USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Lądowanie na Księżycu - co nam po tym pozostało?
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#31 - Wysłana: 25 Lip 2009 19:33:08 - Edytowany przez: FederacyjneMSZ
Odpowiedz 
Paradoks

Na razie głównym priorytetem jest wykorzystanie orbity do celów "przyziemskich", instalacja satelitów, stacji kosmicznych - natomiast Księżyc oraz Mars to dzisiaj luksów bez znaczenia militarnego. Na razie to zbędny luksus

Paradoks:
ie ograniczałbym też zdobycia Marsa tylko do prestiżu z tym związanego, możliwych korzyści z jego eksploatacji jest bardzo wiele, ze skutecznym rozwiązaniem problemu przeludnienia na czele (to jeśli chodzi o korzyści na dłuższą metę).

Znając Chinczyków zrobili by z Marsa kolonię karna gdzie wysyłali by wrgów ludu.

Paradoks:
A inna sprawa, że politycy nie są specjalnie skorzy do podejmowania się inwestycji, które nie zwrócą się w ciągu dwóch kadencji.

czyli kolejny "space race" nam nie grozi uff

Paradoks:
Zależy co rozumiesz jako kolonizację, utworzenie stałej (w sensie: nie sezonowej, posiadającej załogę) bazy czy autonomicznego quasi-państwa.

Żeby powstało jakiś twór polityczny na księżycu lub na Marsie, trzeba zbudować kolonie.
Jurgen
Moderator
#32 - Wysłana: 25 Lip 2009 20:56:31
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ:
Żeby powstało jakiś twór polityczny na księżycu lub na Marsie, trzeba zbudować kolonie.

Mało, że kolonię. Chciaż może nie. Ujmę to inaczej: żeby mógł powstać tam niezależny politycznie twór polityczny (), kolonia ta musiałaby być niezależna zaopatrzeniowo od Ziemi, czyli samowystarczalna. A to chyba nie grozi nam w tym stuleciu. Natomiast twór polityczny w postaci kolonii (czyli zalezny od Ziemi czy jednego z państw ziemskich), to trochę łatwiejsza sprawa. Wydaje mi się jednak, że dopóki kolonia to będą astronauci wypełniający zadania zlecone im przez nasze agencje kosmiczne, zmieniani co jakiś czas itd. to trudno będzie o jakimkolwiek organizmie politycznym mówić.
Q__
Moderator
#33 - Wysłana: 26 Lip 2009 16:47:41
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#34 - Wysłana: 26 Lip 2009 16:59:09
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
Ujmę to inaczej: żeby mógł powstać tam niezależny politycznie twór polityczny (), kolonia ta musiałaby być niezależna zaopatrzeniowo od Ziemi, czyli samowystarczalna.

Dokładnie, plus parę pokoleń, aby powstała wież społeczna i ukształtowało się społeczeństwo Marsjańskie, który może wytworzyć parę ciekawych cech genetycznych ( Odyseja Kosmiczna 2001-> na księżycowej bazie, ludzie starzeli się wolniej i mieli pojemniejsze płuca).
Q__
Moderator
#35 - Wysłana: 14 Sier 2009 20:10:17
Odpowiedz 
Ostatnia odsłona księżycowego cyklu "Esensji":
http://esensja.pl/varia/publicystyka/tekst.html?id =8010
Elaan
Użytkownik
#36 - Wysłana: 3 Maj 2012 20:25:00
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#37 - Wysłana: 10 Maj 2012 22:28:07
Odpowiedz 
A'propos drogi na Księżyc - fajna okałdka Time'a z ery kosmicznego wyścigu:

Tichy co to pieszo z orbity schodzil się przypomina.
mozg_kl2
Użytkownik
#38 - Wysłana: 15 Wrz 2012 13:06:02
Odpowiedz 
Elaan
Użytkownik
#39 - Wysłana: 29 Gru 2012 22:22:20
Odpowiedz 
Artykuł zamieszczony na stronach serwisu Kosmonauta.net z okazji 40 rocznicy ostatniej misji księżycowej, znanej jako Apollo-17.

http://www.kosmonauta.net/menu-zalogowe/menu-artyk uly-zalogowe/ksiezycowe/4930-2012-12-19-apollo17-c z1
http://www.kosmonauta.net/menu-zalogowe/menu-artyk uly-zalogowe/ksiezycowe/4941-apollo17-cz2
Picard
Użytkownik
#40 - Wysłana: 20 Lip 2013 21:49:16
Odpowiedz 
No i kolejna rocznica za nami a tymczasem w astronautyce bez zmian. Ciekawe jak długo człowiekowi zajmie powrót na Srebrny Glob? A tymczasem tutaj
Neil deGrasse Tyson zastanawia się nad tym jakie są trzy główne przyczyny podejmowania przez ludzkość karkołomnych przedsięwzięć i czy, któraś z tych przyczyn posłuży nam jako pretekst do wysłania ludzi w kosmos?
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 6 Wrz 2013 22:37:07
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Lądowanie na księżycu - co nam po tym pozostało?

A choćby i to (rozumiejąc tytuł trochę metaforycznie):
http://www.salon.com/2013/09/06/5_coolest_things_t o_come_out_of_nasa_newscred/
Q__
Moderator
#42 - Wysłana: 12 Cze 2014 19:50:17
Odpowiedz 
Księżycowa ciekawostka:
http://www.sciencemag.org/content/330/6006/949.ful l
http://sservi.nasa.gov/articles/far-side-of-the-mo on-explained/
Której przetrawienie zajęło rodzimym mediom dobrych parę lat:
http://nt.interia.pl/raport-kosmos/astronomia/news -rozwiazano-zagadke-niewidocznej-strony-ksiezyca,n Id,1440459
Więcej niż drugie tyle minie, zanim się między prostyl ludem rozejdzie.
Adek
Użytkownik
#43 - Wysłana: 13 Cze 2014 21:37:43
Odpowiedz 
Lądowanie na Księżycu. Co nam po tym pozostało? - Księżyc i myślę to jest najważniejsze, ze został na swoim miejscu.
A więc wypadałoby teraz polecieć na tę mniej widoczną i mniej znaną stronę Księżyca zeby już tak pójść w sukurs niniejszemu odkryciu.
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 20 Lip 2014 23:14:24
Odpowiedz 
Lech
Użytkownik
#45 - Wysłana: 27 Sier 2014 23:23:23 - Edytowany przez: Lech
Odpowiedz 
Nikt nie pamięta o tej rocznicy a lunonauci powoli wymierają, Neil Armstrong już odszedł i chyba jeszcze kilku.

Gdyby po lotach Apollo zaczęła się budowa bazy na Księżycu to byliby tam ludzie cały czas, coś jak na stacjach badawczych na Antarktydzie. Ale zamiast tego NASA zainwestowała w loty w kółko tuż przy Ziemi (wahadłowce i stacja ISS), w najkosztowniejszy i najmniej rozsądny sposób. A takie "loty w kosmos" szybko się ludziom znudziły i poparcie dla tego rodzaju działań i zainteresowanie nimi spadło do zera a nawet do -1.

Niedawno oglądałem wywiad gdzie ktoś od prywatnych lotów tłumaczy, że NASA nigdy nie zrealizuje programu budowy nowych statków Orion latających na rakietach Ares bo prywatny Falcon 9 i statek Dragon daje lepsze możliwości za dużo mniejszą cenę. Aktualnie jedyny nie-prywatny statek kosmiczny zdolny wynieść człowieka w kosmos jest rosyjski i nazywa się Sojuz.

Zapomnijcie o amerykańskim programie księżycowym, oni wolą inwestować w program stosowania zaawansowanych technologii do zabijania ludzi, którzy się z nimi w czymkolwiek nie zgadzają.
Q__
Moderator
#46 - Wysłana: 31 Sier 2014 20:31:10
Odpowiedz 
Rozwaźania z "New Scientista" na tytułowy temat ze słynnym lemowskim cytatem w roli myśli przewodniej:
http://www.newscientist.com/article/mg22329760.900 -how-the-moon-lost-its-magic-even-before-apollo-11 .html
(Sedno: w kosmos nie latamy, bo luster szukamy.)
Picard
Użytkownik
#47 - Wysłana: 20 Lip 2015 22:53:12
Odpowiedz 
I kolejna rocznica za nami. Jedyna obecna spuścizna programu kosmicznego z jakimikolwiek ambicjami to chyba rozpoczęty niedawno przez Hawkinga i spółkę nowy program poszukiwania inteligencji pozaziemskiej - jak dla mnie z góry skazany na niepowodzenie. Ale o jakiś lotach załogowych na najbliższe nam ciała niebieskie raczej nie słychać i chyba długo jeszcze o takich wyprawach nie usłyszymy...

Za naszego życia chyba takich nagłówków w prasie nie zobaczymy:
http://graphics8.nytimes.com/images/section/learning/general/onthisday/big/0720_big.gif
Tylko źle to czy dobrze?
Q__
Moderator
#48 - Wysłana: 20 Lip 2015 22:58:43
Odpowiedz 
Picard

Picard:
I kolejna rocznica za nami.

Kolejna ważna rocznica do artykułu (o której zapomniałem).

Picard:
Za naszego życia chyba takich nagłówków w prasie nie zobaczymy:
Tylko źle to czy dobrze?

Uważam, że b. źle. Cywilizacja utraciła impakt. Żyjemy - niczym bohaterowie Abramsa, nie przymierzając (wybacz, to nie jest próba strollowania Cię, tylko skojarzenie) - w gorszej odnodze Multiversum, można rzec.
Picard
Użytkownik
#49 - Wysłana: 20 Lip 2015 23:53:46 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Kolejna ważna rocznica do artykułu (o której zapomniałem).

Sam mogłem coś na ten temat napisać - więc nie masz się za co winić.

Q__:
Uważam, że b. źle. Cywilizacja utraciła impakt. Żyjemy - niczym bohaterowie Abramsa, nie przymierzając (wybacz, to nie jest próba strollowania Cię, tylko skojarzenie) - w gorszej odnodze Multiversum, można rzec.

Pod pewnymi względami się zgadzam - pisałem o tym zresztą swego czasu na forum, że mit amerykańskiego pogranicza umarł i zastąpił go mit superherosa, który broni status quo, zamiast dążyć tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł... Tak, współczesnej Ameryce, a co za tym idzie współczesnemu światu zabrakło wyobraźni, zabrakło ambicji i zdolności do snucia oraz wcielania w życie marzeń. Taka przemowa nikogo pewnie by dziś już nie porwała... Innymi słowy brak nam nadziej na lepsze jutro, którą to nadzieje symbolizowała wiara w postęp.

Z drugiej jednak strony spoglądając na złożone problemy współczesnego świata: szalejący fanatyzm religijny, budzącego się rosyjskiego niedźwiedzia, kwestie uchodźców i biedy w krajach trzeciego świata, wciąż nie uleczone choroby w rodzaju różnej maści nowotworów itp. - nie sposób się oprzeć wrażeniu, że środki przeznaczone na podbój kosmosu można zagospodarować bardziej racjonalnie, na na bardziej naglące, bieżące potrzeby...
Q__
Moderator
#50 - Wysłana: 22 Lip 2015 17:18:08
Odpowiedz 
Picard

Picard:
więc nie masz się za co winić.

Tak, czy owak, skleciłem jakiś artykulik o tych kosmiczno-trekowych rocznicach:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1452
Jest zresztą coś b. symbolicznego w takim się ich przeplataniu...

Picard:
astąpił go mit superherosa, który broni status quo, zamiast dążyć tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł... Tak, współczesnej Ameryce, a co za tym idzie współczesnemu światu zabrakło wyobraźni, zabrakło ambicji i zdolności do snucia oraz wcielania w życie marzeń.

I właśnie dlatego - tym bardziej - potrzebujemy Treka, który by ten mit na nowo rozbudził. Oczywiście Treka godnego swojej nazwy...

Picard:
nie sposób się oprzeć wrażeniu, że środki przeznaczone na podbój kosmosu można zagospodarować bardziej racjonalnie, na na bardziej naglące, bieżące potrzeby...

A ja znów jestem tu poniekąd wszystkoistą, to znaczy uważam, że samo dzielenie funduszy to znów jest za mało, to petryfikacja status quo w kolejnej postaci. Trzeba raczej myśleć skąd te środki brać - czyli rozwijać sposoby pozyskiwania energii, rozwijać naukę, technologię, coraz bardziej automatyzować przemysł, by móc potem rozdzielać bogactwo, a nie starać się z sensem zarządzać biedą...

Co by nie gadać... Osiągnęliśmy jako cywilizacja, ludzkość, bardzo wiele... Ale musi nas być stać na więcej... I tu znów wracamy do Treka z jego marzeniem o pławiącej się w post scarcity Federacji, która uporała się z oboma w/w problemami na raz...
MarcinK
Użytkownik
#51 - Wysłana: 22 Lip 2015 17:35:55 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Picard
Q__
Ja osobiście uważam że rozwój techniki prędzej czy później doprowadzi do zaniku pieniądza i koszty przestaną się liczyć. Chociaż dziwne że są jeszcze tacy ludzie którzy za wszelką cenę chcą utrzymać istnienie pieniądza i twierdzą że socjalizm to zło wcielone.

Co to tego:

Picard:
że mit amerykańskiego pogranicza umarł i zastąpił go mit superherosa, który broni status quo, zamiast dążyć tam gdzie jeszcze nikt nie dotarł..

Trochę muszę się nie zgodzić. Herosi mogą rozbudzać w młodych ludziach ciekawość świata, zwłaszcza tacy goście jak Iron Men, Bruce Banner czy Parker (w moim przypadku taką postacią był Billy z Power Rangers). Problemem jest to kogo na idoli kreują media, bo oczywiście lepiej jest pokazywać bandę kretynów balujących w Warszawie niż np. Hermaszewskiego.

Apropo:
https://www.youtube.com/watch?v=y0elGRlkAVw
Takich ludzi powinno się dzieciom za przykład stawiać.
Q__
Moderator
#52 - Wysłana: 22 Lip 2015 23:00:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
doprowadzi do zaniku pieniądza i koszty przestaną się liczyć

I tak, i nie... Koszt to coś więcej niż pieniądz... Każdy surowiec, każdy czas, każdy wysiłek włożony w dokonanie czegoś jest kosztem. Koszt zaniknie jeśli nauczymy się kreować materię/energię z niczego (czego chyba nawet Q w ST nie potrafią).

Zatem - b. skądinąd sympatyczna jako idea - zmiana systemu ekonomicznego w kierunku Federacyjnym - o ile nastąpi - nie będzie oznaczać, że koszty zanikły. Będzie tylko oznaczać inny system czerpania zysków.

Inna sprawa natomiast, że przy b. wydajnej gospodarce replikatorowej, a nawet już przy sensownej automatyzacji przemysłu, wiele kosztów odbieranych dziś jako straszliwe, zwł. przez tych o mniejszej wyobraźni, niezdolnych patrzeć na sprawy z szerszej, cywilizacyjnej, skali, okazuje się pomijalne.
A także, iż krótkowzroczne kalkulowanie "na co nas teraz stać" nie sprawdza się - co wyraźnie widać - w tak istotnych zakresach jak rozwój farmakologii (wiadoma sprawa, że "nie opłacało" się szukać nowych antybiotyków), rozwój wydajniejszych form pozyskiwania energii z materii ("po co, póki co ropy starczy"), czy zagrożenie meteorytowe ("statystycznie małe szanse, że coś walnie, wiec co z tego, że jeśli jednak by walnęło, to może nie być co zbierać..."). Jednym słowem wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą czynniki poważniejsze niż jednostkowy, krótkoterminowy, zysk - wszystko jedno: szarego Kowalskiego czy prezesa i głównego udziałowca międzynarodowego holdingu.

MarcinK:
Herosi mogą rozbudzać w młodych ludziach ciekawość świata, zwłaszcza tacy goście jak Iron Men, Bruce Banner czy Parker (w moim przypadku taką postacią był Billy z Power Rangers).

Można tu jeszcze doliczyć Reeda Richardsa, niektóre wydania Hanka Pyma (choć ogólnie antypatyczny to typ), Charlesa Xaviera (praktycznie nie oglądamy go przy naukowej robocie, ale posiada stosowny tytuł i prezencję stereotypowego mózgowca) czy nawet Green Lanternów (latają wszak po Kosmosie aż miło) i Batmana (który pracuje głową jak mało który heros i używa mnóstwa zmyślnych gadgetów).
Czyli: faktycznie istnieją komiksy superbohaterskie budujące pozytywny stereotyp naukowca, nerda, intelektualisty... Co trzeba im liczyć za sporą zaletę.
Warto też zauważyć, że komiksowy świat bywa często dość futurystyczny (a wiec budzący głód postępu nauk.-techn.), statki kosmiczne np. są tam w dość regularnym użyciu (X-Men latają w Kosmos, JLA ma bazę na Księżycu, Lexcorp prywatną stację kosmiczną, Superman - w wersji Byrne'a - debiutuje ratując futurystyczny prom orbitalny, geneza FF wiąże się z podróżą kosmiczną, itd.)...

ps. Dość prowokacyjne teksty on topic:
https://astranova.wordpress.com/2011/07/21/why-i-h ate-the-space-shuttle-or-the-decline-of-nasa/
https://astranova.wordpress.com/2011/07/17/why-the -last-space-shuttle-launch-is-the-end-of-the-ameri can-dream/
Picard
Użytkownik
#53 - Wysłana: 27 Lip 2015 23:58:35 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
MarcinK:
Ja osobiście uważam że rozwój techniki prędzej czy później doprowadzi do zaniku pieniądza i koszty przestaną się liczyć. Chociaż dziwne że są jeszcze tacy ludzie którzy za wszelką cenę chcą utrzymać istnienie pieniądza i twierdzą że socjalizm to zło wcielone.

Wiesz pieniądza też kiedyś nie było - zdaje się, że wymyślili go dopiero Fenicjanie? - a koszta mimo to ponoszono... Takie np. piramidy egipskie nie zbudowały się przecież same - koszty ich wzniesienia; w pracy ludzkiej, materiale, czasie poświęconym na budowę, żywności, że już o planowaniu nie wspomnę, musiały być ogromne. A to przecież pikuś w porównaniu do założenia stałej kolonii pozaziemskiej, chociażby i na Księżycu.

Problemem są nie tyle pieniądze, co skąpa ilość surowców. W Treku mają fajnie, bo każdy ma dostęp do replikatora i źródła energii, które taką maszynę zasili, więc problem z dostępnością środków rozwiązuje się nijako sam,a zniknięcie pieniądza jest tylko, pozytywnym skutkiem ubocznym, powszechnej dostępności dóbr.

Q__:
I właśnie dlatego - tym bardziej - potrzebujemy Treka, który by ten mit na nowo rozbudził. Oczywiście Treka godnego swojej nazwy...

Marzenie ściętej głowy... Liczyłem, że reboot będzie filmem pełniącym taką funkcje, ale już pierwszy zwiastun skutecznie wyleczył mnie z tego złudzenia. Sorry, ale nie powstanie taki film, jeśli ,,klimat" w Hollywood się nie zmieni. A nie wiem co musiało by się wydarzyć, aby tak się stało.

Q__:
Trzeba raczej myśleć skąd te środki brać - czyli rozwijać sposoby pozyskiwania energii, rozwijać naukę, technologię, coraz bardziej automatyzować przemysł, by móc potem rozdzielać bogactwo, a nie starać się z sensem zarządzać biedą...

Owszem, tylko czy do rozwoju takich nowych technologii potrzebny jest podbój kosmosu, bo coś mi się nie widzi...

MarcinK:
Trochę muszę się nie zgodzić. Herosi mogą rozbudzać w młodych ludziach ciekawość świata, zwłaszcza tacy goście jak Iron Men, Bruce Banner czy Parker (w moim przypadku taką postacią był Billy z Power Rangers). Problemem jest to kogo na idoli kreują media, bo oczywiście lepiej jest pokazywać bandę kretynów balujących w Warszawie niż np. Hermaszewskiego.

Czy ja wiem? To nie są naukowi herosi, bo kim oni są bez swoje drugiej persony, bez swojego alter ego? Nikim - przynajmniej dla młodego odbiorcy. Czy wyobrażasz sobie, że komiks o doktorze Bannerze sprzedawał by się równie dobrze, gdyby facet był tylko naukowcem nie przemieniającym się w wielkie monstrum, które dokonuje demolki w napadzie szału? Albo wyobrażasz sobie, że tytuł w stylu Peter Parker: The Nerd, sprzedawał by się tak samo dobrze jak Spider-man? Nawet taki Tony Stark, nie był by zbyt popularny gdyby nie jego cybernetyczny strój... To właśnie super-duper-moce, i to co z nimi robią, przyciąga odbiorców i świadczy o komercyjnym sukcesje, a nie intelekt i chęć odkrywania czegokolwiek.
Q__
Moderator
#54 - Wysłana: 28 Lip 2015 00:34:20
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Marzenie ściętej głowy...

Kiedy wydaje mi się, że Trek jest za ważny dla amerykańskiej kultury i, że zbyt długie są jego związki z ichnim Programem Kosmicznym, by został, ze tak powiem, odgrzany. Zauważ, że astronauci urządzali reklamę filmom Abramsa, co byś o nich nie myślał:
http://www.space.com/21139-star-trek-into-darkness -astronauts.html
Że Space.com robi stałą reklamę Axanarowi, że Samantha Cristoforetti b. fajnie obnosi się z Trekerstwem na orbicie.

Treka nie da się tak łatwo zabić. Pytaniem jest "tylko" w jakiej formie będzie żył...

Picard:
Owszem, tylko czy do rozwoju takich nowych technologii potrzebny jest podbój kosmosu, bo coś mi się nie widzi...

Potrzebny jest podwójnie - raz: stary Wyścig Kosmiczny b. rozwój technologii (o użyciu b. praktycznym, przyziemnym, życiowym potem) napędzał. Dwa: jak to ujął Sagan - potrzebujemy kopii zapasowej, gdyby z Ziemią coś się stało...

Picard:
To właśnie super-duper-moce, i to co z nimi robią, przyciąga odbiorców i świadczy o komercyjnym sukcesje, a nie intelekt i chęć odkrywania czegokolwiek.

Ty nie bądź taki maksymalista - niechby ich i przyciągał i fason spider-gatek Petera, ważne, że potem przynajmniej część z nich zauważa (i docenia) to o czym pisał MarcinK, i że część tej części to potem kierunkuje...
Picard
Użytkownik
#55 - Wysłana: 28 Lip 2015 07:25:25
Odpowiedz 
Q__:
Ty nie bądź taki maksymalista - niechby ich i przyciągał i fason spider-gatek Petera, ważne, że potem przynajmniej część z nich zauważa (i docenia) to o czym pisał MarcinK, i że część tej części to potem kierunkuje...

Bo my się chyba nie rozumiemy; ja śmiem twierdzić, że w przeciwieństwie do tego o czym mówi Marcin, w tych opowieściach nie ma wątków eksploracyjnych, nie ma żadnego odkrywania. Sam fakt, że super-duper-herosem jest intelektualista, nic tu nie zmienia, bo jego historia zawsze opowiada o ratowaniu świata przed Wielkim Złym Kimś Tam, a nie o odkrywaniu innych światów. Gdzie masz tu ów wątek pogranicza i odkrywania tego co tam się znajduje? W tym, że Tony Stark buduje sobie coraz to nowe, potężniejsze zbroje? Na tej zasadzie to i z MacGaver'a zrobisz Star Treka... To, że wspomniani herosi są naukowcami, jest drugorzędne względem tego, że są oni w stanie komuś dokopać, bo odkrywanie przez nich czegokolwiek, po prostu by się nie sprzedało.

Q__:
Kiedy wydaje mi się, że Trek jest za ważny dla amerykańskiej kultury i, że zbyt długie są jego związki z ichnim Programem Kosmicznym, by został, ze tak powiem, odgrzany. Zauważ, że astronauci urządzali reklamę filmom Abramsa, co byś o nich nie myślał:

Owszem ale zauważ też, że i ten program kosmiczny jest praktycznie żywą skamieliną, utrzymywaną chyba przez rząd USA z czystego przyzwyczajenia. Rok 1969 - człowiek na Księżycu... pokaż mi kolejny, porównywalny sukces NASA. Co nim było? Okazjonalne wysyłanie łazików na Marsa, tudzież w inne rejony Układu Słonecznego? Wysyłanie ludzi na orbitalne stacje kosmiczne? No, proszę Cię! Porównaj to sobie z przyszłością opisaną w takiej np. 2001 Odysei kosmicznej - stałe bazy na księżycu, wyprawa załogowa na Jowisza, bądź też nawet, jak zdaje się było w wersji książkowej na Saturna... Sorry, ten program sam w sobie nie jest zbyt popularny by jego wsparcie miało cokolwiek znaczyć. Trudno aby trup, trupa reanimował...

Q__:
Treka nie da się tak łatwo zabić. Pytaniem jest "tylko" w jakiej formie będzie żył...

Jako to jakiej? W formie abramsowego super-duer-hero, gdzie dzielni młodzianie ratują Federacje przed coraz to nowym Khaaanem. Takie MarcinKowe Power Rangers, tyle że z większym budżetem.

Q__:
Potrzebny jest podwójnie - raz: stary Wyścig Kosmiczny b. rozwój technologii (o użyciu b. praktycznym, przyziemnym, życiowym potem) napędzał. Dwa: jak to ujął Sagan - potrzebujemy kopii zapasowej, gdyby z Ziemią coś się stało...

Co do tych technologicznych odprysków programu kosmicznego to uważam, że to samo można było by osiągnąć bezpośrednio inwestując w rozrój konkretnych technologi. A co do obaw Sagana, to wybacz ale nie wydaje mi się by na chwilę obecną ludzka kolonia, gdzieś w Układzie Słonecznym przetrwała by zupełnie bez pomocy Ziemi - nasz Układ jest jednak zbyt jałowym miejscem.
MarcinK
Użytkownik
#56 - Wysłana: 28 Lip 2015 18:52:48 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Picard:
Peter Parker: The Nerd, sprzedawał by się tak samo dobrze jak Spider-man?

Jakoś Teoria Wielkiego Podrywu, Wzór, Zemsta Frajerów... się sprzedały.

Picard:
w tych opowieściach nie ma wątków eksploracyjnych, nie ma żadnego odkrywania

Oj Fantastyczna Czwórka, sam Tony Stark wspominał (w Potęga I Moc) że są oni raczej drużyną uczonych niż bohaterów.

Picard:
a nie o odkrywaniu innych światów. Gdzie masz tu ów wątek pogranicza i odkrywania tego co tam się znajduje

W X-men.
Spora cześć fabuły Hulków opowiada o próbach Bannera by pozbyć się go ze swojego DNA.

Picard:
Takie MarcinKowe Power Rangers,

In Space miało więcej wspólnego z trekiem niż to co serwuje abrams.

Poza tym Batman nie raz niczym eksperci z CSI tropi przestępców poprzez swoje laboratorium. Maximale dotarły na Ziemię w czasie gwałtownie przerwanej misji badawczej.
Q__
Moderator
#57 - Wysłana: 30 Lip 2015 13:14:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Bo my się chyba nie rozumiemy; ja śmiem twierdzić, że w przeciwieństwie do tego o czym mówi Marcin, w tych opowieściach nie ma wątków eksploracyjnych, nie ma żadnego odkrywania. Sam fakt, że super-duper-herosem jest intelektualista, nic tu nie zmienia, bo jego historia zawsze opowiada o ratowaniu świata przed Wielkim Złym Kimś Tam, a nie o odkrywaniu innych światów.

Poczekaj... Niekoniecznie jedno się gryzie z drugim... Zwł., że mamy np. taką serie DC (jej bohatrów pokazało nam kiedyś TM-Semic), która zwie się Challengers of the Unknown, gdzie bohaterowie są zasadniczo grupą eksploratorów:
http://en.wikipedia.org/wiki/Challengers_of_the_Un known
Jej założenia posłużyły, potem, Kirby'emu również do stworzenia - już wspólnie ze Stanem Lee - Fantastic Four, co zazębia się z tym, co napisał MarcinK:
MarcinK:
Oj Fantastyczna Czwórka, sam Tony Stark wspominał (w Potęga I Moc) że są oni raczej drużyną uczonych niż bohaterów.

Dodajmy, że istotnym elementem przygód FF są podróże kosmiczne i - zwłaszcza - międzywymiarowe, często też oglądamy Reeda w jego laboratorium (co samo w sobie może wiele fabularnie, zazwyczaj, nie wnosi, ale - przez ciągłe podkreślanie takiego, a nie innego zawodu herosa - buduje pozytywny wizerunek naukowca).

Picard:
Na tej zasadzie to i z MacGaver'a zrobisz Star Treka...

Wiesz... Sposób w jaki kapitan Kirk pokonał Gorna w TOS "Arena" uchodzi za - że tak powiem - prototyp macgyveryzmu. A sam MacGyver z kolei jest typowym scientific hero, który zainspirował wielu młodych ludzi do zainteresowania się praktyczną chemią i techniką (acz ma, niestety, na koncie i parę ofiar - domorosłych eksperymentatorów, którzy zbyt dosłownie postanowili się inspirować jego przygodami).
Znaczy... To nie jest wcale tak daleko od ST...

Picard:
No, proszę Cię! Porównaj to sobie z przyszłością opisaną w takiej np. 2001 Odysei kosmicznej - stałe bazy na księżycu, wyprawa załogowa na Jowisza, bądź też nawet, jak zdaje się było w wersji książkowej na Saturna...

Kiedy często się twierdzi, że ta wizja zostanie jeszcze zrealizowana, tylko daty zbyt śmiałe Clarke dał...

Picard:
Sorry, ten program sam w sobie nie jest zbyt popularny by jego wsparcie miało cokolwiek znaczyć. Trudno aby trup, trupa reanimował...

Bez przesady... Są to naczynia na tyle połączone, że jednak różne drobne kosmiczne sukcesy przypominają zaraz Treka, a Trek - nawet w formie ENT i Abramsverse - nieco popularności astronautyce przydaje. Tu nie chodzi zaraz o wybuch fali entuzjazmu (choć nie miałbym nic przeciwko...), a o sam fakt...

W zasadzie mam wrażenie, że wystarczy reanimować jedne z tych "zwłok" zatem, a i drugie zaczną się żywiej ruszać...

Picard:
W formie abramsowego super-duer-hero, gdzie dzielni młodzianie ratują Federacje przed coraz to nowym Khaaanem.

Taką formę miał w sumie filmowy Trek przedabramsowy od TWoK począwszy (choć tam częściej byli to krzepcy starcy), a mimo to czasem się udało przemycić jakąś technologie Genesis, jakąś scenkę spaceru kosmicznego... U Abramsa też Kirk skoczył z orbity tuż przed Baumgartnerem (i potem, po baumgartnerowym skoku i Treka wspominano - mówiłem, to się zazębia).

Picard:
Co do tych technologicznych odprysków programu kosmicznego to uważam, że to samo można było by osiągnąć bezpośrednio inwestując w rozrój konkretnych technologi.

I tak, i nie... 1. Może można było, ale uzyskano to inną drogą. 2. Kosmonautyka generowała czasem niespodziewane wyzwania, których przezwyciężenie wymagało niekonwencjonalnych pomysłów; pomysłów, które znajdowały potem wtórne zastosowanie na Ziemi (znasz historię okularów fotochromowych?). 3. Poza aspektem technologicznym, jest jeszcze ta prawda, ze jako gatunek potrzebujemy mobilizującego wyzwania i poczucia, że idziemy do przodu, zglobalizowana Ziemia tego już nie zapewni.

Picard:
A co do obaw Sagana, to wybacz ale nie wydaje mi się by na chwilę obecną ludzka kolonia, gdzieś w Układzie Słonecznym przetrwała by zupełnie bez pomocy Ziemi - nasz Układ jest jednak zbyt jałowym miejscem.

Ale to tylko znaczy, że należy szukać rozwiązań tak długo, aż możliwe będą samowystarczalne kolonie, bo inaczej...


MarcinK

MarcinK:
In Space miało więcej wspólnego z trekiem niż to co serwuje abrams.

W zakresie designu mostka - niewątpliwie.

MarcinK:
Poza tym Batman nie raz niczym eksperci z CSI tropi przestępców poprzez swoje laboratorium.

Fakt, aspekt intelektualny Batmana jest fabularnie niepomijalny. Może dlatego to najambitniejsza "typowa" seria superbohaterska.
MarcinK
Użytkownik
#58 - Wysłana: 31 Lip 2015 10:13:20 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
Fantastic Four, co zazębia się z tym, co napisał MarcinK:
MarcinK:
Oj Fantastyczna Czwórka, sam Tony Stark wspominał (w Potęga I Moc) że są oni raczej drużyną uczonych niż bohaterów.

Dodajmy, że istotnym elementem przygód FF są podróże kosmiczne i - zwłaszcza - międzywymiarowe

Znalazłem bardzo klimatyczne zdjęcie owych odkrywców:

http://x-menfilms.com/fant4stic/fantasticfour-expl orers-2/
Q__
Moderator
#59 - Wysłana: 5 Sier 2015 16:02:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracając do tematu... Taka ciekawostka związana z lądowaniem na Księżycu:
http://gizmodo.com/buzz-aldrin-proves-the-federal- government-has-a-form-fo-1721587666

Biurokracja dotarła nawet tam.
MarcinK
Użytkownik
#60 - Wysłana: 5 Wrz 2015 10:46:20
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Lądowanie na Księżycu - co nam po tym pozostało?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!