USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Mozliwość wysłania przez Polskę satelity na orbitę.
 Strona:  ««  1  2 
Autor Wiadomość
atozz
Użytkownik
#31 - Wysłana: 31 Gru 2007 02:40:11
Odpowiedz 
"Podpórki" już się w Polsce robi. CBK robi czasem instrumenty dla sond badających planety. Pozyskanie środków z ESA byłoby dobre gdyby był jakiś konkretny cel - a nie wpakowanie ich do kieszeni jakiegoś urzędnika. Wysłanie polskiego satelity polską rakietą mogłoby być jak lot Apollo - prestiżowe ale prawie jednorazowe - bez kontynuacji. Co innego budowa własnej rakiety nośnej i wynoszenie innym satelitów za kasę. Tylko że kraj mający własne rakiety nośne ma też zdolność nuklearnych ataków międzykontynentalnych - więc jak tylko zrobimy krok w tym kierunku, Rosja się tym zacznie interesować.

Myślę, że najsensowniejsza byłaby budowa własnego satelity i wyniesienie go zagraniczną rakietą - tylko co on by miał badać. Teleskop Hubble'a leży raczej poza naszym zasięgiem organizacyjno-technologicznym a poza tym i tak ustępuje teraz większym od niego teleskopom naziemnym uzbrojonym w optykę adaptywną niewelującą zniekształcenia obrazu pochodzące od ziemskiej atmosfery.
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 31 Gru 2007 02:42:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Dlaczego się nie dziwię...

A bo ja wiem?

atozz

No w sumie mnie to niepokoi że ma to być inicjatywa rządowa - chyba zacznę nosić kask na głowie na wszelki wypadek.

UE nie pozwoli na wypuszczenie bubla...

baldur

zainteresowanie posłów kosmosem jest jak najbardziej godne pochwały, ale wysyłanie satelity dla samego wysłania nie ma chyba sensu.

Ma sens. Sensem jest pokazanie, że możemy tego dokonać...

Jeśli chcemy być dobrzy i wspaniali, to moglibyśmy dofinansować ESA.

Zdaje się, że są plany silnego włączenia Polski w działania ESA.

4_z_Szesciopaka

Jesli ja dobrze zrozumiałem, to projekt ma za zadanie wyciągnięcie kasy od ESA,

Chyba od PECS...

baldur

My im damy 1 mld $, a oni nam zlecą w Polsce budowę podpórek do rakiety - wielki kontrakt za 10 mln $ .

Chyba nie jest z tą Unią aż tak źle...

ps. 4_z_Szesciopaka zakładając ten topic w lipcu okazałeś się prorokiem.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#33 - Wysłana: 13 Sty 2008 08:00:16 - Edytowany przez: 4_z_Szesciopaka
Odpowiedz 
Jak znam życie to pewno Q już gdzieś to wkleił lecz istnieje mała możliwośc, że się to jeszcze nie wydarzyło więc Panie i Panowie:

<i>W kosmos po kasę
Czy otworzy nam drogę do podboju kosmosu?

Wygląda jak trochę większa kostka Rubika, ma skomplikowaną aparaturę badawczą i przeprowadzi doświadczenia na orbicie okołoziemskiej. To polski satelita PW-Sat.
Satelita budowany jest przez członków Studenckiego Koła Astronautycznego i Studenckiego Koła Inżynierii Kosmicznej Politechniki Warszawskiej. Studenci chcą wykazać wpływ promieniowania słonecznego i szczątkowego oporu atmosfery na zmianę trajektorii lotu satelity. Liczą, że jeśli eksperyment się powiedzie, to opracują nowy sposób sprowadzania z orbity satelitów, które po zużyciu stanowią tzw. kosmiczne śmieci zagrażające innym satelitom lub stacji kosmicznej (http://www.pw-sat.pl/).

Zanim niewielki PW-Sat (10x10x11,3 cm) wyruszy w swoją misję w drugiej połowie 2008 r., należy go formalnie zarejestrować w wykazie statków kosmicznych. Zgodnie z traktatami międzynarodowymi wyniesienie i wykorzystywanie satelity jest działalnością, za którą odpowiedzialność ponosi państwo, w którym zostanie on zarejestrowany. – To warunek sine qua non podpisania umowy o jego wystrzeleniu, ponieważ rozgranicza odpowiedzialność prawną operatora rakiety wynoszącej satelitę od odpowiedzialności właściciela lub operatora satelity – tłumaczy potrzebę rejestracji Andrzej Kotarski, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Astronautycznego, który ma za zadanie wysłać magiczną kostkę w kosmos.

Bez prawa do nieba

Polskie prawo nie zna pojęcia statku kosmicznego. Nie ma żadnych przepisów regulujących prowadzenie działalności w przestrzeni kosmicznej przez instytucje, firmy i osoby fizyczne w Polsce. Siłą rzeczy wszystko na tym polu prowadzimy za pośrednictwem innych krajów, które mają własne systemy satelitarne, pojazdy kosmiczne czy rakiety nośne i rozwinięte krajowe prawo kosmiczne. Jak wyjaśnia Andrzej Kotarski, usługę wystrzelenia kupuje się bezpośrednio u operatora rakiety nośnej lub koordynatora startu grupowego, który zamawia przestrzeń ładunkową w rakiecie dla kilku satelitów. – Cóż, trzeba będzie zatem zarejestrować PW-Sat za granicą, ale przez to stracimy prawo do nazywania go polskim, ponieważ oznacza to utratę nad nim naszej jurysdykcji – smuci się prof. Piotr Wolański, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych Polskiej Akademii Nauk, opiekun naukowy studenckiego eksperymentu.

Młotek do jądra i reszta

Na warszawskich Siekierkach mieści się Centrum Badań Kosmicznych PAN (CBK), główny krajowy ośrodek eksploracji kosmosu. Wśród jego licznych osiągnięć wymieńmy np. zestaw czujników, który posłużył do pomiarów cech termicznych powierzchni i atmosfery Tytana (księżyca Saturna) w misji sondy Cassini, najwyższej klasy kosmiczną elektronikę obecną na pokładach europejskich teleskopów kosmicznych czy niezwykle skomplikowany mechanizm kosmicznego młotka, który posłuży do badania jądra komety. Szefem CBK jest doc. Marek Banaszkiewicz, zarazem członek niedawno powstałego Zespołu ds. Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. – Przygody zespołu pracującego nad PW-Sat to konsekwencja braku spójnej polityki kosmicznej. Musi szybko powstać narodowy program kosmiczny – mówi.

Jakie zatem powinny być polskie priorytety w wykorzystaniu technik satelitarnych i w rozwoju technologii kosmicznych? Czego potrzebuje w tym zakresie administracja publiczna? Jakich kroków od administracji publicznej oczekuje komercyjny sektor kosmiczny? – Postawmy na obronność w technikach kosmicznych. Następnie skupmy się na gospodarce – mówi Bogusław Wontor (SLD), przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Przestrzeni Kosmicznej w minionej kadencji Sejmu. Inną wizję ma Krzysztof Krystowski, dyrektor generalny ds. rozwoju Avio Polska, producenta silników lotniczych z Bielska-Białej, który m.in. otrzymał w tym roku wyłączność na projekt i produkcję części turbiny niskiego ciśnienia do najnowszego modelu Boeinga 747-8. Jego zdaniem musimy rozpychać się na obrzeżach przemysłu kosmicznego. – Potrzebne są tanie badania kosmiczne. Małe rakiety, małe satelity, małe projekty badawcze – uważa.

A Jacek Studencki, prezes giełdowej spółki Techmex, która jest współwłaścicielem stacji odbierającej i przetwarzającej zdjęcia satelitarne w Komorowie k. Ostrowi Mazowieckiej, domaga się radykalnych zmian w prawie ograniczającym wykorzystanie satelitarnych obrazów Ziemi. Jego firma chętnie nawiązałaby współpracę z polską nauką. – Teraz musimy korzystać z pomocy słowackich naukowców – mówi.

Sytuację zmieni udział Polski w Programie dla Europejskich Państw Współpracujących (PECS) Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Do tej organizacji podążamy w żółwim tempie od kilku lat. PECS to przedsionek tej ważnej organizacji, która pozwoli rozwinąć skrzydła polskiemu przemysłowi kosmicznemu i nauce. Musimy w nim trochę poterminować, by nas przyjęto do tego cechu zdobywców kosmosu. Wówczas staną przed nami otworem jego laboratoria i wpływy, zyskamy szansę na udział w najbardziej spektakularnych oraz dochodowych przedsięwzięciach.

Ważny jest mechanizm finansowania: składka kraju należącego do ESA (ale i do PECS) jest przeznaczona na projekty jego naukowców i przedsiębiorców. Innymi słowy, Polska podpisując porozumienie PECS, zadeklarowała, że sfinansuje polskim przedsiębiorstwom oraz instytucjom związanym z sektorem kosmicznym udział w projektach realizowanych przez ESA w wysokości co najmniej 5 mln euro w ciągu 5 lat. Gdy wreszcie staniemy się członkami ESA, nasze wydatki z tego tytułu powinny wzrosnąć do co najmniej 20 mln euro. Swoją drogą Hiszpania wydaje na swoją politykę kosmiczną aż 200 mln euro!

O ogromnym i jak dotąd niezaspokojonym zainteresowaniu przemysłu taką formą wspierania rozwoju najnowocześniejszych technologii świadczy fakt, że już na pierwszy konkurs ogłoszony przez Ministerstwo Gospodarki wpłynęło 47 wniosków projektowych na kwotę przeszło 43 mln euro, z czego ostatecznie przekazano do ESA 37 wniosków. W ciągu najbliższych kilku miesięcy tamtejsi specjaliści ocenią, które pomysły polskich przedsiębiorców i naukowców są warte dofinansowania – ich autorzy mogą dołączyć do międzynarodowych konsorcjów realizujących projekty ESA.

Pociąg kosmicznych korzyści

Pogłębienie współpracy z ESA przyspiesza prace nad polską polityką kosmiczną. Szczęśliwie kilka lat temu prof. Zbigniew Kłos, ówczesny dyrektor CBK, powołał do działania Polskie Biuro ds. Przestrzeni Kosmicznej. Pracują w nim młodzi politolodzy nastawieni na sukces, znakomicie obeznani z niuansami europejskiej i amerykańskiej polityki kosmicznej, ale także ze strukturami naszej administracji publicznej, nauki i rodzącego się polskiego sektora kosmicznego. To oni nadają ton debacie na ten temat, chociażby prowadząc projekt "Przyszłość technik satelitarnych w Polsce”. – My nie stoimy przed pytaniem, czy warto inwestować w kosmos, lecz czy uda nam się wsiąść do pociągu kosmicznych korzyści, czy znów zostaniemy na peronie jako ci, którym wszystko, co nowoczesne, musi być oferowane przez innych? – mówi Jakub Ryzenko, szef tego biura.

Jego zdaniem, polski program kosmiczny mógłby obejmować stworzenie systemu dostępu do regularnie odświeżanych obrazów satelitarnych, w tym być może także budowę i wysłanie na orbitę własnego małego satelity obserwacyjnego. Drugim obiecującym obszarem wydaje się robotyka i aktywny udział w budowie robotów do eksploracji Księżyca. Na potrzeby wojska, obok innych rozwiązań, można by stworzyć system konsultacji telemedycznych dla szpitala polowego. Nade wszystko trzeba jednak wspierać rozwój nawigacji satelitarnej – wartość tego rynku osiągnie 270 mld euro w ciągu 10 lat, zaś do 2020 r. będzie w użyciu około 3 mld odbiorników na świecie. Jednym z najskuteczniejszych sposobów kreowania nowych rozwiązań może być rozwijanie systemów dla zarządzania kryzysowego.

Wystrzelić coś poważnego

Z tego wykazu najbardziej kontrowersyjnym pomysłem jest budowa własnego, w pełni profesjonalnego satelity do obserwacji Ziemi. – Tu już nie chodzi o studencki eksperyment, lecz sprawdzenie w praktyce, czy potrafimy budować satelity – wyjaśnia Marek Banaszkiewicz. Ocenia, że najważniejszy jest sam proces budowy, konsolidacja trzydziestoosobowego zespołu, który w przyszłości mógłby być naszą wizytówką w ESA. – Funkcjonalność satelity jest sprawą wtórną – odpowiada, czym wprawia w osłupienie przedstawicieli biznesu. – Po co budować przez trzy lata satelitę za 20 mln euro do robienia zdjęć o dwumetrowej dokładności, kiedy już są dostępne obrazy zawierające szczegóły poniżej 50 cm? – pyta z niedowierzaniem Witold Kuźnicki z Techmexu, sekretarz wspomnianego wcześniej Zespołu ds. Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej.

Nie widzi w tym nic zdrożnego prof. Krzysztof Kurzydłowski, wiceminister nauki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczący zespołu. Uważa on, że obecna sytuacja skazuje nas na zakup informacji o podstawowym znaczeniu dla kształtowania polityki rolnej, regionalnej, zarządzania kryzysowego. Ogranicza także szanse polskim naukowcom na prowadzenie eksperymentalnych badań kosmosu i pozbawia nas możliwości zbierania niezwykle cennych doświadczeń w operowaniu narzędziem badawczym, jakim jest satelita. – Oczywiście, często taniej jest nabyć usługę, w tym przypadku zdjęcia satelitarne, niż kupować satelitę. Niemniej jednak ten, kto wyłącznie skazuje się na zakup usług, traci bezpowrotnie szansę na zebranie istotnych doświadczeń pozwalających stale doskonalić warsztat naukowo-badawczy i sposób wykorzystywania kupowanych materiałów. Osobnym wątkiem jest kwestia uzależnienia od oferentów, czyli bezpieczeństwa państwa – twierdzi.
cdn [/i]
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#34 - Wysłana: 13 Sty 2008 08:02:30
Odpowiedz 
I jeszcze jeden argument: nasza pozycja na europejskim rynku kosmicznym.

Potentaci, jak Francja czy Wielka Brytania, bardzo uważnie przyglądają się nowym partnerom w programach ESA. Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania nawet wobec takich gospodarczych potęg jak Niemcy. – Najpierw sprawdzą nas w projektach o niskim zaawansowaniu technicznym, które nie wpływają na bezpieczeństwo lotu statku kosmicznego czy też działania satelity. Zdobywszy zaufanie zostaniemy dopiero dopuszczeni do poważniejszych przedsięwzięć, czyli do prawdziwie kosmicznych pieniędzy – tłumaczy Bartosz Buszke, prezes firmy Polspace i zarazem koordynator Polskiej Platformy Technologii Kosmicznych. Dlatego też Niemcy zdecydowały się budować własnego satelitę.

Może więc warto zaryzykować i zainwestować w rozwój tego sektora? Przemysł kosmiczny świetnie łączy różne branże – od informatyki poprzez przemysł metalowy aż do elektrotechniki. A ci politycy, którzy pierwsi zrozumieją sens inwestycji w ten innowacyjny sektor, trwale zapiszą się w annałach polskiej nauki i gospodarki.

źródło:http://wiadomosci.onet.pl/1462103,242,2,kio skart.html
Q__
Moderator
#35 - Wysłana: 13 Sty 2008 14:34:49
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

ak znam życie to pewno Q już gdzieś to wkleił

Teraz już tak:
http://www.lem.pl/cgi-bin/yabb2/YaBB.pl?num=119055 9606/195#208
ale byłeś pierwszy.

A artykuł owszem, b. ciekawy.
Delta
Użytkownik
#36 - Wysłana: 4 Kwi 2008 20:42:08
Odpowiedz 
Wietnam wyśle własnego satelitę.
http://news.yahoo.com/s/afp/20080404/sc_afp/vietna mspacesatellite;_ylt=AiMj27XLqO3YpZL_mck.IF8PLBIF

Wietnam, kraj którego PKB na łebka wynosi 2600 USD (dane za 2007r.), wywalił 300 mln dolarów na projekt i mu się opłaci. W Polsce z PKB wynoszącym 16200 USD (2007 r.) się nie opłaca i pewnie nas nie stać. Za to stać nas przepłacać, kupując czas pracy zagranicznych satelit świadczących nam usługi. W ten sposób sponsorujemy rozwój innych, jakże mądrym i przewidującym narodem jesteśmy, ech...
Ethno
Użytkownik
#37 - Wysłana: 4 Kwi 2008 21:12:55
Odpowiedz 
Delta

Nie porównujmy Polski do Wietnamu, bo to są 2 odmienne ideologie, PKB nie jest jedynym wyznacznikiem trzeba patrzyć jeszcze na ustrój. Bo tam nie liczy się "jednostka" tylko "ogół", nawet jakby mieli PKB 1200 i tak by wysłali, bo oni toczą walkę o istnienie, rozgłos, szacunek(spowodowany strachem).
Delta
Użytkownik
#38 - Wysłana: 4 Kwi 2008 22:35:20
Odpowiedz 
Ethno
Nie porównujmy Polski do Wietnamu, bo to są 2 odmienne ideologie, PKB nie jest jedynym wyznacznikiem trzeba patrzyć jeszcze na ustrój.

Poza tym, że mamy tu do czynienia z dwiema rożnymi ideologiami, to reszta spraw związanych z polityką i gospodarką Wietnamu wcale taka nie jest.
Wietnam oczywiście nadal jest rządzony przez partię socjalistyczną, ale to już od dawna nie są rządy jakie są w Korei Północnej (i nawiasem mówiąc nigdy takie nie były). Partia trzyma się jeszcze władzy, ale robi to z głową a za jakiś czas na pewno będzie zmuszona przynajmniej się nią podzielić. I obejdą się bez przewrotów, wojskowej junty i masakr jak na placu Tien'An'Men. Wietnam zaczął wprowadzać elementy rynkowej gospodarki jeszcze przed nami (albo równo z nami) bo w połowie lat 80-tych i proces ten nadal trwa. W ten sposób oszczędzili sobie terapii szokowej jakiej my doświadczyliśmy w początkach lat 90-tych. Dzisiaj, wprawdzie nadal, jest rządzony przez partię ale na wzór chiński (a Komunistyczna Partia Chin bije rekordy pod względem zarejestrowanych członków, którzy z zawodu są biznesmenami i obracają łącznie taką kasą o jakiej nawet Wall Street się nie śniło), czyli mają niemal pełną swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Do tego planowanie działań gospodarczych z kilku i kilkunastoletnim wyprzedzeniem procentuje stabilnością systemu gospodarczego i regularnym osiąganiem wyznaczonych celów, czego u nas kompletnie brak, bo naszym władzom (pomijając ich krótkowzroczność) jakiekolwiek planowanie kojarzy się z radzieckimi pięciolatkami. Choćby ten projekt wystrzelenia własnego satelity -oni go podjęli już 10 lat temu i konsekwentnie do tego dążyli, nie spadło im z nieba i pomimo tego, że nie są bogatym krajem, z sensem wydali dostępną gotówkę. Czegoś takiego (takiej konsekwentności w działaniu) u nas chyba w życiu nie zobaczymy -nie ta mentalność. I tu leży główna różnica w ideologiach jaka nas dzieli.
W efekcie wg. Goldman Sachs, Wietnam należy do 11 krajów, w których dokonywanie inwestycji jest najbardziej obiecujące. A wiesz co wzięto pod uwagę przy tych szacunkach? Stabilność makroekonomiczną i polityczną (nie przeszkadza im partia, a nawet uważają jej obecność za korzystną), otwartość danego kraju w sprawach handlu i inwestycji oraz poziom edukacji, który dzięki w znacznej części darmowemu szkolnictwu stoi na wyróżniającym się w regionie poziomie, a analfabetyzm jest zjawiskiem niemal znikomym. Mało tego w ciągu pierwszej połowy obecnej dekady niemal podwoiła się ilość szkół średnich i wyższych. Do tego, podobnie jak Chińczycy i reszta regionu, Wietnamczycy są przedsiębiorczym i pracowitym narodem. To wszystko powoduje, że mają drugie miejsce w regionie pod względem wzrostu gospodarczego (po Chinach) i to od lat. Rozwijają się znacznie szybciej niż my kiedykolwiek, a trzeba jeszcze dodać, że u nich wojna była raptem trzydzieści lat temu, u nas dawno minęło 60.
Wietnam jest krajem rolniczym i liczącym się we wschodniej Azji eksporterem produktów rolnych. Rozwijają też rybołówstwo i przemysł wydobywczy (3 miejsce w Południowo Wschodniej Azji w wydobyciu ropy naftowej), a produkcji przemysłowej na eksport to już w ogóle lepiej nie porównywać z naszą. Różnica w produkcji przemysłowej jest tylko taka, że podobnie jak kiedyś Japonia i Korea Pd. a obecnie Chiny, Wietnam zaczyna od taniej produkcji. Z czasem to się zmieni. Chinom zajęło to ok. 15-20 lat i proces nadal trwa. Wietnamczycy są na podobnej drodze.
Ethno
Użytkownik
#39 - Wysłana: 4 Kwi 2008 22:59:15
Odpowiedz 
No i właśnie o tym mówię to jest zupełnie inny kraj. W Polsce przynajmniej teoretycznie, społeczeństwo nie dzieli sie na tych co są w partii i na biedaków. Właśnie tak wygląda sytuacja w krajach komunistycznych są bogaci i biedni nie ma klasy średniej, a kto ma kasę ten rządzi. Co z tego, że rozwijają się gospodarczo skoro status życia jest tak niski, że ludzie umierają z głodu i z pragnienia. Nic dziwnego że mogą sobie pozwolić na wysyłanie satelity skoro totalnie nie obchodzą ich obywatele którzy są zwykłą siła roboczą. I właśnie o to chodzi, że w Polsce rządzą ludzie a Wietnamie partia. Skoro Wietnam jest taki fantastyczny to skąd taki wysoki procent emigrantów. To samo zjawisko występuje w Rosji - mają technologie, armie, satelity, ale co z tego skoro naród żyje na granicy ubóstwa.
The_D
Użytkownik
#40 - Wysłana: 4 Kwi 2008 23:44:32
Odpowiedz 
Nie jestem pewien, ale zdaje mi się, że większość emigrantów wyjechało z Wietnamu ze względów politycznych a nie ekonomicznych.
Delta
Użytkownik
#41 - Wysłana: 5 Kwi 2008 00:21:04 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Ethno

A uważasz, że u nas jest aż taki dobrobyt? W porównaniu z biednymi prowincjami Chin czy Wietnamu pewnie tak jest, ale to nie jest wcale tak, że w krajach demokratycznych nie ma biedy. Np. wiesz, że w USA kilkadziesiąt procent ludności nie ma ubezpieczenia zdrowotnego bo ich na to nie stać? Szkoła, do której Wietnamczycy mogą uczęszczać za półdarmo, w Stanach jest bardzo poważnym wydatkiem na który nie każdego stać. Owszem poziom życia we Wschodniej Azji generalnie jest znacznie niższy, ale jest to spowodowane tym, że to był regon w większości z zacofaniem gospodarczym sięgającym dziesiątków lat. Nie wspominając o długotrwałym wyniszczającym gospodarczo i demograficznie kolonializmie i problemach, jakie Zachód wykorzystywał dla wzmocnienia swojej pozycji gospodarczej, po odzyskaniu przez kraje Azji i Afryki niepodległości. Azja dopiero zaczyna z tego próbować wychodzić. To dlatego jeszcze jest tam tyle biedy, a jeszcze niedawno była jeszcze większa. Z tego punktu widzenia mają lepiej niż mieli. A cały proces zajmie im dziesięciolecia.

I właśnie o to chodzi, że w Polsce rządzą ludzie a Wietnamie partia.

Przede wszystkim to w niemal każdym kraju rządzi jakaś partia. Ale rozumiem o co Ci chodzi i owszem, w Wietnamie rządzi partia. Ale liczy się też to jak rządzą. Oni podobnie jak Chińczycy zrobili coś, czego do tej pory nikt nie zrobił -w bardzo umiejętny sposób połączyli kapitalizm z socjalizmem. Z czasem partia odda władzę, a na razie widać znaczący postęp gospodarczy bez terapii szokowych właśnie dzięki temu połączeniu. Zresztą, co tu porównywać, w wielu krajach azjatyckich lub afrykańskich, w których nie rządzi partia komunistyczna, jest głód i nędza i to taka, że przy nich Wietnam to bogaty kraj,
Chcesz porównania z Polską? Proszę bardzo. Jeszcze niedawno u nas bezrobocie w niektórych regionach wynosiło 30 %, w całym kraju ok. 20%. Tylko swobodnemu dostępowi do unijnego rynku pracy i funduszach unijnych zawdzięczamy spadek bezrobocia. Bez tego bezrobocie u nas by rosło (w najlepszym wypadku byłoby na tym samym poziomie). Z dużym bezrobociem wiążą się również marne płace bo chętnych do roboty jest wielu, a marne płace lub ich brak to bieda i głód (niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę, ale do wejścia do UE Rumunii byłyśmy chyba krajem posiadającym najbiedniejsze regiony w całej Unii -znacznie odstające nawet od nowo przyjmowanych razem z nami członków). I tego doświadczyliśmy, a Wietnam nie. Dziś przy pomocy Unii, japońskich fabryk wykorzystujących dostęp do rynku UE (bo nasz mają jeszcze w głębokim poważaniu) i tanią siłę roboczą, zatrudnieniu poza granicami kraju kilku milionów potencjalnych bezrobotnych oraz szczytowej formie naszego wzrostu gospodarczego mamy 12 % bezrobocie (2007 r) a Wietnam? 5,1 % (też za 2007 r ) i obeszli się bez obcej pomocy i masowej emigracji.

To samo zjawisko występuje w Rosji - mają technologie, armie, satelity, ale co z tego skoro naród żyje na granicy ubóstwa.

Owszem w Rosji jest bieda, ale problem ma inne podłoże. Natomiast w Rosji nie rządzi partia komunistyczna od czasów upadku ZSRR. Czyli jak to piszesz: "rządzą ludzie a nie partia".

Właśnie tak wygląda sytuacja w krajach komunistycznych są bogaci i biedni nie ma klasy średniej, a kto ma kasę ten rządzi.

Wszędzie tak jest, że kto dysponuje pieniędzmi ten ma władzę. W krajach komunistycznych nie było klasy średniej bo społeczeństwo oficjalnie było bezklasowe. Kraje takie jak Wietnam i Chiny dziś tą bezklasowość w rzeczywistości mają dawno za sobą. Tyle, ze muszą odbudować tzw. klasę średnią, co zresztą robią. Poza tym nawet u nas nie ma jeszcze klasy średniej w takim rozumieniu, w jakim jest ona na Zachodzie. Czy powszechne jest u nas zarobienie na nowy samochód średniej klasy (ok. 20-40 tys USD) w rok, przy jednoczesnych wydatkach na życie? Nie wspominając o tym, że klasa średnia to nie tylko odpowiednie dochody, to również swego rodzaju mentalność -by ją wypracować potrzeba ze dwóch pokoleń.

Poza tym właśnie m.in. te nakłady na np satelitę to inwestycja w rozwój kraju mająca owocować poprawą bytu mieszkańców. My płacimy za wynajem czasu obcych satelit. Ich właściciele w ten sposób na nich zarabiają. Czyli zwraca im się koszt plus jeszcze mają zysk, i to ponownie można zainwestować we własną gospodarkę. My zaś przepłacamy, bo korzystać musimy. Czyli zamiast sobie sfinansować rozwój tej gałęzi przemysłu, mieć mniejsze koszty użytkowania i jeszcze zarobić na wynajmowaniu satelit innym (co mogło by nawet pokryć koszty ich budowy), fundujemy to wszystko innym państwom -ergo: szastamy forsą, a Wietnam racjonalnie ją inwestuje a zysk przeznacza na dalsze inwestycje i poprawę stopy życiowej obywateli. I pytanie (właściwie chyba retoryczne) : kto wychodzi na cwańszego: wietnamska partia socjalistyczna czy nasze kapitalistyczne władze?

The_D
Nie jestem pewien, ale zdaje mi się, że większość emigrantów wyjechało z Wietnamu ze względów politycznych a nie ekonomicznych.

Właściwie to z jednych i drugich. Masa Wietnamczyków studiowała w krajach byłego RWPG. Masa z nich wyjeżdżała do nich z Północnego Wietnamu w czasie wojny. Za to na Zachód uciekali Wietnamczycy z Południa, bo za współpracę z Amerykanami groziły im represje, poza tym nie chcieli żyć w komunizmie. Sporo Wietnamczyków jednak szukało i szuka lepszych finansowo warunków życia w bogatszych krajach. Bo zarobki w porównaniu z Europą czy Stanami są w Wietnamie małe.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#42 - Wysłana: 5 Kwi 2008 00:39:25
Odpowiedz 
Ethno
No i właśnie o tym mówię to jest zupełnie inny kraj. W Polsce przynajmniej teoretycznie, społeczeństwo nie dzieli sie na tych co są w partii i na biedaków.

proszę nie mów, że jesteś aż tak naiwny...

BTW Ciekawostką jest, że wielu Wietnamczyków, którzy studiowali w Polsce w Wietnamie zajmuje teraz wysokie stanowiska (od absolwentów polskich uczelni pono az roi się w ministerstwie ds. środowiska) , bywa, że przy negocjacjach z innymi kontrahentami jeśli wietnamczycy chcą cos omówić dyskretnie przy stole przechodzą na polski (nie wszyscy nie zawsze, ale sie to zdarza).
Delta
Użytkownik
#43 - Wysłana: 5 Kwi 2008 01:45:42 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka
Ciekawostką jest, że wielu Wietnamczyków, którzy studiowali w Polsce w Wietnamie zajmuje teraz wysokie stanowiska

Czyli mamy przyczółek. Powinniśmy kuć żelazo póki gorące i starać się zacieśniać współpracę. Zdaje się, że pożyczyliśmy im kilkadziesiąt milionów w latach 90-tych na rozbudowę portów. W zeszłym roku kolejną na ten sam cel tyle, że już niemal 300 mln USD i to na sfinansowanie zakupów u nas. To przykład jak nawet drobne sprawy (takie jak dawne studia) mogą się przydać naszej gospodarce.

Pogrzebałem trochę w sieci i znalazłem kilka ciekawostek. W Polsce uczyli się: były prezydent Mali -Alpha Oumar Konaré, jeden z tanzańskich ministrów odpowiedzialnych za tworzenie strategii rozwoju tego kraju -Nassoro Wamchilowa Malocho. Wietnamczyków też było sporo.
Znalazłem też wypowiedź wietnamskiego biznesmena na temat prowadzenia interesów w Azji:

"My Azjaci jesteśmy inni niż Europa i nasza kultura jest bardzo ciekawa, ale również trudna. Tutaj wszystko jest inaczej, tu ważne jest, kto kogo zna. Kto kogo zna to zależy od zaufania i przyjaźni. Z takimi ludźmi dobrze się pracuje. Bo można wtedy razem robić wiele rzeczy nie tylko w pracy, ale też pójść napić się piwa, albo coś zjeść.
Mi się wydaje, że mało informacji o nas, o ludziach w Wietnamie dociera do Polski. Ja byłem w Polsce rok temu, a ludzie mnie się pytali tak jakby wojna skończyła się wczoraj. Czyli jest mało informacji.
Obecna współpraca jest coraz lepsza. Coraz lepsza jest też współpracą z wielkimi firmami polskimi. W Wietnamie są już polscy inżynierowie i w stoczni w Ha Long czuwają nad budową."
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#44 - Wysłana: 5 Kwi 2008 02:57:02
Odpowiedz 
Delta
. Tutaj wszystko jest inaczej, tu ważne jest, kto kogo zna. Kto kogo zna to zależy od zaufania i przyjaźni.

Po chińsku Quanxi (czy jakoś tak), dla ludzi z Europy Zachodniej mylone z korupcją, dla ludzi stamtąd naturalny wycinkek relacji społecznych (i ekonomicznych)- dla ludzi z Europy środkowej i wschodniej taki "układzik" ludzi ukonstytuował się w zaprzeszłym systemie (np. mechanik naprawił kierownikowi basenu samochód w zamian za karnet na basen dla jego córki) ładnie to opisał Andrzej Twerdochlib w opowiadaniu Numer Zastrzeżony ( w zbiorze opowiadań pod tym samym tytułem) - jakkolwiek mimo, że dla ludzi z demoludów quanxi jest rozpoznawalny to jednak więzi, zobowiązania jakie rodzi w Azji są nieporównywalnie głębsze i szersze niż to co znamy z autopsji.
Delta
Użytkownik
#45 - Wysłana: 7 Gru 2009 12:56:40
Odpowiedz 
Powstaną pierwsze polskie satelity.
http://wiadomosci.onet.pl/2091113,16,powstana_pier wsze_polskie_satelity,item.html

Lepiej późno, niż wcale.
Hicek
Użytkownik
#46 - Wysłana: 7 Gru 2009 14:08:24
Odpowiedz 
Pomysł jak najbardziej pozytywny i godny pochwały. Jednak dalej brakuje nam satelity która dostarczała by wszelakim agencją rządowym dokładnych zdjęć kraju, które rząd musi kupować od innych państw, tudzież firm prywatnych.
Delta
Użytkownik
#47 - Wysłana: 7 Gru 2009 14:55:03
Odpowiedz 
Hicek
Pomysł jak najbardziej pozytywny i godny pochwały. Jednak dalej brakuje nam satelity która dostarczała by wszelakim agencją rządowym dokładnych zdjęć kraju, które rząd musi kupować od innych państw, tudzież firm prywatnych.

Na bezrybiu i rak ryba.
Może się kiedyś jeszcze doczekamy...
 Strona:  ««  1  2 
USS Phoenix forum / Różności / Mozliwość wysłania przez Polskę satelity na orbitę.

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!