USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Opad szczęki - polityka
 Strona:  ««  1  2  ...  107  108  109  110  111  ...  121  122  »» 
Autor Wiadomość
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3241 - Wysłana: 13 Gru 2012 21:15:09
Q__:
1. Teraz nasz jeszcze media (elektroniczne) neoendeckie, takie jak lubisz. i co, nadal zle?

a jaki stanowią one udział w rynku i jaka jest ich oglądalnośćć? Nie chodzi mi o przybudówki rydzykowo - pisowe
Q__
Moderator
#3242 - Wysłana: 13 Gru 2012 21:19:28
A jak dlugo istnieja? Od paru mies., i juz sa dosc znane...
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3243 - Wysłana: 13 Gru 2012 21:21:33
Q__

ale przybudówka rydzykowo-pisowa to nie jest alternatywą tylko część tego systemu.
Q__
Moderator
#3244 - Wysłana: 13 Gru 2012 21:40:20 - Edytowany przez: Q__
Kor

Nie rozumiesz pewnego banalu... Nikt nie jest "zly". Nawet Hitler, czolowy bohater tego topicu nie czynil tego co uwazal za zle, a to co uwazal za dobre (tak, moge przypuszczac, ze wierzyl w te swoje farmazony z "Mein Kampf"). Zle bywaja tylko skutki, nie intencje...*

* choc owszen, czasem jest to dobro wg aparatu pojeciowego sienkiewiczowskiego Kalego czy... Zolzikiewicza...

Ty wolisz szukac wrogow, ostatnio nawet we mnie, ja partnerow w dyskusji...

Mowisz, ze sa tacy, co nienawidza obecnej kultury... Nie wiem czy sa, czy to jakis Twoj kolejny fantazmat, ale jesli nawet sa, to czemu zakladasz, ze 1. nie maja dobrych powodow do nienawisci i 2. realnej nadzei na zastapienie obecnego porzadku czyms lepszym? To ludzie, nie demony k*** mac.

FederacyjneMSZ

Mowie o mediach elektronicznych zwiazanych z ONRami etc.
Kor
Użytkownik
#3245 - Wysłana: 13 Gru 2012 21:46:24 - Edytowany przez: Kor
Q__


Powiedz mi coś takiego. Jak to jest, że będąc liberalnym konserwatystą nie czuję nienawiści, ani do gejów, ani do księży, ani do ludzi o poglądach lewicowych, ani prawicowych, ani Muzułmanów, ani do nikogo. Poza lewactwem, które stara się mnie i innych pouczać jak żyć i podsuwa mi fałszywe ideały. Jak to jest? Jak to jest, że ja mógłbym żyć ze wszystkimi, warunki są tylko dwa: 1. Nie będą mi narzucać jak mam żyć ja 2. Nie będą wprowadzać żadnych zasad społecznych dotyczących osób trzecich, które nie mają faktycznego uzasadnienia (są fałszywe lub niesprawdzone) i nie mają poparcia większości? Jak to jest, że przy tych zasadach, ja wręcz doszedłem do nienawiści w stosunku do lewactwa (i to mimo, że otwarcie w środowiskach prawicowych jestem ateistą, akceptuję związki homoseksualne itd.). No jak?

Q__:
Nikt nie jest "zly".

Bzdura. Nie rozumiesz na czym polega zło. Zło to jest cieszenie się czyjąś klęską. Koniec kropka. Z jednym wyjątkiem - jak odpowiadasz na zło.

PS. Nie uważam Cię za wroga. Uznałem, że przyda Ci się ruganina. Bo za bardzo czujesz się pewnie w poglądach, które są co najmniej wątpliwe. Za mało chcesz dociekać. Za mało chcesz właśnie zła widzieć w środowiskach, jakie są go pełne i tym żyją (co nie oznacza, że masa prawaków nie żyje tym samym). Jak sporo racji miał Nietzsche o chrześcijańskim resentymencie, tak obecnie ta postawą żyje lewactwo. Ono się moralnie i intelektualnie karmi klęską innych, a ostatecznie - logiki i sensu.
Q__
Moderator
#3246 - Wysłana: 13 Gru 2012 22:13:48 - Edytowany przez: Q__
Kor

Po kolei zatem... Czemu nie bierzesz pod uwage, ze ci Twoi mityczni lewacy chca eksperymentowac w pewnych zakresach, bo moze - po prostu - uznaja obecny stan w owych zakresach za na tyle (subiektywnie!) nie do przyjecia, ze cokolwiek go zastapi bedzie lepsze? Wiesz, ze lekarz czasem musi operowac na ryzyko...
Dalej... Czemu ich idealy sa falszywe? Skad ten monopol na racje?
I po ostatnie... Czemu zakladasz, ze ktos zyczacy sobie krachu obecnego systenu nie moze szczerze wierzyc, ze po tym ew, krachu wszystkim w ten system - jak uwaza - uwiklanym bedzie tylko lepiej? (Pomijam, czy wierzy slusznie...)
Kor
Użytkownik
#3247 - Wysłana: 13 Gru 2012 22:18:04 - Edytowany przez: Kor
Q__

Odpowiem Ci za jakiś czas dokładniej na pytania. Teraz zapytam Cię o coś innego. Mamy choinkę, święta, wigilia. Jeden z uczestników się nie poczuwa. Ma prawo całą ceremonię rozwalić? Stwierdzić, że on opłatkiem nie będzie się łamał? Że ma to w dupie? Że nie zmówi modlitwy? Ma prawo czy nie ma prawa. A abstrahując od tego, czy je posiada - która rodzina będzie na te święta szczęśliwsza? Czy to jakoś wchodzi w jego uprawnienia?
Q__
Moderator
#3248 - Wysłana: 14 Gru 2012 15:03:22 - Edytowany przez: Q__
Kor

Dobry chwyt w dyskusji, a raczej rozpaczliwy rzut na tasne . Wiesz dobrze, cwaniaczku, ze areligijnosc - areligijnoscia, a Swieta b. lubie, ale... nie pojedziesz mi tu po emocjach ustawiajac przyklad, bo rownie dobrze ten odbierajacy innym swiateczna radosc moze np. miec wzrok nadwrazliwy na choinkowe swiatelka, uczulenie na jakis skladnik wigilijnych dan czy sluch zbyt wrazliwy, by zniesc falszowane kolendy, a wtedy jego sprzeciw wyglada "nieco" inaczej... Zreszta... za wygodna dobrales sobie analogie... Skad wiesz, ze naszemu lewakowi nasza kultura jawi sie wspolnym kolendowaniem, a nie bankietem kanibali? Uzyj tego drugiego obrazka i teraz go spytaj jakim prawem odmawia robienia za danie glowne, bezczelnie psujac radosc ucztowania, cham jeden!

(I uwaga prywatna... Dobrze wiem, ze wymyslales mi raz po raz na potrzeby ubarwienia dyskusji i wzialem na to poprawke, ale wiesz co? Skoro umiales na potrzeby dyskusji wypuscic z siebie wewnetrznego chama, choc w sposob kontrolowany, to on w Tobie jednak tkwi... Czyli Queerbot w swoich mitycznych alegoriach mogl miec troche racji...
Domagales sie wtedy bana dlan. Nie zamierzam Cie karac "odgornie", ale na Twoim miejscu pewno bym wnioskowal teraz o bana czasowego dla siebie, tak w imie sprawiedliwosci. Rowne reguly, nie?.)
Kor
Użytkownik
#3249 - Wysłana: 15 Gru 2012 14:31:59 - Edytowany przez: Kor
Q__

Lewactwo, to właśnie takie Queerboty. Czymś zupełnie innym jest ruganina, a czymś zupełnie innym to, co z takich osób wychodzi. Ten człowiek nie zgadzając się z kimś w dyskusji przypisuje mu cechy typu: grubość, impotencja, oklularnictwo, zarabianie dobrych pieniędzy itp. To nie jest żadne barwienie. Wulgaryzmy, to tylko słówka. I tak - tego typu rzeczy we mnie siedzą. Potrafię popuścić tu wodze fantazji. To tylko język.

Tylko to jest zupełnie co innego. Jeśli nawet nazwę kogoś skończonym głupcem, to może to oznaczać, że po prostu za skończoną głupotę uważam pewne sądy. I każdy tak to czyta. Nie wiem natomiast jak można czytać grubasa. Poza tym sposobem, że ktoś używający tego słowa, uważa to za jakąś obrazę. Co świadczy o nim tak, a nie inaczej. Jako o osobie pełnej rzeczywistego jadu, skończonej pogardy do ludzi, pogardy tak głębokiej, że uważa za stosowne obrażać kogoś przez rzeczywiste, czy domniemane fizyczne cechy.

I nie udawaj, że tego nie rozumiesz. Więc nie. Nie zgłoszę pod propozycję swojego bana. Dlatego, ze gdyby Queerbot po prostu mnie rugał, a nie starał się dotknąć wydumanych przez siebie słabości we mnie, łącznie z fizycznymi, to bym go do bana nie zgłosił. Rozróżniam wulgarność od bycia małpą (edit: tutaj zastanowiwszy się jednak muszę przyznać, że w momencie w którym napisałem o Twoim domniemanym wykorzenieniu, jak prostak popadłem w takie tony; więc jednak tak zgłaszam swoją kandydaturę do czasowego bana).

Q__:
nie pojedziesz mi tu po emocjach ustawiajac przyklad, bo rownie dobrze ten odbierajacy innym swiateczna radosc moze np. miec wzrok nadwrazliwy na choinkowe swiatelka, uczulenie na jakis skladnik wigilijnych dan czy sluch zbyt wrazliwy, by zniesc falszowane kolendy

Acha. Ja dokonałem jakieś rozpaczliwego ruchu? To powyżej, to nie jest rozpaczliwa próba ucieczki od sedna? A sedno jest takie - nie psuje się innym zabawy tylko dlatego, że się kogoś, czy czegoś ideologicznie nie lubi. Nie wchodzi się z własnymi butami w czyjeś zwyczaje. Jeśli takowe są przyjęte, a dana osoba nie ma - sic! - uczulenia na jaskrawe świąteczne światełka, to jako osoba dojrzała nie ma żadnego problemu, żeby wziąć w tym udział. Tak jak nikt normalny nie ma problemu, żeby pójść na pogrzeb czy ślub, mimo, iż są to ceremonię religijne. Niektórzy jednak miewają z tym problem. I to nie są ludzie osobowościowo zdrowi. Ujmując rzecz obrazowo - jak jeszcze to z raz zrobię - lewactwo to moralna i mentalna niedojrzałość, to moralny i intelektualny infantylizm prowadzący do typowej dla podrostków hybris.

****

Co do Twoich pytań. Nikt nie ma prawa eksperymentować na innych bez ich zgody. Jest tak w medycynie i to samo dotyczy stosunków społecznych. Nikt nie ma moralnego prawa promować propagandowo regulacji lub postaw, których przesłanki z zasady są sprawdzalne, ale się tego nie robi, lub manipuluje ich rzeczywistym obrazem. Nikt nie ma prawa, wyłącznie dlatego, że sądzi, że tak będzie lepiej, wciskać ludziom to swoje "lepiej" metodami polegającymi na ostracyzmie zdań innych, wprowadzaniu regulacji ukrytych pod innymi (jak z małżeństwami homoseksualnymi we Francji), czy zwyczajnym olewaniu zdania większości.

Tak robią tylko amoralne typy. Nie jest w ogóle istotne, czy są przekonani, że mają rację. Starożytni uważali to za największą z wad, za największą zbrodnię - hybris (pychę). Pycha polega właśnie na tym, że ja wiem lepiej i ja zrobię, ja Wam pokaże, jak jest lepiej. Piszesz o subiektywnych odczuciach. Przecież to absurd! Subiektywnie wiele osób chciałoby coś zmienić, obwinia wszystkich wokół, a wady ma w sobie. Wiesz ilu niespełnionych nastolatków subiektywnie wini kobiety i z chęcią wprowadziłoby haremy, gdzie mogłoby sobie poużywać? I to taka obrazowa definicja lewaka.

Nie wmawiaj mi - odwracając kota ogonem - że to ja tu przejawiam hybris. Hybris to nie wulgarność. Starożytni byli powszechnie mocni w słowach. Hybris to przekonanie, że można innym własne dyskomforty narzucać, uruchamiać się społecznie, ze skutkiem dla innych, bo JA tak uważam czy czuję. Sugerując inaczej, właśnie w ten sposób dokonujesz skrajnej manipulacji.

Ja nie wiem jak w wielu sprawach jest. Wiem, że tego nie wiem. I oczekuję poważnej debaty, a nie lewackiej propagandy. Tak jest z imigracją, marihuaną, adopcją dzieci przez pary jednopłciowe, aborcją, pojęciem świeckości szkoły i masą innych kwestii (z prawicowych manipulacji: dostęp do broni jako prawo człowieka; jak to postrzega prawica w USA). Dziwnym trafem przez lata np. twierdzę, że marihuana moim zdaniem szkodzi, bo widzę to po ludziach. A w każdym razie - trzeba to zbadać, bo tak naprawdę mało wiemy. I co się po latach okazuje. Badanie za badaniem to potwierdza. Ale lewactwo już 10 lat temu uważało, że należy nie tylko legalizować, ale i przedstawiać tę używkę, jako nie różniącą się znacząco od kubka kawy, poza tym, że jest cool.

Tego nie robi prawica. To wciąż i za każdym razem robi lewica.
Mav
Użytkownik
#3250 - Wysłana: 15 Gru 2012 15:07:50 - Edytowany przez: Mav
Kor:
marihuaną

Co by o niej nie mówić, już dawno powinno być legalne posiadania małej ilości. To że za jej posiadanie czy palenie grozi do trzech lat więzienia to istna głupota. Policja traci czas, państwo pieniądze na tych bzdurnych sprawach. Alkohol jest jeszcze gorszy, ludzie nim odurzeni są zdecydowanie większym zagrożeniem dla społeczeństwa niż marihuaniści, ale on jest całkowicie legalny i uważany w Polsce za coś ok.
Kor
Użytkownik
#3251 - Wysłana: 15 Gru 2012 15:32:16 - Edytowany przez: Kor
Mav

To jest bzdura z tym alkoholem. Całkowicie fałszywie się to przedstawia. Uzależnienie od alkoholu (alkoholizm) jest bardziej wyniszczające i indywidualnie i społecznie, niż uzależnienie od marihuany (tak, od marihuany uzależnia się masa osób, można! tak nie prawdą jest, że nie istnieje wzrost tolerancji, istnieje!).

Nie oznacza to jednak, że umiarkowane spożywanie alkoholu jest bardziej szkodliwe, niż umiarkowane spożywanie marihuany. Pod pewnymi względami wręcz przeciwnie - jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że ktoś będzie miał pecha i marihuana namiesza mu w głowie pod względem psychiatrycznym, niż analogiczne stwierdzenie o umiarkowanej ilości alkoholu.

Nie jest tak, ze dla przeciętnej osoby bezpieczniej jest zapalić jointa, niż wypić piwo. W życiu! Tutaj sam byłem świadkiem sytuacji, w których pewna osoba (zresztą skrajnie inteligentna i przez to chyba zbyt świadoma siebie) po pierwszym zapaleniu dostała takiej psychozy, że obawiałem się ze znajomymi przez pewien czas, że skutki będą trwałe.

Cały ten postawiony przez zwolenników dylemat - marihuana/alkohol - to zakłamane rozumowanie. Tym bardziej, że w istocie badania na temat wieloletniego palenia marihuany dopiero teraz wychodzą na światło dzienne. Dopiero teraz zaczyna się rozumieć, że taka trawka w USA (słaba jak cholera), to zupełnie co innego, niż trawka w Holandii, czy w Polsce (co naznacza szerokie spektrum badań; analogicznie - badania sprzed lat - kiedy nie istniały współczesne, kilkadziesiąt razy mocniejsze odmiany, mają małą wagę).

Sprawa posiadania czy w ogóle legalizacji, to są inne kwestie. Kwestie muszące uwzględniać powyższe. Niemniej również wiele innych rzeczy, jak np. nieunikniony stopień rozpowszechnienia (i tak) czarnego rynku.

W każdym razie pewne jest jedno - trzeba być skończonym głupcem, lub amoralną mendą, żeby wmawiać ludziom, że marihuana to taka cool zabawa, jak czarna mocna o poranku, tylko zabawniejsza (a rodzice wam nie pozwalają palić bo kłamią, sami pijąc piwo).

Q__

Ty mogłeś sobie zapalić kilka razy. Ja paliłem w życiu co najmniej kilkaset, a znam ludzi, którzy palą dzień w dzień po parę gramów, więc....
Mav
Użytkownik
#3252 - Wysłana: 15 Gru 2012 16:19:13 - Edytowany przez: Mav
Kor

No z marihuaną jest ten problem, że się ją wzbogaca chemią, aby lepiej kopała, więcej ważyła itd. To jest problem, bo stwarza zagrożenie i zafałszowuję badania nad długotrwałym skutkiem palenia marihuany. Dlatego tym bardziej powinno się ją zalegalizować i stworzyć hodowle z odpowiednimi zasadami jakościowymi. Lewy alkohol też moe być zanieczyszczony, a nawet zabić (metylowe afery).

Z tym zagrożeniem społecznym to miałem na myśli nie tylko tych co palą, ale także osoby postronne. Kto jest większym zagrożeniem dla spokojnego obywatela, grupka pijanych ludzi czy grupka ludzi po marihuanie? To pijani niszczą przystanki, prowokują bójki itd. Marihuany nie idzie przedawkować. Nawet mocno upalony człowiek ogarnia to, co się wokół niego dzieje. Możesz z nim normalnie porozmawiać. Jest zamulony i ma pogorszoną koncentrację, ale gdybyś wparował do pokoju takich palaczy i powiedział, że u sąsiadki jest pożar i trzeba pomóc, to byliby wstanie się ogarnąć i działać. A alkohol? Człowiek pijany traci kontrole, im więcej wypiję, tym coraz gorzej. Może zasnąć zarzygany bez koszulki gdzieś w jakiejś klatce, mało takich historii jest? Pijani ludzie stwarzają zagrożenie.


Marihuana nie jest cool. Niszczy ambicje, płuca i uzależnia. Tyle, że papierosy też uzależniają i jak ktoś nie zapali to staje się nerwowy. a alkohol wzbudza agresje i rodzi patologie, a mimo to obydwie używki są całkowicie legalne i to jest ten absurd. Z maruhuaną trzeba walczyć jak z alkoholem i papierosami, ale nie może być tak, że te dwie ostatnie dumnie prężą się na sklepowych pułkach, a za pierwszą jedziesz na komisariat i masz problem, a w społeczeństwo (lubujące się w alkoholu) robi z takiego człowieka skończnego ćpuna.
Kor
Użytkownik
#3253 - Wysłana: 15 Gru 2012 16:29:32 - Edytowany przez: Kor
Mav:
No z marihuaną jest ten problem, że się ją wzbogaca chemią, aby lepiej kopała, więcej ważyła itd. To jest problem, bo stwarza zagrożenie i zafałszowuję badania nad długotrwałym skutkiem palenia marihuany.

Haha. Stara i prawdziwa, a zarazem fałszywa w kontekście (jako sugestia, że ten problem jest najważniejszy) faza. Nie mój drogi - sama czysta marihuana jest obecnie kilkadziesiąt razy silniejsza, niż ta z lat 60 czy 70, a w wielu miejscach świata nawet obecnych (zależy od odmiany).

Jak Amerykanin (z USA) przyjedzie do Polski i zapali swojego jointa, to jest w szoku. Nie dlatego, że zapalił trawę chrzczoną, dlatego, że zapalił trawę ściągniętą z takich państw jak np. Holandia.

Współczesne, szczególnie w Europie popularne hodowle, nie mają nic wspólnego z tym, co palono i na jakiej bazie badano palaczy niegdyś (czy gdzie indziej). THC potrafią zawierać kilkadziesiąt razy więcej, niż zwykła, naturalna, niegyś jedyna trawa (co też jest dobrym pośmiewiskiem jak się współczesne palenie porównuje i usprawiedliwia jakimiś kulturami, które od wieków powszechnie palą - tylko zupełnie co innego!).

***

Co do spraw społecznych. Jasne. Temu nie sposób przeczyć, że alkohol wzmaga agresję, a trawka nie. Można się tylko zastanawiać jak się sprawa ma z osobami, które palą latami (bądź mają pecha) i im trawa naszkodzi w psychice. Czy później świadomi tej utraty intelektualnej nie stają się przez to agresywni. Agresja z utratą pewnych zdolności jest powiązana. W tym z utratą pamięci i koncentracji (co często oznacza - cierpliwości). Tego nikt nie zbadał, to jest skrajnie trudne (o ile nie niemożliwe) do zbadania. Niemniej coś może być na rzeczy.

Z całą pewnością trawka przyspiesza wystąpienie (u osób podatnych), a coraz więcej badań wskazuje na to, że czasem może być przyczyną, schizofrenii, depresji klinicznej, oraz z całą pewnością bywa przyczyną i wzmaga częstotliwość epizodów psychotycznych. A wiele z tego można powiązać z agresją.

***

Bajdurzenia, że alkohol i papierosy są (stanem zastanym!), i też mogą uzależniać (i szkodzić - oj, jak szlugi szkodzą), a więc jest to argument za marihuaną, pominę naprawdę usilnie sobie narzuconym, bardzo usilnie, życzliwym milczeniem.
Mav
Użytkownik
#3254 - Wysłana: 15 Gru 2012 17:15:37 - Edytowany przez: Mav
Kor

Bo ta czysta marihuana jest hodowana zupełnie inaczej niż ta kiedyś. Jest modyfikowana genetycznie, rośnie na chemicznych granulatach itd. A potem jest często jeszcze zakrapiana jakimś chłamem. Dlatego ten temat jest skomplikowany.

Co do długotrwałego palenia, to na pewno ma wpływ na psychikę. Znam ludzi, co palą regularnie już ponad 10 lat. Na pewno podstawowym i bardzo szybkim działaniem jest utrata ambicji. Lepiej zejść gdzieś do piwnicy i spalić z paroma kumplami niż gonić za tym światem. Z tych długotrwałych obserwacji, to mogę powiedzieć, że ci co zaczęli palić trochę później, w wieku ok 23 lat, gdy już kończyli szkoły i zaczynali kariery zawodowe itd. to dają radę. Mają pracę, żony i są prawowitymi obywatelami, pomimo, że palą kilka razy w tygodniu już od wielu lat. Są może często leniwi i takie tam, ale jest ok. Gorzej jest z tymi, co zaczęli w wieku ok 15 lat. Niektórzy nie pokończyli szkół, nie mają stałej pracy, ogólnie są poza tym normalnym życiem - praca, dom, dziewczyna, dziecko itd. Gdzieś ich życiowo wykoleiło, ale nie są jakimiś żulami, normalnie ubrani itd. Ale brak im tej stabilizacji życiowej i mają niepewne perspektywy. Po prostu szkolne lata są bardzo ważne, To one często decydują o naszej przyszłości. Gdy wtedy zaczyna się palić, to te obniżanie ambicji przez marihuane, ma bardzo zły wpływ. Natomiast ci, którzy już są starsi, mają ponad 20 lat, są nauczeni szkoły, pracy itd. I jak oni zaczynają palić, to nie zawalają tak swojego życia.

Znam też historie alkoholowe. Kilku znajomych z podstawówki, co bardzo szybko polubili wódkę, skończyło jako żule... Z kolei taki jeden (co nie jest moim kolegą, ale kojarzę go z podstawówki) zaczął pić w wieku dwudziestu paru lat. W życiu mu nie wyszło i topił smutki. I w zeszłe wakacje już tak się stoczył, że siedział na ławkach ze starymi spitusami, co nalewki chleją... Także alkoholicy wypadają zdecydowanie gorzej.

Kor:
Bajdurzenia, że alkohol i papierosy są (stanem zastanym!), i też mogą uzależniać (i szkodzić - oj, jak szlugi szkodzą), a więc jest to argument za marihuaną, pominę naprawdę usilnie sobie narzuconym, bardzo usilnie, życzliwym milczeniem.

Mi nie chodzi o propagowanie mariuhuany i tłumaczenie jej alkoholem czy papierosami. Jest używką ze skutkami ubocznymi i nie ma co jej wybielać, ale też trzeba zachować zdrowy rozsądek. Nie może być tak, że za posiadanie nawet małych ilości, grozi taka kara jak za gwałt, pobicie czy rozbój. No coś tu jest nie tak.
Kor
Użytkownik
#3255 - Wysłana: 15 Gru 2012 17:43:30
Mav:
Nie może być tak, że za posiadanie nawet małych ilości, grozi taka kara jak za gwałt, pobicie czy rozbój. No coś tu jest nie tak.

Tu pełna zgoda. Sorka, że nie odpowiadam teraz na resztę, ale muszę wyjść z domu.
Kor
Użytkownik
#3256 - Wysłana: 16 Gru 2012 14:28:25
Picard
Użytkownik
#3257 - Wysłana: 16 Gru 2012 19:36:25
Q__:
Z tym nacjonalizmem to jest tak, ze ja nawet rozumiem, co ludzie w tym widza. Nasza cywilizacja zatracila troche ten heroiczny rys (jaki zachowala np. cywilizacja federacyjna w Treku) i zamiast szukac wyzwan pograza sie w konsumpcyjnej wygodzie.

I może tego nam brakuje, wspólnego celu, do którego moglibyśmy jako ludzkość dążyć? Carl Sagan pisał o tym w Niebieskiej kropce - podbój kosmosu jest dobra alternatywą dla wojen bo stwarza możliwość tworzenia nowych heroicznych mitów, bez konieczności barbarzyńskiego rozlew krwi w imię korzyści politycznych. Osobiście uważam, że to nieco zbyt idealistyczne - bo państwa pewnie zaraz pożarły by się o surowce w kosmosie - ale zawsze jest to jakaś alternatywa dla tego przesadnego konsumpcjonizmu i nacjonalizmu i konfliktów zbrojnych. Ale bardziej realna była by tu kolonizacja dna morskiego.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3258 - Wysłana: 17 Gru 2012 10:18:12 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Picard

Problem podboju kosmosu jest fakt, iz trzeba na ten apsekt nakładów finansowych przewyższajacych budżety pojedyńczych państw. I co najwazniejsze obecnie podbój kosmosu jest motywowany osiągnięciem przewagi w walce o uzyskanie/utrzymanie hegemonii.

UE, jakkolwiek krytykowana przeze mnie instytucja mogła by zamiast wprowadzac bezsensowne regulacje zając się tym aspktem i wyznaczyć eksploracje kosmosu za strategiczną dziediznę w funkcjonowaniu wspólnoty.

Jednak tutaj znowu może się pojawić ten sam problem - stanowsika państw.

Picard:
nacjonalizmu

Jeżeli na ziemi dojdzie do zmian (pokojowych bądź przeprowadzonych drogą militarną) to pwostanie globalna świadomośc, globalny naród, który będzie prowadził podbój (jak to brzmi, nie?) w imie ideologi nacjonalistycznej - powstanie narodu ziemskiego, okreslone zostana priorytety prowadzone rpzez rząd ziemski. Pierwszą rzeczą jaką ustalimy niezaleznie od charakteru rządu światowego będzie uznanie Układu Słonecznego za teren naszych żywotnych interesów, których będzie bronić nawet kosmicznymi siłami zbrojnymi.

Nacjonalizm będzie się kurczył wraz z poznaniem nowych cywilizacji bo wymusi pewne korekty doktrynalne by móc wejść w ewentualny sojusz/pakt etc,
Dragon
Użytkownik
#3259 - Wysłana: 17 Gru 2012 18:24:34
FederacyjneMSZ:
UE, jakkolwiek krytykowana przeze mnie instytucja mogła by zamiast wprowadzac bezsensowne regulacje zając się tym aspktem i wyznaczyć eksploracje kosmosu za strategiczną dziediznę w funkcjonowaniu wspólnoty.

Unia ma ważniejsze sprawy na głowie.
http://finanse.wp.pl/sort,9,kat,104124,title,Palen ie-papierosow-ma-byc-mniej-przyjemne-KE-zmienia-dy rektywe,wid,15186758,wiadomosc.html#opOpinie

W życiu nie palilem fajek ani nie zamierzam, ale to już naprawde denerwujące jak bawią sie bzdetami by tylko mogli ingerować w ludzkie życie.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3260 - Wysłana: 17 Gru 2012 18:48:19 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Dragon

Był Homo Sovieticus, czas na wersje ulepszoną Homo Europeicus. Jeżeli UE budowali ludzie zwani z nazizmem to się nie dziwie, czemu o tym tworze mówi się IV Rzesza. W sposób demokratyczny odbieram jednostkom, narodom prawo do samostanowienia, narzucając wciąż prawa, które są ponad konstytucje narodowe.. Nie wiadomo co gorsze.
Seybr
Użytkownik
#3261 - Wysłana: 17 Gru 2012 18:51:42
Dragon

Proponuję zakazać sprzedaży syfu rodem z Mac Donalda. Ktoś pali jego wybór, zabronić produkcji mentoli ?
Idąc ich tokiem na wszelkich opakowaniach z g.. żarciem od MD itp. powinny być obrazki otyłych ludzi, marskość wątroby. Na produktach ala Pepsi, Coca Coli też takie stosowne znaki powinny się znajdować. Na czipsach tym bardziej. Unia przesadnie ingeruje.

Lubię czasem puścić dymka przy piwie. Wk... mnie to że durne przepisy zabraniają mi palić w knajpie. To jest ograniczenie swobód, przecież można by wprowadzić prosty myk. Wchodzisz to tego pabu na własne życzenie, tu się pali.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3262 - Wysłana: 17 Gru 2012 18:59:02 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Seybr

Twoje prawo do czegoś kończy się tam kiedy ingeruje ono czyjeś prawo. Mam dosyć palaczy, którzy wszędzie jarają bo nie potrafią zapanować nad swoim nałogiem.

Kurcze, nie można moczu oddać w każdym miejscu, bo to zabronione a przecież jest to podstawowa potrzeba ludzka. wyznacza się nam odpowiednie miejsca, w której tę potrzebę możemy zrealizować. I jakoś większość się nie burzy.

Natomiast palacze MUSZĄ zajarać wszędzie, nieważne, że smrodzą. Jeżeli palisz to ty masz problem, bo twoje uzależnienie, własnie uzależnienie a nie potrzeba.
Dragon
Użytkownik
#3263 - Wysłana: 17 Gru 2012 19:01:49
Seybr
Zobaczysz że tak będzie. Wolność najlepiej zabiera sie małymi kroczkami.
Nie pale nie zamierzam, nigdy nikomu nie nazwymyślałem wręcz denerwuje mnie ten kosztowny cyrk. Popieram cie w całości, bar ma sekcje dla palących i spokój.

Ja spożywam tabakę, nikomu nie przeszkadzam. Unia też chce sie za to zabrać nie mając nawet jednego dobrego powodu! Całą argumentacje oparli na tym że to tytoń to jest be.
Za kilkanaście lat będą wchodzić do domów sprawdzając czy dzieci są wychowywane w duchu UE
Seybr
Użytkownik
#3264 - Wysłana: 17 Gru 2012 19:05:17
FederacyjneMSZ:
Twoje prawo do czegoś kończy się tam kiedy ingeruje ono czyjeś prawo. Mam dosyć palaczy, którzy wszędzie jarają bo nie potrafią zapanować nad swoim nałogiem.

Wiesz ja sam nie lubię jak ktoś pali na przystanku, w restauracji tym bardziej.

FederacyjneMSZ:
I jakoś większość się nie burzy.

To dla czego zabroniono w wszystkich Pubach, dyskotekach palenia. To właściciel powinien decydować czy chce mieć lokal w którym się pali. Chcesz to idziesz do takiego lokalu, nie to idziesz dla nie palących.

FederacyjneMSZ:
Natomiast palacze MUSZĄ zajarać wszędzie, nieważne, że smrodzą.

Powinni mieć do tego miejsca wyznaczone, czytaj wyżej.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3265 - Wysłana: 17 Gru 2012 19:05:26 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Dragon

Dragon:
Za kilkanaście lat będą wchodzić do domów sprawdzając czy dzieci są wychowywane w duchu UE

nie muszą, już są robione kartoteki uczniów, gdzie znajdują się również wypisane poglądy rodziców.

Seybr

Problem palenia w naszym kraju polega, że 4/5 palaczy ma głęboko w poważaniu i palą wszędzie. Nawet jak im się wydzieli miejsce. Ide na przystanek jara, ie do sklepu jara.. no kurcze. wychodzę na balkon, lub otwieram okno - śmierdzi petami bo właściciel nie chce zasmrodzić sobie chaty (paradoks, nie?) i jara na balkonie i nie ma świeżego powietrza. Albo jara na klatce schodowej która jest własnością wspólną.

U nas jest brak kultury palenia. Palę gdzie chce - co mi zrobią..
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3266 - Wysłana: 17 Gru 2012 19:08:37 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
wywalić
Dragon
Użytkownik
#3267 - Wysłana: 17 Gru 2012 19:09:48
FederacyjneMSZ:
nie muszą, już są robione kartoteki uczniów, gdzie znajdują się również wypisane poglądy rodziców.

Czegoś takiego to nawet za komuny nie było.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3268 - Wysłana: 17 Gru 2012 19:10:29
Dragon

Było tylko inaczej się to nazywało i inne służby prowadziły takie działania operacyjne.
Mariusz
Użytkownik
#3269 - Wysłana: 18 Gru 2012 11:58:19
Co do palenia: pierwsze z brzegu statystyki wykazują że pali 31% Polaków.
Oczywiste rozwiązanie jest więc takie aby to właściciel lokalu decydował czy jest dla palących czy nie - przy takich statystykach wolny rynek bardzo sprawnie zagwarantuje że większość będzie dla niepalących.
Niestety, daje się obserwować powolny ale konsekwentny odwrót od wolnego rynku.
Przyczyna? Zapewne to że wykształciła się nowa klasa ludzi: żyjących z wymyślania regulacji, ich egzekwowania, produkcji towarów potrzebnych wyłącznie w celu zaspokojenia wymogów kolejnych takich przepisów, itd.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#3270 - Wysłana: 18 Gru 2012 12:03:13 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Mariusz

Przed regulacją, w każdym klubie był smród papierosowy bo była wolna amerynka. Popadamyw skrajności.
 Strona:  ««  1  2  ...  107  108  109  110  111  ...  121  122  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Opad szczęki - polityka

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!