USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / O komiksach słów kilka
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#1 - Wysłana: 5 Kwi 2009 20:38:20
Odpowiedz 
Ostatnimi czasy zrobiło sie głosno o tej formie... przekazu, głównie (choc nie tylko) za sprawą ekranizacji.

Z komiksami mam same dobre wspomnienia, wiadomo czytało się Klossa, Thorgala, Kajko i Kokosza, a także liznęło sie kilka zeszytów Batmana i chyba Spidermana; a także Małego Dupka oraz Mądralę i Cwaniaka (dwa ostatnie tytuły jak przez mgłę).

Wszystko byłoby fajnie tyle, że wyrosłem- absolutnie nie przeszkadza mi to że ludziom to się podoba tylko jakoś nie rozumiem tego nagłego gloryfikowania tej formy przekazu np. teraz to nie ma komiksów tylko graphic novels że rozumiecie POWIEŚCI graficzne. Komiks to komiks cos pomiędzy animacją a opowiadaniem , nie dorównuje ani jednemu ani drugiemu (IMHO).

Stylistyka filmów robiona na bazie komiksów (Sin City, 300) fajna sprawa, tym bardziej przykra bo pokazuje czego komiksowi brak. Zeszyt z chmurkami jedni wynieśli (ku memu rozbawionemu rozdrażnieniu) na piedestał powieści (czyli niejako pełnoprawnej formy literackiej), a dla mnie (nie wiem może nie jestem jedyny) stoczyło się to do poziomu prezentacji w powerpoincie wydanej na papierze.

Starość nie radość psia krew.

Pytanie do tych którzy obcują z komiksami: O co jest kaman? Umknęło mi coś?
kanna
Użytkownik
#2 - Wysłana: 5 Kwi 2009 20:41:17
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

ech mam podobnie. ostatnio wypoźyczyłam sobie komiks Kolor magii i nie dałam rady przeczytac .
Nawet moje ulubione tng nie podchodzi mi w takiej formie.
Doctor_Who
Użytkownik
#3 - Wysłana: 5 Kwi 2009 21:02:44
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Powiem szczerze, że miałem okres w swoim życiu, mniej więcej ostatnie miesiące liceum - początek studiów kiedy zadarłem nosa i uważałem, że jestem za dużym doktorkiem i ''z komiksów wyrosłem'', nawet sprzedałem za grosze kawał mojej kolekcji (czego nie mogę odżałować do dziś), ale od jakiegoś czasu powróciłem jako ten syn marnotrawny i odkrywam na nowo świat obrazkowych historii. Nie oznacza to oczywiście, ze tak będzie w Twoim przypadku tak będzie .
Domko
Użytkownik
#4 - Wysłana: 6 Kwi 2009 11:05:44
Odpowiedz 
kanna
komiks Kolor magii

To jest coś takiego? Hmmm... Chyba jednak wolę książkę, ewentualnie film.
Pah Wraith
Użytkownik
#5 - Wysłana: 6 Kwi 2009 11:10:34
Odpowiedz 
teraz to nie ma komiksów tylko graphic novels że rozumiecie POWIEŚCI graficzne

Czytałeś Azyl Arkahm? Albo Rok Pierwszy?
Bashir
Moderator
#6 - Wysłana: 6 Kwi 2009 11:34:45
Odpowiedz 
nagłego gloryfikowania

Przesadzasz. Komiks to cały czas niszowa sprawa. 40 milionowy kraj a nakłady światowych klasyków rzadko przekraczają 1000 egzemplarzy.

głównie (choc nie tylko) za sprawą ekranizacji.


A i fakt ciągłego przenoszenia komiksów świadczy o ich wartości. I nie mówię tutaj tylko o produkcjach w stylu Spiderman'y itd.

teraz to nie ma komiksów tylko graphic novels że rozumiecie POWIEŚCI graficzne


Bo masa ludzi nie rozumie, że komiks to coś więcej niż Kaczor Donald i Trykociarze Zresztą nie ma wyrobionej jednej definicji pojęcia 'graphic novels' w Polsce.

Komiks to komiks cos pomiędzy animacją a opowiadaniem , nie dorównuje ani jednemu ani drugiemu

Komiks to jest pewne medium przekazu, które ma zalety i wady i tak samo jest z animacjami i opowiadaniami. Równie dobrze można by odwrócić Twoje twierdzenie i napisać że "animacja i opowiadanie to coś jak komiks, ale nie dorównują mu".

tym bardziej przykra bo pokazuje czego komiksowi brak.

Że niby czego ? Chyba tylko pieniędzy na promocje i szumu medialnego.

Zeszyt z chmurkami jedni wynieśli (ku memu rozbawionemu rozdrażnieniu) na piedestał powieści (czyli niejako pełnoprawnej formy literackiej), a dla mnie (nie wiem może nie jestem jedyny) stoczyło się to do poziomu prezentacji w powerpoincie wydanej na papierze.

Mam wrażenie że jesteś absolutnie nie w temacie. Nie znasz w ogóle współczesnego komiksu i nie czytałeś żadnych z nagradzanych albumów, albo chociaż z tych przeciętnych.

Kolor magii

Słabe miał recenzje co nie znaczy że wszystkie komiksy są słabe... Zresztą jak to bywa z adaptacjami. Ten kto czytał książkę zazwyczaj kręci nosem...

PS. z ostatnio wydanych pozycji polecam kawał dobrego sci-fiction:

http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/science-fictio n/1

kiedyś pisałem o Aldebaranie - były wydane w Polsce 2 pierwsze tomy, teraz poszło wydanie zbiorcze całej serii. A następnie wychodzi słynna Wieczna Wojna.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#7 - Wysłana: 6 Kwi 2009 11:58:48
Odpowiedz 
Pah Wraith
Czytałeś Azyl Arkahm? Albo Rok Pierwszy?

Co "przeczytałem" to już napisałem

Bo masa ludzi nie rozumie, że komiks to coś więcej niż Kaczor Donald i Trykociarze

I tu pies pogrzebany "coś więcej" , czy może "nie tylko" Kaczor Donald i Trykociarze?

równie dobrze można by odwrócić Twoje twierdzenie i napisać że "animacja i opowiadanie to coś jak komiks, ale nie dorównują mu".

opowiadanie operuje słowem animacja (dynamicznym) obrazem- komiks statyczny obraz + chmurki (co do słów pomijam takie jak "wziuuuuu!!!"). Komiks to trochę jak amfibia: może i po lądzie i po wodzie, ale kudy jej do samochodu , czy motorówki.


nie czytałeś

a właśnie komiksy sie czyta czy ogląda?
Bashir
Moderator
#8 - Wysłana: 6 Kwi 2009 12:31:39
Odpowiedz 
I tu pies pogrzebany "coś więcej" , czy może "nie tylko" Kaczor Donald i Trykociarze?

Eee, jak dla mnie oba zdania mają bardzo podobne znaczenia, więc nie rozumiem o co Ci chodzi.

a właśnie komiksy sie czyta czy ogląda?

To i to. Chyba że komiks jest niemy.

komiks statyczny obraz


Ale zważ na jakość niektórych z tych obrazków, przewyższającą kilkakrotnie animacje. Niektórzy rysownicy to po prostu mistrzowie pędzla (i innych narzędzi). Niektóre kadry można by śmiało powiesić w domu jako obrazy i nikt by nawet nie wpadł na to że to z komiksu. A co do wyobraźni... I tak jest potrzebna jak przy czytaniu powieści, w mniejszym stopniu, ale spójrz na to z innej strony: nigdy nie wyobrazisz sobie tego w taki sposób jak to zrobił autor. Czyli mamy pewien wgląd w wyobraźnie twórców, co może być rozwijające w nie mniejszym stopniu jak książka.
Mówisz ni to motorówka ni samochód, ale przecież ta amfibia też jest potrzebna i użyteczna, tyle że mniej rozpowszechniona.
Doctor_Who
Użytkownik
#9 - Wysłana: 6 Kwi 2009 12:31:56
Odpowiedz 
Pah Wraith
4_z_Szesciopaka

Rok Pierwszy?

Czytałem, podziwiam, tylko nie jestem do końca przekonany do tego, by jeżeli coś jest dobre, to za wszelką cenę trzeba zdrapać z tego hańbiącą etykietkę ''komiks". W końcu to co zwiemy różą pod inną nazwą też by pachniało .

Bashir

nie ma wyrobionej jednej definicji pojęcia 'graphic novels' w Polsce.

W USA chyba też nie - weźmy niektóre Aliensy, choćby Tribes z Dark Horse. To właściwie ilustrowane opowiadanie, ale zwie się ''graphic story album''.

4_z_Szesciopaka

komiksy sie czyta czy ogląda?

Ojej. A film się ogląda, czy powiedzmy słucha (dialogów choćby)? Wiadomo, że jak jest tekst i grafika, to jedno i drugie.
Nie potrzeba tak łapać za słówka.
Pah Wraith
Użytkownik
#10 - Wysłana: 6 Kwi 2009 13:31:45
Odpowiedz 
Doctor_Who
zdrapać z tego hańbiącą etykietkę ''komiks"

Poczytaj sobie df
http://en.wikipedia.org/wiki/Graphic_novel
Doctor_Who
Użytkownik
#11 - Wysłana: 6 Kwi 2009 13:35:36 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Pah Wraith

Poczytaj sobie df

Def znam, ale skłaniam się prywatnie do opinii wyrażonych w tym fragmencie ...
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#12 - Wysłana: 6 Kwi 2009 13:45:24
Odpowiedz 
Bashir
Eee, jak dla mnie oba zdania mają bardzo podobne znaczenia, więc nie rozumiem o co Ci chodzi.

"Coś więcej" niejako deprymuje kaczora donalda i trykociarzy; "nie tylko" zostawia ich w spokoju i "idzie" dalej -(tak ja to odbieram).


Ale zważ na jakość niektórych z tych obrazków, przewyższającą kilkakrotnie animacje. Niektórzy rysownicy to po prostu mistrzowie pędzla (i innych narzędzi). Niektóre kadry można by śmiało powiesić w domu jako obrazy i nikt by nawet nie wpadł na to że to z komiksu. A co do wyobraźni... I tak jest potrzebna jak przy czytaniu powieści, w mniejszym stopniu, ale spójrz na to z innej strony: nigdy nie wyobrazisz sobie tego w taki sposób jak to zrobił autor. Czyli mamy pewien wgląd w wyobraźnie twórców, co może być rozwijające w nie mniejszym stopniu jak książka.
Mówisz ni to motorówka ni samochód, ale przecież ta amfibia też jest potrzebna i użyteczna, tyle że mniej rozpowszechniona.


Albo jadę, albo pływam.

Więc bycie komiksem dla historii nie tyczących kaczorów lub trykociarzy jest czymś brzydkim i wstydliwym i dlatego próbuje się podpierać to powieścia?

Doctor_Who
Nie potrzeba tak łapać za słówka.

No wiesz są komiksy nieme

PS. Jestem ciekawy, wcale nie zamierzam niszczyć i palić komiksów i ich miłośników. Naprawdę.
Bashir
Moderator
#13 - Wysłana: 6 Kwi 2009 13:57:22
Odpowiedz 
Więc bycie komiksem dla historii nie tyczących kaczorów lub trykociarzy jest czymś brzydkim i wstydliwym i dlatego próbuje się podpierać to powieścia?

Wg mnie jest to bez znaczenia jak to się nazywa. Ale tak jak mówiłem: dla potencjalnego odbiorcy który nie miał kontaktu z ambitniejszą formą komiksu, użycie tego słowa może być deprymujące. Sam powiedz co brzmi lepiej:

"nowo wydany komiks Willa Eisnera - Umowa z Bogiem"

czy

"nowo wydana powieść graficzna Willa Eisnera - Umowa z Bogiem" ?

Czysty marketing Kiedy jakiś produkt się opatrzy klientom przedłuża się jego życie zmieniając opakowanie, dodając jakieś chwytliwe hasło reklamowe ect. Czy to dobrze czy źle, nie wiem. Jeżeli więcej osób w ten sposób zainteresuje się komiksem to raczej dobrze.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#14 - Wysłana: 6 Kwi 2009 14:08:00
Odpowiedz 
Bashir
Sam powiedz co brzmi lepiej:

"nowo wydany komiks Willa Eisnera - Umowa z Bogiem"

czy

"nowo wydana powieść graficzna Willa Eisnera - Umowa z Bogiem" ?



Na komiks mógłbym zwrócić uwagę, na hasło powieść graficzna prychnąłbym i poszedł dalej, no ale ja nie jestem "targetem" twórców i wydawców komiksów.

Hasło komiks jest dla mnie jasną i czytelną informacją o co chodzi; Pod postacią powieść graficzna chowa się dla mnie nie tyle przebiegły i szczwany marketing co kompleksy.
Picard
Użytkownik
#15 - Wysłana: 6 Kwi 2009 14:12:12
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Zeszyt z chmurkami jedni wynieśli (ku memu rozbawionemu rozdrażnieniu) na piedestał powieści (czyli niejako pełnoprawnej formy literackiej), a dla mnie (nie wiem może nie jestem jedyny) stoczyło się to do poziomu prezentacji w powerpoincie wydanej na papierze

Nie wiem jak jest teraz - bo żadnego komiksu nie miałem w ręce od 11 przeszło lat - ale zawsze śmieszyło mnie jakie komiksy był kiedyś a jednocześnie do czego rościły sobie prawo. Mam mianowicie na myśli całą tą nobilitacje formy przekazu jaką jest komiks, a o którą zdawało się niegdyś walczyć na swoich łamach wydawnictwo Tm-Semic. Zabawne jest, że nie dalej niż w zeszłym roku ukazał się w internecie wywiad przeprowadzony z redaktorem naczelnym owego wydawnictwa i stwierdził on, że... ,,osobiście woli komiks dobrze narysowany, ze słabą historią niż źle narysowany z dobrym scenariuszem." To dobrze świadczy o tym czym komiks w istocie jest - nie żeby było w tym coś złego - i stawia pytanie: po co w takim razie była cała ta batalia o jego nobilitacje?
Doctor_Who
Użytkownik
#16 - Wysłana: 6 Kwi 2009 14:19:58 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Picard

osobiście woli komiks dobrze narysowany, ze słabą historią niż źle narysowany z dobrym scenariuszem

Kiepski rysunek potrafi zabić najlepszą historię.

Ja czasem łapię się, że potrafię przełknąć niezbyt mądry scenariusz jeżeli artysta potrafi czymś mnie zachwycić od strony wizualnej.

Przy czym przez ''kiepski'' rozumiem nieudolny, a nie ''brzydki''. Pamiętam jak czytelnicy polscy zbluzgali styl McKeevera bodajże nazywając go ''obrzydliwym''.... ech... I właśnie TM-Semic się za MCKeevera dostało, choć był to zdecydowanie ambitny strzał. Kilka lat za wcześnie ...
Picard
Użytkownik
#17 - Wysłana: 6 Kwi 2009 14:31:26
Odpowiedz 
Doctor_Who

Kiepski rysunek potrafi zabić najlepszą historię.

I taka chyba jest podstawowa różnica pomiędzy filmem czy książką a komiksem. W przypadku tego pierwszego okazuje się jednak, że to styl jest ważniejszy od treści. Bo powiedź mi szczerze wolał byś zobaczyć dobrego aktora w kiepskim filmie czy dobry film ze słabym aktorem? Ja osobiście wybrał bym bez wachania drugą możliwość.
Ja też - tak jak 4_z_Szesciopaka - nie zamierzam tu wszczynać krucjaty przeciwko komiksom i ich fanom, ale pisze tylko jak się sprawy wedłóg mnie mają. No i chciał bym się zapytać znawców tematu czy rzeczywiście jest jakaś różnica pomiędzy wymienionym tu terminem: nowela graficzna a komiks, czy też zastosowanie tego terminu to czysta semantyka? Czy np. Kaczora Donalda mozna nazwać nowelą graficzną?
Eviva
Użytkownik
#18 - Wysłana: 6 Kwi 2009 14:42:28
Odpowiedz 
Ja uwielbiam niektóre komiksy -"Asterixa", "Lucky Luke'a", "Kajko i Kokosza"... niewiele więcej. Kiedyś zbierałam inne i mam je do dziś, ale ogólne zainteresowanie już mi opadło. Rzecz jasna, nie dotyczy to "StarTrek",o nie. Spod tego znaku wszystko jest mi cenne.
Picard
Użytkownik
#19 - Wysłana: 6 Kwi 2009 14:53:50
Odpowiedz 
Eviva

Rzecz jasna, nie dotyczy to "StarTrek",o nie. Spod tego znaku wszystko jest mi cenne.


No właśnie: czy istnieją jakieś naprawdę dobre komiksy - czy też nowele graficzne - Star Trek czy też tytuły są dobrym przykładem odcinania kuponów od popularności oryginału?
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 6 Kwi 2009 15:55:31 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Picard

Wtej sprawie trudno mi się wypowiedzieć, nie jestem ekspertem od komiksów, ja jedynie kocham StarTrek.
Delta
Użytkownik
#21 - Wysłana: 6 Kwi 2009 22:00:27 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Picard
No właśnie: czy istnieją jakieś naprawdę dobre komiksy - czy też nowele graficzne - Star Trek czy też tytuły są dobrym przykładem odcinania kuponów od popularności oryginału?

Kupiłem kiedyś parę (1 TNG i 3-4 DS9) i niespecjalnie mi się podobały. Ten z TNG był rzeczywiście odcinaniem kuponów -prosta do bólu historyjka o Troi i jakimś potworze (nawet nie pamiętam dokładnie o czym, przeczytałem raz i oddałem razem z tymi o DS9 rodzinie). Te z DS9 były trochę lepsze pod względem fabuły (zwłaszcza jeden o budowie Terok Nor) ale też jakieś wybitne to one nie były. Nie wiem, może akurat źle trafiłem, ale nie polecam.
Bashir
Moderator
#22 - Wysłana: 6 Kwi 2009 22:46:57
Odpowiedz 
Na komiks mógłbym zwrócić uwagę, na hasło powieść graficzna prychnąłbym i poszedł dalej, no ale ja nie jestem "targetem" twórców i wydawców komiksów.

Hasło komiks jest dla mnie jasną i czytelną informacją o co chodzi; Pod postacią powieść graficzna chowa się dla mnie nie tyle przebiegły i szczwany marketing co kompleksy.


Słusznie zauważyłeś - Ty nie, ale większość tak. Ale to z tymi kompleksami to generalnie zależy od człowieka. Jak zauważyłeś, ja śmiało walę prosto z mostu - "komiks" . Ale ten termin głównie jest ukuty chyba przez wąskie grono dziennikarzy.


Kiepski rysunek potrafi zabić najlepszą historię.

I taka chyba jest podstawowa różnica pomiędzy filmem czy książką a komiksem. W przypadku tego pierwszego okazuje się jednak, że to styl jest ważniejszy od treści. Bo powiedź mi szczerze wolał byś zobaczyć dobrego aktora w kiepskim filmie czy dobry film ze słabym aktorem? Ja osobiście wybrał bym bez wachania drugą możliwość.


IMHO to żadna różnica, tylko to też zależy od człowieka. Co kto lubi.

No i chciał bym się zapytać znawców tematu czy rzeczywiście jest jakaś różnica pomiędzy wymienionym tu terminem: nowela graficzna a komiks

Jest różnica i to znaczna. Tak jak mówiłem nie ma jasnej definicji, ale nowela graficzna ale powiedzmy, że będzie to historia zawarta w jednym tomie (teoretycznie wcześniej niepublikowana w pojedynczych albumach)no i trochę grubsza niż taki Thorgal czy Asterix Więc magazyn dla dzieci Kaczor Donald za nowele graficzną uchodzić nie może, ale już grubsze wydania i nieco ambitniejsze wydania (w końcu opowieści o KD nawet zdobywały prestiżową nagrodę Eisnera).
Doctor_Who
Użytkownik
#23 - Wysłana: 7 Kwi 2009 13:01:03
Odpowiedz 
powiedź mi szczerze wolał byś zobaczyć dobrego aktora w kiepskim filmie czy dobry film ze słabym aktorem?

A znasz jakieś naprawdę dobre filmy z naprawdę słabymi aktorami? IMHO kiepskie aktorstwo również może położyć świetny scenariusz. Czy ''Ojciec chrzestny'' dalej byłby tym samym filmem, gdyby zamiast Pacino i Brando zagrali jacyś amatorzy? Myślę, że nie.

Po za tym, nigdzie nie napisałem, że wolę słabe opowieści z dobrym rysunkiem, tylko, że mogę je przełknąć. Tak samo po ciężkim i wyczerpującym dniu lubię sobie obejrzeć coś nieskomplikowanego i widowiskowego, choć niezbyt mądrego jak powiedzmy ''Armageddon'', co nie znaczy, że przedkładam takie produkcje nad ''Odyseję kosmiczną'' czy ''ST''.

nowela graficzna ale powiedzmy, że będzie to historia zawarta w jednym tomie (teoretycznie wcześniej niepublikowana w pojedynczych albumach)no i trochę grubsza niż taki Thorgal czy Asterix

Co nie zmienia faktu, że o ile nie każdy komiks może być nazwany powieścią (nowela w polskiej nomenklaturze literaturoznawczej to jednak coś innego niż powieść ) graficzną, to większość tzw. ''graphic novels'' jest komiksem. Mimo, że osobiście lubię komiksy, to określenie ''powieść graficzna'' uznaję za termin marketingowy, owszem, czasem przydatny. Zresztą, skoro niektórzy twórcy komiksów sami go nie lubią, to chyba ten fakt coś znaczy???
Picard
Użytkownik
#24 - Wysłana: 7 Kwi 2009 13:17:10
Odpowiedz 
Bashir

IMHO to żadna różnica, tylko to też zależy od człowieka. Co kto lubi.


Nie, no serio uważasz, że nie to co się naprawdę liczy w danym dziel to: jego treść, klimat i przesłanie tylko środki jakie zaangażowane zostały do jego realizacji? Tego nie potrafię zrozumieć: bo przecież te wszystkie rysunki - tak jak, np. efekty specjalne w filmie - służyć mają zbudowaniu spójnej i ciekawej całości, powinny mieć na celu opowiedzenie jakieś historii a nie istnieć same dla siebie... Tak więc albo komiks jest rzeczywiście medium skierowanym do wielbicieli filozofii wyższości formy nad treścią, albo też podejście: ,,wole komiks ze złym scenariuszem ale ze dobrymi rysunkami", jest całkiem błędne.

Jest różnica i to znaczna.

Dzięki za wyjaśnienie sprawy! Dotąd sugerowałem się bowiem definicją umieszczoną w recenzji - zamieszonej chyba w Wyborczej - 300, gdzie autor przedstawił sylwetkę twórcy oryginału i pokrótce napisał o noweli graficznej jako o rzeczy różniącej się od komiksu jedynie nazwą. Ale jeśli jednak różnica istnienie - czy także w tematyce? - to wychodzi na to, że jednak komiksowi nie należy się taka nobilitacja jak noweli graficznej.
Doctor_Who
Użytkownik
#25 - Wysłana: 7 Kwi 2009 13:29:43 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Picard

podejście: ,,wole komiks ze złym scenariuszem ale ze dobrymi rysunkami", jest całkiem błędne.

Dlaczego? Jest to prywatna opinia faceta, a nie stwierdzenie ''komiks ze słabym scenariuszem ale z dobrymi rysunkami jet lepszy'' narzucone ex cathaedra. Każdy czyta to co lubi, oczywiście możemy zgadzać się z jego gustem, lub nie.

Jenak to co sobie ktoś, nawet pan Rustecki prywatnie sądzi o komiksach i to co lubi, nie wpływa w żadnym stopniu na tym czy są one formą sztuki zasługującą na nobilitację, czy nie.

wychodzi na to, że jednak komiksowi nie należy się taka nobilitacja jak noweli graficznej

Wiesz, jeżeli ktoś napisze i narysuje bzdurę na 300 stron, wyda to w twardej oprawie i nazwie ''graphic novel'' IMHO to to się nie stanie automatycznie lepsze od, powiedzmy ''Batman: Sanctum'' z jednej z ''zeszytowych'' edycji Batmana .
Picard
Użytkownik
#26 - Wysłana: 7 Kwi 2009 14:02:04 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Doctor_Who

Sorry, że nie odpowiedziałem na twój wcześniejszy post, ale w pośpiechu nawet go nie przeczytałem więc teraz:

A znasz jakieś naprawdę dobre filmy z naprawdę słabymi aktorami?

Cokolwiek o nim nie powiedzieć: Keanu Reeves nie zalicza się do czołówki najlepszych aktorów na świecie , jest tylko gwiazdą, którą się lubi za to jaka jest, a nie za to jak wczówa się w rolę. A mimo to jego obecność na ekranie nie psuje przyjemności z oglądania: Draculi w reżyserii Coppoli czy pierwszego Matrixa. Tak więc, owszem zdarzyło mi się widzieć naprawdę dobre filmy, z naprawdę kiepskimi aktorami.

Dlaczego? Jest to prywatna opinia faceta, a nie stwierdzenie ''komiks ze słabym scenariuszem ale z dobrymi rysunkami jet lepszy'' narzucone ex cathaedra. Każdy czyta to co lubi, oczywiście możemy zgadzać się z jego gustem, lub nie.

Ja pisze tylko, że jeśli komiks jest jednak sztuka, bardziej ambitną formą przekazu niż to się powszechnie uważa to jednak podejście owego pana redaktora jest błędne! Ale podejscie to nie jest błędne to komiks rzeczywiście nie jest tak ambitną rzeczą jak niektórzy twierdzą, że jest...

Jenak to co sobie ktoś, nawet pan Rustecki prywatnie sądzi o komiksach i to co lubi, nie wpływa w żadnym stopniu na tym czy są one formą sztuki zasługującą na nobilitację, czy nie.


Ja przytaczam jedynie opinie eksperta, który w temacie siedzi od lat i dzięki temu chyba zna się na rzeczy? Więc jego opinie powinny mieć coś wspólnego z prawdą?

Wiesz, jeżeli ktoś napisze i narysuje bzdurę na 300 stron, wyda to w twardej oprawie i nazwie ''graphic novel'' IMHO to to się nie stanie automatycznie lepsze od, powiedzmy ''Batman: Sanctum'' z jednej z ''zeszytowych'' edycji Batmana

Czyli jednak graphic novel automatycznie nie mierzy wyżej niż komiks?
Doctor_Who
Użytkownik
#27 - Wysłana: 7 Kwi 2009 14:14:00
Odpowiedz 
Picard

opinie eksperta, który w temacie siedzi od lat i dzięki temu chyba zna się na rzeczy? Więc jego opinie powinny mieć coś wspólnego z prawdą?

Przeczytaj co napisałem - to tylko opinia, a nie stwierdzenie, że taki komiks jest lepszy i już. Oczywiście możemy to podejście uważać za błędne i mamy do tego prawo. Ale czy ono zmienia sam fakt czy komiksy bywają ambitniejszą formą sztuki czy nie?

Dla przykładu - Steven Spielberg powiedział kiedyś, że lubi kręcić SF, bo wtedy może wyłączyć myślenie. Oczywiście możemy to uważać za bzdurę, ale czy to stwierdzenie samo w sobie zmienia w jakikolwiek sposób to czym jest science fiction?
Picard
Użytkownik
#28 - Wysłana: 7 Kwi 2009 14:32:46
Odpowiedz 
Doctor_Who

Przeczytaj co napisałem - to tylko opinia, a nie stwierdzenie, że taki komiks jest lepszy i już. Oczywiście możemy to podejście uważać za błędne i mamy do tego prawo. Ale czy ono zmienia sam fakt czy komiksy bywają ambitniejszą formą sztuki czy nie?

Nawet ja - osoba ,która lata temu porzuciła czytanie komiksów - jestem skłonny przyznać Ci racje, że bywają wśród nich bardziej ambitne tytuły czy wpływa to jednak jakoś na ocenę komiksu jako całości, jako medium?

Dla przykładu - Steven Spielberg powiedział kiedyś, że lubi kręcić SF, bo wtedy może wyłączyć myślenie. Oczywiście możemy to uważać za bzdurę, ale czy to stwierdzenie samo w sobie zmienia w jakikolwiek sposób to czym jest science fiction?


Dobry przykład, zła osoba do wypowiadania się na ten temat. Większośc filmów Spielberga o tematyce fantastyczno naukowej była bowiem - co tu dużo nie mówić - płytka i świadczyła raczej o tym, że pan reżyser niespecjalnie orientowałsię w tym czym jest SF. Bo Spielberg raczej skacze z kwiatka na kwiatek, sprawdza się w wielu gatunkach filmowych niż poświeca się realizacji jednego typu filmów. A Rustecki poświęcał się wyłącznie komiksom więc chyba znał się na nich lepiej niż Spielberg na SF. Ale to tylko takie moje przemyślenia, które mogą ostatecznie mijać się w z prawdą.
Madame Picard
Moderator
#29 - Wysłana: 7 Kwi 2009 15:47:40
Odpowiedz 
Picard

Nie, no serio uważasz, że nie to co się naprawdę liczy w danym dziel to: jego treść, klimat i przesłanie tylko środki jakie zaangażowane zostały do jego realizacji? Tego nie potrafię zrozumieć: bo przecież te wszystkie rysunki - tak jak, np. efekty specjalne w filmie - służyć mają zbudowaniu spójnej i ciekawej całości, powinny mieć na celu opowiedzenie jakieś historii a nie istnieć same dla siebie...

Tylko że forma to nie tylko ozdobniki i błyskotki. W takim środku przekazu, jakim jest komiks, równie ważne są rysunki co treść. Tak jak w filmie równie ważna jest treść, jak i forma, która powinna być odpowiednio dopasowana do treści. Przy czym chodzi o to, żeby forma ta była po prostu estetyczna artystycznie oraz adekwatna do treści, a nie napakowana efektami (i dotyczy to zarówno komiksu jak i filmu, i innych słowno-wizualnych form wyrazu). Sądzę, że obrazki kiczowate czy brzydkie są w stanie zepsuć każdą treść. Przy czym mówiąc "brzydkie" chodzi mi o "niewyszukane" czy "mało gustowne", a nie "pozbawione efekciarstwa".
A i tak piszę to na podstawie głębszej niewiedzy , bo komiksy ostatnio czytałam dziecięciem będąc .
Picard
Użytkownik
#30 - Wysłana: 7 Kwi 2009 18:33:32 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Madame Picard

Tylko że forma to nie tylko ozdobniki i błyskotki. W takim środku przekazu, jakim jest komiks, równie ważne są rysunki co treść. Tak jak w filmie równie ważna jest treść, jak i forma, która powinna być odpowiednio dopasowana do treśc

Co do kwestii filmu - nie mogę się z Tobą zgodzić. Zawsze za lepszy będę uważał film wartościowy, z ciekawą historią, interesującymi postaciami i niebanalnym morałem, niż barkowe ,,dzieło" kinematografii gdzie stylistka wysówa się na pierwsze miejsce. I nie, efektowność filmu nie jest nawet równie ważna, jak jego treść - to efekty mają służyć uwypukleniu zalet fabuły, a nie stanowić równie ważny co ona element filmu. Żeby lepiej zrozumieć p co chodź spójrz na mój przykład z kiepskimi aktorami w dobrych filmach.
Co do komiksu: zdajesz się jednak potwierdzać prawdziwość twierdzenia jakoby w komiksie, forma przynajmniej równała się treści - jeśli nad nią nie górowała -, a nie stanowiła jedynie jej dopełnienie.
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Różności / O komiksach słów kilka

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!