USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Kawiarenka [luźne rozmowy]
 Strona:  ««  1  2  3  ...  263  264  265  266  267  268  269  »» 
Autor Wiadomość
Madame Picard
Moderator
#8011 - Wysłana: 27 Mar 2010 18:33:59 - Edytowany przez: Madame Picard
Ja niby miałam więcej czasu, ale czułam się tak sfrustrowana brakiem forum, że wszystko szło mi wolniej i bilans w końcu wyszedł pewnie na zero.
Jak czytam prace licencjackie, to dla higieny psychicznej po każdym podrozdziale robię sobie przerwę na przejrzenie forum. Czytać się tego ciurkiem nie da, chyba że ktoś miałby ochotę potem przejechać się karetką . Bez dostępu do forum to czytanie z zaledwie nużącego stało się po prostu nie do zniesienia i paradoksalnie trwało to wszystko ze 3 razy dłużej niż zwykle, kiedy podczytuję sobie co chwila forum. I chyba dużo łatwiej byłoby mi zająć sobie jakoś bez netu czas wolny (książki, gazety, hafciki...) niż czas przeznaczony na pracę .
The_D
Użytkownik
#8012 - Wysłana: 27 Mar 2010 18:55:54
A ja z powodu choroby przesiedziałem w domu 3 dni i przez ten czas trochę nadgoniłem lekturę. Ogólnie bez internetu bym sobie poradził (na obejrzenie czeka chociażby TAS, jest kilka pomysłów do realizacji "w wolnym czasie"). Bez prądu gorzej, ale na półce wciąż jest kilka książek do przeczytania, a lista pozycji, które chciałbym kiedyś przeczytać też jest spora. Można też wpaść do znajomego (i przy okazji odzyskać pożyczonego STXI), albo wyskoczyć "na miasto".

Adek:
a do tego cała lodówka się rozmroziła.

Jeżeli brak prądu spowodowany jest śniegiem, to za oknem można znaleźć zastępczą ;)
kanna
Użytkownik
#8013 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:14:35
The_D

wiesz co, szukamy Kapitana (w zastepstwie Bashira) Nie reflektowałbyś?
Jurgen
Moderator
#8014 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:17:56
Madame Picard

Właśnie uświadomiłem sobie, że sam robię cos takiego w pracy.
kanna
Użytkownik
#8015 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:19:54
Madame Picard:
Ja niby miałam więcej czasu, ale czułam się tak sfrustrowana brakiem forum, że wszystko szło mi wolniej i bilans w końcu wyszedł pewnie na zero.

a ja w sumie robiłam więcej niz wtedy, kiedy Forum mnie odrywa
Eviva
Użytkownik
#8016 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:22:26
Jurgen:
Chociaż z drugiej strony, przez tych kilka dni miałem znacznie więcej czasu

Coś w tym jest, ja włączałam, patrzyłam na pojawiający się komunikat o błędzie wczytywania i myślałam sobie dość intensywnie. Nie masz pojęcia, ile spraw przemyślałam i do jakich wniosków udało mi się dojść.
Jurgen
Moderator
#8017 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:30:19
Kącik ogłoszeń

Poszukujemy kandydata nie kierownicze stanowisko w naszej sesji, czyli kapitana. Niezbędne sa wyskoie kwalifikacje, doświadczenie bojowe i dowódcze i trochę wolnego czasu. Zgłoszenia i CV proszę przesyłać na: http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=7&topic=2524&page=85
Madame Picard
Moderator
#8018 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:39:40
Jurgen:
Właśnie uświadomiłem sobie, że sam robię cos takiego w pracy

Jak pracowałam jeszcze na Ujocie, też tak robiłam. Generalnie robię tak zawsze, kiedy praca jest nudna i frustrująca. Kiedy mam do przygotowania artykuł albo prowadzę zajęcia (nawet kiedy przygotowuję się do zajęć), to braku forum tak bardzo nie odczuwam.
A na konferencji, która była tydzień temu w mojej fabryce, był referat o korzystaniu przez pracowników z Internetu w pracy w celach bynajmniej niepracowych i okazało się, że... brak dostępu do Internetu jest tak uciążliwy, że spada wówczas wydajność pracy. Więc coś w tej "naszej" strategii musi być .
Adek
Użytkownik
#8019 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:51:56 - Edytowany przez: Adek
Eviva:
Coś w tym jest, ja włączałam, patrzyłam na pojawiający się komunikat o błędzie wczytywania i myślałam sobie dość intensywnie.

Aha. Ja na ten komunikat co raz się natykałem i z uporem maniaka co godzinę próbowałem ponownie na różnych przeglądarkach, zapory wszelkie powyłączałem, dopiero koleżanka z forum mnie ośiweciła co jest grane. Ogólnie mówiąc widzę, że ten odwyk od forum wszyscy ochorowaliśmy, każdy na swój sposób. Ale napewno jest coś takiego w forum jak pisze Madame, że jest to jakaś specyficzna forma odskoczni od codziennych obowiązlów. Poza tym kontakty z forum tego czy innego zawsze były dla mnie specyficzne, trochę inne od tych z "realu". Nie wiem, ludzie chyba w necie bardziej skłonni są do ciekawszych dyskusji, milszych relacji? Chociaz co do niektórych osób, które znam z "reala" (ale nie stąd) wydaje mi się, że w "realu" są bardziej sympatyczne aniżeli poprzez np gg. I bywają osoby z którymi odnoszę odwrotne wrażenie. No napewno internet jest swojego rodzaju fenomenem, który wytworzył w ludziach specyficzne relacje. Nie zawsze np powiemy coś "na żywo" w pewnym gronie lub na osobności a w internecie przychodzi to łatwiej. Znam nawet osoby z internetu, których nigdy nie widziałem "na żywo" a mimo to czuję, że są dla mnie jakby realnymi znajomymi choć czasem myślę, że to jest tak złudne i nierzeczywiste ale z drugiej strony wiem, ze rozmawiam z żywą i czującą istotą. Na pewno te relacje są inne od tych z "reala" ale dosyć podobne. To jak kształtujemy w sobie daną osobę zależy chyba od naszych spostrzeżeń, przemyśleń o kimś, oceny czyjejs osobowości i poglądów oraz (o ile to możliwe w necie) wyglądu. Wszystkie te elementy budują w nas obraz czyjejś osoby. No to zrobiłem taki mały wykład. Poza tym to forum mnie jakoś czasem tak "nastraja" do różnych przemyśleń.

Madame Picard:
A na konferencji, która była tydzień temu w mojej fabryce, był referat o korzystaniu przez pracowników z Internetu w pracy w celach bynajmniej niepracowych i okazało się, że... brak dostępu do Internetu jest tak uciążliwy, że spada wówczas wydajność pracy. Więc coś w tej "naszej" strategii musi być .

Wiesz MAdame, ze napewno coś w tym jest bo wystarczy jak ja za dnia trochę poklikam na forum i od razu szybciej robota "pali mi się" w rękach. Tylko z drugiej strony skoro takie są wyniki badań to czy czasem nie jest to już jakaś forma masowego, społecznego uzależnienia? Małe dawki "narkotyku internetowego" i się działa dalej? Gdzie leży ta granica? Tak powyłączać wszystkim na miesiąc internet, ciekawe ile osób zaczeło by "szaleć" z tego powodu.
Madame Picard
Moderator
#8020 - Wysłana: 27 Mar 2010 20:30:31
Adek:
Nie wiem, ludzie chyba w necie bardziej skłonni są do ciekawszych dyskusji, milszych relacji?

To zależy, czy chcą na forum pogadać na interesujący ich temat i/lub poznać innych ciekawych ludzi czy też wchodzą do Internetu, żeby wywalić swoje kompleksy i frustracje, bo wtedy to raczej mili nie będą . Inna sprawa, że w interakcjach internetowych skłonność do przestrzegania norm jest generalnie mniejsza.

Adek:
Tylko z drugiej strony skoro takie są wyniki badań to czy czasem nie jest to już jakaś forma masowego, społecznego uzależnienia?

Internet jest po prostu częścią naszego codziennego życia. Można mówić, że społeczeństwo czy cywilizacja są uzależnione od Internetu, tak samo jako od elektryczności, bawełny, samochodów, kawy i generalnie wszystkiego, co wykracza poza beczkę, w której mieszkał Diogenes.
Adek
Użytkownik
#8021 - Wysłana: 27 Mar 2010 20:55:52 - Edytowany przez: Adek
Madame Picard:
Internet jest po prostu częścią naszego codziennego życia. Można mówić, że społeczeństwo czy cywilizacja są uzależnione od Internetu, tak samo jako od elektryczności, bawełny, samochodów, kawy

No nie , raczej widziałbym w tym różnicę między elektrycznością, która naprawdę już mocno wrosła w naszą kulturę a internetem bez którego czasem dałoby sie obyć. Na pewno wszystko jest też miarą intensywności, z czego się korzysta. Ja uważam, ze właśnie internet może być uzależniający, nawet choćby gry komputerowe. Jak obserwuję młodzież z osiedla to ja już nie widzę gromady chłopców ganiających za piłką tylko słysze rozmowę przechodząc: "Jaką grę dzisiaj kupiłeś"? Niestety ale to jest właśnie syndrom rozwoju komputerów. Ja w wieku tych chłopców jak było ciepło ganiałem z kolegami za piłką do 22. Mojej mamy kolega (też nauczyciel jak moja mama tylko ze W-Fu) mówi, że dziś młodzież z trudem wyciąga w biegach osiągi na dostateczny. Podobno moje pokolenie radziło sobie z tym kiedyś znakomicie. To oopinia W-Fisty z wwieloletnim doświadczeniem pedagogicznym. Oczywiście te dwa wątki są na inny temat ale mają coś wspólnego. Postęp czasem bywa przyczyną wystąpienia negatywnych zjawisk społecznych.
Ja zawsze lubiłem sie spierać z wykłądowcami na studiach. Z tego tytułu bałem się potem o ocenę na egzaminie ale o dziwo nawet 4, 5 dostawałem. Oczywiście za wiedzę. Jak się nie nauczyłem to i "trója" była a czasem "dwója" jak pytania mi nie przypasiły. Byłem zawsze jako jeden z nielicznych, którego te wykłady interesowały. Uznawałem to zawsze za formę oddania szacunku dla wykładowcy w przygotowanie tematu no i próby wyciągnięcia z tego ciekawych nowinek dla siebie. A mogłem zostać naukowcem a nie iść drogą biznesu.
No a wracając do tematu myślę, że wiele z tych rzeczy może prowadzić do uzależnienia (internet, gry, hazard, nawet ta kawa czy gorzej alkohol). Ponoć nawet już się leczy w Europie uzależnienia z tych rzeczy (chyba oprócz kawy ). Dlatego myślę, ze granica jest tak cienka, ze często właśnie uzależniony może przeoczyć kiedy ją przekroczył i jak mu się odetnie tego np neta to robi się odrazu bardziej niespokojny. Już sam fakt, że piszą tu osoby że lepiej im idzie praca potem jak sobie coś poczytają w necie świadczy o jakiejś już formie odskoczni, coś jak zapalenie papierosa przez tych co palą. Napewno też internet dziś staje się narzędziem pracy dla wielu zawodów. Myślę że wszystko jest kwestią umiaru i niezaniedbywania z tego tytułu swoich obowiązków. Wtedy myślę jest OK.
Madame Picard
Moderator
#8022 - Wysłana: 27 Mar 2010 21:08:55 - Edytowany przez: Madame Picard
Adek:
raczej widziałbym w tym różnicę między elektrycznością, która naprawdę już mocno wrosła w naszą kulturę a internetem bez którego czasem dałoby sie obyć.

Bez wszystkiego można by się było obyć, ale się nie obywamy, bo jest nam z tym wygodniej. Tak samo jest z Internetem.

Adek:
wiele z tych rzeczy może prowadzić do uzależnienia (internet, gry, hazard, nawet ta kawa czy gorzej alkohol).

W sensie psychologicznym uzależnić się można od wszystkiego, włącznie z seksem i zakupami. Co nie znaczy, że czynności te są same w sobie złe albo uzależniające. Uzależnienie w takim indywidualnym psychologicznym sensie zależy od cech i predyspozycji osoby, a nie od cech czynności.
Robimy wiele rzeczy po to, żeby się oderwać od codzienności i psychicznie "zresetować" (książki, telewizja, gry, rower albo haft krzyżykowy); robimy wiele rzeczy, bo nam sprawiają przyjemność albo są do czegoś potrzebne, co nie znaczy, że jesteśmy od tego uzależnieni, bo mogłoby się okazać, że w tym sensie jesteśmy uzależnieni od właściwie wszystkiego: pracy, relaksu, hobby i spotkań towarzyskich.
Eviva
Użytkownik
#8023 - Wysłana: 27 Mar 2010 21:11:13
Adek:
Ogólnie mówiąc widzę, że ten odwyk od forum wszyscy ochorowaliśmy, każdy na swój sposób.

Bo ja wiem, czy dla mnie była to choroba? na pewno nie taka, jaka byłaby kiedyś. Chyba że za chorobę uznamy tzw "goń myślową" . Ale u mnie to zjawisko zadziwiająco niegroźne. Myślę, przemyślam, dochodzę do logicznych wniosków... i, psiakrew, nic z tego nie wynika. Jak u Lema: "... I rzeczywiście, poszło zgodnie z planem, tylko z końcem nie wyszło i zostało po staremu."
Adek
Użytkownik
#8024 - Wysłana: 27 Mar 2010 21:33:10
Madame Picard:
Robimy wiele rzeczy po to, żeby się oderwać od codzienności i psychicznie "zresetować" (książki, telewizja, gry, rower albo haft krzyżykowy); robimy wiele rzeczy, bo nam sprawiają przyjemność albo są do czegoś potrzebne, co nie znaczy, że jesteśmy od tego uzależnieni, bo mogłoby się okazać, że w tym sensie jesteśmy uzależnieni od właściwie wszystkiego: pracy, relaksu, hobby i spotkań towarzyskich.

No nie o to mi chodziło. Ja rozumiem tą subtelną różnicę ale chiałem tylko zwrócić uwagę, że jednak problemczasem istnieje
Madame Picard:
Uzależnienie w takim indywidualnym psychologicznym sensie zależy od cech i predyspozycji osoby, a nie od cech czynności.

Myślę, że powyższy cytat dobrze oddaje myśl o która mi chodziło. Wiesz ja nie jestem naukowcem i często trudno mi sformułować jednym mądrym zdaniem esencję swoich myśli. Więc ja bym tego tak nie bagatelizował. Akurat te zakupy, alkohol, internet i seks (nie chciałem poruszać tego tematu na forum ) mogą być uzależniające. I to akurat nie trzeba być odpornym. Poza tym nawet przytoczone przeze mnie wyniki młodzieży w sporcie zdaniem kolegi mamy nie napawają optymizmem. Więc ja nie mówię, że wszydtko co nowoczesne jest złem tylko, że może prowadzić do uzależnienia. My w Goleniowie mamy różne cykliczne imprezy sportowe mające zachęcić ludzi do oderwania się od komputerów. Ja sam widze po sobie ile ja siedzę dziś a ile kiedyś. Widzę ile wy siedzicie na necie nie raz cały dzień prawie online więc coś w tym jest. Nie mówię, że przez to zaniedbujecie pracę czy dom no ale.
Ps Zawsze takie filozoficzne dyskusje przychodziły mi z trudem. Mógłbym coś skwitować jednym zdaniem ale dobrze wiem, że nie na tym polega interesująca dyskusja.
Jurgen
Moderator
#8025 - Wysłana: 28 Mar 2010 10:02:20
Adek:
Widzę ile wy siedzicie na necie nie raz cały dzień prawie online więc coś w tym jes

Od razu tłumaczę, że w moim przypadku obecnośc na forum najczęściej jest pozorna, tzn. komputer może być włączony (a ja zalogowany) przez kilka godzin, a tak naprawdę spędzę przy komputerze (czy raczej na forum) może z pół godziny. Tak więc "jestem, a jakoby mnie nie było". I myślę, że duża część użytkowników tak ma.
Q__
Moderator
#8026 - Wysłana: 28 Mar 2010 12:57:50
Jurgen

Jurgen:
I myślę, że duża część użytkowników tak ma.

Ma.
kanna
Użytkownik
#8027 - Wysłana: 28 Mar 2010 15:36:47
The_D:
niektóre czynności mają większe szanse do wywołania uzależnienia

Jasna sprawa, poniewaz każde uzależnienie powstaje wg tego samego mechanizmu: jakas potrzeba jest niezaspokojna, jest jakiś brak (emocjonalny) w organiźmie i człowiek znajduje cos, co mu pozwala poradzić sobie z nieprzyjemnymi emocjami powodowanymi przez ten brak.

Jedzenie marchewki - samo w sobie - nie dostarcza zbyt wielu przezyć (czytaj: nie uruchamia w mózgu obszarów, odpowiedzialnych za poprawe nastroju). A obszary takie uruchamia np. czekolada, dlatego duuzo prościej uzależnic sie od czekolady, niż marchewki. Lub McDonaldsa - bo dorzucane tam konserwanty powodują , najkrócej mówiąc, poprawe nastroju.

Niebezpiecvzeństwo uzaleznienia od internetu - jako medium generującego mnóstwo emocji (ok, wirtulanych, ale mechanizm w mózgu jest ten sam) - jest bardzo realne.
Madame Picard
Moderator
#8028 - Wysłana: 28 Mar 2010 15:47:31
The_D

Omyłkowo usunęłam Twój post. Chciałam usunąć spam i ręka mi się "omsknęła". Strasznie Cię przepraszam . Głupio mi bardzo, tym bardziej, że posta nie da się już odzyskać .
Adek
Użytkownik
#8029 - Wysłana: 28 Mar 2010 19:52:10
kanna:
Niebezpiecvzeństwo uzaleznienia od internetu - jako medium generującego mnóstwo emocji (ok, wirtulanych, ale mechanizm w mózgu jest ten sam) - jest bardzo realne.

Widzisz Madame Jednak coś w tym jest co mówię i potwierdza to zdaje mi się psycholog . Sami przecież niektórzy z was przyznali, że z forum to praca fajniej idzie. No bo właśnie między innymi dlatego. Tak samo powiem wam, że uzależniłem się już chyba przez lata od słuchania muzyki. Zupełnie inaczej idzie mi robota jak coś gra w tle, nawet może być to tylko radio. Z kolei ktoś inny nie potrafi normalnie funkcjonowac jak sobie nie puści dymka. (choć tu uzależnienie jest silniejsze dla mózgu - nikotyna). Generalnie też widzę, że np po kilku wolnych dniach kiedy mam mniejszy kontakt z ludźmi również doskwiera mi taki dziwny syndrom chęci pogadania z kimś. Naprawdę jest tyle czynników, które nas współcześnie kształtują, że jakby nam to nagle wszystko odebrać to zapewne co nie jeden słabszy charakter trafiłby odrazu do kliniki. Pamiętam jeszcze w latach 80-tych jak byłem dzieckiem robił u nas remont taki nieżyjący już chyba dzis Pan, który jak sobie nie strzelił, że tak powiem "lufki" setki to mu się prawa ręka trzęsła i nie mógł normalnie utrzymać pędzla (tu akurat miał chyba trochę problem z alkoholem?. Znaczy nie chodził jakiś pijany ale wystarczyły mu takie 3-4 "lufki" na dzień :laugh Byłem wtedy mały brzdąc kilkuletni ale pamiętam jak dziś.
Założę się, że gdyby psycholog dał kazdemu z nas jakiś teścik do rozwiązania moglibyśmy odkryć niepokojące wnioski. Pamiętam kiedyś taki cytat z jednego z odcinków genialnego po dziś dzień "07 zgłoś się" jak pewna pani doktor psychiatrii powiedziała Borewiczowi, że tak naprawdę to nikt nie jest do końca tak na 100% normalny. Każdy ma niby jakiś drobniutki odchył (przyzwyczajenie, itp ).
Eviva
Użytkownik
#8030 - Wysłana: 28 Mar 2010 20:09:08
Adek

Każdy, kto jest na tyle zrównoważony, by przejść bez problemu wszystkie testy psychologiczne, musi być szurnięty. Mnie badał psycholog trzy razy (nie licząc kanny), na różnych etapach życia - za każdym razem wychodziło, że jestem egoistką, introwertyczką i osobą w wysokim stopniu niezdolną do nawiązywania neutralnych relacji międzyludzkich. Ostatnia badała mnie dr Górska, psychiatra, bo psycholog akurat był nieobecny, a ona miała uprawnienia... Wyrzuciła wszystkie moje testy do kosza, powiedziała, że jestem normalną, znerwicowaną nastolatką, zapisała mi oxazepam na specjalne okazje i wystawiła zaświadczenie, w którym napisała, żeby nauczyciele się ode mnie odczepili. Jestem jej bardzo wdzięczna.
kanna
Użytkownik
#8031 - Wysłana: 28 Mar 2010 20:30:44
Eviva:
wychodziło, że jestem egoistką, introwertyczką i osobą w wysokim stopniu niezdolną do nawiązywania neutralnych relacji międzyludzkich. Ostatnia badała mnie dr Górska, psychiatra, (...) ... Wyrzuciła wszystkie moje testy do kosza, powiedziała, że jestem normalną

3 do 1... ja bym sie jednak zastanowiła, kto popełnił błąd.
btw - niszczenie wczesniejszej dokumentacji nie świadczy dobrze o kompetencjach badającego.
Eviva
Użytkownik
#8032 - Wysłana: 28 Mar 2010 20:37:11 - Edytowany przez: Eviva
kanna

Trudno powiedzieć - ja tego nie oceniałam, tylko przyjęłam z ulgą. A ona wyrzuciła nie testy z mojej karty choroby, tylko kopie, które jej przyniosłam, pewnie po to, bym ich bez końca nie oglądała i nie dołowała się, że jestem taka do niczego. W każdym razie - tamci mi nie pomogli, natomiast ona pomogła, więc obojętne mi było, kto miał merytoryczną rację. Być może oni, ale teraz już trudno coś na to poradzić.
kanna
Użytkownik
#8033 - Wysłana: 28 Mar 2010 20:40:28 - Edytowany przez: kanna
Psychiatra nie ma uprawnień do robienia testów psychologicznych - chyba, ze skończył psychologię.
Analogicznie psycholog nie ma uprawnień do diagnostyki medycznej i ordynowania leków.
Eviva
Użytkownik
#8034 - Wysłana: 28 Mar 2010 20:44:06 - Edytowany przez: Eviva
kanna

Toteż napisałam, że dr Górska miała uprawnienia. Była psychologiem, a medycynę kończyła później - dlatego mogła zastępować psychologa w nagłych przypadkach, a w przychodni to się zdarzało. Trudna młodzież potrzebuje czasem kogoś, kto jest omnibus press, że tak powiem - a chyba nie masz wątpliwości, że ja byłam bardzo trudna młodzieżą.
Madame Picard
Moderator
#8035 - Wysłana: 28 Mar 2010 21:24:36 - Edytowany przez: Madame Picard
Adek

Mylisz kilka kwestii. Uzależnienie to choroba, ma pewne dające się określić medyczne symptomy, na podstawie których jest rozpoznawane. Jest rzeczą dość oczywistą, że ludzie, jeśli już się uzależniają, to od czegoś, co sprawia im przyjemność. Prawdopodobnie właśnie endorfiny, które nam się w mózgu wówczas wydzielają, są substancją, która może uzależniać. Do tego w przypadku uzależniających substancji (nikotyna, alkohol, narkotyki, niektóre leki) dochodzi uzależnienie fizjologiczne, nie tylko psychologiczne.
Natomiast to, czy człowiek uzależni się czy nie, zależy od jego psychologicznych predyspozycji. Jeśli ma jakieś braki, które sobie kompensuje, jakieś frustracje, skłonności do uzależnień, to prawdopodobnie uzależni się, jak nie od jednego, to od drugiego. To jest kluczowe, a nie czynność, od której delikwent się uzależnia. To, że czynność ta jest jednak raczej przyjemna niż nieprzyjemna, to chyba oczywiste.

Ale na miłość boską! - to, że coś lubimy, coś sprawia nam przyjemność, odpręża, relaksuje, nie oznacza, że jesteśmy od tego uzależnieni! Większość z nas pewnie lubi seks, i z przyjemnością poświęca na niego czas, co nie oznacza dalibóg, że wszyscy jesteśmy seksoholikami! Myślę, że różnicę między jednym i drugim może dostrzec nawet laik.

Inną jeszcze sprawą jest idiotyczne pojęcie uzależnienia cywilizacyjnego. W tym sensie jesteśmy uzależnieni od wszystkiego poza beczką Diogenesa .

Eviva

Hm, czy ja dobrze zrozumiałam...?
Pani postawiła diagnozę bez przeprowadzenia badań? I, co więcej, wywalając badania zrobione przez innych? Na jakiej podstawie zrobiła jedno i drugie? Spojrzała Ci głęboko w oczy i już wiedziała, co Ci jest? Może ja się nie znam, ale dla mnie to jest działanie wysoce nieprofesjonalne...
To po pierwsze. A po drugie, jeśli stwierdziła nerwicę, to powinna leczyć jej przyczyny, nie objawy. Nerwica nie pojawia się z sufitu, ma swoje przyczyny, które należy leczyć. Leczenie nerwicy oxazepamem to jak leczenie zapalenia wyrostka przeciwbólową pyralginą...
Eviva
Użytkownik
#8036 - Wysłana: 28 Mar 2010 21:29:24
Madame Picard

Przyczyną była szkoła i rozwód rodziców, jak to leczyć? Połączyć starych z powrotem i powiedzieć, żebym nie chodziła do szkoły, w której nauczyciele usiłowali mi wmówić, że jestem wariatką? I co dalej? Właśnie ona mi pomogła, bo dzięki niej nabrałam pewności, że jednak wariatką nie jestem. A co do badań - rozmawiałyśmy półtorej godziny, zadawała mi mnóstwo pytań, których nawet nie pamiętam, więc może to jej wystarczyło? To ona była lekarzem, nie ja.
Madame Picard
Moderator
#8037 - Wysłana: 28 Mar 2010 21:41:47 - Edytowany przez: Madame Picard
Eviva:
Przyczyną była szkoła i rozwód rodziców, jak to leczyć?

Nie jestem ani lekarzem ani psychologiem, ale wydaje mi się, że odpowiedź jest oczywista: psychoterapia. Psychoterapia uczy, jak radzić sobie w takich właśnie sytuacjach, a nawet dużo gorszych i trudniejszych.
Leczenie większości zaburzeń psychicznych samymi lekami to leczenie zapalenia płuc aspiryną.
Eviva
Użytkownik
#8038 - Wysłana: 28 Mar 2010 21:44:39
Madame Picard

Masz rację, ale pomyśl, kiedy to było. Zapewniam, ze w okresie przed stanem wojennym mało kto myślał o kierowaniu na psychoterapię. Już w liceum (bo, jak się pewnie domyślasz, wcale nie było lepiej) dostałam skierowanie i jak myślisz, jaki był wynik? Mój terapeuta napisał, że wcale terapii nie potrzebuję.
kanna
Użytkownik
#8039 - Wysłana: 28 Mar 2010 21:46:51
Madame Picard:
psychoterapia

lub w wersji "lightowej" terapia psychologiczna, wsparcie psychologiczne, socjoterapia (grupa).. możliwości jest sporo.
Eviva
Użytkownik
#8040 - Wysłana: 28 Mar 2010 21:51:20
kanna

Sporo. Tylko wtedy tak dużo ich nie było. Jedyną opcję w tym czasie stanowiło, zdaje się, Zagórze, ale mama założyła stanowcze veto. Dopiero w liceum chodziła jakiś czas na grupową terapię, ale skoro stwierdzono, że jej nie potrzebuję...
 Strona:  ««  1  2  3  ...  263  264  265  266  267  268  269  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Kawiarenka [luźne rozmowy]

Temat został zamknięty. Nie możesz tutaj odpowiadać.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!