USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / 2+4 - idealny model rodziny wg PiS
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
waterhouse
Moderator
#1 - Wysłana: 30 Sty 2007 12:19:10
Odpowiedz 
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,388 4183.html

Co najmniej czwórka dzieci, pracujący ojciec i matka zajmująca się domem - to idealny model rodziny według posłów PiS. Kto dorobi się takiej gromadki, może liczyć na darmowe wejścia do kina i teatru, a nawet tysiąc złotych co miesiąc.

co sadzicie o tym kolejnym niezwykle ciekawym pomysle "elity rządzącej" a konkretniej posła Mariana Piłki?
zyniu81@wp.pl
Anonimowy
#2 - Wysłana: 30 Sty 2007 13:35:49
Odpowiedz 
Szcerze mówiąc to pomysł jest do bani. Ile ojciec musiał by w takim wypadku zarabiać aby zapewnić rodzinie dostatnie życie? A te tysiąc zł to w wypadku gdyby dzieci było sześcioro lub więcej. A co można dla sześciorga dzieci za tysiąc zł dzisiaj kupić?
Nie poperam wogóle takiego pomysłu. Co prawda moge być stronniczy bo wogóle nie popieram tego rządu. Ale sądze, że wiele osób z tego forum zgodzi się ze mną iż pomysł PiS jest po prostu bez sensu i za mało pieniędzy zdecydowanie oferują dla rodzin wielodzietnych.
Raptor 16
Użytkownik
#3 - Wysłana: 30 Sty 2007 14:56:32
Odpowiedz 
Niech najpierw Kaczyńscy stworzą odpowiednie warunki w Polsce, zamiast dyktować ile kto ma mieć dzieci.
Jurgen
Moderator
#4 - Wysłana: 30 Sty 2007 15:03:03
Odpowiedz 
Nie chciałbym komentować tego artykułu, ale mam jedno pytanie: Jaki samochód musiałaby mieć taka rodzina, co by się cała mogła do dziadków na obiad udać. Znaczy się, mówię o rodzinie 2+4, bo taka 2+6 to chyba autobusu by potrzebowała. A najtańsze vany 7-osobowe to tak koło 80 000 zł chyba kosztują (tych mniej ceniących się marek, jak np. Kia).

PS Nie jestem przeciwny pomysłowi czy rodzinom wielodzietnym, tylko wskazuję na pewne problemy...
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 30 Sty 2007 15:47:23
Odpowiedz 
waterhouse

nawet tysiąc złotych co miesiąc.

Kwestia spadku przyrostu naturalnego niepokoi nie tylko polski rząd ale nikt normalny nie zdecyduje się na tłum dzieci za tysiac złotych. To "szansa" na szybkie pieniądze dla rozmaitych meneli, a ci rozmnażają się jak króliki i bez tego...

Raptor 16

Niech najpierw Kaczyńscy stworzą odpowiednie warunki w Polsce, zamiast dyktować ile kto ma mieć dzieci.

Excatly. Za rowiązywanie problemu wzięli się od d*** strony.
Anonim
Anonimowy
#6 - Wysłana: 30 Sty 2007 16:06:48
Odpowiedz 
szwagier
Użytkownik
#7 - Wysłana: 30 Sty 2007 16:31:04
Odpowiedz 
Tak... przykładny, pracujący tatuś, 4 dzieci, matka do rodzenia i garów. Powrót do ciemnosci.
Jo_anka
Użytkownik
#8 - Wysłana: 30 Sty 2007 16:35:32
Odpowiedz 
SUPERPLEMNIK Pilka!!! Kapitalne, Anonim
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 30 Sty 2007 16:41:17
Odpowiedz 
Jo_anka

To byłem ja, tylko mi podpisu nie załapało.
Jo_anka
Użytkownik
#10 - Wysłana: 30 Sty 2007 16:45:43
Odpowiedz 
Q__
Gratuluje znaleziska!
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 30 Sty 2007 16:46:57
Odpowiedz 
Jo_anka

Gratuluje znaleziska!

Było wśród komentarzy do pomysłów w/w posła.
Anonim
Anonimowy
#12 - Wysłana: 30 Sty 2007 16:51:16
Odpowiedz 
Na tym jednak nie koniec. Tam, gdzie dzieci będzie więcej niż sześcioro, posłowie proponują dać tysiąc złotych pensji miesięcznie dla matki na wychowanie.

Kto k.....mać zapłacić za to.

Ta będzie uprawniać do bezpłatnych wejść do muzeów, kin i teatrów

Buhahah, kto za to zapłaci? Kina prywatne, sporo teatrów też. Darmo wejdą, ale ktoś za to zapłaci.

- Jeśli chcemy, aby rodzina była zdrowa moralnie, nie widzę możliwości, aby matka pracowała - argumentuje Anna Sobecka, posłanka niezrzeszona.


Ciekawe co na to feministki. Ta pani ma trochę z garem.


Izabela Jaruga-Nowacka z SLD: - Kobieta nie jest maszynką do rodzenia dzieci. Nie można komuś mówić, jak ma żyć, a tym bardziej zakazywać matkom pracować i robić karierę - przekonuje.


Tej pani należy się pokłon.

A poza tym najwięcej przemocy wobec dzieci spotykamy nie w rodzinach wielodzietnych, ale w konkubinatach - przekonywał podczas posiedzenia komisji Marian Piłka.


Nieroby, pijaki, lenie. Liczą aby tylko dawać. Owszem znam rodziny wielodzietne gdzie dzieci wyrastają na normalnych ludzi.

Nikt w parlamencie nie obliczył, ile poselski pomysł kosztowałby budżet państwa. Niedługo sprawą zajmie się rząd.


Zapłacimy my podatnicy, ja bym szybko zreformował socjal. Zabrał bym wszystko pijaczyną, menelom. Alkohol nie jest pierwszą potrzebą. Pijesz wyp......... z opieki. Sorry za słowa, ale na głupotę nie ma rady.

Jak to jest, że moja koleżanka starała się o mieszkanie. Ona studentka, on pracuje (małżeństwo). Niskie dochody na nich dwoje. W urzędzie stawiali im kłody pod nogi. Kolejna sprawa, facet im powiedział. gdyby była pani z rodziny patologicznej, piła itp. Chrzanił głupoty, to jak wy np. sobie wyremontujecie mieszkanie itp. To pijak wyremontuje, już to widze. Mieszkania dają super wyremontowane, ale komu? Widzałem, po prostu luks. Kto dostał nie roby i pijaki.
theczarek
Użytkownik
#13 - Wysłana: 30 Sty 2007 17:56:53
Odpowiedz 
Kto k.....mać zapłacić za to.

Ja płacę, pan płaci wszyscy płacimy...
szwagier
Użytkownik
#14 - Wysłana: 30 Sty 2007 18:11:03
Odpowiedz 
theczarek

Ale nie można powiedzieć że w polskim sejmie bardzo złe dialogi są. Bo widzi pan.. polski poseł zapali papierosa, spojrzy w lewo, spojrzy w prawo...i....już ma kolejny pomysł.
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 30 Sty 2007 18:20:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
szwagier

Ale nie można powiedzieć że w polskim sejmie bardzo złe dialogi są.

Nie, Sejm to dobry sitcom, szkoda, że tak drogi...
Picard
Użytkownik
#16 - Wysłana: 30 Sty 2007 18:31:26 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Moi drodzy, czytalem o tym ekstremalnym pomyśle na onecie jednak zanim zdołełem dodac swoj komentarz newes znikl i nie moge sie go doszkukac- kumatych w obsłudze internetu prosil bym o podanie linku do tegoz tematu bo komentzrae były tam zaiste fascynujace - a ow komentarz brzmial by mnie jwiecej nastepujaco:
,, Z wielką radością przychylił bym się do PiSowskiego postulatu posiadania licznej rodziny, jednakze jest to niemozliwie jako, iz postanowilem juz nasladować drodzę zyciową mego guru, premiera Kaczyńskiego i tak jak on utrwalać wśród polskiego społeczeństwa model rodziny: 1 bezdzietny kawaler+ zwierzak domowy..."
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 30 Sty 2007 18:33:52
Odpowiedz 
Picard

Z wielką radością przychylił bym się do PiSowskiego postulatu posiadania licznej rodziny, jednakze jest to niemozliwie jako, iz postanowilem juz nasladować drodzę zycuową mego guru, premiera Kaczyńskiego i tak jak on utrwalać wśród polskiego społeczeństwa medle rodziny: 1 bezdzietny kawaler+ zwierzak domowy...

szwagier
Użytkownik
#18 - Wysłana: 30 Sty 2007 19:14:05
Odpowiedz 
Ciekawe co jasiu_smietana napisał. Muszę to znaleźć
Seth
Użytkownik
#19 - Wysłana: 30 Sty 2007 20:31:07
Odpowiedz 
postanowilem juz nasladować drodzę zyciową mego guru, premiera Kaczyńskiego i tak jak on utrwalać wśród polskiego społeczeństwa model rodziny: 1 bezdzietny kawaler+ zwierzak domowy..."

Touche
Pah Wraith
Użytkownik
#20 - Wysłana: 30 Sty 2007 22:39:43
Odpowiedz 
olejna sprawa, facet im powiedział. gdyby była pani z rodziny patologicznej, piła itp.

Hmmm ja to gdzieś już czytałem. To chyba raczej jakaś urban legend...
Anonim
Anonimowy
#21 - Wysłana: 30 Sty 2007 23:09:20
Odpowiedz 
Wedlug mnie to pomysl, mimo ze znowu moze byc o nim tak glosno jak zwykle, nie spowoduje tak naprawde za duzo zmian. Nie bedzie rewolucji, a model rodziny w Polsce sie nie zmieni. To sie po prostu nie stanie. Cala ta sprawa nie ma takiego znaczenia, jak niektorzy ludzie zdarzaja sie (chyba ze strachu i poplochu) zakladac. Kobiety nie rzuca masowo pracy i nie zaczna - rownie masowo - rodzic dzieci. Jesli cos bedzie inaczej, to po paru latach srednia liczba rodzin spelniajacych takie warunki wzrosnie o... Ile? 0.5%? 2%? Specjalista w tej dziedzinie nie jestem i na pewno nie potrafie podac precyzyjnej liczby, ale zastanowcie sie sami: naprawde myslicie, ze swiat stanie na glowie i liczba rodzin wielodzietnych wzrosnie np. dwukrotnie? Albo o polowe? No way.

Mysle, ze znacznie wiekszy wplyw na ilosc dzieci w rodzinie ma rozeznanie spoleczenstwa w sprawach antykoncepcji i dostepnosc tej ostatniej. Jeszcze - powiedzmy - dwa, czy trzy pokolenia temu ludzie masowo stosowali antykoncepcje naturalna, ktora byla oczywiscie bardzo nieskuteczna. Skutek tego jest taki, ze wielu naszych dziadkow i wiele babc pochodzi z rodzin wielodzietnych. W przypadku rodzicow zwykle jest to juz wyraznie zredukowane.
Byc moze spore znaczenie mial tez fakt, ze kiedys wiecej osob pracowalo fizycznie, np. w gospodarstwach rolnych? Nie znam liczb, ale jakos - intuicyjnie chyba - wydaje mi sie, ze dawniej wiecej osob zylo w Polsce na wsi. Tam wiecej rak do pracy moglo sie rzeczywiscie przydac, a i ludzie przyzwyczajeni byli (wiem to z opowiesci) do gotowania wiekszej ilosci zarcia, wiec z tym nie bylo problemu.

Sam pomysl PiSu ma swoje plusy.

Po pierwsze, zgodnie z ich polityka (o ile ja wiem cos o ich polityce, a moge nie wiedziec o_O), raczej wspiera najbiedniejszych i najbardziej potrzebujacych. O zasadnosc czegos takiego mozna sie klocic. Czemu oni maja dostawac znizki i zapomogi? Przeciez ktos za to musi placic! Oczywiscie ostatecznie placa za to ci bogatsi. I to ich tak bardzo boli. Fakt, zdobyli to, co maja, tylko dzieki sobie (choc moze byc roznie z tym, ze mieli takie same warunki na start jak ci ubozszi i ze zycie potoczylo im sie tak samo sprawiedliwie).
Z drugiej jednak strony, do wielu osob z tych "gornych sfer" zdaje sie nie docierac jedna rzecz. Te wszystkie zapomogi nie maja na celu sprawic, by ubodzy ludzie zyli sobie za darmo i niezasluzenie w luksusach. To ma tylko sprawic, zeby nie zyli w tak bardzo ciezkich warunkach. Chodzi raczej o to, by starczylo im na chleb i na jakies podstawowe duperele, a nie na drugi czy trzeci samochod prosto z salonu, czy na telewizor plazmowy... Chodzi o to, by nie glodowali, mieli w domu w zimie ogrzewanie, zeby mogli wyslac dzieci do szkoly (podreczniki sa b. drogie, o kupnie im "oryginalnych" ubran nie wspomne, a o modnym iPodzie/mp3playerze to nawet nie pomysle ), zeby dac dzieciom jakis start na studiach i w ogole mozliwosc rozpoczecia ich... To naprawde tak duzo? Rozumiem, ze kazdy powinien dostac to, na co sam sobie zapracowal, ale jak przy takich problemach wyglada problem typu "kupic sobie nowe volvo S80, czy moze najnowszy model Saaba? I jakie auto kupic zonie?" (problem kazdego dentysty? ), czy problem szesnastolatkow "hmm, musze jeszcze miesiac nie lazic do clubow, to kupie sobie wielki wiatrak do komputera, zasilacz za 300zl i dwa GeForce'y sprzezone w SLI i bede mial uberszybki komp i bede mial uberlans w klasie i koledzi beda mi zazdroscic!".
Nie powinno sie zapominac o tym, ze zycie nie zawsze jest sprawiedliwie. Nie zawsze ci, co najciezej pracuja, dostaja najwiecej (chocby pod wzgl. materialnym), a ci, ktorzy sa ubodzy, musza byc nierobami czy malo inteligentnymi ludzmi. Nie. W wielu przypadkach duzo zalezy od tego, w jakiej sytuacji byli rodzice danego czlowieka - a na to nie mamy zadnego wplywu.

Nie trzeba sie zgadzac z tym, ze ludzie, ktorym wiedzie sie lepiej, powinni wspomagac tych biedniejszych (jakas czescia swojego "majatku", ktora nie jest im niezbedna do godnego zycia). Wypadaloby jednak przynajmniej rozumiec, jaki tok myslenia za tym stoi. I ze przynajmniej nie jest on beznadziejnie glupi.

Ja sam mialem tego niebywalego farta, ze nigdy mi niczego nie brakowalo i nigdy moja rodzinka nie miala zadnych problemow finansowych. Ale to w zadnym razie nie jest moja zasluga - niczym sobie na to nie zasluzylem, po prostu tak mi sie przyszlo na swiat i bylo to kompletnie ode mnie niezalezne. Doskonale widze, jak to - niestety (nie dla mnie, ale ogolnie) - ulatwia bardzo wiele spraw w zyciu. O wiele rzeczy po prostu nie musze sie martwic. Po prostu je mam - jakby za nic - podczas gdy wielu ludzi w moim wieku musi o nie walczyc. Ekstremalnie glupio bym sie poczul gdyby sie nagle okazalo, ze tak bylo od zawsze, a ja bylem zbyt ograniczony, zeby tego nie zauwazyc.

Pamietajcie, ze jesli dziesieciu rodzinom odejmie sie w miesiacu te 100zl, to bedzie to oznaczalo dla nich np. przedluzenie splacania rat do telewizora, albo niekupienie sobie jakiegos (zbytecznego w sumie) ciucha. Nie twierdze, ze to nikogo nie zaboli. Sa naturalnie ludzie, ktorych i 1000zl by niemal w ogole nie zabolal, ale w wiekszosci przypadkow w Polsce tak nie jest. Kazdy ma swoje marzenia, ktore chcialby spelnic (i ma do tego prawo) oraz swoje problemy, z ktorymi musi sobie jakos radzic. Malo komu sie u nas przelewa i malo komu jest naprawde latwo. Tylko ze skala tych problemow jest rozna. Niewiele w sumie osob musi co miesiac walczyc o to, by miec co do garnka wlozyc po oplaceniu rachunkow... Ale sa takie osoby. I - paradoksalnie - czesto to one maja wiele dzieci, czy to z powodu niewystarczajacej wiedzy o antykoncepcji, czy zbyt wysokiej ceny tej ostatniej (choc to jest sprawa dosc dyskusyjna).

I moze pomoc tym ludziom nie jest az takim glupim pomyslem?

Plusem tego, co PiS tym razem wymyslil, jest jeszcze samo zachecenie do rodzenia dzieci. O ile sie orientuje, nadal mamy przedluzajacy sie niz demograficzny. Polakow nie przybywa. Aby bylo nas wiecej, musza rodzic sie dzieci... I model rodziny 2+2 nie wystarcza na dluzsza mete do zwiekszenia ilosci osob w naszym kraju - moze co najwyzej zatrzymac jej spadek.

Pamietajmy tez, ze pieniedzy _nie_ _da_ _sie_ wziac znikad - komus trzeba odebrac, zeby moc komus dac. Najchetniej to by rzad dostal te pieniadze z kosmosu i rozdal je tym najubozszym (przy okazji potracajac oczywiscie odpowiednie lapowki ). To jest jednak niemozliwe...

Jak to zwykle bywa, mamy jeszcze druga strone medalu .

Sam pomysl narzucania kobiecie, ze ma siedziec w domu, zajmowac sie rodzina i rodzic dzieci, jest po prostu skandaliczny. Prymitywny. Nie do przyjecia wrecz. Wszyscy ludzie maja prawo wybrac wlasna droge i maja prawo do kariery zawodowej. I zadaniem obojga rodzicow jest zapewnienie wychowania swoim dzieciom, w duzej mierze przez wlasna obecnosc, milosc i wpajanie im wlasnych zasad. Zaden podzial na plcie nie jest tu istotny. Tak samo dyktowanie ludziom liczby potomkow. Nie zyjemy w warunkach ekstremalnego przeludnienia, ani na pograniczu wyginiecia. Nie ma tak naprawde az takiego znaczenia, czy bedzie nas - Polakow - 35, czy 40 milionow. Nie jest to zadna sytuacja awaryjna i nikt nie ma teraz prawa narzucac nam modelu rodziny (chociaz nikt tego nie robi - nie ma tu zadnego narzucania).
Nie wiem jak czlonkowie rzadu wypowiadaja sie na temat tej kwestii, bo ich po prostu nie slucham, ale mam nadzieje, ze nie mowia o tym jak o "idealnym wzorcu rodziny, ktorego wypadaloby sie trzymac". Jesli by uwierzyc, ze naprawde tak mysla, trzebaby ich wtedy uznac za totalnych prymitywow i zaczac sie obawiac o zasadnosc trzymania ich przy wladzy. Powinni o tym mowic raczej jak o pomocy dla ludzi w naprawde ciezkiej sytuacji materialnej. Jak o poprawie zycia polskich dzieci (jak ktos ledwo wiaze koniec z koncem, to raczej nie zaglada do kina, czy teatru...).


Jaki samochód musiałaby mieć taka rodzina, co by się cała mogła do dziadków na obiad udać. (...) A najtańsze vany 7-osobowe to tak koło 80 000 zł chyba kosztują
Nie kazdy kupuje w salonie. Ba, malo ktory Polak to robi. Auta uzywane, kupione na gieldzie, sa duzo tansze (podejrzewam, ze odpowiednio starszy rocznik szescioosobowego wozu bylby i 10x tanszy).

Aha - 1000zl ROBI roznice -- myslicie, ze sam jeden ojciec w rodzinie wielodzietnej zarabia ile? 5000zl? niech to beda 2000zl, czyli duzo jak na "polskie, ciezkie warunki". Dodatkowe 1000zl to +50% kasy co miesiac. To sie na pewno przyda.

Podsumowujac. Najwazniejsze wydaje mi sie przede wszystkim to, ze pomysl nie spowoduje zadnej rewolucji. Nic wielkiego sie nie stanie i nic wielkiego sie nie zmieni; krachu gospodarczego tez nie bedzie. Nie sadze, abysmy to tak bardzo odczuli! O ile mozna sie tym troche przejac - kazdy ma prawo oceniac wlasny rzad (choc Saddam i Stalin mysleli troche inaczej) - o tyle nie zamartwialbym sie tym za bardzo.
Zastanowilbym sie tez 2x zanim zaczalbym psioczyc, ze a) bardzo mnie to uderzy po kieszeni (ograniczenie mozliwosci kupna bucikow za 500zl to NIE jest katastrofa ), b) nic to nie pomoze zainteresowanym, c) jest to narzucenie modelu rodziny. Niektore z tych zdan moga byc prawdziwe - nie mowie, ze nie sa - ale radzilbym chociaz chwilke pomyslec, zanim sie je napisze. I ocenic samemu ich zasadnosc. Trzeba tez wziac poprawke na to, ze jesli ktos nie byl w takiej (trudnej) sytuacji, to nie wie za dobrze, jak to jest. Moze i ja sie myle - moze im jest cholernie latwo, moze rodziny wielodzietne sa stosunkowo bogate. Nie sadze jednak, zeby tak bylo.

Jedyne, co nie podlega wg mnie zadnej watpliwosci to to, czy mozna kazac mezom harowac w robocie zeby utrzymac te 6 osob, a kobietom harowac w domu... tez zeby utrzymac te 6 osob. Nie, nie mozna.

/Sh1eldeR
Pah Wraith
Użytkownik
#22 - Wysłana: 30 Sty 2007 23:32:01
Odpowiedz 
Czemu oni maja dostawac znizki i zapomogi? Przeciez ktos za to musi placic! Oczywiscie ostatecznie placa za to ci bogatsi.

na Borga, przecież własnie od tego jest (m.in.) społeczeństwo i państwo
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 31 Sty 2007 00:25:03
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Wedlug mnie to pomysl, mimo ze znowu moze byc o nim tak glosno jak zwykle, nie spowoduje tak naprawde za duzo zmian. Nie bedzie rewolucji, a model rodziny w Polsce sie nie zmieni. To sie po prostu nie stanie.

Też mi się tak zdaje, albowiem, by utrzymać te 6 osób, taki mąż musiałby zarabiac ok. 200tys.zł. a ile osób w Polsce tak zarabia? Same prawa ekonomii spowodują, ze nic istotnego się nie stanie.
Anonim
Anonimowy
#24 - Wysłana: 31 Sty 2007 03:53:57
Odpowiedz 
PiS jak zwykle wizje ma piekne ale to zwykłe SF z naciskiem na F :/

Gorzej jak ktos zachoruje, wtedy do koscioła a nie do szpitala posla go:/


//Slovaak
Seybr
Użytkownik
#25 - Wysłana: 31 Sty 2007 12:20:32
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Fakt, zdobyli to, co maja, tylko dzieki sobie (choc moze byc roznie z tym, ze mieli takie same warunki na start jak ci ubozszi i ze zycie potoczylo im sie tak samo sprawiedliwie).


Dupa prawda, na studiach są stypy itp. Wiesz moja kumpela dostaje stypendium socjalne 600zł + naukowe (ale to jej zasługa i bardzo mnie to cieszy). Zobacz jaki wydatek mają ludzie którzy się nie kwalifikują do socjalnego ;]. Taki rodzić musi wydać kasę. Młody człowiek zamiast się uczyć idzie pracować za psie pieniążki. Fakt pieniądze pomagają, ale jak ktoś chce to osiągnie swój cel ;]. ]

Kto powiedział że życie jest sprawiedliwe?

hodzi o to, by nie glodowali, mieli w domu w zimie ogrzewanie, zeby mogli wyslac dzieci do szkoly (podreczniki sa b. drogie, o kupnie im "oryginalnych" ubran nie wspomne, a o modnym iPodzie/mp3playerze to nawet nie pomysle ), zeby dac dzieciom jakis start na studiach i w ogole mozliwosc rozpoczecia ich...

Powiedz pijaczyną i nierobą żeby w zieli się do roboty. Z obserwacji na wsi widze coś takiego. Nie stać na chleb a chodzi w markowych ciuchach i pije? Mówię o młodych ludziach.

Ja sam mialem tego niebywalego farta, ze nigdy mi niczego nie brakowalo i nigdy moja rodzinka nie miala zadnych problemow finansowych.

Mi też, ale szanuje kasę. Komputer konsole dj`ska i wiele innych rzeczy mam nie dzięki starym, tylko sobie. Zamiast siedzieć i płakać niech się ludzie wezmą do roboty. Zarabiam na swoje potrzeby sam. Co mam się biczować, że mi się powiodło w życiu.

Pamietajcie, ze jesli dziesieciu rodzinom odejmie sie w miesiacu te 100zl, to bedzie to oznaczalo dla nich np. przedluzenie splacania rat do telewizora, albo niekupienie sobie jakiegos (zbytecznego w sumie) ciucha.

Widać masz spory kasy w portfelu. Z jakiej racji mam oddawać komuś kasę. Nie moja wina że jest nieudacznikiem. Nie myślał jak robił dzieci? Kogoś nie stać na dzieci to ich nie robi.

Nie kazdy kupuje w salonie. Ba, malo ktory Polak to robi. Auta uzywane, kupione na gieldzie, sa duzo tansze (podejrzewam, ze odpowiednio starszy rocznik szescioosobowego wozu bylby i 10x tanszy).

Chyba nie nas reali rynku aut używanych ;].

Podsumowujac. Najwazniejsze wydaje mi sie przede wszystkim to, ze pomysl nie spowoduje zadnej rewolucji. Nic wielkiego sie nie stanie i nic wielkiego sie nie zmieni; krachu gospodarczego tez nie bedzie.

On ci fachowcy z PIS, oraz nowy prezes NBP to pomyłka. Jeżeli facet nie wie ile wynosi realne bezrobocie, oraz nie potrafi odróżnić PKB od PNB to wybacz. Uczą tego w szkole średniej ;].

Też mi się tak zdaje, albowiem, by utrzymać te 6 osób, taki mąż musiałby zarabiac ok. 200tys.zł. a ile osób w Polsce tak zarabia? Same prawa ekonomii spowodują, ze nic istotnego się nie stanie.

Dobry żart hahah ;].

Trzeba stworzyć system, który nie da im tylko kasę. To nie ta droga ;]. Trzeba stanowczo zmienić socjal. Pomagać dzieciom, wspomagać ich naukę itp.
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 31 Sty 2007 13:07:08
Odpowiedz 
Seybr

Powiedz pijaczyną i nierobą żeby w zieli się do roboty.

Spokojna głowa, wezmą się do roboty, a dokładniej do robienia dzieci, żeby zdobyć PiSowskie przywileje dla rodzin wielodzietnych
Seybr
Użytkownik
#27 - Wysłana: 31 Sty 2007 14:27:42
Odpowiedz 
Spokojna głowa, wezmą się do roboty, a dokładniej do robienia dzieci, żeby zdobyć PiSowskie przywileje dla rodzin wielodzietnych

PIS da a inna parta po wyborach odbierze. Nie sądzę żeby ludzie po raz drugi ich wybrali ;].

Chciał bym przez 1 miesiąc pracować w opiece społecznej, gminnej np.
Anonim
Anonimowy
#28 - Wysłana: 31 Sty 2007 17:03:22
Odpowiedz 
Wiesz moja kumpela dostaje stypendium socjalne 600zł + naukowe (ale to jej zasługa i bardzo mnie to cieszy).

W zyciu nie slyszalem o tak wysokim stypendium socjalnym. Choc slyszalem o kilku, z czego niektore byly najwyzsze z mozliwych na danej uczelni. Zadne nie osiagnelo nawet 500zl, a co dopiero 600. Max to cos kolo 400 o ile pamietam... I to na studiach zaocznych (nie starczylo na samo czesne, a studia dzienne sa w sumie drozsze niz zaoczne, chyba ze sie studiuje tam gdzie sie mieszka).

Kto powiedział że życie jest sprawiedliwe?
Niektorzy tak mowia, chociaz nie wiem, czy ja w to wierze. Czasem faktycznie jest tak, ze koniec koncow zycie odplaca za kazdy fart i kazdy niefart, jakiego sie doswiadczylo, ale... czy zawsze i na pewno? Jakos nie wydaje mi sie.

Natomiast ja powiem, ze zycie powinno byc sprawiedliwe, przynajmniej w idealnym swiecie. I chcialbym sie przynajmniej starac, by takie bylo. Uwazam tez, ze ludzie, ktorym szczescie (niezasluzenie/niesprawiedliwie) dopisalo moga czuc sie zobowiazani zeby choc w jakims stopniu pomoc ludziom, ktorym sie (niezasluzenie/niesprawiedliwie) nie powiodlo.

Co mam się biczować, że mi się powiodło w życiu.
Nie. Raz, ze nie ma po co. Dwa, ze w takich kwestiach jak np. urodzenie nie masz na to wplywu. To nie twoja wina, ani zasluga, ze miales farta. Tak samo by bylo jakbys mial pecha.

Powiedz pijaczyną i nierobą żeby w zieli się do roboty. Z obserwacji na wsi widze coś takiego. Nie stać na chleb a chodzi w markowych ciuchach i pije? Mówię o młodych ludziach.
Takie zachowanie potepiam. Przypomina mi to ludzi, ktorych opisywal Wiezien na poczatku Psow 2 - takie "chwasty" . Nie mam zamiaru sie jednak nimi zajmowac. Oni i tak zreszta sa juz prawdopodobnie skonczeni (ALBO sie opamietaja) i to temat na oddzielna dyskusje. Mowie tutaj o normalnych, uczciwych ludziach, nie mogacych zwiazac konca z koncem. Sa tacy, zapewniam.

Widać masz spory kasy w portfelu. Z jakiej racji mam oddawać komuś kasę.
W porownaniu do ludzi najubozszych? Bardzo sporo. Do sredniej - tez sporo. I chocby z takiej racji mozna sie czuc zobowiazanym zeby pomoc innym. Tylko dlatego, ze ma sie takie mozliwosci. Zawsze sie staram dac kase na jakies cele charytatywne, jesli mam okazje. Nie mowie ze mam ciagle w portfelu jakies grube tysiace, lol, oczywiscie tak nie jest, ale nawet jesli bym mial powiedzmy stowe na tydzien, to mi jako studentowi wystarczyloby i na zycie, i na dojazd do domu, i na jakies chlanie i jeszcze moglbym spokojnie dyche wrzucic komus do puszki. Zadna ujma by to byla. Nie mowie tu o jakims prawdziwym bogactwie (ktorego zreszta nie mam i na oczy nie widzialem), tylko o porownaniu siebie do sredniej i wykorzystaniu tego.

Z jakiej racji mam oddawać komuś kasę. Nie moja wina że jest nieudacznikiem. Nie myślał jak robił dzieci? Kogoś nie stać na dzieci to ich nie robi.
Nie twoja wina i tak naprawde nie dajesz (z zalozenia) tej kasy dla niego, w nagrode, zeby mu bylo fajniej. Nie o tym myslisz. "Dajac" mu ta kase (poprzez podatki, ktore zreszta on tez placi) myslisz o jego dzieciach. Ktore w zadnym razie nie zawinily, ze ich rodzice nie mieli wielkiego pojecia o antykoncepcji. O to chodzi. Nie widzisz tego w tym pomysle? Darmowe wejscia do kina, teatru, scisle uzaleznienie calej tej doplaty od ilosci dzieci? Tu o nie chodzi, nie o ich rodzicow. Jednak zeby pomoc dzieciom, panstwo musi dac kase ich rodzicom - bo komu innemu? - i miec nadzieje, ze pieniadze te przynajmniej w znaczacej czesci zostana dobrze spozytkowane. Nie wszyscy tak beda robic, ale znam wiele rodzin, ktore w ktorych by tak bylo (z "pijaczynami i nieudacznikami" raczej rzadko utrzymuje kontakty ).

On ci fachowcy z PIS, oraz nowy prezes NBP to pomyłka. Jeżeli facet nie wie ile wynosi realne bezrobocie, oraz nie potrafi odróżnić PKB od PNB to wybacz. Uczą tego w szkole średniej ;].
Tak, nie kazdy jest takim genialnym fachowcem jak Balcerowicz. To, co on zrobil (przejscie 1989 -> wspolczesna gospodarka i rynek) byloby zbyt trudne dla 95% zadowodych ekonomow, podejrzewam. Slyszalem, ze obecny prezes to jakis totalny amator i laik, ale nie wiem o tym zbyt duzo - nie interesuje mnie to i nic nie moge w tej kwestii zrobic.

Co do PKB i PNB to mnie tego w sredniej nie uczyli, choc chodzilem do najlepszego (podobno) liceum w miescie .

Chyba nie nas reali rynku aut używanych ;].
Fakt faktem, ze za bardzo nie znam. Ale nadal mysle, ze mam tu racje (w kazdym razie zdecydowanie wiecej racji od kogos, kto stwierdzil, ze min. cena za 6-os. auto to 80k ). Zobacz np. na tego dwunastoletniego windstara za niecale 10 kawalkow, albo tego espace'a za 15.700. To troche wiecej niz wspomniane 10% z 80k, ale szukalem tylko minute. Na tym serwisie jest duzo ofert, nawet vanow bezwypadkowych, za mniej niz 10 000, tylko trzeba sie liczyc z kupnem auta amerykanskiego, co jest zawsze troche klopotliwe. Za 12k mozna juz kupic jakies solidne, azjatyckie auto.


Trzeba stworzyć system, który nie da im tylko kasę. To nie ta droga ;]. Trzeba stanowczo zmienić socjal. Pomagać dzieciom, wspomagać ich naukę itp.

BARDZO chcialbym uslyszec jakis racjonalny pomysl, jak to by moglo wygladac. Sam chyba nie potrafie wymyslec innego sposobu pomocy dzieciom, niz przez rodzicow (przynajmniej do pewnego wieku).

/Sh1eldeR
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 31 Sty 2007 17:19:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Chciał bym przez 1 miesiąc pracować w opiece społecznej, gminnej np.

Byłem dwa lata w zarządzie fundacji zajmującej się m.in. rzeczemi podobnymi do opiekji społecznej. Wierz mi: nie chciałbyś.

Sh1eldeR

Uwazam tez, ze ludzie, ktorym szczescie (niezasluzenie/niesprawiedliwie) dopisalo moga czuc sie zobowiazani zeby choc w jakims stopniu pomoc ludziom, ktorym sie (niezasluzenie/niesprawiedliwie) nie powiodlo.

Tu poruszyłeś istotny temat (nawet bardzo istotny): mówiąc o kwestiach pomocy najuboższym zauważamy pijaków, leni i obiboków i słusznie bo do różnego typu instytucji po pomoc przychodzą oni niezwykle często. Z drugiej strony jednak nie można zapominać o ludziach prawdziwie potrzebujących, którzy czasem mają wręcz kłopot z przebiciem się przez mur wygadanych pijaczków, czy też (a znam sporo takich przypadków) honor nie pozwala im "żebrać" po instytucjach, które zostały stworzone do pomagania właśnie nim. Owszem zapewne należy zrewidować sporo w dziedzinie pomocy społecznej (zwłaszcza jeśli chodzi o kryteria jej przyznawania, a czasem i formy w jakich się wyraża), jednak nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Są ludzie potrzebujący pomocy i zasługujący na nią (choćby w imię elementarnej międzyludzkiej solidarności).
Pah Wraith
Użytkownik
#30 - Wysłana: 31 Sty 2007 17:54:46
Odpowiedz 
Kto powiedział że życie jest sprawiedliwe?
Niektorzy tak mowia, chociaz nie wiem, czy ja w to wierze. Czasem faktycznie jest tak, ze koniec koncow zycie odplaca za kazdy fart i kazdy niefart, jakiego sie doswiadczylo, ale... czy zawsze i na pewno? Jakos nie wydaje mi sie.



Heh, ja już od jakiegoś czasu patrząc tak na swoje (i nie tylko) życie, zauważam, że istnieje coś takiego jak Symetria. Nie wiem, czy umiem to dobrze wytłumaczyć - nie jest to ani równość, ani nawet tego bym sprawiedliwością nie nazwał. To po prostu pewna równowaga zdarzeń, rodzaj czegoś co pilnuje by bilans naszego życia nie wyszedł ani zbytnio na plus ani na minus. Oczywiście ta symetria ściśle zalezy od naszej postawy wobec życia, lecz często w tych "wahnięciach w drugą stronę" nie mamy na nie większego wpływu. I tak, dajmy na to, dostaję genialną pracę, ale kilka miesięcy później umiera mi babcia. I na odwrót. To oczywiście wyssany z palca przykład dwóch wydarzeń, które nie mają pozornie ze sobą związku, ale jednak... Coś jest na rzeczy. Wielkie szczęście potrafi być zrównoważone rozpaczą po drugiej stronie jakiejś takiej dziwnej osi Symetrii - czasami w odległości lat, czasami dni, a czasami kilku chwil.

Jeszcze nie miałem czasu przemysleć tego w odniesieniu do większych zbiorowisk ludzkich - społeczności, obywateli państwa itp Podejrzewam, że jest to zjawisko które można uogólnić, bo Symetrię zauważam też w makroskali - w historii zarówno świata jak i człowieka, oraz różnych naukach - fizyce, biologii, kosmologii i innych.
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Różności / 2+4 - idealny model rodziny wg PiS

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!