USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / UFO prawda czy mit
 Strona:  ««  1  2  3  ...  18  19  20  21  22  23  24  »» 
Autor Wiadomość
pirogronian
Użytkownik
#601 - Wysłana: 9 Lis 2014 22:48:52
Odpowiedz 
Adek:
Widziałem kiedyś w Sensacjach XX wieku fragment filmiku, w którym von Braun przeprowadzał już pierwsze próby lawitującego spodka (jeszcze przed Roswel!)

A nie chodziło przypadkiem o T. T. Browna?
Adek
Użytkownik
#602 - Wysłana: 10 Lis 2014 00:18:03 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Ano Masz rację. O tego mi chodziło. Padłem jednak ofiarą nierzetelności programu dokumentalnego, w którym podczas mówieniu o Wernherze von Braunie pokazano ów opisany przeze mnie eksperyment. Szczerze mówiąc nie sprawdzałem później tego w necie a widać, że warto bo czasem autorzy dokumentów wprowadzają w błąd. Głowy nie dam bo oglądałem już to dość dawno ale dałbym sobie rękę uciąć, że cały czas była mowa o von Braunie! bo lektor kilkukrotnie wymawiał jego imię Wernher! Nie studiowałem nauk ścisłych a bynajmniej nie w tak szerokim i szczegółowym zakresie (choć miałem styczność i z fizyką oraz matematyką) więc czasem zawierzam temu o czym przeczytam lub zobaczę w jakimś dokumencie telewizyjnym.
PS Dobra Już dzisiaj na forum nie będzie chyba nic ciekawego więc mogę iść spać hehe
Adek
Użytkownik
#603 - Wysłana: 11 Lis 2014 21:00:40 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Tak apropos oglądania programu Bogusława Wołoszańskiego na Polsat Play przypomniało mi się, że jednak dzięki badaniom Wernhera von Brauna nad rakietami odbył się pierwszy lot na Księżyc, gdzie jednak kosmitów żadnych nie odnaleziono ale chyba i nikt nie spodziewał się takowych tam znaleźć.
Kiedyś jeszcze oglądałem program, w którym stawiano tezę, że podczas II wojny niemieccy naukowcy wynaleźli taką rakietę, która była w stanie okrążyć orbitę ziemską na wysokości zbliżonej do przestrzeni kosmicznej a potem spaść na wybrane miasto amerykańskie. Szczerze mówiąc biorąc pod uwagę ówczesny zasięg rakiet, które były w stanie ledwo dolecieć do Londynu z wybrzeży północnych Niemiec lub Penemunde to tym bardziej nie udałoby się to na drugą stronę globu. Okręty podwodne to co innego. Jeden z niemieckich kapitanów U-Bota wspominał zapiski jakoby swoim okrętem mieli oglądać przez peryskop nocne światła Nowego Jorku?
pirogronian
Użytkownik
#604 - Wysłana: 11 Lis 2014 21:22:14 - Edytowany przez: pirogronian
Odpowiedz 
Adek:
dzięki badaniom Wernhera von Brauna nad rakietami odbył się pierwszy lot na Księżyc, gdzie jednak kosmitów żadnych nie odnaleziono ale chyba i nikt nie spodziewał się takowych tam znaleźć.

Polemizowałbym...
http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/astronauci-ktorz y-widzieli-ufo/0zmtk
Oraz linkowałem już: http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=1106&page=19#msg284737

Jeszcze dorzucę: http://niewiarygodne.pl/kat,1031991,title,To-napra wde-tam-jest-Niesamowity-obiekt-odkryty-na-Ksiezyc u,wid,16350462,wiadomosc.html?smgajticaid=613c96
MarcinK
Użytkownik
#605 - Wysłana: 11 Lis 2014 21:32:06
Odpowiedz 
Adek:
gdzie jednak kosmitów żadnych nie odnaleziono ale chyba i nikt nie spodziewał się takowych tam znaleźć

Oj. Astronauci z pierwszych misji byli po powrocie poddawani kwarantannie, właśnie z obawy przed zakażeniem obcymi mikrobami.
Adek
Użytkownik
#606 - Wysłana: 12 Lis 2014 01:35:33 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
pirogronian
MarcinK
pirogronian:
Polemizowałbym...
http://strefatajemnic.onet.pl/ufo/astronauci-ktorz y-widzieli-ufo/0zmtk

Szczerze mówiąc nie kupuję tego i tak to podsumuję.
Z resztą jesteśmy w temacie gdzie wszystko jest tak palcem na wodzie pisane na zasadzie jakiś tam niesprawdzonych hipotez. Ktoś coś widział, ktoś coś słyszał ale tak naprawdę nikt nie wie jak było naprawdę. Wróżenie z fusów na zasadzie co by było gdyby. Gdyby coś z tego okazało się prawdą sam byłbym w szoku. Napewno mikroby znalazły się na Księżycu nieprzypadkowo przyniesione np przez zderzenie jakiejś komety. Natomiast jak niedawno pisałem zastanawiające są dla mnie te przypadki porwań przez kosmitów. Co prawda napisałem, że w to prawie wierzę ale jednak nie biorę tego na poważnie tak na 100%. Aczkolwiek od czasu do czasu zadaję sobie takie pytania.
Z artykułu: "James Oberg - inżynier specjalista od lotów kosmicznych, a także publicysta naukowy twierdzi jednak, że wszystkie incydenty związane z obserwacją UFO przez astronautów były wynikiem błędnego rozpoznania kosmicznych śmieci, przez co nikt nigdy się za bardzo nimi nie przejmował do czasu, aż zaczęły funkcjonować jako współczesne mity."
pirogronian
Użytkownik
#607 - Wysłana: 12 Lis 2014 07:26:39 - Edytowany przez: pirogronian
Odpowiedz 
Adek:
Szczerze mówiąc nie kupuję tego i tak to podsumuję.
Z resztą jesteśmy w temacie gdzie wszystko jest tak palcem na wodzie pisane na zasadzie jakiś tam niesprawdzonych hipotez. Ktoś coś widział, ktoś coś słyszał ale tak naprawdę nikt nie wie jak było naprawdę. Wróżenie z fusów na zasadzie co by było gdyby. Gdyby coś z tego okazało się prawdą sam byłbym w szoku.

Każdy wierzy (lub nie wierzy) w to, w co chce...
pirogronian
Użytkownik
#608 - Wysłana: 19 Gru 2014 23:04:28 - Edytowany przez: pirogronian
Odpowiedz 
graf
Trójkątne UFO sfotografowane z pokładu ISS. Zdjęcie znalezione w sieci.
Sceptycy powinni być zaspokojeni. Zdjęcie jest wyraźne i nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś bardzo nietypowym.
Mav
Użytkownik
#609 - Wysłana: 19 Gru 2014 23:33:13
Odpowiedz 
pirogronian:
Trójkątne UFO sfotografowane z pokładu ISS. Zdjęcie znalezione w sieci.
Sceptycy powinni być zaspokojeni. Zdjęcie jest wyraźne i nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z czymś bardzo nietypowym.

Zapewne to jakiś element wyposażenia stacji, jakiś gumowe coś, co wlazło przed obiektyw podczas robienia zdjęcia
ortkaj
Użytkownik
#610 - Wysłana: 20 Gru 2014 22:07:55
Odpowiedz 
Mav
Albo przycisk play
Mav
Użytkownik
#611 - Wysłana: 20 Gru 2014 22:15:49
Odpowiedz 
ortkaj:
Albo przycisk play

W sensie, że to zdjęcie to screen z jakiegoś zatrzymanego filmiku i ten znaczek na środku to ikonka play z playera?
MarcinK
Użytkownik
#612 - Wysłana: 21 Gru 2014 08:20:29
Odpowiedz 
Mav:
W sensie, że to zdjęcie to screen z jakiegoś zatrzymanego filmiku i ten znaczek na środku to ikonka play z playera?

To nie jest takie głupie. To że obiekt jest ułożony w akurat taki sposób na środku ekranu nie może być przypadkiem.
Seybr
Użytkownik
#613 - Wysłana: 25 Sty 2015 09:04:00
Odpowiedz 
Jakiś czas temu czytałem o tym. Tutaj filmik mówiący że na dnie Bałtyku leży UFO.

http://sensacje.wp.tv/i,Niezwykle-odkrycie-na-dnie -Baltyku,mid,1636074,index.html?ticaid=514391#m163 6074
MarcinK
Użytkownik
#614 - Wysłana: 25 Sty 2015 09:06:50 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Seybr:
Tutaj filmik mówiący że na dnie Bałtyku leży UFO.

Ja słyszałem że to sokół millenium.
http://gadzetomania.pl/5669,nowe-wiesci-o-sokole-m illennium-na-dnie-baltyku
Adek
Użytkownik
#615 - Wysłana: 25 Sty 2015 13:56:12
Odpowiedz 
Seybr:
Jakiś czas temu czytałem o tym. Tutaj filmik mówiący że na dnie Bałtyku leży UFO.

Może to jakaś pozostałość z czasów II wojny światowej? Rodzaj jakiejś miny podwodnej? Albo hehe czyżby było możliwe z kolei, że podczas II wojny jakiś niemiecki pancernik zestrzelił UFO uznając je wtedy za szpiegowski samolot USA czy ZSRR. Jeśli jednak okazałoby się kiedyś, że to naprawdę UFO no to "ładne kwiatki".
Q__
Moderator
#616 - Wysłana: 25 Sty 2015 14:46:42
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Ja słyszałem że to sokół millenium

Dobre
MarcinK
Użytkownik
#617 - Wysłana: 11 Lut 2015 16:53:13
Odpowiedz 
Apropo NOLów dzisiaj przepisywałem fragmenty pewnego reportażu:
http://www.paranormalium.pl/post150591.html#p15059 1
Q__
Moderator
#618 - Wysłana: 11 Lut 2015 17:12:00
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
dzisiaj przepisywałem fragmenty pewnego reportażu

No i drugi po Fedku przywracasz mi dziś wiarę w ludzi, tj. w Forumowiczów, bo obaj pokazaliście się dziś jako ludzie ciekawych zainteresowań, wyszukujący mało znane, niszowe ciekawostki. Erudyci, można rzec. W zasadzie prosiłbym o więcej takich rzeczy na naszym forum (najlepiej związanych jakoś z Trekiem, oczywiście, ale przecież nie tylko, te są nie mniej intrygujące).
pirogronian
Użytkownik
#619 - Wysłana: 11 Lut 2015 20:30:58
Odpowiedz 
MarcinK

Jest coś na rzeczy. NOLe często wytwarzają niezwykle silne pole magnetyczne, które potrafi działać nawet na materiały niemagnetyczne. Poniżej parę relacji z miejsc lądowań/przelotów (w sekcji "Zjawiska magnetyczne"):
http://foorumfooto.republika.pl/ufo_pliki/zjawiska .html

"W Chałupach na Helu, podczas badania śladów pozostawionych przez podpory UFO, wygniecione w gruncie okrągłe odciski o kształcie miski - stwierdzono : "... dno każdego z tych śladów było utwardzone na kamień. W piasek na dnie śladów wprasowane były kawałki patyków z nadmorskich wiklin. Gdy jeden z badaczy usiłował wydłubać taki kawałek patyka z dna śladu poczuł coś dziwnego :
- ... to było tak jakby wsadził dłoń w jakąś ciągnącą się galaretę i do tego bardzo zimną ... poczuł, że jego dłoń drętwieje ... nie wyjął jej lecz raczej siłą wyrwał, ale jeszcze przez wiele godzin miał uczucie, że jest ona oblepiona jakąś niewidzialną ciągnącą się masą..."

W przypadku odnotowanym na jednej z pracowniczych działek w Warszawie, podczas oględzin miejsca lądowania UFO, stwierdzono - "... trzeba by było wpierw usunąć narzędzia ogrodnicze (z ziemianki) ... okazało się, że są one sklejone razem pomimo, że minęło już parę dni od zdarzenia. Trzeba było użyć sporego wysiłku aby rozdzielić szczepione ze sobą żelazne zakończenia łopat, grabi i łopatek ..."
Kazimierz Bzowski wyjaśnia ten fakt następująco : "Tu zadziałało silne pole magnetyczne - i co nas wówczas, przyznaję, nie zastanowiło - działało nadal. Pojawiło się ono w momencie kulminacji zjawiska, w czasie przylotu UFO tuż nad chłopca (ukrytego w ziemiance) lub później w momencie gwałtownego odlotu obiektu. Mieliśmy teraz już kilka elementów sprzęgniętych razem, które wystąpiły jednocześnie, a każde z osobna były nie do wyjaśnienia (...)"
MarcinK
Użytkownik
#620 - Wysłana: 12 Lut 2015 17:35:14
Odpowiedz 
pirogronian
Mógłbym przepisać część reportażu na temat padań radiestety Wilka, ale aktualnie mi się nie chce.
Sam kiedyś się w to bawiłem ale zrobiłem różdżkę z zagrubego drutu i nie reagowała. Próbowałem też zrobić różdżkę rezonator ale w książce pisali by uchwyty wykonać ze szklanych rurek ew. probówek a takowych nie miałem.
Q__
Moderator
#621 - Wysłana: 12 Lut 2015 18:43:05
Odpowiedz 
pirogronian
Użytkownik
#622 - Wysłana: 12 Lut 2015 19:57:35
Odpowiedz 
Oglądałem kiedyś program na zgoła inny temat, mianowicie o poszukiwaniu jakiegoś wraku łodzi pod plażą. Ale jeden z badaczy posługiwał się właśnie radiestezją. Całkiem na marginesie wspomniano, że z powodzeniem wykrył kilka złóż bodajże ropy naftowej, które potem eksploatowano. Tylko on nie używał rozwidlonego badyla, a pary drutów na obrotowych trzpieniach i jakichś kabli chyba...

Myślę, że z radiestezją jest jak z homeopatią. Jest zależna od masy czynników, na skutek tego raz "działa" a raz "nie działa", co jest wodą na młyn sceptyków. Jednak to, że wytłumaczenia entuzjastów, czy nawet osób podających się za znawców, zawodzą, nie znaczy, że zjawisko nie istnieje.
MarcinK
Użytkownik
#623 - Wysłana: 13 Lut 2015 06:59:17
Odpowiedz 
pirogronian:
Tylko on nie używał rozwidlonego badyla, a pary drutów na obrotowych trzpieniach i jakichś kabli chyba...

Różdżki są różne.
Ja kiedyś z drutu skontrowałem wyglądającą jak chrześcijański symbol ryby z mocno przedłużonym ogonem, opierałem się o książkę znalezioną w bibliotece (swoisty poradnik).
Tutaj są fajne opisy:
http://radiestezjawnaszymzyciucodziennym.blogspot. com/
Ponoć różdżkę rezonator można zrobić z dwóch anten teleskopowych (np. z radia) a uchwyty winny być wykonane z materiału neutralnego np. szklanej rurki.
Q__
Moderator
#624 - Wysłana: 17 Lut 2015 21:48:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Szukałem czego o nekroewolucji i takie rozważania jednego ufologa zainspirowane "Niezwyciężonym" Lema (ale i do Cylonów stąd niedaleko) mi się wyguglaly:

PRZYBYSZE Z KOSMOSU - ŻYWI CZY MARTWI?

Kiedy to przez kilka miesięcy na moim biurku bez przerwy pojawiała się literatura folklorystyczna, w której poszukiwałem dokumentów na Bliskie Spotkania Trzeciego i Czwartego Rodzaju w epoce Średniowiecza, po drugiej stronie Tatr inż. Leśniakiewicz też nie próżnował. Rezultatem jego wysiłków było studium, które ujrzało światło dzienne w jednym z numerów "Wizji Peryferyjnych" nr 5,1996 na stronach 6-7 i 15. Pewnego dnia dostałem od moich polskich kolegów gruba kopertę z czasopismami i wertując ją znalazłem artykuł, który mnie dosłownie zelektryzował:

Robert K. Leśniakiewicz - "Obcy z Kosmosu - żywi czy martwi?"

Jak się okazało, hipoteza o atomowych wojnach bogów wzbogaciła się w międzyczasie o nowe, interesujące aspekty. No, a potem wszystko poszło prosto: podróż pociągiem Intercity z Koszyc do Kral'ovan, z Kral'ovan do Trstenej przedpotopowym pociągiem spalinowym alias "Orawska Strzała", a potem pieszo cztery kilometry do przejścia granicznego w Chyżnym. Potem tylko półgodzinna jazda z głową między kolanami na tylnym siedzeniu Robertowego "Rollmoppsa", jak jego właściciel nazywa swego Fiata 126p BIS, ale inaczej go nazywał, kiedy strzeliła mu dętka, ale to już nie nadaje się do druku - sic! I wreszcie po długiej podróży rozwaliłem się w fotelu z filiżanką parującej kawy w dłoni i zadałem pierwsze pytanie:

- Skąd ten pomysł o martwej ewolucji?

Kiedy się dobrze zaznajomimy z twórczością Stanisława Lema - Robert na to - to z całą pewnością dojdziemy do wniosku, że fascynuje go cybernetyka i możliwość tzw. nekroewolucji - tj. samorzutnego rozwoju martwych, ale myślących maszyn.

- Czy w Układzie Słonecznym mogło dojść do nekroewolucji?

Już w tej chwili mamy dostateczną ilość dowodów na to, że coś takiego jest w zasadzie możliwe, bowiem istnieją ślady ekspansji Kogoś na planetach Układu... Na Marsie i Księżycu na ten przykład pozostały monumentalne budowle i ślady wysoko rozwiniętej cywilizacji. Wyjaśnia się to na różne sposoby - najczęściej tym, że wybudowali je Przybysze z Kosmosu. Mnie jednak najbardziej odpowiada hipoteza Aleksandra Mory o atomowych wojnach bogów-astronautów, które obróciły Ziemie w gruzy i inne planety Układu Słonecznego w perzynę, zaś jedna z planet - Faetona - w rój asteroidów.

- Jak to się ma do współczesnej ufologii? - zapytałem.

Współczesna polska i zachodnia ufologia, jej niektóre szkoły, podchodzą do zagadnienia zgodnie z formułą, która przypomina mi anegdotę o red. Ryszardzie Sikorze z Jedynki Polskiego Radia, który w 1990 roku pytał górali, czy będzie śnieg. Od starych górali usłyszał, że "Śnieg ponie bee albo i nie bee", zaś ci młodzi dodali, że "Ponie śnieg bee, no chyba żeby loło". Dowcip polega na tym, że do dziś dnia nikt nie złapał ani UFO, ani załogi UFO. Amerykańskie opowiastki o ufokatastrofach w Roswell, Sztrec czy Laredo albo na Szpicbergenie wkładam tam, gdzie ich miejsce - to jest pomiędzy bajki... oraz pobożne życzenia niektórych "ufologów" od siedmiu boleści z Bożej łaski. Ich źródła informacji są co najmniej niewiarygodne, uwierzą w nie, kiedy na własne oczy zobaczę i pokroję zwłoki Kosmity czy rozkręcę na czynniki pierwsze latający spodek. Z tego punktu widzenia jestem niewiernym Tomaszem, mimo tego, że spotkałem się ze zjawiskami, których nie potrafiłem i nadal nie potrafię nijak wyjaśnić do dnia dzisiejszego przy pomocy współczesnej wiedzy.

Skorzystałem z przerwy w opowiadaniu Roberta, zamieszałem kawę i pociągnąłem potężny łyk.

Po obserwacji NOL-i z dnia 24 czerwca 1947 roku nad Górami Kaskadowymi, w rejonie Mt. Rainier, nasza ufologia przyjęła niewzruszony paradygmat - kontynuował mój rozmówca - a mianowicie ten, że NOL-e są pilotowane przez żywe załogi. Na ten temat nikt nie dyskutował, bowiem wszyscy ulegli czarowi najpierw samolotów, a potem rakiet i wreszcie statków kosmicznych, i uważali za coś normalnego, że NOL-e są pilotowane przez żywe istoty! Idzie o taniutki antropocentryzm, któremu dał odpór prof. Ronald N. Bracewell ze Stanford University, a który w 1960 roku przedstawił swoja teorię o automatycznych sondach międzygwiezdnych. Te mają najpierw przebywać przestrzenie międzygwiezdne i po odkryciu zasiedlonych planet nawiązać z nimi Kontakt. W świetle tego, co tu powiedziano, sonda taka mogłaby się przejawiać jako obiekt, który emituje ku nam "spóźnione radioecha" Störmera i van der Poola. Tak, że to - o czym mówiliśmy - elegancko wpasowuje się w szereg tajemnic, które otaczają obecność pozaziemskiej cywilizacji w Układzie Słonecznym.
Istnieje jeszcze jedna możliwość - Robert podjął swój ulubiony temat - bowiem moja hipoteza zakłada, że po straszliwej wojnie, która przed 15-12 tysiącami lat spustoszyła Ziemię i skończyła się zatopieniem lądów Atlantydy, Mu czy Lanki - resztki ludzkości zostały cofnięte w rozwoju do barbarzyństwa, jak to już mówiłem przedtem. Teraz tylko dodam to, że ci ludzie zostali wybici do nogi, albo spadli w rozwoju tak nisko, że technika, która stworzyli - całkowicie przerosła ich możliwości. Czy każdy z nas, ludzi XX i XXI wieku zna konstrukcję i obsługę wszystkich stworzonych przez naszą cywilizację maszyn? - oczywiście, że nie! No i tak martwy Rozum pozostawiony sam sobie rozpoczął ewolucję. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale nie jest to takie niemożliwe, jak się to wydane!

Westchnąłem i pociągnąłem kolejny łyk kawy...

Maszyny, które były tak skomplikowane jak statki kosmiczne na ten przykład, musiały mieć rozwinięte centra kierowania obdarzone znaczną - jeżeli nie całkowitą - autonomią, a po zlikwidowaniu ludzi jako czynnika kontroli i nadzoru po Wielkiej Wojnie zostały one po prostu puszczone w samopas... I tak się zaczęła nekroewolucja. Nie było żadnych Dinozauroidów czy Przybyszów z Kosmosu - byli tylko biedni, prymitywni ludzie i bezduszne choć inteligentne maszyny. Ludzie mogli jedynie jako-tako pozbierać się i tworzyć jakieś pierwociny cywilizacji, natomiast maszyny - już od nich niezależne - zaczęły pracować nad tym, co uważały za potrzebę numer jeden ze swego punktu widzenia: zabezpieczenie dostaw energii i części zamiennych. I tak jak w powieściach Lema rozpoczęły się z ich strony nowe aspekty "życia" na Ziemi i we Wszechświecie...

Przyznaję, że zafascynował mnie obraz starożytnych Terminatorów.

Po kilku tysiącleciach przebiegu nekroewolucji z maszyn powstały doskonałe pojazdy latające - UFO. To właśnie dlatego NOL-e tak często interesują się naszą energetyką i "wsysają" energię elektryczną wprost z przewodów naszej sieci przesyłowej i dlatego tez latają wokół naszych pokładów rud uranu i toru. Także obecność UFO stwierdza się w rejonach baz wojskowych z bronią rakietowo-jądrową, bowiem Ufici niejako a priori doskonale wiedzą, do czego może dojść po masowym użyciu wszystkich rodzajów BMR...

- A co z obserwacjami humanoidalnych istot, które znamy jako EBE (Extra-Terestial Biological Entity - Pozaziemska Jednostka Biologiczna) czy też ALF (Alien Life Form - Forma Obcego Życia)? - zapytałem, by przypomnieć Robertowi o swej obecności.

To proste - padła natychmiastowa odpowiedź - EBE czy ALF naprawdę są cyborgami stworzonymi przez te myślące maszyny. A po co? Odpowiedzi może być kilka:
• Nawiązanie kontaktu z żywymi istotami - nie tylko z ludźmi - w celu utrzymania nad nimi kontroli.
• EBE są prototypami istot rozumnych ostatniej generacji, w których mechaniczne części zastąpiono biologicznymi ekwiwalentami.
• EBE stworzono w celu zapoczątkowania przechodzenia inteligentnych maszyn z kablowego, laserowego czy radiowego kontaktu międzyjednostkowego na kontakt biologiczny - telepatyczny.
• Jest całkiem możliwe, że wszystkie tutaj wymienione możliwości są dokładnie tak samo prawdziwe, a zatem pozwala to na wyciagnięcie paskudnego wniosku, a mianowicie, że EBE stworzono jako idealny instrument nadzoru i kontroli całego psychozoiku - całej noosfery Ziemi!

- Co pozwala nam na takie stwierdzenie?!

Przede wszystkim Ich działanie na nasze zmysły i Ich o wiele lepiej rozwinięta Świadomość i Nadświadomość. EBE maja od 0,9 do 1,5 m wzrostu i delikatna budowę ciała, ale za to ich głowy są ogromne. Właśnie te ich ogromne głowy - a właściwie mózgi - są ich najbardziej skuteczna bronią - skuteczniejszą, niż wszystkie nasze strzelające i wybuchające zabawki razem wzięte... Jako byłego żołnierza interesuje mnie - i zarazem przeraża - owa psychotroniczna broń i całkowita niemoc człowieka wobec niej. Ba! - co więcej - ta broń jest o wiele bardziej humanitarna od wszystkiego, czym Ludzkość dysponuje w dniu dzisiejszym, aczkolwiek my też pracujemy nad NLW, bronią obezwładniającą istoty żywe na jakiś czas, ale nie odbierającej im życia. Przez czas jakiś Robert opowiadał o nowych rodzajach broni, a ja obróciłem kasetę w magnetofonie. Robert tymczasem dolał mi kawy i kontynuował swą opowieść:
Innym argumentem za tą hipotezą jest rozmaitość kształtów ciał Przybyszów. Znany rosyjski badacz paranormalnych fenomenów dr nauk geologicznych Władimir Iwanowicz Tjurin-Awińskij z Samary naliczył podobnież aż 60 typów kształtów Obcych. Czyżby znaczyło to, że Ziemia jest miejscem randez-vous aż 60 ras gwiezdnych? Trudno w to uwierzyć, chociaż życie musi istnieć we Wszechświecie, ale - na wszystkie Żółte Koty Kosmosu! - dlaczego akurat Ziemia miałaby służyć im za salę konferencyjną jakiegoś OPZ - czyli Organizacji Planet Zjednoczonych? Muszą to być - sapristi! - doprawdy dziwne Zjednoczone Planety, które organizują sobie spotkania na szczycie na naszej umierającej, zatrutej i podminowanej 10 gigatonami trotylu staruszce Ziemi?... No, chyba że te istoty podobnie jak my kochają się w ryzyku i absurdzie!
Q__
Moderator
#625 - Wysłana: 17 Lut 2015 21:49:43
Odpowiedz 
- To jak wyjaśnimy tą rozmaitość kształtów?

Hipoteza o biorobotach wyjaśnia to panopticum całkiem jasno i prosto - roboty są przystosowane do wykonywania różnych misji. Do wytwarzania np. sieci komunikacyjnej używa się robotów w kształcie latających walców, do pobierania próbek - prostopadłościenne pałubiaste konstrukcje, do latania - dyski, do kontaktów z ludźmi - wielkogłowe humanoidalne cyborgi, do kontaktów z delfinami i waleniami - rybokształtne pływające roboty emitujące ultrapiski, a wszystkie one porozumiewają się ze sobą telepatycznie... Innymi słowy mówiąc - nie wierzę w prawdziwość filmu ukazującego sekcje zwłok Kosmity - czy raczej Kosmitki - z Roswell, bo to nie był robot, a może raczej robotka, robocica czy robotowa???, a była to de facto samica Rhezusa czy innej zmutowanej przez promieniowanie małpy, albo kobieta z syndromem Turnera.
Czy robot musi mówić prawdę? Nie, nie musi. I dlatego właśnie nam - czyli istotom stojącym ewolucyjnie niżej on, jako istota ewolucyjnie wyższa nie musi mówić prawdy. Mogą im mówić to, co chcą - wychodząc z apriorycznego założenia, że ludzkie prymitywy i tak ich nie zrozumieją. Stąd biorą się te wszystkie androny, które ludzie zapamiętują w czasie CE. Po drugie - roboty mogą częściowo mówić prawdę twierdząc, że pochodzą z Księżyca, Marsa, Wenus, itp. - bowiem tam zostały wyprodukowane przez ludzi przed Wielką Wojną, albo wyhodowane sztucznie w warunkach laboratoryjnych - jak mówi o tym choćby relacja Betty Andreasson. Hodowla biorobotów jest hitem mechanicznej ewolucji - ciągnie mój rozmówca - hoduje się je sztucznie, ale do tego potrzebne jest dokładne i detaliczne rozpracowanie sposobów rozmnażania się istot żywych! I to właśnie dlatego Ich tak interesuje rozmnażanie się - i to nie tylko nasze - a to dlatego, że Oni szukają najoptymalniejszej metody. Stąd właśnie bierze się ten cały cyrk z porywaniem ludzi i zwierząt, opowieści o badaniach, wiwisekcjach i tym podobnych nieprzyjemnościach. Stąd wreszcie masowe badania ludzi przebywających w kręgach i piktogramach zbożowych! Oni już tutaj idą na masówkę, nie na detal. Załatwiają to hurtowo!
Następnym argumentem "za" jest sposób manewrowania w powietrzu NOL-i. Nie wiem, czy NOL-e wymodliły sobie u Pana Boga wyjątek spod prawa o bezwładności ciał i grawitacji, a one obowiązują wszędzie - od miejsca, gdzie diabeł powiedział dobranoc do najodleglejszego kwazara. Ta zagadka musi spoczywać gdzie indziej. To "gdzieś indziej", to właśnie robotyzacja załóg UFO...

- Jak to?

A tak, bo NOL-e są w stanie lecieć z prędkościami tysięcy kilometrów na godzinę i startować czy hamować z przyspieszeniami rzędu tysięcy "g". Człowiek, a raczej jego biologiczna konstrukcja, jest w stanie wytrzymać do 20 g, ale krótko. W przypadku działania przyspieszenia wyższego niż 20 g po pewnym czasie pozostaje z człowieka krwawy placek w dosłownym tego słowa znaczeniu. Gwałtowna akceleracja czy deceleracja może zabić żywe organizmy, ale robotom to nie szkodzi, z tego prostego powodu, że ich endo- i egzoszkielety są zrobione nie z węglanu i fosforanu wapnia, ale ze znacznie odporniejszych materiałów, co umożliwia im znoszenie gwałtownych przyśpieszeń i opóźnień. Natomiast NOL-e z częściowo zbiologizowanymi załogami latają znacznie ostrożniej, bez gwałtownych zmian prędkości i kierunku - co zgadza się z relacjami uczestników CE. Wiem, że to, co teraz mówię to naukowa herezja, ale wynikałoby z tego, że Oni nie opanowali jednak grawitacji i antygrawitacji jak Niszczyciele i Zływrogi z powieści "Dalekie szlaki"(Warszawa 1973) Siergieja Sniegowa. Być może Oni posługują się antymaterią, ale nie jestem tego stuprocentowo pewnym. Szkoda mi tej hipotezy, ale fakty pokazują na to, że tak właśnie jest. Nie mówią o tym świadectwa ludzi porwanych do UFO. To, o czym mówią post factum, wbrew hipnozie nie może być miarodajne, a to dlatego, ze Obcy im po prostu wkodowuja w mózgi to, co chcą im wbić do głowy, a nie to, co my byśmy chcieli wiedzieć. To oczywiste! To dotyczy także Ich czynności na pokładzie NOL-a. i to dowodzi jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie - Oni maja jakąś słabość, jakąś piętę Achillesa, której ujawnienie przed nami może mieć dla Nich zasadnicze konsekwencje. Czy może chodzi o tajemnicę napędu UFO?

- Może?...

Hmmm... - A może chodzi o to, że po zbiologizowaniu maszyny staną się śmiertelne, jak ludzie? Musi to być dla Nich kwestią życia i śmierci, bo po co robiliby z nami ten cały psychotroniczny cyrk z maskowaniem wspomnień? Wybuch jądrowy nie zniszczy łatwo cybernetycznego mechanizmu, bo trudno jest zabić to, co ex definitio jest martwe, ale zbiologizowany automat, a to już jest inna rzecz. Promieniowanie zniszczy organiczne struktury jego pseudo-organizmu, co w konsekwencji doprowadzi do porażenia funkcji życiowych i poważnego uszkodzenia takiej EBE! I to właśnie dlatego stale kontaktowcy są tak upierdliwie pouczani, by nie dopuścić na Ziemi do kolejnego nuklearnego Armageddonu...

Nasze spotkanie powoli zbliżało się do końca. Dopiłem kawkę, a filiżankę postawiłem na stoliku tak niezdarnie, że ta wypadła i poplamiła obrus. Postawiłem na plamie spodeczek, by mnie nie rozpraszała w dalszym ciągu debaty.

Na koniec musze powiedzieć jeszcze kilka słów o zachowaniu Obcych, które sprawia wrażenie standardowego modelu. Wszyscy świadkowie CE przypisują Im takie właściwości, jak: bezduszność, bezlitosność, wyższość i co najważniejsze - brak jakichkolwiek emocji. Zazwyczaj przypisuje się to temu, że Ich psychika jest diametralnie różna od naszej, z definicji obcej i nie-ludzkiej. Ale czy tak właśnie jest? Sądzę, że tak, bowiem roboty mają nieporównywalnie uboższe formy wyrazu w porównaniu ze spontanicznymi reakcjami istot żywych. Wspominając przypadki Andreassonów, Suttonów, Villas-Boasa czy Browne'a i inne stwierdzamy, że osoby te były zdumione automatyzmem zachowania się Obcych. Nawet w tak drastycznym przypadku, jak w incydencie w Kelly-Hopkinsville, Suttonowie zaobserwowali, że atak Obcych na ich dom przebiega wedle jakiegoś odgórnego schematu, a istoty trafiane pociskami z ich broni wydawały dźwięki, jakby "strzelało się do wiadra" - co jest znane wszystkim tym, którzy byli na wojnie czy strzelali ostrą amunicją. Takie dźwięki wydaje lekki pancerz uderzony pociskiem z broni palnej. Także kobiety, które doprowadziły Villas-Boasa i Browne'a do stosunku płciowego mogły być takimi boicybernetycznymi istotami, których jedynym zadaniem było urodzić humanoida - hybrydę człowieka i - nie, nie Kosmity - w tym przypadku robota... Albo - po prostu istotę, która szła na części zamienne dla innych biocyborgów! Nie sądzę, by nosiciele informacji genetycznej DNA i RNA byli tak rozsiani po Wszechświecie, że znalezieni dla nich partnera seksualnego było fraszką i człowiek mógł mieć potomstwo z byle Pozaziemianką. Coś mi tu nie gra...

- Jak to można podsumować?

Jak to zbierzemy wszystko do kupy, to można powiedzieć, że hipoteza o sztucznym pochodzeniu Obcych, którzy nas nawiedzają, broni się całkiem nieźle, choć ma swe słabe strony, bo nie tłumaczy do końca przypadku Semjase z Plejad i innych bardzo ludzkich Pozaziemian odwiedzających Ludzkość i niektórych jej przedstawicieli, że wspomnę Adamskiego czy Maiera... - podsumował Robert siadając za kierownicą "Rollmoppsa" - Myślę, że podczas zbierania faktów, ta hipoteza będzie potwierdzona lub zanegowana, co w niczym nie zmienia jej atrakcyjności. Eksploracja Wszechświata przy pomocy robotów jest o wiele bardziej efektywna, niż wysyłanie ludzi czy innych istot żywych z krwi i kości. Postulat prof. Bracewella jest dalej w mocy i badania w tym kierunku muszą trwać dalej.

Na tym wizyta u inż. Leśniakiewicza się zakończyła.

http://www.uleszka.uprowadzenia.cba.pl/webacja/ato mwoj/bogatom11.htm
pirogronian
Użytkownik
#626 - Wysłana: 17 Lut 2015 22:58:28
Odpowiedz 
Z wieloma wątkami ww tekstu się zgadzam, lub uważam je co najmniej za ciekawe. Słyszałem już o wersji "biorobotów", aczkolwiek mam wątpliwości, czy powstały one na skutek działania statków. Tym niemniej słyszałem również, że obcy posiadają "myślące statki", z którymi można się porozumiewać telepatycznie. Szczególnie znajomo brzmi ich "bezduszna metodyczność" w traktowaniu swoich "ofiar". Szczególnie widoczne jest to w jedynym do tej pory zarejestrowanym przypadku okaleczenia człowieka (i zabicia go przy okazji). Można o tym poczytać tutaj. Tak, jak w przypadku zwierząt - chirurgiczna precyzja, mechanicznego pochodzenia symetryczne otwory, przez które wyssano narządy wewnętrzne... A przede wszystkim ponura nadzwyczaj okoliczność, że nie zadbano o najpodstawowszą humanitarność: sekcja wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu był szok wywołany ogromnym bólem. Wygląda wręcz na to, że "operacji" nie dokonały istoty biologiczne, lecz jakiś dron.

Co do tekstu, mam podstawową drobną uwagę techniczną. Obcy dysponują technologią pozwalającą nie bać się przeciążeń. I nie chodzi tu o ich wytrzymałe korpusy, ale o technologię napędu, która jest już dla na dostępna, i ma podobne działania. Ale to wszystko nieoficjalne informacje, więc nie wszyscy mogą je akceptować. Tak więc sekcja zwłok kosmity niekoniecznie może być fałszerstwem. W końcu nie od dziś wiadomo, że najoptymalniejszymi rozwiązaniami technicznymi jak dotąd okazywały się istoty biologiczne...
Adek
Użytkownik
#627 - Wysłana: 18 Lut 2015 12:32:08
Odpowiedz 
Q__:
Maszyny, które były tak skomplikowane jak statki kosmiczne na ten przykład, musiały mieć rozwinięte centra kierowania obdarzone znaczną - jeżeli nie całkowitą - autonomią, a po zlikwidowaniu ludzi jako czynnika kontroli i nadzoru po Wielkiej Wojnie zostały one po prostu puszczone w samopas... I tak się zaczęła nekroewolucja. Nie było żadnych Dinozauroidów czy Przybyszów z Kosmosu - byli tylko biedni, prymitywni ludzie i bezduszne choć inteligentne maszyny. Ludzie mogli jedynie jako-tako pozbierać się i tworzyć jakieś pierwociny cywilizacji, natomiast maszyny - już od nich niezależne - zaczęły pracować nad tym, co uważały za potrzebę numer jeden ze swego punktu widzenia: zabezpieczenie dostaw energii i części zamiennych. I tak jak w powieściach Lema rozpoczęły się z ich strony nowe aspekty "życia" na Ziemi i we Wszechświecie...

Przyznaję, że zafascynował mnie obraz starożytnych Terminatorów.

Dość ponura wizja, jak na opowieści o UFO.
Całkiem więc możliwe, że te wszystkie okręty UFO to są zwykłe droidy-roboty latające samoistnie bądź sterowane wewnątrz przez inne humanoidalno-kształtne maszyny, stworzone przez ich twórców na jakiś planetach na ich obraz i podobieństwo. Był podobny odcinek w Voyagerze jak Belana znalazła robota, którego naprawiła a potem została przezeń porwana a Voyager został wciągnięty w bitwę okrętów obcych maszyn.
Q__
Moderator
#628 - Wysłana: 18 Lut 2015 12:53:22
Odpowiedz 
Adek

Adek:
Był podobny odcinek w Voyagerze jak Belana znalazła robota, którego naprawiła a potem została przezeń porwana a Voyager został wciągnięty w bitwę okrętów obcych maszyn.

"Prototype" - jeden z lepszych odcinków VOY, jeszcze z ery Pillera. Nawiasem mówiąc: wiesz, że był to ostatni epizod serialowego Treka reżyserowany przez Frakesa? (Potem były już tylko filmy - FC i INS, a jeszcze później występował, ale nie reżyserował.)
mozg_kl2
Użytkownik
#629 - Wysłana: 14 Cze 2015 10:59:30
Odpowiedz 
takie pytanie zna ktoś ciekawe historie związany z Polskimi górami? Rosjanie mają incydent Diatłowa a my nie gęsi też pewnie coś mamy
MarcinK
Użytkownik
#630 - Wysłana: 14 Cze 2015 13:16:08
Odpowiedz 
mozg_kl2:
takie pytanie zna ktoś ciekawe historie związany z Polskimi górami?

Od wielu lat większość kryptozoologów usiłuje we wszystkich kronikach, mitach, legendach i podaniach wszystkich narodów świata – a zwłaszcza w opowieściach o smokach – zidentyfikować tzw. neo-dinozaury, które mogły przeżyć aż do czasów historycznych. Także w naszym najbliższym otoczeniu możemy znaleźć dowody na ich istnienie.
W kronice miejskiej miasta Lewocza na Słowacji, prowadzonej przez imć Gaszpara Haina czytamy, co następuje: Dnia 5 i 6 sierpnia 1662 roku, Spisz. W Tatrach było tak wielkie trzęsienie ziemi, że wielka skała, ba! – wierch cały się rozsypał na skalne bałwany. Wiele wierchów to też poruszyło, a także powstało nowe jezioro, nowa przestrzeń wodna. Pokazał się też żywy smok. Siedział on a opuszczonym szczyrbskim kościele, gdzie go widziano przez kilka dni. Nikt doń się nie ośmielił przybliżyć, aż wreszcie znikł… Dalszy tekst na ten temat znalazłem w książce polskiego pisarza Jacka Kolbuszewskiego pt. „Skarby króla Gregoriusa”, i brzmi on tak: 6 sierpnia 1662 roku na długo pozostał w pamięci mieszkańców północnej części Słowacji. tego bowiem dnia ziemia nagle zadrżała – a trzęsienie było tak silne, ze nie tylko zarysowały się ściany domów w Lewoczy, Kieżmarku i Spiskiej Nowej Wsi, ale nawet pozapadały się niektóre zasobne w szlachetne trunki piwnice. Ci zaś, których oczy były zwrócone w stronę Tatr, mogli na własne oczy dojrzeć jak wali się w gruzy cały wierzchołek Sławkoskiego Szczytu, jak skalna lawina miażdży lasy, jak nad górami tworzy się wielka czarna chmura. Obdarzeni zaś największą spostrzegawczością widzieli sprawcę całego incydentu – ogromnego smoka lecącego wysoko nad Tatrami. […] … Smok wybrał sobie na leżę tak zwany Hochwald, czyli okolice dzisiejszej wsi Štrba. Cytowany komentarz do tekstu Gaszpara Haina dopełnia dalszy tekst, który mówi, że jeszcze po stu latach od tego wydarzenia górale twierdzą, że: W Tatrach co najmniej jeden smok być musi!…

http://www.jesensky.sk/index.php?lng=sk

Będzie?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  18  19  20  21  22  23  24  »» 
USS Phoenix forum / Różności / UFO prawda czy mit

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!