USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Opad szczęki - Phase II
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  33  34  35  36  37  »» 
Autor Wiadomość
Madame Picard
Moderator
#1 - Wysłana: 27 Mar 2011 17:58:10 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Stary topik o tym tytule założony kilka lat temu przez nieocenionego Pah Wraitha urósł już do ponad 130 stron, postanowiliśmy więc z Jurgenem założyć nowy temat, sstary natomiast zostanie zamknięty.

Przypominam, że intencja autora tamtego topiku była taka: Proponuję wrzucać tu najdziwniejsze rzeczy związane choćby odrobinę z Trekiem. Coś, co jest po prostu dziwne...
Jeśli dostrzegliście ostatnio coś, co jest dziwne, szokujące, absurdalne, napiszcie tutaj o tym. Niech reszta forumowiczów również dozna opadu szczęki .

Prosilibyśmy w szczególności, aby nie rozmawiać tutaj o polityce. Jednak jako że polityka nader często opad szczęki może wywoływać, powstanie drugi topik poświęcony wyłącznie "politycznym opadom szczęki" - http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3130 . Prosimy, aby na tmaty polityczne wypowiadać się w tym drugim topiku. Prośba ta umotyowana jest względami porządkowymi: dyskusje polityczne wywołują gorace wielostronicowe dyskusje, w którym znikają posty opisujące inne dziwne wydarzenia, a przecież im właśnie jest ten topik poświęcony.

Życzymy miłych i owocnych dyskusji .
Eviva
Użytkownik
#2 - Wysłana: 27 Mar 2011 18:01:08
Odpowiedz 
Madame Picard

Topic poświęcony polityce już założyłam, czy koniecznie trzeba zakładać drugi o tej samej tematyce? Zdaje się, ze trzeba się tu wystrzegać dublowania tematów.
Madame Picard
Moderator
#3 - Wysłana: 27 Mar 2011 18:06:39
Odpowiedz 
Eviva

Drugi topik poświęcony jest "opadom szczęki", czyli szczególnego rodzaju wydarzeniom, nie w ogóle dyskusjom o polityce. Ja osobiście chętnie bym zostawiła tylko Twój temat, ale obawiam się, że niestety siła przyzwyczajenia jest taka, że "jak z polityką, to do opadu szczęki", i za chwilę tutaj znów zamiast topiku o absurdach dnia codziennego zrobi się chlew.
Eviva
Użytkownik
#4 - Wysłana: 27 Mar 2011 18:09:07
Odpowiedz 
Madame Picard

No chyba że tak. Ale i tak uważam to za niepotrzebne.
Madame Picard
Moderator
#5 - Wysłana: 27 Mar 2011 18:28:07
Odpowiedz 
To ja może jako pierwsza napiszę coś na temat .
Na AXN SciFi podczas emisji DS9 emitowane są, jak wiadomo, zapowiedzi innych programów. Jeden z nich, reklamowany ostatnio dość intensywnie, nosi tytuł... "Japońska szkoła przetrwania". W dniach kataklizmów i katastrof w Japonii. Brawa za takt, klasę i wyczucie chwili .
Poklok
Użytkownik
#6 - Wysłana: 27 Mar 2011 19:08:20 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Madame Picard

Mam bardzo podobny przykład. Co prawda nie gram w Starcrafta II, ale lubię sobie czasem obejrzeć rozgrywkę na Youtubie (dla mnie to ciekawsze niż taka polska kopana ;)). Z przyzwyczajenia oglądam filmiki wrzucone tylko przez jednego z wielu komentatorów, zresztą azjatyckiego pochodzenia. Rozwodząc się nad mechaniką gry rzucił taki tekst: "Pomyślcie, fajne by były eksplodujące nuklearne elektrownie!".

Krótko odnosząc się do doktoratów: dużo ludzi zaczyna studia podyplomowe, ale ich nie kończy? Bo spora część doktoryzujących się, których znam lub o których słyszałem, zajmuje się prócz badań i pracy nad doktoratem mnóstwem rzeczy. Z tego, co piszesz, ich szanse na ukończenie studiów trzeciego stopnia są mizerne.


I jeszcze jedno, odnoszące się częściowo do politycznego opadu szczęki, ale mimo to opiszę to tutaj. Pewien warszawski radny (wokół którego było i wcześniej sporo zamieszania) okazał się mieć zarzuty o posiadanie dziecięcej pornografii i zmuszenie szesnastolatka do seksu szantażem. Najpierw częściowo się przyznał, ostatecznie postanowił iść w zaparte i czeka go proces. Według dziennikarza nawet wyrok skazujący prawdopodobnie nie będzie oznaczał więzienia, bo radny był dotąd niekarany. I teraz pytanie: czy to tylko bajdurzenie autora artykułu, czy praktyka prawna naprawdę tak wygląda?
Paradoks
Użytkownik
#7 - Wysłana: 27 Mar 2011 19:38:41
Odpowiedz 
Poklok:
studia podyplomowe

A czy to nie jest tak, że studia podyplomowe i studia doktoranckie (trzeciego stopnia) to dwie zupełnie różne rzeczy?

I jeszcze z ciekawości chciałem dopytać: jak to wygląda z opłatami za te studia trzeciego stopnia i obronę? Bo jeśli dobrze rozumiem, to same za same studia nie pobiera się opłat (tak jak za wszystkie kierunki stacjonarne na uczelniach publicznych), ale odwrotnie: student dostaje stypendium oraz pensję za niepełnoetatową pracę naukowo-dydaktyczną. A płaci się, i to kilka(naście) tysięcy zł, za obronę z wolnej stopy, z pominięciem studiów trzeciego stopnia (coś jakby eksternistycznie?). Tak?

Bo taki, oparty na tym, co gdzieś tam usłyszałem, model robienia doktoratu wygląda całkiem sympatycznie i dylematów "kupić sobie bułkę na obiad czy dalej zbierać na podręcznik?" raczej w nim nie widać. Ale w świetle tego, co czym Madame wspominała - pewnie coś źle usłyszałem.
Poklok
Użytkownik
#8 - Wysłana: 27 Mar 2011 19:43:04
Odpowiedz 
Paradoks:
A czy to nie jest tak, że studia podyplomowe i studia doktoranckie (trzeciego stopnia) to dwie zupełnie różne rzeczy?

Jest tak, mój błąd.

Paradoks:
I jeszcze z ciekawości chciałem dopytać: jak to wygląda z opłatami za te studia trzeciego stopnia i obronę?

Hmm, o ile się orientuję, to stypendia są, ale nie dla wszystkich. I nie każdy doktorant prowadzi zajęcia. A co do płatności to nie mam pojęcia, ale nie zdziwiłbym się, gdyby niektórzy płacili za studia doktoranckie.
Madame Picard
Moderator
#9 - Wysłana: 27 Mar 2011 21:35:14
Odpowiedz 
Poklok
Paradoks

Studia podyplomowe i studia doktoranckie to 2 różne sprawy. Łączy je jedynie to, że jedne i drugie są studiami trzeciego stopnia.

Co do całej reszty, to nie wiem, czy wszędzie jest tak jak u mnie, więc mogę powiedzieć tylko, jak to było w moim przypadku.

Aby skończyć studia, nie trzeba było robić właściwie nic. Były niby jakieś tam zajęcia, jakieś obowiązkowe zebrania i seminaria, ale w sumie to od samego doktoranta zależało, czy chciał tam chodzić, czeoś się nauczyć i coś wynieść, czy nie. Bycie doktorantem dawało też pewne przywileje jak np. karta do biblioteki . Tyle że samo skończenie studiów nic nie dawało; ot, chyba że tyle, że można sobie wpisać do CV ukończone studia doktoranckie.

Studia były stacjonarne, więc się za nie nie płaciło. Za obronę, egzaminy itd. też nie płaciłam. Podobno jeśli się robi doktorat bez studiów doktoranckich, to są jakieś opłaty, ale o takich sytuacjach tylko słyszałam, nie potkałam się z nimi. Podobno istnieje też coś takiego jak zaoczne studia doktoranckie, za które się płaci, ale też się osobiście z tym nie spotkałam.

Część doktorantów otrzymywała stypendium (1000 zł). Mieli za to obowiązek przeprowadzenia niewielkiej ilości zajęć dyaktycznych. Stypendium było rzadkim przywilejem. Ja dostałam je dopiero po 2 latach studiów doktoranckich. Przez 2 lata uczyłam się, pisałam artykuły naukowe, żebrałam o finanse na konferencje i byłam utrzymanką mojego męża . Czasami też dostawało się umowę-zlecenie na poprowadzenie jakichś zajęć. Na drugim roku dostałam taką umowę, zarobiłam 1000 zł za semestr i byłam szczęśliwa jak szczypiorek na wiosnę .
Paradoks
Użytkownik
#10 - Wysłana: 27 Mar 2011 21:50:10 - Edytowany przez: Paradoks
Odpowiedz 
Madame Picard

Dzięki za rozjaśnienie.

To znaczy, że samo zbieranie materiałów i pisanie doktoratu zabiera aż tyle czasu, że - nawet jeśli rozłożone na cztery lata - uniemożliwia równoległe pracowanie w jakiejś pozauniwersyteckiej branży? Nie można sobie odkrywać zagadek człowieka i wszechświata tylko tak weekendami?
Seybr
Użytkownik
#11 - Wysłana: 27 Mar 2011 21:53:17
Odpowiedz 
Madame Picard:
Podobno jeśli się robi doktorat bez studiów doktoranckich, to są jakieś opłaty, ale o takich sytuacjach tylko słyszałam, nie potkałam się z nimi.

Tak to prawda, ja się osobiście nie spotkałem ale znam ludzi i potwierdzą to.

Madame Picard:
Podobno istnieje też coś takiego jak zaoczne studia doktoranckie, za które się płaci, ale też się osobiście z tym nie spotkałam.

Mój znajomy zrobił tak sobie doktorant ;].

Madame Picard:
Na drugim roku dostałam taką umowę, zarobiłam 1000 zł za semestr i byłam szczęśliwa jak szczypiorek na wiosnę .

Dobrze zrozumiałem za semestr za tę parę miesięcy pracy, czy raz na miesiąc ?
Madame Picard
Moderator
#12 - Wysłana: 27 Mar 2011 22:03:10 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Paradoks

Wszystko zależy od indywidualnych właściwości i predyspozycji. Niektórzy mogą pracować bez wypoczynku parę(naście?) lat, spać 4h na dobę, nie chorować, nie mieć żadnego życia poza pracą i nauką i nie przypłacić tego chorobą psychiczną... więc pewnie i mogą zrobić doktorat w 4 lata pracując zawodowo. Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam i, jak mówię, nie spotkałam się z takim przypadkiem. Co nie oznacza, że jest on niemożliwy.

Aha, teoretycznie pracowałam nad doktoratem 6 lat, ale tak naprawdę najpierw po prostu dużo się uczyłam, publikowałam, prowadziłam zajęcia itd. Takie realne pisanie (zbieranie materiałów, badania, pisanie, czekanie na recenzje) doktoratu (tak od otwarcia przewodu do obrony) zajęło mi 3 lata.

Seybr:
Dobrze zrozumiałem za semestr za tę parę miesięcy pracy, czy raz na miesiąc ?

Za semestr . Z tym, że to były jedne zajęcia raz w tygodniu, więc paroma miesiącami pracy bym tego nie nazwała .
Jurgen
Moderator
#13 - Wysłana: 28 Mar 2011 08:09:41
Odpowiedz 
Ze studiami doktoranckimi zaocznymi się spotkałem i tez potwierdzam, że jest to płatne. Natomiast wracając do kwestii wywolanej przez Madame Picard jeszcze we wczesniejszym temacie, to u mnie na uczelni wyglądało to trochę inaczej. Pomijam już czasu UMCSu, bo to było dawno i nieprawda, ale w czasach UR mój wydział nie miał prawa doktoryzowania. tak więc stanowisko asystenta nie miało nic wspólnego z doktoratem. Znaczy, jest ustawowy obowiązek zrobienia doktoratu w jakimś tam czasie (8 lat?), ale w praktyce asystentem zostawało się po takim niby-konkursie (składało się ankietępersonalną i rożne papiery, z ktorych niewiele wynikało), potem podobno była rozmowa kwalifikacyjna i juz mieliśmy nowego asysytenta. Dodam tylko, że dziwnym trafem nie przypominam sobie, żeby osoba, co do której chodziły przed "konkursem" plotki, że zostanie asystentem tym asystentem nie została. Doszło nawet do tego, że sa na uczelni zakłady czy katedry, gdzie upchnięta jest cała bliższa lub dalsza rodzina.
A co do obaw, jak będa wyglądać przyszli adepci prawa, to niestety* wiem też jak wyglądają doktoraty tych dwóch osób, co z mojego roku zostały na uczelni. Mój promotor zakładał, że praca magisterska to pierwsza praca naukowa, a nie jakieś tam kompilacje czyichś prac i, co ciekawe, wszyscy w grupie (a byli tam i ludzie z czolówki roku i tacy, którzy w czasie studiów raczej patrzyli się, jak sie prześlizgnąć) takie prace mieli. Natomiast powszechną praktyką (nie mówię, że złą, moze tak jest lepiej) było to, że dopiero doktorat ma być pracą naukową, a praca magisterska to raczej takie wieksze opracowanie jakiegoś tematu, o którym inni juz pisali (żeby materiały jakieś były), czyli generalnie praca odtwórcza. Wstep był przydługi, ale do tematu ma się tak, że były u mnie na roku ambitniejsze prace magisterskie (zwlaszcza jedna dziewczyna napisała rewelacyjna pracę z procedury karnej/kryminalistyki, spokojnie mozna było z tego napisać doktorat) niż te doktoraty, co robią asystenci z mojego roku.

A żeby ten przydługi post zakończyć jakims pozytywnym akcentem, to dodam, że nie tylko studia prawnicze przedstawiaja kiepski poziom, ale obecny model aplikacji to tez jakaś makabra. Przez kilka lat Ministerstwo forsowało projekt Szkoly Głównej Sądownictwa i Prokuratury (zwany także Szkołą Główna Giwezdnnych Wojen, ale nie wiem dlaczego), a teraz ci sami sędziowie, którzy popierali go, marudzą, że absolwenci tej szkoły nic nie potrafią i trzeba będzie ich od nowa uczyć...
Korrd
Użytkownik
#14 - Wysłana: 28 Mar 2011 10:38:11
Odpowiedz 
Jurgen
Jak wygląda sytuacja w KSSiP nie wiem, ale aplikacje korporacyjne przeżyły swoje własne tsunami w zeszłym roku, kiedy przez to, że ktoś schrzanił egzamin wstępny, na aplikację dostało się ponad 70 % kandydatów. Izby były kompletnie nieprzygotowane na taką ewentualność i jedne przeprowadziły de facto losowy, krzywdzący przesiew (radcowskie) a inne przepuściły ich dalej na „odwal się” (adwokackie i notarialne), nie przejmując się tym, że większość prawdopodobnie nie poradzi sobie na egzaminie końcowym.
W tym roku sytuacja jakoś się ustabilizowała (a wystarczył do tego dużo trudniejszy egzamin wstępny;)) i na nowo są – przynajmniej w izbie adwokackiej w Warszawie – znośne warunki do nauki. Więc być może jakość przygotowania takich aplikantów również podskoczy.
Elaan
Użytkownik
#15 - Wysłana: 29 Mar 2011 21:00:20
Odpowiedz 
Dzisiaj przytrafiło mi się coś , co wywołało u mnie przysłowiowy " opad szczęki " , choć nieczęsto mi się to zdarza . Otóż w skrzynce pocztowej znalazłam [ nawet ładnie wydrukowany ] kupon rabatowy , w którym pewna częstochowska firma oferowała potencjalnym klientom 10 % zniżki na swoje usługi .
Nie byłoby w tym nic dziwnego , gdyby nie fakt , iż jest to firma pogrzebowa .
W pierwszej chwili przyszło mi do głowy , by sprawdzić , czy to kupon bezterminowy , czy też klient powinien się pospieszyć , by móc z niego skorzystać . Na szczęście chyba jest bezterminowy .
Tak czy owak , po namyśle doszłam do wniosku , że to uczciwsza forma zdobywania klientów , niż kupowanie ich w karetkach .
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#16 - Wysłana: 29 Mar 2011 21:51:24
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Na szczęście chyba jest bezterminowy .

zachowaj go, zawsze sie może przydać.
TSan
Użytkownik
#17 - Wysłana: 29 Mar 2011 22:01:51
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Elaan

Żeby wam jeszcze bardziej opadła szczęka, ostatnio moja mam wchodząc do domu pogrzebowego usłyszała: może dać pani kartę stałego klienta?
Elaan
Użytkownik
#18 - Wysłana: 29 Mar 2011 22:05:02
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
TSan

A myślałam , że tylko Anglicy uwielbiają tzw. "czarny humor" . Widać Polak też potrafi .
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#19 - Wysłana: 29 Mar 2011 22:13:58
Odpowiedz 
TSan:
może dać pani kartę stałego klienta?

jeżeli zadba o to by nasze miejsce było opłacone to jestem za, moge być stałym nawet w tym stanie skupienia
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 30 Mar 2011 18:05:25
Odpowiedz 
Forumowy opad szczęki:

Gdy temat jest dublowany przez któregoś z modów, dopisuje się do tego ideologię.
Gdy przez kogoś z forumowiczów, dostaje on oficjalne upomnienie.
Bardzo trekowo.
MarcinK
Użytkownik
#21 - Wysłana: 30 Mar 2011 18:13:02
Odpowiedz 
Eviva:
Bardzo trekowo.

TOS: Mirror, Mirror
Eviva
Użytkownik
#22 - Wysłana: 30 Mar 2011 18:38:02 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
MarcinK:
TOS: Mirror, Mirror

No chyba że w tę mańkę

Ale ja i tak domagam się oficjalnie odblokowania mojego tematu albo zablokowania tematu Madame. Bez adwokackich wykrętów.
MarcinK
Użytkownik
#23 - Wysłana: 30 Mar 2011 18:47:48
Odpowiedz 
Eviva:
Bez adwokackich wykrętów.

Jeśli tak to jedynym rozwiązaniem jest pojedynek.
Eviva
Użytkownik
#24 - Wysłana: 30 Mar 2011 18:49:22
Odpowiedz 
MarcinK

Ja jestem gotowa. Szpady czy pistolety? Może boks? A może butelki z moczem (w końcu jestem medyczką...)
MarcinK
Użytkownik
#25 - Wysłana: 30 Mar 2011 18:55:19
Odpowiedz 
Eviva
Proponuję ciś w stylunajwiększej bitwa w historii IV RP.
TSan
Użytkownik
#26 - Wysłana: 30 Mar 2011 19:00:34
Odpowiedz 
MarcinK

To wcale nie jest zabawne.
Slovaak
Użytkownik
#27 - Wysłana: 2 Kwi 2011 20:42:45
Odpowiedz 
Powiem wam co się wczoraj stało na drodze przy południowym wjeździe do Kielc. Dojeżdżałem do świateł i zacząłem zwalniać a przede mną był samochód terenowy którego kierowcy bardzo się śpieszyło. Zaczął dalej wyprzedzać.... nie czekał aż otworzy się okienko czy ktoś go przepuści, wbił się na lewy pas spychając samochód który już tam jechał do krawężnika. Zaczęła się wymiana zdań i wariat jeszcze otworzył drzwi i zaczął coś wykrzykiwać. Dobrze że zaraz odjechał bo bym wyskoczył i wytarzałbym go po ulicy. :/ No rozstroił mnie na dalszą część jazdy. Takich bydlaków trzeba do parteru sprowadzać od razu! Nie umie się zachować na drodze to do bagażnika go i złamać kluczyk!
Eviva
Użytkownik
#28 - Wysłana: 2 Kwi 2011 20:45:20
Odpowiedz 
Slovaak

Niektórzy kierowcy top rzeczywiście masakra. Ja jestem tylko pieszym, ale muszę dobrze uważać, by jakiś łobuz nie zrobił mi garażu z pierwszej krzyżowej na zielonym świetle i na pasach.
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 6 Kwi 2011 21:47:10
Odpowiedz 
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/warszawa/szok ujace-ceny-biletow-maja-zdrozec-nawet-o-100-pr,1,4 233103,region-wiadomosc.html

To dopiero opad, Prezent od PO dla swych wyborców. Przy naszych pensjach (które będą stać w miejscu jak przymurowane) takie zwyżki, jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie Stolicę Apostolską przenieść do Polski, żeby papież nauczył Polaków pracować za Bóg zapłać.
TSan
Użytkownik
#30 - Wysłana: 6 Kwi 2011 21:49:20
Odpowiedz 
Eviva

Jesli podskoczą też miesięczne...
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  33  34  35  36  37  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Opad szczęki - Phase II

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!