USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Kawiarenka [luźne rozmowy] - faza II
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  76  77  78  79  80  »» 
Autor Wiadomość
Evelin Siv
Użytkownik
#61 - Wysłana: 7 Maj 2010 12:53:15
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Ja bardzo lubię sport rower, siatkówka, koszykówka zaś wiele moich koleżanek nie są tak nastawione do sportu jak ja
Jurgen
Moderator
#62 - Wysłana: 7 Maj 2010 18:54:19
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Evelin Siv

"coś w przerzutce" rzeczywiście może kosztować kilkanascie-kilkadziesiąt złotych. Ale te elementy, o których pisał Seybr to niemal cały rower.

A dziewczyna i sport to rzeczywiście nieczęste zjawisko. Choć facet i sport też jest ostatnio jakoś niepopularne...
Eviva
Użytkownik
#63 - Wysłana: 7 Maj 2010 19:04:07
Odpowiedz 
Jurgen:
A dziewczyna i sport to rzeczywiście nieczęste zjawisko.

Ja trenowałam kickboxing, a pasjonuję się wrestlingiem, więc to chyba częstsze, niż myślisz.
Jurgen
Moderator
#64 - Wysłana: 7 Maj 2010 19:08:22
Odpowiedz 
Czas zmienić głos w nawigacji:

http://moto.pl/MotoPL/1,88389,7852811,Glos_Vadera_ w_TomTomie___Wideo.html

Eviva

Obawiam się, że dwie osoby (na ile?) na jednym dość kameralnym forum to nieco za mało, żeby zmienić to, co widać na boiskach, drogach itp.
Evelin Siv
Użytkownik
#65 - Wysłana: 7 Maj 2010 21:52:56 - Edytowany przez: Evelin Siv
Odpowiedz 
sport super rzecz, teraz to pokolenie leniuchów mało ćwiczą, mało czytają książek, mało rozmawiają (przestawiają się na smsy i gg)
A propo, jakie są wasze ulubione sporty
Jurgen
Moderator
#66 - Wysłana: 8 Maj 2010 08:41:21
Odpowiedz 
Evelin Siv

Czynnie czy biernie?
Eviva
Użytkownik
#67 - Wysłana: 8 Maj 2010 09:44:08
Odpowiedz 
Jurgen

Czynnie to wiadomo - głównie klikanie w klawiaturę i surfing po necie O, prócz tego szermierka słowna, załamywanie rąk i kiwanie głową z politowaniem (trudno się od tego powstrzymać, gdy człowiek wlezie w internet).
Seybr
Użytkownik
#68 - Wysłana: 8 Maj 2010 13:04:03
Odpowiedz 
Jurgen:
Amortyzator - 400-500 zł (średnio dolna półka, jak piszesz; średnia to już koło 1000 zł), koło z 300, zębatka to już pikuś...

Tak czy siak z 1000 zł wydam, moja gada mi przecież miał byś nowy rower. Ale ta rama jest genialna ;].

Eviva:
Ja trenowałam kickboxing, a pasjonuję się wrestlingiem, więc to chyba częstsze, niż myślisz.

Normalny szok ;].
Evelin Siv
Użytkownik
#69 - Wysłana: 8 Maj 2010 17:54:07
Odpowiedz 
Jurgen
No pewnie, że czynne

Eviva
Taa...tak obecnie u wielu osób sporty wyglądają
Eviva
Użytkownik
#70 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:02:18
Odpowiedz 
Evelin Siv:
Taa...tak obecnie u wielu osób sporty wyglądają

A kiedyś, kiedy jeszcze nie było PCtów, były papierosy marki Sport...
Evelin Siv
Użytkownik
#71 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:09:00
Odpowiedz 
Eviva\
A jaki jest twój ulubiony sport? oprócz kickboxingu
Madame Picard
Moderator
#72 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:10:20
Odpowiedz 
Eviva:
głównie klikanie w klawiaturę i surfing po necie O, prócz tego szermierka słowna, załamywanie rąk i kiwanie głową z politowaniem

I jeszcze bieganie po bibliotekach . Choć teraz rzadziej niż za studenckich czasów.
Evelin Siv
Użytkownik
#73 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:11:53
Odpowiedz 
Madame Picard
Ah, chętnie bym posiedziała w dużej bibliotece i przeglądała książki
Madame Picard
Moderator
#74 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:16:34
Odpowiedz 
Evelin Siv

Go do it .
Evelin Siv
Użytkownik
#75 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:19:14 - Edytowany przez: Evelin Siv
Odpowiedz 
Madame Picard
Gdybym tylko miała czas...

Ale bardzo lubię czytać i będę się musiała w końcu przejść do biblioteki znaleźć jakąś lekturę
Eviva
Użytkownik
#76 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:23:52
Odpowiedz 
Evelin Siv:
A jaki jest twój ulubiony sport? oprócz kickboxingu

Napisałam, wrestling. Nie jest to może sport sensu stricte, ale go lubię.

Madame Picard:
I jeszcze bieganie po bibliotekach

Aż mi wstyd. dawno nie byłam w bibliotece. Ale w przyszłym tygodniu już pójde, słowo.
Evelin Siv
Użytkownik
#77 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:37:09
Odpowiedz 
Eviva
Ja też chcę w przyszłym tygodniu zaplanuje sobie z 2 godziny na szperanie
Eviva
Użytkownik
#78 - Wysłana: 8 Maj 2010 18:54:35
Odpowiedz 
Evelin Siv

Ja pójdę przed pracą (we wtorki mam drugą zmianę), więc będę musiała się streszczać. Ale jestem sprawna w szukaniu, więc raz dwa coś sobie znajdę.
Jurgen
Moderator
#79 - Wysłana: 8 Maj 2010 19:00:35
Odpowiedz 
Evelin Siv

Czynnie to oczywiście kolarstwo (a nie rower), biernie: kolarstwo (a jak) i snooker oraz curling (o ile można nazwać je sportem).

Seybr

Taniej, nie taniej, zależy, co chciałbyś kupić. Ale nie o tym chciałem... Do jakiej to ramy jestes tak przywiązany, że jesteś gotowy wymienić wszystko w rowerze?
Madame Picard
Moderator
#80 - Wysłana: 8 Maj 2010 19:23:24
Odpowiedz 
Jurgen:
Czynnie to oczywiście kolarstwo (a nie rower)

A na czym polega różnica pomiędzy kolarstwem a jeżdżeniem na rowerze, że tak się głupio spytam?
Jurgen
Moderator
#81 - Wysłana: 8 Maj 2010 19:41:40
Odpowiedz 
Madame Picard

Jak np. jedziesz sobie nadrzecznym blowarem w tempie spacerowym to to nie jest kolarstwo tylko rowerowanie.
Madame Picard
Moderator
#82 - Wysłana: 8 Maj 2010 19:49:38
Odpowiedz 
Jurgen

A Ty tak nie jeździsz?
Sh1eldeR
Użytkownik
#83 - Wysłana: 8 Maj 2010 19:51:46 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Evelin Siv:
A propo, jakie są wasze ulubione sporty

Ja czynnie, stale i regularnie uprawiam "kulturystykę". W cudzysłowach, bo do kulturystów jeszcze mi bardzo daleko (i niekoniecznie planuję się do zbliżyć :P).

Wdrożenie się w ten sport raz na zawsze rozwiązało moje problemy ze zbyt niską wagą (dość długo ważyłem z 60 kg albo i mniej).

Poza tym, nauczył mnie, że ludzki organizm ma naprawdę spore możliwości dostosowania się i zmiany. Pokazał, jak bez sensu są te wszystkie programiki treningowe i diety-cud z kolorowych czasopism. I że opisane w tych magazynach wyniki da się osiągnąć, ale w inny sposób.

Kulturystyka uczy wykorzystania swojego organizmu na 100%, albo nawet na 110%. Nieraz mówimy w przenośni, że jesteśmy tak zmęczeni, że nie możemy podnieść ręki. Cóż, ja to mam na każdym treningu, tyle że dosłowownie! Seria do tzw. upadku mięśniowego to norma. Machasz jakimś ciężarem 8x, z czego ostatnie ledwo-ledwo, i dziewiątego już fizycznie nie jesteś w stanie zrobić, choćby oferowali ci milion dolarów i Chiny Ludowe.

Z drugiej jednak strony, sport ten pokazuje, że co prawda można od organizmu wiele wymagać -- nawet więcej niż jest on w stanie na daną chwilę dać (na tym to polega!) -- ale w zamian należy mu coś zaoferować. Wypoczynek, dobre paliwo w dużych ilościach (dieta plus suplementacja). Brak alkoholu. Same treningi to tylko 40-50% sukcesu.

Oprócz tego, sezonowo jeżdżę sobie na rowerze -- jak jest ciepło. Póki co robię to kompletnie na pałę, bez ładu i składu. Dla przyjemności i spalenia kalorii, a także zwiększenia wytrzymałości. Ostatniego lata jeździłem co drugi dzień, ale praktycznie zawsze mniej niż godzinę (nie przesadzałem, żeby nie palić mięśni).

Kiedyś bardzo regularnie pływałem, włącznie ze startowaniem w zawodach -- ale to czasy podstawówki i liceum. Na studiach w ramach WF-u wybrałem również basen, ale ostatnio pływam nieregularnie. Teraz parę miesięcy nie pływałem w ogóle, a zdarza się, że jestem na basenie 5 i więcej razy w tygodniu.

Na podobnej zasadzie, tyle że rzadziej, funkcjonuje u mnie bieganie. Teraz preferuję raczej rower niż bieganie. Niby człowiek jest stworzony do maratonów, a ja mam do tego nie taką złą budowę (póki co jestem jeszcze dość lekki), ale... Strasznie mnie wnerwia, jak na paru pierwszych biegach nie mogę złapać powietrza. To uczucie kłucia w płucach! Generalnie nawet lubię ból towarzyszący wysiłkowi treningowemu -- a przynajmniej jestem do niego przyzwyczajony -- ale ten strasznie mnie wkurza! Ponieważ jednak ogólnie moja forma i płuca są OK, to wytrzymałość rośnie mi szybko i już po paru treningach nie mam problemów z tym kłuciem. Zawsze jednak mam problemy, by zacząć :P.

Jakoś nie przepadam za sportami drużynowymi, gdzie się współzawodniczy. Może dlatego, że nie mam talentu, a może dlatego, że ciężko znaleźć dobrą, stałą ekipę. Kiedyś pseudo-profesjonalnie grałem w grę komputerową i były to rozgrywki drużynowe. Szło nam bardzo dobrze (na skalę nie tylko ogólnopolską, ale i europejską), no ale gdy grasz przez Internet, to łatwiej zebrać i utrzymać zespół. To oczywiście nie sport, tylko e-sport. Coś jak szachy, tyle że znacznie bardziej skomplikowane (i mniej poznane).

Być może moim ulubionym sportem, który uprawiam regularnie, ale niestety bardzo rzadko, jest narciarstwo . Wymieniam to na końcu, bo na narty jeżdżę raz w roku, max dwa :/. Na parę dni lub tydzień. Nie mam jakiegoś super sprzętu, ale jeżdżę tak już koło 10 lat, więc idzie mi przyzwoicie. Super sport! Zjazd przypomina trochę... latanie. Człowiek czuje się faktycznie panem stoku. Suniesz szybciej niż na rowerze, a nie musisz przebierać nogami ;). To daje wrażenie takiego jakby lotu czy bardzo szybkiego płynięcia. No i to czyste powietrze, te widoki! Rewelacja.

Madame Picard:
A na czym polega różnica pomiędzy kolarstwem a jeżdżeniem na rowerze, że tak się głupio spytam?

Kolarstwo to sobie uprawia Jurgen, a ja to co najwyżej "jeżdżę na rowerze" :P. Może mu chodziło o to, że nie ma różnicy i powinno się to nazywać "kolarstwem", ale IMO aby móc używać tej nazwy w odniesieniu do siebie, trzeba spełnić jakieś minimalne wymagania ;).

edit: No i w międzyczasie, jak pisałem tego posta, okazało się, że mam na ten temat podobną opinię jak Jurgen.
Jurgen
Moderator
#84 - Wysłana: 8 Maj 2010 20:04:17 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Madame Picard
Sh1eldeR

Madame Picard:
A Ty tak nie jeździsz?

Od czasu do czasu, owszem, jeżdżę. Ale zawsze z kimś, samemu - nigdy.

Sh1eldeR:
Może mu chodziło o to, że nie ma różnicy i powinno się to nazywać "kolarstwem"

Shielder ma rację z tym, że w zasadzie to nie chyba ma różnicy (przynajmniej w języku potocznym).
Tak naprawdę jednak kolarz to ktoś, kto uprawia ten sport (amatorsko czy zawodowo). Ktoś, kto "tylko" jedzie na rowerze to rowerzysta. Czy nazwałabyś kolarzem starszego pana jadącego na rowerze do kościoła czy sklepu (typowy obrazek dużej ilości wsi i miasteczek, większych miast niestety rzadziej)? Albo czy nzawałabys chodziarzem kogoś, kto wyszedł na popłudniowy spacer?

A najlepiej zapytać o to dzieci, tzn. kiedy powiedzą: "Tata, patrz! Kolarz!".

Sh1eldeR:
Suniesz szybciej niż na rowerze, a nie musisz przebierać nogami

Ekhm... To zależy. Na zjeździe na rowerze też można wykręcić niezłe prędkości. W ostatnich czasach za najszybszgo kolarza szosowego uważa się Savoldellego, któremu na jednym z włoskich wyścigów zmierzono prędkość 119 km/h. Natomiast rekord w prędkości na rowerze wynosi chyba 149 km/h. A, słyszeliście o zawodach Road Rage?

Edit:

Sh1eldeR:
IMO aby móc używać tej nazwy w odniesieniu do siebie, trzeba spełnić jakieś minimalne wymagania ;).

edit: No i w międzyczasie, jak pisałem tego posta, okazało się, że mam na ten temat podobną opinię jak Jurgen.

Są czynności, które moga być wykonywane jako sport i jako zwykła czynność (czyli typowo użytkowo, rekreacyjnie czy jak tam jeszcze). Można być kierowcą rajdowym/wyścigowym (to tez różnica), a można jechać samochodem do pracy czy na wakacje. Rower tak samo mozna wykorzystć jako narzędzie sportu, jak i środke transportu.
Ja nie uzależniałbym w tym przypadku nazwy "kolarz" od jakiegoś poziomu sportowego, bo sportowcy są lepsi i gorsi czy tez jakiś zasad, w szcególności etycznych (a sporo takich wartościowań zauważyłem), bo przecież jest mnóstwo kolarzy (i to bez wątpienia kolarzy, zawodowców na najwyzszym poziomie), którym do ideału sportowca sporo brakuje... Raczej istotny byłby dla mnie cel: czyli sport czy wszystko inne.
Madame Picard
Moderator
#85 - Wysłana: 8 Maj 2010 20:16:09
Odpowiedz 
Jurgen:
tzn. kiedy powiedzą: "Tata, patrz! Kolarz!"

Kiedy obiekt obserwacji ma lansiarskie ubranko?
A serio pytam, na czym polega w Twoim przypadku "uprawianie kolarstwa". Bo zawsze wydawało mi się, że kolarstwo polega na jeżdżeniu na rowerze . Ale ja się w ogóle na sporcie znam jak kura na gwiazdach .
Jurgen
Moderator
#86 - Wysłana: 8 Maj 2010 20:21:01
Odpowiedz 
Madame Picard:
Kiedy obiekt obserwacji ma lansiarskie ubranko?

Ja mam zazwyczaj lansiarskie ubranko (i to jest bardzo przydatna rzecz:nodding, a nie zawsze dzieci tak wołają. Tak poważnie, to dzieci chyba biora rzecz dosłownie, bo najczęściej wołają tak za ludźmi na rowerze szosowym, prawie nigdy na mtb czy trekkingu. I w sumie jest w tym jakaś logika: wg niej (tzn. tej logiki) kolarz to ktoś na kolarce. A trekking czy rower górski to nie kolarka.

Madame Picard:
Bo zawsze wydawało mi się, że kolarstwo polega na jeżdżeniu na rowerze

Kolarstwo polega na szybkim jeżdżeniu na rowerze.
Sh1eldeR
Użytkownik
#87 - Wysłana: 8 Maj 2010 20:28:21
Odpowiedz 
Jurgen:
Ekhm... To zależy. Na zjeździe na rowerze też można wykręcić niezłe prędkości.

Ciekawe jak by wyszło porównanie! Ja na pewno jeżdżę szybciej na nartach niż na rowerze!

Być może jeśli chodzi o rekord, to rower mógłby być nawet szybszy. Ja miałem na myśli rutynowe prędkości. Normalnie kolarz-amator trzyma sobie -- ile? -- trzydzieści parę kilometrów na godzinę. Średnio jakoś tak to wychodzi. Choć nawet na płaskim terenie może przyspieszyć do sześćdziesiątki na krótki okres czasu, a z górki może pojechać jeszcze szybciej. Normalne jeżdżenie szosowe nie składa się głównie z takich akcji, o ile mi wiadomo.

A na nartach siłą rzeczy zawsze jedziesz z górki. Wydawało mi się więc, że -- uśredniając -- wychodzi szybciej. W sumie jednak nie mierzyłem sobie nawet prędkości na zjeździe ze stoku. Na rowerze chyba nigdy nie jechałem szybciej niż 50 km/h (z górki i z wiatrem w plecy :D), więc rakietą to ja nie jestem :P. Zresztą, dawno się nie sprawdzałem, bo nie mam ani kasku, ani ochraniaczy, ani roweru, na którym faktycznie mógłbym polegać.
Jurgen
Moderator
#88 - Wysłana: 8 Maj 2010 20:38:31 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Jeżeli porównasz zjazd na nartach i jazdę po płaskim na rowerze to raczej narty będa szybsze. Porównanie mam raczej średnie, bo na nartach nie jeżdżę. Mam za to kolegę, który jeździ na nartach sporo i miał okazję jeździć na stokach, gdzie były urzadzenia mierzące prędkość chwilową. I wychodziło to różnie, zazwyczaj 40-60 km/h, choć jeden z naszych znajomych zrobił tam jakieś 90 km/h. Natomiast ja na rowerze najszybciej (na zjeździe) jechałem jakieś 75 km/h. Ale ja akurat zjeżdżam raczej średnio, zdecydowanie wolę jechac w druga stronę. Natomiast jezeli chodzi o średnią, to zdarzyło mi się 39 km/h (po płaskim, niecałe 30 km długości). Ten wynik to była próba specjalnie wykręcenia jak najwyższej prędkości. Na normalnych wycieczkach, to juz zależy mocno od konfiguracji: przy dłuższych (ponad 100 km) z górkami po drodze to jest to ok 30-33 km/h, przy takich gdzie cały czas jest góra-dół i nie ma gdzie tej średniej zrobić to 27-31 km/h. Przynajmniej do tej pory tak było, bo teraz zmianiłem ramę i przede wszystkim korbę, więc na razie testuje ustawienia i przyzwyczajam się, więc jeszcze się okaże, jak będzie...
A wracając do porównania, to porównujesz najwyżej kilukilometrowy zjazd na nartach z kiludziesięciokilometrową wycieczką w zróżnicowanym terenie. Sensowniej byłoby porównać podobną konfiguracje terenu (pomijam juz odległości, bo tu rower zawsze będzie lepszy). Czyli zjazd ze zjazdem, a normalną trasę dla roweru z trasą dla nart biegowych. Zresztą, z rowerem jest większy problem, bo masz różne rodzaje rowerów (przdee wszystkim górskie i szosowe) i rózne prędkości.
Sh1eldeR
Użytkownik
#89 - Wysłana: 8 Maj 2010 20:50:36 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Jurgen:
Sensowniej byłoby porównać podobną konfiguracje terenu (pomijam juz odległości, bo tu rower zawsze będzie lepszy). Czyli zjazd ze zjazdem

Dokładnie. Tymczasem ja porównałem sobie to, jak jeżdżę na nartach z tym, jak jeżdżę sobie na rowerze :P.

Jurgen:
A wracając do porównania, to porównujesz najwyżej kilukilometrowy zjazd na nartach z kiludziesięciokilometrową wycieczką w zróżnicowanym terenie.

No. Narty to dla mnie bardziej jak sprint. Choć na nartach najwięcej zależy nie od samej siły, tylko od umiejętności -- techniki. Siła pomaga. Czasem, gdy wybiorę złą trajektorię, czy narty mi się rozjadą, ratuję się ryjąc po chamsku nartą o śnieg. A nie byłoby to konieczne, gdybym miał większe umiejętności.

Tymczasem rower to dla mnie bardziej wytrzymałość. Dodam jednak, że bardzo mi się podoba efektywność energetyczna roweru. Nieraz daję sobie w kość i rozpędzam się do zabójczych 30-40 km/h (ale nie na asfalcie, tylko w terenie) i po takim sprincie ledwo zipię. Ale mogę po prostu zmniejszyć tempo i kontynuować jazdę odpoczywając. W biegu czegoś takiego nie potrafię.

Gwoli ścisłości dodam, że nie jestem specem ani od nart, ani tym bardziej od roweru ;).

Jurgen:
natomiast jezeli chodzi o średnią na dłuższym odcinku, to zdarzyło mi się 39 km/h (po płaskim).

Kłi? Aż tyle? Ale co to znaczy "na dłuższym dystansie"? Mniejsza o to, że dla mnie taka prędkość jest spora gdy jadę z górki :D. Jeśli mierzyłeś to na kilkudziesięciu kilometrach, to to bardzo dobry wynik nawet jak na hardcorowego amatora!
Jurgen
Moderator
#90 - Wysłana: 8 Maj 2010 21:02:56
Odpowiedz 
Sh1eldeR

To była trasa jakieś 28 km (tyle wychodzi mi z mapy, ile wyszło z licznika musiałbym sprawdzić), ale po asfalcie i na rowerze szosowym, przy wietrze czołowym, a potem czołowo-bocznym. Na rowerze górskim przy gładkich i lekkich oponach prędkośc byłaby na pewno niższa (pewnie gdzieś w granicach 35 km/h), natomiast przy bezwietrznej pogodzie bądź wietrze w plecy dałoby się wykręcić więcej (no i oczywiście jakby się do jakiegoś autobusu podczepić). Prędkość dałoby sie także zwiększyć, gdyby dysponować rowerem do jazdy na czas, albo przynajmniej lepszym wykorzystaniem aerodynamiki w zwykłym rowerze (czyli dolny chwyt na większości trasy i koła o wysokim profilu obręczy).
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  76  77  78  79  80  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Kawiarenka [luźne rozmowy] - faza II

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!