USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Dla studentów i nie tylko ;-)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Bashir
Moderator
#61 - Wysłana: 25 Lut 2009 01:48:08
Odpowiedz 
Seybr
Użytkownik
#62 - Wysłana: 25 Lut 2009 07:49:39
Odpowiedz 
Bashir

Pan ma 3 ?
kanna
Użytkownik
#63 - Wysłana: 25 Lut 2009 09:47:59
Odpowiedz 
Bashir

Pan DA 3 czyli błaganie do egzaminatora...
Madame Picard
Moderator
#64 - Wysłana: 25 Lut 2009 10:38:39
Odpowiedz 
Bashir

Piękne .

A w piątek poprawka... .
kanna
Użytkownik
#65 - Wysłana: 25 Lut 2009 10:48:52 - Edytowany przez: kanna
Odpowiedz 
Madame Picard
A w piątek poprawka...

bo Ty za ostra jesteś... i sobie niepotrzebnie pracy przysparzasz

A kawał z poprzedniej strony, przypomina mi moje doswiadczenie, z liceum. klasówka z angielskiego, pytanie otwarte za 3 p.

What is stage fright?

Nie mając zielonego pojecia napisałam zgodnie z prawdą: I do not know what stage fright is.

Dostałam 1 p.
Seybr
Użytkownik
#66 - Wysłana: 25 Lut 2009 11:20:01
Odpowiedz 
Madame Picard

Zrób kiedyś egzamin ustny, taki eksperyment. Koleś nic nie będzie wiedział, a postawisz jemu 3. Lub zadaj jakieś życiowe pytanie.

Ja kiedyś na ustnym mieszam się, mota. Facet widzi że czaje, ale głupoty gadam. Zadał mi pytanie z życia. Jak się rozgadałem, to między czasie odpowiedziałem na pytania z kartki, świadomy byłem. Średnia odpowiedzi jednego zdającego to koło 5 minut. Ja przesiedziałem 20 min. 4 dostałem, ale jak bym nie zdał, była by kampania wrześniowa ;].
Madame Picard
Moderator
#67 - Wysłana: 25 Lut 2009 13:41:58
Odpowiedz 
kanna

bo Ty za ostra jesteś...
Taaak? To co postawić ludziom, którzy oddali puste kartki? Albo napisali od jednego do pięciu zdań, w dodatku idiotycznych i nie na temat?

Taki kawał, nie wiem, czy był:
Był, na poprzedniej stronie.

Seybr

Ja kiedyś na ustnym mieszam się, mota. Facet widzi że czaje, ale głupoty gadam.
Ech, jak się człowiek mota, to przynajmniej rokuje jakieś nadzieje. Wtedy pyta się go tak długo, aż się z niego coś wyciągnie .
kanna
Użytkownik
#68 - Wysłana: 25 Lut 2009 13:53:25 - Edytowany przez: kanna
Odpowiedz 
Madame Picard

Pytanie prostsze układać - bez wielokrotnych złozeń i zaprzeczeń , jakimś się współczuciem, empatią wykazać (nie każdy socjologiem byc musi); docenic fakt, że wogóle przyszli (cos potrafi, jak się zjawili, nie ?).... Wzmocnienia pozytywne, kochana, to jest przyszłość edukcji
Madame Picard
Moderator
#69 - Wysłana: 25 Lut 2009 14:32:03
Odpowiedz 
kanna

Pytanie prostsze układać - bez wielokrotnych złozeń i zaprzeczeń
Ja jestem osobą starej daty i uważam, że człowiek legitymujący się wyższym wykształceniem powinien umieć posługiwać się zdaniami złożonymi .

ie każdy socjologiem byc musi
Oczywiście. Nie każdy też musi kończyć studia, zwłaszcza socjologiczne .

docenic fakt, że wogóle przyszli
Nie załamuj mnie...
kanna
Użytkownik
#70 - Wysłana: 25 Lut 2009 14:33:15
Odpowiedz 
Madame Picard

ale czy podwójnie złozonymi? oto jest pytanie...

no nabijam sie trochę spokojnie
Eviva
Użytkownik
#71 - Wysłana: 25 Lut 2009 14:59:38
Odpowiedz 
Madame Picard
uważam, że człowiek legitymujący się wyższym wykształceniem powinien umieć posługiwać się zdaniami złożonymi

Ja chciałabym jeszcze, żeby pisząc nie robił grzechów przeciw ortografii... mało co tak mnie razi. Wiem, ze to rodzaj zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego, ale na widok błędów ortograficznych i stylistycznych w internetowych wypowiedziach mam ochotę złapać za czerwony długopis i popodkreślać.
Seybr
Użytkownik
#72 - Wysłana: 25 Lut 2009 16:49:07
Odpowiedz 
Eviva

Korektor chcesz ?
kanna
Użytkownik
#73 - Wysłana: 25 Lut 2009 17:18:15
Odpowiedz 
Eviva
a dyslektycy?
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#74 - Wysłana: 25 Lut 2009 17:33:50
Odpowiedz 
kanna

a dyslektycy?

Odpowiem tym samym, co ma w zwyczaju mój ojciec: kiedyś to takiego delikwenta brało się, traktowało kilkakrotnie linijką po paluszkach. Ewentualnie czymś innym, w inne miejsce i dyslekcja nagle, niespodziewanie znikała...

To samo z dyskalkulią.
Eviva
Użytkownik
#75 - Wysłana: 25 Lut 2009 17:59:04
Odpowiedz 
kanna

Większość dysklektyków, z którymi miałam doczynienia, to przebiegłe lenie, którym nie chce się uczyć. Pacjentów z rzeczywistymi zaburzeniami był między nimi może jeden procent. Tak ze tłumaczenie się dysleksja przyjmuję z dużym przymrużeniem oka.
kanna
Użytkownik
#76 - Wysłana: 25 Lut 2009 18:01:37 - Edytowany przez: kanna
Odpowiedz 
Eviva

Kochana, z całym szacunkiem, fakt że spotkałaś leni-dyslektyków nie świadczy, że takie zaburzenie nie istnieje. Znam BARDZO inteligentne dzieci, które nie były w stanie nauczyć się czytać...

galaktyczny kurczak
np. Einsteina pewnie w taki spsób traktowano, jak piszesz. Wiele razy go ze szkół wywalali, bo nie radził sobie z czytaniem i pisaniem.
Eviva
Użytkownik
#77 - Wysłana: 25 Lut 2009 20:25:09
Odpowiedz 
kanna

A czy ja napisałam, że nie istnieje? Istnieje, ale w o wiele węższym zakresie, niz się to propaguje. Wiem, ze to Ty tu jesteś fachowcem - ja powtarzam jedynie opinię moich neurologów z przychodni.
Alucard87
Użytkownik
#78 - Wysłana: 25 Lut 2009 20:31:20
Odpowiedz 
Również jestem zdania takiego jak Eviva, choć znam i takiego 'true' dyslektyka. Geniusz, jeśli chodzi o elektronikę, ale konwersacja na GG z nim, to jak gwałt na języku polskim...

Z drugiej strony, jak widzę kolesi, którzy gdzieśtam legitymują się papierkiem na dysleksję, dyskalkulię, dysgrafię, dysortografię i dyscośtamjeszcze, to mam wrażenie, że lekarze/psycholodzy/ktokolwiek powinni wystawiać zbiorczy kwit na dysmózgowie...
Eviva
Użytkownik
#79 - Wysłana: 25 Lut 2009 20:35:14
Odpowiedz 
Alucard87

Cos w tym rodzaju. To trochę jak z ADHD - zawsze bezbłędnie rozróżniam dziecko z ADHD od zwyczajnie rozpaskudzonego bachora. ADHD to zaburzenie, które można z powodzeniem leczyć - na źle wychowanego małego terrorystę nie ma lekarstwa - choć pewnie Kurczak byłby innego zdania. Choroba istnieje, jednak ta diagnoza jest stanowczo nadużywana.
kanna
Użytkownik
#80 - Wysłana: 25 Lut 2009 20:45:37
Odpowiedz 
Cóż, podobnie jak w każdej dziedzinie życia i tu zdarzaja się naduzycia...

A co do ADHD.. jak mówi moja znajoma, spcejalistka od ADHD "dziecko z ADHD bywa trudne ale niewychowane dziecko z ADHD to prawdziwy koszmar"
biter
Użytkownik
#81 - Wysłana: 25 Lut 2009 20:52:15
Odpowiedz 
Dobrze, wróciłem od Narzeczonej i kilka anegdot sobie przypomnieliśmy.

p. Kiereś rok później.

Na egzamin wchodzą trzy dziewczyny (wchodzi się trójkami).

Kiereś: No to która pogłaszcze mojego konika?

Dwie dziewczyny wyszły trzecia została. Kiereś wyjął pluszowego konika, dziewczyna dostała 3.

Reszta anegdot potem. min co to był PPR. <- To taka świeżutka wczorajsza.
Eviva
Użytkownik
#82 - Wysłana: 25 Lut 2009 20:54:23
Odpowiedz 
kanna

Dziecko z ADHD - według moich doświadczeń - można przekonać do współpracy, choć często jest tak, że choć chce ono uleżeć przy badaniu, po prostu nie może. Ale rozwydrzony dzieciak, którego rodzice nawet nie próbują wziąć w karby, bo, jak twierdzą "on jest chory" to skaranie boskie dla całego otoczenia. Kiedyś pracowała u nas pielęgniarka, siostra Cezara,która po prostu bez ceregieli wyrzucała rodziców za drzwi, brała "ADHD" za kark i mówiła tym rytmem:
"Żebyś ty, gnoju jeden, był moim synem, to już ja bym cie wyleczyła. Dostawałbyś jeść raz dziennie, a trzy razy dziennie takie lanie, żebyś nie mógł siedzieć." Co ciekawe, nie było wypadku, by nie udało się jej spacyfikować w ten sposób niesfornego pacjenta.
Nie twierdzę wcale, że siostra Cezara miała bezwzględną słuszność, ale za to miała wyniki.
kanna
Użytkownik
#83 - Wysłana: 25 Lut 2009 21:02:37
Odpowiedz 
Eviva

A z moich doświadczeń (grupowych) wynika, że dziecka a mocnym ADHD nie da sie wciągnąć do pracy grupy - nawet, jak mnie lubi i sie stara, to swoich ograniczeń nie przeskoczy.
Rozwydrzone gówniarze zaś sa do wychowania, bo szybko sie orientuja, że u mamusi sa inne zasdy, a u mnie na grupie inne.

"Żebyś ty, gnoju jeden, był moim synem, to już ja bym cie wyleczyła. Dostawałbyś jeść raz dziennie, a trzy razy dziennie takie lanie, żebyś nie mógł siedzieć."

To zastrasznie w czystej formie - przemocy psychiczna wobec dziecka.
Mam tylko nadzieje, że moje dzieci nie trafia na Twoją pielęgniarkę - zrobiłabym aferę, że hej
Nie uważam , że cel uświęca środki.
Eviva
Użytkownik
#84 - Wysłana: 25 Lut 2009 21:09:18 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
kanna

Ja też nie uwazam - Cezara taka już była. Teraz jest już na emeryturze. Zresztą i dla personelu była okropna. Najdziwniejsze jest jedno - twierdziła, że kocha dzieci, a podobno biła niektórych pacjentów. Nie wiem, czy to prawda, ja jej na tym nie złapałam, ale bym się nie zdziwila. Ja otwarcie mówię, ze dzieci nie lubię - nie wyobrażam sobie jednak, żebym uderzyła dziecko.
Niestety, pielęgniarki na oddziałach dziecięcych trafiają się takie jak nasza Cezara, więc w razie hospitalizacji dobrze im patrz na ręce. Nasze korzystały, gdy mam nie było na oddziale i naprawdę bywały nieprzyjemne wobec dzieciaków.

Widzisz, Ty jesteś psychologiem - dobrze wiesz, jaki uraz wywoła to czy tamto, ale swoją drogą ciekawa jestem, co byś robiła, gdyby naraz siedziało Ci pod gabinetem dziesięciu takich potworków, a Ty byś musiała kazdemu z nich pobrać krew, i to szybko? Nie ma wtedy czasu na długotrwałą terapię.
biter
Użytkownik
#85 - Wysłana: 25 Lut 2009 22:11:26 - Edytowany przez: biter
Odpowiedz 
kanna
Eviva

Przepraszam że włączam się w połowie lub nawet pod koniec tej dyskusji ale dorzucę swoje trzy grosze - nawet jeśli już to padło a wygląda że tak. -

Po pierwsze primo: Dziecko któro ma ADHD bardzo często stara się może nie tyle wpasować co "dołączyć do grupy" ale faktycznie pewnych spraw nie przeskoczy. Moja szwagierka przyjaźni się z dziewczyną która ma ADHD. Jeśli choroba ta - jeśli to choroba - dzieli się na jakieś stopnie to ona mocnego ADHD nie ma acz kolwiek ciężko jest jej współpracować przystosować się do reguł. ale ona się stara, moja znajoma nauczycielka miała w klasie kilkoro dzieci z ADHD (w różnych latach) mówi że te dzieci naprawdę starały się i chciały współpracować. Ale miała też Dzieci ze "stwierdzonym ADHD" biorące na to jakieś prochy a będące zwyczajnie rozwydrzonymi bachorami, których rodzice zamiast w dzieciństwie wychować a jak już się nie wychowało to wziąć jednego z drugim bachora za kark i pokazać kto jest autorytetem a kto ma słuchać to polecieli do doktorka zapłacili i dostali świstek że dziecko ma ADHD.

drugie Primo, pośrednio do ciebie kanna bardzo wiele dzieci a ADHD produkują terapeuci, psychologowie, pedagodzy i lekarze. Kiedyś szło dziecko z takim zachowaniem i taki psycholog czy terapeuta w poradni mówił mamuśce "pani on nie ma żadnego ADHD jego trzeba wychować i tyle" a teraz? teraz przyjdzie dwa razy i już ma ADHD. U mnie w Liceum na 32 osoby w klasie 11-14 nie pamiętam miało kwit na ADHD a na dysleksje 90% zwyczajnie szło się do poradni (adresu kurtuazyjnie nie podam) i od ręki dostawało taki świstek, nawet nie było procedury że na Dysleksję to tam dwa czy trzy razy się przychodzi.

Wracając do koleżanki mojej szwagierki, dziewczyna znalazła sama sposób na siebie, na uspokojenie się przez kilka dni.

Zwyczajnie idzie na koncert rockowy wyskacze się wyobija o ludzi w "Pogo" wraca lekko poobijana bo tam łokciem dostanie tu ją nadepną. - kilka razy tak z nimi byłem - zupełnie inna osoba, jakbyś tonę kamieni jej z serca zdjęła.

Nie twierdzę że to pomaga w 100% ale tu wracając do znajomej nauczycielki, jak robiła dzieciakom aktywne zajęcia a nie siedzenie w grupkach i pisanie czegoś (zajęcia z polskiego) to i te dzieci z prawdziwym problemem, się aktywizowały, lepiej przyswajały wiedzę. Twierdze że większość dzieciaków ma brak wychowania i autorytetu nie ADHD a te które mają ADHD zwyczajnie wystarczy podejść do nich nieszablonowo i naprawdę można osiągnąć wiele więcej niż ładując je prochami na uspokojenie i śląc do psychologów.

Ciekawostka z relacji Kuratorium - Szkoła. Jeśli szkoła wykryje u siebie ileś tam dzieci z ADHD albo innymi problemami to dostaje dofinansowanie z kuratorium. Jak to wprowadzono to pedagog szkolna dosłownie szła korytarzem i wyliczała ty masz ADHD ty też a ty nie. Tylko po to żeby kasę dostać.

No to tyle chciałem powiedzieć. Zapewne powtórzyłem wasze słowa albo mocno zagmatwałem


PS. Terror i Zastraszenie są często naprawdę skuteczne i przynoszą zbawienne efekty. Jak sterroryzowałem dwóch synów sąsiada bo mnie już mono wkurzali, też mieli stwierdzone ADHD. Latali i mzali po ścianach samochodach itp tłukli szyby. Wprowadziłem im mały terror, raz a dobrze przestraszyłem to i grzeczni się zrobili i ADHD się wyleczyło momentalnie i dzień dobry i dowidzenia i sprzątać matce pomagają. Problemem nie było ADHD tylko brak autorytetu rodzicielskiego ale to tak jest jak się dzieciaka rozpuści.

Nie twierdzę że bicie jest sposobem wychowawczym, sam ani razu nie dostałem i wyszedłem na ludzi ale ciągłe głaskanie po główce to błąd.
galaktyczny kurczak
Użytkownik
#86 - Wysłana: 25 Lut 2009 22:17:03
Odpowiedz 
Cytam, czytam i wyszedłem na kompletnego... hmmm... aby użyć tu dobrego określenia... harpagana.

Bezsprzecznie nie sposób się nie zgodzić, że pewnien rodzaj zaburzeń występuje (choć często wiele pojęć i przypadłości jest nadużywane).

Osobiście, działając jako wolontariusz, tu i ówdzie spotkałem dzieciaki z różnymi niepełnosprawnościami. Tyle tylko, że wśród tych ludzi znajdują się i tacy, którzy okupują miejsca w Ośrodkach tylko dlatego, że wykazywali się niesfornością. Nie potrafili się zaaklimatyzować. Tyle razy słyszałem historie nauczycieli/ nauczycielek, którzy odsyłali dzieci do "normalnych" szkół. Nie kwalifikowali się do przebywania w Ośrodku dla niepełnosprawnych.
Po co to piszę? Aby podkreślić to co napisał biter, a tym samym się z nim zgodzić i uczyć fachu tego, kto już go potrafi
Pah Wraith
Użytkownik
#87 - Wysłana: 25 Lut 2009 22:21:22 - Edytowany przez: Pah Wraith
Odpowiedz 
Cytat z wiki:
Uważa się, że ADHD występuje u 4-8% dzieci w wieku wczesnoszkolnym (6-9 lat), głównie chłopców, niezależnie od rasy i kultury. Następnie częstość występowania zmniejsza się o 50% na każde 5 lat, jednakże u 60% dorosłych utrzymują się niektóre cechy zespołu (zwłaszcza dotyczące deficytów uwagi). Noszą wtedy nazwę AADD -ang. Adult attention-deficit disorder.

Notabene, jak zmierzyć jaki poziom aktywności i ruchliwości, oraz "bycia niegrzecznym" to już poziom nadmierny, kwalifikiujący się jako ADHD u dzieciarni? Przecież dzieci od tego zawsze były, są i będą, a rodziców rola jest je temperować. Tak było, jest i będzie. Tylko że teraz nagle zrobiono z tego chorobę. Ciekawe, czy w przyszłości podobnie będziemy traktować niski wzrost dzieci (w stosunku do dorosłych) albo cienkie głosy u chłopców poniżej 12 roku życia, jako choroby które należy zwalczać? Paranoja.


EDIT I jeszcze objawy z wiki:

Sfera ruchowa [edytuj]
wyraźny niepokój ruchowy w zakresie dużej i małej motoryki
niemożność pozostawania w bezruchu przez nawet krótki czas
podrywanie się z miejsca
bezcelowe chodzenie
zwiększona szybkość i częsta zmienność ruchów (wrażenie ciągłego pośpiechu)
bieganie
przymusowe wymachiwanie rękami
podskakiwanie
wzmożone drobne ruchy kończyn (machanie nogami, głośne deptanie, poruszanie palcami rąk, ciągłe zajmowanie się rzeczami, które leżą w zasięgu rąk lub nóg, kiwanie się na krześle itp.)
bieganie bez celu

Sfera poznawcza [edytuj]
trudności w skupieniu uwagi (uwaga chwiejna, wybitnie zależna od czynników afektywnych)
brak wytrwałości w przypadku małego zainteresowania i niedostrzegania bezpośredniej korzyści z działania
wzmożony odruch orientacyjny
pochopność
znaczna męczliwość w pracy intelektualnej i związana z tym nierównomierna wydajność
pobieżność myślenia
przerzucanie uwagi z obiektu na obiekt (udzielanie nieprawidłowych, nieprzemyślanych odpowiedzi na pytania lub nieprawidłowe rozwiązywanie zadań)
w badaniach inteligencji niektórzy autorzy stwierdzają poziom "poniżej spodziewanego", głównie w skalach wykonawczych
trudności wizualno-motoryczne
trudności syntetyzowania w myśleniu
brak umiejętności planowania
u wielu dzieci z zaburzeniami koncentracji uwagi występują pewnego rodzaju zaburzenia mowy lub języka, do których należą:
opóźnienie rozwoju mowy
kłopoty z artykulacją
problemy ze strukturą zdania
nieprawidłowe układanie dźwięków
Trudności stanowi również pisemne wyrażanie myśli i słowa

pamięć krótkotrwała

Sfera emocjonalna [edytuj]
nieopanowane, nieraz bardzo silne reakcje emocjonalne
wzmożona ekspresja uczuć
zwiększona wrażliwość emocjonalna na bodźce otoczenia
wybuchy złości
impulsywność działania

Często występujące cechy osobowości dziecka z zaburzeniami koncentracji uwagi [edytuj]
działanie impulsywne,
chęć dominowania w grupie
niska samoocena
okresowo występująca depresja
niedojrzałe zachowanie
zaburzenia snu:
wczesne budzenie się
trudności z zaśnięciem
niespokojny sen
rozwój fizyczny:
wysoki poziom aktywności fizycznej
rozwój społeczny:
opóźniony rozwój społeczny
trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami,
popisują się przed rówieśnikami żeby zwrócić na siebie uwagę (tzw. błazny klasowe)


PRZECIEŻ TO JEST MODELOWE ZACHOWANIE DZIECKA !!
biter
Użytkownik
#88 - Wysłana: 25 Lut 2009 22:31:07
Odpowiedz 
Pah Wraith
PRZECIEŻ TO JEST MODELOWE ZACHOWANIE DZIECKA !!

Człowieku, to jest prawie moja charakterystyka!!

No przesada ale mam gdzieś połowę z tych cech. paradoksalnie jak sie wczytać to niektóre się wzajemnie wykluczają
kanna
Użytkownik
#89 - Wysłana: 25 Lut 2009 22:49:08
Odpowiedz 
biter
ale mam gdzieś połowę z tych cech. paradoksalnie jak sie wczytać to niektóre się wzajemnie wykluczają

oczywiście, kazdy niektóre z nich ma , w różnych natężeniach - żeby stawierdzic zaburzenie musi byc ich odpowiednia liczba, w odpowiedniej konfiguracji.

Ale generalnie mylisz dwa pojęcia: dzieci z PAPIEREM na coś i dzieci, które przejawiają konkretne zaburzenia.
Mnie papier wogóle nie interesuje - może tylko jako informacja, co ktoś u dziecka zobaczył.

Mnie interesują zachowania dzieci, z którymi mam sobie radzić. Mogę je sobie nazwać ADHD, albo zespół Aspergera, albo jak mi się podoba, ale radzić sobie mam z konkretnym dzieciem (jego zachowaniem) a nie etykietką.

Co się sprawdza? bardzo jasno okreslone zasady + konsekwencje za ich nieprzestrzeganie. Działa w 90 % przypadków. Oczywiście , także cechy osobowości osoby pracującej z dzieckiem. No i warto te dzieci lubic i szanować - to zawsze pomaga.

Zastraszanie - sprawdza sie na krótką metę i wtedy, jak zastraszający jest w pobliżu. Nie zmienia, na dłuższą metę, zachowania dziecka (co jest celem wychowania). Najczęściej jest wyrazem bezradności zastraszającego - podobnie jak bicie.

Pah Wraith

opóźniony rozwój społeczny
trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami,
popisują się przed rówieśnikami żeby zwrócić na siebie uwagę (tzw. błazny klasowe)

PRZECIEŻ TO JEST MODELOWE ZACHOWANIE DZIECKA !!


Ja tu osobiście nic modelowego tu nie widzę. Uwierz mi, nie chciałbys miec dziecka z takimi trudnościami.
Bashir
Moderator
#90 - Wysłana: 26 Lut 2009 00:57:24
Odpowiedz 
http://photos.nasza-klasa.pl/7705995/75/main/e0ce5 2af3e.jpeg

to pewnie znacie i chyba już było , ale może nie wszyscy widzieli, poza tym pasuje do działu
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Dla studentów i nie tylko ;-)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!