USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Kompetencje reżyserów
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#1 - Wysłana: 21 Lis 2010 11:19:30
Odpowiedz 
Gdzie jest powiedziane, że tylko Marcin może sypać nowymi tematami? nie jestem gorsza, jako zamieszaj i pyskacz nawet daleko lepsza.

W tym temacie pragnę poruszyć pewną istotna dla mnie kwestię - jak daleko reżyser może się posunąć, robiąc ekranizację czyjejś książki? Według mnie jego psim obowiązkiem powinno być trzymanie się oryginału w przynajmniej kluczowych kwestiach, takich jak wygląd głównych bohaterów. Nie do pomyślenia dla mnie jest sytuacja, w której, dajmy na to, Sherlocka Holmesa grałby Murzyn. Wiem, ze teraz takie fiki miki są modne, ale dla mnie to jedno wielkie świństwo wobec autora.
Weaver
Użytkownik
#2 - Wysłana: 21 Lis 2010 11:35:25
Odpowiedz 
Może posuwać się bardzo daleko, jeśli potrafi to zrobić dobrze. Jako przykład podam "Mechaniczną Pomarańczę" w wersji Kubricka - nie dość, że ciężar z dywagacji na temat granicy wolność/nakazy moralne przesunął na przemoc i seks, z premedytacją zrezygnował z ostatniego rozdziału książki, w którym zawarte jest sedno powieści, to jeszcze zrobił genialny film, bezczelny dziad jeden... :P
Podobnie się rzecz ma z "Czasem Apokalipsy", który przecież jest około-ekranizacją "Jądra Ciemności" Conrada, ale ze świecą szukać gros materiału źródłowego w tym, bezsprzecznie doskonałym, filmie.
Jest też np. 'Diuna" w wersji Lyncha (dla mnie wesoła gimnastyka na linie ponad nie nadto szeroko otwartą książką).
Generalnie nad ekranizacje (zwłaszcza po bólu wszystkich długaśnych wersji Pottera, zabitego całkowicie Pullmana, przykłady można mnożyć...) często wybijają się ciekawe interpretacje, zwłaszcza dzieł powszechnie znanych. Stąd dobre wariacje na temat np. Szekspira, dające dużo radości (lub irytacji) z zabawy z formą, treścią, zmiany punktu ciążenia...Narobili nam już polscy reżyserzy powtórek z listy lektur, moim zdaniem dość...
MarcinK
Użytkownik
#3 - Wysłana: 21 Lis 2010 11:41:20
Odpowiedz 
Eviva
Czasem się posuwają za daleko np. Solrais z 2002, ile ten film ma wspólnego z książką Lema? Jest planeta z oceanem który myśli i tyle. Cała reszta to wymysły reżysera, i dlatego pewnie się mówi że ten film słynie tylko z tego cytuję:
Że George Clooney pokazał w nim zad.

Czyli Reżyser może posunąć się dość daleko.
Eviva
Użytkownik
#4 - Wysłana: 21 Lis 2010 11:44:42
Odpowiedz 
MarcinK
Weaver

Własciwie źle sformułowałam pytanie - nie chodziło mi o to, czy może, a o to, czy powinien. Bo według mnie powinny istnieć ściśle przestrzegane granice, takie jak wygląd i imiona postaci czy ich powiązania rodzinne - to powinno być święte!
MarcinK
Użytkownik
#5 - Wysłana: 21 Lis 2010 11:48:31
Odpowiedz 
Eviva
Wygląd to trzeba sprecyzować bo przecież nie znajdzie się gościa wyglądającego jak ten opisany w książce czyli podstawy:
-Kolor włosów, skóry itp.
-budowa ciała
-płeć (to chyba jasne że Pirxa nie zagrała by kobieta)
biter
Użytkownik
#6 - Wysłana: 21 Lis 2010 12:15:38
Odpowiedz 
Pragnę zwrócić ci uwage na pewną kwestię, o ile reżyser nazwijmy kręci film o tyle w pewnych kwestiach takich jak własnie kolor skóry jest ograniczony dostarczonym mu scenariuszem oraz wolą producentam rezyser to rzemieślnik przekuwający wizję artystyczną na film.
Idealną sytuacją ale i pełną odpowiedzialnością jest sytuacja gdy rezyser jest jednocześnie producentem.

Świetnym przykładem na taką sytuację jest Marek Brodzki, rezyser niesławnego Wiedźmina. Producenci tak pozmieniali nakręcony przez niego film że zabronił wymieniana swojego nazwiska w czołówce.

Sporo też nakręcił Yates z Klovesem w Potterach, co jak napisałem w innym temacie, najnowszemu filmowi wyszło na zdrowie.

Nie podoba mi się wspomniany przez ciebie Sherlok Holmes, ale nie podoba jako pomysł na ekranizację bo jako film sam w sobie jest ciekawy i to bardzo. Kawałek dobrej odmózdżającej rozrywki.

Na pierwszym etapie oceny działania rezysera/scenarzysty/producenta należy zadać sobie pytanie, czy tworzony przez niego film jest ekranizacją powieści czy też filmem na podstawie powieści, róznica w słownictwie niewielka a w możliwości działania ekipy producenckiej wielka, dajmy na to Casino Royale było ekranizacją powiesci o Bondzie, podobnie jak Goldfinger, Operacja Piorun, Doktor No i wiele innych i kilkanascie innych, co ciekawe był najwierniejszą ekranizacją, natomiast filmy z Brosnanem czy tez Quantum of Solance były juz tylko na podstawie powieści, czyli wybrane elementy z franczyzny Jamesa Bonda takie jak jego postac zwyczaje i pewne sztampowe elementy fabuły sklejone w całość z dodaniem nowych wątków i mamy bonda.

Osobiście jestem fanem wiernych ekranizacji książek ale jeśli rezyser powie otwarcie że robi film na podstawie a nie ekranizację - tak powiedział Hoffman przy kręceniu Starej Baśni, to daję wielką taryfę ulgowa bo uznaję film za wariację na temat ksiazki, kiedy jednak robi ekranizację jestem bezwzględny.
biter
Użytkownik
#7 - Wysłana: 21 Lis 2010 12:21:29
Odpowiedz 
Eviva

To faktycznie nie sprecyzowałaś,

ale to się rozbija o fakt czy robimy ekranizację czy film/serial na podstawie.

Przy ekranizacji powinniśmy się trzymać relacji i wyglądu zgodnego z książką, przy czym powiedzmy sobie szczerze, nad pewnymi elementami trzeba przeskoczyć bo mogą nie przystawać do naszych czasów.

Jak robimy na podstawie powieści to możemy sobie pozwolić na wiele. Patrz przykład serialu Smallville o Supermanie.

to jest luxna wariacja na temat komiksu. Adwersarze nie zgadzają się wiekiem, wiele osób wie o umiejętnościach Klarka jeszcze przed zostaniem supermanem, w tym Lois Laine, serial jest wariacją na temat komiksu, natomiast filmy z lat 70 były w pewnym stopniu ekranizacjami.
Eviva
Użytkownik
#8 - Wysłana: 21 Lis 2010 12:40:01
Odpowiedz 
MarcinK:
Wygląd to trzeba sprecyzować bo przecież nie znajdzie się gościa wyglądającego jak ten opisany w książce

A co to za problem? W przypadku np, Ani Shirley, to wiadomo - chuda, piegowata dziewczynka z rudymi włosami. I trudno, by zagrała ją blond tłuścioszka.
To samo przy ekranizacji którejkolwiek z książek "Trylogii" - Wołodyjowski nie może mieć dwóch metrów wzrostu, a Zagłoba być Chińczykiem, to chyba jasne.

biter
biter:
Patrz przykład serialu Smallville o Supermanie.
to jest luxna wariacja na temat komiksu. Adwersarze nie zgadzają się wiekiem, wiele osób wie o umiejętnościach Klarka jeszcze przed zostaniem supermanem, w tym Lois Laine, serial jest wariacją na temat komiksu,

Każdy to wie. Jednak Superman jest podebrany bardzo dobrze, przypomina młodszą wersję komiksowego Supermana, choć nie lata w niebieskim dresie i czerwonych majtochach. To rzeczywiście luźna wariacja, ale przynajmniej głównego bohatera nie przerobili na jego przeciwieństwo.
biter
Użytkownik
#9 - Wysłana: 21 Lis 2010 12:45:30
Odpowiedz 
Eviva

I nawet ładnie mu w czerwono niebieskim nie powiem.

Ale tak w temacie adaptacji to od dawna jestem zwolennikiem zmienienia "based on/upon" zamienić na based upon i ecranisation , ale taki przepis był by martwym prawem.
Skor moż'na na książce napisac Novelisation of (dajmy na to) "The Day After Tomorow", to czemu nie można tak samo napisac o ekranizacji nie było by wkur... fanów.
MarcinK
Użytkownik
#10 - Wysłana: 21 Lis 2010 12:46:47
Odpowiedz 
Eviva:
a Zagłoba być Chińczykiem, to chyba jasne.

A kto mu zabroni być Chińczykiem?

Po przemyśleniu całej sprawy doszedłem do wniosku że wszytko zależy od intencji reżysera czyli czy che stworzyć na podstawie trylogii film historyczny to w tedy wszytko musi być jak w książce, ale jeśli chce na w oparciu o trylogię stworzyć film przygodowy lub komedię to Wołodyjowski może być czarną kobietą a król Kazimierz może być karłem.
Eviva
Użytkownik
#11 - Wysłana: 21 Lis 2010 12:59:11
Odpowiedz 
MarcinK:
A kto mu zabroni być Chińczykiem?

Autor, bracie, autor. Jego słowo powinno być traktowane jak święte, bo tego wymaga szacunek dla twórcy. Dużo się teraz pisze o poszanowaniu praw autorskich, ale w tym poszanowaniu chodzi tylko o kasę, podczas gdy sztuka to wartość duchowa i jako taką powinno się ją traktować. Owszem, parodię można zrobić jaką się chce, ale "poważna" ekranizacja powinna uwzględniać oryginał na tyle, na ile jest to, do nagłej krwi, możliwe!
biter
Użytkownik
#12 - Wysłana: 21 Lis 2010 13:06:33
Odpowiedz 
Eviva

To tak jakby ktoś chciał nakręcić Hermasza w konwencji Noir?
Eviva
Użytkownik
#13 - Wysłana: 21 Lis 2010 13:34:35
Odpowiedz 
biter:
To tak jakby ktoś chciał nakręcić Hermasza w konwencji Noir

Nawet zza grobu bym go przeklęła i straszyła po nocach! A ja i jako żywa istota jestem dość straszna, to teraz wyobraź sobie Evivę-upiora....
biter
Użytkownik
#14 - Wysłana: 21 Lis 2010 14:22:08
Odpowiedz 
Eviva

Wiesz że doprowadzenie cechy do przesady powoduje skutek odwrotny?
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 21 Lis 2010 15:44:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Powiem przewrotnie: uważam, że jeśli reżyser nakręci dzieło wybitniejsze od powieściowego oryginału lub conajmniej równie dobre, to będę się zżymać, ale mu wybaczę. Jeśłi zepsuje, to powinien był w treści nie grzebać.

Czyli: Kubrickowi wybaczę zmiany w "Lśnieniu", a Milliusowi w "Conanie" bo wykroili z oryginałów arcydzieła w swej klasie. Co do przeróbek w "Solaris" dokonanych przez Tarkowskiego mam już mieszane uczucia (IMO spłycają jednak), natomiast te w "Stalkerze" mnie nie rażą - powstał film w sumie o czym innym, ale równie co powiesć wybitny. Zmiany dokonane przez Scotta w "Blade Runnerze" też mnie nie rażą - zmiana fabuły, ale nie zmiana wymowy (i wygładzenie dickowskich chropowatości). "Raport mniejszości" jako adaptacja budzi we mnie mieszane uczucia - dodaje świetną warstwę hard SF, ale zmienia zakończenie na bardziej hollywoodzkie.
Natomiast np. przeróbki we "Władcy Pierścieni" mnie nie cieszę - gdziekolwiek Jackson przerabiał, tam psuł. To samo z "Wojną światów" Spielberga, acz w znacznie większym stężeniu. Jackson jest przynajmniej poprawny, ten z arcydzieła wysmażyl niestrawny pasztet.
biter
Użytkownik
#16 - Wysłana: 21 Lis 2010 16:30:49
Odpowiedz 
Q__:
Powiem przewrotnie: uważam, że jeśli reżyser nakręci dzieło wybitniejsze od powieściowego oryginału lub conajmniej równie dobre, to będę się zżymać, ale mu wybaczę.

Harry Potter 7. ;)

Q__:
Natomiast np. przeróbki we "Władcy Pierścieni" mnie nie cieszę - gdziekolwiek Jackson przerabiał, tam psuł.

No nie przesadzaj nie jest najgorzej, ogląda się to przyjemnie owszem przeróbki mnie nie cieszą ale kilka przycinek było koniecznych, część elementów jakkolwiek ciekawych było mocno niefilmowych. Całość da się zjeść.

Q__:
To samo z "Wojną światów" Spielberga, acz w znacznie większym stężeniu.

O nic mi nie mów, czegoś tak spapranego nie widziałem dawno. Poziomem to sięgnęło "Znaków" tylko z większą ilością wybuchów i efektów specjalnych. W sumie to te filmy miały po części wspólny "core" przylatują alieni na ziemię, nikt nie jest w stanie ich powstrzymac i załatwia ich banal Woda(Znaki) Bakteria(Wojna Światów). Czasami sądzę że reżyserzy mają pomysł na film ale nie na jego wykonanie, mają do opowiedzenia ciekawa historię ale zupełnie nie wiedzą jak ubrać ją w obraz i potem wychodza takie dzieła.
Co do Wojny Światów to takie moje generalne spostrzeżenie ale mało które słuchowisko lub spektakl teatralny udało sie zamienić na naprawdę dobry film. Jednak dzieło przypisane jest często do swojej formy pierwotnej i nie da się go zmienić.
Eviva
Użytkownik
#17 - Wysłana: 21 Lis 2010 17:31:46
Odpowiedz 
Q__:
a Milliusowi w "Conanie" bo wykroili z oryginałów arcydzieła w swej klasie.

Jakim cudem? W porównaniu z oryginałem to było niżej dna!
Jurgen
Moderator
#18 - Wysłana: 21 Lis 2010 17:59:24
Odpowiedz 
biter:
To tak jakby ktoś chciał nakręcić Hermasza w konwencji Noir?

Eviva:
Nawet zza grobu bym go przeklęła i straszyła po nocach! A ja i jako żywa istota jestem dość straszna, to teraz wyobraź sobie Evivę-upiora....

Eviva, ja myślę, że powinna o tym decydować wola samego autora. I jeżeli gość jest łebski (albo ma sensownego agenta), to w ramach umowy z tym, komu prawa do ekranizacji sprzedaje, mógłby odpowiednią klauzulę dotyczacą przerówbek w filmie zawrzeć.
Jeżeli autorowi jest obojętne, co na podstawie jego książki nakręcą, a chce kasę zarobić, to jego wola. Jeżeli natomiast bardziej liczy się dla niego wierność ekranizacji oryginałowi, to też ma taką możliwość. Ja w sumie nie wymagałbym tej drugiej postawy od autorów. Może sie przeciez zdarzyć, że nowa furę trzeba kupić, a na koncie pustki.
ortkaj
Użytkownik
#19 - Wysłana: 21 Lis 2010 18:01:26
Odpowiedz 
biter:
Bakteria(Wojna Światów)

Sorry ale nie rozumiem toż zarzucasz reżyserowi, że trzymał się oryginału powieści oczywiście jeśli chodzi o finał walki z kosmitami.

biter:
Co do Wojny Światów to takie moje generalne spostrzeżenie ale mało które słuchowisko lub spektakl teatralny udało sie zamienić na naprawdę dobry film. Jednak dzieło przypisane jest często do swojej formy pierwotnej i nie da się go zmienić.

Myślę, że "spapranie" w tym filmie nie dotyczyło formuły - powieść to powieść (wykorzystana w 1938 roku jako kanwa fikcyjnej relacji radiowej o lądowaniu kosmitów narobiła sporo zamieszania).
Zgadzam się z Tobą , że formy dramatyczne dostosowane do odbioru za pomocą słowa i gry mają ograniczoną nośność wizyjną szczególnie, gdy chodzi o nasze forumowe zainteresowania .
Niestety, hollywoodzcy reżyserzy muszą się liczyć z pewnym zamówieniem , który polega na umieszczaniu w filmie wartości rodzinnych (tzw. zamówienie społeczne) oraz patriotycznych czyli nieodłączna armia i flaga amerykańska (zamówienie państwowe). Takie , niekiedy sztuczne wtręty powodują , że nawet dobry film, może zamienić się w dydaktyczną papkę.
biter
Użytkownik
#20 - Wysłana: 21 Lis 2010 18:06:47
Odpowiedz 
ortkaj:
Sorry ale nie rozumiem toż zarzucasz reżyserowi, że trzymał się oryginału powieści oczywiście jeśli chodzi o finał walki z kosmitami.

zrobiłem skrót myślowy, to zdanie było do porównania Wojny i Znaków.

ortkaj:
Niestety, hollywoodzcy reżyserzy muszą się liczyć z pewnym zamówieniem , który polega na umieszczaniu w filmie wartości rodzinnych (tzw. zamówienie społeczne) oraz patriotycznych czyli nieodłączna armia i flaga amerykańska (zamówienie państwowe). Takie , niekiedy sztuczne wtręty powodują , że nawet dobry film, może zamienić się w dydaktyczną papkę.

to jest jeszcze spoko, najciekawszy jest przepis że w każdym serialu jedna z postaci musi być pochodzenia mniejszości etnicznej. Jeśli główni bohaterowie sa biali do postać drugoplanowa ma być czarna albo latynostka. to mnie dobija, szczególnie gdy w średniowiecznych realiach "Merlin" mamy murzynkę w roli innej niż niewolnica.
Eviva
Użytkownik
#21 - Wysłana: 21 Lis 2010 18:07:06
Odpowiedz 
Jurgen:
Eviva, ja myślę, że powinna o tym decydować wola samego autora.

Racja. A jak autor nie żyje? Czy nie lepiej byłoby uszanować to, że napisał, co napisał? Wiadomo, z zaświatów nie zaprotestuje, ale czy to ma być argument?
Jurgen
Moderator
#22 - Wysłana: 21 Lis 2010 18:11:34
Odpowiedz 
Eviva

Prawo do "sprzedaży" praw do utworu przechodzi wtedy na spadkobierców, więc jeżeli oni nie uszaują ewentualnej woli autora (a kto jak nie oni miałby ją najlepiej znać?), to ma on to, na co sobie zasłużył (czyli wychował lub wybrał).
ortkaj
Użytkownik
#23 - Wysłana: 21 Lis 2010 18:11:43 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
biter
biter:
Jeśli główni bohaterowie sa biali do postać drugoplanowa ma być czarna albo latynostka.

Kiedyś czarny ginął od razu (wiele parodii filmowych na tym bazowało) dzisiaj zdarza się, że ginie jako ostatni (ocalali to biały bohater i kobieta-może być latynoska). To się nazywa poprawność polityczna.
biter
Użytkownik
#24 - Wysłana: 21 Lis 2010 18:56:58
Odpowiedz 
ortkaj

Często jedynym ocalałym jest idiota na którego obstawił byś kasę jako pierwszą ofiarę. elementarnym przykładem jest Cube: Zero. czy jak to się tam dokładnie nazywało;)
ortkaj
Użytkownik
#25 - Wysłana: 21 Lis 2010 19:14:47 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
biter:
elementarnym przykładem jest Cube: Zero.

Zero to bardzo dobra liczba dla tego filmu, bardzo dawno temu była popularna magiczna kostka rubika (Erno Rubika na wszelki wypadek dodam), która część populacji doprowadzała to stanu podobnego jak ów bohater w Cube (być może do tej części ludzkości należy Vicenzo Natali).
Niestety od Rain Mana panuje głębokie przekonanie o tym, że opłaca się umieścić głównego bohatera w konwencji niezwykle inteligentnego - upośledzonego (umysłowo), żeby nadać filmowi tzw. wyraz. Wiele osób się nacięło przyjmując filmowe dokonania takich bohaterów za standard w realu (bardzo im współczuję).
Dragon
Użytkownik
#26 - Wysłana: 21 Lis 2010 19:50:01
Odpowiedz 
Uważam że reżyser ma prawo odchodzić od oryginały jeśli będzie o tym poinformowane. Z góry uprzedzam że o tym temacie robiłem maturę i mam pewien punkt widzenia.

Trzeba rozróżnić że istnieją:

Ekranizacja- Dokładne przeniesienie książki na film.

Adaptacja- Przerobienie materiału książkowego na film

Na motywach- z książki zostały wzięte tylko niektóre elementy

Jeśli przy reklamowaniu filmu i zachowaniu tej zasady w napisach końcowych to można tak robić.
biter
Użytkownik
#27 - Wysłana: 21 Lis 2010 19:50:53
Odpowiedz 
ortkaj:
bardzo dawno temu była popularna magiczna kostka rubika (Erno Rubika na wszelki wypadek dodam), która część populacji doprowadzała to stanu podobnego jak ów bohater w Cube (być może do tej części ludzkości należy Vicenzo Natali).

do tej pory mam ten przedmiot tortur, nie ułozyłem go ani razu ale z wiekiem doszedłem do tego że klocki można poodczepiac i powkładać ponownie tak że wygląda jak ułożona.

ortkaj:
Wiele osób się nacięło przyjmując filmowe dokonania takich bohaterów za standard w realu (bardzo im współczuję).

Jak to powiedział agent K w MIB człowiek jest mądry ale ludzie to głupia masa;)
ortkaj
Użytkownik
#28 - Wysłana: 21 Lis 2010 20:36:05
Odpowiedz 
biter:
z wiekiem doszedłem do tego że klocki można poodczepiac i powkładać ponownie tak że wygląda jak ułożona.

No to rozwiązałeś problem jak Kirk
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 21 Lis 2010 20:38:27
Odpowiedz 
ortkaj:
biter:
z wiekiem doszedłem do tego że klocki można poodczepiac i powkładać ponownie tak że wygląda jak ułożona.

No to rozwiązałeś problem jak Kirk

Proste rozwiązania bywają najlepsze. Przyznam, że ja na to nie wpadłam, choć męczyłam się nad t ą kostka wielokrotnie. W końcu rozwiązałam sprawę, wyrzucając ja bez precedensu do zsypu.
ortkaj
Użytkownik
#30 - Wysłana: 21 Lis 2010 20:41:48
Odpowiedz 
Eviva
Ja nawet nie miałem zamiaru jej mieć, zbyt logiczna dla mnie....
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Kompetencje reżyserów

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!