USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Harry Potter 7
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
Doctor_Who
Użytkownik
#121 - Wysłana: 29 Lip 2009 13:07:46
kanna

kanna:
Zdecydowanie nie dla dzieciaków, a film od 10 lat...

Żebyś ty wiedziała co ja oglądałem jak miałem 10 lat...
kanna
Użytkownik
#122 - Wysłana: 29 Lip 2009 13:38:24
Doctor_Who

Wiem co JA ogladałam, albo mój brat ;) ale to nie były filmyu dla dzieci, oj nie
biter
Użytkownik
#123 - Wysłana: 29 Lip 2009 23:42:28
Wróciłem... Poszedłem... Zobaczyłem... i zwątpiłem.

Najgorszy film w historii serii o Harrym. Wiedziałem że powierzanie obrazu autorowi "Zakonu Feniksa" jest jakościowym (bo nie finansowym niestety) strzałem w kolano ale nie spodziewałem się że można z poziomu Zakonu spaść tak nisko.

Film nie wygląda jak seria posklejanych ze sobą wyrywków książki. Zamiast wybrać pewne elementy fabuły i z nich zrobić dobry film z pominięciem części wątków książkowych Yates i Kloves wzięli istotne elementy książki i skleili do kupy. Doprawdy nie wiem czy osoba która nie czytała książki połapie się o co w tym chodzi.

Scena z atakiem na Norę. Widząc dodanie sceny nie istniejącej w książce spodziewałem się że będzie ona miała istotny wpływ na dalszy ciąg filmu, przeliczyłem się, jedyną konsekwencją ataku było przytulenie smutnego Rona przez Levander. No prooooszę, nawet nie było wzburzenia i słowotoku wszystkowiedzącej Hermiony która tak często uważa że coś jest oburzające, niewiarygodne, nawet nie podjęła analizy dlaczego doszło do ataku.

Atak no własnie. Po jakiego grzyba dwoje śmierciożerców, no półtorej bo z Greybacka taki śmierciozerca że nawet znaku nie ma, no ale mniejsza o niego, przylatują sobie, rozpalają krąg z ognia, ganiają się po polu kukurydzy (skąd u diabła tam kukurydza) potem podpalają chałupę i uciekają. No come on.... nikogo nie atakują nikomu nic się nie dzieje. Co oni przylecieli chate spalić aby?

Uproszczenia uproszczenia uproszczenia: Zakochana Hermiona która w dodatku mówi Harremu że czuje to co on w związku z Ginny, Ron zrywający z dziewczyną przez sen. Harry znajdujący szafę w pokoju życzeń, Snape biorący się nie wiadomo skąd po sectumsempra. Harry widzący migoczącą żarówkę a potem Dumbledora no chyba coś nieteges?

Brak bitwy o Hogward, fatalny błąd scenarzysty, to powinno się znaleźć poprostu musiało.

Kończąc: Najgorszy z filmów o Potterze, Do tej pory najniżej oceniałem Zakon Feniksa 4/10 lecz niestety Książę Półkrwi po bardzo dobrej książce film 2/10.
4/10 jeśli nie czytał bym książki.

Sam nie wiem czy jakość tego filmu to wina reżysera czy scenarzysty... Z dobrego scenariusza szmire da się zrobić ale ze słabego scenariusza to arcydzieła nie nakręcisz.

Cieszę się że zobaczyłem w Polsce w Norwegii bym słono przepłacił.
kanna
Użytkownik
#124 - Wysłana: 30 Lip 2009 11:25:57
biter

miło Cie znowu widzieć.
biter
Użytkownik
#125 - Wysłana: 30 Lip 2009 11:48:35
kanna

Cała przyjemność po mojej stronie. W Oslo mi Phoenix nie "lata" więc tyle was widzę ile się zjawię

Spore zmiany zaszły jak mnie nie było.
Arek
Użytkownik
#126 - Wysłana: 2 Sier 2009 18:13:40 - Edytowany przez: Arek
biter
Witam

Byłem, zobaczyłem...
Film moim zdaniem troszkę lepszy niż 5 [przynajmniej był spójny i logiczny w przeciwieństwie do Zakonu Feniksa], jednak nadal prawie wszystko powycinane. A już szczytem było pominięcie potyczki w Hogwarcie, a wstawienie zamiast niej potyczki w Norze[?]. Co do samej Nory też przesadzili: nie dość że tak nie wyglądała, to nie leżała nad bagnami. No i skąd to zboże się wzięło? A z pozostałych wad to oczywiście prym musiały wieść wątki miłosne [nie chcę przez cały film oglądać przygód miłosnych, podczas gdy caly świat się wali, owszem, te wątki były potrzebne, ale miałem wrażenie że TYLKO ONE były w filmie].

Z plusów:
-rewelacyjny Snape
-Niezła Bellatriks
-Całość jest spójna dla kogoś kto nie czytał książki
-Wygląd Rona przed meczem Quiditcha [albo jego obrony podczas kwalifikacji]
-także niezły Draco
-Odwaga reżysera żeby wyciąć wszystko co nie było potrzebne do dalszego ciągnięcia opowieści [ale tylko odwaga, bo jak dla mnie to film mógł trwać 3 godziny i mogłoby w nim nic nie być pominięte ]
imperiany
Użytkownik
#127 - Wysłana: 2 Sier 2009 20:27:00
Film nudny.......
To był pierwszy HP którego nie przeczytałem, więc nie byłem świadomy rzeczy jakie w Księciu Półkrwi miały się stać.
Szczerze mówiąc dawno się tak w kinie nie wynudziłem....
Nie będę się tu rozpisywał o wadach, ale może opisze coś na plus.
W obu filmach David Yatesa podoba mi się stylistyka, takie połączenie rzeczywistych barw, scenografii ze światem magii. Bardzo ciekawie to wychodzi, szkoda tylko że inne części reżyserki( scenariusz, dialogi) nie są takie jak u Alfonso Cuaróna czy Mike Newella, którzy zrobili chyba najlepsze odcinki serii.
Q__
Moderator
#128 - Wysłana: 4 Sier 2009 13:16:02 - Edytowany przez: Q__
Żarcik


i Wiki o Harrym:
http://harrypotter.wikia.com/
Q__
Moderator
#129 - Wysłana: 21 Paź 2009 15:46:48
A myślałem, że lepiej maskują się przed mugolami:
http://www.youtube.com/watch?v=eHO2MmUL4cs
biter
Użytkownik
#130 - Wysłana: 21 Paź 2009 16:08:02
Mam sceptyczne podejście do kwestii UFO na niebie, mimo że i mi się zdarzyło "coś" przez okno widzieć ale i tak podejrzewam że to robota sąsiada.

O tych latających ludziach "Skywalkerach" żeby było śmieszniej czytałem. W mojej opinii to kolejne testy wojskowe a biorąc pod uwagę gdzie je zaobserwowano - Meksyk, Venezuela... Stawiam ze to pojazdy szpiegowskie USA.
Q__
Moderator
#131 - Wysłana: 29 Paź 2009 15:05:48
Kolejny - niezbyt groźny - rywal dla Harry'ego:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=8 449
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 5 Gru 2009 10:37:51
LtCommanderData
Użytkownik
#133 - Wysłana: 5 Gru 2009 20:40:12 - Edytowany przez: LtCommanderData
Dla mnie film był raczej komedią romantyczną niż kolejną częścią HP. Nie podchodzi mi ponad to Dumbledore w tym filmie. Według mnie ta część powinna być tajemnicza i mroczna czyli kompletnie inna niż została zrobiona. Oczywiście to tylko moje zdanie, każdy może się nie zgodzić. Ale uważam, iż jest to porażka. A jest to moja ulubiona część HP jeśli chodzi o książki i mocno się filmem rozczarowałem. Nie podobało mi się także, że motyw wspomnień dotyczący młodości i dzieciństwa Toma R. został potraktowany bardzo po macoszemu.


Za to bardzo mi sie podobała gra Draco, Snape'a i Bellatrix.
Bashir
Moderator
#134 - Wysłana: 5 Gru 2009 22:49:39
LtCommanderData

Ahoj! Witaj na pokładzie

Do HP jestem uprzedzony więc merytorycznie nie jestem w stanie odpowiedzieć na Twój post
Q__
Moderator
#135 - Wysłana: 19 Gru 2009 10:51:10
"Baśnie barda Beedle'a" (z komentarzami Dumbledore'a), czyli kolejna propozycja JKR, nie tylko dla fanów HP:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=8 746
Q__
Moderator
#136 - Wysłana: 8 Mar 2010 03:25:00 - Edytowany przez: Q__
kanna

kanna:
watki romasnowo - miłosne

A'propos w/w wątków... Ciekawe czy w Hogwarcie też się tak bawili , czy tak przyziemne rozrywki zostawiają mugolom:
http://www.pardon.pl/artykul/11039/seksafera_na_un iwersytecie_lista_nastolatek_do_zaliczenia

ps. tak nawiasem mówiąc to jeden mój pociotek skończył Eton (sic!), strach go teraz będzie pytać o szkolne lata

EDIT:
a tu inny kawałek klasyki angielskiej literatury dziecięcej, też romansowy :
http://www.przeklej.pl/plik/thackeray-william-m-pi erscien-i-roza-z-oryginalnymi-ilustracjami-doc-002 36q5k65a5
(Zwracam uwagę na ilustracje.)
biter
Użytkownik
#137 - Wysłana: 18 Lis 2010 17:19:43
Czy ktoś wybiera się na HP do kina?
jutro w ramach dnia wolnego od pracy idę na 14 i mógł bym później puścić małą recenzję ale nie chcę psuć nikomu zabawy spoilerami jesli się wybiera.
Eviva
Użytkownik
#138 - Wysłana: 18 Lis 2010 17:26:10
biter:
Czy ktoś wybiera się na HP do kina?

Nie oglądam tego nawet w telewizji. Jestem antypotterystką!
kanna
Użytkownik
#139 - Wysłana: 18 Lis 2010 17:31:35
A ją idę, ofkors ;)
TSan
Użytkownik
#140 - Wysłana: 18 Lis 2010 17:39:59
biter:
Czy ktoś wybiera się na HP do kina?

Ja wybieram sie do kina na pierwszą część siódemki, oczywiście jak wejdzie na nasze kino. Ach, czyli około grudnia.
MarcinK
Użytkownik
#141 - Wysłana: 18 Lis 2010 18:04:35
Według mnie kolejne części są coraz bardziej schematyczne tak więc jeśli nie będzie w 3D żadnej rewelacji się nie spodziewam.

PS. Czemu ten temat jest w S-F?
kanna
Użytkownik
#142 - Wysłana: 18 Lis 2010 22:19:29
TSan

nieno, chyba wchodzi jakos w ten weekend
biter
Użytkownik
#143 - Wysłana: 18 Lis 2010 23:23:32
TSan
kanna

Pierwszy seans HP odbędzie się z czwartku na piątek o północy, czyli jakoś tak za 36 minut.
kanna
Użytkownik
#144 - Wysłana: 19 Lis 2010 09:28:28
biter:
z czwartku na piątek o północy,

co za pech, przegapiłam zresztą w weekend pracuje, to tez nie pójdę. napisz biter refleksje, ale bez spojlerowania (jak sie da)

choć po namysle ... przypomniałam sobie, że znam treść
Slovaak
Użytkownik
#145 - Wysłana: 19 Lis 2010 12:23:06
kanna:
co za pech, przegapiłam

heh, ja też. Szkoda że nie wiedziałem tego o 23...
TSan
Użytkownik
#146 - Wysłana: 19 Lis 2010 13:19:34
kanna:
przypomniałam sobie, że znam treść

NUDY!!!!!!!! Dla mnie siódemka była straszliwie naciagana, rozwleczona i bezsenswna w połączeniu z poprzednimi częściami(ST XI w HP). Na film jednak sie wybiorę...
kanna
Użytkownik
#147 - Wysłana: 19 Lis 2010 14:03:47
TSan:
Na film jednak sie wybiorę...

Bo prawdziwy fan nie cofa sie przed niczym :D

ja nie dość, że Mroczne widmo przezyłam, to nawet na Wojnach Kolonów udało mi sie NIE zasnąć. A to wielka sztuka, dowodzaca mojego olbrzymiego męstwa i determinacji
biter
Użytkownik
#148 - Wysłana: 19 Lis 2010 16:57:15
Slovaak
TSan
kanna

Veni Vidi i zaraz wstawię recenzję subiektywną.
biter
Użytkownik
#149 - Wysłana: 19 Lis 2010 18:46:42 - Edytowany przez: biter
na wstępie chciał bym wyznać swoje grzechy. Ja biter, spowiadam się przed wami z grzechu niecierpliwości, jako ten grzeszny nie doczekałem do premiery, obejrzałem 36 minut, które wyciekły do internetu. Po wtóre spowiadam się przed wami z grzechu zadufania, widziawszy ten urywek wyrobiłem sobie zdanie o całym filmie. Po trzecie jako i ostatnie spowiadam się z grzechu pamiętliwości, jako ten, który widział wyczyny Davida Yates'a oraz Steve Kloves'a odmówiłem im kredytu zaufania.
Wyznawszy swoje winy przejdźmy do wstępu. Na Nowego Pottera szedłem jak już wspomniałem z wyrobiona opinią, to jednak mi nie przeszkadzało gdyż potrafiłem wyłączyć ta część jaźni. Problemem było iz szedłem z poczucia obowiązku i chęci zabicia zbędnego czasu aniżeli z chęci obejrzenia filmu.
Wychodząc z kina, moja opinia o filmie no cóż powiedzmy, że się zmieniła.
Całą drogę powrotną zastanawiałem się jak zatytułować tą recenzję, a że mieszkam 7 minut spacerkiem od kina... nie wymyśliłem nic konstruktywnego.
Nazwijmy ja więc zwyczajnie:

Harry Potter og Dodstalismanene - Del 1

1. Kwestie wizualne;

Przez dwa poprzednie filmy zarzucałem Yates'owi zbytnią zabawę barwami, przytłumianie ich, tworzenie szarości tam gdzie powinna być barwa. Jestem typem człowieka który lubi wyraziste intensywne barwy, który uwielbia kontrasty (Pastele mogą być ale na strojach mojej narzeczonej).
to było pierwsze moje zaskoczenie, Yates najwyraźniej się opamiętał, owszem były przytłumione barwy, ale były wtedy kiedy było to wskazane (oczywiście pewne wyjątki potwierdzaja tylko regułę) było za to sporo barw intensywnych, ekran nareszcie żył. Yates wyraźnie eksperymentował z barwą i to w mojej subiektywnej ocenie poprawiło odbiór jego "dzieła".
Kolejnym zarzutem jaki stawiałem Yates'owi było porzucenie zieleni lasów, traw łąk na rzecz wyschniętych wrzosowisk kamienistych zboczy, ogólnie niemal martwego krajobrazu. Nie moge powiedzieć aby w tym filmie wyzwolił isę od niniejszej maniery, z całą jednak pewnością jego świat stał się bardziej kolorowy.

2. Kreacje aktorskie;

ciężko powiedzieć by była to wina tylko Yatesa czy też Kloves'a. Nie moge powiedzieć by cała wina leżała równiez po stronie aktorów. Myślę że tak jak zawsze, prawda leży gdzieś po środku.

Daniel Radcliffe grał jak to on, bez większego polotu jego Harry Potter był podobnie jak w Księciu Półkrwi jakiś taki przymulony. Nie wiem czy to wina scenarzystów czy też Radcliffe osiągną pewien poziom rozwoju aktorskiego z którego dalej nie ruszy ale na pewno nie ogląda się tego z zapartym tchem.

Emma Watson, tak naprawdę ciężko mi powiedzieć cokolwiek o jej grze. Od dłuższego czasu uważam że Emma nie ma możliwości pokazania pełni swoich umiejętności aktorskich i tutaj winę kładę na karb Kloves'a który ma wyraźny problem z pisaniem "postaci", zresztą jak byście mnie zapytali półtorej roku temu odpowiedział bym wam "Z pisaniem czego on nie ma problemu", zostawmy go na potem.

Rupert Grint, oj Rupert Rupert, czemuż ty Rupert, chłopaku jakbyś ty miał ładniejszą facjatę to bym musiał cię skomplementować, masz facet zdolności i miło się ciebie słucha, niestety gorzej ogląda. Facet zdolny ale bez porządnej plastyki to gwiazdą nie zostania a szkoda.

Nastepnie mamy długa plejadę aktorów którzy przewijali się na tyle szybko że nie moge o nich powiedzieć nic konkretnego nieświadomie ich nie krzywdząc, mam na myśli całą rodzinę Weasleyów, cały Zakon Feniksa i kilka innych osób.

Myślę że w tym towarzystwie wyróżnić trzeba Brendana Gleesona, jego Szalonooki był dla mnie mistrzostwem, postać rozwinięta znacznie bardziej aniżeli w książce, zagrana z dowcipem i ironią, mógł bym go oglądac jeszcze wielokrotnie mimo że gościł na ekranie z 10 minut.

Ach no tak, Andy Linden jak Mundungus Fletcher, oprócz wzrostu w niczym nie przypominał Fletchera z moich wyobrażeń, jednak no cóż, "kupił mnie".

Przejdźmy do "obozu zła".

Wielki zawód mnie tu spotkał. Lord Sami Wiecie Kto, postać która w Czarze Ognia wzbudzała mały dreszczyk, która w Zakonie Feniksa wzbudzała mały dreszczyk, w Insygniach Śmierci, filmie o Niej... jest mdła i nijaka, od poerwszego do ostatniego pojawienia się na ekranie, no nie, przedostatniego pojawienia się na ekranie, wzbudzał moją obojętność.

Alan Rickman, jestem, byłem i bedę wielkim fanem Alana, nie tylko w HP ale i innych jego kreacjach, no cóż widzielismy go z 5 minut, troche mało jak na ocenę, przyjdzie na nią czas w lipcu po obejrzeniu drugiej części ale juz teraz mogę powiedzieć, że zabrakło mi w jego twarzy pewnego "zacięcia" pewnego chłodu. był mdły ale to nie wina gry tylko no cóż swoich lat i juz nie tak plastycznej twarzy.

Na uznanie zasłużył w moich oczach Jason Isaacs, jego sponiewierany przez los i wystraszony obecnością swego Pana Lucjusz Malfoy zasłużył na moje uznanie.

Co do reszty "obozu zła", przewinęli się przez ekran tak szybko i blado, że nie potrafię teraz ich skomentować, Nawet Bellatrix wymaga mojej dłuższej kontemplacji.

3. Fabuła;

nigdy nie ukrywałem i ukrywać nie będę że Insygnia Śmierci uważam za najgorszą książkę serii i powieść nie do zekranizowania, oczywiście sensownego zekranizowania. Chyba musze uderzyć się w pierś.
Wybranie Yatesa i Klovesa do tego filmu, mówię to z bólem ale było strzałem w dziesiątkę, O ile Yates skopał Zakon Feniksa strasznie go tnąc i to w złych miejscach, a juz obaj panowie zamienili bardzo dobrą książkę w bardzo zły film, zamiast adaptacji robiąc "coś" na podstawie książki, o tyle w tym wypadku ich radosna twórczość no cóż wyszła filmowi na plus.

Nie chcę opisywać tutaj całego filmu bo nie w tym leży sens, chciał bym jedynie zwrócić uwagę na plus i minusy tej produkcji.
Na pewno juz na samo wejście uderza nas dodanie sceny przemówienia nowego ministra magii do pracowników, sceny której w książce nie było ale w filmie lezy całkiem nie źle, nadaje nam dramatycznego klimatu. Minister mówiący o obecnej sytuacji, nie kłamiący że wszystko jest w porządku i mówiący że w ministerstwie zawsze można czuć oparcie przeciwko złu, tak to było pozytywne.
Po tym dramatycznym wstępie przenosimy się do domu Hermiony, czujemy klimat niepewności, ona już wie że musi odejść, bierzemy udział w kolejnej scenie która nie była umieszczona w książce a jedynie wspomniana, Hermiona wymazująca siebie z pamięci rodziców, myślę że można to było rozegrać lepiej ale jej smutek i opuszczenie domu, długa droga pustą ulicą. Widz czuje że coś się kończy, coś się zaczyna. Uczucie to potęguje scena pakujących sie Dursleyów i Ron stojący przed norą i patrzący w dal. Jest melodramatycznie a widz daje się w ten nastrój wciągnąć, brawa dla Yatesa i Klovesa tą scenę wygrali.
A właśnie skoro już wspomniałem o norze. Pamiętam jak to Yates opowiadał że spalił nore nie bez przyczyny, że będzie to skutkowało wydarzeniami w Insygniach śmierci. nic takiego się nie dzieje, nora stoi, wygląda jak chatka Hagrida z podoczepianymi stojącymi na szczudłach wieżami, jest paskudna i tyle, z jej spalenia nie wynikło nic, no chyba, że w kolejnej części, podczas bitwy o Hogward z ust Molly zamiast "Nie moja córkę S..." usłyszymy "A to za spalenie mi domu S...". Kwestia do rozwikłania, chwilowo Yates stoi dla mnie w pozycji kłamcy.

Scena zabrania Harrego z domu i pościg smierciożerców, to ta scena w której moje serce podbił Gleeson, ze sceny której sobie do sfilmowania nie wyobrażałem, no nie, wyobrażałem ale niezbyt udanie, udało im się stworzyć majstersztyk, najpierw jest zabawnie, gdy Szalonooki komentuje uszczypliwie rzewne wspomnienia Hagrida i głupie komentarze Freda, a może Georga, sam nie wiem. potem wyruszenie z Privet Drive, znacznie bardziej widowiskowe niż w książce. Co do widowiskowości sam pościg też był niczego sobie, jazda motocyklem po autostradzie, w pewnym momencie pod prąd z śmierciożercami na karku. to było coś ciekawego, sama scena "walki" Harrego i Voldemorta w czasie lotu nijaka, ale jej efekt w postaci Voldiego powieszonego na lini wysokiego napięcia, coś cudownego. Scene pocałunku, całkiem zreszta zabawną jak i ślubu pominę zostawiając wam do obejrzenia, tak samo jak i lądowanie w Londynie. Na pewno dobrze zagrana, ba bardzo dobrze zagrana była cała akcja w ministerstwie magii, może nawet lepiej aniżeli w książce, w każdym bądź razie bardziej widowiskowo.

No i z tamtąd zaczynają się nudy, bo jak można ciekawie zagrać włóczenie się, żeby było śmieszniej na piechotę po całej Anglii, a no nie można ale i nie wyszło to gorzej aniżeli w książce, po prawdzie miałem pewne zastrzeżenia w trakcie oglądania, w kwestii wielu uproszczeń i skrótów ale teraz na chłodno moge powiedzieć, wyszło to filmowi ad plus.

Pojawienie się białej łani i Rona znacznie uproszczone i czekam na wyjaśnienie od Severusa w części drugiej, bo puki co kupy to się nie trzyma, skąd on do diabła wiedział w którym są lesie skoro Hermiona nie wzięła obrazu, ale to zostawmy na potem.

Sama scena niszczenia medalionu, albo ja nie pojąłem je w książce albo też Yates i Kloves olali książkę i zrobili to LEPIEJ, widowiskowo jest to chyba najlepsza ze scen w filmie, nie będę zdradzał co by nie zepsóć zabawy.
Ach no tak wróćmy trochę do wieczoru wigilijnego i Doliny Godryka, właściwie pomijając brak eliksiru wielosokowego scena była jak w książce, ciekawie zagrana, niewiele wnosząca ale miły przerywnik od skakania i wędrowania. wizyta w domu Bathildy, no cóż, lepsza jak w książce, Hermiona znajdująca w piwnicy dantejskie sceny z krwią na suficie i masą much, coś co przypomniało mi żywo sceny z mostka "Horyzonty Zdarzeń", ale to akurat nie ta bajka. Walka z wężem bardzo widowiskowa, i sam sie z raz przestraszyłem, i tu kurcze wielkie ale do twórców, chciałbym zobaczyć wpadającego do pokoju Voldiego który widzi jak po raz kolejny Harry mu ucieka.
biter
Użytkownik
#150 - Wysłana: 19 Lis 2010 18:52:13
(Ciąg Dalszy)

Złapanie przez szmalcowników dużo prostsze aniżeli w książce, zwyczajnie po deportacji z domu Luny wpadają prosto na nich, to się nazywa mieć pecha.
Wizyta u Malfoyów mogła by być lepsza, mogli by przede wszystkim pokazać jak Bellatrix torturuje Hermionę a pokazali tylko jak na niej leży i no kurde nie wiem, czy Hermiona darła się bo nie miała ochoty być całowana w szyje przez Bellatrix, czy ta robiła jej jakąś bolesną "malinkę" tak mi to na oko wyglądało. na pewno akcja w pałacu przyspieszyła od wyjścia Harrego i rona z lochu, całkiem ciekawie porzucali Malfoyami po scianiach a odkręcanie żyrandola przez Zgredka... bezcenne. Wprowadził bym jednakowoż jedną zmianę, jak już się Harry szarpał z Drako o różczki to zamiast kurczowo trzymać za nie dwoma rękoma, mógł mu zwyczajnie dać w pysk. Niestety nie można mieć wszystkiego.
Cały czas byłem święcie przekonany że deportacja z domu Malfoyów będzie ostatnią sceną filmu zwłaszcza że wyglądała całkiem widowiskowo, jakże się więc zawiodłem widząc ich lądowanie na plaży i potem strasznie uproszczony pogrzeb zgredka. Czy to finał? Nie, wszak Voldemort włamuje się jeszcze do grobu Dumbledora.

Reasumując.

Mogę wiele zarzucić temu filmowi, przekręcenia i pominięcia pewnych scen ale będzie to bardziej czepianie się pierdół aniżeli obiektywna krytyka. Nigdy nie jest tak dobrze aby nie mogło być lepiej i póki samemu się filmu nie nakręci to nie będzie się miało tego wszystkiego co się chce.
Muszę i przede wszystkim z czystym sumieniem moge powiedzieć że film mi się podobal. Był szybki, dynamiczny, nie rozwlekali niepotrzebnie melodramatów, był co najważniejsze a brakowało mi w poprzednich częściach SPÓJNY, nie wyglądało to jak oglądanie posklejanych scen, ten film mial myśl przewodnią a twórcy mieli na niego pomysł. Bardzo dobra strona wizualna, dobra scieżka dźwiękowa, niezła jak na Pottera gra aktorska, okraszona szczególnie przez postacie drugoplanowe.
Po bardzo słabej książce mamy całkiem niezły film. Jest to jeden z niewielu przykładów adaptacji która przerosła oryginał. Czy poszedł bym na niego jeszcze raz? Nie. Czy mogę go polecić? Tak, można się na nim nieźle bawić.

Ocena jako Fan Pottera 4/10.
Ocena skorygowana na książkę 7/10
Ocena widza 6/10

Do bardzie składnej analizy potrzebuję zapoznania się z filmem w domowym zaciszu.

Pozdrawiam
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Harry Potter 7

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!