USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Urzeczywistnianie SF. Osiagnecia wspólczesnej nauki i techniki.
 Strona:  ««  1  2  ...  14  15  16  17  18  ...  33  34  »» 
Autor Wiadomość
Jo_anka
Użytkownik
#451 - Wysłana: 14 Sty 2010 13:15:44
Odpowiedz 
Hmmy?... Chyba nie o takie urzeczywistnianie mi chodziło, ale nie da się ukryć, że na polu wojennym postęp techniczny następuje najszybciej.

Rzeczpospolita: http://www.rp.pl/artykul/416522_Arsenal_rodem_z_fi lmow__science_fiction.html

Arsenał rodem z powieści i filmów science fiction
Krzysztof Urbański 08-01-2010, ostatnia aktualizacja 08-01-2010 00:11

Kadry z „Gwiezdnych wojen” pełne są robotów niszczących wrogów promieniami z laserowej broni. Dzisiaj podobnie uzbrojone automaty walczą w prawdziwej wojnie w Iraku i Afganistanie

Autor książek o tematyce militarnej Peter Singer uważa, że jesteśmy w punkcie zwrotnym. – To rewolucja w prowadzeniu wojny porównywalna z wynalezieniem bomby atomowej – przekonywał Singer podczas ubiegłorocznego spotkania grupy TED (Technology, Entertainment, Design), gdzie do dyskusji zapraszani są liderzy światowej technologii.
– W 2015 r. oddziały amerykańskie w połowie będą składały się z ludzi w połowie z maszynek do zabijania – przewiduje Singer. – Rozwój technologii doprowadzi do stworzenia bezdusznych maszyn do zabijania, które w dodatku mogą się wydostać spod kontroli.
Dlatego już dziś US Army, rekrutując personel, kieruje się sprawnością w opanowaniu wojennych gier wideo i biegłością w opanowaniu urządzeń sterowniczych prawdziwej broni wzorowanych na urządzeniach sterujących do gier. Dlaczego? Część operacji współczesnej wojny odbywa się na ekranach komputerów i w miarę postępu w technologii będzie ich coraz więcej.
Uzbrojone w prawdziwą broń bezzałogowe samoloty i roboty walczą na polach bitew od kilku lat. Bezduszne maszyny do zabijania nie znają litości.
Krytycy podkreślają, że idea ich zastosowania do walki jest niepokojąco bliska terroryzmowi, np. odpalanych zdalnie bomb z użyciem domowego komputera czy telefonu komórkowego.
Na polach bitew w Iraku i w Afganistanie sama US Army użyła już ponad 5 tys. robotów różnego typu. Ich przydatność w warunkach bojowych jest ograniczona. Przyczyna jest prosta: nikt nie jest w stanie zagwarantować w 100 proc., że maszyny wskutek jakiegoś błędu w oprogramowaniu nie „zwariują” i nie zaatakują własnych wojsk. Ryzyko jest tym większe, im bardziej uzbrojone są te automaty. Naszpikowany ostrą amunicją robot Maars to prawdziwy killer: strach pomyśleć, czego mogą dokonać cztery granatniki i karabin maszynowy z 400 sztukami amunicji. Sam producent zdaje sobie sprawę z niebezpieczeństwa i proponuje armii „łagodniejsze” wersje wyposażone w miotacze gazu łzawiącego i pociski obezwładniające.
Wielkie emocje wzbudzają uzbrojone drony, bezzałogowe samoloty. Słynne MQ-1 Predator rozpoczęły służbę już podczas konfliktu na Bałkanach w roku 1999, ale w akcjach bojowych zostały użyte przeciwko terrorystom z al Kaidy w Afganistanie w roku 2002. Amerykanie wykorzystywali te samoloty do niszczenia kryjówek terrorystów w Pakistanie, Iraku, Afganistanie i Jemenie.
W lutym ubiegłego roku bezzałogowy samolot Warrior Alpha został użyty w odkrytym terenie. Amerykańscy wojskowi z Alpha Task Force Odin pochwalili się dwukrotnym „zniszczeniem celu” w prowincji Diyala. – Wiedzieliśmy, że musimy tego dokonać, ale dotychczas nie mieliśmy takiej możliwości – mówił kapral Philip Cheng, który razem z sierżantem Jerrym Rhoadesem i szeregowym Jamesem Pegg odpowiadali za sterowanie maszyną podczas akcji.
Niezwykle niepokojące są przypadki wyrwania się samolotów bezzałogowych spod kontroli. Taki przypadek miał miejsce we wrześniu 2009 r. Pilot stracił kontrolę nad maszyną MQ-9 Reaper (ulepszony następca Predatora). Samolot pomknął w nieznanym kierunku. Na poszukiwanie zbiega wysłane zostały myśliwce. Samolot udało się zestrzelić chwilę przed opuszczeniem afgańskiej przestrzeni powietrznej.
Konstruktorzy niestrudzenie pracują nad udoskonaleniem śmiercionośnych maszyn latających. Specjaliści z firmy Aurora w lipcu 2009 r. zaprezentowali latający prototyp maszyny znacznie szybszej i lepiej uzbrojonej niż reaper – drona o nazwie excalibur. Maszyna zabierze na pokład dwa razy więcej śmiercionośnego ładunku. – Będzie mogła startować i lądować pionowo, co pozwoli na działania w terenie, gdzie nie ma lotnisk, oraz zawisać w powietrzu w poszukiwaniu celu, co znacznie poprawi jej możliwości taktyczne – mówi Tom Clancy, wiceprezes Aurora Tactical Systems (zbieżność nazwisk ze słynnym autorem powieści sensacyjnych przypadkowa).
Arsenału broni rodem z literatury science fiction nie wypełniają jedynie roboty – ani jeżdżące, ani kroczące, ani latające. Prawdziwym przebojem jest cała plejada laserów oraz urządzeń emitujących fale elektromagnetyczne czy dźwiękowe.
Urządzenia wyglądają trochę jak rodem z „Avatara”. Ale niektóre z nich już znalazły zastosowanie na polach bitew w Iraku i Afganistanie. Inne są ciągle testowane.
Laser Avenger to działo, które jest w stanie zestrzelić samolot. Ale zamiast pocisków w kierunku celu kierowana jest wiązka laserowa. Może być montowane na podwoziu standardowego hummera, firma Boeing pracuje też nad zainstalowaniem takiej broni na pokładzie samolotu bezzałogowego.

Promień zamiast działa
Laser o mocy 1 kilowata zniszczył podczas prób zdalnie sterowany samolot. Boeing ostatnio przeprowadził udany test lasera zintegrowanego z (jeszcze eksperymentalnym) systemem automatycznym naprowadzania na cel o wiele mówiącej nazwie Matrix.
Wizje twórców takich filmów jak „Gwiezdne wojny”, gdzie hordy robotów wyposażonych w śmiercionośne lasery ruszyły do walki, mają szansę stać się rzeczywistością.
Trwają prace nad najpotężniejszym laserem 100-kilowatowym w ramach programu „Advance Tactical Laser”. Pierwsza próba użycia takiego urządzenia z pokładu samolotu NC-130 miała miejsce w czerwcu 2009 roku.

Broń, która nie zabija
Active Denial Systems (ADS) to eksperymentalna broń mikrofalowa. Ma zmusić przeciwnika do wycofania się, nie robiąc mu krzywdy. Broń emituje wiązkę mikrofal. Jest skuteczna na odległość ok. 500 m. Fale przenikają przez ubranie i powodują szybkie rozgrzanie powierzchni skóry. Osoba poddana ich działaniu odczuwa gorąco i parzenie. Obiecujący potencjał tej humanitarnej broni jest jednak mocno nadwątlony. W deszczowe dni krople wody rozpraszają wiązkę – zamiast parzyć i odstraszać, ADS może być odrobiną ciepła w chłodny dzień.
Problemy te nie odstraszyły armii amerykańskiej. ADS testowany jest na platformie popularnego hummera. Urządzenie sporadycznie wykorzystywane było podczas działań wojennych w Iraku. Wojskowi narzekali, że ADS jest za wielki, a wiązka promieniowania za słaba. Dlatego firma Raytheon pracuje już nad drugą generacją tej broni, lżejszą i mocniejszą.
Akustycznym środkiem dalekiego zasięgu (Long Range Acoustic Device – LRAD) wysyła wąską wiązkę fal akustycznych. Dźwięk odstrasza w odległości 300 m. Jego natężenie można regulować aż do poziomu, kiedy intruz nie będzie miał innego wyjścia, jak zatkać uszy i uciekać jak najdalej od uciążliwego hałasu. LRAD potwierdził swoją skuteczność do odstraszania piratów morskich. W listopadzie 2005 r. statek wycieczkowy „Seabourne Spirit” skutecznie się obronił przed atakiem piratów somalijskich. We wrześniu ubiegłego roku policja amerykańska po raz pierwszy użyła urządzenia LRAD do rozpraszania manifestacji podczas szczytu G20 w Pittsburghu.
Wojskowi i policjanci dysponują już całym arsenałem paralizatorów elektrycznych. Nowe urządzenie firmy Taser testowane już przez wojskowych składa sięz 24 paralizatorów i jest w stanie obezwładnić cały tłum. Najnowszą zabawką dla antyterrorystów jest broń, która może doprowadzić bandytów do mdłości. Pistolet, który wysyła fale elektromagnetyczne, ogłusza i poraża zmysł równowagi, doprowadzając przy tym do gwałtownych wymiotów. Dodatkową zaletą jest, że fale mogą przenikać przez ściany budynków.
Rzeczpospolita
reyden
Użytkownik
#452 - Wysłana: 14 Sty 2010 15:54:51
Odpowiedz 
Akurat skuteczność właściwa laserów jest bardzo mała .

Znane z SF efekty trafień to bajka - jedynie w przypadku jak laser trafi w amunicję lub zbiorniki paliwa to spowoduje jakieś uszkodzenia lub zniszczy cel , w przeciwnym przypadku nie spowoduje większych szkód , co najwyżej wypali dziurę - raniąc lub zabijając załogę pojazdu , sam pojazd nadal będzie zdolny do walki .

Eliminacja wybuchowej amunicji jest możliwa - konwencjonalne działa zastąpić bronią wystrzeliwującą pociski za pomocą pół magnetycznych ( Gauss / railgun ) .

Trochę więcej problemów było by z paliwem - z natury większość paliw jest łatwopalna i wybuchowa - już stosunkowo słaby laser wystarczy aby spowodować detonację współczesnych paliw zarówno lotniczych jak i tych do pojazdów .

Tutaj rozwiązaniem były by napędy elektryczne zasilane np. z akumulatorów , ogniw paliwowych czy mikro reaktorów ( zarówno nuklearnych jak i fuzyjnych ) .

Paliwo z reguły o dużo mniejszym stopniu palności jak i lotności , czasami nawet nie przejawia cech paliw - np. woda którą można użyć do ogniw paliwowych
Slovaak
Użytkownik
#453 - Wysłana: 14 Sty 2010 18:57:01 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
reyden:
Znane z SF efekty trafień to bajka - jedynie w przypadku jak laser trafi w amunicję lub zbiorniki paliwa to spowoduje jakieś uszkodzenia lub zniszczy cel , w przeciwnym przypadku nie spowoduje większych szkód , co najwyżej wypali dziurę - raniąc lub zabijając załogę pojazdu , sam pojazd nadal będzie zdolny do walki .

Nie zgadzam się, pojazd czy samolot bojowy to nie pusta skorupa z załogą ale najeżona różnymi elementami konstrukcja. Być może rzeczywiście nie było by super wybuchów ale weźmy np. F-16, gdzie można mu zrobić laserem "ścieżkę" o długości powiedzmy 10cm, szerokości 1mm i głęboką na metr żeby nic nie uszkodzić? Przy odrobinie szczęścia a nie jest ono koniecznie ponieważ podejrzewam że laser nawet przy wysokich prędkościach celu zachowałby precyzję trafień mógłby np. przeciąć kabelek łączący drążek sterowania ze sterami i cóż, wszystko działa ale pilot nie jest już w stanie panować nad maszyną i co mu pozostanie? Katapultować się o ile katapulta działa...

A ile by potrzeba by samolot w ogóle przeciąć na pół?
Jurgen
Moderator
#454 - Wysłana: 14 Sty 2010 19:44:13
Odpowiedz 
Slovaak:
przeciąć kabelek łączący drążek sterowania ze sterami i cóż

O ile dobrze pamiętam, to F-16 ma elektroniczne sterowanie, a układ jest poczwórny (czyli trzeba by wszystkie cztery "kabelki" przeciąć).

Slovaak:
A ile by potrzeba by samolot w ogóle przeciąć na pół?

Albo więcej czasu, albo więcej mocy. I jednego, i drugiego dużo więcej.
Delta
Użytkownik
#455 - Wysłana: 2 Lut 2010 23:37:44
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#456 - Wysłana: 5 Lut 2010 23:42:10
Odpowiedz 
Cudo:
http://www.skytopia.com/project/fractal/mandelbulb .html

Trójwymiarowe formy fraktalne. (Ktoś - nie bez podstaw - twierdził, że wygladają jak "ucieleśnienie" symetriad z lemowskiego "Solaris".)
Adek
Użytkownik
#457 - Wysłana: 6 Lut 2010 01:01:33
Odpowiedz 
Delta:
Przodek replikatora?
http://tech.wp.pl/kat,1009779,title,Drukarka-ktora -drukuje-jedzenie,wid,11913487,wiadomosc.html?tica id=19930

Hmmm. Bardzo ciekawa i nowatorska konstrukcja. Kurcze, rzeczywiście świat treka zaczyna nam się powoli materializować. Jednak chyba długo jeszcze nie będzie prędkości typu WARP. Latanie z prędkością nadświetlną chyba przeczy prawom fizyki? Może się mylę.
Sh1eldeR
Użytkownik
#458 - Wysłana: 6 Lut 2010 02:32:49
Odpowiedz 
Adek
Prawa fizyki zabraniają, by jakikolwiek posiadający masę obiekt przyspieszył do prędkości światła względem otaczającej go przestrzeni. Wymagałoby to nieskończonej ilości energii, czyli cała energia zgromadzona np. w Galaktyce to byłoby o wiele za mało (nieskończoność to nieskończoność).

Teoretycznie jednak mogą istnieć możliwości osiągnięcia celu szybciej niż podróżujący klasycznie (o ile można to tak nazwać) promień świetlny.

Jeden sposób to użycie tzw. wormholi, czyli tuneli łączących dwa punkty odległe od siebie o praktycznie dowolną odległość. Wormhole łączyłyby różne obszary Wszechświata w dodatkowych wymiarach. Wyobraź sobie, że jesteś mrówką na kartce papieru i możesz poruszać się tylko w 2 wymiarach (po kartce). Kartka jest jednak zgięta w trzecim wymiarze, czego Ty nie widzisz. Jest zgięta "na pół", ale nie do końca -- pomiędzy połówkami jest powiedzmy 0.5 cm czy 1cm przestrzeni. Mrówka jednak tego "nie widzi", czy też nie może wykorzystać. Jeśli chce przejść z jednego końca kartki na drugi, to musi przejść całą kartkę naokoło. Jednak jeśli mrówka nagle widziałaby w 3 wymiarach i mogła się poruszać w 3 wymiarach, a nie 2, to zobaczyłaby, że końce kartki są bardzo blisko siebie -- tylko 0.5 cm, a nie ponad 30!

My widzimy i poruszamy się w 3 wymiarach (+czas). Być może jednak jest tych wymiarów jeszcze kilka (najprawdopodobniej jest ich w sumie 10 lub 11). Nasz Wszechświat może być zgięty w nich podobnie do tego, jak kartka była zgięta w trzecim wymiarze. Wormhole byłyby tunelami prowadzącymi "na skróty", w tym dodatkowym wymiarze. I tak od sąsiednich galaktych dzielą nas miliony lat świetlnych w trójwymiarowej przestrzeni, ale być może w którymś z kolejnych wymiarów (w nad-/podprzestrzeni) widać, że galaktyki są odległe od siebie zaledwie o kilometr, czy milimetr! Widać więc, że przez wormhol mógłbyś sobie lecieć z prędkością obecnych rakiet, a po chwili wypadłbyś w miejscu odległym o miliony lat świetlnych od punktu startu!

Na tę chwilę nie wiemy, czy wormhole istnieją. A jeśli by istniały, to prawdopodobnie łączyłyby stałe punkty we Wszechświecie. Więc nie moglibyśmy nimi polecieć gdziekolwiek.

Do tego mogłoby jednak posłużyć coś innego. Napęd Alcubierre'a. Do jego działania potrzebne by były ogromne ilości energii (np. trzeba by było "spalić" całego Jowisza), ale gdybyśmy go odpalili, byłby on w stanie "rozciągnąć" samą przestrzeń! Działałoby to tak, że przestrzeń przed statkiem byłaby ściskana, a za statkiem -- rozciągana. Sprawiłoby to, że statek -- zamknięty w ochronnym "bąblu podprzestrzennym" -- zostałby tak jakby wypchnięty do przodu z ogromną prędkością. Jednak względem otaczającej statek przestrzeni tego ochronnego bąbla, nie poruszałby się on zbyt szybko. Mógłby praktycznie stać w miejscu. Więc nie zostałoby złamane lokalne ograniczenie prędkości. Ale utworzona przez napęd "fala podprzestrzenna" wypychałaby statek razem z fragmentem otaczającej go przestrzeni z prędkością mogącą wielokrotnie przekroczyć 1c.

Może i na razie napęd ten leży daleko poza naszym zasięgiem, ale byłby dość fajny, co nie?

Aha, jeszcze jeden mały szczegół. Napęd Alcubierre'a znany również pod inną nazwą, która być może obiła Ci się o uszy raz czy dwa. To inaczej napęd warp . Tak, napęd ze Star Treka ma pewne podstawy fizyczne!
Delta
Użytkownik
#459 - Wysłana: 7 Lut 2010 16:28:39
Odpowiedz 
USA i Europa chcą wziąć udział w indyjsko-rosyjskiej misji księżycowej.
http://www.psz.pl/tekst-27513/Amerykanie-i-Europej czycy-chca-wziaa-udzial-w-indyjskiej-misji-ksiezyc owej

Azja zaczyna Zachód deklasować.
Hicek
Użytkownik
#460 - Wysłana: 19 Lut 2010 11:08:00 - Edytowany przez: Hicek
Odpowiedz 
Dziś trafiłem na pewien artykuł
http://technologie.gazeta.pl/technologie/1,82011,7 576008,Szybkosc_warp_ze_Star_Treka_w_rzeczywistosc i_zabilaby.html

Musze przyznać ze sam fakt ze coraz częściej sie na ten temat myśli jest pocieszający. Jednak czy w ST deflektor nie nie spełniał roli wielkiego odkurzacza przed statkiem?
Madame Picard
Moderator
#461 - Wysłana: 19 Lut 2010 11:19:28
Odpowiedz 
Hicek:
Jednak czy w ST deflektor nie nie spełniał roli wielkiego odkurzacza przed statkiem?

To po pierwsze, po drugie statki kosmiczne w ST nie są zbudowane z aluminium, a po trzecie osiąganie prędkości warp oznacza zaginanie przestrzeni, a nie rozpędzanie się do prędkości światła czy ponad nią. Problem ten mógłby dotyczyć prędkości impulsowej, ale ona jest sporo niższa od prędkości światła.
Znowu ktoś odwołuje się do Star Treka nie wiedząc, co i w którym kościele dzwoni .
Q__
Moderator
#462 - Wysłana: 19 Lut 2010 11:49:33
Odpowiedz 
Hicek
Madame Picard

Linkowałem anglojęzyczny oryginał tego tekstu. W commentach pod "oryginałem" podnoszono te same wątpliwości.
Jurgen
Moderator
#463 - Wysłana: 19 Lut 2010 12:25:19
Odpowiedz 
Q__:
Linkowałem anglojęzyczny oryginał tego tekstu. W commentach pod "oryginałem" podnoszono te same wątpliwości.

[urlhttp://www.startrek.pl/forum/index.php?action= vthread&forum=6&topic=1104&page=36#msg189881[/url]

PS Q, czekamy na Caeli'ego w sesji
Qubiczny
Użytkownik
#464 - Wysłana: 19 Lut 2010 15:23:05 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Sh1eldeR

Co do napędu Alcubierre'a. Spotkałem się ze znacznie silniejszymi kontrargumentami, niż ilość potrzebnej energii. W tej sprawie mówi się czasami nie o Jowiszu, a o energii Wszechświata. Najbardziej miażdżące odpowiedzi jakie słyszałem widzą w tym napędzie błędne koło: żeby zaczął działać, już potrzebujemy drugiego, który by działał.

Krótki przegląd napędów: http://www.newscientist.com/article/dn18283-engage -the-x-drive-ten-ways-to-traverse-deep-space.html

Natomiast wszelkie metafory zaginania czasoprzestrzeni zawsze wydają mi się dziwne. Mam takie głupie pytanie. Mrówka mogłaby sobie istnieć w 2 wymiarach, ale i tak widziałaby horyzont wynikający z zagięcia kartki. Chyba, że tor światła również ulegałby zagięciu tzn. światło również funkcjonowałoby w 2 wymiarach. Jeśli jednak funkcjonowałoby normalnie, w 3, ten horyzont by istniał. Skoro ma być więcej wymiarów niż 4, czy my nie powinniśmy doświadczać jakichś analogicznych paradoksów związanych z tym, że jakaś część fizyki funkcjonuje w tych dodatkowych wymiarach?
Sh1eldeR
Użytkownik
#465 - Wysłana: 19 Lut 2010 20:38:42
Odpowiedz 
Qubiczny
Widzisz, przykład z mrówką jest uproszczony. W tym przykładzie mrówka bowiem jest organizmem trójwymiarowym, tyle że porusza się prawie zawsze (w dodatku mniej-więcej) w dwóch wymiarach.

Gdyby mrówka była organizmem prawdziwie dwuwymiarowym, wyglądałaby zupełnie inaczej. Jej oko wyglądałoby inaczej i zbierało fotony inaczej. Czasem mówi się, że zwierzęta dwuwymiarowe (i oczywiście jednowymiarowe) nie mogłyby istnieć! Czemu? Bo jakikolwiek przewód pokarmowy dzieliłby je na pół ;). To znowu jest pewne uproszczenie, bo przecież takie organizmy mogłyby mieć przewód pokarmowy z tylko jednym otworem. Nie przechodziłby on na wylot ich ciał i nie dzielił ich na dwie części. Ale widać, że taki przewód pokarmowy musiałby działać zupełnie inaczej niż nasz.

Dlatego oko prawdziwie dwuwymiarowej mrówki nie widziałoby horyzontu! Mogłoby zaś krzywiznę tę odebrać jako... jakieś zniekształcenie, zakrzywienie przestrzeni. Np. gdyby nasza uproszczona mrówka szła w trójwymiarowej przestrzeni "pod górę", to szło by się jej ciężej. Nie mogłaby jednak stwierdzić czemu, bo nie widziałaby, że idzie pod górę.

Zauważ analogie do tego, co my teraz widzimy i co sugerują nasi fizycy teoretycy.

Często się mówi, że tą częścią fizyki, która działa również w dodatkowych wymiarach jest właśnie grawitacja. A może związana z tym jest ciemna materia, lub ciemna energia? Odnośnie tej pierwszej, to ostatnio stwierdzili, że wokół Drogi Mlecznej musi istnieć spore halo ciemnej materii. A może to tylko grawitacyjny cień innej galaktyki z innego wymiaru?
Qubiczny
Użytkownik
#466 - Wysłana: 19 Lut 2010 20:55:05 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Dlatego oko prawdziwie dwuwymiarowej mrówki nie widziałoby horyzontu!

Ależ widziałoby horyzont! Nie w ten sposób co my, ale również jako ograniczenie zasięgu widzenia Światło działające w 3 wymiarach nie biegłoby przecież po krzywiźnie, tylko leciało w górę: mrówka nie widziałaby co jest za linią krzywizny.

Tyle, że to dokładnie to samo, co przykład z grawitacją, cięższą podróżą pod górę. Więc właśnie w tak pośredni sposób gdybamy sobie o większej ilości wymiarów. O to mi chodziło; nie mamy zatem innych przesłanek poza tym, że w taki sposób można coś wytłumaczyć.

Ciekawe wzbogacenie metafory z kartką. Feynman kiedyś opowiadał jak spotykał się z matematykami, oni debatowali jakiś skomplikowany problem, a on - chociaż nie znał teorii - niemal zawsze znajdował trafną odpowiedź. Po prostu przekładał istotne treści na obrazy i stąd wyciągał wnioski. Zawsze mnie fascynowała ta postać:

http://www.youtube.com/watch?v=r1tcXgHotTY
http://kopalniawiedzy.pl/Richard-Feynman-Bill-Gate s-wyklad-8000.html (żarciki jakie rzuca na wykładach masakrują)

Jeszcze o oku dwuwymiarowej mrówki. Czy fotony mają rozmiar? Mogłyby w ogóle podróżować w dwuwymiarowej przestrzeni? Być wychwytywane w dwóch wymiarach? Bo nie mam pojęcia. Jeśli mogłyby to oko mrówki mogłoby być rozciągnięte od głowy wstecz. Jeśli teraz istniałaby istota trójwymiarowa postawiona na tej dwuwymiarowej płaszczyźnie w której żyje nasza mrówka, to czy - chociaż dwuwymiarowa - nie mogłaby stworzyć w mózgu trójwymiarowego obrazu tej istoty na podstawie zależności od tego gdzie pada na jej siatkówkę foton? Chyba nie bo fotony mogłyby padać w to samo miejsce z różnych kątów. Ale jeśliby receptory miałyby czujnik zbliżeniowy, wychwytujący energię fotonu przed wpadnięciem w receptor, to czy tych kątów nie dałoby się ustalić?
The_D
Użytkownik
#467 - Wysłana: 20 Lut 2010 01:49:28
Odpowiedz 
Qubiczny:
Natomiast wszelkie metafory zaginania czasoprzestrzeni zawsze wydają mi się dziwne. Mam takie głupie pytanie. Mrówka mogłaby sobie istnieć w 2 wymiarach, ale i tak widziałaby horyzont wynikający z zagięcia kartki. Chyba, że tor światła również ulegałby zagięciu tzn. światło również funkcjonowałoby w 2 wymiarach. Jeśli jednak funkcjonowałoby normalnie, w 3, ten horyzont by istniał.

I właśnie o to chodzi z tą analogią - owe 2 wymiary są całym światem dla mrówki, dla światła i innych zjawisk. Umieszczenie ich w trójwymiarowej przestrzeni ma pomóc nam wyobrazić sobie właściwości geometryczne tego świata, ale nie oznacza, że coś poza zakrzywioną (bądź nie) płaszczyzną istnieje.
Weźmy na przykład 2-wymiarowy świat w postaci sfery. Mrówka żyjąca w takim świecie nie widziałaby jego krzywizny w postaci horyzontu, nie mogła by spojrzeć w dół czy też w górę, bo w jej świecie te pojęcia by nie istniały z powodu braku trzeciego wymiaru. Natomiast owa mrówka mogłaby domyślić się, że jej wszechświat jest sferą a nie płaszczyzną na podstawie jego geometrii. Idąc odpowiednio długo w jedną stronę doszłaby do punktu wyjścia. Gdyby narysowała trójkąt, zmierzyła i dodała jego kąty otrzymałaby więcej niż 180 stopni itp. Oczywiście im większa byłaby sfera tym bardziej zbliżona lokalnie do płaszczyzny i tym trudniej mrówce byłoby zauważyć przesłanki sferyczności: życia by zabrakło, aby obejść cały wszechświat, a różnica pomiędzy sumą kątów a liczbą 180 stopni mieściła poniżej dokładności pomiaru.

Podobnie nasz 3-wymiarowy wszechświat może być zamknięty i lecąc cały czas przed siebie można dolecieć do punktu wyjścia. Wyobraźnia większości ludzi (w tym mnie) nie radzi sobie ogarnięciem takiej konstrukcji, ale matematyka (i teoria względności) ma na to gotowe wzory.

Kilka lat temu prowadzono badania nad krzywizną wszechświata. (Dla naszej znajomej płaskiej mrówki wklęsły wszechświat mógłby być np. hiperboloidą). Z zebranych danych wynika, że w granicach dokładności naszych obserwacji wszechświat jest płaski. Możliwe też, że ze względu na ograniczony prędkością światła i wiekiem wszechświata promień obserwacji nigdy nie uda nam się odróżnić struktury marko od lokalnych "zmarszczek".

Skoro ma być więcej wymiarów niż 4, czy my nie powinniśmy doświadczać jakichś analogicznych paradoksów związanych z tym, że jakaś część fizyki funkcjonuje w tych dodatkowych wymiarach?

koncepcja większej ilości wymiarów jest niejako niezależna od kształtu wszechświata w obrębie jego wymiarów. Z tego co wiem fizycy teoretyczni wymyślają różne wytłumaczenia dla których znane oddziaływania nie wychodzą poza dobrze znane 3D. Jednym z wyjaśnień jest teoria jakoby dodatkowe wymiary były bardzo ciasno zawinięte - tak bardzo, że można je zaobserwować dopiero na poziomie kwantowym.
Jeżeli chcielibyśmy zilustrować sobie taki zawinięty wymiar moglibyśmy zacząć od świata jednowymiarowego, czyli np. prostej (ale też hiperboli czy okręgu), w którym mrówka byłaby tylko odcineczkiem. Dodatkowy zawinięty wymiar w takim świecie zamieniałby go z prostej w cieniuteńką rurkę, przy czym promień owej rurki byłby tak mały, że mrówka nie wiedziałaby, że tak na prawdę nie jest odcinkiem, a cylindrem.
Q__
Moderator
#468 - Wysłana: 20 Lut 2010 02:00:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The_D

The_D:
Kilka lat temu prowadzono badania nad krzywizną wszechświata. (Dla naszej znajomej płaskiej mrówki wklęsły wszechświat mógłby być np. hiperboloidą). Z zebranych danych wynika, że w granicach dokładności naszych obserwacji wszechświat jest płaski.

Pamiętam jak lata temu (w 99?) stoczyliśmy z moją ówczesną bliską przyjaciółką nerdowsko-pijacką kłótnię kochanków o krzywiznę Wszechświata. Ona stawiała na hiperboloidę, ja na sferę (czyli na przestrzeń Łobaczewskiego). I nasze zaskoczenie gdy - parę lat później - okazało się, że czasoprzestrzeń jest tak ordynarnie, niewyrafinowanie euklidesowa .
Qubiczny
Użytkownik
#469 - Wysłana: 20 Lut 2010 02:40:34 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
The_D:
I właśnie o to chodzi z tą analogią - owe 2 wymiary są całym światem dla mrówki, dla światła i innych zjawisk. Umieszczenie ich w trójwymiarowej przestrzeni ma pomóc nam wyobrazić sobie właściwości geometryczne tego świata, ale nie oznacza, że coś poza zakrzywioną (bądź nie) płaszczyzną istnieje.

Czym byłoby zatem zakrzywienie, kiedy nie istnieje nic poza tym? Po prostu metaforą? Czymś w rodzaju - nie usiłuję tutaj naśladować realnych prawideł fizycznych - tego:

W danym miejscu światło z punktu A do punktu B leci X sekund. Ze środka tej linii prowadzimy bardzo długą prostą prostopadłą na końcu której znajduje się odpowiednie lustro. Puszczamy światło z punktu A do lustra i sprawdzamy po jakim czasie odbije się i wróci do punktu B.

Teraz mamy inne miejsce i dwa kolejne punkty A i B między którymi światło leci również w czasie X. Jednak po stworzeniu identycznej prostej i przeprowadzeniu eksperymentu jak powyżej, czas powrotu światła z punktu A, przez lustro, do punktu B jest większy.

Więc przestrzeń w której usytuowane były punkty A i B z pierwszego przypadku, była zwężona (na kierunku A-B), jakby czysto matematycznie, chociaż w jej obrębie było to fizycznie niemierzalne. Tak jakby po nałożeniu jakiejś absolutnej siatki liczbowej widać było, że przestrzeń jest zwężona, ale lokalnie po prostu zagęszczeniu ulega siatka i według tej zagęszczonej siatki działa tam fizyka. O coś analogicznego chodzi?

Gdyby chodziło o coś analogicznego, to jaka jest metoda mierzenia krzywizny globalnej, kiedy brak jest punktu odniesienia? Tak w ciemno strzelałbym na konsekwencje Big Bangu jako taki punkt.

The_D:
Podobnie nasz 3-wymiarowy wszechświat może być zamknięty i lecąc cały czas przed siebie można dolecieć do punktu wyjścia. Wyobraźnia większości ludzi (w tym mnie) nie radzi sobie ogarnięciem takiej konstrukcji, ale matematyka (i teoria względności) ma na to gotowe wzory.

Właśnie ta niewyobrażalność jest tutaj skandaliczna Kiedyś nawet chciałem trochę głębiej przyjrzeć się współczesnej fizyce, ale jeśli problem sprawia mi ścisłe ujęcie czegoś tak banalnego: http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=2838 to nie widzę sensu w zgłębianiu rachunku tensorowego

The_D:
Z tego co wiem fizycy teoretyczni wymyślają różne wytłumaczenia dla których znane oddziaływania nie wychodzą poza dobrze znane 3D. Jednym z wyjaśnień jest teoria jakoby dodatkowe wymiary były bardzo ciasno zawinięte - tak bardzo, że można je zaobserwować dopiero na poziomie kwantowym.

Więc postuluje się zwinięcie wymiarów. Mi chodzi jednak o to, skąd wziął się w ogóle pomysł na istnienie innych wymiarów. Nie są to rzeczy dotykalne. Te wymiary musiały zostać wprowadzone jako najprostsze rozwiązanie jakichś problemów. To zresztą nadal nie oznacza, że one w ogóle istnieją w jakikolwiek inny sposób, niż jako koncept teoretyczny.
The_D
Użytkownik
#470 - Wysłana: 20 Lut 2010 22:33:25
Odpowiedz 
Qubiczny:
Czym byłoby zatem zakrzywienie, kiedy nie istnieje nic poza tym? Po prostu metaforą? Czymś w rodzaju - nie usiłuję tutaj naśladować realnych prawideł fizycznych - tego:

Na tyle na ile to rozumiem krzywizna jest własnością definiowaną w topologii (której jednak na studiach nie miałem) i opisuje ona właściwości geometryczne przestrzeni. I właśnie przestrzeń zakrzywiona ma własności tak jakby była pewną podprzestrzenią przestrzeni o większej liczbie wymiarów.

Więc przestrzeń w której usytuowane były punkty A i B z pierwszego przypadku, była zwężona (na kierunku A-B), jakby czysto matematycznie, chociaż w jej obrębie było to fizycznie niemierzalne. Tak jakby po nałożeniu jakiejś absolutnej siatki liczbowej widać było, że przestrzeń jest zwężona, ale lokalnie po prostu zagęszczeniu ulega siatka i według tej zagęszczonej siatki działa tam fizyka. O coś analogicznego chodzi?

Gdyby chodziło o coś analogicznego, to jaka jest metoda mierzenia krzywizny globalnej, kiedy brak jest punktu odniesienia? Tak w ciemno strzelałbym na konsekwencje Big Bangu jako taki punkt.

Taką właśnie analogię sobie wyobrażam, ale zaznaczam, że wykształcenie fizyczne zakończyłem w liceum (choć z dobrą oceną) - reszta to wiedza popularnonaukowa. W dodatku na informatyce algebra z geometrią również są okrojone w porównaniu z matematyka, a topologii nie ma wcale.

A co do mierzenia wiem tyko tyle, że Ogólna Teoria Względności wiąże krzywiznę wszechświata z jego średnią gęstością, a tą szacuje się na podstawie mikrofalowego promieniowania tła (nie pytajcie jak).

Qubiczny:
Kiedyś nawet chciałem trochę głębiej przyjrzeć się współczesnej fizyce, ale jeśli problem sprawia mi ścisłe ujęcie czegoś tak banalnego: http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=2838 to nie widzę sensu w zgłębianiu rachunku tensorowego

Czytałem ten temat i próbowałem jakoś przełożyć zagadnienie na teorię grafów, ale nic mądrego mi nie wyszło. Ale z banalnością nie można przesadzać. Np. takie Wielkie Twierdzenie Fermata też jest proste w definicji a na rozwiązanie czekało ponad 300 lat, a sam dowód zahacza o dziedziny takie jak geometria analityczna i topologia. Podobnie w informatyce niektóre problemy znane jako nieobliczalne wydają się na pierwszy rzut oka całkiem proste.
Qubiczny
Użytkownik
#471 - Wysłana: 24 Lut 2010 14:23:51 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
The_D:
Na tyle na ile to rozumiem krzywizna jest własnością definiowaną w topologii (której jednak na studiach nie miałem) i opisuje ona właściwości geometryczne przestrzeni. I właśnie przestrzeń zakrzywiona ma własności tak jakby była pewną podprzestrzenią przestrzeni o większej liczbie wymiarów.

Rozumiem mniej więcej. Nie należy sobie zatem wyobrażać tego zakrzywienia jakby ono zachodziło w jakiejś - sensu stricto - przestrzeni (jakby w naczyniu), bo przecież poza tym może nic nie być, lecz po prostu tak, że anomalie jakie zachodzą w przestrzeni "zakrzywionej" znikają (znajdują uzasadnienie), jeśli uznać, ze jest ona podprzestrzenią przestrzeni o większej liczbie wymiarów. Jakby: przyjęcie przestrzeni o większej ilości wymiarów umożliwia nam uogólnienie (powszechną stosowalność) używanej matematyki.

The_D:
A co do mierzenia wiem tyko tyle, że Ogólna Teoria Względności wiąże krzywiznę wszechświata z jego średnią gęstością, a tą szacuje się na podstawie mikrofalowego promieniowania tła (nie pytajcie jak).

Czy jednak promieniowanie tła, to nie jest właśnie echo BB?

The_D:
Czytałem ten temat i próbowałem jakoś przełożyć zagadnienie na teorię grafów, ale nic mądrego mi nie wyszło. Ale z banalnością nie można przesadzać. Np. takie Wielkie Twierdzenie Fermata też jest proste w definicji a na rozwiązanie czekało ponad 300 lat, a sam dowód zahacza o dziedziny takie jak geometria analityczna i topologia. Podobnie w informatyce niektóre problemy znane jako nieobliczalne wydają się na pierwszy rzut oka całkiem proste.

Pytanie zatem: skąd mogę wiedzieć, czy to ja kiepsko rozumuję, czy problem jest złożony? W każdym razie - odnośnie tego problemu - nie wydaje mi się, ażeby było to, obiektywnie, bardzo trudne. Próbowałem takiego zobrazowania:

Można sobie te transfery wyobrazić jako zestawy liczb. Np. Osoba A: 1,2,4,6 tzn. osoba A (ciało A) miała psychikę 1. Wymieniła ją na 2. Następnie 2 na 4 itd. Osoba B mogłaby mieć wtedy taki zestaw: 2,1,4,7. Widzimy tutaj, np. że A nie mogła uzyskać 4 od B, bo już dokonała z nią wymiany. [Czy np. możliwe jest, ażeby obie miały po drugiej swojej wymianie 4, przy siedmiu osobach ogółem? Czy jest to możliwe w ciągu wymian, który wraca do punktu wyjścia?]

Wydaje się, że mając konkretny, opisujący realny ciąg wymian, zestaw takich przyporządkowań dla wszystkich osób, można prześledzić na tej podstawie drogę każdej psychiki, a w związku z tym i wszystkich wymian (brak niejednoznaczności).

Pewnie dałoby się jakoś scharakteryzować matematycznie zestaw takich wymian, które łamią przyjęte zasady (np. to że dwa ciała nie mogą dokonać dwa razy transferu między sobą [czy po złamaniu tej zasady nie znika - przypadkiem - niejednoznaczność? jak ją ująć matematycznie?]).Określić liczbę pozostałych. A następnie - spośród nich - liczbę tych, które dla każdej osoby kończą się tą samą liczbą, co się zaczęły itd.
symbolt
Użytkownik
#472 - Wysłana: 24 Lut 2010 22:06:56
Odpowiedz 
Ta strona poświęcona jest nowym wynalazkom, które istniały już w science fiction - nazywa się Technovelgy, podaje od razu linki do publikacji naukowych oraz dokładne informacje (wraz z cytatami), gdzie w science fiction dana rzecz się już pojawiła (można też dodać to do czytnika RSS, nowe wpisy pojawiają się często). http://www.technovelgy.com
Sh1eldeR
Użytkownik
#473 - Wysłana: 25 Lut 2010 03:08:51
Odpowiedz 
Ależ trafiłem dzisiaj na filmik! Akurat do tutejszej dyskusji o innych wymiarach. Nie kto inny, jak Carl Sagan (szkoda, że już go z nami nie ma ) opowiada o tym, jak istotny działające w mniejszej liczbie wymiarów widzą obiekty funkcjonujące w większej liczbie wymiarów. Ostatecznie dochodzi do czwartego wymiaru, ale główną część filmiku zajmuje analogia z istotami dwuwymiarowymi żyjącymi we Flatlandii , które spotkają trójwymiarową istotę, za którą robi -- nie oszukujmy się -- jabłko.

Carl Sagan - Czwarty wymiar

Są też napisy po polsku, niestety bardzo... przeciętnej jakości, tj. kilka rzeczy jest przetłumaczonych bez sensu, ale ogólnie powinny wystarczyć do zrozumienia o co chodzi nawet gdy ktoś nie zna angielskiego.
Jurgen
Moderator
#474 - Wysłana: 27 Mar 2010 19:40:22
Odpowiedz 
Na razie wygląda to tylko na wersję tekstową, ale czy sposobem działania (np. uczenie się tekstów z próbek języka) nie przypomina uniwersalnego tłumacza z ST?

http://nt.interia.pl/internet/cyberkultura/news/tl umaczenie-wedlug-google,1455499,62
Adek
Użytkownik
#475 - Wysłana: 27 Mar 2010 20:21:49 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Jurgen:
Na razie wygląda to tylko na wersję tekstową, ale czy sposobem działania (np. uczenie się tekstów z próbek języka) nie przypomina uniwersalnego tłumacza z ST?

Rzeczywiście myślę, ze to pierwszy krok do uniwersalnego tłumacza z breloczkiem na ubraniu z przodu
Najlepiej o tym świadczy poniższy fragment.

Google zdobyło rządową nagrodę w konkursie, który sprawdza systemy tłumaczące, a w 2007 roku zaczęło oferować usługę telefoniczną 800-GOOG-411, darmowy serwis z tłumaczeniami, który potrafił interpretować mówione prośby. Dzięki niemu Google zebrało próbki głosu milionów osób i mogło lepiej rozpoznać mówiony angielski.

Rok później Google wystartowało z systemem wyszukiwania za pomocą głosu, który był tak dobry, jak systemy tworzone latami przez inne firmy.

No, no. Jak tak dalej pójdzie to za niedługie lata żmudna nauka języków obcych pójdzie do lamusa. Ale ja myślę, że nie wymrze. Zawsze to inaczej dogadać się z kimś za pomocą własnego języka niż wysłuchiwać drewnianego tekstu od lektora z komunikatora.
Niegdyś dane było mi obejrzeć film z napisami przetłumaczonymi przez translatora w podobny stylu jak poniżej.
"Buty chcą plasterki surowej ryby. Google zieleni cebulą!
Wyłączyłem te "napisy" po 10 minutach i przyznam się więcej zrozumiałem polegając na własnym intelekcie i rozumieniu ogólnego sensu zdań, dialogów aniżeli za pomoca tych nieudolnych napisów. Więc chyba jeszcze daleka droga przed nami. Jednak ludzkiego mózgu komputer tak szybko nie zastąpi w tej akurat kwestii.
Eviva
Użytkownik
#476 - Wysłana: 27 Mar 2010 21:13:29
Odpowiedz 
Adek

Dlatego ja przy tłumaczeniu newsów używam tłumacza online tylko wtedy, gdy nic już kompletnie nie mogę zrozumieć. Wtedy puszczam dane zdanie przez tłumacza i usiłuję zrozumieć abrakadabrę po polsku, porównując ją z angielskim oryginałem. Przeważnie się udaje, choć nie zawsze.
Q__
Moderator
#477 - Wysłana: 3 Kwi 2010 07:55:06
Odpowiedz 
Tymczasem do uniwersalnego translatora (jednak) coraz bliżej. Mamy pierwsze urządzenie do komunikacji międzygatunkowej:
http://www.youtube.com/watch?v=3I24bSteJpw
Q__
Moderator
#478 - Wysłana: 5 Kwi 2010 17:38:26
Odpowiedz 
Jurgen
Moderator
#479 - Wysłana: 22 Maj 2010 15:31:59
Odpowiedz 
Eviva
Użytkownik
#480 - Wysłana: 23 Maj 2010 07:17:58
Odpowiedz 
Jurgen

Już bliżej jest, niż dalej....
 Strona:  ««  1  2  ...  14  15  16  17  18  ...  33  34  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Urzeczywistnianie SF. Osiagnecia wspólczesnej nauki i techniki.

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!