USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Kryzys na giełdzie a życie codzienne
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Darnok
Użytkownik
#1 - Wysłana: 10 Paź 2008 19:43:40
Temat chyba mówi wszystko. Czy czujecie jakieś niedogodności związane z kryzysem, który opanował cały świat? ja kredytu żadnego nie zamierzam zaciągać, złota też nigdy nie kupowałem ani nie inwestowałem, natomiast widzę, że cena chleba jest ciągle taka sama. Nie jestem jakimś ekspertem, więc się nie znam, ale jeżeli straszą mnie w TV, że kraje bankrutują, PKO jest droższe od Yahoo! i General Motors, to chyba jest bardzo źle, tylko że ja, jako szary człek tego nie odczuwam. Mnie to dezorientuje, może mam za małą głowę do biznesu
Eviva
Użytkownik
#2 - Wysłana: 10 Paź 2008 19:52:39 - Edytowany przez: Eviva
Moja mama powiedziała jedynie tak:

- Giełda to bandycka instytucja. Na razie cacy cacy, fundusz pracy, a potem ludzie z okien skaczą. Coś takiego nie powinno istnieć w porządnym kraju.

Koty powiedziały tylko "Miau". I to tyle, jeśli chodzi o nastroje w mojej rodzinie.
kanna
Użytkownik
#3 - Wysłana: 10 Paź 2008 19:59:45 - Edytowany przez: kanna
Ja nawet mam kredyt, nieduzy, ale jest. Ale jakis strasznych zmian, czy niedogodności nie zauważam, no może poza tym, ze wywóz szamba strasznie drożeje, praktycznie z miesiąca na miesiąc
Płaci się tez więcej w supermarketach, za żywność.
Za to rzczy typu dzież, zabawki tanieją i to znacząco.
Więc w sumie bilans sie wyrównuje i jest nieźle
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 10 Paź 2008 20:49:11
Produkowałem się na nieco zbliżony (acz ogólniejszy, bo chodzi o cały sestem ekonomiczny) temat na lem.pl
http://forum.lem.pl/index.php?topic=553.msg27964
Delta
Użytkownik
#5 - Wysłana: 10 Paź 2008 21:31:16 - Edytowany przez: Delta
Darnok
Temat chyba mówi wszystko. Czy czujecie jakieś niedogodności związane z kryzysem, który opanował cały świat?

Tak. Nie idzie zarobić spokojnie złotówki. Dobrze że większość leży na koncie z przeznaczeniem pod coś innego, bo rzeczywiście byłby kłopot. A tak to trzeba przeczekać prawdopodobnie parę lat.
Za to jest (lub niedługo będzie) dobra okazja do tanich zakupów z realizacją zysków za 3-5 lat. Gdyby jeszcze było za co...

tylko że ja, jako szary człek tego nie odczuwam.

Nie odczuwasz jeszcze. Poczekaj cierpliwie na czas po wyborach w USA, dopiero możesz zobaczyć spadek. A to już się na nas odbije, bo jak wiadomo gospodarka to system naczyń połączonych.

Takie drobne czarnowidztwo.

Władze amerykańskie wpompowały w rynek 700 mld USD, to dużo... za mało. Kilka miesięcy temu wpompowały również sporą ale mniejszą od tej kwotę. I taki zastrzyk pozwolił przetrwać kilka miesięcy na jako takim poziomie. Ten czas się właśnie skończył co widać po indeksach giełdowych. Prawdopodobnie podobnie będzie obecnie po tym 700-miliardowym zastrzyku. Dlaczego? Bo to nie rozwiązało problemu, nie zlikwidowało przyczyn kryzysu. Przyczyną jak wiadomo były tzw. "złe kredyty" czyli kredyty dane ludziom, którzy mają kłopoty lub nie są w stanie ich spłacić. Oprócz konkurencji i łatwości w dostaniu kredytu, zachętą do jego wzięcia jest jego oprocentowanie. Tymczasem co robił FED (amerykański odpowiednik naszej RPP)? Obniżał stopy procentowe do minimalnych poziomów. Stopy procentowe to delikatne narzędzie. Za ich pomocą wpływa się na rozwój gospodarki. Ich obniżenie jest zachętą do brania kredytu (czyli pieniądz jest łatwo dostępny) co może pobudzić gospodarkę (ludzie biorą kredyt, kupują to co jest im potrzebne, w ten sposób powstają miejsca pracy). Problem pojawia się jednak, gdy przyczyną kłopotów są kredyty, które coraz większa rzesza ludzi ma kłopot spłacić. Powstają zatory płatnicze. Bank pożycza od innego banku pieniądze by pożyczyć Kowalskiemu. Kowalski nie płaci rat, bank nie ma z czego zapłacić bankowi od którego pożyczył kapitał, ten z kolei nie jest w stanie spłacać swoich zobowiązań. Ale to jeszcze nie wszystko. Banki by przetrwać muszą zarabiać. Jednym z istotnych źródeł zarobku jest udzielanie kredytów. Czyli chcąc nie chcąc muszą udzielać ich nadal. A chcąc być konkurencyjne i utrzymać się na rynku by móc spłacić powstałe zaległe zobowiązania, o których wspomniałem, nie mogą sobie pozwolić na zbytnie zaostrzenie warunków prowadzonej przez siebie wobec klientów polityki kredytowej. W efekcie łatwość uzyskania kredytu nadal jest duża, za to obniżenie stopy procentowej powoduje, że bank ryzykuje kolejne poważne straty. Po pierwsze, zarobi mniej bo stopa procentowa jest niższa. Po drugie, ryzyko jest większe bo jest recesja która wiąże się ze wzrostem bezrobocia, czyli z ryzykiem, że kredytobiorca nie będzie miał pracy i nie spłaci kredytu. A po trzecie, wpompowanie tak dużych sum w system powoduje, że pieniądz praktycznie jest "pusty" czyli nie ma pokrycia w towarach, co doprowadza do wzrostu inflacji. Inflacja zjada więc resztki zysków z udzielenia kredytu. Co więcej inflacja powoduje, że recesja się pogłębia i rośnie bezrobocie. Im więcej osób bez pracy, tym większa trudność spłaty zaciągniętych kredytów, czyli tym więcej osób ich nie spłaca i banki znów mają kłopot bo pożyczają, a kasa nie tylko nie zarabia, ona nie wraca, w skrajnym wypadku cała. Powstają więc gigant straty i jeszcze większy zator płatniczy, który pogrąża coraz więcej powiązanych ze sobą banków oraz firmy z innych sektorów. A stóp procentowych nie bardzo już jest jak obniżyć, bo już są na wysokości 1,5 %. Ergo: "najlepsze" dopiero przed nami.
Jak to się ma do nas (pomijając już to, że recesja gdzie indziej spowoduje trudności dla polskich eksporterów a ci z kolei przeniosą te trudności na nasz wewnętrzny rynek). W Polsce nie ma problemu ze "złymi kredytami", bo banki mają dużo bardziej wyśrubowane wymagania niż banki w Europie Zachodniej o USA nawet nie wspominając. Stopy procentowe też są wyższe i niech diabli PO wezmą za próby nacisku na ich obniżenie (tym załatwiliby nas tak, jak USA się załatwiło) więc więcej kredytobiorcę kredyt kosztuje, toteż mniej osób o niedostatecznych dochodach go bierze. Złe kredyty nie są bezpośrednim zagrożeniem dla naszego systemu bankowego. Co jest zagrożeniem? Zagrożeniem są dwie rzeczy.
1. Większość firm zagranicznych, które przez ostatnie lata otwarło się u nas. Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedyś coś tym wspominałem na Forum, że, z jednej strony, są one dobrodziejstwem, bo dają nam wgląd w technologię, miejsca pracy co było ważne przy ponad 20 % bezrobociu. Zostawiają tu też sporo pieniędzy, które powinniśmy inwestować w rozwój polskich przedsiębiorstw i władze powinny robić wszystko by tak postępować. Dlaczego? Otóż dlatego, że w obliczu takich kryzysów, zagraniczne firmy najczęściej ratują swoje aktywa w macierzystym kraju danej firmy. Czyli gdy będzie niewesoło, to poświęcą nas i inwestycje u nas, ratując tą część, która jest w kraju z którego firma pochodzi. I może się okazać, że z dnia na dzień zwiną interesy u nas, zwalniając ludzi. Nie stracą na tym, bo, po pierwsze, nakłady im się dawno zwróciły, po drugie zwłaszcza w Specjalnych Strefach Ekonomicznych władze dawały im infrastrukturę na tacy (drogi dojazdowe, uzbrojenie terenu itp.). Czyli na te bardzo kosztowne rzeczy nie ponieśli nakładów. Maszyny i urządzenia bez problemu można wywieźć. A większość z tych fabryk to hale produkcyjne z tanich materiałów, których pozostawienie lub odsprzedanie za część ceny nie będzie stratą, a na upartego to większość z tych hal można łatwo rozmontować i postawić gdzie indziej.
2. System bankowy. Większość polskich banków została sprzedana (już pominę, że za ułamek ceny) zagranicznym bankom. W końcu byliśmy proeuropejscy. Słyszeliście może w tym tygodniu, że pojawiają się głosy o nacjonalizacji banków? Pewnie tak. Ale to nie wszystko. Pojawiają się też głosy (jeśli pamiętam to np. od strony władz brytyjskich), że nadzór nad instytucjami finansowymi kraju, z którego bank pochodzi, ma być nadrzędnym ponad nadzorem kraju, w którym bank ma filię lub wykupiony inny bank. Jeśli to zostanie wprowadzone, to polski nadzór nie będzie miał nic do powiedzenia na temat decyzji podjętych zarówno przez pojedyncze banki zagraniczne jak i nadzory bankowe innych krajów. I jeśli będą potrzebować zamknąć część swoich oddziałów, to zamkną przede wszystkim te leżące poza swoimi granicami nie zwracając uwagi ani na nasze prawodawstwo ani na ewentualne sprzeciwy. Ale to nie wszystko. W razie potrzeby (a zanosi się, że będą mieć takie potrzeby), w swobodny i niezakłócony z naszej strony sposób, będą mogły wyciągnąć pieniądze ze swoich oddziałów u nas i wpompować je w swój system bankowy ratując go a nasz zostawiając samemu sobie. To dlatego w Zachodniej Europie, USA i podobnych krajach, sektor finansowy jest sektorem strategicznym równie ważnym co wydobycie surowców czy przemysł zbrojeniowy (o ile nie ważniejszym). I dlatego obce inwestycje w sektor bankowy to góra 30 % a nie jak u nas jakieś 80%. I to nam może realnie zagrażać. I tak nawiasem mówiąc, sami jesteśmy sobie winni, bo jak kiedyś wspominałem przy naszej dyskusji o UE i naszym malejącym znaczeniu w niej, wychodzimy z naszą proeuropejskością przed szereg. Pozostaje mieć nadzieję, że się nam upiecze i jakoś rozejdzie się po kościach, ale tak szczerze mówiąc, to nie liczyłbym na to, że dobrze nie oberwiemy. Pomyślcie, jeśli oni są w parszywej sytuacji, to w jakiej jesteśmy my, skoro jesteśmy całkowicie uzależnieni od ich decyzji?

A, i jeszcze jedno. Dlaczego dopiero po wyborach w Stanach? Z prostej przyczyny. To, że załamanie gospodarcze będzie i nastąpi recesja było wiadomo już w zeszłym roku. Nie ma siły, gospodarka jest cykliczna, jest czas recesji i czas wzrostów. Tym bardziej jest dziwne, że władze amerykańskie wydawały się nie dostrzegać tego, że recesja jest rzeczą naturalną i normalną i że bezsensowne jest się przed nią bronić, zwłaszcza w tak beznadziejny sposób. Co więcej tym bardziej jest dziwne, że powtarzają teraz ten sam błąd co wcześniej, ratując upadłe banki, oraz wpompowując tracącego na wartości dolara (Wiecie że Chiny odmówiły kupna amerykańskich obligacji? Nie będzie miał kto finansować ich deficytu.). Nie udało się poprzednio i teraz też się nie uda. Za to przedłuży agonię. I myślę, że o to chodzi. Bo odpowiedzią są wybory w USA. Bush niespecjalnie jest lubiany przez swoich obywateli za toczone wojny (obojętne czy część z nich ma sens). Jest on kojarzony z partią z której pochodzi i jest przez nią wspierany, czyli przez Republikanów. To powoduje, że kandydat tej partii ma mniejsze szanse niż kandydat Partii Demokratycznej. A co by było, gdyby kryzys wybuchł już w połowie 2007 roku? Dziś trwałby w najlepsze, ze spektakularnymi bankructwami, a Amerykanie psioczyliby na Busha i reprezentowaną przez niego partię. I po to (IMHO) starano się podtrzymać zapadającą się gospodarkę -licząc na to, że może się uda uniknąć poważnego krachu, a przynajmniej, że nie będzie tak duży, by McCain był skreślony z gry już na samym starcie. Co zresztą dowodzi dwóch rzeczy.
1. Polityka jest powiązana z ekonomią ale bardzo jej szkodzi.
2. Nie da się na dłuższą metę sterować sztucznie gospodarką.
Delta
Użytkownik
#6 - Wysłana: 10 Paź 2008 21:32:41
(znów mi wypracowanie ucięło )

Eviva
Giełda to bandycka instytucja.

Nie jest taka (chyba że to nasza "banana GPW" ). Giełda ma służyć gromadzeniu kapitału, czyli wpływać na zwiększenie dobrobytu. I przynajmniej po części to robi -daje firmom potrzebny kapitał. Firmy te w zamian za to dają ludziom pracę, płacę i podatki. A że raz się zarabia innym razem nie, to trudno, samo życie, inne przedsięwzięcia też niosą za sobą ryzyko. Poza tym, nikt nie kazał nikomu sprzedawać w panice. Bo jest różnica pomiędzy robieniem inwestycji a graniem na oślep licząc, że akurat się uda, a potem w popłochu wywalając akcje by zmniejszyć straty. Najlepszą strategią jest kupować wybrane spółki w czasach głębokiego kryzysu i trzymać długo. Warren Buffett jest tego dobrym przykładem. Popatrz na taki KGHM. Jej akcje zapewniają dużą płynność na GPW, nie ma problemu z ich odsprzedażą. Firma działa w pożądanej branży surowcowej. Parę lat temu jedna akcja kosztowała kilkanaście zł. W ciągu kilku lat cena wynosiła już niemal 10 razy tyle. To jest zarobek i dobre inwestowanie a nie day trading. Ma tylko jedną wadę -najlepsze efekty przynosi gdy inwestor ma się na bieżąco z czego utrzymać i ma dużą kwotę do dyspozycji co daje wymierny spory zysk (bo jaki jest sens trzymać 5000 zł przez kilka lat?). I Buffett to robi. Popatrz kryzys jest coraz większy, a dziadzio ładuje do worka ile wlezie. Ostatnio podpisał umowę z General Electric. Firma potrzebuje kapitału. Wyemituje akcji za 12 mld USD. Buffett kupi 1/4 z nich. Ale w umowie ma zagwarantowaną dywidendę co roku przez trzy lata i odkupienie tych akcji przez GE w ciągu 3 lat za kwotę minimum 10 % wyższą. Zarobi na tym minimum miliard dolarów. I ma gdzieś krach. A w razie czego, General Electric jest na tyle dużą firmą, że akcjonariuszom zawsze coś do podziału zostanie.
Przykład General Electric jest dowodem na to jak istotna i potrzebna jest giełda. Bez tych 12 mld. USD firma nie mogłaby się rozwijać, być może nie mogłaby przetrwać w czasie kryzysu. A zatrudnia ponad 300 000 ludzi (nie wspominając, że w kłopoty wpadliby i jej kontrahenci). Wyobrażasz sobie wywalenie 300000 ludzi (plus rodziny, kontrahenci i ich pracownicy z rodzinami na utrzymaniu) na bruk? I po to jest giełda -by uzyskać i pomnażać kapitał. W Polsce, przez ostatnie dwa lata, co roku do budżetu z giełdowych zysków obywateli wpadło kilka mld zł w ramach podatków. Niewiele jest innych grup zawodowych, wpłacających takie pieniądze do budżetu, z którego korzystamy przecież wszyscy.
Sh1eldeR
Użytkownik
#7 - Wysłana: 10 Paź 2008 22:01:12
U mnie na razie bez efektu. Polska IMO nie jest w aż tak złej sytuacji, bo od USA uzależnieni tak bardzo nie jesteśmy. No i my sobie nie narobiliśmy aż tylu kredytów. Jak na ironię, chronią nas nieco... okres komunizmu i pierwsze lata wolnego rynku. Wtedy kredytów się nie brało. Nigdy się nie brało na taką skalę, jak w USA. Ich rynkowi przyszło za to zapłacić straszną cenę, ale ze sporym opóźnieniem. U nas jeszcze minęło za mało czasu na to, by nasz lokalny rynek wygenerował krach.

Z drugiej strony na pewno sytuacja w USA będzie miała (duży) wpływ na gospodarkę światową, w tym również polską.


Parę dni temu sam się zacząłem zastanawiać... co się może w najbliższej przyszłości stać z inflacją? Obecnie nie mam niczego na giełdzie i na pewno w najbliższym czasie moje środki się tam nie pojawią, ale co z kasą w banku? Czy w ciągu najbliższych lat grozi nam hiperinflacja, czy też taki kryzys, jaki obserwujemy obecnie nie jest w stanie jej wygenerować? Teoretycznie hiperinflacja wymagałaby potężnego dodruku pieniędzy, a na to się chyba nigdzie nie zanosi? (choć z drugiej strony czy wstrzyknięcie 700 mld USD nie zwiększy wyraźnie poziomu inflacji dolara?)

Jak przeczekać ten kryzys? Czy nasze oszczędności mogą spać spokojnie? Czy może być tak, że w ciągu roku będą np. 2-3x mniej warte?


Aha, co do krachu i "braku efektów" u mnie to... no cóż, może jednak zaobserwowałem jakiś efekt. Ale nie ostatnio -- tylko od początku bieżącego roku. W mojej branży (IT, konkretnie Internet) zawsze jest bardzo gorąco; to strasznie wymagający rynek. Wymagający dużej zwinności. I bardzo łakomy na szczęście. Masz je, z czymś utrafisz -- jest świetnie. Nie masz go, ale działasz sprawnie i mądrze -- też jest OK. Nie masz go i działasz w miarę sprawnie i mądrze, ale podejmujesz ryzyko... i zdarzy ci się mały pech... i już cię nie ma.

Tak było od dawna, teraz jednak... zrobiło się jeszcze goręcej. "Branżowa poczta pantoflowa" ostatnio przynosi niepokojące informacje. Część z nich jest jak zwykle nieprawdziwa, jednak część udało mi się potwierdzić.

Dosłownie na moich oczach wiele znanych mi, dobrych i doświadczonych firm nieomalże splajtowało. Większości z nich udało się w porę znaleźć jakieś rozwiązanie, ale nie wszystkim. W minionych 5-10 latach takie sytuacje się praktycznie nie zdarzały (te 10 lat temu to znam z opowieści, bo wtedy nie wiązałem się jeszcze z żadnymi firmami).

To był skutek ogólnej sytuacji na giełdzie i dotyczył głównie spółek akcyjnych, które już tam były/chciały być, lub po prostu firm, które w znacznym stopniu finansowały się właśnie z giełdy. Pod tym względem ma to na mnie realny wpływ (choć nie wiem, na ile to zależy od USA), ale osobiście póki co nie mam żadnych problemów z poradzeniem sobie w tej sytuacji.

Delta
Aż mi się dziwnie czyta takie rzeczy. General Electric i podobne firmy miałyby paść...? (wiem, że akurat o GE piszesz, że sobie radzą, ale mimo to istnieje/istniała realna szansa na splajtowanie... brrr)
Delta
Użytkownik
#8 - Wysłana: 10 Paź 2008 22:21:53
Sh1eldeR
choć z drugiej strony czy wstrzyknięcie 700 mld USD nie zwiększy wyraźnie poziomu inflacji dolara?

Zwiększy (zwłaszcza, że tną stopy procentowe). Ale te 700 mld jeszcze jest do przeżycia. Gorsze jest to, że amerykańskie zadłużenie przekroczyło 10 bilionów dolarów, nadal rośnie i będzie rosło, a nikt już nie chce pożyczać. Wspomniałem o Chinach i odmowie kupna amerykańskich obligacji. Zadłużenie USA jest pięciokrotnie większe niż chińskie rezerwy, które są największe na świecie. Amerykanów ratuje tylko jedno i nie wiadomo na jak długo -ropa jest rozliczana tylko w dolarach (z wyjątkiem Iranu), co zmusza cały świat do trzymania bezwartościowej makulatury, którą kupowano po dużych jeszcze niedawno cenach. Zmartwienie jest więc nie tylko USA lecz całego świata, ale ci najważniejsi gracze poza Europą i Japonią, czyli Chiny i prawdopodobnie Indie, są skłonne do zaprzestania przejmowania się problemami USA i jeśli zostaną bardziej przyciśnięte do muru, to bez zastanowienia się machną ręką na Amerykanów, co postawi USA i Europę w bardzo ciężkiej sytuacji. Tymczasem Amerykanie zdają się tego nie zauważać i popełniają te same błędy, nie rozwiązując przyczyn problemu.

Czy może być tak, że w ciągu roku będą np. 2-3x mniej warte?

W skrajnym wypadku, możemy ich nigdy nie zobaczyć.

General Electric i podobne firmy miałyby paść...?

A pamiętasz Enron? A widziałeś ile banków padło ostatnio w USA a padło by więcej, gdyby nie pomoc rządu? Lehman Brothers miał aktywa w wysokości niemal 700 mld USD a padł jak mucha, przejęty częściowo przez inną instytucję za mniejsze pieniądze niż wartość budynku w którym była jego główna siedziba (nieco ponad 200 mln USD).
The_D
Użytkownik
#9 - Wysłana: 12 Paź 2008 00:27:22
Ja póki co kryzysu nie odczuwam. Zarabiam ile zarabiałem, wzrosyu cen żywności też nie obserwuję (choć przyznam, że zazwyczaj nie przyglądam się cenom codziennych produktów bardzo uważnie. Pieniędzy żadnych na giełdzie czy w funduszach nie mam, choć mam trochę odłożonego na lokacie.
Delta
Użytkownik
#10 - Wysłana: 12 Paź 2008 12:34:21
Dowód na to, że strategia wspomnianego Warrena Buffetta jest chyba najlepszą ze wszystkich.

"17 liderów listy "Forbsa" straciło w ciągu miesiąca po ponad miliard dolarów; jeden Buffett zdołał pomnożyć swój majątek o 8 miliardów."

http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=f41bea7b- 8fc3-45e8-aeb6-6ae5ccce5494&open=four

A tutaj giełda na wesoło:
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 14 Paź 2008 15:59:12
Delta

Dowód na to, że strategia wspomnianego Warrena Buffetta jest chyba najlepszą ze wszystkich.

Nie da ise ukryć. Choć z drugiej strony nikomu jeszcze nie udało się tak efektywnie jej naśladować.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 16 Paź 2008 19:45:42
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#13 - Wysłana: 14 Lis 2008 15:05:00
być może pierwsze piłkarskie ofiary kryzysu

http://sport.onet.pl/0,1248702,1862402,wiadomosc.h tml

i tak się kończą brytyjskie imperia piłkarskie, teraz czas na Chelsea pana Abramowicza Manchester City, Manchester Unitef, jak widać piłka sama siebie wyleczy....
EnterpriseJ
Użytkownik
#14 - Wysłana: 14 Lis 2008 15:08:07
Ciemność widzę ciemność nadchodzącą nad cały glob.ciemne czasy się zbliżają...niestety...a może się polepszy??
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#15 - Wysłana: 14 Lis 2008 15:16:58
EnterpriseJ

Ciemność widzę ciemność nadchodzącą nad cały glob.ciemne czasy się zbliżają...niestety...a może się polepszy??

dla kochanej Piłki Nożnej mam idą piękne czasy, nie będzie już wielomilionowych transferów, kluby wreszcie zaczną inwestować w wychowanków

a co do reszty to ........ socialism is back
Eviva
Użytkownik
#16 - Wysłana: 14 Lis 2008 15:27:08
FederacyjneMSZ
socialism is back

Jak on ma wracać, kiedy nigdzie nie poszedł? Nasz ustrój żyje w nas, towarzysze.
EnterpriseJ
Użytkownik
#17 - Wysłana: 14 Lis 2008 15:48:52
Eviva

Nasz ustrój żyje w nas, towarzysze.

w Rosji,Chinach,Wietnamie,Birmie,Kubie i paru innych ale powoli przemija.
biter
Użytkownik
#18 - Wysłana: 14 Lis 2008 18:46:12
Czy czujecie jakieś niedogodności związane z kryzysem, który opanował cały świat

TAK. Życie na Forum zamarło.
Eviva
Użytkownik
#19 - Wysłana: 14 Lis 2008 19:11:19
biter
Życie na Forum zamarło.

A my dwoje to pies ?
biter
Użytkownik
#20 - Wysłana: 14 Lis 2008 19:14:35
Eviva

nas nic nie pokona.
Eviva
Użytkownik
#21 - Wysłana: 14 Lis 2008 19:25:03
biter

Bo nic nie pokona Wielkiej Rewolucji, której jesteśmy częścią.
IcemanMC
Użytkownik
#22 - Wysłana: 15 Lis 2008 22:10:47
Ja zaczynam się martwić bo studiuje budownictwo. JAk zaczynałem studiować to budownictwo było świetnym działem gospodarki. Dużo pracy, wysokie zarobki itp. A teraz niestety wszystko leci na głowe także w budownictwie... Kryzys daje sie we znaki do tego stopnia ze budownictwo traci klientow. Zmniejszaja sie miejsca pracy itp. Nie chce myslec co bedzie za 1,5 roku gdy skoncze...
Delta
Użytkownik
#23 - Wysłana: 15 Lis 2008 22:31:29 - Edytowany przez: Delta
IcemanMC
Ja zaczynam się martwić bo studiuje budownictwo. JAk zaczynałem studiować to budownictwo było świetnym działem gospodarki.

Nie przejmuj się. To zawsze będzie dobry i potrzebny zawód, a koniunktura jest zmienna, nim pójdziesz na emeryturę takich cyklicznych zmian trendu zobaczysz jeszcze wiele.

Ja miałem kilka kierunków na myśli i nie mogłem się zdecydować, który wybrać. Ostatecznie wybrałem ekonomię. Po części z zainteresowań, po części, dlatego że wtedy były masowe zwolnienia i niskie płace niemal we wszystkich branżach poza tymi z ekonomii, marketingu, prawa. Później okazało się, że nie tylko ja tak wybrałem, w efekcie po paru latach zacząłem dostrzegać, że ludzi na kierunkach ekonomicznych jest dużo co utrudniać będzie znalezienie roboty. Do tego kilka roczników przede mną wyszło ze szkół wcześniej więc rynek się ludźmi z tego zawodu nasycił. Zawsze tak jest. Są czasy lepszej i gorszej koniunktury na rynku (w tym wypadku na rynku pracy). Ale jak się coś umie, to da się przeżyć do lepszych czasów.
IcemanMC
Użytkownik
#24 - Wysłana: 15 Lis 2008 22:36:57
Delta Powiem ci ze coraz czesciej studia nic nie daja. Po studiach coraz czesciej znalezc prace i coraz czesciej widzi sie ekonomiste projektujacego strony internetowe (znam takiego) budowlanca - kierowce ciezarowki (pewnie takowym bede)... studia to w sumie taka niepewna przyszlosc... Masz wyksztalcenie ale ono ci niczego nie gwarantuje
Delta
Użytkownik
#25 - Wysłana: 15 Lis 2008 22:47:57
IcemanMC
studia to w sumie taka niepewna przyszlosc... Masz wyksztalcenie ale ono ci niczego nie gwarantuje

Na to nic się nie poradzi. Żyjemy w czasach, w których nie ma żadnych gwarancji, że w jednym zawodzie przepracuje się całe życie. Pod pewnymi względami to dobrze (wymaga to większej elastyczności i aktywności od ludzi), pod pewnymi nie (podstawową wadą jest brak pewności jutra).
The_D
Użytkownik
#26 - Wysłana: 16 Lis 2008 01:15:23
Korzystając z okazji, że temat wrócił do góry chciałem zaktualizować swoją poprzednia wypowiedź. Otóż, panie i panowie, światowy kryzys odbił się na moim portfelu! Jeszcze we wrześniu byłem na kilkudniowym wyjeździe w Turcji, z którego zostało mi trochę niewydanych Euro. Z lenistwa nie wymieniłem ich od razu po przyjeździe, a gdy kurs poszybował w górę w końcu ruszyłem tyłek do kantoru i sprzedałem kilka zł drożej niż kupiłem.
Delta
Użytkownik
#27 - Wysłana: 26 Lis 2008 10:17:48
Madame Picard
Moderator
#28 - Wysłana: 25 Wrz 2009 13:36:33
O tym, dlaczego o społeczeństwie powinni wypowiadać się socjologowie, a nie matematycy :
http://www.polityka.pl/indyk-w-bablach/Lead30,936, 300640,18/
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 1 Cze 2013 02:30:15
Odwrotna strona zagadnienia czyli rzecz o budżetach obywateli RP:
http://biznes.onet.pl/zycie-za-5000-zlotych-luksus -czy-wegetacja,18493,5521152,5451429,468,1,news-de tal
Tekst niezbyt odkrywczy (Captain Obvious go pisał?), ale jako punkt wyjścia do dyskusji się nada.
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 2 Wrz 2013 17:14:07
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Kryzys na giełdzie a życie codzienne

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!