USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Wierzycie w Boga?
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  13  14  15  »» 
Autor Wiadomość
baldur
Użytkownik
#271 - Wysłana: 10 Gru 2007 18:53:50 - Edytowany przez: baldur
W sensie czysto kulturowym, więc absolutnie względnym.

Kulturowe = nietrwałe i zmienne.

dokładnie. Ale nie możemy dyskutować o innym ujęciu Boga, bo w innym po prostu nie istnieje.

Ale to bezsensowny relatywizm do niczego nie prowadzący...

w naukach społecznych sprawdza się znakomicie

Ale czy od tego będą w stanie np. bieg orbit zmieniać siłą woli?

a jak będą w stanie - to czy będą Bogami??
BTW: nie mam bladego pojęcia w tym temacie, ale czy gdyby Bush i Putin się umówili, i odpalili cały arsenał jądrowy w jednym miejscu równocześnie, to czy nie miałoby to wpływu na orbitę Ziemi?? .

Ma, skoro nawet prawa fizyki oparte są na prawdopodobieństwie...

ale jakie to ma znaczenie dla Supermana?? Jeśli się zdarzy, to się zdarzy i już . Prawdopodobne jest, że grawitacja na niego nie zadziała. A stopień prawdopodobieństwa nie ma znaczenia, bo może się zdarzyć też pełno różnych innych dziwnych rzeczy (chyba, że ja tego nie rozumiem - jeśli możesz to rozwiń)

W pewnym sensie: czyli "nie do końca"...

nie "nie do końca", tylko np. "w pewnym ujęciu"

Ale szczegóły też się liczą....

oczywiście, że jest to ciekawy temat, ale jego rozstrzygnięcie raczej nie posunie nas dalej w dyskusji
(a może się mylę?? może to jest właśnie sedno sprawy?? Na ile teorie Newtona możemy uznawać za "dające nam pojęcie o prawdzie", w świetle najnowszych teorii relatywistycznych?)
Sh1eldeR
Użytkownik
#272 - Wysłana: 10 Gru 2007 19:31:28 - Edytowany przez: Sh1eldeR
baldur
czy gdyby Bush i Putin się umówili, i odpalili cały arsenał jądrowy w jednym miejscu równocześnie, to czy nie miałoby to wpływu na orbitę Ziemi??

Nie mialoby . Uderzenia duzych meteorytow to eksplozja porownywalna z wybuchem rzedu setek milionow megaton TNT (!). Bomba atomowa zrzucona na Hiroszime to kilkadziesiat kiloton.

Rakietowe pociski balistyczne Trident II D-5 przenoszone przez amerykanskie okrety podwodne z napedem nuklearnym klasy Ohio maja moc rzedu 1Mt, podzielona na kilka manewrujacych glowic. Ohio moze zabrac na poklad maksymalnie 24 rakiety Trident, a MW USA ma okolo 15 takich okretow. W sumie daje to moc ~360 megaton. Trzeba wiedziec, ze okrety podwodne -- nosiciele rakietowych pociskow balistycznych -- stanowia obecnie istotna czesc arsenalu nuklearnego USA.

Nawet jesli USA mialoby wiecej srodkow nuklearnych, np. 1 000 megaton, albo i 10 000, a Rosja mialaby tyle samo sprawnych glowic, wciaz nijak by sie to mialo do grubych milionow megaton wyzwalanych przez upadki meteorytow...

...ktore i tak nie zmienily specjalnie orbity Ziemi

O mechanice klasycznej, relatywistycznej, kwantowej i prawdopodobienstwie:

Ja bym tez zawsze dodawal "w pewnym sensie", jesli musialbym powiedziec, ze nowe teorie obalaja mechanike klasyczna. Faktycznie, jesli bysmy mieli rozpatrywac bardzo duze predkosci (relatywistyczne) lub bardzo male obiekty (jak w mechanice kwantowej), to wtedy klasyczne prawa mechaniki sie calkowicie zalamuja.

Jednak nadal pozostaja bardzo dobrym, praktycznym przyblizeniem w zdecydowanej wiekszosci zyciowych sytuacji.

Podobnie liczenie predkosci przy uzyciu rownan Einsteina w momencie gdy jedziemy samochodem jest zupelnie bez sensu, nawet gdy jedziemy 400km/h veyronem. Niedokladnosc mechaniki klasycznej przy takich predkosciach to cos rzedu drobniusienkich ulamkow procenta, sam nie wiem ile to miejsc po przecinku... 10? 15? Szacujac na szybko w pamieci, to cos kolo tego (porownujemy kwadraty predkosci -- ~100 metrow na sekunde, czyli predkosc naszego supersamochodu i predkosc swiatla, czyli... 300 000 000m/s). To troche nadmiarowa dokladnosc, bo np. jesli zmierzylibysmy metrowy obiekt z dokladnoscia co do jednego atomu, mielibysmy 10 miejsc po przecinku
baldur
Użytkownik
#273 - Wysłana: 10 Gru 2007 19:40:47
Sh1eldeR

dzięki za wyjaśnienie . Swoją drogą nie wiedziałem, że taki byle meteoryt przy upadku na Ziemię stwarza aż takie zagrożenie... dobrze, że się spalają w atmosferze
Sh1eldeR
Użytkownik
#274 - Wysłana: 10 Gru 2007 19:49:27
baldur
To jednak bardzo duzy kawalek skaly/zelastwa rozpedzony do bardzo duzej predkosci

Chociaz tutaj chodzilo mi o te duze meteoryty. Takie uderzenia moga spowodowac katastrofe wrecz globalna. Oprocz calkowitego lokalnego zniszczenia (lokalne = co najmniej w promieniu setek kilometrow), powoduja jeszcze tsunami i moga spowodowac trwajaca kilka lat "zime nuklearna".

Takze nawet 1000x slabsze nacisniecie czerwonego przycisku nie byloby zbyt przyjemne dla ludzkosci i w ogole zywych organizmow.

Ale Ziemia orbity by raczej nie zmienila
Jurgen
Moderator
#275 - Wysłana: 10 Gru 2007 19:53:58
czy gdyby Bush i Putin się umówili, i odpalili cały arsenał jądrowy w jednym miejscu równocześnie, to czy nie miałoby to wpływu na orbitę Ziemi??

Nie mialoby


Jak nie miałoby, jakby miało. Że znikomo mały, to fakt, ale to zawsze jest jakiś wpływ.

Wiem, czepiam się.
baldur
Użytkownik
#276 - Wysłana: 11 Gru 2007 01:23:08 - Edytowany przez: baldur
Sh1eldeR

Ja bym tez zawsze dodawal "w pewnym sensie", jesli musialbym powiedziec, ze nowe teorie obalaja mechanike klasyczna

ja to rozumiem tak:
obala, ponieważ kiedyś (przed XX wiekiem) uważano, że mechanika Newtona trafnie opisuje wszystkie zjawiska, czyli świat rządzi się prawami tej torii. W XX wieku odkryto, że tak nie jest, więc wniosek jest prosty: mechanika Newtona jest błędna w tym sensie, że nie opisuje poprawnie świata. Zupełnie podobna sytuacja była z Kopernikiem. Dawniej teoria geocentryczna wydawała się trafnie opisywać ruch ciał niebieskich, dopiero Kopernik odkrył teorię, która czyni to lepiej. I właśnie w tym sensie teoria heliocentryczna obala geocentryczną (chociaż być może geocentryczna była prostsza do obliczania ruchu gwiazd i dawała w miarę dokładne wyniki), a mechaniki relatywistyczne obalają mechanikę klasyczną.

Jurgen


Jak nie miałoby, jakby miało. Że znikomo mały, to fakt, ale to zawsze jest jakiś wpływ.

hehe, dokładnie. Motyl w Singapurze powoduje huragan na Florydzie .
Darnok
Użytkownik
#277 - Wysłana: 11 Gru 2007 15:57:59 - Edytowany przez: Darnok
lub bardzo male obiekty (jak w mechanice kwantowej), to wtedy klasyczne prawa mechaniki sie calkowicie zalamuja.

lub gigantyczne, jak gromady gwiazd a jeżeli chodzi o wpływ- to wystarczy skoczyć, i już wywieramy wpływ na ziemię, znikomy, ale jest
Q__
Moderator
#278 - Wysłana: 11 Gru 2007 16:15:28
Do meritum (zwłaszcza tez baldura) odniosę się w wolnej chwili.

Aktualnie chciałem powiedzieć jedną rzecz związaną z tematem, którą nedawn wyczytałem. Otóż w świecie naukowym postawy religijne zdarzają się najczęściej wśród fizyków i matematyków (chodzi tu o matematyczny ład Wszechświata i różne "cudności" związane z fizyką teoretyczną). A najrzadziej wśród przedstawicieli nauk biologicznych (na to z kolei ma wpływ okrucieństwo ewolucji, bezlitosność chorób i śmierci).
baldur
Użytkownik
#279 - Wysłana: 11 Gru 2007 22:54:54 - Edytowany przez: baldur
Q__

i chyba zapewne tak jest, jak piszesz, chociaż o biologach, którzy uważają, że ich odkrycia potwierdzają istnienie Boga też słyszałem. (i nie mam wcale na myśli M. Giertycha z jego Smokiem Wawelskim )

W ogóle argument z celowości zawsze był najsilniejszym dowodem na istnienie Boga (i najbardziej przekonywującym).
Q__
Moderator
#280 - Wysłana: 12 Gru 2007 01:38:53
baldur

i chyba zapewne tak jest, jak piszesz, chociaż o biologach, którzy uważają, że ich odkrycia potwierdzają istnienie Boga też słyszałem.

Jak i o fizykach-ateistach...

W ogóle argument z celowości zawsze był najsilniejszym dowodem na istnienie Boga (i najbardziej przekonywującym).

Indeed. Tylko teraz pytanie: po czym poznać co jest "celowe" a co nie?
baldur
Użytkownik
#281 - Wysłana: 12 Gru 2007 08:59:56 - Edytowany przez: baldur
Q__

Indeed. Tylko teraz pytanie: po czym poznać co jest "celowe" a co nie?

pytanie nie za bardzo do mnie, bo ja akurat uważam, że się nie da . Sam argument jest oczywiście mocno naciągany, wywiedziony a posteriori (dobrze piszę?), a sama analogia dość łatwa do ośmieszenia. W porównaniu jednak z innymi argumentami (np. z przyczy sprawczej, ontologicznym) i tak wygląda najlepiej.
Sh1eldeR
Użytkownik
#282 - Wysłana: 13 Gru 2007 00:09:33
W ogóle argument z celowości zawsze był najsilniejszym dowodem na istnienie Boga (i najbardziej przekonywującym).

Chodzi o to, ze np. wszystkie stale fizyczne sa 'idealnie' tak dobrane, by mogly powstac galaktyki, gwiazdy, planety i zycie?

Jak dla mnie to nie jest to zbyt silny argument. Po pierwsze slyszalem rowniez, ze niektore z podstawowych oddzialywan pomiedzy czastkami sa tak slabe, ze nie maja wiekszego znaczenia -- gdyby nagle zniknely, nic by sie nie zmienilo. Chodzilo chyba konkretnie o oddzialywanie slabe.

Nie wiem, czy to prawda, czy nie. Slyszalem rowniez i taka naukowa opinie (?), ze niewielka zmiana wartosci fizycznych (w tym sily wszystkich oddzialywan) uniemozliwilaby zycie we Wszechswiecie. Przynajmniej takie, jakie znamy.

Nie mam kompetencji zeby to rozstrzygnac, wiec po prostu to zignoruje.

Tak czy inaczej, teoria o celowosci jako o dowodzie kreacjonizmu (w jakimkolwiek sensie) moze zostac obalona na przyklad przez zastosowanie dwoch prostych i spojnych teorii/wnioskowan:
1. Teoria wszechswiatow rownoleglych.
2. Zasada antropiczna.

Wg pierwszej teorii mogla powstac wrecz nieskonczona liczba wszechswiatow. Kazdy o innych wartosciach stalych fizycznych. Byc moze ogromna wiekszosc z nich jest "bez sensu" jesli chodzi o zdolnosc podtrzymywania zycia. Nie mniej jednak my zyjemy w jednym z takich wszechswiatow... I nie jest niczym szczegolnym, ze zyjemy akurat w tym, w ktorym zyjemy.

Tutaj do akcji wchodzi zasada antropiczna. Mowi ona, ze wszechswiat jest taki, jaki jest, poniewaz... my w nim zyjemy. Nie chodzi tu jednak o zaden cud. Byc moze przed naszym wszechswiatem w tym miejscu byl jakis inny (belkot ale tutaj to nic nie szkodzi), ale nie nadajacy sie do zycia. W takim wszechswiecie nie wyksztalcily sie zywe, inteligentne istoty mogace zadac pytanie "czemu wszechswiat jest taki jaki jest?".

Zawsze, gdy takie istoty sie wyksztalca, to wszechswiat musi w jakims stopniu sprzyjac zyciu!

Rownie dobrze nasz obecny wszechswiat moglby nie pozwalac na istnienie jakiegokolwiek zycia. Wtedy mielibysmy pecha -- nie byloby nas tu i nie moglibysmy pytac o to, czemu wszechswiat jest taki, jaki jest. Za to jakies inne zycie pojawiloby sie w innym wszechswiecie i to tamci mogliby sie uwazac za szczesciarzy.

To troche tak, jak z takim eksperymentem myslowym: pojdzcie na pole golfowe i uderzcie z calej sily w pileczke, w losowym kierunku. Po upadku pilku znajdzcie ja i odpowiedzcie sobie na pytanie: jakie jest prawdopodobienstwo, ze pileczka upadnie wlasnie dokladnie na tym zdzble trawy, na ktorym upadla? Bardzo, bardzo niewielkie. A jednak tam upadla. A wy przeciez uderzyliscie ja zupelnie na pale. Czy to swiadczy o czymkolwiek? O jakiejkolwiek celowosci? Umilowaniu wlasnie tego zdzbla trawy? Nie. Pileczka po prostu musiala upasc na jakims zdzble. Co by sie nie dzialo (chyba zeby wpadla w piach, hehe), jakies zbdzlo mogloby sie czuc wyroznione. Ale nie ma w tym zadnego cudu, ani celu.

Zreszta jakby tak sie zastanowic, to wszechswiat nie wydaje sie byc idealnym mechanizmem pozwalajacym na zycie. Jest ogromny. Sam nasz Uklad Sloneczny jest ogromny. A wyglada na to, ze zycie rozwinelo sie i istnieje tylko na jednej planecie. W dodatku na bardzo malej czesci jej objetosci. 100km pod skorupa Ziemi pewnie nic by nie przezylo. 100km nad jej powierzchnia tez zycie nie mogloby funkcjonowac (choc prymitywne zycie mogloby przetrwac przez jakis czas). Cala ogromna pusta przestrzen w Ukladzie Slonecznym nie nadaje sie do zycia, podobnie jak wiekszosc znajdujacych sie w nim planet. A po co nam Pluton, tak w ogole? Czy jest niezbedny do zycia? Watpie. Czy najblizsza gwiazda, Alpha Centauri, jest niezbedna do tego, by na Ziemi moglo byc zycie? Tez jakos watpie -- to olbrzymia, ogromna masa, nieporownywalnie wieksza od masy wszystkich organizmow zywych, jakie sa i kiedykolwiek byly na Ziemi. A mimo to jest kompletnie niepotrzebna.

Tak samo zreszta z innymi galaktykami. Gdyby w tym momencie zniknely, nic by sie nie stalo. Zycie na Ziemi mogloby przetrwac jeszcze pare miliardow lat.

Gdyby nie te wielkie katastrofy i wielkie wymieranie, ktore parokrotnie w historii juz nastapilo. Ile gatunkow zyjacych na Ziemi wymarlo? 90%? 95%? 99%?

Koniec koncow jakos nie wydaje mi sie, by Wszechswiat byl jednym wielkim, precyzyjnie stworzonym mechanizmem podtrzymujacym i tworzacym zycie. Wydaje sie tu byc od cholery kompletnie niepotrzebnych czesci. A samo tworzenie i podtrzymywanie zycia nie wydaje mu sie wychodzic najlepiej...

Nie probuje tu rozstrzygnac tego, czy Bog (jakikolwiek) istnieje, czy nie. Chcialbym to wiedziec i moc Wam powiedziec . Dla mnie jednak ten argument o celowosci jest mocno, errm, zaburaczony i ma liczne luki.

Aha, to nie powinno miec zadnego znaczenia, ale powiem, ze sam nie jestem ateista i nie mam zamiaru nikogo na nic przekabacic (nie cierpie czegos takiego, podobnie jak tych glupich internetowych krucjat przeciw-katolickich np.).

Moim zdaniem, jesli ktos wierzy w Boga, jest mu z tym dobrze i nie robi przez to zbyt szkodliwych (dla siebie i/lub innych) glupstw, to swietnie. Wtedy wiara mu moze jak najbardziej pomagac.
Q__
Moderator
#283 - Wysłana: 13 Gru 2007 00:36:35
Sh1eldeR

Chodzi o to, ze np. wszystkie stale fizyczne sa 'idealnie' tak dobrane, by mogly powstac galaktyki, gwiazdy, planety i zycie?

Tzw. Zasada Antropiczna? Jak dla mnie jest ona trochę naciągana i przypomina mi uwspółcześnioną wersję scholastycznych wywodów o jawnej korelacji ilości otworów w głowie i planet... To takie odwarcanie kota ogonem...

Per analogiam: wezmę młotek i walnę w gipsową ścianę robiąc wgniecenie, a potem ktoś będzie wmawiał, że kształt młotka jest dostosowany do kształtu wgniecenia, nie vice versa...

Lubię twórczość Baxtera bo on się z tej zasady wręcz śmieje...
Sh1eldeR
Użytkownik
#284 - Wysłana: 13 Gru 2007 01:09:54
Per analogiam: wezmę młotek i walnę w gipsową ścianę robiąc wgniecenie, a potem ktoś będzie wmawiał, że kształt młotka jest dostosowany do kształtu wgniecenia, nie vice versa...

Wedlug mnie to calkiem niezla analogia, ale jest specjalnie tak ulozona, zeby brzmiec bez sensu .

Wiecej wspolnego z rownoleglymi wszechswiatami i zasada antropiczna mialaby po takiej przerobce:

Wyobraz sobie, ze bierzesz powiedzmy ze swojej kuchni 10 losowych przedmiotow (kuchnia to pomieszczenie z najsmieszniejszymi przedmiotami w moim domu, wsrod ktorych znajduje sie mlotek, dlatego ja wybralem). I rzucasz tym wszystkim w sciane.

Na pewno wyjatkowo efektywnie wyglada rzucanie zawartoscia lodowki: pomidory i jajka zostawiaja fajna plame. Z kolei gąbka i scierka nie zostawiaja na scianie zadnego sladu. Szklanki moga spowodowac niewielkie odpryski farby. Miedzy innymi rzeczami rzucasz tez oczywiscie mlotkiem.

Rozszerzmy nasza wizje. Niech sciana bedzie z gipsu i niech bedzie podzielona na 10 czesci. Za kazda z tych czesci sciany niech na taborecie siedzi sobie nadmuchiwany rozowy krolik w kelvarowym chelmie i niech czyta gazete.

Powiedzmy, ze 9/10 przedmiotow bylo lekkich (mogloby to byc tylko 8/10 i nic by to nie zmienilo).

No to 9/10 krolikow po naszej akcji nadal czyta sobie spokojnie gazete. Co najwyzej niektorzy z nich slyszeli za scianka dzwiek tluczonego szkla.

Jeden natomiast widzi wyrwe w scianie i masuje sobie glowe, w ktora wlasnie oberwal ciezkim przedmiotem.

I ten krolik mowi: "hmm, skoro dostalem w leb, to to musial byc jakis mlotek! dobrze, ze chociaz mialem helmofon".

Pozostalych 9 krolikow zyje w nieswiadomosci, ze cos tam sie w ogole dzialo. Nie musza nawet wiedziec, ze ktos rzucal czyms w sciane. Nawet ci, ktorzy slyszeli szklo nie maja pewnosci, czy cos spadlo na podloge, czy zostalo rzucone w sciane z duza sila.

Ten jeden (nie)szczesliwy krolik jest jednak wie, ze ktos go czyms musial rzucic. Moze tez okreslic z grubsza rozmiary/mase/predkosc obiektu, ktory walnal go w glowe. Moze nawet po wglebieniu na kasku dojdzie do tego, ze to musial byc mlotek.

To rozumowanie podobne nieco do zasady antropicznej: skoro na jego glowie istnieje guz, moze wywnioskowac, ze dostal czyms w leb. Moze sprawdzic, ze przelecialo to przez sciane. Moze wydedukowac, ze byl to niewielki ciezki przedmiot zostawiajacy slady ludzaco podobne do mlotka.

Nie znaczy to, ze mlotek zostal dostosowany do ksztaltu jego guza . Jesli jednak krolik przez dziure w scianie zajrzy do kuchni i zda sobie sprawe, ze po drugiej stronie sciany lezy mnostwo potluczonego szkla, pomidorow, scierek itp. to nawet jesli po jego stronie sciany sa "przegródki" oddzielajace go od innych krolikow, jest w stanie wydedukowac ze kolo niego moga byc inne kroliki i to zupelnie nieswiadome wydarzen z kuchni. Jesli nie wiedza o tych wydarzeniach, nie moga sie nad nimi zastanawiac. A nasz szczesliwy krolik teraz mysli sobie, kto go tym mlotkiem walnal (i nie, nie jest to analogia do Boga... tylko do praw rzadzacych natura/wszechswiatem).

Kroliczki to moga byc rownolegle wszechswiaty. Przedmioty z kuchni lataly w strone sciany przypadkowo, bez ladu i skladu. Krolikowi-szczesciarzowi (?) akurat trafilo sie cos tak ciezkiego, ze wyrosl mu guz i moze sie teraz zastanawiac, co sie tam stalo (tutaj guz moze byc analogia do zycia! LOL!).

Inne kroliczki nie sa tego swiadome. Tez istnieja, ale nie spytaja sie co sie dzialo w kuchni.

W tym przykladzie mogli cos slyszec, ale rownie dobrze scianka gipsowa mogla byc malo odporna na uszkodzenia, ale dzwiekoszczelna.
baldur
Użytkownik
#285 - Wysłana: 13 Gru 2007 14:37:42
Sh1eldeR

Nie probuje tu rozstrzygnac tego, czy Bog (jakikolwiek) istnieje, czy nie. Chcialbym to wiedziec i moc Wam powiedziec . Dla mnie jednak ten argument o celowosci jest mocno, errm, zaburaczony i ma liczne luki.

ja nie twierdzę, że jest to dobry argument . Uważam tylko, że pośród licznych buraczanych argumentów, ten jest akurat najmniej buraczany (co ciekawe, to właśnie z tego argumentu wyowodzono też, że Bóg musi być w jakimś sensie podobny do człowieka!!!)
Co do argumentów przeciwko niemu, masz pełną rację.

natomiast odnośnie "przykładu króliczka"

Uważam identycznie jak Ty . Co więcej muszę przyznać, że jestem zwolennikiem tzw. "wieloświatowej" interpretacji mechaniki kwantowej (BTW byłem jej zwolennikiem jeszcze zanim się dowiedziałem co to jest mechanika kwantowa - to dopiero osiągnięcie ).
Q__
Moderator
#286 - Wysłana: 13 Gru 2007 16:30:51
baldur

co ciekawe, to właśnie z tego argumentu wyowodzono też, że Bóg musi być w jakimś sensie podobny do człowieka!!!

W sensie matematycznego myślenia mianowice.
baldur
Użytkownik
#287 - Wysłana: 13 Gru 2007 16:36:46
Q__

W sensie matematycznego myślenia mianowice.

nie tylko. Uważano, że analogia między tworami ludzkimi, a "tworami boskimi" jest na tyle duża, że Bóg musi być przynajmniej "mentalnie" podobny do człowieka. Zapewne były to jednak błędne spostrzeżenia, bo ja np żadnej analogii nie dostrzegam .
Q__
Moderator
#288 - Wysłana: 13 Gru 2007 17:07:40
baldur

ważano, że analogia między tworami ludzkimi, a "tworami boskimi" jest na tyle duża, że Bóg musi być przynajmniej "mentalnie" podobny do człowieka.

A to na jakiej podstawie tak sądzono? (Ach ta nasza gatunkowa mania wielkości...)

bo ja np żadnej analogii nie dostrzegam .

Ja też... (Poza matematyką...)
baldur
Użytkownik
#289 - Wysłana: 13 Gru 2007 17:25:47 - Edytowany przez: baldur
Q__

twierdzono (hmmm, a może niektórzy tak nadal uważają?), że świat (przyrodniczy, kosmiczny) przypomina wytwory ludzkie, np. Bóg: stworzył słońce, człowiek żarówkę; Bóg wszechświat, człowiek dom; mechanizmy zachodzące w komórce, przypominają mechanizmy wytworzone przez ludzi. Są te przykłady oczywiście maxymalnie naciągane, ale tak kiedyś uważano
Q__
Moderator
#290 - Wysłana: 13 Gru 2007 17:35:06
baldur

twierdzono (hmmm, a może niektórzy tak nadal uważają?), że świat (przyrodniczy, kosmiczny) przypomina wytwory ludzkie, np. Bóg: stworzył słońce, człowiek żarówkę; Bóg wszechświat, człowiek dom; mechanizmy zachodzące w komórce, przypominają mechanizmy wytworzone przez ludzi. Są te przykłady oczywiście maxymalnie naciągane, ale tak kiedyś uważano

Rozweinięta forma "argumentacji" z planetami i dziurami w głowie. Pathetic.
Doctor_Who
Użytkownik
#291 - Wysłana: 5 Sty 2008 00:19:08
List otwarty do posła Macieja Giertycha:

Drogi Panie Pośle,
ostatnio słyszałem w którymś z Pana licznych wywiadów, że dla Pana, praktykującego katolika, homoseksualizm jest odrazą, tak jak jest to napisane w 3 Ks. Mojżeszowej 18:22 i nie można tego ominąć. Dziękuję za wszystko, co Pan robi, by edukować ludzi w zakresie Prawa Boskiego. Dużo się dowiedziałem, słuchając Pana wypowiedzi, i staram się podzielić tą wiedzą z jak największą liczbą ludzi. Gdy ktoś usiłuje bronić homoseksualistów na przykład, przypominam mu po prostu, że 3 Ks. Moj. 18:22 mówi jasno, że jest to obrzydliwość. Koniec rozmowy. Mimo tego potrzebuję Pana pomocy odnośnie kilku specyficznych praw, by móc je wdrażać w czyn.

1. Gdy spalam byka na ołtarzu ofiarnym, wiem, że to powoduje woń, która jest Bogu przyjemna (3 Ks. Moj. 19). Problem jest z moimi sąsiadami. Mówią, że dla nich zapach ten nie jest przyjemny. Czy mam ich ignorować?

2. Chciałbym sprzedać swoją córkę jako niewolnicę, za karę, jak to opisuje 2 Ks.Moj. 21:7. W tych czasach, jaka byłaby, według Pana, najlepsza cena?

3. Wiem, że nie powinienem mieć kontaktu z kobietą podczas jej nieczystości miesięcznej (3 Ks. Moj. 15:19-24). Problem jest, jak się tego dowiedzieć? Usiłowałem zapytać, ale one często były obrażone moim pytaniem.

4. Moja żona po wielu latach straciła upodobanie w moich oczach. Znienawidziłem ją, gdyż odkryłem w niej odrażającą cechę, gadulstwo. Wypisałem jej list rozwodowy (5 Ks. Moj. 24) i chcę ją odprawić, tylko nie wiem, jak go jej wręczyć. Osobiście, czy przez policję?

5. Mam jednego sąsiada, który uparcie chce pracować w dzień szabatu. W 2 Ks.Moj. 35:2 jest jasno powiedziane, że ma być skazany na śmierć. Czy moralnie jestem zobowiązany, by go zabić sam?

6. Jeden z moich przyjaciół twierdzi, że nawet jeżeli jedzenie owoców morza jest obrzydliwością (3 Ks. Moj. 11:10), to mimo wszystko jest mniej gorsze od homoseksualizmu. Nie zgadzam się. Czy może Pan osądzić?

7. W 3 Ks. Moj. 21:20 jest powiedziane, że nie mogę się zbliżać do ołtarza Boga, jeżeli mam problem ze wzrokiem. Muszę zdradzić, że noszę okulary do czytania. Czy muszę mieć wzrok 20/20 lub czy można negocjować?

8. Większość moich przyjaciół obcina sobie włosy, również w tzw. kołka, mimo że jest to jasno zabronione 3 Ks. Moj. 19:27. Jak oni mają umrzeć?

9. Wiem, że wg 3 Ks. Moj. 11:6-8, jeżeli dotknę skóry martwego wieprza, staję się nieczysty. Ale czy mogę nadal grać w piłkę nożna, jeżeli będę nosił rękawice?

10. Mój wujek nie respektuje 3 Ks. Moj. 19:19, ponieważ sieje dwie różne rośliny na tym samym polu. Jego żona zresztą również, ponieważ nosi ubrania z dwóch różnych materiałów (mieszaninę bawełny i poliestru). Ma również zwyczaj przeklinania. Czy naprawdę muszę zebrać całe miasto, by ich kamienować (3 Ks. Moj. 24:10-16). Czy nie moglibyśmy ich po prostu spalić żywcem podczas prywatnego zebrania rodzinnego, jak to zrobiliśmy dla tych, którzy sypiają z ich rodziną? (3 Ks.Moj. 20:14).

Wiem, że wnikliwie Pan przestudiował te tematy, i jestem pewien, że mi Pan pomoże. Dziękuję Panu jeszcze raz, za przypominanie nam, że słowa Boże są wieczne niezmienne.
vieux_nouveau
Użytkownik
#292 - Wysłana: 5 Sty 2008 00:28:14
Wierzycie w Boga?

nie

z drugiej strony religia jako przedmiot badań jest barrdzo bardzo pociągająca
Q__
Moderator
#293 - Wysłana: 5 Sty 2008 01:26:54
Doctor_Who

List otwarty do posła Macieja Giertycha:

ROTFL

vieux_nouveau

nie
z drugiej strony religia jako przedmiot badań jest barrdzo bardzo pociągająca


Podszedłeś do tematu jak Spock (albo jak jeden z bohaterów "Fontann raju" Clarke'a).
Karo
Użytkownik
#294 - Wysłana: 5 Sty 2008 23:35:51
jak by to powiedziec to Stary testament jest trochę zdezaktualizowany w porównaniu z Nowym zwłaszcza jeśli chodzi o niewolnice i inne listy rozwodowe. z wieprzowiną też coś tam było trzeba by w Nowym Testamencie sprawdzic
a pan europoseł to ma jakieś takie anty żydowskie ciągoty ( nie piszę antysemickie bo nie wiem co o arabach sądzi). Autor jest nie do końca jak widac zorientowany bo z tego co kojarzę to pan Maciej jest raczej katolikiem a nie wyznawcą judaizmu ( pewnie za tą sugestie by sie obrazil )

mnie np zawsze zatstanawiało że ktoś wymyślił liczby zespolone i to że one bardzo upraszczają opis rzeczywiście istniejących zjawisk ech liczyło się siekierki zespolone dlatego jestem chyba w stanie się jakoś z tym uporządkowaniem wszechświata zgodzic
The_D
Użytkownik
#295 - Wysłana: 6 Sty 2008 00:24:25
mnie np zawsze zatstanawiało że ktoś wymyślił liczby zespolone

Widać bardzo bolało go, że nie mógł wyciągnąć pierwiastka z -1
Q__
Moderator
#296 - Wysłana: 6 Sty 2008 02:51:31
The_D

Widać bardzo bolało go, że nie mógł wyciągnąć pierwiastka z -1

Q__
Moderator
#297 - Wysłana: 16 Sty 2008 17:47:04
Ciekawe rozważania o dwóch filmach poświęconych Jezusowi i dwóch wizjach świata:
http://www.jsosnowski.nazwa.pl/?page_id=20

Pobudzające do dyskusji...
Pah Wraith
Użytkownik
#298 - Wysłana: 16 Sty 2008 20:37:46
"Ostatnie Kuszenie..." to nie tylko sam film (bardzo dobry) ale przede wszystkim książka - (świetna!). Przy czym w obu przypadkach trzeba zauważyć, że to nie opowieść o Jezusie tylko o jego najlepszym przyjacielu - Judaszu!
mikus1978
Użytkownik
#299 - Wysłana: 18 Sty 2008 22:57:53
To jaka jest oficjalna definicja Boga ?
Q__
Moderator
#300 - Wysłana: 19 Sty 2008 00:15:18
mikus1978

To jaka jest oficjalna definicja Boga ?

A Bóg jeden wie.
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  13  14  15  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Wierzycie w Boga?

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!