USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Wyszalnia - czyli co nas doprowadza do szału
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
Autor Wiadomość
Scully
Użytkownik
#61 - Wysłana: 25 Wrz 2010 15:34:00
Eviva:
Chwała Ci za to, żeby tak jeszcze zaczął słuchać Pink Floyd i Davida Bowie...

Albo SBB...
MarcinK
Użytkownik
#62 - Wysłana: 25 Wrz 2010 15:40:22
A i jeszcze zapomniałem
Wkurzają mnie ludzie którzy mówią że Power Ranger (i w ogóle Science Fiction) Jest dziecinne.
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 25 Wrz 2010 15:47:59
MarcinK

"Power Rangers" jako science fiction? Hmmm....
MarcinK
Użytkownik
#64 - Wysłana: 25 Wrz 2010 15:57:08
Q__

A co nie? Mamy obcych mamy statki kosmiczne i różne technologie (poza mystic force)
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 25 Wrz 2010 16:00:28 - Edytowany przez: Q__
MarcinK

Umowna technologia nie czyni jeszcze nauki. Na tym tle SW to hard SF...

(Inna rzecz, że akurat Power Rangers in Space nawet lubiłem.)
TSan
Użytkownik
#66 - Wysłana: 25 Wrz 2010 16:25:37
Q__:
Znaczy: jak byś dopadła wszystkei nagrania to byś na stosie je spaliła?

Owszem, chociaż całkiem potwierdzić nie mogę...
Sh1eldeR
Użytkownik
#67 - Wysłana: 25 Wrz 2010 16:39:09
Q__:
te wszystkie "szkolne" narzekania cokolwiek mnie śmieszą.

A widzisz, Q__, i to jest klasyczny błąd utraty pamięci przez takich starych pryków, jak my! Albo: nieumiejętność postawienia się na czyimś miejscu i oceniania czyichś subiektywnych uczuć.

Wiesz co Ci powiem?

Te problemy, które mają młodzi ludzie, są jak najbardziej prawdziwe. Tak samo prawdziwe dla nich, jak dla nas są te nasze. I nie ma co się z tego śmiać... Może inaczej: śmiech to zdrowie i (niemal?) każdy powód do śmiechu jest dobry, ale nie ma co tych ludzi wyśmiewać i chyba warto ich zrozumieć.

Priorytety w życiu się zmieniają. Skala problemów też. Człowiek jednak z czasem się dostosowuje i zwykle to się wyrównuje, tj. poziomy stresu z dzieciństwa i okresu młodzieńczego mogą być takie same, jak z tzw. dorosłego życia.

Wiesz co? Dla mnie szkoła była pod wieloma względami bardziej stresująca niż późniejsze życie, w szczególności studia.

Pamiętam, że już w szkole średniej nie twierdziłem w żadnym wypadku, że mam jakoś wyjątkowo źle czy ciężko, bo tak nie było. Ale miałem swoje problemy i były one jak najbardziej realne. Sam fakt, że wbrew pozorom przejmowałem się ocenami i stresowałem się nieraz kosmicznie idąc niezbyt dobrze przygotowanym na lekcję, w której nauczyciel lubił sobie wprowadzić tzw. terror. Z fizyki zawsze byłem dobry i radziłem sobie naprawdę nieźle nie będąc bynajmniej klasowym kujonem, a byłem w klasie mat-fiz i nauczyciel od fizyki znany jest w całym mieście z wprowadzania na lekcje owego terroru. Już w szkole średniej wiedziałem, że po latach będę się z tego śmiał i wspominał to z humorem; zresztą nawet wtedy starałem się tak do tego podchodzić. Mimo to gdy na początku prawie każdej lekcji robił losowanie i jechał palcem po dzienniku... Nie wiem, nie potrafiłem nic poradzić na to uczucie strachu, prawie jak przed egzekucją. Coś mnie dosłownie ściskało w klatce piersiowej i serce waliło jak oszalałe, a żołądek miałem gdzieś w gardle. Nie wiem czy poza szkołą miałem kiedykolwiek takie uczucie, a zdarzyło mi się być w trudnych czy niebezpiecznych sytuacjach, czy też takich, w których wszystko zależało od jednej małej chwili i jeszcze miałem świadomość, że patrzy na mnie XX osób. Takiego chwilowego skoku stresu nigdy później jednak nie miałem.

A na studiach? Pała z egzaminu? To nic, jest jeszcze poprawka. Pała z poprawki? Coś się wymyśli.

Kolejna sprawa to fatalna sytuacja, w jakiej uczniowie stawiani są w szkole. To prawdziwy koszmar; przypomina toto trochę więzienie.

Ludzie z otoczenia zachowują się głupio i próbują ułożyć sobie hierarchię zgodnie z idiotycznymi zasadami. Palenie fajek jest cool. Nieraz jakiś mały wandalizm jest cool. Uczenie się jest bardzo uncool. Powstają idiotyczne konflikty, nieraz w ogóle nie sprowokowane. Klasowe byczki przyczepiają się do spokojniejszych, nie potrafiących się jeszcze bronić osób. Jeśli nie pomożesz słabszemu, będziesz się czuł źle. Jeśli coś powiesz byczkom, to może następnym razem przyczepią się do ciebie. Jeśli coś zrobisz, to może sam awansujesz w tej chorej hierarchii, a może ci się nie uda i spadniesz na samo dno. Tak czy siak pewnie zarobisz parę siniaków.

Równolegle nauczyciele oczekują, że będziesz uber spokojny i że nie będziesz się nawet skutecznie bronił (!), bo też i nikt ci nie uwierzy, że było tak, a nie inaczej. Nauczyciele oczekują, że będziesz konfidentem i że wydasz kolegów. Ale wiadomo, że nie możesz tego zrobić. Rodzicom też nie za bardzo możesz się poskarżyć, poza tym co oni zrobią? Co ja bym zrobił na miejscu rodzica, gdyby jakiś szczyl w nieuzasadniony sposób się do niego przypieprzał? Dorwał dzieciaka i go skopał nie patrząc na to, że jest małym debilem (bo co mnie to obchodzi?)? I poszedł do więzienia? Może wystarczyłoby gdybym powiedział synowi, że ma nie patrzeć na durne, niesłuszne uwagi i ocenę z zachowania i gdy ktoś go popchnie, to ma mu z całej siły strzelić w pysk.

Mi tak nikt nie powiedział i musiałem sobie radzić sam. Jakoś się udało i do tej pory w niektórych momentach jestem dumny z mojego sprytu (i skromności, która pozostała mi do dziś ), ale nie obyło się bez zgrzytów, chwilowych problemów z rodzicami i w ogóle udało się prawdopodobnie w ogromnej części dlatego, że miałem nieraz ogromnego fuksa i trafiłem na właściwych ludzi. Niemniej jednak kosztowało to mnie "trochę" stresu, mimo że jakby patrzeć na to z perspektywy to nigdy nie miałem większych problemów.

Tak czy siak mam nadzieję, że nigdy nie zlekceważę problemów młodych ludzi i że nie zapomnę uczuć, jakie sam miałem, gdy przeżywałem podobne problemy.

Prawdę mówiąc to teraz mniej bym się pewnie przejmował utratą pracy (może również dlatego, że nie mam kredytów, zobowiązań etc.) niż wtedy zagrożeniem na koniec roku z jakiegoś przedmiotu (którego zresztą nigdy nie miałem).

Nie wspomnę o tym, że teraz robię wszystko na własne konto i jeśli jakiś pajac będzie próbował zatruć mi życie, to będzie to jego problem. A ja nie będę musiał się zastanawiać, co powiedzą moi rodzice czy jakby tu zachachmęcić, by jakaś nie interesująca się ani mną, ani daną sprawą osoba przypadkiem nie oceniła mojego zachowania zbyt źle, bo "agresja zawsze jest zła i powinienem iść się poskarżyć i kogoś wsypać", zamiast skutecznie się bronić. Oj nie, teraz człowiek już nie ma związanych rąk i pewne problemy widzi inaczej, niż kiedyś. Ale też kiedyś możliwości były ze wszystkich stron ograniczone.

* * *

BTW., co jest trochę śmieszne, ale nie zabawne, to nasze wypowiedzi w tym wątku. Wszyscy naokoło są źli, wstrętni i głupi. Tylko my jesteśmy fajni, wspaniali i mądrzy (i skromni, oczywiście). Może kogoś takie rozumowanie pociesza, ale warto jednak zdawać sobie sprawę z jego... ograniczeń. Tak, ludzie są głupi, ale my też jesteśmy ludźmi i też bywamy głupi. I też tworzymy środowisko, w którym żyjemy. Ludzie są tak głupi, że nieraz trzeba się wykazać cwaniactwem, by odnaleźć się w grupie rządzonej przez idiotyczne zasady i niby-ideały. Jeśli ktoś chce naprawdę coś zmienić, to polecam nauczyć się tej odrobiny cwaniactwa, nawet manipulacji, a nie płakać po kątach, że wszystko naokoło jest be, a my jesteśmy bohaterami tragicznymi. Tragiczniejszymi od innych.

Nie śmiem oceniać nikogo z forumowiczów piszących w tym temacie. Nieraz trzeba trochę ponarzekać i wyrzucić z siebie solidny potok marudzenia -- nawet jeśli czasem jest on mało sensowny. To może być nawet zdrowe. Tylko warto rozgraniczyć okresowe marudzenie od ciągłego podejścia do życia. W tym drugim przypadku warto się zastanowić, czy wszystko nam w miarę pasuje, czy wolelibyśmy coś zmienić.
The_D
Użytkownik
#68 - Wysłana: 25 Wrz 2010 16:49:53
Q__

Czyż najeźdźcy z kosmosu nie są nawiązaniem do takich klasyków jak Wells?

Choć akurat wybraniec, czy tez wybrańcy, którzy mają do wykonania misję ratowania świata to ukłon w stronę konwencji fantasy.
MarcinK
Użytkownik
#69 - Wysłana: 25 Wrz 2010 16:58:04
The_D

Z tymi wybrańcami to nie do końca, w Star Wars było podobnie a Star Wars jak wiadomo to kultowe filmy Science-Fiction (Bynajmniej Stara trylogia)
fluor
Użytkownik
#70 - Wysłana: 25 Wrz 2010 17:06:49
MarcinK
Bez urazy, bynajmniej
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 25 Wrz 2010 17:12:05 - Edytowany przez: Q__
Sh1eldeR

Sh1eldeR:
Kolejna sprawa to fatalna sytuacja, w jakiej uczniowie stawiani są w szkole. To prawdziwy koszmar; przypomina toto trochę więzienie.

Wiem o czym mówisz. Czytam właśnie "Zdrajcę" (SW: NEJ) M. W. Stovera. Rzecz traktuje o edukacji .
MarcinK
Użytkownik
#72 - Wysłana: 25 Wrz 2010 17:18:00
Q__

Ti nie to samo. Ja się pytam czego nie każą nam czytać jakiś normalnych książek tylko jakieś 15-wieczne gnioty. Albo zamiast wspaniałego Władcy Pierścieni mamy czytać dennego Hobbita.
Eviva
Użytkownik
#73 - Wysłana: 25 Wrz 2010 17:22:18
MarcinK

Bo te gnioty, jak to łaskawie nazywasz, to klasyka literatury i KAŻDY człowiek, pretendujący do miana kulturalnego i wykształconego powinien je znać, choćby pobieżnie.
MarcinK
Użytkownik
#74 - Wysłana: 25 Wrz 2010 17:31:57
Ale mogliby dać trochę dobrej literatury np. Indiana Joens i Świątynia Zagłady świetna książka lub Star trek Titan.
TSan
Użytkownik
#75 - Wysłana: 25 Wrz 2010 17:55:51
Eviva:
Bo te gnioty, jak to łaskawie nazywasz, to klasyka literatury i KAŻDY człowiek, pretendujący do miana kulturalnego i wykształconego powinien je znać, choćby pobieżnie

Bez obrazy, ale Nad Niemnem jest katastrofą. Zacytuje najlepszego nauczyciela polskiego w mojej szkole: "Naprawdę, mówię wam, ta książka jest świetna. Ma naprawdę interesującą fabułę. Jest naprade wspaniała, pod warunkiem, że wytniecie wszelkie opisy przyrody, strojów etc."
Eviva
Użytkownik
#76 - Wysłana: 25 Wrz 2010 18:07:26
TSan

Pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą. Jest to książka, która ma rzeczywistą wartość u przetrwa wszystko. A ten Wasz nauczyciel był osłem, nie nauczycielem. To tak, jakby ktoś powiedział, że cały Star Trek to gniot, tylko film Abramsa się nadaje...
Scully
Użytkownik
#77 - Wysłana: 25 Wrz 2010 18:12:12 - Edytowany przez: Scully
MarcinK:
Ti nie to samo. Ja się pytam czego nie każą nam czytać jakiś normalnych książek tylko jakieś 15-wieczne gnioty. Albo zamiast wspaniałego Władcy Pierścieni mamy czytać dennego Hobbita.

Hobbit jest denny?! Ja rozumiem Nad Niemnem, ale Hobbit?!

btw lubiłam lektury, 'Chłopów' przemaglowałam ze trzy razy wszystkie tomy, a 'Cierpienia młodego Wertera' naprawdę chwyciły mnie za serce.
Poklok
Użytkownik
#78 - Wysłana: 25 Wrz 2010 19:09:16
Eviva:
Pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą. Jest to książka, która ma rzeczywistą wartość u przetrwa wszystko. A ten Wasz nauczyciel był osłem, nie nauczycielem. To tak, jakby ktoś powiedział, że cały Star Trek to gniot, tylko film Abramsa się nadaje...

Rzeczywista wartość "Nad Niemnem" przeminęła dawno, dawno temu, bo Orzeszkowa pisała tę powieść dla czytelnika, którego już nie ma, odnosząc się do rzeczywistości, której też nie ma. Może teraz zainteresować historyka czy miłośnika epoki, ale do życia Polaków w XXI-szym wieku ma się w zasadzie nijak. Literatura społecznie zaangażowana ma to do siebie, że potrafi szybko się starzeć.
Co do warstwy literackiej: są gusta i guściki, dla mnie to cholerstwo było dosłownie nie do przebrnięcia, a nieczęsto zdarza mi się nie doczytać zaczętej książki (nawet "W pustyni i w puszczy" zmogłem, brr...). Ludzie inaczej teraz przyswajają informacje i czego innego oczekują od literatury, zwłaszcza ten pierwszy czynnik jest istotny, przemiany technologiczne ostatnich dwudziestu lat pociągnęły za sobą prawdziwą rewolucję poznawczą, która do tego ciągle trwa. Szkoła nie może tego ignorować. Liczenie na to, że współczesna młodzież przebrnie przez rozwlekłe nad wszelką miarę opisy drzewek, mchów, pól itd. jest naiwne, zwłaszcza że nawet, jeśli przebrnie, to niewiele z tego będzie miała. W tamtych czasach powstało dużo dobrych książek i imho nie ma sensu trzymać w programie szkolnym tej, która nawet wtedy nie łapała się do literatury z wyższej półki, i do tego czas źle się z nią obszedł.
Madame Picard
Moderator
#79 - Wysłana: 25 Wrz 2010 19:31:18
Poklok:
przemiany technologiczne ostatnich dwudziestu lat pociągnęły za sobą prawdziwą rewolucję poznawczą, która do tego ciągle trwa.

Polecam ciekawy artykuł na ten właśnie temat:
http://www.polityka.pl/nauka/komputeryiinternet/15 08476,1,mozg---internetowa-wyszukiwarka.read
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 25 Wrz 2010 19:40:36
MarcinK

MarcinK:
Ja się pytam czego nie każą nam czytać jakiś normalnych książek tylko jakieś 15-wieczne gnioty.

Abyś mógł sobie unaocznić jak rozwijała się literatura. Może i z obecnego punktu widzenia część klasyki nieznośnie się postarzała, ale w swoich czasach była znacząca i nowatorska. To coś jak z TOSem .
Eviva
Użytkownik
#81 - Wysłana: 25 Wrz 2010 19:46:25 - Edytowany przez: Eviva
Poklok:
Rzeczywista wartość "Nad Niemnem" przeminęła dawno, dawno temu,

Nieprawda. To jedna z pereł polskiej literatury, a jej wartość nie przemija i nie przeminie. Niezależnie od tego, co na ten temat myśli pewna grupa ludzi. Podobnie jak niezmienną wartość posiada perła, choćby nie wiem ile kogutów twierdziło, że dla nich jest bez wartości, bo wolą zboże.
Toudi
Użytkownik
#82 - Wysłana: 25 Wrz 2010 19:53:07
Problemem nie jest zmuszanie do czytanie, ale wymuszanie czytania z wyciąganiem określonych wniosków. Które rzadko kiedy mają pokrycie miedzy czytelnikiem a wymaganiami polonisty. (A przynajmniej u mnie w klasie mat-inf, nie pokrywały się u nikogo). Dlatego też, uczeń myślący nie czyta lektury (bo i po co, kiedy i tak nie powie tego co chce nauczyciel) tylko streszczenie, gdzie ma podane, co chce z tekstu wiedzieć nauczyciel.

Nic dziwnego że większość nazywa to potem koniecznością czytania gniotów i nie chce do tego wracać. Sam osobiście byłem zniechęcony do czytania przez szkołę. Na swoje szczęście zdołałem to przez lata zwalczyć.
Poklok
Użytkownik
#83 - Wysłana: 25 Wrz 2010 19:56:22
Eviva:
Nieprawda. To jedna z pereł polskiej literatury, a jej wartość nie przemija i nie przeminie.

Ok. Jaka wartość? Co ją tak wyróżnia, oprócz irytującej dzisiaj maniery pisarskiej? Serio jestem ciekawy. (A tak btw., jeśli "Nad Niemnem" jest perłą, to "Jądro ciemności" czy "Zbrodnię i karę", by pozostać w lekturach szkolnych z epoki, pozostaje już chyba zwać unobtainium.)
Eviva
Użytkownik
#84 - Wysłana: 25 Wrz 2010 20:08:58 - Edytowany przez: Eviva
Poklok

Widzisz, nie jestem pedagogiem. Nie potrafię pewnych rzeczy wytłumaczyć. Gdyby był między nami jakiś polonista, na pewno by to zrobił, ja nie umiem. Wiem, że tak jest, podobnie jak wiem, że w Australii ludzie nie chodzą głowami w dół, ale nie umiałabym tego uzasadnić, tak samo jak nie umiałabym wyjaśnić istnienia czarnych dziur, choć wiem, że istnieją. Natomiast musisz coś wiedzieć : jestem zagorzałą, absolutną fanatyczką literatury pięknej i jednocześnie polska patriotką do szpiku kości i do głębi mego czarnego serca. Dlatego o pewne sprawy będę walczyć jak Klingon o honor rodu.

Czyli:
Do szału doprowadzają mnie ludzie niedoceniający klasyki literatury pięknej.
Poklok
Użytkownik
#85 - Wysłana: 25 Wrz 2010 21:43:47 - Edytowany przez: Poklok
Eviva

Czyli bronisz "Nad Niemnem", bo to polska powieść i jest lekturą szkolną? Bo trochę tak to wygląda. Nigdy nie przekonywała mnie argumentacja oparta na tym, że coś jest klasyką i już, bo klasyki się nie krytykuje. "Nad Niemnem" ma oczywiście miejsce w historii jako przedstawiciel silnego wtedy w Polsce nurtu i trzeba docenić Orzeszkową za to, że miała poczucie misji. Tyle że nie jestem w stanie tego czytać i nic mnie nie przekona, że jest to dobra literatura.
Eviva
Użytkownik
#86 - Wysłana: 25 Wrz 2010 22:00:32
Poklok

Nie, nie dlatego, że jest lekturą szkolną. To nie ma żadnego wpływu. Jest to opowieść o miłości, która zwycięża wszelkie przeszkody, o zwykłej ludzkiej uczciwości, o tym, jak ważna jest pamięć o tym, co było i wierność swym przekonaniom, opowieść o postrzeganiu powierzchownym i głębokim, o ludziach biednych i bogatych, dobrych, złych, głupich i nieszczęśliwych... Zawiera też klasyczny opis przypadku nieleczonej depresji, bardzo interesujący za medycznego punktu widzenia. I to wszystko opisane jest piękną polszczyzną.
Poklok
Użytkownik
#87 - Wysłana: 25 Wrz 2010 23:29:04 - Edytowany przez: Poklok
Eviva

Heh, widać, że nie będzie konsensusu. W każdym razie: czy mimo wszystko jesteś pewna, że "Nad Niemnem" powinno być maglowane w szkołach, skoro dla zdecydowanej większości uczniów, nawet tych lubiących czytać, przebrnięcie przez tą książkę jest katorgą (mówimy tu o tych, którzy spróbują)?
Eviva
Użytkownik
#88 - Wysłana: 26 Wrz 2010 08:08:14
Poklok

Wiele rzeczy w szkole jest katorgą dla ucznia. Nauka fizyki, podstawianie do wzoru, geometria analityczna, tabele historyczne, geografia gospodarcza i polityczna... Ponieważ sprawia to uczniom trudność, uważasz, że należałoby z tego zrezygnować?
TSan
Użytkownik
#89 - Wysłana: 26 Wrz 2010 13:24:22
Eviva:
Pozwalam sobie nie zgodzić się z Tobą. Jest to książka, która ma rzeczywistą wartość u przetrwa wszystko. A ten Wasz nauczyciel był osłem, nie nauczycielem. To tak, jakby ktoś powiedział, że cały Star Trek to gniot, tylko film Abramsa się nadaje...

Nie. Ale Nad Niemnem to obecnie najardziej zninenawidzona przez uczniów książka. W bibliotece leżą nieruszane już 3 lata. A inne lektury nie są takie złe. Chociaż nie moge przeboleć, ze omawiamy tylko wycinek z Bajek Robotów Lema... Ale dzięki Bogu, braki polonistyczne wypełni mi wyjazd na Nędzinków do Warszawy i Skrzypek Na Dachu w moim mieście.
Eviva
Użytkownik
#90 - Wysłana: 26 Wrz 2010 13:44:26 - Edytowany przez: Eviva
TSan

Rzecz w tym, że gdyby kierować się tym, co jest znienawidzone przez uczniów, to by w szkole chyba tylko przerwy zostały. Tym nie wolno się kierować. przy ustalaniu programu nauczania.
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Wyszalnia - czyli co nas doprowadza do szału

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!