USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Kacik prasowy: interesujace artykuly!
 Strona:  ««  1  2  3  ...  14  15  16  17  18  19  20  »» 
Autor Wiadomość
Jurgen
Moderator
#541 - Wysłana: 1 Lis 2009 19:11:55
Odpowiedz 
Jo_anka

Podobno z tego samego powodu niewiele firm zdecydowało się na produkowanie tytanowych rowerowych. Taka rama ma co najmniej porównywalne parametry techniczne co pobecny produkt topowy, czyli ramy z włókien węglowych, jest natomiast znacznie trwalsza (ZNACZNIE, niektórzy twierdzą wręcz, że przy normalnym, amatorskim użyciu niezniszczalna). Ale komu opłacałoby wyprodukować ramę, na której użytkownik będzie jeździł całe życie? Lepiej zrobic ramę, którą ze względu na zmęczenie materiału wymieni się po kilku latach.
Tu jest tylko jeden problem - ile za tą wieczność jestesmy gotowi zapłacić? Bo wykonanie sprzętu na najwyższym poziomie trwałości byłoby - jak zreszta pisze autor - kosztowne... Nie usprawiedliwiam producentów, bo wydaje mi się, że można znależć jakiś sensowniejszy niż obecne rozwiązanie kompromis między kosztami a trwalością.
Jo_anka
Użytkownik
#542 - Wysłana: 1 Lis 2009 19:39:50 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Jurgen

Wszystko dobrze, tylko pozostaje kwestia zagospodarowania elektro-złomu (i nie elektro - jak wspomniane przez Ciebie ramy rowerowe), którym stają się w b. szybkim tempie urządzenie produkowane obecnie. Tylko w regionach o nawyższej cywilizacji/organizacji (bądź regionach niskiej wartości człowieka - segregacji śmieci i przeróbka opakowań plastykowych, którą zajmują się Koptowie w Egipcie) mają szansę na przerób, gdzie indziej powiekszają hałdy wysypisk śmieci.

Wieczne produkty (czy też wysokiej jakości, jakie niegdyś wytwarzano) migrowały od zamożnego pierwszego nabywcy (kiedy sią znudził), do kolejnych nabywców. Dziś mamy do czynienia z zanikiem rynku wtórnego, bo przedmiot nie przetrwa pierwszego właściciela.

Ta praktyka jest może zyskowna dla producentów, niemal od razu dostają zwrot nakładów na badania i wdrażania nowości, ale odnoszę wrażenie, że łączy się z gigantycznym marnotrawstwem ograniczonych przecież zasobów naszej planety.
Jurgen
Moderator
#543 - Wysłana: 1 Lis 2009 19:46:18
Odpowiedz 
Jo_anka

ale odnoszę wrażenie, że łączy się z gigantycznym marnotrawstwem ograniczonych przecież zasobów naszej planety.

Nie Ty jedna... Gdyby rzeczywiście urządzenia te poddawać recyclingowi, to rozwiązanie takie nie byłoby najgorsze. Przy obecnym rozwoju technicznym moglibyśmy mieć za niższą niż przy "wiecznych produktach" cenę ciąglę aktualny technologicznie produkt.
Jo_anka
Użytkownik
#544 - Wysłana: 1 Lis 2009 19:59:15 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Jurgen

A tak płacimy za tandetę jak za 'wieczny' produkt + ukryte koszta marnotrawsta, które ponosi cała społecznośc naszej planety...
Delta
Użytkownik
#545 - Wysłana: 1 Lis 2009 20:51:45 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Jo_anka
Wszystko dobrze, tylko pozostaje kwestia zagospodarowania elektro-złomu (i nie elektro - jak wspomniane przez Ciebie ramy rowerowe), którym stają się w b. szybkim tempie urządzenie produkowane obecnie.

Obawiam się, że nie da rady tego rozwiązać. Problem jest zbyt złożony.
Pierwsza rzecz to konieczność masowej produkcji jaką wymusza rynek. Firma chcąc się utrzymać na rynku musi produkować na możliwie dużą skalę, by produkt był w miarę tani dla odbiorcy, a jednocześnie by się zwrócił, przyniósł kasę na nowe projekty i jeszcze zysk.
Drugi kłopot, powiązany oczywiście z pierwszym, to konieczność utrzymywania możliwie niskiego bezrobocia. Jeśli firmy nie utrzymają się na rynku, to rosnące bezrobocie i ceny tych wytrzymalszych produktów dobiją pozostałych producentów, którzy też zaczną zwalniać pracowników.
Kolejna rzecz, to fizyczna trudność recyklingu. Łatwo jest przerobić plastikową butelkę, ale trudniej np. komputer czy samochód, składający się ze stopów wielu metali. To winduje ceny recyklingu nieraz powyżej jakiejkolwiek opłacalności. Nawet gdyby ktoś przymusił firmy do recyklingu (czasami się przecież tego próbuje), to firma kosztami obciąży swoje kolejne produkty, czyli koniec końców klienta, co sprowadzi nas do problemów wymienionych powyżej.
Do tego trzeba wziąć też pod uwagę coraz szybsze tempo rozwoju technologicznego, które nieraz wymusza zakup nowego sprzętu. Choćby komputera o odpowiedniej wydajności. Pominąwszy skrajne przypadki zdzierstwa producentów, które zawsze można spróbować, w odpowiedzi na takie praktyki, bojkotować, to przecież nikt z nas nie wróci do czasów gdy standardem było Atari albo Amiga. A dzisiejsze kompy mamy właśnie dzięki poprzednikom, które na to zarobiły. I są one niezbędnym sprzętem dla tysięcy firm, bez których te firmy nie mogłyby funkcjonować, wypadłyby z rynku i wywaliły pracowników.

Ale IMHO paradoksalnie to właśnie szybki rozwój technologii pozwoli na rozwiązanie problemu sterty śmieci. Dzisiaj nie robi się tego na wielką skalę jedynie z jednego powodu: bo się nie opłaca. Ale z czasem się zacznie opłacać. Właśnie technologia pozwoli na nowe materiały, które są biodegradowalne, surowiec, z którego są produkowane pochodzący z odnawianej produkcji roślinnej, a nie ustępujący plastikowi wykorzystywanemu do produkcji wszelakich jednorazówek (i nie tylko reklamówek, ale także np. jednorazowych sztućców). Szczepy bakterii usuwające zanieczyszczenia poprzemysłowe także przecież są testowane. Tylko technika może pozwolić na to, że dotychczasowy materiał zastąpi poprzednio używany. Takim dobrym przykładem z historii jest plastik. Dla nas rzecz codzienna. W latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku zupełna nowość. A o ile większy problem mielibyśmy dzisiaj, gdyby istniała konieczność stosowania stopów metali albo choćby zastosowanie drewna zamiast części czy całych urządzeń wykonanych z plastiku. Jeśli do tego materiał stanie się dość uniwersalny, to i łatwiej (a więc taniej) go przetworzyć jak butelki PET.

Tyle, że i tak będziemy musieli się pogodzić z losem jeśli chodzi o wytrzymałość kupowanych rzeczy (sam uwielbiam takie maszyny nie do zdarcia ). Może wyjątkiem będą firmy, które naprawdę drogo będą wołać za swoje produkty i tylko wąską grupę będzie na nie stać. Czasy maszyn nie do zdarcia to już niestety przeszłość. Ale można też na to spojrzeć z nieco drugiej strony -takiej z cyklu "always look on the bright side of life". Nie ma sensu nadwyrężać domowego budżetu by kupić średniej jakości markę, wołającą za towar, podobny technologicznie i jakościowo do typowych "bezfirmówek", więcej niż kosztuje ta bezfirmówka. Dla samego znaczka przecież nie warto a jakość jest taka sama. Poza tym, skoro rynek zawsze dąży do stanu równowagi, może to zmusi producentów do tego by nieco wydłużyli cykl życia produktu. Niewiele go wydłużyć mogą ale to zawsze coś.
Jo_anka
Użytkownik
#546 - Wysłana: 2 Lis 2009 00:10:42
Odpowiedz 
Delta:
Kolejna rzecz, to fizyczna trudność recyklingu. Łatwo jest przerobić plastikową butelkę, ale trudniej np. komputer czy samochód, składający się ze stopów wielu metali. To winduje ceny recyklingu nieraz powyżej jakiejkolwiek opłacalności.

Delta

Pisząc o marnotrawstwie, miałam na myśli właśnie te stopy metali, surowiec 'uwięziony' w złomie. Po prostu mniej surowców się zużyłoby na 'niezniszczalną' maszynę, aniżeli na 'serie' działającego zaledwie kilka lat sprzętu.

W gruncie rzeczy każdy z nas ma tendencję do pogoni za 'nowinkami' w pewnym ograniczonym zakresie: w moim przypadku chodzi o nowinki informatyczne, ale nie miałabym nic przeciw używaniu przez całe życie jednego odkurzacza, miksera, czy też suszarki.

Kiedy coś z nieinteresującego mnie sprzętu psuje się, jestem wściekła, bo muszę zainwestować czas i energię na zapoznawanie się najpierw z ofertą wielu firm, na podjęcie decyzji i wreszcie na zgłębienie tajników działania, coraz bardziej skomplikowanego sprzętu. I co gorsza, jeżeli ma się do tego smykałkę, to koniec końców, człowiek staje się rodzinnym specjalistą od 'nowych technologii'...
RaulC
Użytkownik
#547 - Wysłana: 2 Lis 2009 00:27:15
Odpowiedz 
Delta
Jo_anka

Wiem coś na temat trwałości sprzętu. Kupiłem żelazko z nawilżaczem. Niestety po 2 latach użytkowania jst dowywalenia, bo ze zbiornika na wodę cieknie. Koleżanka kupiła lodówkę, z której wyciekł freon i pralkę, w której nie dało się prać. Ja mam pralkę tej samej firmy tylko starszą i mniej skomplikowaną i jako mi na szczęście dobrze służy od kilku lat, a lodówkę mam ruską z czasów jeszcze mocno zamieszchłych, których część na tym forum ie pamięta i zna jedynie z opowiadań i ona nadal chodzi i mrozi na kamień. A że więcej prądu żre... no cóż. Coś za coś.
dahaka
Użytkownik
#548 - Wysłana: 4 Lis 2009 03:39:14 - Edytowany przez: dahaka
Odpowiedz 
Delta:
Choćby komputera o odpowiedniej wydajności. Pominąwszy skrajne przypadki zdzierstwa producentów, które zawsze można spróbować, w odpowiedzi na takie praktyki, bojkotować, to przecież nikt z nas nie wróci do czasów gdy standardem było Atari albo Amiga. A dzisiejsze kompy mamy właśnie dzięki poprzednikom, które na to zarobiły. I są one niezbędnym sprzętem dla tysięcy firm, bez których te firmy nie mogłyby funkcjonować, wypadłyby z rynku i wywaliły pracowników.

Kutnowski oddział pewnej dużej firmy postanowił wymienić komputery. Ucieszyło to mojego kolegę, który pracuje tam i zajmuje się tym sprzętem bo zawsze to dodatkowy grosz. Po podłączeniu nowych pecetów znajomy zjawia się u mnie z potem na czole i prosi o pomoc, ponieważ na nowych PC nie działają programy magazynowe, księgowe itd. Przecież aplikacje tego typu pisane pod określonego odbiorcę i pod MSDOS nie mają prawa funkcjonować w Windows. Dałem sobie radę za pomocą emulatora dos na każdym z nowych PC. Oczywiście były problemy. Stare kompy podłączone były w novelu do serwera, więc musiałem przekompilować elulator i dodać obsługę protokołów sieciowych itd.
Rezultat - Wszystko działa wolniej i mniej stabilnie niż przed wymianą. Pracować można i na starym sprzęcie.
Przypomniało mi się jak ileś lat temu Lasy Państwowe zainwestowały w komputery. Hawlet Packard postawił terminale i serwery oparte na Unixie. Przez około dziesięć lat (może dłużej ) nikt z pracowników tego nie używał bo kto z LP znał się na Unixie. W końcu wywalili to na złom.

Jo_anka:
W gruncie rzeczy każdy z nas ma tendencję do pogoni za 'nowinkami' w pewnym ograniczonym zakresie: w moim przypadku chodzi o nowinki informatyczne

Co to są nowinki informatyczne? Czy w dostępie do informacji pojawiły się jakieś nowości?
Q__
Moderator
#549 - Wysłana: 23 Lis 2009 07:45:06
Odpowiedz 
Joe Haldeman (autor "Wiecznej wojny") o wojnach, niekoniecznie futurystycznych:
http://www.cccb.org/rcs_gene/joe_haldeman.pdf
Delta
Użytkownik
#550 - Wysłana: 4 Gru 2009 17:08:04
Odpowiedz 
A jednak Chiny zaczynają kierować się w stronę dążenia do rozwoju gospodarczego Afryki. IMO całkiem słusznie upatrują dla siebie szansy w pobudzeniu lokalnego popytu dzięki inwestycjom.
http://ft.onet.pl/10,37443,chiny_przygladaja_sie_a fryce,artykul.html
Delta
Użytkownik
#551 - Wysłana: 8 Gru 2009 08:17:46
Odpowiedz 
Madame Picard
Moderator
#552 - Wysłana: 19 Sty 2010 23:24:57
Odpowiedz 
Czy w szaleństwie Wszechświata jest jakaś metoda?

http://www.polityka.pl/nauka/1501945,1,jaki-sens-w szechswiata.read
Delta
Użytkownik
#553 - Wysłana: 22 Sty 2010 07:46:16
Odpowiedz 
Pamiętacie naszą dyskusję o Afryce? Część z nas wymieniała konieczność poprawy edukacji jako jeden z najważniejszych warunków do tego by tam zaszły zmiany.
Oto kolejny przykład na to, że jest to bardzo skuteczna metoda (co chyba i tak jest oczywiste).
http://wiadomosci.onet.pl/1595128,2678,1,kioskart. html
Delta
Użytkownik
#554 - Wysłana: 26 Sty 2010 20:55:25
Odpowiedz 
http://biznes.onet.pl/afryka-zastanawia-sie-jak-za rzadzac-swym-nowym-bog,18567,3165967,1,news-detal

Jak to im wypali, to za jakieś 20-30 lat będziemy się od nich mogli uczyć. Na razie jesteśmy na ich poziomie, i to ledwo, czego dowodem chęci naszych władz chcących nadal sprzedawać firmy takie jak KGHM.
Delta
Użytkownik
#555 - Wysłana: 31 Sty 2010 14:51:25
Odpowiedz 
ST: Insurrection w wersji amerykańsko-brytyjskiej i z zakończeniem bez happy endu.
http://bliznyswiata.bloog.pl/kat,693596,index.html
IDIC
Użytkownik
#556 - Wysłana: 31 Sty 2010 15:11:08
Odpowiedz 
Delta:
ST: Insurrection w wersji amerykańsko-brytyjskiej i z zakończeniem bez happy endu.
http://bliznyswiata.bloog.pl/kat,693596,index.html

tudzież TNG 07 Journey's End
mnie osobiście jakoś bliżej do tego skojarzenia
w Insurrection motywym była - co by nie powiedziec - zemsta
w Journey's End pokazano próbę brutalnego wyegzekwowania rozwiązania korzystnego dla silniejszych
Delta
Użytkownik
#557 - Wysłana: 31 Sty 2010 15:17:27
Odpowiedz 
IDIC
tudzież TNG 07 Journey's End

Też.

w Insurrection motywym była - co by nie powiedziec - zemsta

Dla Son'a, nie dla Federacji. Dla nich to był korzystny interes, któremu na przeszkodzie stali tubylcy.
IDIC
Użytkownik
#558 - Wysłana: 31 Sty 2010 15:19:47
Odpowiedz 
Delta:
Dla Son'a, nie dla Federacji. Dla nich to był korzystny interes, któremu na przeszkodzie stali tubylcy.

też
Eviva
Użytkownik
#559 - Wysłana: 31 Sty 2010 21:38:38 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Coś interesującego - swoisty probierz moralności naszych czasów, a dla fanów fantasy coś związanego z ich ukochaną dziedziną - twórca "Świata Dysku", walczący z chorobą Alzheimera, chce by zalegalizowano "wspomagane samobójstwo".

Terry Pratchett popiera smierc na zyczenie
Jo_anka
Użytkownik
#560 - Wysłana: 31 Sty 2010 22:27:20 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Eviva:
twórca "Świata Dysku", walczący z chorobą Alzheimera

Eviva

Smutny news... Tym bardziej, iż wydaje się, że jesteśmy w przeddzień opracowania terapii...
Q__
Moderator
#561 - Wysłana: 1 Lut 2010 15:17:39
Odpowiedz 
Jo_anka:
Smutny news...

Bardzo smutny. To tłumaczy czemu w jego powieściach coraz wiecej mroku...

Tymczasem coś a'propos naszych okołofilmowych dyskusji czyli znany krytyk o tym, że... z opiniami krytyków trzeba uważać:
http://johnkennethmuir.wordpress.com/2009/12/05/th e-death-of-the-movie-critic-is-greatly-exaggerated /
(Jest tu też mowa o dwu Trekach.)
Eviva
Użytkownik
#562 - Wysłana: 1 Lut 2010 20:02:54
Odpowiedz 
Jo_anka

W przededniu... ale on już tego raczej nie doczeka. Podejrzewam, że chce jedynie umrzeć z godnością, a nie skończyć jako coś, co określa się nazwą "żywy przewód pokarmowy". Świadomość, że człowiek może się stać czymś takim, jest bardzo upokarzająca, a świadomość degradacji dla takiego umysłu? Lepiej nie mówić.
Q__
Moderator
#563 - Wysłana: 17 Maj 2010 19:45:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wywiad z prof Michio Kaku (wspominałem ostatnio ponownie o tym panu):
http://www.kurzweilai.net/articles/art0585.html?pr intable=1
http://www.infra.org.pl/nauka/nauka-i-technika/915 -rownolege-wszechwiaty-matrix-i-superinteligencja
(Przekład pochodzi ze strony "paranormalnej", ale wywiad jest prawdziwy.)

A to ciekawostka, za któej prawdziwość nie ręczę. Jacques Valle, naukowiec, ale i ufolog (pierwowzór tego francuskojęzycznego pana z "Bliskich Spotkań.." Spielberga), twierdzi, że nieliczne z tzw. kręgów zbożowych mogą być "prawdziwe" (tzn. nie być zabawą dowcipnisiów), a być efektem testów broni mikrofalowej:
http://www.infra.org.pl/wiat-tajemnic/piktogramy/9 35-vallee-i-wojna-o-krgi
Oryginał wywodów dr Vallee znajdziemy TU:
http://boingboing.net/2010/04/08/crop-circles-part -de.html
(Przywatnie wątpię, by była to prawda, ale pomysł pasuje do tematu - jest interesujący.)
Eviva
Użytkownik
#564 - Wysłana: 17 Maj 2010 19:57:33
Odpowiedz 
Q__

Widziałam program Michio Kaku na Discovery. Zastanawiałam się, gdzie przebiega granica między geniuszem a świrusem, bo niektóre jego pomysły wydały mi się cokolwiek chore. Chociaż projekt realnych deflektorów trzymał się kupy.
Q__
Moderator
#565 - Wysłana: 8 Sty 2011 13:35:50
Odpowiedz 
Tytuł co prawda epatuje seksem, ale ciekawszy jest w nim mechanizm oddziaływania... zapachu łez:
http://kobieta.wp.pl/kat,26353,title,Co-zniecheci- faceta-do-seksu,wid,13011132,wiadomosc.html
W życiu bym nie wpadł, że łzy hamują agresję w inny sposób niż tylko jako efekt psychologiczny. Ciekawe to...
Eviva
Użytkownik
#566 - Wysłana: 8 Sty 2011 14:30:31
Odpowiedz 
Q__:
W życiu bym nie wpadł, że łzy hamują agresję w inny sposób niż tylko jako efekt psychologiczny. Ciekawe to...

Cos w tym jest. Pamiętasz efekt oddziaływania łez Elasianek? Roddenberry niechcący mógł wpaść na naukowy aksjomat. Zreszta nic w tym dziwnego, skoro był wizjonerem.
Q__
Moderator
#567 - Wysłana: 6 Lut 2012 20:20:22
Odpowiedz 
mozg_kl2
Użytkownik
#568 - Wysłana: 13 Mar 2012 14:46:37
Odpowiedz 
http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,11325615 ,Producent__Kac_Wawa__pozywa_Raczka___Stracilem_pr zez.html

Same kroki prawne przeciwko Raczkowi, podjęte przez "twórców" tego "wiekoponego dzieła" oceniam jednoznacznie negatywnie. Nie mówiąc już o tym, że śmieszą mnie do rozpuchu. Najlepiej stworzyć amerykańska kalkę, nazwać tak samo i liczyć że nikt się nie kapnie. Porażkę, zwalić na krytyków. Jednak zaciekawił mnie inny fragment wypowiedzi. Otóż Pan "twórca" mówi: "Jednak uważa, że nie może już nawoływać do bojkotu, bo to ogranicza prawo widza do samodzielnej oceny dzieła filmowego". Tak się zatem zastanawiam, czy to nie paranoja? Jeśli oglądne film, dajmy na to nowego treka. Wejdę na nasze kochane forum i napisze crap, nie idźcie szkoda kasy, to JJ może wytoczyć mi proces? Przecież po to są recenzje, żeby odsiać z 10 filmów ten jeden. Poczta pantoflowa działała od zawsze. Z drugiej jeszcze strony, co jeśli wybiorę się na film, którego twórcy zapowiadaja w samych superlatywach, a okaże się gniotem? Moge ich pozwać o stratę czasu?
poligon
Użytkownik
#569 - Wysłana: 14 Mar 2012 09:29:15 - Edytowany przez: poligon
Odpowiedz 
Popłakalem sie ze smiechu czytając ten tekst. Moim zdaniem Arnold Schwarzeneger powinien nakręcic na podstawie tego drugą cześć "Juniora". Jest tu wszystko miłość, zdrada, niechciane dziecko.

http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,page,2,title,M ezczyzna-ktory-urodzil-dziecko-jest-niezadowolony- z-macierzynstwa,wid,14325330,wiadomosc.html

To o wydawało sie kiedyś S-F powrociło w zwyrodnialej formie, a raczej w krzywym zwierciadle. od dziś nie śmieje się z najbardziej dziwacznych wrożb pisarzy S-F.
Mariusz
Użytkownik
#570 - Wysłana: 14 Mar 2012 11:43:51
Odpowiedz 
poligon:
To o wydawało sie kiedyś S-F powrociło w zwyrodnialej formie, a raczej w krzywym zwierciadle. od dziś nie śmieje się z najbardziej dziwacznych wrożb pisarzy S-F.

Jakie tam S-F, ja tu widzę tylko naginanie definicji. Zamiast "mężczyzna który urodził dziecko" powinno być "kobieta która chciała być mężczyzną ale bała się pójść na całość przez co pozostała w większości kobietą czego dowodem jest to że zaszła w ciążę i urodziła dziecko".
Coś jakby zrzucić z przepaści zapaloną latarkę, zmierzyć prędkość jej spadania, nazwać to "prędkość światła", a potem trąbić w mediach o kolejnych samolotach "przekraczających prędkość światła"
 Strona:  ««  1  2  3  ...  14  15  16  17  18  19  20  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Kacik prasowy: interesujace artykuly!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!