USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Polska szkoła, polski koszmar?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  10  11  12  13  14  15  16  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#421 - Wysłana: 5 Paź 2008 13:12:29
Odpowiedz 
Seybr

Q kiedy to było 1 mld lat temu ?

Trochę mniej.
Q__
Moderator
#422 - Wysłana: 13 Wrz 2017 13:03:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#423 - Wysłana: 13 Wrz 2017 13:47:19
Odpowiedz 
Wiecie że na WDŻ antykoncepcja ma być traktowana na równi z aborcją?
Q__
Moderator
#424 - Wysłana: 6 Wrz 2019 09:03:50
Odpowiedz 
Pleiades
Użytkownik
#425 - Wysłana: 6 Wrz 2019 09:32:11
Odpowiedz 
Ech, szkoła... Temat-rzeka...
Mogłabym zacząć od słów: "za moich czasów...".
I tak też zacznę.
Za moich czasów było całkiem nieźle. Oczywiście, nauczyciele gnębili (jak zawsze), trzeba było poświęcać wiele godzin na odrabianie lekcji i wypracowania (jak zawsze), ale jakoś tak... rodzice do tego spokojniej podchodzili.
A teraz moja dwójka synów zaczęła rok szkolny i już od początku się wnerwiam.
Bo składki klasowe po 200 zł od osoby na prezenty i inne duperele...
Bo ubezpieczenia po 50 zł od łebka...
Bo sobie polonistka wymyśliła nagle, że dzieciaki mają mieć zeszyt A4 w linie...
Bo od razu w pierwszym tygodniu kartkówka z wiedzy z poprzedniego roku...
Bo obiady w szkole są paskudne... Gmina dofinansowuje, płacimy tylko 4 zł za obiad, ale ja wolałabym płacić więcej, żeby obiady były lepsze i żeby dzieciaki chociaż je jadły.
No po prostu szlag mnie trafia, a to jeszcze przed zebraniami.


Q__:
Zabawniejsza strona głośnego kryzysu szkolnego:
https://wiadomosci.wp.pl/szkola-do-ktorej-nie-zglo sil-sie-ani-jeden-uczen-dyrekcja-zaskoczona-640709 2530649217a

Ja tam nie wierzę w ten kryzys. Gazeta.pl raz pisała, jak to strasznie mało jest miejsc w liceach przez podwójny rocznik, a potem, kilka dni później, wysmarowała artykuł o tym, że tysiące miejsc w liceach jeszcze czekają na chętnych. Gdzie tu, kurna, prawda?
Tak czy owak ja się osobiście cieszę z powrotu do 8-klasowej podstawówki. Może to mój sentyment?
Najstarszy syn właśnie poszedł do 7. klasy i się cieszę, że ominęło go gimnazjum. Wiele złych rzeczy przeczytałam o gimnazjach. Mam kilka znajomych mamusiek, które posłały dzieci do lepszych gimnazjów, aby uchronić je (dzieci) od złych wpływów... Trochę się wtedy przeraziłam. Dla mnie gimnazjum stało się synonimem wylęgu wszelkich patologii. Pamiętam jak dziś jeszcze przemówienie Giertycha, kiedy nakazał mundurki szkolne, po głośnej sprawie Ani z Gdańska. Ja uważam, że rząd zrobił dobrze. Kiedy wprowadzono reformę edukacji w 99. roku też wieszano na te reformę psy. Był taki rok, że pierwszych klas w liceum zabrakło. Teraz trzeba to jakoś odkręcić i w miarę bez bólu się udało. U nas w szkole i liceum jakoś tego bólu nie dostrzegają, więc chyba tylko opozycja sieje taki zamęt. Nie, żebym była za PiS, broń Boże, nawet chętnie zagłosuję na kogoś z innych partii, ale ta cała sytuacja z liceami jest mocno przesadzona.
Q__
Moderator
#426 - Wysłana: 6 Wrz 2019 11:42:51
Odpowiedz 
Pleiades

Pleiades:
ale ta cała sytuacja z liceami jest mocno przesadzona.

Dlatego się podśmiewam. Z manii na tle elitarnych szkół - także (dalibóg, liceum to nie MIT z CalTechem...).
Dreamweb
Użytkownik
#427 - Wysłana: 6 Wrz 2019 12:18:28
Odpowiedz 
Q__:
Z manii na tle elitarnych szkół - także

No coś Ty, przecież elitarny ogólniak to niczem Starfleet Acadamy.

Tak na marginesie, aż się prosi o jakąś swojską, polską parodię ST, w której z powodu jakichś błędów urzędniczych do Akademii Gwiezdnej Floty przyjęto podwójny rocznik, i nie wiadomo gdzie tych wszystkich kadetów pomieścić. I te zatłoczone turbolifty do których szpilki nie wciśniesz.

A na drugim marginesie, to nie było za moich czasów studenckich tylko wcześniej, ale chodziły opowieści o tym, jak to kiedyś na moim dawnym wydziale zrobili eksperyment i przyjęli wszystkich chętnych, bez egzaminu, bez niczego. Zaznaczam, że chodzi o studia dzienne, bezpłatne. Efekt był taki, że studentów było kilkuset na pierwszym roku, podobno salę kinową wydział wynajmował na wykłady. No i egzaminatorzy na koniec roku dostali zadanie - odwalić najwięcej jak się da, no i odsiali z 80% tego towarzystwa także drugi rok był już "normalny".
Q__
Moderator
#428 - Wysłana: 6 Wrz 2019 13:21:46
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
No coś Ty, przecież elitarny ogólniak to niczem Starfleet Acadamy.

Jest pewna różnica - pilotowania warpshipów, egzobiologii itd. samodzielnie się nie nauczysz, a materiał licealny, jak się kto przyłoży, to i z podręczników przyswoi, mimo złych nauczycieli (choć z drugiej strony i najlepsi pedagodzy do opornego łba go nie wtłoczą)...

Dreamweb:
Tak na marginesie, aż się prosi o jakąś swojską, polską parodię ST, w której z powodu jakichś błędów urzędniczych do Akademii Gwiezdnej Floty przyjęto podwójny rocznik, i nie wiadomo gdzie tych wszystkich kadetów pomieścić. I te zatłoczone turbolifty do których szpilki nie wciśniesz.

Spróbuj to sprzedać twórcom ORV (będzie oryginalniejsze niż ich pomysły) lub Lower Decks.
resetta
Użytkownik
#429 - Wysłana: 7 Wrz 2019 03:24:13
Odpowiedz 
Dzisiaj sie samodzielnie nie naucze? Od czego internet, dostep do wykladow, filmow, zachodnich ksiazek? Juz nawet sekcje sa w formie elektronicznej. Nie nauczysz sie praktyki, ale teorii i obserwacji owszem. A co dopiero taki flociarz co ma holodeki, teleorty i mozliwosc spedzaja wakacji w innym ukladzie :P A sumulatory pilotarzu od czego? O ile pamietam to kadeci uczyli sie tego bardzo na sucho u Sisco.
Q__
Moderator
#430 - Wysłana: 8 Wrz 2019 19:16:06
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Nie nauczysz sie praktyki

Co w wypadku GF stanowi istotną różnicę*, natomiast w wypadku LO nie (nawet ćwiczenia z WF-u czy PO da się od biedy samodzielnie wykonać).

* Holodecki (i inne symulatory) holodeckami (i symulatorami), ale świadomość, że to na niby jednak swoje robi. Musiałby sobie taki samouk wymazywać/modyfikować czasowo pamięć przed wykonaniem pewnych ćwiczeń, jak Alara.
Doctor_Who
Użytkownik
#431 - Wysłana: 10 Wrz 2019 19:05:57
Odpowiedz 
Pleiades
Pleiades:
Pamiętam jak dziś jeszcze przemówienie Giertycha, kiedy nakazał mundurki szkolne

Główny błąd Giertycha polegał na tym, że kazał wbić w mundurki i dzieci z podstawówki i gimnazjum. Dla nastolatków z gimnazjum mundurki to było coś wzięte z kosmosu. Gdyby nakaz poszedł dla roczników rozpoczynających naukę (1-3 klasa), to te dzieci byłyby do mundurków przyzwyczajone jako do czegoś oczywistego (tak jak pokolenia co starszych forumowiczów a na pewno naszych rodziców) i nie byłoby później problemów w gimnazjum.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#432 - Wysłana: 10 Wrz 2019 19:17:20
Odpowiedz 
Doctor_Who:
Główny błąd Giertycha polegał na tym, że kazał wbić w mundurki i dzieci z podstawówki i gimnazjum.

I abolicja maturalna. To był kabaret.
KAEM
Użytkownik
#433 - Wysłana: 11 Wrz 2019 01:30:40 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Dreamweb:
A na drugim marginesie, to nie było za moich czasów studenckich tylko wcześniej, ale chodziły opowieści o tym, jak to kiedyś na moim dawnym wydziale zrobili eksperyment i przyjęli wszystkich chętnych, bez egzaminu, bez niczego. Zaznaczam, że chodzi o studia dzienne, bezpłatne. Efekt był taki, że studentów było kilkuset na pierwszym roku,

Kilkuset? To jeszcze nie tak dużo Kiedyś podobny eksperyment zrobiono na UW na wydziale Geologii - na pierwszy rok przyjęto ponad 1700 osób
Dreamweb
Użytkownik
#434 - Wysłana: 11 Wrz 2019 08:07:21
Odpowiedz 
KAEM
Ale ja właśnie o geologii mówię. Według wersji, którą ja słyszałem, to był niecały tysiąc, dlatego piszę kilkaset. Ale to było dawno więc możliwe że faktycznie było więcej, tak jak piszesz. A kino o którym pisałem to było Kino Ochota, dziś Och-Teatr. Może mało precyzyjnie się wyraziłem, bo w sumie co to znaczy kilkaset. Nie wiem jak teraz, ale za moich czasów normą było 250 osób na 1 roku, z czego na drugi i tak przechodziła setka albo mniej.
KAEM
Użytkownik
#435 - Wysłana: 11 Wrz 2019 09:23:58 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Było troszkę inaczej
Przyjętych (zgodnie z wywieszonymi listami) zostało wtedy ponad 1700 osób, na pierwsze zajęcia zgłosiło się sporo ponad tysiąc (chyba coś pomiędzy 1200 a 1400). Ludzie bardzo szybko wykruszali się, więc po miesiącu czy dwóch mogło być już faktycznie coś w okolicy 1000.
Chyba nie było wykładów w kinie, były natomiast porozrzucane po całej Warszawie po różnych wydziałach UW. Na przykład wykłady z fizyki odbywały się na Hożej i kończyły się jakoś przed godziną 22 ;) Co ciekawe pomimo późnej pory sala zazwyczaj była pełna z uwagi na wykładowcę - te zajęcia prowadził Tomasz Hofmokl (który już wtedy z wielką pasją opowiadał o sieciach, internecie i mailach (a był to przecież początek lat 90-tych).
To był bardzo specyficzny rok, zajęcia w różnych częściach miasta, w bardzo dziwnych godzinach, grupy w których było po 8-10 osób o tym samym nazwisku, non stop kolosy, wszędzie tłumy ludzi.
Po kilku miesiącach większość odpuściła, część wróciła po roku już na normalnych zasadach
Q__
Moderator
#436 - Wysłana: 11 Wrz 2019 09:52:45
Odpowiedz 
Dreamweb
KAEM

Zdaje mi się, czy właśnie wyszło na to, że jesteście kolegami z jednego wydziału?
Dreamweb
Użytkownik
#437 - Wysłana: 11 Wrz 2019 11:30:01
Odpowiedz 
Q__:
Zdaje mi się, czy właśnie wyszło na to, że jesteście kolegami z jednego wydziału?

Wychodzi na to że tak, tylko KAEM był świadkiem tych wydarzeń, ja dołączyłem już po nich i znam je tylko z opowieści.
O wykładach w kinie mówił nam matematyk, no chyba że go fantazja poniosła. O tym, że było to porozrzucane w różnych miejscach, też słyszałem.

KAEM:
grupy w których było po 8-10 osób o tym samym nazwisku

U mnie była lepsza sytuacja - dwóch gości o tym samym nazwisku, imieniu i drugim imieniu. Mieli przez to różne problemy, z czego najgorszym była groźba wyrzucenia jednego z nich z uczelni za oddanie dwóch różnych kartek z napisanym egzaminem - okazało się, że to ten drugi napisał. Przy czym jeden zdał, drugi nie...
KAEM
Użytkownik
#438 - Wysłana: 11 Wrz 2019 14:28:26
Odpowiedz 
Dreamweb:
Wychodzi na to że tak, tylko KAEM był świadkiem tych wydarzeń, ja dołączyłem już po nich i znam je tylko z opowieści.

Faktycznie na to wychodzi ;)
Dreamweb:
U mnie była lepsza sytuacja - dwóch gości o tym samym nazwisku, imieniu i drugim imieniu. Mieli przez to różne problemy, z czego najgorszym była groźba wyrzucenia jednego z nich z uczelni za oddanie dwóch różnych kartek z napisanym egzaminem - okazało się, że to ten drugi napisał. Przy czym jeden zdał, drugi nie...

Mocne
Wyobraź sobie grupę, w której jedna trzecia ludzi ma to samo nazwisko (nie jestem pewien ale imiona jak dobrze kojarzę tez się chyba powtarzały). Akurat kolega był jedną z tych osób (z uwagi na dosyć popularne nazwisko) i na bieżąco wtedy opowiadał rożne zabawne sytuacje.
Tych wykładów w kinie nie pamiętam, może jakaś inna grupa (choć w sumie wtedy też powinienem kojarzyć).
Tak z ciekawości (jeśli to nie tajemnica) - w jakich latach tam studiowałeś?
Dreamweb
Użytkownik
#439 - Wysłana: 11 Wrz 2019 23:15:06
Odpowiedz 
Studiowałem od 2000 do 2005. Czyli rozminęliśmy się o jakieś ok. 5 lat jak podejrzewam? Potem przez kilka dobrych lat nie pojawiałem się w ogóle w okolicach wydziału, po czym różne czynniki sprawiły że wróciłem i rok temu obroniłem tam doktorat.
KAEM
Użytkownik
#440 - Wysłana: 12 Wrz 2019 08:45:07 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Dreamweb:
Czyli rozminęliśmy się o jakieś ok. 5 lat jak podejrzewam? P

Z tego co widzę to chyba o jakieś 3 ;)

Dreamweb:
Potem przez kilka dobrych lat nie pojawiałem się w ogóle w okolicach wydziału, po czym różne czynniki sprawiły że wróciłem i rok temu obroniłem tam doktorat.

A to naprawdę rzadkość aby ktoś po tylu latach przerwy wracał na ten sam wydział. Z mojego roku parę osób zostało asystentami i pootwierało doktoraty ale zrobili to od razu po zakończeniu studiów.
Dreamweb
Użytkownik
#441 - Wysłana: 12 Wrz 2019 11:22:59
Odpowiedz 
U mnie to była trochę specyficzna sytuacja. Tuż po skończeniu studiów też tak chciałem jak Twoi znajomi, ale uczelnia mnie nie chciała. Do tematu wróciłem po latach w dość specyficznych okolicznościach, nie jako student doktorant, tylko wolny strzelec. A zaproponował mi to mój przyszły, a teraz już przeszły, promotor. Długo by opowiadać zresztą.
Q__
Moderator
#442 - Wysłana: 12 Wrz 2019 13:17:47
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Faktycznie na to wychodzi ;)

No to potwierdziło się żeś w istocie stary fan.

BTW. coś mi się zdaje, że forumowa mediana wiekowa wypada nam minimum na poziomie 40+.
Pleiades
Użytkownik
#443 - Wysłana: 12 Wrz 2019 13:33:54
Odpowiedz 
Dreamweb:
U mnie to była trochę specyficzna sytuacja. Tuż po skończeniu studiów też tak chciałem jak Twoi znajomi, ale uczelnia mnie nie chciała.

Ech, podobnie jak ze mną... Chciałam iść na doktorat po studiach, ale szanownemu państwu w komisji nie spodobał się mój temat. Nigdy już do tego nie wróciłam, strasznie drogo mnie ta porażka wyniosła...

A tak a'propos rekrutacji, to u nas na roku chyba zaczynało coś koło 150 osób. Do magisterki dotrwało koło 60... Więc trochę odsiew był, zwłaszcza w pierwszym roku.
KAEM
Użytkownik
#444 - Wysłana: 12 Wrz 2019 14:49:35 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Dreamweb:
Tuż po skończeniu studiów też tak chciałem jak Twoi znajomi, ale uczelnia mnie nie chciała.

Pleiades:
Chciałam iść na doktorat po studiach, ale szanownemu państwu w komisji nie spodobał się mój temat

Świat bywa przewrotny ;) Pamiętam, że u mnie było odwrotnie - z tego co kojarzę zachęcano i namawiano ludzi aby zostali na doktoranckich ale prawie nikt zostać nie chciał ;) Zresztą 95% osób, które zrobiły magisterkę w tamtym roku nigdy później nie pracowało w tym zawodzie ;)

Q__:
No to potwierdziło się żeś w istocie stary fan.

No cóż, "czterdzieści lat minęło" ;)
Q__:
BTW. coś mi się zdaje, że forumowa mediana wiekowa wypada nam minimum na poziomie 40+

O popatrz jaki dobry temat na kolejną ankietę ;)
Dreamweb
Użytkownik
#445 - Wysłana: 13 Wrz 2019 08:37:21
Odpowiedz 
KAEM:
Świat bywa przewrotny ;) Pamiętam, że u mnie było odwrotnie - z tego co kojarzę zachęcano i namawiano ludzi aby zostali na doktoranckich ale prawie nikt zostać nie chciał ;)

To zależy jaki się rocznik trafi. U mnie akurat było dużo chętnych. Limit na studia doktoranckie był 10 osób, u nas było 15 chętnych. I tak nagięli zasady i przyjęli 12. Ja byłem w tej pechowej trójce.
Ale słyszałem też od ludzi w kolejnych latach, że zdarzały się potem takie roczniki, że nie było chętnych i wtedy faktycznie namawiali. Albo przyjmowali wszystkich chętnych i rozmowa kwalifikacyjna to była formalność.

Pleiades:
A tak a'propos rekrutacji, to u nas na roku chyba zaczynało coś koło 150 osób. Do magisterki dotrwało koło 60... Więc trochę odsiew był, zwłaszcza w pierwszym roku.

U nas jak mówiłem zaczynało 250. Do magisterki u mnie na roku dotrwało z 70-80. Wiadomo, że większość odpadała po 1 roku. Ale też sama ilość sal, wykładowców była taka, że jakby na drugi rok trafiło np. 200 osób, to mieliby wielki problem logistyczny jak to ogarnąć - prawie powtórka tej sytuacji o której pisał KAEM. To nie była żadna tajemnica, że ileś tam osób po prostu musi wylecieć po 1 roku, a profesorowie już o to zadbali by tak się stało. Dziwna polityka, bo można byłoby po prostu przyjmować mniej ludzi na 1 rok, ale cóż.

Pleiades:
Ech, podobnie jak ze mną... Chciałam iść na doktorat po studiach, ale szanownemu państwu w komisji nie spodobał się mój temat.

Ja miałem tak samo, ale koniec końców dobrze na tym wyszedłem. Bo w międzyczasie realizowałem się na innych polach, a doktorat i tak zrobiłem, tylko później. Także zawsze uważam że nigdy nie wiadomo, co nam jest pisane, a każda porażka może po kilku latach okazać się sukcesem.
Pleiades
Użytkownik
#446 - Wysłana: 13 Wrz 2019 09:30:52
Odpowiedz 
Dreamweb:
To zależy jaki się rocznik trafi. U mnie akurat było dużo chętnych. Limit na studia doktoranckie był 10 osób, u nas było 15 chętnych. I tak nagięli zasady i przyjęli 12. Ja byłem w tej pechowej trójce.

A u nas chyba były z 3 osoby na miejsce... Wiadomo, że komisja przyjmowała tych, których tematy na doktorat im leżały :/

Dreamweb:
Ale słyszałem też od ludzi w kolejnych latach, że zdarzały się potem takie roczniki, że nie było chętnych i wtedy faktycznie namawiali. Albo przyjmowali wszystkich chętnych i rozmowa kwalifikacyjna to była formalność.

To w sumie fajnie mieliście. U nas na studia doktoranckie zawsze było oblężenie.

Dreamweb:
U nas jak mówiłem zaczynało 250. Do magisterki u mnie na roku dotrwało z 70-80. Wiadomo, że większość odpadała po 1 roku.

To w sumie więcej niż u nas. A wydawać by się mogło, że tyle osób szło na studia, aby uniknąć wojska ;)

Dreamweb:
Ja miałem tak samo, ale koniec końców dobrze na tym wyszedłem. Bo w międzyczasie realizowałem się na innych polach, a doktorat i tak zrobiłem, tylko później. Także zawsze uważam że nigdy nie wiadomo, co nam jest pisane, a każda porażka może po kilku latach okazać się sukcesem.

No mnie się akurat nie udało. Po magisterce były starania o doktorat, ale, jak już pisałam, bez sukcesu. Potem dołączyły się poważne problemy zdrowotne i zostałam na lodzie. Szkoda, bo miałam najwyższą średnią z całych studiów...
KAEM
Użytkownik
#447 - Wysłana: 13 Wrz 2019 10:43:09
Odpowiedz 
Dreamweb:
To zależy jaki się rocznik trafi. U mnie akurat było dużo chętnych. Limit na studia doktoranckie był 10 osób, u nas było 15 chętnych. I tak nagięli zasady i przyjęli 12.

Pleiades:
To w sumie fajnie mieliście. U nas na studia doktoranckie zawsze było oblężenie.

Nie pamiętam dokładnie ale na doktoranckich zostało może z 5 osób (a kończyło coś w okolicach setki). Po prostu zdecydowana większość nie wiązała swojej przyszłości z geologią (poza tymi, którzy zostali na uczelni może 2 czy 3 osoby zdecydowały się pracować w tym zawodzie) a robienie doktoratu w takim przypadku byłoby przecież bez sensu.

Pleiades:
No mnie się akurat nie udało. Po magisterce były starania o doktorat, ale, jak już pisałam, bez sukcesu. Potem dołączyły się poważne problemy zdrowotne i zostałam na lodzie. Szkoda, bo miałam najwyższą średnią z całych studiów...

To faktycznie dziwne podejście komisji. Osoby z wysoką/najwyższą średnią, które same chcą kontynuować karierę na uczelni teoretycznie powinny mieć przecież taką możliwość w pierwszej kolejności.
Dreamweb
Użytkownik
#448 - Wysłana: 13 Wrz 2019 14:55:14
Odpowiedz 
Pleiades:
szanownemu państwu w komisji nie spodobał się mój temat

Nie wiem jak to jest u innych, ale u nas też było tak, że nie tylko temat się liczył, ale także to, czy dany promotor w chwili obecnej ma siłę przebicia (choć nikt oficjalnie tego nie powiedział).

KAEM:
To faktycznie dziwne podejście komisji. Osoby z wysoką/najwyższą średnią, które same chcą kontynuować karierę na uczelni teoretycznie powinny mieć przecież taką możliwość w pierwszej kolejności.

Owszem, to bardzo dziwne podejście, ale patrz też wyżej - może trafiłaś na mało "medialnego" promotora i niestety Twoje osiągnięcia spadły na 2 plan...

KAEM:
Po prostu zdecydowana większość nie wiązała swojej przyszłości z geologią (poza tymi, którzy zostali na uczelni może 2 czy 3 osoby zdecydowały się pracować w tym zawodzie)

A z moich znajomych ze studiów sporo osób pracuje w zawodzie lub bardzo blisko zawodu, z czego tylko garstka udziela się na uczelniach bądź robi/zrobiła doktoraty - większość ma normalną pracę, "praktyczną".
Seybr
Użytkownik
#449 - Wysłana: 14 Wrz 2019 09:27:55
Odpowiedz 
Pleiades:
A tak a'propos rekrutacji, to u nas na roku chyba zaczynało coś koło 150 osób. Do magisterki dotrwało koło 60... Więc trochę odsiew był, zwłaszcza w pierwszym roku.

Kiedyś z jednym powodem studiów był wojsko. Teraz to się ludzie pchają. Gdyby człowiek był mądrzejszy poszedł by, zrobił swoje. Łatwo było dostać się na podoficerke. Wystarczyło mieć trochę oleju w głowie. W wieku 40 lat emeryt i 3500 zł na rękę.

KAEM:
Zresztą 95% osób, które zrobiły magisterkę w tamtym roku nigdy później nie pracowało w tym zawodzie ;)

Jestem tego przykładem. Nie pracuje w swoim zawodzie i po studiach i po technikum. Ogólnie na starość szkoła i nowy zawód. Ale chyba jeszcze coś liznę od następnego roku. Nie powiem nauka przydała mi się, ale nie do pracy na co dzień.
Dreamweb
Użytkownik
#450 - Wysłana: 16 Wrz 2019 09:18:22 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Seybr:
Kiedyś z jednym powodem studiów był wojsko.

U mnie też było, jednym z powodów. Gdyby było jedynym, to po zrobieniu licencjatu rzuciłbym dalsze studia - bo już wtedy mi w wojsku powiedzieli, że jestem przeniesiony do rezerwy i mam spokój. No ale studiowało się dalej, aż do mgr
 Strona:  ««  1  2  3  ...  10  11  12  13  14  15  16  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Polska szkoła, polski koszmar?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!