USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Piractwo II
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Raptor 16
Użytkownik
#91 - Wysłana: 27 Sier 2006 15:16:42 - Edytowany przez: Raptor 16
Odpowiedz 
Prawdę mówiąc dzień kiedy wszystko i tak bedzie dostępne w niecie jest tak bliski, że kwestia ochrony własności intelektualnej, będzie, czy tego chcemy czy nie, dotyczyła tylko najnowszych odkryć czy osiągnięc. Po roku lub kilku od powstania czegokolewiek (wszystko jedno: filmu, teorii, programu, gry) będzie się to osiągnięcie i tak stawało dobrem ogółu. Płacić będą tylko ci, którym zleżeć będzie na tym by do tego dobra mieć dostęp przed innymi, poki "towar będzie świeży"...


jesli jedyną wlasnoscią bedzie intelektualna, to nikomu nie bedzie sie chcialo cokolwiek stworzyć, bo i tak to ne bedzie jego


Ale ja wbrew temu co pisze pani J. ja nie dokładam do tego interesu ani grosza!

ale dokladaja ci co np. maja TVN dzieki "cyfrze plus" lub "cyfrowemu polsatowi" , ci co maja tvn np. naziemny nie placą, ale oglądaja = zwiekszaja oglądalność
The_D
Użytkownik
#92 - Wysłana: 27 Sier 2006 20:03:07
Odpowiedz 
Picard]

Może i nie oglądasz, ale czasem pewnie trafisz choćby na urywek. Możliwe też, że z braku lepszej alternatywy poczekasz na kolejny program i coś z propagandy Cię dosięgnie. Poza tym analogowa TV to standard już wiekowy i pozostawia trochę do życzenia. Zatem gdy już się naoglądzasz jest spora szansa, że nabierzesz ochoty na kupno oryginalnych DVD.
Karo
Użytkownik
#93 - Wysłana: 28 Sier 2006 00:10:41
Odpowiedz 
jeżeli wychodzisz do kuchni zrobić sobie erl graya ( ja tak robię ) to reklamy idą za Tobą spece zadbali żebyś usłyszał dlatego takie sa głośne co do tej dostęności to nie dokońca niestety bo za interesujące mnie artykuły musialabym zapłacic jakieś 30 zielonych co mogłabym nawet zrobić gdybym miała pewność że jest w nich to czego potrzebuję
Q__
Moderator
#94 - Wysłana: 28 Sier 2006 01:02:29
Odpowiedz 
Raptor 16

jesli jedyną wlasnoscią bedzie intelektualna, to nikomu nie bedzie sie chcialo cokolwiek stworzyć, bo i tak to ne bedzie jego

Zapominasz o ludzkiej potrzebie sławy (i rywalizacji) oraz o tym, że wszelkie społeczeństwa opierją się na wymianie wzajemnych usług...

Karo

jeżeli wychodzisz do kuchni zrobić sobie erl graya ( ja tak robię ) to reklamy idą za Tobą spece zadbali żebyś usłyszał dlatego takie sa głośne

Szykujcie się na natarczywe reklamy rodem z "Raportu mniejszości", Spielberg twierdził , że nie licząc samych precogów (tych jasnowidzów w basenie) resztę pomysłów do filmu oparł na przewidywanym kierunku rozwoju technologii...
Picard
Użytkownik
#95 - Wysłana: 28 Sier 2006 15:16:05
Odpowiedz 
Raptor 16

jesli jedyną wlasnoscią bedzie intelektualna, to nikomu nie bedzie sie chcialo cokolwiek stworzyć, bo i tak to ne bedzie jego

Sądzę, ze tutaj bardzo sie mylisz! Co powiesz bowiem o wszystkich tych, którzy tworzą filmy pokrywajac koszty ich realizacji z właśnej kieszeni i za darmo rozpowrzechniaja je w necie? Przykładem chociazby sławetny ,,ST: Horizon". Z reszta w przeszłosci bardzo wielu tworcow trudzilo sie dla samej ideii nie zas dla wymiernego zysku.
Pah Wraith
Użytkownik
#96 - Wysłana: 28 Sier 2006 15:38:14
Odpowiedz 
Urynkowienie sztuki (oraz usług) nastąpiło właściwie w ciągu kilku ostatnich wieków. Wcześniej takie zjawisko nie istniało. Można zatem wyciągnąć hipotezę, że komercjalizacja sztuki wpływa na jej rozwój, staje się katalizatorem jej dywersyfikacji, ale sama w sobie nie jest ani przeszkodą ani warunkiem koniecznym do istnienia wolontariatu.
theczarek
Użytkownik
#97 - Wysłana: 28 Sier 2006 17:08:02
Odpowiedz 
Picard

Co powiesz bowiem o wszystkich tych, którzy tworzą filmy pokrywajac koszty ich realizacji z właśnej kieszeni i za darmo rozpowrzechniaja je w necie?


Tu pojawia się problem czegoś zwanego dawniej mecenatem sztuki. Przykładowo- pamiętamy niedawne ogłoszenie chłopaków od Horizona w sprawie kamery. Z tego co wiem udało się im się ją załatwić. Jednak gdyby się nie udało - zipa dumna - nikt by im na ładne oczy kasy na sprzęt nie wyłożył.
Ponieważ ST jest zastrzeżonym znakiem towarowym byliby na straconej pozycji bo nawet jeśli ktoś by wyłożył kasę na ich film to chciałby mieć z tego określony zysk a tego robić nie wolno bez zgody Paramount.
(I parafrazując Misia Bareii "Znak towarowy zgnije gdy nadejdzie wiosna..." bo Paramount ma Licencje na ST w d... ale z rąk jej nie wypuści za darmo choćby o ST już wszyscy zapomnieli.)
I w ten sposób chłopaki muszą dokładać do interesu.

Mecenatem sztuki teorerycznie powinno zajmować się państwo - ale jak to wygląda (szczególnie u nas) wszyscy wiemy (Wiedźmin jego mać). Możesz skończyć łudzką flimówkę a nie dostaniesz kasy na swój projekt jak nie masz pleców. Ew dzieło musi być superambitne i niezrozumiałe dla nikogo poza krytykami. (Tym razem Superprodukcja: "Zrobił film na czarnobiałej taśmie i już na wszystkie festiwale jeździ...Dzień dobry panie reżyserze! Gratulujemy filmu! Cześć Tereska... ". Idąc tym tropem proponję ekipie z Horizona zmienić tytuł na "Opowieści o Pilocie Pirxie" lub "Bajki Robotów" )

Amatroskie dzieła robią ludzie którzy się z tego nie utrzymują i poziom oraz ilość tego typu produkcji zależy od tego ile z ciężko zarobionych pieniędzy i czasu mogą poświęcić na swoje hobby.
Raptor 16
Użytkownik
#98 - Wysłana: 28 Sier 2006 17:11:27
Odpowiedz 
Sądzę, ze tutaj bardzo sie mylisz! Co powiesz bowiem o wszystkich tych, którzy tworzą filmy pokrywajac koszty ich realizacji z właśnej kieszeni i za darmo rozpowrzechniaja je w necie? Przykładem chociazby sławetny ,,ST: Horizon". Z reszta w przeszłosci bardzo wielu tworcow trudzilo sie dla samej ideii nie zas dla wymiernego zysku.

ale jest bardzo malo takich ludzi, a większoc tworzy dla pieniędzy
Q__
Moderator
#99 - Wysłana: 28 Sier 2006 17:46:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Pah Wraith

Urynkowienie sztuki (oraz usług) nastąpiło właściwie w ciągu kilku ostatnich wieków. Wcześniej takie zjawisko nie istniało.

Zgoda, ale jużś od daawnych czasów artyści tworzyli pod patronatem (i za pieniądze) możnych mecenasów...

theczarek

Skoro już o mecenasach sztuki: taki mecenas w dawnych czasach zwykle starał się wywierać wpływ na dzieło które "sponorował" i wybierał jego treść, artyście zapewniając wybór formy...
Picard
Użytkownik
#100 - Wysłana: 28 Sier 2006 18:47:58
Odpowiedz 
Pah Wraith

warunkiem koniecznym do istnienia wolontariatu

Podejrzewam, ze cos musialo by sie zmienic oglnie w ludzkiej mentalnosci aby wolontariat zaczoł odgrywać tak znaczącą role w rozwoju sztuki i rozrywki jak każdy z nas chyba by chciał aby odgrywał problem. Nikt przezcież nie sadzi, ze w trekowej rzeczywistosci holo-powiesci tudziez inne utwory zyjacych w tamtych czasach ludzi- bo inne gatunki moga byc z samej swej natury altruistyczne- sprzedawane sa za pieniadze? Ale pal sześć już to czy film czy tez inne dzielo ma byc udostepnione za darmo- niech sie ludzkisa utrzymuja z sztuki i rozrywki- ale czy musi sie to wiazac ze zdzieraniem pieniedzy z odbiorcow, czy na prawde producencji po spolu z artystami musza wypchac sobie kieszenie do nieprzyzwoitosci? W koncu nikt nie kaze tak jak pewnemu pisarzowi SF zwanemu Philip K. Dick zywic sie zwartoscia puszek dla zwierzat ale bez przesady- i w biedzie i bogactwie powinien zachowany byc umiar...

theczarek

pojawia się problem czegoś zwanego dawniej mecenatem sztuki

Wiesz, nie jestem na 100% pewnien jak to w przysłowiowym praniu wygladało ale wydaje mi sie,ze zarówno rzeczony Mecenas jak i wszyscy mu pokrewni dobroczyncy, ktorzy od owego starozytnego Rzymianina wzieli swe miano nie czerpali wymiernych korzysci z finansowania artystow. Ono samo w sobie przynosilo rozglos i uznanie, na ktorym owym bogacza chodzilo zas artyscie pozwalao kontynulowac swa dzialalnosc- wiec i wilk byl syty i owca cala. Co do mecenatu roztaczanego przez polskie panstwo nad naszymi tworcami prawie calkowicie sie z Toba zgadzam- tylko czemu ja wybierajac sie np. do kina ma wiecej placic za bilet zeby moc wlasnie wspomoc finansowo polskiego speca od Wiedzmnów czy innego filmu spod ciemnej gwiazdy, tudziez dziala wielce niezrozumialego dla przecietnego odbiorcy, ktorym bezsprzecznie jestem?

Raptor 16

ale jest bardzo malo takich ludzi, a większoc tworzy dla pieniędzy

Ale czy aby sa to ci najlepsi? Przyklad fanowskiego ,,Batman: Dead end" pokazuje,ze niekoniecznie...
theczarek
Użytkownik
#101 - Wysłana: 28 Sier 2006 18:52:34
Odpowiedz 
Picard

Dokładnie to miałem na myśli - Q__ dodał że mecenaci wtrącali się do tworzonych dzieł. Ale jednak jak piszesz nie byli nastawieni na trzepanie kasy z takiego dzieła przez następne 30 lat.
Picard
Użytkownik
#102 - Wysłana: 28 Sier 2006 18:57:53
Odpowiedz 
theczarek

dodał że mecenaci wtrącali się do tworzonych dzieł

Ale tak było zawsze, jest i chyba bedzie- zreszta np. film to owoc nie pracy nie jednej osoby lecz calego sztabu tworcow i pomyslodawcow czesto wiec wkurza mnie gdy slysze,ze film taki a taki jest dzielem takiego a nie innego rezysera. Inaczej jest z ksiazka- taki Tolkien np. swego ,,Władce pierscieni" pisal przez dekade i wlasciwie byla to powiesc przeznaczona do szuflady, podobnie bylo z ,,Przygodami Sherlocka Holmes'a" autorstwa Arhura C. Doyl'a- nikt na nich nie wplywal przy tworzeniu tych ksiazek gdyz specjalnie nie nalezalo im na ich opublikowaniu. Najlepiej chyba wiec w aby tworca mial inna prace a sztuka zajmowal sie w dla rozrywki w chwilach wolnych...
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 28 Sier 2006 19:09:38 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
theczarek

Q__ dodał że mecenaci wtrącali się do tworzonych dzieł. Ale jednak jak piszesz nie byli nastawieni na trzepanie kasy z takiego dzieła przez następne 30 lat.

I dlatego były to dzieła, nie komercha...

Picard

taki Tolkien np. swego ,,Władce pierscieni" pisal przez dekade i wlasciwie byla to powiesc przeznaczona do szuflady, podobnie bylo z ,,Przygodami Sherlocka Holmes'a" autorstwa Arhura C. Doyl'a- nikt na nich nie wplywal przy tworzeniu tych ksiazek gdyz specjalnie nie nalezalo im na ich opublikowaniu.

I dlatego stworzyli arcydzieła - mieli talent i pisali "co im w duszy grało"...
theczarek
Użytkownik
#104 - Wysłana: 28 Sier 2006 19:25:54
Odpowiedz 
taki Tolkien np. swego ,,Władce pierscieni" pisal przez dekade i wlasciwie byla to powiesc przeznaczona do szuflady,


Nie zupełnie - wydawca mu marudził żeby napisał kontynuację Hobbita - jakąś książkę dla dzieci z Hobbitami. I napisał...
Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 28 Sier 2006 19:36:58
Odpowiedz 
theczarek

wydawca mu marudził żeby napisał kontynuację Hobbita - jakąś książkę dla dzieci z Hobbitami. I napisał...

Podobnie powstała kontynuacja "Fundacji" zresztą... Ale analogia nie jest pełna - wydawca nudził Tolkienowi o ciąg dalszy, ale nie ingerował w to co ma w tym ciągu dalszym być, natomiast Campbell wymyślił Asimovowi Muła wzorując się na rozmaitych "nadludziach" z wchodzących wtedy w modę komiksów...

ps. widzę, że dziś "pirackie" topiki zdominowały Forum

Piraci rządzą
waterhouse
Moderator
#106 - Wysłana: 28 Sier 2006 19:52:03
Odpowiedz 
jeśli chodzi o piractwo, to podpisuje się pod tym co powiedział jeden z twórców Pirate Bay

Friends, citizens, pirates:

There is nothing new under the Sun.

My name is Rickard Falkvinge, and I am the leader of the Pirate Party.

During the past week we have seen a number of rights violations taking place. We have seen the police misusing their arresting rights. We have seen innocent parties being harmed. We have seen how the media industry operates. We have seen how the politicians up to the highest levels bend backwards to protect the media industry.

This is scandalous to no limit. This is the reason why we are here today.

The media industry wants us to believe that this is a question about payment models, about a particular professional group getting paid. They want us to believe that this is about their dropping sales figures, about some dry statistics. But that is only an excuse. This is really about something totally else.

To understand today’s situation in the light of the history, we must go back 400 years - to the time when the Church had the monopoly over both culture and knowledge. Whatever the Church said, was the truth. That was pyramid communication. You had one person at the top talking to the many under him in the pyramid. Culture and knowledge had a source, and that source was the Church.

And God have mercy on those who dared to challenge the culture and knowledge monopoly of the Church! They were subjected to the most horrible trials that man could envision at the time. Under no circumstances did the Church allow its citizens to spread information on their own. Whenever it happened, the Church applied its full judicial powers to obstruct, to punish, to harass the guilty ones.

There is nothing new under the Sun.

Today we know that the only right thing to happen for the society to evolve was to let the knowledge go free. We know now that Galileo Galilei was right. Even if he had to puncture a monopoly of knowledge.

We are speaking here about the time when the Church went out in its full force and ruled that it was unnecessary for its citizens to learn to read or to write, because the priest could tell them anyway everything they needed to know. The Church understood what it would mean for them to lose their control.

Then came the printing press.

Suddenly there was not only a source of knowledge to learn from, but a number of them. The citizens – who at this time had started to learn to read – could take their own part of the knowledge without being sanctioned. The Church went mad. The royal houses went mad. The British Royal Court went as far as to make a law that allowed the printing of books only to those print owners who had a special license from the Royal Court. Only they were allowed to multiply knowledge and culture to the citizens.

This law was called "copyright".

Then a couple of centuries passed, and we got the freedom of press. But everywhere the same old model of communication was still being used: one person talking to the many. And this fact was utilized by the State who introduced the system of “responsible publishers”.

The citizens could admittedly pick pieces of knowledge to themselves, but there always had to be somebody who could be made responsible if – what a horrible thought – somebody happened to pick up a piece of wrong knowledge.

And this very thing is undergoing a fundamental change today - because the Internet does not follow the old model anymore. We not only download culture and knowledge. We upload it to others at the same time. We share files. The knowledge and the culture have amazingly lost their central point of control.

And as this is the central point of my speech, let me lay it out in some detail.

Downloading is the old mass media model where there is a central point of control, a point with a ‘responsible publisher’ – somebody who can be brought to court, forced to pay and so on. A central point of control from where everybody can download knowledge and culture, a central point that can grant rights and take them away as needed and as wanted.

Culture and knowledge monopoly. Control.

Filesharing involves simultaneous uploading and downloading by every connected person. There is no central point of control at all; instead we have a situation where the culture and the information flow organically between millions of different people.

Something totally different, something totally new in the history of human communications. There is no more a person that can be made responsible if wrong knowledge happens to spread.

This is the reason why the media corporations talk so much about ‘legal downloading’. Legal. Downloading. It is because they want to make it the only legal way of things for people to pick up items from a central point that is under their control. Downloading, not filesharing.

And this is precisely why we will change those laws.

During the passed week we have seen how far an acting party is prepared to go to prevent the loss of his control. We saw the Constitution itself being violated. We saw what sort of methods of force and attacks on personal integrity the police is prepared to apply, not to fight crime, but in an obvious intention to harass those involved and those who have been close to them.

There is nothing new under the Sun, and the history always repeats itself. This is not about a group of professionals getting paid. This is about control over culture and knowledge. Because whoever controls them, controls the world.

The media industry has tried to make us feel shame, to say that what we are doing is illegal, that we are pirates. They try to roll a stone over us. Take a look around today – see how they have failed. Yes, we are pirates. But whoever believes that it is shameful to be a pirate, has got it wrong. It is something we are proud of.

That is because we have already seen what it means to be without central control. We have already tasted, felt and smelled the freedom of being without top-down controlled monopoly of culture and knowledge. We have already learned how to read and how to write.

And we do not intend to forget how to read and how to write, even if yesterday’s media interests do not find it acceptable.

MY NAME IS RICKARD, AND I AM A PIRATE!
theczarek
Użytkownik
#107 - Wysłana: 28 Sier 2006 21:53:00
Odpowiedz 
wydawca nudził Tolkienowi o ciąg dalszy, ale nie ingerował w to co ma w tym ciągu dalszym być,

Ale miał nadzieję na powieść dal dzieci i był w szoku kiedy JRRT przedtawił mu swe dzieło. Tak wieść gminna niesie.
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 28 Sier 2006 22:26:55
Odpowiedz 
theczarek

Ale miał nadzieję na powieść dal dzieci i był w szoku kiedy JRRT przedtawił mu swe dzieło. Tak wieść gminna niesie.

Właśnie dlatego sugeruję, że istnieje istotan różnica między mecenasem mieszającym się do tego jak dzieło ma wyglądać, a tym zamawiającym ciąg dalszy...
szwagier
Użytkownik
#109 - Wysłana: 29 Lis 2006 14:42:39
Odpowiedz 
Znów zaczęła się paranoja. Media znów straszą, że policja wchodzi do domów? Kto ma w tym interes w głoszeniu tego? Już raz się okazało, że to podpucha. Czyżby firmy po cichu płaciły mediom by sprawę rozdmuchały? Dorobiła się na tym masa oszustów. U nas też był pogrom. Bratu koledze weszli z nakazem podobno, zabrali sprzęt, kazali wpłacić 5 tyś i zniknęli. Znajomy policjant powiedział, że to oszuści, nie ma żadnej akcji, chyba, że policja ma podejrzenie przestępstwa.
Jurgen
Moderator
#110 - Wysłana: 29 Lis 2006 17:36:27 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Kto ma w tym interes w głoszeniu tego?

Kto? Są dwie takie grupy:
a) sprzedawcy programów, firmy komputerowe itp.
b) oszuści, którzy podają się za "Policję"

1. Potrzebny jest nie nakaz, a postanowienie o przeszukaniu (nakaz przeszukania to jest w Stanach i ichnich filmach, a nie u nas).
2. Aby wydac takie postanowienie, niezbędne jest uzasadnione podejrzenie o popełnieniu przestepstwa. Policji nie wolno wchodzić do domów na zasadzie "wszyscy mają, więc robimy łapankę".
3. Paserstwo jest przestępstwem, więc kare za niego wymierzyć może tylko sąd. I grzywna (bo tak musi się ta kara nazywać!) wymierzana jest w stawkach dziennych (x stawek dziennych po y zł każda, więc nie można wymierzac jej kwotowo!).

Tak więc, należałoby zwrócić się do Policji, żeby ta oficjalnie okresliła się, czy to jej akcja, czy "przebierańcy". Policji na tym nie zależy, gdyż ruch w interesie jest większy i spora ilość ludzi oryginalne oprogramowanie sobie kupi (i to jest w sumie dobre!). Tyle, że Policja - organ powołany do pilnowania porządku i bezpieczeństwa oraz do wykrywania i zapobiegania przestępstwom - nie dementując tych plotek stwarza tu warunki do popełniania dwóch przestępstw (czy raczej czynów zabronionych) - oszustwa i podszywania się pod funkcjonariusza państwowego (a byc może i kradzieży) przez "przebierańców", a tym powinna już zainteresować się prokuratura.
Ewentualnie należałoby zainteresować sprawą Rzecznika Praw Obywatelskich.
szwagier
Użytkownik
#111 - Wysłana: 29 Lis 2006 19:13:18
Odpowiedz 
Mi to akurat wisi bo mam wszystko open source, na komputerze nie mam nic oprócz kilku mp3 Scorpions i BSG zgranych z TV, czego mogę się od razu pozbyć. Ale znów wszyscy wkoło wpadają w panikę, tak jak pare miesięcy temu, gdy brakowało windowsów w sklepach a na forach linuxowych zrobiło się tłoczno. Ktoś tym gadaniem nakręca interes nieźle.
The_D
Użytkownik
#112 - Wysłana: 29 Lis 2006 19:31:30
Odpowiedz 
2. Aby wydac takie postanowienie, niezbędne jest uzasadnione podejrzenie o popełnieniu przestepstwa. Policji nie wolno wchodzić do domów na zasadzie "wszyscy mają, więc robimy łapankę".

Kiedyś słyszałem, że w przypadku podejrzenia, że podejrzany może zniszczyć dowody policja ma prawo przeszukać mieszkanie bez papierka. Może to ktos zdementowć?
Jurgen
Moderator
#113 - Wysłana: 29 Lis 2006 19:41:07
Odpowiedz 
Kiedyś słyszałem, że w przypadku podejrzenia, że podejrzany może zniszczyć dowody policja ma prawo przeszukać mieszkanie bez papierka. Może to ktos zdementowć?

Nie bardzo mogę to zdementować, bo to może być prawdą.
Policja, bez postanowienia prokuratora lub sądu może dokonać przeszukania z nakazem kierownika jednostki lub legitymacją słuzbową, lecz jedynie w przypadku niecierpiącym zwłoki, jeżeli postanowienie nie mogło być wydane. Twój przykład mógłby więc pasować, o ile podejrzenie byłoby uzasadnione, a nie byłoby to "widzimisię" Policji.
Ogólnie chodzi o taką sytuację, że przeszukanie niezbędne jest natychmiast, a zwłoka (oczekiwanie na postanowienie) mogłoby doprowadzić do np. utraty dowodów (przykładowego zniszczenia ich).
Seybr
Użytkownik
#114 - Wysłana: 30 Lis 2006 07:21:47
Odpowiedz 
Wicie że granie z dystrybucji dj`skich zachodnich jest do końca legalne ;].
szwagier
Użytkownik
#115 - Wysłana: 30 Lis 2006 12:14:47
Odpowiedz 
Wicie że granie z dystrybucji dj`skich zachodnich jest do końca legalne ;]

Windowsa mi przegrał Dj Pirate
szwagier
Użytkownik
#116 - Wysłana: 30 Lis 2006 15:41:09
Odpowiedz 
Teraz każdy pirat będzie mógł bronić swych praw i ideałów

URL
Q__
Moderator
#117 - Wysłana: 29 Paź 2009 13:46:41
Odpowiedz 
Bashir
Moderator
#118 - Wysłana: 29 Paź 2009 14:14:39
Odpowiedz 
Sapkowski nie pierwszy, bardziej otwarcie wypowiadał się o tym niedawno przy okazji procesu PirateBay Paulo Coelho.

Pamiętam morał jednej z bajek Looney Toones: "nie możesz kogoś pokonać - przyłącz się do niego". Czas zaprzestać walki z piratami a próbować się z nimi sprzymierzać. Zresztą niektórzy robią to już całkiem skutecznie, jak np. płyta Radiohead którą można ściągnąć i zapłacić "tyle ile się uważa za słuszne". Oglądałem zresztą wczoraj wywiad z Kasią Nosowską, która twierdziła, że jej współpracownik miał już podobny pomysł.

A Narrenturm nie czytałem, ale ten audiobook mnie jakoś kręci, może szarpnę się w przypływie gotówki (tylko nie wiem czy na wersje mp3 o 20 zł tańszą czy tą bardziej materialną).
Borlog
Użytkownik
#119 - Wysłana: 29 Paź 2009 14:54:22
Odpowiedz 
Po wypowiedzi AS'a widać jak triumfuje terminologia narzucana przez pewne podmioty gospodarcze - nie kradież jak wmawiaja koncerny medialne i powiązane z nimi TV i gazety lecz nieodpłatnie korzystanie z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego.

O kradzieży można mówić gdyby ktoś włamał się do studia i wykradł nośnik zawierający pliki z mp3. Gdy ktoś sobie ściąga zorrentem tylko kopiuje dany utwór. Robienie analogi przez koncerny medialne ściągnia plików do kradieży np. samochodów jest kłamliwe.

Analogiczną sytuacją do tego co w necie się dzieje (choć właściwie należąłoby to nazwać demonem rodzaju II) byłoby naprzykład to że pojawia się konstruktor Trurl i przy pomocy szczęśliwokopiarki masowo wytwarza kopie limuzyny króla Okrucyusza i rozdaje ją jego poddanym. Zaraz król Okrucyusz krzyknie że ci co włążą do limuzyn kradną - ależ chwileczke powie Klapaucjusz - oskarżenie ślij co najwyżej do Trurla że kopiuje i udostępnia innym, lecz prawdziwie nie tobie powinno przysługiwać to prawo (bo żeś je sobie przywłaszczył prawem kaduka jako samozwańczy patron artystów w swoim związku producenckim przywłaszczającym sobie dysponowanie prawem autorskim) lecz samochodotwórcy, któremu Trurl odbiera potencjalnych klientów. Potencjalnych - nadmienia Klapaucjusz - bo nie wiadomo czy byliby chętni na limuzyne twą. Pomijam to czy stac by ich było czy nie, lecz naduzyciem jest mówienie że ci co włażą do limuzyny pozbawiają go zysku. Jego i twoje nażekania o mylllyonach strat z sufitu są wziete bo nie jesteś Królu w stanie wykazać czy rzeczywiście limuzynę ową kupowaliby w liczbach jakich podajesz.....
Ty sam nic naprawdę nie tracisz - rzecze na koniec Klapaucjusz- bo fizycznie nikt twojej limuzyny nie ukradł, stąd uważaj jakimi słowami poddanych twych obrzucasz.

Król Okrucyusz krzyknie na to że art 115 ust. 3 ustawy o prawie autorskim maszyniaków mówi o karaniu tych którzy w sposób ów czyli wsiadanie w skopiowane limuzyny naruszaja cudze prawa autorskie w celach majątkowych i lochem i polowaniem ukarze złoczyńców. - Bo tylko mnie Okrucyuszowi zrzeszającym w związku takim i owakim przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu!

Na to Klapaucjusz odrzekł że- tak interpretujac ów zapis musiałbyś królu wówczas przepis ów zastosować do bibliotek, punktów maszynek kserujących, magnetofonami przegrywarek: VHS, CD, DVD, łapać roboty co słuchają muzyki publicznie, po prywatkach zgromadzonych, i połowę swego królestwa do lochu musiałbyś wtrącić.....
Delta
Użytkownik
#120 - Wysłana: 29 Paź 2009 16:02:50 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Borlog
Robienie analogi przez koncerny medialne ściągnia plików do kradieży np. samochodów jest kłamliwe.

Nie do końca. Bo jak jeden kupi a dziesięciu zrobi kopie, to może się zdarzyć tak, że produkt jest popularny, a firma padła bo, w skrajnym przypadku, nawet się nie zwróciły koszty. Weźmy np. ST XI, najbardziej nam chyba znany świeży przykład. Wydatek wytwórni rzędu 300 mln USD, tylko mniej więcej połowa wpływów z jego sprzedaży trafia do kasy Paramountu. Jeśli jedna osoba obejrzy i zapłaci, a ileś tam film skopiuje, to choćby to był hit, Paramount na nim może się mocno przejechać. I jeśli produkuje kilkanaście takich filmów w roku i na każdym poniesie podobne straty, to leży. I to bardzo szybko, z uwagi na brak płynności finansowej, która musi być ciągła. Dlatego można to porównać do kradzieży jakiegoś innego produktu (np. wspomnianego samochodu), bo jak jedna osoba samochód kupi, a dziesięć sobie po jednym zwyczajnie weźmie (lub zapłaci ile uważa za stosowne), to kto zapłaci za produkcję tych aut, utrzymanie zakładu oraz projekty, wdrożenie i produkcję kolejnych (o opodatkowaniu nie wspomnę, zwłaszcza u nas gdzie zdarzają się sytuacje jak tego piekarza co niesprzedany chleb ubogim rozdawał).
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Piractwo II

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!