USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Teorie Spiskowe i miejskie legendy.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Adek
Użytkownik
#31 - Wysłana: 23 Sty 2014 00:45:12 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Dobra to ja też przenoszę tutaj. Sorki ale nie zauważyłem w tamtym temacie przenosin.
mozg_kl2:
Przez to właśnie, że zrzuca się czarny jedzenie to Ci ciągle chodzą głodni. Nauczyli się, że mogą żyć na zasiłku białych, pokrzyczą że są głodni że byli prześladowani przez białe imperia, że rasizm i zawsze się znajdzie jakiś frajer który sie podzieli.

Mav, Q, pirogronian, mozg_kl2

Jakby rzekł Herman Bruner ze "Stawki większej niż życie": "Ojoj-joj, cs, cs, cs Baaaardzooooo niebezpieczne tematyyy."
Po części jednak się zgodzę, że jeśli samemu cienko się przędzie to nie płodzi się kilkorga dzieci czy nawet jednego bo potem jest siedzenie na portfelu partnera/ki, rodziców czy MOPSu. Stąd też niech Polacy w UK też tak za bardzo się nie oburzają bo jednak ludy z byłego bloku wschodniego znane są skądinąd z socjalnych upodobań PRLu. Choć Cameron trochę przesadził to jednak miał nutkę racji. Wystarczy powiedzieć, że jeszcze do nie dawna w Szwecji (jak wiem od znajomej mamy) czy nawet samych Niemczech sfera zapomogowo-zasiłkowa pozwalała dobrze żyć niewiele się wysilając a nie tak jak u nas, zę z kolei druga skrajność, łyżki wody nie podadzą konającemu albo pozwolą komuś umrzeć pod szpitalem bo trzeba karetkę wezwać a lekarz nie możę podejść, itd. Trochę wymieszałem tematy ale taka prawda. Do reszty się nie odniosę bo polityka zagraniczna tym bardziej mnie mało interesi skoro krajowa wgl jes w stanie zdołać. Jak ktoś ma czas i środki na filantropię zagraniczną(np znane gwiazdy, aktorzy, fundacje, itd) to ja nie widzę przeszkód. No bo w sumie co ja mogę "Polak mały" a co wy możecie zrobić w tej kwestii?? - NIC albo bardzo niewiele. Taki świat już jest podły i zawsze byli i będą równi i równiejsi, ci co mają gorzej i ci co lepiej.
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 23 Sty 2014 02:31:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Przez to właśnie, że zrzuca się czarny jedzenie to Ci ciągle chodzą głodni. Nauczyli się, że mogą żyć na zasiłku białych, pokrzyczą że są głodni że byli prześladowani przez białe imperia, że rasizm i zawsze się znajdzie jakiś frajer który sie podzieli.

Jest to półprawda, bo też kto inny w Afryce dostaje pomoc, a kto inny chodzi głodny.
Pełna prawda jest natomiast taka, ze tamtejsze elity zbudowały sobie model rządzenia zwany ironicznie kleptokracją, w którym skutecznie przejmują większość pomocy humanitarnej (w efekcie czego jej napływ nie przekłada się nijak na losy przeciętnego obywatela w sposób pozytywny), wchodzą w korupcyjne układy z zagranicznymi inwestorami i zastraszają własne społeczeństwo, z którym nie muszą się liczyć, bo nie zależą ekonomicznie od jego pracy.
W efekcie nie można powiedzieć, że statystyczny Afrykanin rozleniwił się dzięki wsparciu Zachodu, bo jeśli nawet jakiś procent tej pomocy fizycznie doń dotarł to więcej stracił z powodu żerującej na poczuciu winy potomków kolonialistów kleptokracji, niż zyskał dzięki niemu.
Zwracają na to uwagę w pierwszym rzędzie... afrykańscy, jak najbardziej czarnoskórzy, ekonomiści:
http://www.wprost.pl/ar/82065/Zalatwione-odmownie- Wrocmy-do-Afryki/
http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/529974,jadro- milosci--jak-pomoc-finansowa-zachodu-zabija-afryke .html
(Świadomie podpieram się tu na pierwszym miejscu artykułem z prawicowego, w owym czasie, tygodnika.)

Jest to podobne zresztą do modelu arabskiego, w którym zamiast pomocy humanitarnej podobną rolę pełnią petrodolary. (Może się zresztą na ów model próbować przestawić także - bogata w surowce naturalne - Rosja.) Ba, istnieje nawet kraj, w którym oba te zjawiska się nałożyły - Nigeria, która zanotowała wzrost gospodarczy dzięki pieniądzom za ropę naftową, a jednocześnie - w wyniku kleptokratycznego modelu - pogarszała się tam sytuacja przeciętnego mieszkańca.

Tak więc demagogią jest oskarżanie o to, że nie korzystają ze swojej szansy tych, którzy owej szansy nigdy nie dostali.

(A zachowanie tamtejszych elit idealnie pasuje do tutejszego topicu, bo bije na głowę wszelkie opowieści o spiskach elit z naszego kręgu kulturowego.)

ps. Osobna sprawa to, oczywiście, pytanie czy ową pomoc należy do Afryki kierować... Odpowiem: sądzę, że tak, ale w zupełnie inny sposób: wspierając edukację i oddolny rozwój gospodarczy...* i stanowczo bezpośrednio, bo wiemy jak kończy się pośrednictwo tamtejszych kacyków. (Dopiero gdyby to się nie udało mielibyście jakiekolwiek prawo snuć z Evivą i Fedkiem baśnie o leniwych czarnych, a i tak byłyby one krzywdzące dla poszczególnych jednostek, choćby w/w ekonomistów...)
Przeanalizował zresztą b. skutecznie podobną sytuację... Trek, konkretnie TOS "A Piece of the Action", wystarczy obejrzeć ze zrozumieniem.

* Co akurat zdajesz się oceniać prawidłowo, skoro piszesz:
mozg_kl2:
Zamiast ryby dajmy im wędkę.

niepotrzebnie wpadając jednak w protekcjonalny ton.

EDIT: trochę informacji o ekonomistach (czarnoskórych, bez wyjątku) krytykujących obecny system polityczno-ekonomiczny Afryki i zdecydowanie będących bardziej liczącymi się głosami w wiadomej debacie niż jeden czy drugi forumowy krzykacz:
http://en.wikipedia.org/wiki/Dambisa_Moyo
http://www.dambisamoyo.com/
http://www.amazon.com/Dead-Aid-Working-Better-Afri ca/dp/0374139563
http://en.wikipedia.org/wiki/George_Ayittey
http://www.ted.com/talks/george_ayittey_on_cheetah s_vs_hippos.html
http://en.wikipedia.org/wiki/Moeletsi_Mbeki
http://www.amazon.com/Architects-Poverty-African-C apitalism-Changing/dp/1770101616

EDIT 2: oczywiście godzi się dodać, że poza kleptokracją istnieje jeszcze jeden istotny powód afrykańskiej biedy, za który trudno jednak obwiniać mieszkańców - brak wody. Zdaje się jednak, że temu zaradzi sama natura, z drobną pomocą naukowców:
http://www.bbc.co.uk/news/science-environment-1777 5211
http://www.sfora.pl/Afryka-ma-gigantyczne-poklady- wody-Gleboko-pod-pustyniami-a42667
mozg_kl2
Użytkownik
#33 - Wysłana: 23 Sty 2014 17:47:13
Odpowiedz 
Q__:
niepotrzebnie wpadając jednak w protekcjonalny ton.

Wiesz, że to są słowa L. Wałęsy zdobywcy pokojowej nagrody Nobla?
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 24 Sty 2014 00:52:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Wiesz, że to są słowa L. Wałęsy zdobywcy pokojowej nagrody Nobla?

Ale chyba sam fragment o rybie i wędce, nie całość? A u Ciebie kontekst dochodzi...

(Inna sprawa, że nie wszystko co powiedzą zdobywcy Nobla musi zaraz być godne cytowania.)
mozg_kl2
Użytkownik
#35 - Wysłana: 2 Paź 2014 06:14:31
Odpowiedz 


taka ciekawostka
Q__
Moderator
#36 - Wysłana: 2 Paź 2014 07:50:10
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
taka ciekawostka

Dla mnie bomba. Ciekaw jestem linii argumentacyjnej, więc chyba przeczytam to cudo w całości:
http://polona.pl/item/3003520/3/
ortkaj
Użytkownik
#37 - Wysłana: 2 Paź 2014 16:01:13
Odpowiedz 
Q__
Kto to pisał i po co ?
- carski urzędnik i dla niepoznaki pismo wydano w Krakowie (czas porównywalny z protokołami Mędrców Syjonu, z drugiej strony rosyjski prezydent warszawy Sokrates Starynkiewicz nie był przeciwny modernizacji Warszawy)
- antysemicka konkurencja nawozowa ?
Q__
Moderator
#38 - Wysłana: 2 Paź 2014 16:25:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
ortkaj

Jednym słowem pytasz cui bono? (jak zresztą natura topicu wręcz każe.
Dla mnie ciekawsze było bodaj co innego - ten podparty wyliczeniami, wpadający w poetykę wykładu naukowego styl, użyty do bronienia tezy absurdalnej na prawie każdej możliwej płaszczyźnie*. Kontrast formy z treścią bodaj najbardziej skrajny jaki znam...

Jeśli jednak mówimy o Starynkiewiczu i wątku rosyjskim, autor takiej np. analizy, streszczającej zresztą całą linię rozumowania z w/w broszury, też widzi w tym rosyjską robotę:
http://histmag.org/Kanalizacja-jako-spisek-zydowsk i-8128
Zastanawiam się, w świetle tego, czy nie chodziło nie tylko o rozbudzenie antysemickich nastrojów, ale i o jakąś rozgrywkę w łonie rosyjskiej biurokracji przy okazji, jakieś zakamuflowane uderzenie w modernizacyjne plany Starynkiewicza?

Acz np. autor takiego felietonu jest zwolennikiem o polskim autorstwie rzeczonego dzieła:
http://blogi.newsweek.pl/Tekst/historia/524721,Spi skowe-dzieje-spluczki.html
(Nawiasem mówiąc: nie lubię tak zapalczywej retoryki czego i kogo by nie dotyczyła, natomiast zawarte w tekście informacje o WTO uważam za b. ciekawe.)

* Prawie, bo jednak ludzkie odchody mogą stanowić pełnowartościowy nawóz:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Toaleta_kompostująca
Queerbot
Użytkownik
#39 - Wysłana: 2 Paź 2014 17:33:59
Odpowiedz 
Q__:
Dla mnie bomba. Ciekaw jestem linii argumentacyjnej, więc chyba przeczytam to cudo w całości:
http://polona.pl/item/3003520/3/

Od kilku lat szukam tej publikacji, dzięki za zapostowanie!
mozg_kl2
Użytkownik
#40 - Wysłana: 2 Paź 2014 17:37:41
Odpowiedz 
Q__:
Dla mnie bomba

obecne teorie o stonce i morderczych chmurach mogą się schować.
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 2 Paź 2014 17:48:08
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Od kilku lat szukam tej publikacji, dzięki za zapostowanie!

W sumie bym jej nie wygrzebał. gdyby mozg_kl2 nie poruszył tematu. Czyli: wszyscy się tu sobie przydajemy.

mozg_kl2

mozg_kl2:
obecne teorie o stonce i morderczych chmurach mogą się schować.

Ze wstydu, w ekologicznym wychodku .
pirogronian
Użytkownik
#42 - Wysłana: 9 Paź 2014 22:13:06 - Edytowany przez: pirogronian
Odpowiedz 
Trafiłem na bardzo ciekawy filmik na YT, nagrany przez jednego Rosjanina (ale spolszczony), bazujący najwyraxniej na innym filmie, również dostępnym na YT i również rosyjskim. A chodzi o to, że istnieje teoria, wg której to nie Titanic zatonął 1912 w zderzeniu (?) z górą lodową, a jego młodszy brat, Olimpic. miałoby to wynikać z faktu, że Olimpic, nie będąc ubezpieczonym, został dwukrotnie poważnie uszkodzony i omal nie doprowadził właściciela do bankructwa. Żeby ominąć potrzebę kosztownego remontu felernego statku, właściciel, J. P. Morgan, postanowił... zamienić statki nazwami(!). Ubezpieczył Titanica, po czym puścił w dziewiczy rejs uszkodzonego Olimpica, który miał w tym rejsie zatonąć. Tymczasem prawdziwy Titanic-Olimpic pływał sobie w najlepsze do czasu, aż go zezłomowano w 1935.

Niewiarygodne, prawda? Pomijając jednak kwestię, że właścicielem statku był finansowy magnat, a ci z reguły mają dość wątły kręgosłup moralny, to ponoć istnieją realne dowody na taką podmianę. Są to m inn relacje ludzi, którzy przeżyli katastrofę, a opisują szczegóły statku typowe dla Olimpica. Nie wiem, nie zapoznałem się z tym. A le jedno jest dla mnie bombą - świadectwo rosyjskiego badacza Anatolija Sagaliewicza. Obejrzałem źródłowy film we wskazanym fragmencie (26'), kiedy Sagaliewicz mówi, że jest przekonany, że na dnie leży Titanic, gdyż wielokrotnie widział jego nr stoczniowy - 400. Potem sam sprawdziłem na Wiki. Gość z filmiku miał rację. Nr 400 nadano Olimpicowki, Titanic miał 401 . No, panowie sceptycy, jak to wyjaśnicie?

Filmik spolszczony: https://www.youtube.com/watch?v=RjeO409Nez4#t=242
W opisie jest link do oryginału, a w nim z kolei link do filmu rosyjskiego, gdzie można samodzielnie posłuchać Anatolija Sagaliewicza.

A, byłbym zapomniał. W jednym miejscu w necie natknąłem się na uzupełnienie, że zaplanowany był ratunek wszystkich pasażerów i załogi przez statek Californian, ale nie przewidziano spotkania z góra lodową, i Californian nie zdążył. Inni natomiast sugerują, że Morgan jak najbardziej chciał wszystkich zatopić, i pozbył się przy okazji przebywającej na pokładzie konkurencji w interesach. Ponieważ tutaj materiał dowodowy jest skąpy, więc nie podejmuję się obierać strony w dyskusji.

Tutaj znalazłem ciekawą dyskusję (po ang), wraz z analizą zdjęć.
A tutaj ciekawy artykuł, gromadzący różne anomalie i poszlaki, wskazujące na prawdziwość spisku.
Q__
Moderator
#43 - Wysłana: 12 Paź 2014 15:48:55
Odpowiedz 
Blackfire
Użytkownik
#44 - Wysłana: 12 Lis 2014 00:46:33
Odpowiedz 
Czyżby to potwierdzało teorię, że wszystkie choroby, które dotykają ludzkość są jedynie próbą zdziesiątkowaniem jej przez nadejściem globalnego rządu, który będzie rządził tymi, którym dane było przeżyć?
Adek
Użytkownik
#45 - Wysłana: 12 Lis 2014 01:54:44 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Wasze wypowiedzi pirogronian oraz Blackfire przypominają mi w tym temacie "Z archiwum X" w czystej postaci. Nie wykluczam, że w jakimś punkcie możecie mieć rację bo historia potwierdzała już wiele niewiarygodnych historii ale na dzień dzisiejszy póki nie znajdą się mocniejsze dowody będę podchodził do takich teorii z rezerwą i o Titanicu i o tym tzw. "Super rządzie".
Ps Również i ja witam wszystkich nowych forumowiczów. Mam tylko nadzieję, że nie jesteście zakamuflowaną opcją kosmiczną. hahaha Żartuję. W większym gronie co kilka głów to nie jedna jak to się mówi.
Blackfire
Użytkownik
#46 - Wysłana: 12 Lis 2014 13:42:55
Odpowiedz 
Adek:
Nie wykluczam, że w jakimś punkcie możecie mieć rację

Ja tylko zadałem pytanie, poniekąd każda teoria jest warta uwagi
Witam serdecznie!
Q__
Moderator
#47 - Wysłana: 14 Lis 2014 16:58:16
Odpowiedz 
Mav
Użytkownik
#48 - Wysłana: 23 Lis 2014 23:19:22
Odpowiedz 
O 24:00 na National Geographic leci dokument o tajemnicach Strefy 51
Q__
Moderator
#49 - Wysłana: 20 Sty 2015 11:14:46
Odpowiedz 
mozg_kl2
Użytkownik
#50 - Wysłana: 20 Wrz 2015 10:16:37
Odpowiedz 
Eksperymenty z gazami prowadzono głównie w bazie US Army w Edgewood i placówce badawczej US Navy w Waszyngtonie. W obu postawiono niewielkie komory gazowe, które mieściły kilkunastu ludzi. Żołnierze najczęściej orientowali się, co ich czeka, gdy zamykały się za nimi stalowe drzwi i z rury pod sufitem zaczynał sączyć się gaz.

- Miałem wrażenie, jakbym cały się palił. Chłopaki zaczęli krzyczeć i wyć. Starali się wydostać. Niektórzy zemdleli. Kiedy wreszcie otworzyli drzwi i nas wypuścili, wszyscy byliśmy w raczej kiepskim stanie – wspominał w rozmowie z radiem NPR 93-letni dziś Rollins Edwards.


Testy prowadzono też w bardziej realistycznych warunkach. 95-letni Lopez Negron wspomina, że był członkiem drużyny wysłanej do dżungli, którą poddano atakowi gazowemu z samolotów. Choć mieli sprzęt ochronny, to i tak wszyscy zostali ciężko poparzeni. – Spędziłem potem trzy tygodnie w szpitalu – wspomina. Podczas innych testów musiał czołgać się po polu spryskanym gazem musztardowym. – Schodziła nam cała skóra z dłoni. Wydawały się zgniłe – opowiadał radiu NPR.

Pomimo tego nigdy nie oponował i nie kwestionował rozkazów. W latach 40. i 50. było to nie do pomyślenia, zwłaszcza że Negron jest Afroamerykaninem. Nigdy nie otrzymał specjalnej opieki lekarskiej od wojska. Skóra na rękach swędzi go do dzisiaj i nienaturalnie się łuszczy.


James D. Tyler był jednym z szeregowych marines, którzy w 1957 roku znaleźli się około ośmiu kilometrów od miejsca wybuchu najpotężniejszej bomby termojądrowej przetestowanej kiedykolwiek na terytorium USA. Siedzieli skuleni w okopach głębokich na około 180 cm. Jak wspomina weteran, nagle wszystko stało się jasnością. Mimo że miał zamknięte oczy i głowę zakrył ramionami, to i tak widział ostrą biel. Po chwili dotarła do nich potężna fala uderzeniowa. – Byłem w pobliżu dział, a nawet tych wielkich na okrętach, ale to wszystko były kapiszony w porównaniu z tamtym wybuchem – wspominał po latach.

Po odczekaniu chwili na sygnał wychodzili z okopów i ruszali w kierunku rosnącego grzyba atomowego. Docierali nawet na około 800 metrów od epicentrum. Na skażonym terenie symulowano następnie atak i obronę. Przemieszczały się kolumny żołnierzy i pojazdów. Marines ironicznie pozdrawiali się okrzykiem "Semper Fry", czyli "Zawsze usmażony", co było nawiązaniem do tradycyjnego okrzyku "Semper Fi", czyli "Zawsze wierny".

Wielu żołnierzy jednak nadal nie wie, co im podano. Wojsko ujawnia bowiem tylko oznaczenia kodowe substancji, podczas gdy ich dokładny skład jest tajny. Frank Rochelle wie tylko, że w 1968 roku dostał zastrzyk z CAR 302668. – Piegi na mojej ręce zaczęły się ruszać. Wydawało mi się, że mam robaki pod skórą. Próbowałem je sobie wyciąć żyletką. Potem miałem halucynacje przez dwa dni. Ze ścian wychodziły zwierzęta. Na przykład wielki biały królik z krwistoczerwonymi oczami – opisuje weteran.

Eksperymenty w Porton Down prowadzono aż do 1989 roku. Wykorzystano do nich 25 tysięcy ludzi. Zdecydowana większość informacji na ten temat jest jednak tajna. Wojsko zapewnia, że dzięki eksperymentom opracowano wyjątkowo skuteczne systemy obrony przed atakiem chemicznym.

http://www.tvn24.pl/debata/magazyn-tvn24-na-weeken d,7.html#chapter-24

a mówią, że Mulder był świrem.
Q__
Moderator
#51 - Wysłana: 21 Wrz 2015 09:22:42
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
a mówią, że Mulder był świrem.

Cóż... Stany Zjednoczone miewały (i przypuszczalnie nadal mają) swoje brudne sekrety... Ot, choćby Program Manhattan, różne latami "oficjalnie nieistniejące" samoloty, w/w eksperymenty na ludziach, czy sprawa Roswell (i nie ma w tym wypadku znaczenia czy kłamstwem była pierwotna wersja o UFO, czy następna, ją dementująca - ważne, że któryś z tych komunikatów był jawnie fałszywy) - dość by dostarczyć pożywki spiskomaniakom...*
A TXF genialnie potrafiło na tym jechać...

* Co, oczywiście, nie znaczy jednak, że każda teoria spiskowa jest prawdziwa...
mozg_kl2
Użytkownik
#52 - Wysłana: 5 Lut 2016 12:34:36
Odpowiedz 
mozg_kl2
Użytkownik
#53 - Wysłana: 14 Lut 2016 10:04:49
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#54 - Wysłana: 14 Lut 2016 22:12:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
5-najistotniejs zych-argumentow-za-tym-ze-ksiezyc-jest-sztucznym-t worem

Dahak?

"Drzwi, które się przed nim otworzyły, były grube przynajmniej na piętnaście centymetrów, lecz był to zaledwie pierwszy z tuzina włazów tworzących bardzo mocną barierę. Idąc korytarzem za kulą, czuł się mały i bardzo kruchy. Potężne włazy zamykały się za jego plecami równie cicho, jak się otwierały. Starał się zwalczyć w sobie poczucie, że jest tutaj uwięziony, lecz kiedy wreszcie znalazł się u celu, natychmiast o wszystkim zapomniał.
Okrągła sala była większa niż stara sala dowodzenia pod górą Cheyenne, większa niż pokój kontroli na Sheperd. Zaskoczyła go surowa doskonałość formy, nienaganna krzywizna gigantycznych murów, które napierały na niego tak, jakby chciały mu uświadomić jego małość. Stał na wychodzącej ze ściany platformie – przezroczystej, upstrzonej tuzinem wygodnych, podobnych do foteli siedzisk, przed którymi znajdowało się coś, co przypominało konsole, choć było na nich zadziwiająco mało ekranów i guzików. Ścianę po drugiej stronie sali zajmował ogromny ekran. Na samym środku ekranu unosiła się Ziemia. Ten widok ścisnął MacIntyre’a za gardło, zupełnie jak wtedy, gdy po raz pierwszy siedział w kokpicie wahadłowca i podziwiał tę błękitno-srebrną kulę. Wydarzenia kilku ostatnich godzin dobitnie przypomniały mu, jakie więzi łączą go z tą planetą i co ona dla niego znaczy.
– Proszę usiąść, komandorze. – Cichy głos przebił się przez jego myśli łagodnie, choć wydawał się wypełniać całą przestrzeń. – Tutaj. – Kula światła zatańczyła przez chwilę nad jednym z wyściełanych foteli na samym skraju platformy, przed którym stała największa konsola. Szybko do niego podszedł. Nigdy nie cierpiał na agorafobię czy zawroty głowy, lecz platforma była tak przezroczysta, iż wydawało mu się, że stąpa w powietrzu.
Jego przewodnik zniknął, kiedy tylko usiadł; tym razem nawet nie mrugnął, gdy mebel zaczął dopasowywać się do kształtu jego ciała.
– Teraz, komandorze, spróbuję panu wyjaśnić, co się dzieje – znów odezwał się głos.
– Możesz zacząć – przerwał MacIntyre, zdecydowany, że nie będzie tylko biernym słuchaczem – od wyjaśnienia, jak wam się udało zbudować tej wielkości bazę na naszym Księżycu, i to w taki sposób, że nawet tego nie zauważyliśmy.
– Nie zbudowaliśmy żadnej bazy, komandorze.
Zielone oczy MacIntyre’a gniewnie się zwęziły.
– Ktoś na pewno to zrobił – warknął.
– To nieporozumienie, komandorze. To nie jest baza na waszym Księżycu. To wasz Księżyc.
• • •
Przez chwilę MacIntyre miał wrażenie, że się przesłyszał.
– Co powiedziałeś? – spytał w końcu.
– Że to wasz Księżyc, komandorze. Tak naprawdę siedzi pan na mostku statku kosmicznego.
– Statku? Tak wielkiego jak Księżyc?
– Zgadza się. Ma dokładnie trzy tysiące… trzy tysiące dwieście dwa przecinek siedemset pięćdziesiąt dziewięć waszych kilometrów średnicy.
– Ale… – MacIntyre przerwał. Przecież nikt nie mógł podmienić Księżyca tak, aby niczego nie zauważono!
– Nie wierzę – powiedział słabym głosem.
– A jednak to prawda.
– To niemożliwe – powtórzył z uporem MacIntyre. – Jeśli jest tak, jak twierdzisz, co się stało z prawdziwym Księżycem?
– Został zniszczony – odparł spokojnie jego informator. – Część oryginalnego materiału wykorzystano, a reszta została zrzucona na Słońce. To standardowa procedura Floty wobec statków rozpoznania albo dużych okrętów, które muszą spędzić wiele czasu w jednym miejscu w systemach nie będących częścią Imperium.
– Zakamuflowaliście wasz okręt jako nasz Księżyc? To szaleństwo!
– Wręcz przeciwnie, komandorze. Nie jest tak łatwo ukryć okręt klasy planetoida. Zastąpienie nim istniejącego Księżyca jest świetnym sposobem zamaskowania, zwłaszcza gdy, tak jak w tym przypadku, oryginalne zarysy udało się tak wiernie odwzorować.
– To absurd! Ktoś na Ziemi musiał zauważyć, że coś się dzieje!
– Nie, komandorze. Tak naprawdę waszego gatunku nie było wtedy na Ziemi.
– Co?!
– Wydarzenia, o których mówię, miały miejsce jakieś pięćdziesiąt jeden tysięcy lat temu – powiedział łagodnie jego rozmówca.
To wariat, pomyślał spokojnie MacIntyre. To najrozsądniejsze wyjaśnienie.
– Może będzie lepiej, jeśli zamiast odpowiadać na pytania, wyjaśnię wszystko od początku – zaproponował głos.
– Może będzie lepiej, jeśli wyjaśnisz mi to osobiście! – warknął MacIntyre; jego zmieszanie przeszło nagle w gniew.
– Ależ ja ci wyjaśniam osobiście – odparł głos.
– Twarzą w twarz.
– Niestety, komandorze, ja nie mam twarzy. – MacIntyre gotów był przysiąc, że wyczuwa w tych słowach ponure rozbawienie. – W pewnym sensie siedzi pan wewnątrz mnie.
– Wewnątrz?
– Właśnie, komandorze. Jestem Dahak, centralny komputer dowodzący imperialnym okrętem „Dahak”.
– Eeee…
– Słucham? – spytał spokojnie Dahak. – Czy mam mówić dalej?
MacIntyre zacisnął dłonie, zamknął oczy i wolno policzył do stu.
– Jasne – rzekł, otwierając oczy. – Dlaczego by nie?
– Dobrze. Proszę spojrzeć na ekran, komandorze.
Ziemia zniknęła i pojawił się inny obraz. Była to kula, tak samo jasnobrązowa jak cylinder, który pochwycił jego beagle’a, i nawet mimo braku jakiegokolwiek punktu odniesienia MacIntyre wiedział, że jest znacznie, znacznie od niego większa.
Potem na ekranie pojawił się powiększony obraz kuli; widać było takie szczegóły, jak duże bąble i kopuły, nie było natomiast żadnych miejsc dokowania, żadnych silników. Poza tymi zaokrąglonymi wypustkami kadłub był całkowicie gładki… dopóki nie obrócił się ku niemu olbrzymią repliką smoka, którego podziwiał na włazie. Dumna i arogancka bestia rozciągała się na jednej z wypustek niczym ogromna flaga. Komandor przełknął ślinę. Obraz zajmował niewielką część kadłuba, ale jeśli ta kula jest tym, co miał na myśli, ten wizerunek smoka był równy powierzchni stanu Montana.
– Oto „Dahak” – powiedział głos. – Numer kadłuba jeden-siedem-siedem-dwa-dziewięć-jeden, planetoida Floty Wojennej klasy Utu, zbudowana pięćdziesiąt dwa tysiące ziemskich lat temu przez Czwarte Imperium w systemie Anhur.
MacIntyre był zbyt zaskoczony, aby nie wierzyć. Okręt wypełniał całkowicie ekran i wydawało się, że zaraz z niego wyleci i go zmiażdży. Wtedy jednak rozpadł się na wygenerowany komputerowo schemat ogromnego okrętu. Był zbyt wielki, aby go obejrzeć w całości, dlatego na ekranie pojawiały się kolejne pokłady, zaś głos wyjaśniał:
– Okręty klasy Utu były przeznaczone zarówno do działania zespołowego na polu walki, jak i do długich misji inspekcyjnych i wysuniętych patroli. Szkieletowa obsada liczy dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób. Szacowany optymalny czas misji wynosi dwadzieścia pięć lat ziemskich, a przyrost załogi w tym czasie – sześćdziesiąt procent stanu osobowego. Maksymalny czas misji jest niemal nieograniczony, zakładając, że wzrost liczby załogi pozostaje ten sam.
– Oprócz małych dwuosobowych myśliwców, które mogą być wykorzystane do ataku lub obrony, „Dahak” posiada poruszające się z szybkością podświetlną pasożytnicze okręty bojowe o masie dochodzącej do osiemdziesięciu tysięcy ton. Podstawowe uzbrojenie okrętu stanowią wyrzutnie rakiet zdolne do działania z prędkością nadświetlną, wspierane przez broń energetyczną. Ładunki to głowice chemiczne, termojądrowe, antymaterii i grawitoniczne. Ten okręt, komandorze, mógłby anihilować waszą planetę.
– O Boże! – wyszeptał MacIntyre. Nie chciał w to uwierzyć – Boże, jakże bardzo nie chciał! – lecz musiał.
– Napęd podświetlny – ciągnął dalej Dahak, ignorując jego słowa – opiera się na fazowanej progresji grawitonicznej. W waszej obecnej technologii brak jest określeń, by to odpowiednio opisać, lecz można to sobie wyobrazić jako bezodrzutowy napęd z maksymalną osiągalną prędkością rzędu pięćdziesięciu dwóch i czterech dziesiątych procent prędkości światła. Powyżej tej prędkości pojazd tej wielkości straciłby synchronizację fazową i uległby zniszczeniu.
– W przeciwieństwie do wcześniejszych modeli, pojazdy klasy Utu nie polegają na napędach wielowymiarowych, które wasi pisarze science fiction nazywają „hipernapędami” służącymi do podróży z szybkością większą niż prędkość światła. Ten okręt ma napęd Enchanach. Może pan go sobie wyobrazić jako tworzenie zbiegających się w jednym punkcie sztucznie wygenerowanych czarnych dziur, które wyrywają statek z fazy z normalną przestrzenią w serii natychmiastowych transpozycji między koordynatami. Przy tym napędzie czas spędzony w normalnej przestrzeni między kolejnymi transpozycjami wynosi zero siedemdziesiąt pięć ziemskich femtosekund.
– Maksymalne przyspieszenie napędu wynosi około sześciu c. Choć to mniej niż w najnowszych hipernapędach, statki wyposażone w napęd Enchanach mają kilka istotnych zalet. Przede wszystkim mogą wejść w stan podświetlny, manewrować w nim i w każdej chwili z niego wyjść, zaś statki z hipernapędem mogą to robić tylko w wybranych wcześniej miejscach.
– Zasilanie w pojazdach klasy Utu…
– Dość. – To jedno wypowiedziane przez MacIntyre’a słowo sprawiło, że Dahak zamilkł. Pilot przetarł powoli oczy, żałując, że nie może teraz obudzić się w domu, w swoim własnym łóżku.
– Słuchaj – powiedział wreszcie – to wszystko jest bardzo interesujące… hmmm… Dahak. – Czuł się nieco dziwnie, rozmawiając z maszyną, nawet taką jak ta. – Przekonywanie mnie, że to matka wszystkich okrętów, nie ma większego sensu. Oczywiście, to robi wrażenie jak cholera, ale na co komu taki okręt? Trzydzieści dwa tysiące kilometrów średnicy, pasożytnicze okręty bojowe ważące po osiemdziesiąt tysięcy ton, dwieście tysięcy załogi, wyparowanie planet… Jezu! Co to za Czwarte Imperium? Na Boga, przeciwko komu potrzeba takiej siły ognia? Co tu się w ogóle dzieje?!
– Zaraz to wyjaśnię – powiedział spokojnie Dahak. MacIntyre parsknął, po czym machnął przyzwalająco ręką."


David Weber, "Dziedzictwo zniszczenia"
mozg_kl2
Użytkownik
#55 - Wysłana: 15 Lut 2016 20:08:43
Odpowiedz 
Q__:
Dahak?

Widzę też złapałeś tą (ż)aluzje
Q__
Moderator
#56 - Wysłana: 15 Lut 2016 22:20:00
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Widzę też złapałeś tą (ż)aluzje

W końcu dwa pierwsze tomy tego cyklu (w sumie pierwszy i drugi tak do połowy) zaliczają się do moich ulubionych powieści SF, choć - jako żywo - za wybitne ich nie uważam). Bzdurki, ale b. fajne, imponujące wielkoskalowością i (pozytywnie) odjechanymi pomysłami...
pirogronian
Użytkownik
#57 - Wysłana: 15 Lut 2016 22:34:13
Odpowiedz 
Q__, mozg_kl2

Żaluzje i zabawy literackie żaluzjami i zabawami, ale macie panowie może jakieś lepsze wyjaśnienia?
mozg_kl2
Użytkownik
#58 - Wysłana: 28 Mar 2016 19:04:42
Odpowiedz 
retro
Użytkownik
#59 - Wysłana: 16 Kwi 2016 19:18:22
Odpowiedz 
Moja ulubiona teoria spiskowa to HARP, lansowana przez prawaków typu Max kolanko. Ktoś kiedys wyliczał energie potrzebne do wywołania trzęsienia ziemi za pomocą HARP, problemy związane z ogniskowaniem energii itp. Dla mnie to poezja, ale jakie czasy takie legendy!
Q__
Moderator
#60 - Wysłana: 16 Kwi 2016 19:23:58
Odpowiedz 
retro

retro:
wywołania trzęsienia ziemi za pomocą HARP

HAARP:
http://en.wikipedia.org/wiki/High_Frequency_Active _Auroral_Research_Program#Conspiracy_theories
Z HARP takich teorii - o ile wiem - nie wiązano:
http://en.wikipedia.org/wiki/Project_HARP
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Teorie Spiskowe i miejskie legendy.

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!