznoszące się ponad te procesy...

Mav:
Ciekawa jest sprawa z tymi kamieniami. Głazy idealnie wycięte, spasowane, ważące setki kilogramów, nawet ponad tone. Idealnie spasowane, często umieszczone gdzieś wysoko. Nawet współczesne dźwigi nie uniosłyby niektórych. A to nie jest przykład jednego miasta, są posiane po całej ziemi i mają tysiące lat. Skomplikowane zdobienia w tych kamieniach, wykonane co do milimetra, z idealną powtarzalnością. Coś co przy dzisiejszych technologi byłoby cholernie trudne, a nawet niewykonalne.

Z problemów, które przedstawiłeś zdaje sobie doskonale sprawę - sam jestem pasjonatem antycznego Egiptu - ale nie zmienia to postaci rzeczy, że mieszanie w to kosmitów to mnożenie bytów ponad potrzebę. Bardziej jednak prawdopodobne jest, że zwyczajnie nie doceniamy starożytnych a sposoby jakimi się posługiwali zostały zwyczajnie zapomniane. Na przykład wiadomo, że cement wynaleźli Rzymianie, po czym na długo został on zapomniany by dopiero okryto go na nowo w roku 1796. Więc możliwe, że sposób w jaki budowano kiedyś np. piramidy też kiedyś odkryjemy i ów sposób wprawi nas w zdziwienie. Ale nie oznacza to, że Gwiezdne wrota mówią prawdę i nasi przodkowie trzy tysiące lat przed Chrystusem latali z laserowymi narzędziami. Jeśli tak było to pozwól, że się zapytam: czemu używali kamienia, czemu nie stosowali współczesnych, albo nawet jakiś futurystycznych materiałów budowlanych, czemu nie znaleźliśmy żadnych pozostałości futurystycznych narzędzi? Czemu w końcu obcy wogóle mieli by nam użyczać swojej technologii? Jak widzisz ta teoria stwarza więcej pytań niż daje odpowiedzi...
Mav
Użytkownik
#17 - Wysłana: 21 Wrz 2012 18:03:06 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Tylko Ty teraz mówisz o technologii i procesach naturalnych zachodzących w przyrodzie,a wcześniej mówiłeś o istocie wznoszące się ponad te procesy...

Nie mówiłem

Mav:
Nie wiem kim może być Bóg, jaką jest istotą i jaką rolę w tym świecie odegrał

Mav:
komplikowana i potężna forma życia, coś jak Q ze ST. Dlatego nie mogę powiedzieć, że na pewno nie istnieje, bo czy przy wielkości kosmosu, zjawiskach fizycznych itd. można wykluczyć istnienie takiej istoty/istot?

Mav:
Przyjmuje więc do wiadomości, że może istnieć inny, wyższy byt

Upatruje w nim właśnie jakąś istotę, ale nie coś co stworzyło świat, jest wszystkim itd. Ślizgamy się o detale, które mogą wywrócić temat do góry nogami

Picard:
Z problemów, które przedstawiłeś zdaje sobie doskonale sprawę

Dlatego ta zagadka jest taka świetna, bo mamy te cholerne kamienie i trzeba to jakoś wytłumaczyć Obcy to jest ciekawe rozwiązanie tej sprawy mimo wszystko. Wiem, że w tamtych czasach mogły pracować całe armie ludzi nad czymś, przez wiele lat. Ale mimo wszystko, no nie pasuję mi to. Ten brak znalezionych narzędzi jest w tym przypadku zastanawiający. Nie ma śladu po jakiś diamentowych piłach, stalowych dźwigach itd. Tylko jakieś tandetne młotki itd. Dobra, powiedzmy, że tysiąc drewnianych dźwigów, obsługiwanych przez tysiące ludzi, jakoś tam wtargało te kamienie ale: kto je tak ładnie wyciął? Dobra jeden kamień mogło robić dziesiątki osób, tymi prostymi narzędziami, przez lata. Niby spoko ale: jak łatwo o błąd w ty momencie. Wystarczy jedno złe uderzenie takim szpikulcem i mamy odłamany kawałek i cały głaz do wywalenia... a czy przy jednym głazie mogli pracować sami wirtuozi? Ile by było tych odpadów np. przy rzeźbieniu tych małych okienek z pierwszego zdjęcia. Albo ten mur tak świetnie zdobiony z 4 zdjęcia. Nikt się nie pomylił, nie uszkodził go, co jest chyba nie możliwe prawda? Albo jakaś katastrofa, jeden z dźwigów się łamie i głaz spada, klinując się w między innymi, a waży z pół tony. Przy tym uszkadza inne kamienie, tak starannie wyrzeźbione i wstawione. Trzeba tego jakąś wyjąc i te uszkodzone, już spasowane także. Nie byliby wstanie ogarnąć takich wypadków, które chyba musiałyby się zdarzać przy takich operacjach.

A te głazy?

a

Różne kształty, idealnie spasowane... Co, szukali idealnych fragmentów po całym świecie? Tego nawet nie da się wyciąć, tylko jakoś oszlifować...

Dlaczego obcy nie dali im stali... Wiesz, żeby tworzyć stal, trzeba całego procesu technologicznego. Skały masz wszędzie. Mieli jakieś gotowe urządzenia jak skrzynki manipulujące grawitacją, które nawet ludzie mogli używać. Tworzyli więc po najprostszej linii oporu. Podobno Jedna z Piramid, może służyć jako elektrownia. Ma dwie komory i odpowiednie korytarze:

p

Lepiej coś tak prostego zrobić, niż budować całe skomplikowane zaplecze technologiczne, potrzebne do budowy współczesnej elektrowni atomowej.

Ciekawa jest też historia Coral castle. Jak nie znasz to poczytaj zlnkowany temat: http://forumzn.katalogi.pl/Coral_Castle_%2F_Koralo wy_Zamek-t11420.html

Czy ten człowiek miał urządzenie kontrolujące miejscowo grawitacje? Czy mi.n. takie coś dostali budowniczy tych kamiennych miast?

g

Ciężki temat
Eviva
Użytkownik
#18 - Wysłana: 21 Wrz 2012 19:33:17
Odpowiedz 
Pachnie mi tu serem szwajcarskim marki Daniken
Elaan
Użytkownik
#19 - Wysłana: 21 Wrz 2012 19:49:54 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Mav:
Ciężki temat

Ale hipotez w tym temacie nie brak.
zauważyłam, że nie wspomnieliście o jeszcze jednej zagadce, która spędza egiptologom sen z powiek: jak w okresie Starego Państwa wyrabiano naczynia z diorytu - materiału niesłychanie trudnego w obróbce nawet dzisiaj?

W.M. Flinders Petrie w swoich notatkach i pracach naukowych zawarł wiele informacji i kolejnych pytań dotyczących technologii obróbki kamienia. Kilka najbardziej interesujących pozwolę sobie przytoczyć. Kamienne, smukłe naczynia cienkościenne „W Sakkarze, w komorach piramidy schodkowej Dżosera z III dynastii znaleziono 30 tysięcy naczyń z diorytu, bazaltu i kwarcu. Głównie są to wazony o długich, eleganckich szyjkach i szerokich korpusach, nierzadko z wydrążonymi uszami”. Być może współczesne centra obróbcze wyposażone w przystawki tokarskie byłyby zdolne do wykonania cienkościennych naczyń w twardym diorycie lub bazalcie. Natomiast trudno sobie wyobrazić przejście długiej końcówki narzędziowej przez wąską szyjkę wazonu, nie mówiąc już o drążeniu jego uszek. Cytat z artykułu Wacława Chrząszczewskiego i inż. Franca Zalewskiego pt. Jak to robili nasi poprzednicy

Szukając informacji na ten temat, natknęłam się na takie oto strony:

https://sites.google.com/site/ksiezycowahipoteza/p age1
https://sites.google.com/site/ksiezycowahipoteza/p age1/ppage2

Może to wcale nie zasługa Starożytnych Astronautów?

Eviva:
Pachnie mi tu serem szwajcarskim marki Daniken

A nie lubisz sera?
Queerbot
Użytkownik
#20 - Wysłana: 21 Wrz 2012 20:14:56
Odpowiedz 
Elaan:
Szukając informacji na ten temat, natknęłam się na takie oto strony:

https://sites.google.com/site/ksiezycowahipoteza/p age1
https://sites.google.com/site/ksiezycowahipoteza/p age1/ppage2

W sumie PKiN też wygląda na wyrzeźbiony gdzieś w neolicie, a wciąż utrzymuje się mity o jego rzekomym zbudowaniu w XX wieku.
Eviva
Użytkownik
#21 - Wysłana: 21 Wrz 2012 20:15:37
Odpowiedz 
Elaan:
A nie lubisz sera?

Lubię i ser, i Danikena. Może nie ze wszystkimi jego teoriami się zgadzam, ale za chińskiego boga nie uwierzę, że taras z Bilbao został przetransportowany na swoje miejsce za pomocą drewnianych rolek i lin, a obrobiony miedzianymi narzędziami. Podobnie nie uwierze w to, że Stonehenge starożytni Celtowie zbudowali, bo mieli tyle żarcia, że im się nudziło. A że nie mieli klocków lego, bawili się wielotonowymi blokami....
Queerbot
Użytkownik
#22 - Wysłana: 21 Wrz 2012 20:34:24
Odpowiedz 
Ja wierzę w neolityczne znaki żelazne przeciwko diabłu na neolitycznym moście na drodze wylotowej Bytów–Kościerzyna oraz we wszystkie inne przykłady takich znaków na stronie: https://sites.google.com/site/ksiezycowahipoteza/p age6
Mav
Użytkownik
#23 - Wysłana: 21 Wrz 2012 21:04:52 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Elaan:
Może to wcale nie zasługa Starożytnych Astronautów?

Ciekawe, tylko nie wiem dlaczego skały miałyby mięknąć przez bliższy księżyc? Chyba tego tam nie tłumaczą albo ja coś nie doczytałem, ale mniejsza o to. Księżyc na orbicie Ziemi, musiałby być ogromny na tle nieba. Myślę, że gdzieś by to było uwiecznione na niejednych malowidłach itd. Przede wszystkim jednak ta teoria nic nie mówi o tym, że skały nagle straciły na wadze i mogli je sobie spokojnie transportować, robiąc niesamowite konstrukcje Może i były miękkie, ale nadal musiały ważyć tony. Mało tego, skoro mogli spokojnie rzeźbić miasta, to po co się bawili także w układnie ciężkich kamiennych bloków? Nie mając tak na prawdę jak to zrobić Żeby wytłumaczyć ten fenomen, trzeba wyjaśnić trzy aspekty: Obróbkę, transport i układanie skał. Tylko jakaś technologia, pozwalająca na te trzy rzeczy, może logicznie je powiązać.
Eviva
Użytkownik
#24 - Wysłana: 21 Wrz 2012 21:38:54
Odpowiedz 
Mav:
Żeby wytłumaczyć ten fenomen, trzeba wyjaśnić trzy aspekty: Obróbkę, transport i układanie skał. Tylko jakaś technologia, pozwalająca na te trzy rzeczy, może logicznie je powiązać.

No właśnie. Czysty Daniken. Może i facet plecie casem bzdury, ale w wielu sprawach ma rację. Nie chodzi tu przecież o jakąś prymitywną obróbke, obtłukiwanie pięściakami - te bloki są równo przyciete i wygładzone jak złoto! Aa potem ustawione precyzyjnie jeden na drugim. I to miały zrobić prymitywne ludy, modlące się do księżyca?
Elaan
Użytkownik
#25 - Wysłana: 21 Wrz 2012 21:54:45
Odpowiedz 
Mav:
Ciekawe, tylko nie wiem dlaczego skały miałyby mięknąć przez bliższy księżyc? Chyba tego tam nie tłumaczą albo ja coś nie doczytałem, ale mniejsza o to.

Wrzuciłam to tylko jako ciekawostkę, nic więcej.
Trudno przecież traktować poważnie teorię mięknących kamieni.
Ale zagadka techniki wyrobu diorytowych naczyń staroegipskich i diorytowych figurek sumeryjskich z XXII wieku p.n.e, jest faktem.
Archeolodzy zapewne z czasem znajdą jej rozwiązanie, a na razie jest pożywką dla teorii rozmaitych pseudonaukowców.
Mav
Użytkownik
#26 - Wysłana: 22 Wrz 2012 00:31:14 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Elaan:
Wrzuciłam to tylko jako ciekawostkę, nic więcej.

To cię nie tłumaczy. Trzeba uważać, jakie ciekawostki się wrzuca - BAN 24h. Przemyśl swoje zachowanie.



Elaan:
Trudno przecież traktować poważnie teorię mięknących kamieni.

Wydaje mi się, że taka bliskość księżyca, była by katastrofalna dla ziemi. Zaburzenia grawitacji, pola magnetycznego itd.

Elaan:
le zagadka techniki wyrobu diorytowych naczyń staroegipskich i diorytowych figurek sumeryjskich z XXII wieku p.n.e, jest faktem.

Mnóstwo dziwnych zagadek mają tamte czasy, coś za dużo. Dlatego warto sobie przybliżyć teorie Starożytnych Astronautów. Można się z nią nie zgadzać, ale pokazuję mnóstwo ciekawych miejsc i zagadek z nimi związanych.

Eviva:
No właśnie. Czysty Daniken. Może i facet plecie casem bzdury, ale w wielu sprawach ma rację.

No bo jak się bardzo rozkręci tą teorie, to wychodzą bardzo odważne rozwiązania Np. Arka Przymierza jako radioaktywne urządzenie, służące do napędzania maszyny produkującej manne. Trzeba jednak przyznać, że jakoś to się kupy trzyma. Byłą ciężka ponieważ obudowa musiała być wykonana z ołowiu, żeby chronić przed promieniowaniem. Opisy Biblijne, które opisują co się działo gdy ktoś przy niej majstrował, wyglądają na chorobę popromienną. Wypadające włosy, paznokcie itd. Trzeba przyznać, że coś ma w sobie ta cała teoria stworzona przez Dänikena. Nie można przejść koło niej obojętnie. Jednak temat głazów jest o tyle ciekawy, że są ciężkie - dosłownie - dowody, że coś jest na rzeczy.
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 22 Wrz 2012 07:54:45
Odpowiedz 
Mav

Moim zdaniem Arka i manna to dwie różne sprawy, ale co do reszty... Promieniotwórczy cez ma postać ślicznego, niebieskiego kryształu. Mógł znajdować się choćby w meteorycie. Uznano go za "święty kamień" i wprawiono w Arkę - i starczy, by ludzie chorowali. Według innej teorii był to transformator wysokiego napięcia. Nie święci garnki lepią,gotowa więc jestem uznać tę teorię. Tylko po cholerę on był nomadom, wedrującym, przez pustynię?
Picard
Użytkownik
#28 - Wysłana: 23 Wrz 2012 01:40:37 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Nie mówiłem

Jeśli źle Cię zrozumiałeś - powoływałeś się chyba na Q, którego możliwości wynoszą go jednak nad naturalny porządek rzeczy - to wybacz.

Mav:
Dlatego ta zagadka jest taka świetna, bo mamy te cholerne kamienie i trzeba to jakoś wytłumaczyć Obcy to jest ciekawe rozwiązanie tej sprawy mimo wszystko. Wiem, że w tamtych czasach mogły pracować całe armie ludzi nad czymś, przez wiele lat. Ale mimo wszystko, no nie pasuję mi to. Ten brak znalezionych narzędzi jest w tym przypadku zastanawiający. Nie ma śladu po jakiś diamentowych piłach, stalowych dźwigach itd. Tylko jakieś tandetne młotki itd. Dobra, powiedzmy, że tysiąc drewnianych dźwigów, obsługiwanych przez tysiące ludzi, jakoś tam wtargało te kamienie ale: kto je tak ładnie wyciął? Dobra jeden kamień mogło robić dziesiątki osób, tymi prostymi narzędziami, przez lata. Niby spoko ale: jak łatwo o błąd w ty momencie. Wystarczy jedno złe uderzenie takim szpikulcem i mamy odłamany kawałek i cały głaz do wywalenia... a czy przy jednym głazie mogli pracować sami wirtuozi? Ile by było tych odpadów np. przy rzeźbieniu tych małych okienek z pierwszego zdjęcia. Albo ten mur tak świetnie zdobiony z 4 zdjęcia. Nikt się nie pomylił, nie uszkodził go, co jest chyba nie możliwe prawda? Albo jakaś katastrofa, jeden z dźwigów się łamie i głaz spada, klinując się w między innymi, a waży z pół tony. Przy tym uszkadza inne kamienie, tak starannie wyrzeźbione i wstawione. Trzeba tego jakąś wyjąc i te uszkodzone, już spasowane także. Nie byliby wstanie ogarnąć takich wypadków, które chyba musiałyby się zdarzać przy takich operacjach.

Dopiero teraz przeczytałem co miałeś do powiedzenia i... całe twoje rozumowanie sprowadza się do do tego, że jeśli nie wiemy jak coś zrobiono to musli to zrobić kosmici. Ale jak mówię: raz brakuje dowodów na poparcie tej tezy - bo półki co jest to tylko teoria - , dwa: twoje rozwiązanie przysparza więcej pytań niż odpowiedzi. gdzie są inne ślady bytności tych istot, gdzie są pozostawione przez nich narzędziarza, czemu nasza kultura nie dokonała nagłego skoku cywilizacyjnego po pierwszym kontakcie - w znaczeniu pojawienia się bardziej złożonej technologii niż obróbka kamienia, po co obcym były piramidy? itp. Co do twojej teorii mówiącej, że wytwarzanie prefabrykatów na Ziemi było by trudniejsze niż wznoszenie piramid z kamienia. Osobiście wątpię. Mówimy tu o budowli o masie - bagatela! - 6 milionów ton, wznoszącej się na wysokość 138,75 m. Wybacz ale przy użyciu antygrawów czy nie transport i wzniesienie budowli z takiej ilości kamienia był by bardzo problematyczny. Dużo łatwiej było by już wytworzyć na miejscu prefabrykaty takie jak żelbeton, które przecież dla kosmicznej cywilizacji były by błahostką, niż bawić się w transport i obórkę tak kolosalnej ilości budulca.

Mav:
Tworzyli więc po najprostszej linii oporu. Podobno Jedna z Piramid, może służyć jako elektrownia. Ma dwie komory i odpowiednie korytarze:

To tylko niczym nie potwierdzona teoria. I elektrownia z kamienia? Pierwszy raz o takiej słyszę.
Elaan
Użytkownik
#29 - Wysłana: 23 Wrz 2012 14:44:53
Odpowiedz 
Mav:
Wydaje mi się, że taka bliskość księżyca, była by katastrofalna dla ziemi. Zaburzenia grawitacji, pola magnetycznego itd.

Nie zapominaj, że Księżyc u zarania Ziemi był o wiele bliżej niej, niż obecnie, i że nadal się od niej oddala w tempie 3,8 cm na rok.
Mav
Użytkownik
#30 - Wysłana: 23 Wrz 2012 14:45:00 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Eviva:
Tylko po cholerę on był nomadom, wedrującym, przez pustynię?

Do zasilania maszyny produkującej manne: http://galeriatechniki.blogspot.com/2008/07/manna- z-nieba.html

Jeśli brać Arke za transformator czy inne jakieś urządzenie, to dla mnie nabiera to pełnego sensu, gdy wmiesza się to maszynę do produkcji manny, dzięki której ludzie mogli przeżyć wędrówkę po pustyni.

Picard:
Jeśli źle Cię zrozumiałeś - powoływałeś się chyba na Q, którego możliwości wynoszą go jednak nad naturalny porządek rzeczy - to wybacz.

Jestem dzisiaj zmęczony wczorajszym wieczorem i ciężej mi się myśli, więc wybacz, jeśli źle zrozumiałem... Chodzi ci o to, że Q wykracza poza ramy zdrowego naukowego rozsądku? Wiesz, nie wie wiemy jak to działa. Wydaje się, że jest czymś niemożliwym itd. Ale to może być tylko złudzenie, magia technologii itd. Biorę coś takiego pod uwagę.

Picard:
ałe twoje rozumowanie sprowadza się do do tego, że jeśli nie wiemy jak coś zrobiono to musli to zrobić kosmici.

Picard, dlaczego ty myślisz tylko w kategoriach TAK albo NIE, WIERZĘ, NIE WIERZĘ. Nie sprowadzam wszystkiego do kosmitów, tylko biorę to jako jedno z rozwiązań. Lubię Teorie Starożytnych Astronautów, jest bardzo ciekawa, ale to nie znaczy, że tak na pewno było. Mam otwarty umysł i nie skreślam czegoś pochopnie. Niektóre teorie traktuje poważniej inne mniej. Jedne są bardziej prawdopodobne inne mniej, ale nie ma TAK lub NIE, a mam wrażenie, że tak mnie szufladkujesz.

Picard:
To tylko niczym nie potwierdzona teoria. I elektrownia z kamienia? Pierwszy raz o takiej słyszę.

Poszukaj w sieci. Jest dużo na ten temat.


Ogólnie Picard, według mnie, jesteś za bardzo pewny w ocenianiu wielu rzeczy. Za bardzo ufasz wiedzy, którą dzisiaj posiada ludzkość. Zupełnie jakby była ona już zdefiniowana. Bill Gates powiedział kiedyś: "640 KB pamięci wystarczy każdemu" Tak to się kończy jak człowiek poczuje się za pewny. Twoje gadanie o tym, że życie może być tylko takie, a nie inne, że Q jest nie możliwy bo to i tamto itd. to może być takie gadanie o 640 kb, które wszystkim wystarczą już zawsze...

Elaan:
Nie zapominaj, że Księżyc u zarania Ziemi był o wiele bliżej niej, niż obecnie, i że nadal się od niej oddala w tempie 3,8 cm na rok.

Ale w tamtej teorii to był sobie 2 tysiące lat na orbicie i odleciał
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  8  9  10  11  12  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Religia wg Mav-a.

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!