USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Dla Nieobecnych
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  14  15  16  17  18  »» 
Autor Wiadomość
Elaan
Użytkownik
#61 - Wysłana: 6 Wrz 2011 19:57:08 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
W Warszawie, w wieku 88 lat, zmarł reżyser i producent Janusz Morgenstern . Miał 89 lat .

a

Jego filmy „Do widzenia, do jutra", „Trzeba zabić tę miłość", „Godzina W", podobnie jak seriale „Kolumbowie " czy „Stawka większa niż życie" weszły do historii polskiego kina. W pamięci przyjaciół Janusz Morgenstern pozostanie jako człowiek życzliwy i uśmiechnięty. Do ostatnich dni bardzo młody. Artysta, który nie żył przeszłością i nie zasklepiał się w żadnym sposobie myślenia, lecz — ciekawy świata i otwarty na współczesność — umiał pytać i wątpić. — Nigdy nie byłem fanatykiem — mówił. — Rozumiem, że świat się zmienia i nie uważam, że zawsze mam rację.

za Rzeczpospolita.pl
Eviva
Użytkownik
#62 - Wysłana: 12 Wrz 2011 17:32:54
Odpowiedz 
http://film.onet.pl/wiadomosci/andy-whitfield-nie- zyje,1,4845828,wiadomosc.html
W wieku 39 lat zmarł gwiazdor serialu "Skartakus: Krew i piach", Andy Whitfield. Pokój duszy gladiatora.
Spartakus
biter
Użytkownik
#63 - Wysłana: 6 Paź 2011 08:48:17 - Edytowany przez: biter
Odpowiedz 
Pochylmy głowy nad Stevem Jobsem. Wizjonerem, inżynierem wynalazcą. Człowiekiem, który nasze życie sprawił ciekawszym. Dzięki niemu do kultury masowej wdarły się urządzenia iście trekowe. On sprawił, że komputer osobisty nie jest jedynie użyteczny ale przede wszystkim ma styl i klasę.
Steve miał 56 lat i wiele pomysłów mogło sie jeszcze zrodzić w jego głowie.
Będę Cię pamiętał Steve.
 steve
Jo_anka
Użytkownik
#64 - Wysłana: 6 Paź 2011 15:02:33
Odpowiedz 
biter:
Pochylmy głowy nad Stevem Jobsem.

To ogromna strata...
Seybr
Użytkownik
#65 - Wysłana: 6 Paź 2011 17:32:36
Odpowiedz 
Facet zrobił wiele dla technologii i pop kultury tego świata. Swoją pracowitością przepłacił życiem.
Kor
Użytkownik
#66 - Wysłana: 6 Paź 2011 20:13:00 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Nie przesadzacie nieco z Jobsem? Był stylistą i człowiekiem ogólnych koncepcji, ale to nie Jobs, lecz Wozniak był geniuszem informatycznym i stworzył podwaliny Apple. Piszę o tym, bowiem mam nieustanne wrażenie, że ludziom się wydaje, iż Jobs jest tutaj wszystkim, nie jest. Sprawdźcie kto poskładał od podstaw i jeszcze oprogramował ich pierwsze komputery.
kordian
Użytkownik
#67 - Wysłana: 6 Paź 2011 23:24:09
Odpowiedz 
Ale tu nie o informatykę w sensie technicznym chodzi.
Nie lubię appla, ale faktem jest, że byli pionierami. Smarffony rozpowszechnił IPhon, tablety IPad, a żaden z nich nie był pierwszy w swojej klasie. To samo IPod
Kor
Użytkownik
#68 - Wysłana: 6 Paź 2011 23:32:57
Odpowiedz 
kordian

Pytanie jaka w tym zasługa Jobsa. Mniejsza z tym zresztą, z mojej strony EOT.
Sh1eldeR
Użytkownik
#69 - Wysłana: 7 Paź 2011 00:47:41 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
kordian
Kor
W ostatnich latach (uhm... dekadach) Jobs miał na Apple nieporównywalnie większy wpływ niż Woźniak, który od dawna się w Apple nie udziela. Zresztą, rolą Woźniaka nie ma się zajmować w tym temacie, natomiast warto wspomnieć o Nieobecnym, czyli Jobsie.

To za Jobsa Apple miał się super-świetnie. Jaki był jego wpływ na firmę? Do licha, był CEO -- która jedna osoba ma większy wpływ na to, co robi cała firma niż CEO? Oczywiście, nikt nie twierdzi, że Jobs sam zaprojektował i zbudował te wszystkie urządzenia. Takie stwierdzenie byłoby idiotyczne.

Jobs miał jednak bardzo duży wpływ na globalną politykę firmy. A tutaj Apple może być wzorem pod wieloma względami. Szczególnie jeśli chodzi o design. Trudno tak dużej korporacji zachować taką spójność i smak i skupiać się na prostocie i obcinaniu zbędnych funkcji zamiast standardowego dodawania ich.

iPod, iPhone, iPad -- to wszystko produkty, które zrewolucjonizowały rynki i wpłynęły na życia milionów ludzi. Nie trzeba mieć któregoś z tych produktów, by posiadać produkt, który był nimi (niekiedy bardzo mocno) zainspirowany.

Przed iPodem brakowało popularnych odtwarzaczy MP3. Przed iPhonem smartfony wyglądały zupełnie, zupełnie inaczej. Rynek tabletów przed iPadem niemalże nie istniał w porównaniu do tego, co dzieje się teraz. I podobnie jak z odtwarzaczami muzyki czy iphonopodobnymi smartfonami, tak i w przypadku tabletów to Apple dostarczyło przełomowo dobry produkt, a inni zobaczyli ich sukces i zaczęli naśladować -- z lepszym lub gorszym skutkiem.

Te wszystkie produkty dostarczono stosunkowo niedawno, za czasów Jobsa.

I jeszcze co do Jobsa: dla wielu ludzi -- w tym mnie -- jest on inspiracją jeśli chodzi o sztukę prowadzenia prezentacji. Nawet na profesjonalnych szkoleniach jest on dość często mimochodem wspominany.

Tak czy siak, szkoda człowieka. Każdego na swój sposób szkoda, choć nie każdą śmiercią -- siłą rzeczy -- się przejmuję, bo nie każda osoba ma dla mnie jakieś osobiste znaczenie. A Steve... Nie pracuję na MacBooku, nie mam iPada czy iPhone'a, a tylko starego, zdezelowanego iPoda nano, jednak otaczają mnie produkty, na które Apple -- a więc i Steve -- mieli spory wpływ.
Darnok
Użytkownik
#70 - Wysłana: 7 Paź 2011 00:58:19
Odpowiedz 
Kor:
Sprawdźcie kto poskładał od podstaw i jeszcze oprogramował ich pierwsze komputery.

Dokładnie
Seybr:
Facet zrobił wiele dla technologii i pop kultury tego świata

Może dla pop kultury, ale dla technologii ostatnio mniej. Po prostu wpakował technologie, które już były w życiu w ładne opakowanie i żądał za nie 2x więcej niż kosztowały. No i nie można zapominać o tym, że Apple to ostatnio troll patentowy, który blokuje rozwój, by wypchać swoje sakwy. Szkoda jego śmierci, ale osłabienie Apple tylko nowym technologiom pomoże.
Sh1eldeR
Użytkownik
#71 - Wysłana: 7 Paź 2011 11:05:35
Odpowiedz 
Darnok:
No i nie można zapominać o tym, że Apple to ostatnio troll patentowy, który blokuje rozwój, by wypchać swoje sakwy.

To prawda.

Darnok:
Szkoda jego śmierci, ale osłabienie Apple tylko nowym technologiom pomoże.

A tu wcale niekoniecznie. Może być wręcz przeciwnie. Patrz: następny punkt.

Darnok:
Może dla pop kultury, ale dla technologii ostatnio mniej. Po prostu wpakował technologie, które już były w życiu w ładne opakowanie i żądał za nie 2x więcej niż kosztowały.

Wygląda to tak, jakbyś kompletnie nie rozumiał tego, co robił m.in. Jobs i co było największą siłą Apple, a także ich największą zaletą. Skupiasz się zupełnie nie na tym, co trzeba.

Jobs na pewno nie był wynalazcą. Nawet w przypadku firmy Apple jako całości nie sądzę, by wynajdowanie/usprawnianie nowych technologii było rzeczą najważniejszą. Tak, stworzyli linię produkcyjną dla aluminiowych, jednoczęściowych obudów od laptopów (tzw. unibody). Tak, stosowali wysokiej klasy ekrany LCD o dużej rozdzielczości, a Retinę z iPhone'a można nazwać za przełomową. Tak, zastosowanie akumulatorów, które w środku nie składają się z walcowatych bateryjek, tylko naprawdę są równoległościanami, pozwoliło na zwiększenie czasu pracy komputera i zmniejszanie masy. Tak, zastosowali wyjątkowo skuteczne wydajnościowo (choć o ograniczonych możliwościach), zintegrowane chipy w iPadach, a także w iPhone'ach. No i ekrany dotykowe multi-touch...

Ale nie jest najważniejsze to, że wymyślili/stworzyli jakiś fragment jakiegoś urządzenia.

Siłą Jobsa, a także siłą Apple, było DOSTARCZANIE dobrych urządzeń użytkownikom końcowym.

Brzmi prosto, ale w tym zakresie należą do absolutnie najlepszych na świecie. Nie, to nie jest proste, a kto myśli, że jest, temu po prostu brakuje wiedzy -- choćby statystycznej powiązanej z umiejętnością googlowania.

Wystarczy bowiem się nad tym zastanowić. Tabletów praktycznie nie było, praktycznie nikt ich nie używał. A teraz? Po szale na iPady nastąpił prawdziwy wysyp podobnych urządzeń.

Apple wykonał ruch i ludzie nagle zaczęli korzystać z tabletów. Podobnie było ze Smatfonami -- niegdyś miały dużo mniejszą grupę odbiorców niż teraz. Po iPhonie, nikogo nie dziwi że ktoś takie coś wyciąga.

Apple wykonuje ruch, i nagle miliony (!) użytkowników zaczynają używać gestów, by sterować aplikacjami. Czy gesty istniały wcześniej, przed np. iPhonem? Istniały, ale nikt ich w ten sposób nie dostarczył.

Dostarczanie produktu to wymyślenie go, zaprojektowanie, zbudowanie, rozreklamowanie i sprzedanie. Nie można pominąć żadnego kroku. W Apple nie pomijali.

I głównie dzięki temu zrobili wiele dla technologii. Nie chodzi o bajeranckie fragmenty urządzeń, które sami opracowali -- choć trochę ich było. Chodzi o to, że potrafili wsadzić naprawdę dobrą, przydatną technologię do rąk zwykłych ludzi. Naprawdę, mało która firma to potrafi. Jest do dużo trudniejsze i kompleksowe niż stworzenie ładnego opakowania i sprzedaż z dużą marżą. Nawet głupie prezentacje Jobsa promowały keynote'y Apple i sprawiały, że ludzie z totalną niecierpliwością czekali na kolejne urządzenie, jakie wypuści firma.
Q__
Moderator
#72 - Wysłana: 7 Paź 2011 11:48:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
biter:
Pochylmy głowy nad Stevem Jobsem.

Pamiętam go najlepiej z artykułu w "Wiedzy i Życiu" (zbyt starym, by trafił do e-archiwum) poświeconego NeXT i towarzyszącego temu artykułowi zdjęcia... Wyglądał tam na wizjonera... Jednak znalazłem jeszcze fajniejsze zdjęcia z tamtych lat:

na którym czuć ów słynny klimat Silicon Valley:
http://archiwum.wiz.pl/1997/97123100.asp

EDIT: czołowe produkty Zmarłego:
http://www.sfora.pl/Zobacz-rewolucje-Steva-Jobsa-O to-10-legendarnych-produktow-g36553/
Kor
Użytkownik
#73 - Wysłana: 7 Paź 2011 12:22:54 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Ale ja z tym nie dyskutuję. Nie zamierzam również niczego umniejszać Jobsowi. Mam wszelako wrażenie, że jego postać przesłania - co w dużej mierze naturalne w ludzkich odczuciach - pracę tysięcy osób, w tym Wozniaka, który owszem, od dawna w Apple nie jest, ale to on był tym geniuszem, który stworzył niemal samodzielnie ich pierwsze produkty (które Jobs mógł następnie sprzedawać). Mam wrażenie, że część osób sądzi - nie mówię, że tutaj, ogólnie mam takie wrażenie - iż Jobs zasiadał, wymyślał, projektował i oprogramowywał iPhona itd. To nieprawda. Tylko tyle chciałem zauważyć.

Przy tym zgadzam się w pewnej mierze z Darnokiem, że jak można podziwiać sukces Apple, to na przykład wypromowanie opakowań nad użyteczność, nie jest z ogólnego punktu widzenia czymś dobrym. Apple działa w tym nurcie który sprawił, że teraz kupując kompa dzieciak często patrzy na to, czy karta graficzna wygląda ładnie (o ile w ogóle zagląda pod obudowę), a nie na to, jaka siedzi w niej technologia. Wiem co mówię, bo mam brata w pokoleniu iPhonów.
The_D
Użytkownik
#74 - Wysłana: 7 Paź 2011 12:26:42
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
niż Woźniak, który od dawna się w Apple nie udziela.

Zdaje się, że relacje między panami popsuły się gdy wyszedł na światło dzienne jeden niezbyt miły fakt z przeszłości, jeszcze sprzed założenia Apple'a. Szczegółów może nie będę opisywał, bo przy takiej okazji jakby nie wypada.
Q__
Moderator
#75 - Wysłana: 7 Paź 2011 12:38:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The_D

The_D:
Zdaje się, że relacje między panami popsuły się

Tym niemniej Wozniak wspomina Jobsa raczej ciepło, jak widać:
http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/554 170,wspolzalozyciel_apple_a_steve_wozniak_bedzie_m i_brakowalo_jobsa.html
Darnok
Użytkownik
#76 - Wysłana: 8 Paź 2011 00:02:09 - Edytowany przez: Darnok
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Wygląda to tak, jakbyś kompletnie nie rozumiał tego, co robił m.in. Jobs i co było największą siłą Apple, a także ich największą zaletą. Skupiasz się zupełnie nie na tym, co trzeba.

Pisałem przez pryzmat jego geniuszu technologicznego. Marketingu nie można mu odmówić. Pytanie jednak, czy jeżeli gesty, smartphony i tablety nie były wcześniej popularne to wina możliwości tych sprzętów (IMHO niektóre stare modele dawały więcej niż pierwsze odpowiedniki Appla), czy może dlatego, że ludziom przed erą facebooka i mediów socjalnych taki sprzęt nie był potrzebny? Apple więc tylko zapełniło lukę, powiązało ludzi do pewnej marki i strasznie ich doiło.
Kor:
często patrzy na to, czy karta graficzna wygląda ładnie (o ile w ogóle zagląda pod obudowę), a nie na to, jaka siedzi w niej technologia.

To bardziej wina wojny o gigaherce, która się już lata toczy ;)
Sh1eldeR
Użytkownik
#77 - Wysłana: 8 Paź 2011 13:21:55
Odpowiedz 
Darnok:
Marketingu nie można mu odmówić.

Nie chodzi tylko o marketing. Również o zachowanie integralności marki oraz specyficznego, fajnego, skutecznego podejścia, którego konkurencja nie rozumie/boi się stosować.

Darnok:
Pytanie jednak, czy jeżeli gesty, smartphony i tablety nie były wcześniej popularne to wina możliwości tych sprzętów [...], czy może dlatego, że ludziom przed erą facebooka i mediów socjalnych taki sprzęt nie był potrzebny?

Czy tablet ma rację bytu głównie z powodu mediów socjalnych...? Nie wydaje mi się -- czemu miałoby tak być? Poza tym, iPada wprowadzono jakieś półtora roku temu (!!!). Tylko. Czy wtedy nastąpił jakikolwiek przełom w mediach socjalnych? Nie. To nie tak, że znowu nastąpiła jakaś totalna bańka. Facebook już znacznie wcześniej był mega popularny.

Tablety wcześniej też istniały. I tyle: istniały sobie. Prawie nikt ich tak naprawdę nie używał. Zmieniło się to po iPadziei konkurencja natychmiast to zauważyła i ruszyła do boju. Wcześniej -- byli uśpieni.

A co powiesz o iPodzie? Media socjalne nie mają tu najmniejszego znaczenia. Odtwarzacze cyfrowe są po prostu lepsze od walkmanów czy discmanów. iPod nie był pierwszą "empetrójką", natomiast przed jego dostarczeniem nikt tych empetrójek nie miał.

Do samych urządzeń dochodzi kwestia integracji ze sklepami Apple. Parę kliknięć, jeden dolar i masz legalny utwór czy aplikację. To największe sklepy tego typu na świecie, z najbogatszą ofertą.

Darnok:
(IMHO niektóre stare modele dawały więcej niż pierwsze odpowiedniki Appla)

Właśnie -- "więcej"! W podobny sposób myślą prawie wszyscy, włącznie z konkurencją Apple. Jobs i jego firma tak nie myśleli.

Nie jest tak, że "więcej" jest tożsame z "lepiej". Apple raczej szło w odwrotnym kierunku: mniej znaczy lepiej. Minimalizm jest użyteczny. Zamiast pierdyliarda niepotrzebnych funkcji, lepiej mieć kilka, ale dopieszczonych i naprawdę przydatnych. O tym podejściu można przeczytać m.in. w książkach firmy 37signals (np. ostatnim bestsellerze "Rework"). Oni tam mówią: "underdo your competition". I zdradzają swój sekret: ich aplikacje mają mniej funkcji niż konkurencyjne; starają się wywalić z nich wszystko to, co się da. A pozostałe rzeczy maksymalnie wygładzić i wypieścić. Podobnie działa Apple.

Pewnie, czasem w przypadku Apple miało to niedorzeczne skutki. Np. brak copy/paste w pierwszych wersjach iPhone'ów. No ale cóż ;). W gruncie rzeczy jednak to podejście się sprawdza. Tak produkty Apple, jak i 37signals zdobywają liczne nagrody za wysoką użyteczność. Nie "pomimo" braku miliona opcji, ale dzięki temu.
Elaan
Użytkownik
#78 - Wysłana: 8 Paź 2011 14:06:23 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
To ciekawe, ale wokół odejścia żadnej ze wspomnianych w tym topicu osób nie wywiązała się aż taka dyskusja .
To chyba znak naszych " elektronicznych " czasów .
The_D
Użytkownik
#79 - Wysłana: 8 Paź 2011 14:17:35 - Edytowany przez: The_D
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Do samych urządzeń dochodzi kwestia integracji ze sklepami Apple. Parę kliknięć, jeden dolar i masz legalny utwór czy aplikację. To największe sklepy tego typu na świecie, z najbogatszą ofertą.

To akurat wielki sukces Jobsa. W zasadzie przed iTunes sprzedaż muzyki w sieci nie istniała. Jobs wali głową w mur wytwórni, które nie wierzyły w model sprzedaży w sieci, aż w końcu wybił w tym murze dziurę.

Elaan:
To ciekawe, ale wokół odejścia żadnej ze wspomnianych w tym topicu osób nie wywiązała się aż taka dyskusja

Nie bez znaczenia jest fakt, że Jobs był dość kontrowersyjną postacią.
Elaan
Użytkownik
#80 - Wysłana: 11 Paź 2011 20:55:54 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Samolotowy mistrz świata Wacław Wieczorek nie żyje

a

W wieku 53 lat zmarł nagle w piątek w Grodzisku Mazowieckim Wacław Wieczorek, jeden z najlepszych polskich sportowych pilotów samolotowych, zdobywca 20 indywidualnych medali mistrzostw świata i Europy i ośmiu mistrzostw kraju w lataniu precyzyjnym i rajdowym.
Pracował w PLL LOT, w którym był pilotem i instruktorem samolotu Boeing 737. Do samolotowej kadry samolotowej należał w latach 1986-2009. Był jednym z członków słynnej krakowskiej rodziny Wieczorków - zawodników samolotowych. Bracia: Marian (zakończył karierę przed kilkunastu laty) i Krzysztof (do dziś reprezentuje barwy Polski) są nie mniej utytułowani. Syn Michał od kilku lat należy także do kadry narodowej i odnosi już międzynarodowe sukcesy.

Wacław Wieczorek karierę pilota sportowego rozpoczął w 1980 r. w którym przeleciał po raz pierwszy trasę zawodniczą. Sześć lat później został włączony do kadry narodowej. W 1990 r. w Argentynie wywalczył swój pierwszy medal (brązowy) w MŚ w lataniu precyzyjnym. Później w tej rangi zawodach zdobył jeszcze dwa srebrne i jeden brązowy medal. W mistrzostwach Europy w tej konkurencji był mistrzem w 2001 r. Wielokrotnie stawał na najwyższym stopniu podium w rywalizacji drużynowej.

Jeszcze większe sukcesy odnosił w zawodach rajdowych. W MŚ był trzy razy mistrzem, raz wicemistrzem i zdobył dwa brązowe medale. A w rajdowych ME wywalczył też trzy złote i dwa srebrne medale. Był także medalistą Światowych Igrzysk Lotniczych, w których łącznie zdobył dwa złote i jeden srebrny medal.

Przed rokiem zakończył karierę zawodniczą - otrzymał licencję sędziego międzynarodowego. I właśnie do pełnienia roli sędziego został powołany na mistrzostwa świata w lataniu precyzyjnym, które w RPA odbędą się w drugiej połowie października. Miał wylecieć tam wraz ekipą polskich pilotów 18 października, a z okazji przypadających właśnie w tragiczny piątek 18. urodzin córki Weroniki, chciał ją zabrać ze sobą.

Źródło : PAP
Elaan
Użytkownik
#81 - Wysłana: 4 Gru 2011 22:48:11 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Odszedł Adam Hanuszkiewicz (†87 l.), wybitny aktor, reżyser i pedagog. Urodził się w 1924 r. we Lwowie. Był dyrektorem m.in. Teatru Telewizji. Hanuszkiewicz zmarł w niedzielę, 4 grudnia 2011 w Warszawie, w szpitalu przy ulicy Stępińskiej. Aktor zmagał się z depresją.
Adam Hanuszkiewicz przygodę z aktorstwem rozpoczął w 1944 roku w zespole teatralnym Wojska Polskiego. Jedna z jego pierwszych ról to postać Wacława w "Zemście" w 1945 roku. Choć przez całe życie był aktorem, nie miał wykształcenia artystycznego, był samoukiem. Na uniwersytetach bywał wykładowcą, ale nigdy studentem.

W 1951 zadebiutował jako reżyser w Teatrze Polskim w Poznaniu, sztuką Leonida Rachmanowa "Niespokojna starość". W 1956 roku został dyrektorem artystycznym Telewizji Polskiej, przez kilka lat współtworzył Teatr TV, działał jako reżyser naczelny.

Hanuszkiewicz w karierze był też dyrektorem trzech warszawskich teatrów: Powszechnego, Narodowego i Nowego. Po wprowadzeniu stanu wojennego bojkotował telewizję.

Był kochany i nienawidzony za innowacyjność i eksperymenty. W sztuce "Miesiąc na wsi" na scenie pojawiły się żywe psy. Stworzył nowoczesną inscenizację "Balladyny" z 1974, gdzie na scenie pojawiły się motocykle.

Adam Hanuszkiewicz zdobywał nagrody i był wielokrotnie odznaczany. Otrzymał m.in.: doktorat honoris causa Uniwersytetu Opolskiego, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Wielki Orderu Zasługi RFN. Miał Dyplom Ministerstwa Kultury ZSRR, Dyplom Ministra Spraw Zagranicznych, Medal 10-lecia Polski Ludowej i Złoty Krzyż Zasługi.
Hanuszkiewicz był czterokrotnie żonaty, trzy razy za życiowe partnerki wybierał aktorki. Były to: Zofia Rysiówna, Zofia Kucówna, Magdalena Cwenówna.

za S.E.

a
Darnok
Użytkownik
#82 - Wysłana: 5 Gru 2011 23:13:01 - Edytowany przez: Darnok
Odpowiedz 
Dzisiaj pożegnała nas Wioletta Villas, jeden z piękniejszych głosów w Polsce.

Villas to legenda polskiej muzyki. Wykonywała zarówno muzykę rozrywkową, kolędy i pieśni religijne, jak i kompozycje klasyczne, arie operowe i operetkowe. Nagrywała też covery popularnych piosenek amerykańskich i francuskich. Do jej największych przebojów należą m.in. "Do ciebie, mamo", "Nie ma miłości bez zazdrości", "Przyjdzie na to czas", "Szczęście" czy "Oczi cziornyje". Doceniana była także za granicą - francuska i amerykańska prasa pisały o niej: "głos ery atomowej", "biały kruk wokalistyki światowej".

źródło:
http://www.tvn24.pl/0,1726867,0,1,violetta-villas- nie-zyje,wiadomosc.html
Elaan
Użytkownik
#83 - Wysłana: 5 Gru 2011 23:17:32
Odpowiedz 
Violetta Villas nie żyje. Znana piosenkarka, śpiewaczka operowa, aktorka i kompozytorka zmarła w wieku 73 lat - podała TVP Info.

Naprawdę nazywała się Czesława Maria Cieślak. Urodziła się w czerwcu 1938 w Liege. Jej głos znali niemal wszyscy. Śpiewała charakterystycznym sopranem koloraturowym o rozszerzonej skali. Podobno miała słuch absolutny. Karierę rozpoczynała na początku lat 60. Do jej największych przebojów należą utwory "Oczy czarne", "Szczęście", "Pocałunek ognia" oraz "List do Matki". Niezapomniany duet stworzyła z Kazikiem Staszewskim w piosence "Kochaj mnie a będę Twoją". Wtedy chyba po raz ostatni odniosła komercyjny sukces.

Kochała zwierzęta

Była postacią tragiczną. Miała jeden z największych talentów wokalnych w Polsce, ale nie zrobiła kariery na miarę swych możliwości. Ostatnie lata życia spędziła w samotności, ubóstwie i atmosferze skandalu. Znana była jej bezwarunkowa miłość do zwierząt. Jak podała TVN24, piosenkarka zmarła w poniedziałek wieczorem w Lewinie Kłodzkim.

a

Dodałam zdjęcie z 1966 roku, z czasów jej młodości.
Bo choć nie byłam wielbicielką jej piosenek, lecz odeszła pewna legenda i piękną powinniśmy ją zapamiętać.
Elaan
Użytkownik
#84 - Wysłana: 18 Gru 2011 00:22:09
Odpowiedz 
Dziś przychodzi nam odnotować odejście dwojga ludzi kultury przez duże " K " .

Pierwszym jest Krzysztof Szmagier . Reżyser serialu "07 zgłoś się" zmarł w wieku 76 lat.

a

W sobotę w Warszawie zmarł reżyser Krzysztof Szmagier, twórca popularnego serialu "07 zgłoś się". Jako filmowiec odznaczał się niebywałym słuchem na rzeczywistość - powiedział Bronisław Cieślak, odtwórca głównej roli w tym serialu - legendarny porucznik Borewicz.
Szmagier urodził się 5 lipca 1935 r. w Warszawie. W 1963 r. ukończył studia reżyserskie w łódzkiej szkole filmowej. Tuż po studiach zajął się tworzeniem filmów dokumentalnych. Wyreżyserował m.in. filmy: "Kanalarze" (1963), "Przed turniejem" (1965, wspólnie z Marianem Marzyńskim), "Operacja V-2" (1968).
W 1970 r. zrealizował pierwszy ze swoich popularnych seriali: "Przygody psa Cywila" - docenioną zarówno przez dziecięcą, jak i dorosłą widownię, opowieść o przyjaźni milicjanta ze szkolonym psem, z którym wielokrotnie razem mierzyli się ze skomplikowanymi śledztwami. Mądry i wierny wilczur posłusznie wykonywał nawet najtrudniejsze rozkazy swego pana.


Drugą wielką osobowością, która odeszła jest wspaniała i niezapomniana Cesaria Evora - wraz z łagodnym ciepłem jej głosu, świat tak wiele utracił.

b

Słynna pieśniarka zmarła w wieku 70 lat.
Evora nazywana była "bosonogą diwą" ze względu na swój zwyczaj występowania bez obuwia - przez solidarność z biednymi rodakami. Jej koncerty przyciągały tłumy. Urzekała odbiorców swoim niezwykłym głosem, ogromną charyzmą, a także wyjątkową historią biednej dziewczyny z malutkiej wysepki na Atlantyku, która po latach występowania w kawiarniach, tawernach, klubach stała się sławną na całym świecie pieśniarką.

za Gazeta.pl
Eviva
Użytkownik
#85 - Wysłana: 23 Gru 2011 12:16:01
Odpowiedz 
Kolejny aktor odszedł z trekowego firmamentu. W wieku 81 lat zmarł Robert Easton, czyli klingoński sędzia ze Star Trek VI: The Undiscovered Country. Rola może niewielka, ale jakże znacząca.

Sędzia
Elaan
Użytkownik
#86 - Wysłana: 25 Gru 2011 23:20:40
Odpowiedz 
Zmarł Michał Sumiński, który powadził telewizyjny "Zwierzyniec"

Urodził się w 1915 r. W maju 1943 r. trafia do Auschwitz, Niemcy przepędzają go "marszem śmierci" do obozu Mauthausen-Gusen. Był kapitanem żeglugi wielkiej...

Odszedł Michał Sumiński dziennikarz, który w latach 70. pokazywał dzieciakom w TVP polską przyrodę, zwyczaje zwierząt, piękną naturę. O swoich nieznanych szerzej wojennych przeżyciach opowiedział rok temu "Super Ekspressowi".

Był z pokolenia, które wojnę przeżyło najdotkliwiej. Kiedy wybuchła, miał 24 lata. Na dwa dni przed jej rozpoczęciem był w Szwecji. Pływał po Bałtyku, morze to był jego żywioł. Jednak wrócił swoim jachtem do bombardowanego Gdańska. Mógł zostać, ale pognał do Polski. W latach 50. Sumiński trafił do radia, bo - jak mówi - pracę w radiu ma w genach. W radiu przed wojną swoją audycję o zwierzętach prowadził jego ojciec Stanisław Sumiński. Pierwszy raz usiadł przed mikrofonem 2 września 1939 roku. Opowiadał, jak wyglądała Gdynia dzień przed wojną, gdy wrócił z rejsu do Szwecji.

Za to do telewizji, jak twierdzi, trafił przypadkiem. Zaproszono go do programu dla dzieci "Ekran z bratkiem", by opowiedział jakąś historię ze zwierzęciem w tle. A potem przyszło... tysiące listów, by ten "pan z wąsami" wrócił i mówił dalej. Przez 20 lat w każdy poniedziałek był gospodarzem programu "Zwierzyniec".

Działał w podziemiu. Pewnego dnia obstawiał jedną z akcji. Pilnował, by nikt niepożądany nie trafił na spotkanie kolegów. Ale nie wiadomo skąd, jakby spod ziemi nagle wyrósł przed nim niemiecki oficer. - Oddaliśmy kilka strzałów. Widzieliśmy swoje twarze. Staliśmy w odległości kilku metrów - opowiada Sumiński. Potem się rozbiegli. I kiedy wydawało się, że ta historia tym razem skończy się szczęśliwie, zdarzyła się rzecz niesamowita.

Kilka dni później pan Michał udaje się do kawiarni przy ul. Żurawiej. Ma tam spotkać się z osobą, która będzie wiedziała coś o jego ojcu Stanisławie. Podobno pojawiły się możliwości wydostania go z obozu na Majdanku. Nagle ktoś krzyczy: "Hande hoch!". Sumiński pomyśli, że to kumple robią mu żarty. Odwraca się, widzi niemieckiego żołnierza, do którego strzelał. - Poznałem go, on mnie też - opowiada. Trafia na Szucha. Trzy dni przesiedzi w tzw. tramwaju - korytarzu z dwoma rzędami krzeseł ustawionymi jak w tramwaju. Wreszcie przesłuchuje go funkcjonariusz, który nie bardzo chce się nawet zorientować w jego sprawie.

- Byłem osobnikiem, który nie pasował Niemcom. Inteligent, właściciel majątku, szlachcic - wymienia Sumiński. - Trafiłem więc na Pawiak... Celę dzieli z więźniem, który zamiata korytarze. I to on pewnego dnia podsłuchał, że w Lubelskim była akcja. Zginęło kilku gestapowców, w tym ten Niemiec spod kawiarni. To przesądza w jego sprawie. Wyrok zostaje podpisany. W maju 1943 roku Sumiński trafia do Auschwitz, zostaje więźniem o nr. 119464. W styczniu 1945 roku przepędzają go "marszem śmierci" do obozu Mauthausen-Gusen.

5 maja 1945 roku o godz. 17 do obozu wkracza armia amerykańska, a z nią wyzwolenie. - Opuszczając to miejsce, zwrócono mi z obozowego magazynu, odebrany uprzednio zegarek i sygnet rodowy. Wydano zaświadczenie, że ważyłem... 36 kilo - mówi, a po chwili dodaje: - Ja nie dzielę swojego życia na czas sprzed wojny i po wojnie. Dla mnie wojna nie istnieje - wspominał Sumiński.

W PRL były tylko dwa kanały telewizyjne. Z programów dla dzieci pamiętam "Teleranek", "Piątek z Pankracym" i "Zwierzyniec". Pana Sumińskiego wyróżniał charakterystyczny głos i wąsy. Był gawędziarzem ze swadą. Miał w sobie to "coś" teraz myślę, że przedwojenny charakter. Mówił o przyrodzie i leśnych zwyczajach dzieciakom jak ja - z osiedlowych blokowisk. Spotkałem go kiedyś na Starym Mieście, szedł w zielonej kurtce, zabrakło mi odwagi aby mu podziękować. Był jedną z ikon mojego dzieciństwa. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...

Jarosław Wróblewski/SE.PL

za Fronda.pl

b

Odeszła jedna z postaci zapisanych na zawsze także w mojej pamięci.
Jego opowieści, barwne i pełne pasji, były czymś na co czekało się z niecierpliwością.
Queerbot
Użytkownik
#87 - Wysłana: 25 Gru 2011 23:29:45
Odpowiedz 
Elaan:
za Fronda.pl

Eviva
Użytkownik
#88 - Wysłana: 26 Gru 2011 09:38:59
Odpowiedz 
Pamietam go ze swego bezgrzesznego i bezforumowego dzieciństwa - wspaniały człowiek, cudowny gawędziarz, ubarwiał mi peerelowską rzeczywistość i rozbudzał w młodym pokoleniu miłość do zwierząt. Teraz nie ma już takich programów jak "Zwierzyniec" - nikt by ich nie oglądał, przerzuciliby się na Cartoon Network.
Elaan
Użytkownik
#89 - Wysłana: 26 Gru 2011 22:28:05
Odpowiedz 
Queerbot

Bardzo proszę, ten temat to nie miejsce na uprzedzenia i politykę - uszanuj to.
Eviva
Użytkownik
#90 - Wysłana: 3 Sty 2012 10:11:22 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Łączymy się w bólu z fandomem Gwiezdnych Wojen.

W wieku 89 lat zmarł kaskader, wcielający się w rolę Dartha Vadera w scenach walki, Bob Anderson.

Vader

Początkowo udział kaskadera z tych scenach miał być tajemnicą, ale Mark Hamill wymógł na George'u Lucasie, by doceniono wkład pracy i umiejętności tego człowieka.

Cześć jego pamięci.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  14  15  16  17  18  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Dla Nieobecnych

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!