USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Loty międzygwiezdne
 
Autor Wiadomość
kordian
Użytkownik
#1 - Wysłana: 15 Wrz 2011 11:51:34
Odpowiedz 
Tak sobie dumając nad praktycznymi możliwościami takich podróży, ale bez magicznych urządzeń w stylu silnika hipernapędu, WARP czy pola siłowego, tylko tak na miarę naszej wiedzy i potencjalnych przyszłych możliwości.

Załóżmy, że udaje się wytwarzać antymaterię, i za silniki statku rakietę na anihilację.
Anihilujemy w komorze, a efekt wylatuje z dyszy, jak to w rakiecie. W tej chwili, wydaje się, iż jest to najmocniejsza możliwa do wytworzenia siła.
Statek przyspiesza i przyspiesza, weźmy z 1g czyli po około roku mamy 0.7 c.
Przy takiej prędkości pusta przestrzeń nie jest już pustą przestrzenią. przy tej prędkości gaz międzygwiezdny osiąga bardzo wysoką gęstość.
Statek kosmiczny musi być opływowy więc niczym samolot lub łódź podwodna. Co gorsze, każde zderzenie z tak rozpędzonym nawet okruszkiem niszczy każdy znany materiał. Efekt jak w akceleratorach cząstek.

Więc czy w ogóle możliwe są takie podróże? Bez tych magicznych sztuczek i niewiarygodnych materiałów?

Ot tak sobie podumałem
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#2 - Wysłana: 15 Wrz 2011 12:28:51 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
kordian

kordian:
Więc czy w ogóle możliwe są takie podróże? Bez tych magicznych sztuczek i niewiarygodnych materiałów?

kiedyś silnik parowy, później odrzutowy były magicznymi sztuczkami, które zrewolucjonizowały nasz świat.
Mariusz
Użytkownik
#3 - Wysłana: 15 Wrz 2011 12:28:53
Odpowiedz 
Problem znany nie od dziś, patrz np. Szybkość warp ze Star Treka w rzeczywistości zabiłaby astronautów
BTW: tam są rozważania co do prędkości 99.999998 procent c, może ktoś pokusiłby sie o obliczenie jaka prędkość byłaby jeszcze bezpieczna pod tym względem?

I jeszcze jedna sprawa: jakie ŹRÓDŁO energii? Antymateria może być dobra jako NOŚNIK energii, ale najpierw trzeba skądś wziąć sporo energii żeby tą antymaterię wytworzyć.
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 15 Wrz 2011 12:43:31
Odpowiedz 
kordian

kordian:
Więc czy w ogóle możliwe są takie podróże? Bez tych magicznych sztuczek i niewiarygodnych materiałów?

A stary, dobry, Dedal?
http://www.daviddarling.info/encyclopedia/D/Daedal us.html
Jurgen
Moderator
#5 - Wysłana: 15 Wrz 2011 12:53:35
Odpowiedz 
kordian:
Anihilujemy w komorze, a efekt wylatuje z dyszy, jak to w rakiecie.

Znaczy co wylatuje z dyszy? Przy anihilacji cała materia zamieniana jest w energię, stąd taka wydajność tej reakcji. A skoro nie ma materii/masy, to czy będzie odrzut? W ten sposób chyba nie będzie to działać...

kordian:
Statek przyspiesza i przyspiesza, weźmy z 1g czyli po około roku mamy 0.7 c.

A wziąłeś pod uwagę relatywistyczny wzrost masy przy takich prędkościach?
kordian
Użytkownik
#6 - Wysłana: 15 Wrz 2011 14:02:57
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ:
kiedyś silnik parowy, później odrzutowy były magicznymi sztuczkami, które zrewolucjonizowały nasz świat.

No tak,a le jeśli się nad czymś zastanawiamy to trzeba brać wiedzę dzisiejszą. Spora część z tej wiedzy jest i będzie niezmienna, bo prawa fizyczne są niezmienne.
Raczej fajnie, jeśli odkryjemy jakieś nowe, współgrające z tymi które już znamy, ale dywagować o tym nie sposób bo to już jest bajanie.

Mariusz:
Problem znany nie od dziś, patrz np

ee, ale w Treku mają pola inercyjne, panują nad bezwładnością, oraz nie poruszają się lecą tak naprawdę. Przestrzeń wraz z nimi się przemieszcza, to jest idea napędu WARP. O prawdziwych naukowych projektach tego typu przeczytaj tu:
http://en.wikipedia.org/wiki/Alcubierre_drive
http://news.discovery.com/space/warp-drive-spacesh ip-engine.html

oba jednak zakładają, że któraś z odmian teorii strun jest prawdziwa.

Mariusz:
jeszcze jedna sprawa: jakie ŹRÓDŁO energii? Antymateria może być dobra jako NOŚNIK energii, ale najpierw trzeba skądś wziąć sporo energii żeby tą antymaterię wytworzyć.

Ostatnio odkryto, że w około ziemi jest pas antymaterii trzymanej przez jej pole magnetyczne. Jeśli nie nauczymy się jej wydajnie i tanio produkować, można tego użyć jako paliwa.
Q__:
A stary, dobry, Dedal?

Prawdopodobnie po kilku latach, osiągnąwszy prędkość krytyczną eksplodował by z wielkim hukiem od zderzeń z materią międzygwiezdną ;)

Jurgen:
Znaczy co wylatuje z dyszy? Przy anihilacji cała materia zamieniana jest w energię

No dokładnie, mamy wielkie bum. Bomba doskonała. Niech eksploduje w jakiejś komorze i cała jej produkcja niech napędza statek, lub jak w projekcie ORION niech anihilacja następuje za statkiem i siła wybuchu niech go popycha.

To są problemy inżynieryjne, nie fizyczne. Problem jest w fizycznych

Ja oczywiście mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia coś się odkryje i moja córka będzie oglądała transmisję z Delty Pavonis ;D
kordian
Użytkownik
#7 - Wysłana: 15 Wrz 2011 14:03:59
Odpowiedz 
Jurgen:
A wziąłeś pod uwagę relatywistyczny wzrost masy przy takich prędkościach?

Przyjąłem, że mamy taką moc, że przez rok damy radę przyspieszać, a nawet cały czas, a co mi tam ;) Zawsze są jakieś założenia.
kordian
Użytkownik
#8 - Wysłana: 15 Wrz 2011 14:06:28
Odpowiedz 
Mariusz
Użytkownik
#9 - Wysłana: 15 Wrz 2011 14:24:11
Odpowiedz 
kordian:
ee, ale w Treku mają pola inercyjne, panują nad bezwładnością, oraz nie poruszają się lecą tak naprawdę. Przestrzeń wraz z nimi się przemieszcza, to jest idea napędu WARP.

Oczywiście. Ktoś kto pisał tamten artykuł w Gazecie kiepsko zna ST. Fizykę jednak zna dobrze, tak więc skoro rozważamy realistyczne pomysły na podróże międzygwiezdne to warto się zastanowić z jaką prędkością naprawdę można lecieć.

Ostatnio odkryto, że w około ziemi jest pas antymaterii trzymanej przez jej pole magnetyczne. Jeśli nie nauczymy się jej wydajnie i tanio produkować, można tego użyć jako paliwa.

A ile dokładnie jest tam tej antymaterii?
kordian
Użytkownik
#10 - Wysłana: 15 Wrz 2011 14:48:44
Odpowiedz 
Dużo, ale ile to nie wiem. Moje założenia były optymistyczne, jeśli nie mamy Energi, żeby lecieć w ogóle to nie ma tematu ;)

Natomiast sama prędkość nie zabija, zabija przyspieszenie, i tu właśnie ratują wszystkich pola inercyjne, które co ciekawe przy wchodzeniu w warp działają natychmiast, a przy otrzymaniu strzału z torpedy nie nadążają i ludzie latają po kokpicie ;)
Mariusz
Użytkownik
#11 - Wysłana: 15 Wrz 2011 15:59:28
Odpowiedz 
kordian:
Dużo, ale ile to nie wiem. Moje założenia były optymistyczne, jeśli nie mamy Energi, żeby lecieć w ogóle to nie ma tematu ;)

"Dużo" to pojęcie względne, wygląda na to że po prostu odkryto tych antyprotonów więcej niż spodziewano się w teorii a media zrobiły z tego sensację. Konkretnych szacunków nie mogę znaleźć, podawane są wartości od nanogramów do miligramów. Anihilacja miligrama materii daje tyle co wybuch konwencjonalnej bomby z 43 kilogramami TNT. Za mało żeby wylecieć w kosmos...

Ale to jeszcze nie znaczy że nie mamy energii - są już przecież realne plany budowy elektrowni termojądrowej. A jeśli by fuzję lekkich jąder udało się wykorzystać do napędu statku kosmicznego...

Natomiast sama prędkość nie zabija, zabija przyspieszenie

Tak, ale w idealnej próżni, a w rzeczywistości takowa nie występuje.
Enterprise D
Użytkownik
#12 - Wysłana: 15 Wrz 2011 16:45:31
Odpowiedz 
Jedyne, co by mogło zabić załogę to przyśpieszenie.

http://www.youtube.com/watch?v=Kj178APgdno

A co do cząstek dryfujących w przestrzeni, od tego jest deflektor.
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 15 Wrz 2011 16:47:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Enterprise D

Enterprise D:
A co do cząstek dryfujących w przestrzeni, od tego jest deflektor.

To komuś udało się stworzyć znany z ST deflektor w całej jego omnipotecji, a ja nic o tym nie wiem???
Enterprise D
Użytkownik
#14 - Wysłana: 15 Wrz 2011 16:57:59
Odpowiedz 
W odcinku ,,Broken Bow" Trip mówi,że nawet pojedyncza molekuła może wybić w kadłubie dziurę rozmiarów pięści gdyby nie deflektor. Więc deflektor pracuje przy prędkości warp odpychając różne cząsteczki lub inne rzeczy, które mogłyby
zaszkodzić statkowi.
Eviva
Użytkownik
#15 - Wysłana: 15 Wrz 2011 17:03:19
Odpowiedz 
Q__:
To komuś udało się stworzyć znany z ST deflektor w całej jego omnipotecji, a ja nic o tym nie wiem???

W całej jego omnipotencji nie, ale już blisko. Profesor Michio Kaku demonstrował coś takiego na ekranie i nawet działało.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 15 Wrz 2011 17:20:14
Odpowiedz 
Enterprise D

Enterprise D:
W odcinku ,,Broken Bow" Trip mówi

Gwoli lepszego wyrozumienia twego: ten topic jest o realnych możliwościach lotów międzygwiezdnych, a nie o tym co się Bermanowi śniło i w usta Tripa włożył...

Eviva

Eviva:
Profesor Michio Kaku demonstrował coś takiego na ekranie i nawet działało.

Było to linkowane na forum...
Enterprise D
Użytkownik
#17 - Wysłana: 15 Wrz 2011 17:27:26
Odpowiedz 
Czyli nie lubisz ENT? Bo mnie się podoba.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 15 Wrz 2011 17:34:04
Odpowiedz 
Enterprise D

Enterprise D:
Czyli nie lubisz ENT? Bo mnie się podoba.

Lubię, czy nie lubię, nie ma on nic wspólnego z tematem niniejszej dyskusji po prostu... I nie brnij dalej w ten absurdalny offtop.
The_D
Użytkownik
#19 - Wysłana: 15 Wrz 2011 18:07:35
Odpowiedz 
Jurgen:
Znaczy co wylatuje z dyszy? Przy anihilacji cała materia zamieniana jest w energię, stąd taka wydajność tej reakcji. A skoro nie ma materii/masy, to czy będzie odrzut? W ten sposób chyba nie będzie to działać..

Podczas anihilacji powstają fotony, które choć nie mają masy spoczynkowej to mają pęd i mogą generować odrzut. Choć wydaje mi się (acz nie liczyłem), że wydajniej byłoby jednak dać trochę więcej materii niż antymaterii, która to nadwyżka posłużyłaby za materiał odrzutowy
kordian
Użytkownik
#20 - Wysłana: 15 Wrz 2011 19:18:08
Odpowiedz 
Mariusz:
Tak, ale w idealnej próżni, a w rzeczywistości takowa nie występuje.

aaa, no to o tym samym mówimy, nie tyle prędkość jako taka a zderzenia z materią właśnie ;) To jest kluczowy problem lotów z prędkościami relatywistycznymi.

The_D:
Podczas anihilacji powstają fotony, które choć nie mają masy spoczynkowej to mają pęd i mogą generować odrzut.

taka ilość ukierunkowanych wysokoenergetycznych fotonów da całkiem niezły ciąg ;)
Jurgen
Moderator
#21 - Wysłana: 16 Wrz 2011 08:32:07
Odpowiedz 
Enterprise D:
W odcinku ,,Broken Bow" Trip mówi,że nawet pojedyncza molekuła może wybić w kadłubie dziurę rozmiarów pięści gdyby nie deflektor.

Póki co Entek chyba nie jest źródłem naukowym

kordian:
Niech eksploduje w jakiejś komorze i cała jej produkcja niech napędza statek, lub jak w projekcie ORION niech anihilacja następuje za statkiem i siła wybuchu niech go popycha.

The_D:
Choć wydaje mi się (acz nie liczyłem), że wydajniej byłoby jednak dać trochę więcej materii niż antymaterii, która to nadwyżka posłużyłaby za materiał odrzutowy

No właśnie. Wykorzystać energię anihilacji do podgrzania (konkretnego) czegoś (np. jakiegoś gazu). Tylko wtedy musimy ciągnąć ze sobą paliwo. Zresztą, mam jeszcze taką koncepcję. Niegdyś czytałem o torpedach z napędem magnetohydrodynamcznym. A gdyby tak podobną koncepcję (konstrukcyjną, bo zasada działania byłaby inna) wykorzystać w silniku kosmicznym. Gdyby przy pomocy naszego reaktora (obojętnie atomowy/fuzyjny czy M/AM) podgrzewać dodatkowo także zasysane wcześniej cząstki istniejące w próżni? Znaczy, wiadomo, trzeba byłoby policzyć, czy ich zagęszczenie jest wystarczające, żeby taki silnik miał sensowny ciąg, ale plus byłby ewentualnie taki, że odpada konieczność ciągnięcia ze sobą paliwa. No i mam wrażenie, że przy wzroście prędkości rosłaby wydajność takiego napędu (im większa prędkość, tym więcej cząstek można w tym samym przedziale czasu "nałapać").

kordian:
taka ilość ukierunkowanych wysokoenergetycznych fotonów da całkiem niezły ciąg

"całkiem niezły" to dość mało precyzyjne określenie.

Eviva:
Profesor Michio Kaku demonstrował coś takiego na ekranie i nawet działało.

Z całym szacunkiem dla profesora Michio Kaku, to jego programy to najczęściej jednak ciekawostka dla fanów ST niż program naukowy. Owszem, nad pomysłami, które on próbuje wykorzystać ktoś pracuje, ale już skuteczność ich działania jest mniej więcej tak realistyczna jak i trekowy deflektor.


kordian:
Przyjąłem, że mamy taką moc, że przez rok damy radę przyspieszać, a nawet cały czas, a co mi tam ;) Zawsze są jakieś założenia.

Wiesz, jeżeli operujemy już na konkretnych danych (czas przyspieszenia, prędkość itp.) to wydaje mi się, że i założenia powinny być jakieś w miarę konkretne. Nie mówię, że sami mamy to policzyć, bo pewnie mało kto z nas byłby w stanie (pomijam już kwestię, że do przyspieszania okrętu w kosmosie warto byłoby wykorzystać grawitację innych planet, co wymagałoby chociażby wyliczenia kursu, a to już w ogóle abstrakcja jak na nasze warunki), ale choćby opierać się na jakiś założeniach konstruktorów czy naukowców.
Poza tym, jeżeli piszesz o tym, że damy radę rok przyspieszać, to zdajesz sobie sprawę, że poza silnikiem innych hamulców na okręcie nie mamy. I kierownicy też. Więc nie możemy zużyć wszystkiego na przyspeieszanie.

Mariusz:
Tak, ale w idealnej próżni, a w rzeczywistości takowa nie występuje.

Przyspieszenie może Cię zabić bez względu na rodzaj ośrodka, w którym się poruszasz.
kordian
Użytkownik
#22 - Wysłana: 16 Wrz 2011 10:02:44
Odpowiedz 
Jurgen:
Wiesz, jeżeli operujemy już na konkretnych danych (czas przyspieszenia, prędkość itp.) to wydaje mi się, że i założenia powinny być jakieś w miarę konkretne.

Chodziło mi o to, że to problem inżynieryjny, zapewne w skończonej przyszłości do pokonania, natomiast problemem są prawa fizyki. Stałe fizyczne są niezmienne i niezmiennymi pozostaną cokolwiek byśmy nie odkryli jeszcze.

Co do twojego silnika, to nawet w Fiasku Lema właśnie tak lecą, wielkie czerpaki pobierają wodór i podgrzany odpalają z tył ;) Taka sama zasada jest w przepływowych silnikach atomowych, pobierają powietrze, podgrzewają i wyrzucają.

Problem najważniejszy pozostaje, jak uchronić statek od zniszczenia wskutek kolizji z materią mieędzygwiezdną.
mozg_kl2
Użytkownik
#23 - Wysłana: 16 Wrz 2011 11:09:57
Odpowiedz 
Q__:
To komuś udało się stworzyć znany z ST deflektor w całej jego omnipotecji, a ja nic o tym nie wiem???

Badz cierpliwy, młody padawanie. Brak cierpliwosc prowadzi do gniewu a stąd już droga na ciemną stronę mocy.

A może zamiast główkować nad różnymi rodzajami napędów, powinnymy wysyłać statki embrinalne. Na pewnien czas przed celem, dochodziło by do powstania życia , i w momencie orbitowania na planecie mielibyśmy kolonistów jak ta lala. Na początku, to chyba najlepszy sposób, kolonizacji nowych planet, szczególnie, że przy obecnym poziomie technologicznym ciężko nam będzie latać na obce planety.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 16 Wrz 2011 12:01:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
A może zamiast główkować nad różnymi rodzajami napędów, powinnymy wysyłać statki embrinalne. Na pewnien czas przed celem, dochodziło by do powstania życia , i w momencie orbitowania na planecie mielibyśmy kolonistów jak ta lala.

Pomysł nie jest zły, jeśli tylko stworzymy odpowiednie sztuczne macice i roboty-niańki zdolne wychować pełnowartościowych (lub nawet bardziej wartościowych niż ci ziemscy - vide Hogan i "Najazd z przeszłości") ludzi... ;]

Kolejny pomysł - popularny teraz u Egana (choc widziałem go wześniej u Hutchinsona i.. Fiałkowskiego) - to wysyłanie w Kosmos nie ludzi jako takich, a ich cyfrowych kopii. Bywa też łączony z ideą nanotechnologiczneo odbudowywania tychże ludzi po dotarciu do celu podróży (vide "Byty" Spinrada choćby).
Mariusz
Użytkownik
#25 - Wysłana: 16 Wrz 2011 22:05:35
Odpowiedz 
Jurgen:
Przyspieszenie może Cię zabić bez względu na rodzaj ośrodka, w którym się poruszasz.

Chodziło mi o zjawisko opisane tutaj
Nie chodzi o to że atomy wodoru znajdujące się w przestrzeni kosmicznej nagle zahamują statek tak gwałtownie że ujemne przyspieszenie rozsmaruje załogę po przedniej ścianie.
Chodzi o to że te atomy przy prędkości przyświetlnej zachowywałyby się jak promieniowanie, czyli śmierć bez przyspieszenia.
The_D
Użytkownik
#26 - Wysłana: 16 Wrz 2011 22:05:59
Odpowiedz 
Q__:
Kolejny pomysł - popularny teraz u Egana (choc widziałem go wześniej u Hutchinsona i.. Fiałkowskiego) - to wysyłanie w Kosmos nie ludzi jako takich, a ich cyfrowych kopii.

A także u Strossa. Aczkolwiek Watts w nagrodzonej Hugo "Wyspie" podśmiewa się nieco z tego pomysłu:

— Wiesz, że Eriophora nie może istnieć? Łamie prawa fizyki.

Robimy sobie przerwę od biblioteki w pomieszczeniu socjalnym poza osią statku. Zdecydowałam się zacząć ponownie, tym razem od podstawowych zasad. Dix patrzy na mnie ze zrozumiałą mieszaniną zakłopotania i niedowierzania; moje oświadczenie jest niemal zbyt głupie by zaprzeczać.

— To prawda — zapewniam. — Rozpędzenie statku o tej masie, zwłaszcza do prędkości relatywistycznej, wymaga zbyt wiele energii. Potrzebna jest do tego produkcja całego słońca. Ludzie wyliczyli, że jeśli miałby to być lot międzygwiezdny, ładunek nie mógłby być większy od kciuka. Załogę musiałyby stanowić wirtualne osobowości zapisane w czipach.

To brzmi zbyt nonsensownie nawet dla Dixa.

— Nieprawda. Jak nie masz masy, nie możesz spadać. Eri by nie działała, gdyby była taka mała.

— Ale przypuśćmy, że nie można przesunąć ani kawałka tej masy. Nie ma robaczych dziur, nie ma tuneli Higgsa, niczego, by utworzyć pole grawitacyjne skierowane w kierunku lotu. Środek masy spoczywa, powiedzmy, w środku masy.


Niestety (a może jednak stety?) zarówno emulowanie osobowości jak i tajemnicze tunele Higgsa są daleko poza naszymi możliwościami (o ile w ogóle możliwe) więc w zasadzie obie drohi pozostają tylko wizjami (aczkolwiek bardzo interesującymi i, po namyśle nie do końca optymistycznymi)
mozg_kl2
Użytkownik
#27 - Wysłana: 16 Wrz 2011 23:31:31
Odpowiedz 
Q__:
jeśli tylko stworzymy odpowiednie sztuczne macice i roboty-niańki zdolne wychować pełnowartościowych

Nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Pytanie co łatwiej stworzyc sztuczną macice, i program edukacyjny, czy technologię do podróży międzygwiezdnej. Na moje słabe oko to pierwsze, jest łatwiej, ale tu powinien się wypowiedzieć biolog ekspert.

Q__:
to wysyłanie w Kosmos nie ludzi jako takich, a ich cyfrowych kopii

że hologramów? Tylko co z tego wynika i w jakim celu mamy wysyłać hologramy na inne planety? Jeśli są zamieszkane to można, jako forma kontaktu ale na planety nie zamieszkałe nie widzę sensu.
ortkaj
Użytkownik
#28 - Wysłana: 17 Wrz 2011 12:14:09
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Tylko co z tego wynika i w jakim celu mamy wysyłać hologramy na inne planety? Jeśli są zamieszkane to można, jako forma kontaktu ale na planety nie zamieszkałe nie widzę sensu.

Z założenia najpierw poznajmy a potem eksplorujmy. Więc ja widzę sens wysyłania takich sztucznej inteligencji.


Q__
Dobrze wiesz, że mnemokopie nie są zbyt bezpiecznym rozwiązaniem szczególnie gdy możliwościami przerastają twórców.
Wysyłanie w kosmos z prędkością okołoświetlną żywej masy ludzkiego ciała jest rozwiązaniem nierozsądnym (czas, przyspieszenia, niebezpieczeństwa). IMHO rozwiązaniem alternatywnym jest wysłanie bardzo małej masy (zarodki) z zaprogramowaną pamięcią genetyczną poprzedzone np. kosmicznymi nanosondami zwiadowczymi.
Z sf znamy liczne przykłady takich rozwiązań. Założeniem takiej eksploracji bywa jednak z reguły "wrogie przejęcie". Jeżeli zakłądamy tylko poznanie to po co wysyłąć nas samych w kosmos? Mikrosondy wystarczą. A my zajmijmy się tym dokąd mamy szansę dolecieć nie omijając teorii względności.(Pamiętam zeszyt Relaxu z myślolotem było fajne rozwiązanie...)
kordian
Użytkownik
#29 - Wysłana: 19 Wrz 2011 11:13:34
Odpowiedz 
A ja poczytałem i jednak odrzut samego "efekty" anihilacji ma sens dopiero przy podświetlnych. Wcześniej lepiej podgrzać tym jakiś gaz, np wodór.
 
USS Phoenix forum / Różności / Loty międzygwiezdne

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!