USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Kawiarenka [luźne rozmowy] - faza II
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  75  76  77  78  79  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 12 Kwi 2010 10:14:50
Odpowiedz 
Madame Picard
Moderator
#2 - Wysłana: 12 Kwi 2010 10:32:02
Odpowiedz 
Q__

Myślisz, że teraz spamboty trochę odpuszczą?

Ja dziś wykasowałam spambota z naszej dawnej sesji RPG oraz z (sic!) próśb do moderatorów .
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 12 Kwi 2010 10:55:19
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Ja dziś wykasowałam spambota z naszej dawnej sesji RPG oraz z (sic!) próśb do moderatorów

Zauważyłem i doceniam .

Madame Picard:
Myślisz, że teraz spamboty trochę odpuszczą?

Nie wiem czy odpuszczą, w kązdym razie kiedyś była zasada, ze tamaty nie miewały więcej niż naście stron, i zakładało się "kontynuację" lub "fazę którąśtam". A "Kawiarenka" była chyba najdłuższa (a przynajmniewj najdłuższa z tematów wciaż użytkowanych).
Eviva
Użytkownik
#4 - Wysłana: 12 Kwi 2010 16:52:50
Odpowiedz 
Madame Picard
Q__

Przyznajcie się po dobroci: czymżeście oboje tak nagrzeszyli, że oprócz Evivy macie jeszcze na głowie tych spambotów?
Madame Picard
Moderator
#5 - Wysłana: 12 Kwi 2010 17:05:13
Odpowiedz 
Eviva

W obu przypadkach: zgrzeszyliśmy brakiem stanowczych i radykalnych decyzji.
Eviva
Użytkownik
#6 - Wysłana: 12 Kwi 2010 17:08:29
Odpowiedz 
Madame Picard


Hmmm... a jakie te decyzje miałybyby być, ze się tak zapytam?
Seybr
Użytkownik
#7 - Wysłana: 12 Kwi 2010 17:21:56
Odpowiedz 
Eviva

No to szkoda, że nikogo takiego nie znam. Od dzieciństwa marzę o tym, by zawodowo śpiewać, choć w powodzi moich wrodzonych talentów absolutnie brakuje głosu i wyczucia rytmu


Wszystkiego można się nauczyć. Wiesz ja mam słuch muzyczny a taniec towarzyski w moim wykonaniu jest taki sobie ;].
Eviva
Użytkownik
#8 - Wysłana: 12 Kwi 2010 17:26:30
Odpowiedz 
Seybr

Ja tańczyć w ogóle nie umiem. Ruszam się jak krowa.
Madame Picard
Moderator
#9 - Wysłana: 12 Kwi 2010 19:05:47
Odpowiedz 
Eviva:
a jakie te decyzje miałybyby być, ze się tak zapytam?

Stanowcze i radykalne .
Eviva
Użytkownik
#10 - Wysłana: 12 Kwi 2010 19:07:06
Odpowiedz 
Madame Picard:
Stanowcze i radykalne .

A fe, co za metody romulańskie...
kanna
Użytkownik
#11 - Wysłana: 12 Kwi 2010 20:57:14
Odpowiedz 
Seybr:
Wszystkiego można się nauczyć.

A pewnie Młody - bez słuchu i sztywny jak kloc - po pół roku lekcji tańca zaczął ruszac biodrami Oczywiscie, sztywny jest nadal, ale widze zmiane
Sh1eldeR
Użytkownik
#12 - Wysłana: 13 Kwi 2010 00:16:23
Odpowiedz 
To jest w ogóle ciekawy temat: na ile można się czegoś nauczyć, a na ile trzeba mieć do czegoś talent.

Moim zdaniem ten cały "talent" jest często przeceniany. Wyznaję filozofię, że naprawdę prawie wszystkiego da się nauczyć. A słyszę całkiem często, gdy ktoś mówi, że "bo on czegoś nie umie" i tyle. Z własnego doświadczenia zaś wiem, że czasami można być w czymś kompletną nogą i dopakować się na tyle, by ludzie zaczęli myśleć, że jest się z czegoś wyjątkowo dobrym.

Przykłady...

Co jakiś czas ktoś mnie prosi, żebym mu coś napisał, "bo on nie umie", "a mi przychodzi to tak łatwo i mam do tego talent". Czyżby? To ciekawe, czy ta osoba przeczytała kilkadziesiąt artykułów i kilka książek uczących pisania tekstów tak, by miały ręce i nogi?

Do sportu też nie mają talentu i są słabi. Znam naprawdę SPORO takich MEGA transformacji. Nie jednego, a kilku kolesi, którzy byli sześćdziesięciokilowymi chucherkami, a zamienili się w stukilowe góry mięcha (przesadzam: większość z nich jest wysokich, więc wyglądają po prostu na dobrze, ale wciąż rozsądnie zbudowanych kolesi). Znam też odwrotne przypadki typu schudnięcie po kilkadziesiąt kilogramów.

Jednym pewne rzeczy przychodzą łatwiej, innym trudniej. Może faktycznie to po części kwestia talentu. Może kwestia tego, co akurat naturalnie robili czy to w dzieciństwie, czy to później. Ale naprawdę wcale nie jest tak wiele rzeczy, których rzeczywiście za cholerę nie przekroczymy. Najwyżej będziemy musieli pracować dwa albo pięć razy częściej niż ktoś inny, ale przy kosmicznym skupieniu i poświęceniu osiągniemy swój cel.

Czasem ludzie mi mówią, że może i mam pod tym względem trochę racji, ale do tego, by móc się w czymś "trenować", by mieć do tego chęci, cierpliwość i wytrzymałość, to też trzeba mieć odpowiednie predyspozycje. Bo większość ludzi nie jest w stanie tak wyrobić. Może i się za coś wezmą, ale po krótkiej chwili odpadają -- zbyt mała siła umysłu.

Tyle że tę siłę umysłu TEŻ można ćwiczyć. Ja w to przynajmniej wierzę. Powiedzcie sami: nie widzieliście nigdy ogromnych przemian psychicznych? Gdy mięczak zamieniał się w twardziela? Gdy ktoś bojaźliwy nagle zdobywał się na nieprawdopodobną odwagę? A może przemiana nie następowała całkiem nagle. Może kogoś powołano do wojska i wrócił jako inny człowiek -- może nawet pozytywnie inny. Może tak zadziałał wyjazd za granicę. Albo usamodzielnienie się. Albo narodziny dziecka.

Niektórych rzeczy nie przeskoczymy. Niska osoba nie stanie się wysoka. Taki prawdziwy dyslektyk być może faktycznie nie nauczy się samodzielnie pisać poprawnie.

Co jednak mi się wydaje to to, że ludzie stawiają sobie takie przeszkody nie do przeskoczenia zbyt pochopnie. Że jesteśmy zdolni się przystosować czy "ulepszyć" w o wiele większym stopniu, niż nam się wydaje.

Zastanawiam się jak te moje teoryjki mają się np. do naukowego podejścia. Dajmy na to do tego, co twierdzi psychologia (nie żebym właśnie zwracał się do kanny, a gdzie tam :P). Czy osoba "słaba psychicznie" może się nagle zrobić twarda? Czy spóźnialski może zawsze zdążać na czas? Czy leniwy może się stać pracusiem? Czy "bałaganiarz" może wzorowo dbać o swoje mieszkanie? Czy osoba niecierpliwa może polubić precyzyjne, skrupulatne tworzenie modelów statków zamkniętych w butelce? Czy osoba porywcza po latach treningu w Shaolin może być niemożliwa do sprowokowania?

I na końcu najtrudniejsze pytanie, jakie przychodzi mi do głowy: czy szilder także może nauczyć się tańczyć?
Eviva
Użytkownik
#13 - Wysłana: 13 Kwi 2010 07:11:23
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
I na końcu najtrudniejsze pytanie, jakie przychodzi mi do głowy: czy szilder także może nauczyć się tańczyć?

Na pewno łatwiej niż Eviva, masz na to moją rękę.

A talent - to trzeba mieć, jeśli chce się coś robić naprawdę dobrze. Niekoniecznie trzeba, jeśli chce się to po prostu robić.
Jurgen
Moderator
#14 - Wysłana: 13 Kwi 2010 09:33:58
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Mi się wydaje, że jednak nieco niedoceniasz talentu. Bo owszem, większości rzeczy przeciętny człowiek jest się w stanie nauczyć, tu musze się z Toba zgodzić. Tak, jak i z tym, że niektórzy (albo raczej większość) "nie mam talentu" traktują jako usprawiedliwienie dla lenistwa. Niemniej jednak osoba, nazwijmy to "bez talentu" w danej dziedzinie, nauczy się czegoś, ale zazwyczaj nie będzie w tym wybitna. Ot, taki solidny rzemieślnik. Nie twierdzę, że to źle, nawet uważam, że byłoby to dobrze, ale tak osoba raczej nie będzie "gwiazdą". Poza tym, osoby "z talentem" mogą tez nauczyć się czegoś znacznie szybciej i z mniejszym wkładem wysiłku niż te "bez talentu", więc tu też jest pewna róznica. Jednym po prostu coś przychodzi łatwo, innym - nie bardzo.

Inna sprawa, że można odwrócić dowód i powiedzieć, że jak w podanym przez Ciebie przypadku to sześćdziesięciokilogramowe chucherko wcale nie było "bez talentu", tylko z niego nie skorzystało, prawda? Dlatego myślę, że sprawa nie jest taka prosta.

A jeszcze z trzeciej albo czwartej strony, Twój przykład przemiany kazał mi zastanowić się jeszcze nad jedną sprawą. Podałeś przykład z Twojej "działki", czyli kulturystyki, nie? Wydaje mi się, że tutaj ciężka praca ma dużo większe znaczenie niż szeroko pojety talent. Tak samo zresztą myślałem o kolarstwie: jak zrobisz odpowiednio dużo kilometrów, wykonasz porządnie odpowiednią liczbę ćwiczeń itp., to nie ma siły, żeby nie być dobrym (pomijam kwestię dopingu). Tyle, że potem zastanowiłem się nad następnymi kwestiami:
- już sama budowa ciała determinuje przydatność do danej specjalności w ramach jednej i tak dość jednolitej dyscypliny, jaką jest kolarstwo szosowe (chociazby proporcje określonych ocinków nogi, co wprost przekłada sie na osiągnięcie określonej kadencji i mocy), nie mówiąc już o prostej kwestii wzrostu i wagi,
- wspólczynniki organizmu, których w zasadzie nie da się wyćwiczyć (czyli np. VO max) - gość, który ten współczynnik ma lepszy, zawsze będzie miał łatwiej, niż ten, który ma go gorszy, a nie bardzo da się to trenować,
- technika - co z tego, że ktoś jest mocniejszy, jeżeli brak mu umiejętności technicznych. Nawet, jeżeli odskoczy na podjeździe, można dogonić go na zjeździe (np. taki Paolo Savoldelli, który był w stanie nadrobić na zjeździe tyle, ile inni zyskiwali na podjazdach). Albo przy jeździe na czas często kolarze, którzy mają znacznie wiekszą moc przegrywają, bo nie są w stanie przyjąć odpowiednio aerodynamicznej pozycji (i tracą energię przez opró powietrza) albo nie potrafią kręcić równym rytmem i przez to szybko męczą mięśnie i organizm. I teraz pytanie: na ile da się to wyćwiczyć? Jednym idzie to łatwiej, innym trudniej, a niektórzy mimo prób nie nauczyli się tego nigdy.
- Na koniec pozostaje jeszcze niedoceniana kwestia taktyki i psychologii. Zawodnik, który jest mocniejszy w tej dziedzinie też ma przewagę. Dobrym przykładem jest lance Armstrong, który we wczesnym etapie swojej kariey (sprzed raka) często jeździł bez głowy: kasował wszystkie ataki, musiał ciągle być z przodu, szarpał się z każdym i w rezultacie często nie kończył nawet wyścigów. Później nabrał doświadczenia i cierpliwości i jego styl stał się do przesady wyrachowany. Inna sprawa to koledzy z drużyny (np. Jekimow czy Hincapie), którzy w tej kwestii byli naprawde świetni.

Z kolei wydaje mi się, że w sporcie takim jak np. piłka nożna te ostatnie cechy (czyli taktyka, odporność psychiczna i technika) mają jeszcze większe znaczenie, a składa się na nie jeszcze więcej umiejętności. I taki piłkarz, jak nie ma dobrego przeglądu pola i umiejętności szybkiego podjęcia najlepszej taktyczne decyzji, to rozgrywającym będzie kiepskim, nawet żeby był super przygotowany fizycznie i technicznie. Owszem, przez lata może nabrac doświadczenia, ale czy to skompemsuje mu braki?

Co jednak mi się wydaje to to, że ludzie stawiają sobie takie przeszkody nie do przeskoczenia zbyt pochopnie. Że jesteśmy zdolni się przystosować czy "ulepszyć" w o wiele większym stopniu, niż nam się wydaje.

Mimo tego, co wczesniej napisałem, wydaje mi się, że właśnie tu masz rację. Sądzę, że to, co nazywamy talentem (ja wiem, predyspozycje fizyczne i psychiczne) do danej dziedziny na pewno ułatwiają sprawę, ale ich brak (czy raczej niski stopień, a nie zupełny brak) nie przekreśla szansy. Zresztą, to czy mamy predyspozycje do ookreślonej dziedziny okazać się może tylko, jeżeli spróbujemy coś w tym kierunku zrobić.
Madame Picard
Moderator
#15 - Wysłana: 13 Kwi 2010 10:40:12
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Powiedzcie sami: nie widzieliście nigdy ogromnych przemian psychicznych? Gdy mięczak zamieniał się w twardziela?

Ja myślę, że to kwestia predyspozycji, które w nas były, ale z których nie zdawaliśmy sobie dotychczas sprawy. Ja sama uważałam siebie przez długie lata za kruchą mimozę, ale przekonałam się niedawno, jak silna i twarda potrafię być. Dlatego tak lubię powtarzać, że tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono.
Tyle w kwestii psychiki. Inne predyspozycje czy ograniczenia mogą być nie do przeskoczenia, choćby budowa ciała czy naturalne cechy organizmu.
Slovaak
Użytkownik
#16 - Wysłana: 24 Kwi 2010 16:20:35
Odpowiedz 
Eviva
Użytkownik
#17 - Wysłana: 24 Kwi 2010 17:16:33
Odpowiedz 
Slovaak:
Jak ktoś z wyrokiem (Lepper) może kandydować na prezydenta?

Może, bo wyrok nie jest jeszcze prawomocny (sprawa w apelacji)
Adek
Użytkownik
#18 - Wysłana: 24 Kwi 2010 17:25:37 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Eviva:
Slovaak: Jak ktoś z wyrokiem (Lepper) może kandydować na prezydenta?

Może, bo wyrok nie jest jeszcze prawomocny (sprawa w apelacji)

Prawo jakoś powinno to lepiej regulować i ja bym to rozszerzył na całą drogę postępowania sądowego, razem z apelacjami. Ktoś, kto kandyduje do najwyższych urzędów w państwie powinien być poza wszelkimi podejrzeniami sądowymi. Pomijam jednak pomysłowość IPNu, który przed każdymi wyborami wyciąga jakieś "tajne" teczki z kapelusza obsmarowując kogoś, że był kiedyś jakimś tajnym współpracownikiem. Akurat przed wyborami. Jeśli już, to dlaczego nie robi się tych lustracji wcześniej a nie akurat przed wyborami wyskakują takie kwiatki? Wiadomo, gra polityczna a nie tam szukanie prawdy historycznej na temat tych osób. Nie wątpię, że IPN robi wiele ciekawych badań historycznych ale niepotrzebnie jest wikłany w politykę, trzeba z tym skończyć.
kanna
Użytkownik
#19 - Wysłana: 24 Kwi 2010 18:04:06
Odpowiedz 
Adek:
prawo jakoś powinno to lepiej regulować

prawo wszystko powinno lepiej regulować.. mężowi na trasie pstryknięto fotkę, 300 zł miał do zaplacenia. Odpisał, że zdjęcie jest niewyraźne (było) i nie zapłaci.
Wszczęto postepowanie sądowe, zapadł prawomocny wyrok i zasądzona została grzywna.
I teraz mały quiz: ile dostał do zapłacenia po owym skazaniu?
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 24 Kwi 2010 18:05:47
Odpowiedz 
kanna

50 zł?
Seybr
Użytkownik
#21 - Wysłana: 24 Kwi 2010 18:28:56
Odpowiedz 
kanna

300 + 150 kosztów sądowych ?

Lepper to bezczelny dziad, on dawno powinien siedzieć za swoje wybryki. Prymityw, jakich mało ale ktoś na nie go głosował, typowe pegerusy.
Adek
Użytkownik
#22 - Wysłana: 24 Kwi 2010 18:31:51 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
kanna

Mój typ : 500 zł?
O Seybr mnie ubiegł. Widać niewiele się pomyliłem.
The_D
Użytkownik
#23 - Wysłana: 24 Kwi 2010 20:54:08
Odpowiedz 
Sądy, jeżeli podtrzymują winę to z definicji podnoszą wysokość (gdyby tego nie robiły to nie wygrzebały by się spod odwołać ;) ), więc podpinam się pod typem Adka.
Jurgen
Moderator
#24 - Wysłana: 24 Kwi 2010 21:13:29 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Adek:
Prawo jakoś powinno to lepiej regulować i ja bym to rozszerzył na całą drogę postępowania sądowego, razem z apelacjami.

To byłaby własnie kiepska regulacja. Bo wystarczyłoby wiarygodnie (tzn. w ten sposób, że nie da się z góry stwierdzić, że to kłamstwo*) obciążyć nieprawdziwymi zeznaniami danego kandydata, prokuratura/policja musi wszcząć postępowanie przeciwko tej osobie, żeby ustalić (po jakimś czasie oczywiście), że ona tego nie zrobiła. W tym momencie nasz delikwent jest już podejrzanym i oczywiście kandydowac nie może. Później, owszem, oczysszczą go, ale kampania mu przeleciała.
Dlatego właśnie wszelkie regulacje opiera się o prawomocne orzeczenia sądowe - tylko wtedy wiadomo, że w "normalnym" trybie orzeczenie jest nie do ruszenia. Dopóki zas nie jest prawomocne (czyli, upraszczając, przysługuje od niego środek zaskarżenia), zawsze może być zmienione.

* Np. twierdząc, że popełnił przestępstwo we Wrocławiu, gdy gość (zazwyczaj osoba publiczna) był w tym czasie w Warszawie.


PS Koszty sądowe to nie grzywna. W typie Seybra kara (grzywna) wynosi tyle samo, co grzywna wymierzona mandatem.
kanna
Użytkownik
#25 - Wysłana: 24 Kwi 2010 22:25:40 - Edytowany przez: kanna
Odpowiedz 
100 zł
ja tez tego nie rozumiem...

Moze do Opadu szczęki przerzucić?
The_D
Użytkownik
#26 - Wysłana: 24 Kwi 2010 22:59:07
Odpowiedz 
Może to w myśl zasady- trochę go widać, to trochę winny?
Sh1eldeR
Użytkownik
#27 - Wysłana: 24 Kwi 2010 23:20:20
Odpowiedz 
kanna
A może chodziło o coś innego? Pytałaś męża za co dokładnie ma ten mandat?

Bo jest taka stara sztuczka... Tyle że ona chyba nie tyle obniżała karę pieniężną, co niwelowała punkty karne. "Sztuczka" polega na tym, że zdjęcia rzadko kiedy są w 100% wyraźne i czasem -- choćbyśmy naprawdę chcieli! -- nie możemy z ręką na sercu powiedzieć, że to naprawdę my siedzimy tam za kółkiem ;).

Gdy zaś powiemy, że się nie rozpoznajemy (działa to nawet gdy zdjęcie nie jest szczególnie zamazane), to wtedy policja się pyta, kto w takim razie jechał naszym pojazdem. Mamy obowiązek wskazać kierowcę. Niestety, pamięć ludzka nie jest doskonała, a na komendzie czasami lądujemy w tej sprawie całe tygodnie czy miesiące po zdarzeniu...

Więc grzecznie przepraszamy i mówimy, że zwyczajnie nie pamiętamy komu daliśmy wtedy samochód. Takie zapominalstwo jednak kosztuje: za niewskazanie kierowcy właściciel samochodu dostaje mandat. Nie wiem jednak, czy tylko 100 zł -- wydawało mi się, że dostaje się sporo więcej (<= 500 zł). Ale punktów brak.

Może ma to jakiś związek z przypadkiem Twojego męża? Choć nie pasuje mi to obniżenie kary do stówy -- o ile pamiętam, tamten "sposób" (znaczy się: przypadek pamięciowo-losowy) karę pieniężną pozostawiał dość srogą, a tylko nie dopuszczał do zgarnięcia punktów.
kanna
Użytkownik
#28 - Wysłana: 24 Kwi 2010 23:30:41
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Rozprawa odbyła się bez obecności męża. On tylko odmówił (listownie) zaplacenia przysłanego mandatu, powołująca się na niewyraźność zdjęcia.
Sh1eldeR
Użytkownik
#29 - Wysłana: 24 Kwi 2010 23:35:21
Odpowiedz 
kanna
To chyba zupełnie inna linia obrony. O ile wiem, w tamtym trybie co mówiłem żadna rozprawa się nie odbywa. Dostaje się mandat za niewskazanie "sprawcy", a ten oryginalny przepada (razem z tym "sprawcą").

W takim razie w życiu nie słyszałem o podobnej akcji -- żeby komuś sąd obniżył w ten sposób mandat .
Eviva
Użytkownik
#30 - Wysłana: 25 Kwi 2010 10:06:51
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
W takim razie w życiu nie słyszałem o podobnej akcji -- żeby komuś sąd obniżył w ten sposób mandat

Może sędzia był po dobrym kielichu i znakiem tego pełen życzliwości dla świata?
 Strona:  1  2  3  4  5  ...  75  76  77  78  79  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Kawiarenka [luźne rozmowy] - faza II

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!