USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Opad szczęki - polityka
 Strona:  ««  1  2  ...  50  51  52  53  54  ...  121  122  »» 
Autor Wiadomość
Kor
Użytkownik
#1531 - Wysłana: 8 Gru 2011 23:54:43 - Edytowany przez: Kor
Queerbot:
Dodam jeszcze, że historia już raz zanotowała próbę zawłaszczenia dorobku Fryderyka Nietzschego - przez hitleryzm. Zatem uważaj jakie działo wytaczasz, bo prędzej czy później może okazać się, że sam tkwisz głęboko w resentymencie.

Nie, ja tylko chciałbym, żeby politycy przestali bredzić, żeby ludzie podali sobie ręce i zajęli się tym co naprawdę istotne: poprawą ludzkiego bytu na Ziemi.

Naprawdę kwestia typu rodzic1, rodzic2, to ośmieszenie gatunku ludzkiego, patologia myśli i dyskusji, przejaw skrajnej głupoty współczesnych. Niech to wpiszą do np. paszportu, czy dowodu, ok, to ułatwia pewne sprawy. Ale oni przecież nawet pouczali przedszkolanki i pielęgniarki, żeby nie stosowały słów: mama, tata. Jakby nie byli chorymi ludźmi, to by po prostu uwrażliwili pielęgniarki i przedszkolanki, że może zaistnieć taka sytuacja, że rodzicami jest para homoseksualna i że powinny na to zwracać uwagę (mają przecież dokumenty!). Ale nie - trzeba wykazać lewicową patologię i skodyfikować poprawność polityczną. Podobnie trzeba skodyfikować wszystko, nawet rodzaj drzwi w stodole, bo przecież ludzie są idiotami, sami mózgów nie mają. To jest mentalność tych ruchów. Ręce opadają.

Queerbot:
A niemal wszyscy przedstawiciele ugrupowań prawicowych też będą gadać o homoseksualistach, jak o tyfusie plamistym.

Ruch prawicowy też ma biorąc ogólnie swoje poważne patologie.

Ja wyznaję konserwatywny liberalizm. Przede wszystkim jestem antyrewolucjonistą (ewolucjonistą) i za zdrowym rozsądkiem. Tj. np. ani nie twierdzę, że homoseksualne pary powinny mieć prawo adopcji, ani odwrotnie. Uważam, że to temat do poważnej dyskusji.

Ale kto by tam dyskutował w dzisiejszym świecie...

Homoseksualista=człowiek; człowiek=instynkt miecierzyński; niemożność spełnienia instynktu=dyskryminacja. Tyle, że ostatnia przesłanka to czysty fałsz. Dowód? Weźmy pedofila, a instynkt zmieńmy na seksualny. I nie, nie porównuję homoseksualizmu do pedofilii. Pokazuję fałsz przesłanki.

Na podstawie tej przesłanki wprowadzano prawo adopcji. A co jeśli dziecko wychowywane przez jednopłciową parę nie ma pewnych impulsów psychologicznych potrzebnych do pełnego, całościowego rozwoju? Lepiej, niż żeby było w sierocińcu. Ok, to już jest argument, ale oto dyskutujemy. Politycy nie dyskutowali.
Queerbot
Użytkownik
#1532 - Wysłana: 9 Gru 2011 00:01:36
Kor:
Ale nie - trzeba wykazać lewicową patologię i skodyfikować poprawność polityczną. Ręce opadają.

Dodam raz jeszcze, że zanotowałem tylko jeden (sarkastyczny) przykład użycia terminu poprawność polityczna w nurtach lewicowych. Sprawa rodzica czy drzewa to nieudane próby znalezienia recepty na współistnienie bardzo różnych ludzi, mimo swojej nieudolności jednak próby. Prawica natomiast nie ma żadnej recepty (ani jej nie szuka) na problemy koegzystencji różnych światopoglądów, religii, seksualności i tak dalej, jej jedyną odpowiedzią jest zakaz, leczenie, uniformizacja, podporządkowanie - metody, które nieuchronnie doprowadzają do rewolucji.
Kor
Użytkownik
#1533 - Wysłana: 9 Gru 2011 00:06:49 - Edytowany przez: Kor
Queerbot

Jakiego użycia terminu? Chodzi o to, że lewica stosuje poprawność polityczną, a nie że używa terminu jakim tę działalność się określa. Boże...

Prawica nie ma recepty? Oczywiście, że ma. Bardzo prostą: człowiek ma swój rozum; nie wmawiaj mu bzdur i nie reguluj połowy życia. Miast wmawiać ludziom jakich mają używać słów, ucz ich zasad wychowania i uświadamiaj o prawdzie (a nie bajkach) na temat homoseksualizmu: co wiemy, czego nie wiemy, dlaczego to nie powinien być nasz interes, kto ma jakie upodobania; oraz seksualności: pokazuj jej zróżnicowanie jednocześnie zachowując magię, nie wulgaryzuj seksu, nie czyń z niego czynności równoważnej piciu wody, bo jednak kontakt z innym człowiekiem, możliwość ciąży itp. nakłada tu inny wymiar odpowiedzialności....

I daj ludziom święty spokój. Oto recepta prawicy na społeczność: odwal się socjotechniczny lewaku od człowieka (to nie do Ciebie).

Wszystkim ta recepta wyszłaby na zdrowie. Również lewicy, która mogłaby zająć się poważnymi kwestiami np. śmiercią setek tysięcy dzieci w Afryce.
Queerbot
Użytkownik
#1534 - Wysłana: 9 Gru 2011 00:23:50
Kor:
Boże...

Więc może powtórzę raz jeszcze: Zanotowałem tylko jeden (sarkastyczny) przykład użycia terminu poprawność polityczna w nurtach lewicowych. Działania lewicowe, które określa się mianem poprawnych politycznie nie są nakierowane na grzeczność językową, a na poprawę bytu ludzi. Prawica określa je mianem poprawności politycznej, by ośmieszyć działania równościowe, zbagatelizować je i spłycić do zagrywek językowych. Jeśli chcesz, możesz raz jeszcze wyrazić zażenowanie (Boże) albo spróbować ustawić mnie na pozycji głupiutkiego dziecka (mój drogi), śmiało.

Bardzo cenię sobie receptę "daj ludziom święty spokój", którą najszerzej propaguje w Polsce Janusz Korwin-Mikke, którego prawdopodobnie jesteś wyborcą. Szczególnie zasadę tę lubię w odniesieniu do narkomanii, którą Mikke popiera, by narkomani wreszcie w imię wolności się zaćpali i problem ten znikł. Myślę, że równie dobrze można zastosować ją do setek tysięcy dzieci w Afryce.
Kor
Użytkownik
#1535 - Wysłana: 9 Gru 2011 00:33:41 - Edytowany przez: Kor
Queerbot

Nie możesz poprawić bytu ludzi przekształcając język, czy tego nie pojmujesz? To jest czarowanie rzeczywistości. Czyniąc tak potwierdzasz, że ludzi masz za idiotów i nic nie wartych śmieci. Nie chcesz ich przekonać, chcesz im narzucić poglądy poprzez regulację sposobu w jaki się wypowiadają! To nie jest poprawność polityczna (w negatywnym rozumieniu; moim zdaniem nie istnieje inne)? To co nią jest?

Język to nie jest jakaś zabawka w której można grzebać. Propagandę można najprościej zdefiniować tak: grzebanie w języku. Na kogo więc popierając to wychodzisz?

Nie jestem wyborcą Mikke, ale jeśli bawimy się w sugestie, to pisząc ze zjadliwą ironią:

Queerbot:
Bardzo cenię sobie receptę "daj ludziom święty spokój"

udowadniasz moje racje. Jesteś człowiekiem niebezpiecznym, który uważa, że ma prawo rozstawiać innych po kątach. Jak większość współczesnej lewicy. Powiedz, przemawia Ci to wyobraźni idea resetu historii i kreacji nowego, tym razem poprawnego, człowieka? Recepta towarzysza Pol Pota zaprowadzona w życie w formie wybicia milionów osób i nieludzkich tortur? Fajny reset? Bo rozumujesz bardzo podobnie.

Powtarzam: zostawcie ludzi w spokoju, to doskonała recepta. Nie oznacza ona samowolki. Oznacza, że człowiek ma pole działania w którym nikt mu nie brzęczy koło nosa, przy tym jest odpowiedzialny za siebie i za własne błędy. Jak nazywa kogoś "pedałem" to wychodzi w tym momencie na chama, jak ktoś czuje się urażony, może go pozwać, ale nikt nie każe mu mówić rodzic1, czy rodzic2, ani jakie ma mieć drzwi we własnej stodole, albo czy we własnym pubie (prywatny biznes) ma prawo przyjmować osoby palące.

Nie oznacza też ta idea, że mamy nie pomagać potrzebującym - wręcz przeciwnie, poczucie osobistej odpowiedzialności za siebie pociąga też poczucie odpowiedzialności za innego człowieka. Eliminuje rozumowanie: przecież płacę podatki. Nie mówiąc o tym jak niewydolne jest państwowe wspomaganie, ile pieniędzy się trwoni. To gdzie państwo powinno działać, jest kwestią do debaty, na pewno nie powinno być jednak jakimś demiurgiem, a tym dokładnie jest w Twoim pojęciu. Nawet ma kształtować ludziom język, zgroza...

Dosłownie, coraz bardziej się obawiam, że totalitaryzm może jednak powrócić... Bo skoro można być totalitarystą w imię tolerancji, to...
Queerbot
Użytkownik
#1536 - Wysłana: 9 Gru 2011 00:51:50 - Edytowany przez: Queerbot
Kor:
To nie jest poprawność polityczna (w negatywnym rozumieniu; moim zdaniem nie istnieje inne)? To co nią jest?

Poprawność polityczna to puste słowo, które ma na celu wyśmianie wszelkich działań na rzecz równości i zachowanie niedemokratycznego status quo. Jej narzędziem prócz wyśmiania jest także wyolbrzymianie - np spraw takich jak rodzic 1 i holiday tree, które są głupimi i marginalnymi pomysłami (czerwony śledź).

Powiedz, czujesz się otyłym trzydziestolatkiem pozbawionym życia seksualnego, który powoli zaczyna rozumieć, że nic nie osiągnął i nigdy już nie osiągnie, czeka go marne życie pozbawione sensu i przyjemności? Bo rozumujesz bardzo podobnie.
Kor
Użytkownik
#1537 - Wysłana: 9 Gru 2011 00:58:56 - Edytowany przez: Kor
Queerbot:
Poprawność polityczna to puste słowo, które ma na celu wyśmianie wszelkich działań na rzecz równości i zachowanie niedemokratycznego status quo.

Który raz będziesz powtarzał ten slogan? Masz jakiś podręcznik z którego go zaczerpnąłeś?

Poprawność polityczna istnieje. Jest działaniem eliminującym pewne sposoby wypowiadania, czy tematy, poprzez naznaczenie osób je podejmujących, co często skutkuje brakiem dyskusji w dyskusyjnych kwestiach (np. adopcja dzieci przez pary homoseksualne). Jako taka jest z definicji propagandą.

Czy to marginalne? Chyba żartujesz. Pytałeś mnie o postmodernizm i co do niego mam? Otóż postmodernizm to właśnie czyste przetwarzanie języka na nową modłę, w dodatku poparte bredzeniem, że nie istnieje żadna ostateczna prawda, wszystko jest umowne (np. płeć jest umowna) i... (często), ale to my mamy rację. Istnieje jedna racja, że nie istnieje żadna racja i to my mamy tę rację, a oznacza ona, że: i tutaj różne, najczęściej lewicowe, regulacje lub bzdury. Np. nauka dawno wykazała, że płeć, także mentalna, ma podstawy biologiczne, co nie przeszkadza lewicowym postmodernistom bredzić co innego, wmawiać to studentom humanistyki, czy odbiorcom kolorowej prasy, a nawet dążyć na tej podstawie do prawnych regulacji czy zmieniać język.

Samoredukcja do absurdu jako szkoła myślenia... Szok.

Nie mam nic do postmodernizmu jako zabawy, zdarzyło mu się, dzięki ożywczej swobodzie myślenia, odkryć zaskakujące i całkiem treściwe związki. Kiedy jednak ktoś tę żonglerkę angażuje do propagandy, jak to się często zdarza, to postmodernizm staje się narzędziem robienia wody z mózgu.

Przy tym postmodernizm to obecnie bardzo żywy i popularny nurt. Wystarczy zajrzeć na wydziały humanistyczne.

Queerbot:
Powiedz, czujesz się otyłym trzydziestolatkiem pozbawionym życia seksualnego, który powoli zaczyna rozumieć, że nic nie osiągnął i nigdy już nie osiągnie, czeka go marne życie pozbawione sensu i przyjemności? Bo rozumujesz bardzo podobnie.

Hmm, widzisz, nie jestem, ani nie rozumuję podobnie. I to jest nieudolność Twojej zagrywki.

Ty w istocie rozumujesz podobnie do wszelakich totalitarystów. Tak Mao, jak Stalin, jak Hitler, jak Pol Pot i można tak wymieniać jeszcze długo, oni wszyscy sądzili i wyprowadzili z tego przekonania działanie (co było nowością od czasów ciemnej strony średniowiecza), że można i należy zmieniać język. Obok innych środków było to narzędzie kształtowania nowego człowieka. To jeden z głównych elementów propagandy totalitaryzmu i czysty przejaw mentalności, jaka za totalitaryzmem stoi. To, że ta mentalność ostatecznie doprowadziła do mordu, było zawarte w jej istocie.

Można ją streścić tak: mam prawo myśleć za człowieka i narzucać mu oszustwem, kłamstwem i siłą (w tym siłą prawa), to co uważam za słuszne. Nie ma miejsca na dyskusję, a jeśli ktoś się kłóci z moim ideami, to jest wrogiem, który usiłuje ośmieszyć PRAWDĘ w jakiej jestem, ja, idealista, posiadaniu. Ciemny lud nie pojmuje PRAWDY i jako taki z definicji nie ma prawa głosu (przypomina narzucanie traktatów w UE itp.? hę?). Pewne słowa i pewne tematy są zakazane. Co najwyżej można je krytykować, wyśmiać, lub ośmieszyć.

Więc teraz tak - to większość osób wie, a jak ktoś tego nie wie, może w parę minut sprawdzić. Więc przykro mi, ale chyba jednak... coś masz z nimi wspólnego. Bo co jak co, ale uważasz, czemu dałeś kilkukrotnie wyraz, że poprawność polityczna nie istnieje, ponieważ ci, co grzebią w języku, regulują coraz drobniejsze i bardziej prywatne sfery życia, czy wyrzucają innych poza dyskurs, mają rację ie. robią to w imię słusznej sprawy. Zgroza...

Przy okazji: partykularyzm europejskich regulacji również przypomina tę samą ciemną stronę Średniowiecza - wówczas prawo, wymieszane z ideami barbarzyńskimi, również lubowało się w skrajnie szczegółowych regulacjach.
Queerbot
Użytkownik
#1538 - Wysłana: 9 Gru 2011 01:50:41
Kor:
Poprawność polityczna istnieje. Jest działaniem eliminującym pewne sposoby wypowiadania, czy tematy, poprzez naznaczenie osób je podejmujących, co często skutkuje brakiem dyskusji w dyskusyjnych kwestiach (np. adopcja dzieci przez pary homoseksualne). Jako taka jest z definicji propagandą.

Poprawność polityczna jest pustym słowem, które eliminuje dyskusję o możliwości adopcji dzieci przez pary homoseksualne, wyolbrzymiając marginalne sprawy w rodzaju "rodzic 1". Rzekome grzebanie w języku nie istnieje albo istnieje za sprawą ludzi, dla których wartością naczelną jest grzeczność. Przykładem na tym forum były chociażby wypowiedzi Elaan, która postulowała bana za moje brzydkie słowa, a nie przeszkadzały jej treści rasistowskie.

Jak zwykle najlepszą metaforą jest Armus. Podobnie jak jego stwórcy wrzucili w niego całe zło, ty wrzucasz we mnie Mao, Hitlera, Pol Pota, Stalina i rozpędzasz się w swojej krucjacie coraz dalej (za chwilę zabraknie ci dyktatorów). Jaki kompleks i jakie poczucie winy za tym stoi? Czy aby nie poczucie winy, że zjadłeś dziś o dwa obiady za dużo? Że zamiast sałaty wybrałeś kolejną porcję majonezu? Że de facto zamieniasz się powoli w czarną dziurę, która pochłania wszystko i nic z siebie nie daje?
Kor
Użytkownik
#1539 - Wysłana: 9 Gru 2011 01:57:38 - Edytowany przez: Kor
Queerbot

Mylisz się. Skrajnie, wręcz boleśnie. Takie jest moje zdanie. Widać nie dojdziemy do porozumienia.

Tak po prawdzie, to ja w życiu nie spotkałem osoby, która nie chciałaby dyskutować o adopcji dzieci przez pary homoseksualne z powodu bycia na "nie", natomiast spotkałem masę - wszystkie o poglądach lewicowych - które twierdzą, że nie ma o czym dyskutować, ani się nie powinno, bo ciemnota ma wyrobione zdanie. Ta ciemnota z chęcią by o tym podyskutowała. Boicie się tej dyskusji, po prostu.

Ale to przecież nic nowego. Obecnie, owszem, wiadomo już, że homoseksualizm jest najpewniej wynikiem zaburzeń hormonalnych w okresie płodowym, a więc jest wrodzony. Kiedy jednak znoszono go z listy chorób, ta wiedza nie była dostępna. Ot, przegłosowano większością głosów, bo wypadało.

Tak samo np. każdy psycholog wie, że sadomasochizm to zaburzenie seksualne. Tym czasem, proszę bardzo, zniesiono go w wielu krajach z listy takich zaburzeń. No, dlaczego, pytam? Ja rozumiem, że to nie nasza sprawa, czy ktoś chce się okładać w łóżku pejczem. Ale jest to zaburzenie seksualne? Jest! Więc jak psychologowie, niby ludzie nauki, mają prawo to znosić z listy zaburzeń, z tej jedynie przyczyny, że to jakoby obraża uczucia? Przecież to śmieszne. Nie wiem, ja bym się tam nie przejmował, czy jestem, czy nie jestem na jakiejś tam liście. Zaburzenie? I co z tego? Ważne, czy jestem dobrym człowiekiem.

Jeśli chodzi o Hitlera i szajkę - cóż poradzę, że niemal słowo w słowo powtarzasz ich rozumowania. Ktoś uważa, że ma prawo zmieniać ludzki język - rzecz szokująca, karygodna, do cna zepsuta, czystej wody zamach o charakterze totalitarystycznym - ale to według Ciebie bez znaczenia, bo ten ktoś ma przecież rację.

Nie - on ma rację tylko według Ciebie. Czego nie jesteś chyba w stanie pojąć. Właśnie ta niezdolność pojęcia tego stała za totalitaryzmami (pomijając fakt, że z czasem totalitaryzmy, to był już "jedynie" czysty cynizm). Jak to padło w jednym z polskich filmów: "przyzwoity człowiek powinien bać się przynajmniej samego siebie". To prawda. Wniosek z tej prawdy jest bardzo prosty: dyskusja, choćbyś był święcie przekonany, że masz rację, musi być otwarta. Nie masz prawa przekształcać języka tak, ażeby łatwiej było wypowiedzieć twoje poglądy, a trudniej inne, a o to w tym przecież chodzi... (wystarczy np. właśnie sięgnąć do tekstów postmodernistycznych).

A za jaką sprawą zachodzi grzebanie w języku nie ma absolutnie nic do rzeczy, co cały czas Ci tłumaczę. Komuniści też miewali ideały, wyobraź sobie. Część z nich szczerze wierzyła, że dążą ku lepszej przyszłości.

Przy tym, pomijając to, że to żaden, naprawdę żaden argument - wiarę że tutaj zawsze chodzi o grzeczność, uważam za skrajną naiwność. Przykładem wykorzystanie dokładnie tej samej argumentacji, jaka stała za ruchami homoseksualnymi, przez partię pedofilów. Była taka, bodajże w Belgii. Na tym przykładzie widać dokładnie pewien fakt: to często zwykła chęć narzucenia wszelkimi dostępnymi środkami poglądów uważanych za słuszne. Do tego stopnia, że nie bierze się żadnej odpowiedzialności za argumentację, czy słowo.

Gdyby ją brano, to pedofil nie mógłby użyć argumentacji homoseksualisty. Czyż nie? Bo chyba się różnią - czyż nie? Sam to pierwszy przyznasz. No, ale jak się prowadzi propagandę w stylu: mi się należy, bo ja czuję taką tożsamość, a tożsamość seksualna i prawo jej dowolnego określania to jakieś nowe prawo człowieka itp. bzdury (vide: płeć jest umowna itd.), to pedofil niczym, niczym nie różni się tu od homoseksualisty.

Do tego prowadzi brak dyskusji i bredzenie w tonach postmodernizmu, do tego prowadzi zakłamywanie języka i robienie ludziom wody z mózgu... do tego, że pedofile poczuli, iż dotyczy ich argumentacja lobby homoseksualnego, że coś się im należy. Powiedziałbym propagandzistom z lobby homoseksualnego (i ogólnie lewicy):

Gratuluję, udało Wam się! Niedługo seryjny morderca będzie walczył o swoje prawa tylko dlatego, że miast dyskutować woleliście wmawiać i przeinaczać, woleliście przestawiać pojęcia, naznaczać ludzi nie podzielających waszych argumentacji (choćby podzielali cele), czy po prostu kłamać.
mozg_kl2
Użytkownik
#1540 - Wysłana: 9 Gru 2011 10:01:13
Vanja:
lekarz przyjmuje Twoje dziecko na wizytę w przychodni. Nie prosi o zgodę tatusia na badanie tylko rodzica. Dlaczego powinno to razić?

Tyle,ze to troche coś innego. Słowo tata zawiera się w słowie rodzic. Prosty przykład. Lekarz pyta: Jest Pan rodzicem dziecka i znaczy to samo co jest Pan tata dziecka. Natomiast już Jest pan rodzicem pierwszym dziecka to nie to samo co jest Pan tatą dziecka.

Vanja:
Wyobrażasz sobie nazywanie jednego mężczyzny z pary homoseksualnej żoną? Którego z nich i na jakiej podstawie ma być wybierana "żona"? Język nie nadąża za zmianami prawa w tej materii, ale lepszy już partner 1 i 2 niż żona rodzaju męskiego albo mąż rodzaju żeńskiego.

Zawsze jest tak, że jeden z homosiów gra rolę żony. Zależy od relacji pomiędzy partnerami.

Queerbot:
(np w Chinach rządzili Chińczycy Han, Mandżurowie, Mongołowie itd i wymieniali się od czasu do czasu władzą w zależności od tego, kto dominował).

W chinach rządziły dynastie o rodowodzie mongolskim praktycznie do samego końca.

Queerbot:
System demokratyczny to, wbrew obiegowym opiniom, system, w którym nie ma większości i mniejszości, tylko równi obywatele.

Jak to ładnie wygląda na papierze. Szkoda, ze w rzeczywistosci jest tylko i wyłącznie pustym sloganem.

Kor:
Elity UE, w tym założyciele jej idei

Ideą UE była stworzenie strefy wolnego handlu. Niestety Francuzi i Brytyjczycy zmienili ją w socjalistycznego kolosa.
Vanja
Użytkownik
#1541 - Wysłana: 9 Gru 2011 11:19:29
mozg_kl2:
Zawsze jest tak, że jeden z homosiów gra rolę żony. Zależy od relacji pomiędzy partnerami.

I uważasz że urzędnik w czasie ślubu ma te prywatne relacje między partnerami prześwietlać i wydawać wyrok kto jest żoną. Obowiązki domowe, pensja, wygląd zewnętrzny czy jakieś bardziej kreatywne kryteria zastosujesz?
Określenie "żona" tak samo jak "córka" jednoznacznie odnosi się do płci a nie abstrakcyjnych relacji miedzy partnerami.
Queerbot
Użytkownik
#1542 - Wysłana: 9 Gru 2011 12:49:48
Kor:
Obecnie, owszem, wiadomo już, że homoseksualizm jest najpewniej wynikiem zaburzeń hormonalnych w okresie płodowym, a więc jest wrodzony.

Nie wiadomo. I to jest właśnie przykład poprawności politycznej, której jesteś wyznawcą: stygmatyzujący, upośledzający wywód przebrany w jakąś maskę postępowości. Stwierdzenie "homoseksualizm jest najpewniej wynikiem zaburzeń hormonalnych w okresie płodowym" nie otwiera żadnej dyskusji, której konieczność niby postulujesz. Zamyka usta wszystkim, którzy chcą cokolwiek zrobić w sprawie homoseksualistów, robi z nich najwyżej lobbystów na rzecz upośledzonych umysłowo. Także twoje dygresje na temat pedofilii i seryjnych morderców to typowy czerwony śledź: niby porównania pozbawione logicznego związku, które mają wyłącznie odwrócić uwagę od spraw ważnych i scementować nierówność.

mozg_kl2:
W chinach rządziły dynastie o rodowodzie mongolskim praktycznie do samego końca.

Jedna - Yuan.

mozg_kl2:
Zawsze jest tak, że jeden z homosiów gra rolę żony. Zależy od relacji pomiędzy partnerami.

Przypomnę co mówiłem o różnicy między USA a Polską. Polska jest krajem dość unitarnym religijnie i będąc Polakiem można odnieść mylne wrażenie, że wszędzie jest tak samo jak w Polsce. Podobnie łatwo następuje przenoszenie swoich wizji związku na związki w ogóle. Jest to ciekawa teoria, ale skrajnie śmieszna i naiwna.
mozg_kl2
Użytkownik
#1543 - Wysłana: 9 Gru 2011 13:38:34
Vanja:
I uważasz że urzędnik w czasie ślubu ma te prywatne relacje między partnerami prześwietlać i wydawać wyrok kto jest żoną. Obowiązki domowe, pensja, wygląd zewnętrzny czy jakieś bardziej kreatywne kryteria zastosujesz?

Nie, ale nie w tą strone wywodu zmierzał. Otóż chodzi o to, że sformułowanie jesteście teraz mężem i żoną, idąc tropem taty i mamy zamienionej na rodzica 1 i rodzica 2, jest dyskryminujące, bo powinno być partner 1 i partner 2. Prawda?

Queerbot:
Jedna - Yuan.

Dwie jeszcze była dynastia Qing

Queerbot:
Przypomnę co mówiłem o różnicy między USA a Polską.

A ja przpomne o tym co mówiłem, o silny konserwatyzmie amerykańskim, który jest pochodną głęboko zakorzenionego katolicyzmu, w amerykaninach.
Queerbot
Użytkownik
#1544 - Wysłana: 9 Gru 2011 14:36:01
mozg_kl2:
Dwie jeszcze była dynastia Qing

To była akurat dynastia mandżurska (stąd zresztą marionetkowe cesarstwo Mandżukuo podczas II WŚ). Nawet gdyby była mongolska, nie zmienia to faktu, że w przeszłości taki właśnie model sprawowania władzy panował - zdobywanie dominacji, przewagi, większości, uciskanie itp, natomiast demokracja i parlamentaryzm miały wprowadzić rządy równych.

Natomiast rzekomo silny konserwatyzm amerykański bierze się raczej z głeboko zakorzenionego u amerykańskich anglosasów protestantyzmu różnych rodzajów. Anglosasi ci zawsze mieli w USA przewagę, ale nie przewagę liczebną - katolickie pozostałości Francji i Hiszpanii, ludność rdzenna, ludność pochodzenia azjatyckiego itd. Wszystkie one są tak samo składowymi społeczeństwa amerykańskiego i wcale mnie nie dziwi, że Amerykanie w związki z tym próbują mniej lub bardziej udolnie łagodzić spory religijne.
Darnok
Użytkownik
#1545 - Wysłana: 9 Gru 2011 17:35:29
Queerbot:
natomiast demokracja i parlamentaryzm miały wprowadzić rządy równych.

Miały wprowadzić rządy ludu. Nikt tam o równości nie wspominał.
Queerbot
Użytkownik
#1546 - Wysłana: 9 Gru 2011 18:30:56
Darnok:
Miały wprowadzić rządy ludu. Nikt tam o równości nie wspominał.

?
Darnok
Użytkownik
#1547 - Wysłana: 9 Gru 2011 21:00:53 - Edytowany przez: Darnok
Queerbot:
?

Jeżeli w danym państwie jest przewaga ludzi o pewnym sposobie myślenia, to mogą oni spokojnie wprowadzić odpowiednie dla siebie przepisy i nic z tym nie zrobisz. Nie twierdzę, że to jest fajne, ale jest normalne. Dlatego mamy wiele opcji politycznych, które reprezentują skrajne dla siebie poglądy, ponieważ są odbiciem swojego elektoratu- jedni by chcieli 100% socjalizm, inni 100% liberalizm. I nie ma żadnej mowy o "obronie mniejszości", bo jeżeli liberałów będzie więcej, to jak mają bronić lewicę? nie wprowadzając zmian? oczywiście odnoszę się tylko do gospodarki i prawa, zamachu na prawa człowieka w Polsce nikt nie zamierza robić. Zarówno gej jak i czarny ma u nas takie same prawa jak biały heteroseksualista.
Q__
Moderator
#1548 - Wysłana: 9 Gru 2011 21:50:11 - Edytowany przez: Q__
Kor

Kor:
Powiedziałbym propagandzistom z lobby homoseksualnego (i ogólnie lewicy):

Gratuluję, udało Wam się! Niedługo seryjny morderca będzie walczył o swoje prawa tylko dlatego, że miast dyskutować woleliście wmawiać i przeinaczać, woleliście przestawiać pojęcia, naznaczać ludzi nie podzielających waszych argumentacji (choćby podzielali cele), czy po prostu kłamać.

Słusznie... Błąd zrobili, powinni siegać po argumentację używaną w kręgach Platona, Sokratesa etc. antycznych homoerotów .

Darnok

Darnok:
Jeżeli w danym państwie jest przewaga ludzi o pewnym sposobie myślenia, to mogą oni spokojnie wprowadzić odpowiednie dla siebie przepisy i nic z tym nie zrobisz. Nie twierdzę, że to jest fajne, ale jest normalne. Dlatego mamy wiele opcji politycznych, które reprezentują skrajne dla siebie poglądy, ponieważ są odbiciem swojego elektoratu- jedni by chcieli 100% socjalizm, inni 100% liberalizm. I nie ma żadnej mowy o "obronie mniejszości", bo jeżeli liberałów będzie więcej, to jak mają bronić lewicę? nie wprowadzając zmian?

Tylko, że tą metodą to i ustawy norymberskie przeszły... (Hehe, dokonałem reductio ad Hitleri .)
Kor
Użytkownik
#1549 - Wysłana: 10 Gru 2011 10:09:57 - Edytowany przez: Kor
Q__:
Słusznie... Błąd zrobili, powinni siegać po argumentację używaną w kręgach Platona, Sokratesa etc. antycznych homoerotów

Z pewnością nie powinni byli bajdurzyć o prawie wyboru tożsamości. Tak jakby istniał tu jakiś wybór (swoboda), a fakt ten automatycznie pociągał za sobą prawo do takiego samostanowienia (na stopie normalności).

Jeśli homoseksualizm nie jest wrodzony, to jest po prostu zboczeniem seksualnym. Jednym z wielu. Niczym mniej, niczym więcej. Jest wtedy jednak o tyle przykrym zboczeniem, że chociaż nieszkodliwym, to niemożliwym do zrealizowania w normalnym związku. Wtedy prawo do samostanowienia tożsamości (cała ta argumentacja), to czyste banialuki stworzone po to, by tym przykrym okolicznościom zaradzić.

Komuś zboczonemu społeczność przecież praw nie przyzna. I nie wiem, czy można się jej dziwić. Jakieś specjalne związki wprowadzane po to, żeby ktoś mógł realizować swoje parafilie? To może zalegalizujmy też i zorganizujmy aukcje niewolników dla osób lubiących sado maso

A związki takie są potrzebne. Jakoś trzeba zaradzić życiu ze stałym partnerem, jakoś uporządkować, nazwać, oswoić, choćby po to, żeby sąsiedzi krzywo się nie patrzyli na dwóch facetów po 30 mieszkających razem.

Społeczeństwo praw osobom zboczonym nie przyzna, choćby to zboczenie było nieszkodliwe, więc trzeba ludziom wmówić, że nie jest to zboczenie. Jeśli jednak homoseksualizm miałby być czymś nabytym, to można używać różnych zaklęć w rodzaju "tożsamość", fakt pozostaje faktem - w istocie jest to po prostu bycie w danym kierunku zboczonym.


Nie dziwne więc, że osoba o skłonnościach pedofilskich czuje, że dotyczy jej argumentacja o prawie wyboru tożsamości. Ma rację. No bo skoro zboczenie homoseksualne określono wyborem tożsamości, jakby był to jakiś egzystencjalny wybór, jakiś krok ku specyficznemu obywatelstwu, i zarówno prawo do podjęcia takiej decyzji, jak trwania w jej skutkach (co człowieka jakoby magicznie przemienia, nadaje mu tożsamość) miałoby być chronione prawem człowieka, to dlaczego zboczenie pedofilskie ma być czymś innym?

Że dziecko za siebie nie odpowiada? A kto tak powiedział? W gwiazdach zapisano? To kulturowy ucisk! Związki z nieletnimi były znacznie powszechniejsze w historii, niż wejścia na drogę homoseksualizmu, za obywatelstwem pedofilskim stoi dłuższa i barwniejsza tradycja, dworska nierzadko I w imię tej umowności, która nikomu do głowy by nie przyszła jeszcze parę wieków temu , ma się uderzać w owo nowe, cudowne prawo samostanowienia tożsamości seksualnej, która przecież jest najgłębszą istotą jednostki ludzkiej? Cóż za ucisk, ciemnogród itd.

Na całe szczęście wraz z argumentacją odnośnie praw mniejszości, toczyła się wojna o prawa dziecka (z całą kanonadą tego, jak dziecko jest nieświadome), więc ruch lewicowy (poza całkowitymi skrajnościami) nie podjął pałeczki, popadłby bowiem w zupełną schizofrenię.

***

Dane naukowe wskazują jednak, że jest inaczej. Homoseksualizm, w przeciwieństwie do biseksualizmu, który jak się sądzi przynajmniej bywa nabyciem upodobania do osób tej samej płci przez osobę wcześniej typowo heteroseksualną (i ten przypadek dotyczy antycznych homoerotów; i to jest wtedy parafilia, albo - nieeufemistycznie - zboczenie), jest najpewniej wrodzony. Rzecz toczy się o płeć mózgu biologicznie ukierunkowaną inaczej, niż płeć biologiczna (podejrzewa się zaburzenia hormonalne w okresie płodowym).

I wtedy trudno mówić o zboczeniu, można mówić o istnieniu kolejnej tożsamości, obok typowo żeńskiej, czy męskiej, ale w żadnym wypadku o jej wyborze.
Q__
Moderator
#1550 - Wysłana: 10 Gru 2011 13:41:27 - Edytowany przez: Q__
Kor

Kor:
I wtedy trudno mówić o zboczeniu, można mówić o istnieniu kolejnej tożsamości, obok typowo żeńskiej, czy męskiej, ale w żadnym wypadku o jej wyborze.

W sumie racja, że najepszym argumentem na rzecz tolerancji dla homoseksualizmu, a jeszcze lepiej społecznej akceptacji, jest - obok generalnej nieszkodliwości tego co dwie dorosłe osoby robią (dobrowolnie) w łóżku - argument biologiczny, tzw. argument pożytku z mutacji "ślepego zaułka", który czas jakiś temu przytaczalem w dyskusji z mozgiem_kl2:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=3192&page=2#msg230345
(Mnie ów argument przekonał i to dość dawno temu.)
Kor
Użytkownik
#1551 - Wysłana: 10 Gru 2011 14:04:37 - Edytowany przez: Kor
Q__:
obok generalnej nieszkodliwości tego co dwie dorosłe osoby robią (dobrowolnie) w łóżku

Widzisz, tylko na gruncie bajdurzeń o prawie określania tożsamości seksualnej i czynienia z tego niemal istoty danej osoby, jej - jakby się wyrazić - najgłębszej intymności (szczegół, że to z kolei jest sprzeczne z paradami itp. bo odsłania się tam nagle zwulgaryzowana, seksualna postać całego "halo", ale nikt nie mówi, że Ci ludzie rozumnie prowadzą swoje działania), ta argumentacja rozmywa się w tle, wręcz przestaje istnieć. Przypomina się sobie o niej dopiero wtedy, kiedy ktoś właśnie wyciągnie przykład pedofilii jako argument za bzdurnością tych bajdurzeń.

Przy tym pojęcie dorosłe, chociaż obecnie silnie zakorzenione w zachodnich społecznościach, jest kruche. To słowo ma zupełnie inny sens prawny w każdym kolejnym kraju jaki weźmiesz, granice są bardzo różne. Obecnie jesteśmy tutaj wyczuleni, wręcz do granic absurdu i umysłowego pomylenia (dzieci i młodzież zabezpiecza się czasem zbyt daleko - a stąd różne nowe patologie).

W każdym razie - ruchy lewicowe w mojej opinii są poważnie współcześnie spaczone (oczywiście w uogólnieniu). Te "nowe patologie" o jakich wspomniałem, są zresztą kolejnym tego przykładem. Zdrowy rozsądek dawno w nich wyparował.

Podobają mi się pewne ustępy DS9 w których Federację określa się jako organizację pełną słodkich słówek i ideałów tolerancji, która jakimś cudem jednak zawsze uważa, że ma rację i każdy ma postępować podług jej wzorców. Rzeczywiście UFP ma coś z UE, ma coś z nurtów lewicowych (w ich współczesnym mentalnym wyrazie).
Q__
Moderator
#1552 - Wysłana: 10 Gru 2011 14:18:12 - Edytowany przez: Q__
Kor

Kor:
Przy tym pojęcie dorosłe, chociaż obecnie silnie zakorzenione w zachodnich społecznościach, jest kruche. To słowo ma zupełnie inny sens prawny w każdym kolejnym kraju jaki weźmiesz, granice są bardzo różne.

O tym już wszak dyskutowaliśmy w topicu o... Star Trek XII ()...

Inna rzecz, że i pedofile oraz ich "apostołowie" mogą się tu powolywać na kulturową zmienność/wzgędność obyczajów i wywlekać np. takie kwiatki:
http://szybkajazda.pl/seks/article,masturbacyjne_z wyczaje_z_calego_swiata,5434,1,1,2.html
(Czytałem zresztą, że takie sposoby na dobry sen dzieci znała i średniowieczna Europa.)
Kor
Użytkownik
#1553 - Wysłana: 10 Gru 2011 14:22:16 - Edytowany przez: Kor
Q__:
Inna rzecz, że i pedofile oraz ich "apostołowie" mogą się tu powolywać na kulturową zmienność/wzgędność obyczajów i wywlekać np. takie kwiatki:

Właśnie o tym piszę. A samozwańczy obrońcy mniejszości dostarczają im nowych pojęć i kategorii, oraz schematów kampanii społecznych, w których i kaprofil może zacząć ględzić o tożsamości

Nie mówiąc o tym, że tego typu broszury, które zawierają takie kwiatki, nie są nieznane czasom współczesnym. Było kilka afer z podobnymi sprawami związanych. Kto rozpowszechniał te broszurki? Obrońcy praw i swobód seksualnych. Nie na wsypach Fidżi, czy gdzieś w Czarnej Afryce, w Europie, w ostatnich dwóch dekadach.

http://www.bibula.com/?p=15041 (drugie źródło; na beżowym tle)

Tutaj potwierdzenie, że tekst był publikowany na łamach Rzepy:

http://archiwum.rp.pl/artykul/695313_Wladze_zachec aja_do_zabawy_w_doktora.html

Czy to prawda? Sam z zainteresowanymi nie rozmawiałem, ale wydaje się, że owszem.
Q__
Moderator
#1554 - Wysłana: 10 Gru 2011 14:37:13 - Edytowany przez: Q__
Kor

Kor:
oraz schematów kampanii społecznych, w których i kaprofil może zacząć ględzić o tożsamości

Pytanie, czy akurat koprofil wyrządza komukolwiek krzywdę? (Dotkliwość ew. bijacego odeń zapachu nie jest większa od dotkliwości zapachowej jaką pociąga za sobą życie pod jednym dachem ze zwierzetami domowymi zresztą...)

Kor:
Nie mówiąc o tym, że tego typu broszury, które zawierają takie kwiatki, nie są nieznane czasom współczesnym. Było kilka afer z podobnymi sprawami związanych. Kto rozpowszechniał te broszurki? Obrońcy praw i swobód seksualnych. Nie na wsypach Fidżi, czy gdzieś w Czarnej Afryce, w Europie, w ostatnich dwóch dekadach.

Tylko teraz pytanie b. poważne: skoro znamy przykłady funkcjonujących całkiem sprawnie kultur, w których istnieje przyzwolenie na takie rzeczy*, jakimi argumentami będziemy bronić modelu istniejącego w naszej, który je penalizuje? (Znaczy, idąc krok dalej: jak wybrać optymalne rozwiązanie i po czym poznać jego optymalizm?)

* kolejny przykład w/w publicystyki:
http://www.psychohistory.com/htm/06a1_incest.html
Kor
Użytkownik
#1555 - Wysłana: 10 Gru 2011 14:46:13 - Edytowany przez: Kor
Q__:
Pytanie, czy akurat koprofil wyrządza komukolwiek krzywdę?

Pytanie, czy koprofilia jest tożsamością. Do tego zmierzam. Oczywiście nie jest. Jednak jeśli homoseksualizm nie jest wrodzony, lecz się go wybiera (w myśl hasła, które zresztą pewne ruchy swego czasu, może na poły żartem?, kolportowały: nie przekonasz się nim nie spróbujesz) i jako taki jest tożsamością, to czemu nie koprofilia?

Q__:
ylko teraz pytanie b. poważne: skoro znamy przykłady funkcjonujących całkiem sprawnie kultur, w których istnieje przyzwolenie na takie rzeczy*, jakimi argumentami będziemy bronić modelu istniejącego w naszej, który je penalizuje? (Znaczy, idąc krok dalej: jak wybrać optymalne rozwiązanie i po czym poznać jego optymalizm?)

Cóż, modele są umowne. Jakiś jest nam bliski. W przypadku pedofilii bliski jest on również większości lewicy, a jednak ta kreuje rozumowania, które ten model mogą rozwalić. Ja tu piszę o głupocie. Ci ludzie są niebezpieczni dla akceptowanego powszechnie (w dużej mierze i przez nich samych) porządku społecznego.

Czy to jedyny słuszny i sprawiedliwy porządek? Pewnie, że nie. Czasami można pewne kwestie rozstrzygnąć naukowo, wiele jest jednak umownych.

Największą luką myślową mentalności o jakich piszę jest przekonanie, że istnieje jakiś systemowy ucisk, który należy zlikwidować i wyzwolić z niego człowieka. Przy tym:

a) nie zauważa się, że jakiś ucisk jest elementem każdej kultury (to on ją stanowi: zasady są uciskiem i nie istnieje kultura bez zasad); znosząc go ostatecznie kończy się w anarchii (już przedobrzono w wielu sprawach; od dyskutowanego dawania argumentów do ręki pedofilom itp. po opacznie pojęte wychowanie bezstresowe)

b) w walce z takim uciskiem jakimś dziwnym trafem zawsze, to typowe, samemu stosuje się coraz większy ucisk, z czasem większy, niż istniał wcześniej (gorączka kodyfikowania politycznej poprawności w prawie, do tego stopnia, że w imię wolności [sic!] nie możesz nosić krzyża, czy islamskiej burki; powszechna socjotechnika; regulowanie najdrobniejszych elementów życia - na razie głównie praktycznych, typu krzywizna ogórków itd.).
Darnok
Użytkownik
#1556 - Wysłana: 10 Gru 2011 15:05:02
Q__:
Tylko, że tą metodą to i ustawy norymberskie przeszły...

Niemcy chcieli krwi Słowian i Żydów, to ją dostali. Nie pisałem przecież, że to jest system idealny, ale faktyczny. Gdyby sąsiedzi III rzeszy mieli środki i/lub jaja, to ta ich demokracja by nie wypełzła na resztę europy. W obecnych czasach mamy już instytucje, które pilnują, by do takich ewolucji nie dochodziło.
Q__
Moderator
#1557 - Wysłana: 10 Gru 2011 15:06:22 - Edytowany przez: Q__
Kor

Kor:
Pytanie, czy koprofilia jest tożsamością.

SF poszła krok dalej, pytając jak by się należało zachować w obliczu istot dla których jednak inny od preferowanego przez większość ziemskich kultur stosunek do odchodów nie byłby kwestią wyboru, a wrodzonej tożsamości. Przywoływałem "Mroczne lata świetlne" Aldissa, teraz czas na cytat ze "Starplex" R.J. Sawyera, powieści bardziej trekowej od samego Treka:

"Wszystkie rasy mogły funkcjonować w azotowo-tlenowej atmosferze, jakkolwiek Ibowie wymagali nieco wyższej koncentracji dwutlenku węgla w mieszance oddechowej, niż ludzie. Na wspólnym terenie grawitacja nie przekraczała 0,82 wartości ciążenia ziemskiego. Obowiązywało zatem ciśnienie waldahudeńskie, lekkie dla ludzi i delfinów, oraz wynoszące zaledwie połowę tego, do którego przywykli Ibowie. Utrzymywano wysoki poziom wilgotności również ze względu na Waldahudenów, których zaraz atakował ból głowy, jeśli powietrze było zbyt suche. Oświetlenie we wspólnych rejonach miało odcień czerwonawy, zbliżony do ziemskiego zachodu Słońca. Na tym obszarze światło musiało być stonowane, gdyż rodzinną planetę Ibów wiecznie spowijała gruba warstwa chmur. Tysiące komórek optycznych, rozsianych po ich siatce sensorycznej, mogły ulec zniszczeniu pod wpływem zbyt ostrego blasku.
Na tym nie koniec. Obszar Ogólnośrodowiskowy obfitował w wiele innych problemów. Keith przepuścił przejeżdżającego właśnie Iba. Gdy istota go mijała, jedna z dwóch błękitnych, luźno zwisających rurek na końcach jej pompy wyrzuciła twardą, szarą kuleczkę, która poturlała się po podłodze. Zamknięty w bąblu mózg nie sprawował świadomej kontroli nad funkcjami fizjologicznymi. Nauczenie Ibów korzystania z toalety było biologiczną niemożliwością. Na Monotonii kuleczki odchodów wyłapywali padlinożercy, rozkładając je w przewodzie pokarmowym na niezbędne Ibom składniki odżywcze. Na pokładzie Starplex podobną rolę spełniały miniaturowe FARTy wielkości ludzkiego buta. Właśnie jeden z nich na oczach Keitha śmignął przez korytarz, wessał granulkę i pognał wyżej.
Lansing w końcu przeszedł do porządku dziennego nad paskudzeniem przez Ibów na każdym kroku.
Dzięki Bogu, ich fekalia nie cuchnęły. Jednak ani mu było w głowie przyzwyczajać się do zimna, wilgoci i innych „warunków” zgotowanych załodze przez waldahudeńskich konstruktorów..."


Kor:
Czy to jedyny słuszny i sprawiedliwy porządek? Pewnie, że nie. Czasami można pewne kwestie rozstrzygnąć naukowo, wiele jest jednak umownych.

Teraz pytanie czy dokładnie wszystko jest w moralności spolecznej wyłącznie realatywne i umowne (ba, czemu anarchia, którą straszysz, miałaby być wtedy zła?), czy też możemy twierdzić to, co twierdził stephensonowski lord Finkle-McGraw:

"Finkle-McGraw zaczął wyrabiać sobie światopogląd, który w późniejszych latach miał ukształtować jego przekonania polityczne; światopogląd ów zakładał, że choć ludzie nie różnią się niczym pod względem genetycznym, ich różnice kulturowe są nie do pokonania, przy czym niektóre kultury mają prawo uważać się za lepsze od innych. Ten ostatni sąd nie był subiektywnym stwierdzeniem wartościującym, stanowił raczej zwykłą obserwację, z której wynikało, że niektóre kultury rosną i rozwijają się, a inne najzwyczajniej upadają. W tamtych czasach wszyscy o tym wiedzieli, lecz nikt nie odważył się mówić o tym na głos."

(Co zaś - ze znacznie mniejszym wdziękiem - próbowało na forum klarować parę osób, w sposób który, z racji braku w/w wdzięku, skończył się dla nich banem.)

Znaczy: czy rozszerzając sens kolejnego cytatu z "Diamentowego wieku" (z którego pochodził i w/w lord):

"Współczesna nanotechnologia sprawiła, że niemal wszystko stało się możliwe, wzrosło zatem znaczenie kultury decydującej o tym, co p o w i n n o się z nią zrobić, w przeciwieństwie do kultur wyobrażających sobie, co można z nią uczynić."

da się - choćby zgrubnie - stwierdzić co powinno być robione, czy też zawsze będzie to tylko sprawa subiektywnych (choćby zbiorowych) ocen/wyborów... (Wiem co odpowiesz jako platonik, ale ja platonikiem nie jestem... )

Darnok

Darnok:
Nie pisałem przecież, że to jest system idealny, ale faktyczny.

Pytanie kolejne jednak: czy jeśli system faktyczny przejawia dość obrzydliwe cechy, to nie należy się zastanowić nad jego faktyczną zmianą, zamiast mówić "tak, po prostu, jest"?
Kor
Użytkownik
#1558 - Wysłana: 10 Gru 2011 15:09:34 - Edytowany przez: Kor
Darnok

Niemcy nie były gotowe na demokrację, to był błąd, że od nich tego po I WŚ żądano. Demokracja jest wyjątkowo niebezpieczna w momencie niepokojów społecznych.

Ogólnie jednak chyba jest trywializmem, że w demokracji, powinna decydować większość. To czysta matematyka.

W praktyce wcale tak to nie wygląda, ponieważ często ludność sobie, a elity sobie. Widzimy to obecnie w Europie, gdzie w kolejnych krajach wchodzą rozwiązania, które tylko gdyby zostały poddane pod referendum, odpadłyby w przedbiegach. Co więcej - nawet jeśli w istocie tak się stanie i rozwiązanie zostanie poddane pod referendum i odpadnie, rozwydrzone eurokratyczne elity natychmiast angażują wszelkie środki, żeby i tak przyjęcie rozwiązania wymusić.
Queerbot
Użytkownik
#1559 - Wysłana: 10 Gru 2011 15:11:33
To chyba raczej konserwatywno-liberalna doktryna "I daj ludziom święty spokój. Oto recepta prawicy na społeczność: odwal się socjotechniczny lewaku od człowieka" daje argumenty pedofilom. Tak samo jak konserwatywno-liberalne umiłowanie tradycji, która daje wspaniałe przykłady pedofilstwa w historii cywilizacji greko-rzymsko-judeo-chrześcijańśkiej. Odwal się socjotechniczny lewaku od człowieka i pozwól mu na pedofilię!
Kor
Użytkownik
#1560 - Wysłana: 10 Gru 2011 15:15:07 - Edytowany przez: Kor
Queerbot

Nie żartuj sobie. Zajrzyj do linka z bibuły, a później się wypowiadaj, kto obecnie na pedofilię daje przyzwolenie.

A co do cywilizacji: greko-rzymsko-judeo-chrześcijańskiej, to jesteś jej członkiem, podobnie jak Twoje rozumowania, chociaż te przynależą do dość skrajnego jej nurtu.

Niestety, ale jak chcesz się z niej wyzwolić, to jedyną ewentualnością jest jakaś dziksza część Afryki, niektóre kraje Azji, może jeszcze lasy deszczowe Ameryki Południowej, tudzież Arktyka (chociaż ta, o ile wiem, już się raczej ucywilizowała na modłę greko-rzymsko-judeo-chrześcijańską). Miłej podróży
 Strona:  ««  1  2  ...  50  51  52  53  54  ...  121  122  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Opad szczęki - polityka

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!