USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Różności / Kogo jeszcze obchodzi PROGRAM KOSMICZNY?
 Strona:  ««  1  2  ...  36  37  38  39  40  ...  86  87  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1111 - Wysłana: 4 Mar 2010 13:45:53
Odpowiedz 
Alucard87

Alucard87:
Ciekawe do jakich wniosków dojdą

Ukradliśmy już Księężyc, Podp*** i Słońce? .
Evelin Siv
Użytkownik
#1112 - Wysłana: 4 Mar 2010 20:32:25
Odpowiedz 
Evelin Siv
Użytkownik
#1113 - Wysłana: 4 Mar 2010 20:35:47
Odpowiedz 
I jeszcze przed chwilą znalazłam

"W wielu miejscach na świecie nocne niebo nie jest naprawdę czarne, bo nadmiernie "zanieczyszcza" je sztuczne światło. Taki brak prawdziwej nocy może mieć niedobre skutki np. dla niektórych zwierząt, ale i dla ludzkiego zdrowia, powodując np. niektóre kłopoty ze snem." Teraz już wiem dlaczego czasami nie mogę zasnąć

http://odkrywcy.pl/kat,111394,title,Wielkie-liczen ie-gwazd,wid,12039254,wiadomosc.html
Q__
Moderator
#1114 - Wysłana: 7 Mar 2010 10:52:33
Odpowiedz 
Naukowcy NASA czasem noszą ciekawe stroje :

Bridget Landry, science guest of honor. Bridget is a long time friend and currently works for NASA on the Cassini Mission. She is also a "master" level costumer.
http://www.kowabunga.org/2006/07/convergence_2006_ report.html
(Wiem, że z 2006, ale dopiero teraz natrafiłem.)
Eviva
Użytkownik
#1115 - Wysłana: 7 Mar 2010 10:59:25
Odpowiedz 
Q__

Trochę przypomina "mirrorowe" mundury kobiece z TOS - choć nie całkiem. A tak na marginesie, większośc naukowców z NASA zostało naukowcami, bo jako dzieci oglądali Star Trek. Tak przynajmniej twierdzi William Shatner w swym programie dla Discovery Chanel.
Evelin Siv
Użytkownik
#1116 - Wysłana: 19 Mar 2010 09:34:15
Odpowiedz 
Teleskop CoRoT znalazł planetę wielkości Jowisza.
17 marca, przy pomocy naziemnych narzędzi pomiarowych ostatecznie potwierdzono obecność i wielkość planety Corot9b

http://odkrywcy.pl/kat,111394,title,Odkryto-planet e-wielkosci-Jowisza,wid,12088796,wiadomosc.html?sm g4sticaid=69d5a
Seybr
Użytkownik
#1117 - Wysłana: 19 Mar 2010 10:59:20
Odpowiedz 
Evelin Siv

Czytałem o tym ;].

Q__

Wiesz nie strasz ;].
Qubiczny
Użytkownik
#1118 - Wysłana: 21 Mar 2010 22:52:07
Odpowiedz 
Nie wiem gdzie to wrzucić, więc wrzucam tutaj. Pewnie już było - nie chce mi się sprawdzać :P Jeśli ktoś chce szukać innych odcinków, wystarczy wpisać na youtubie tytuł serii: Fantastyka w Laboratorium.

http://www.youtube.com/watch?v=saeqEW7Bt30&feature =related

Należy brać poprawkę na to, że Michio Kaku lubuje się w snuciu wielu fantazji, od podróży w czasie, po międzygalaktyczne, ale i tak - sądzę - każdy, kto ogląda Treka, powinien chociaż zerknąć
Q__
Moderator
#1119 - Wysłana: 29 Mar 2010 20:23:33
Odpowiedz 
Eviva
Użytkownik
#1120 - Wysłana: 29 Mar 2010 20:49:58
Odpowiedz 
Q__

To Lem chyba... tak, na pewno Lem... napisał o metodzie znajdowania cywilizacji po ilości śmieci. Im ich więcej w jakimś miejscu kosmosu, tym cywilizacja bardziej zaawansowana.
Q__
Moderator
#1121 - Wysłana: 29 Mar 2010 21:21:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

To było w słynnym "Ratujmy Kosmos":

"Nieporządki zaczynają się tuż za progiem. Krążący między Ziemią i Marsem pas asteroidów jest w opłakanym stanie. Te monumentalne złomy skalne, niegdyś pogrążone w odwiecznej nocy, oświetlono elektrycznością, a na dodatek każde urwisko raz koło razu pokrywają pracowicie wydłubane inicjały i monogramy.

Szczególnie ulubiony przez flirtujące parki Eros trzęsie się od uderzeń, którymi rozmaici domorośli kaligrafowie wykuwają w jego skorupie pamiątkowe napisy. Paru obrotnych spryciarzy wypożycza na miejscu młoty, dłuta a nawet wiertła pneumatyczne, i człowiek nie może znaleźć dziewiczej skały w najdzikszym dawniej uroczysku.

Zewsząd straszą napisy w rodzaju „Kochałem Cię nad Życie na Tym Meteorycie”, „To jest asteroidu skała, pod nią miłość nasza trwała”, i tym podobne, wraz z sercami przebitymi strzałą w najgorszym guście. Na Cererze, którą upodobały sobie, nie wiem czemu, wielodzietne rodziny, kwitnie istna plaga fotograficzna. Grasuje tam sporo fotografów, którzy mało, że wypożyczają skafandry do pozowania, ale pokrywają ściany górskie specjalną emulsją i za niewielką opłatą uwieczniają na nich całe wycieczki, a wykonane w taki sposób olbrzymie zdjęcia powlekają dla trwałości glazurą. Odpowiednio upozowane rodziny — ojciec, matka, dziadkowie, dzieci uśmiechają się ze skalnych urwisk, co, jak czytałem w jakimś prospekcie, stwarzać ma „familijną atmosferę”. Co się tyczy Junony, to tej, niegdyś tak pięknej planetki prawie nie ma: każdy, komu się spodoba, odłupuje od niej głazy i ciska je w próżnię. Nie oszczędzono ani żelazoniklowych meteorytów, które poszły na pamiątkowe sygnety i spinki, ani komet. Mało która pojawia się teraz z całym ogonem.

Sądziłem, że ucieknę od tłoku kosmobusów i tych portretów rodzinnych na skałach wraz z grafomańskimi wierszydłami, kiedy wydostanę się poza układ słoneczny, ale gdzie tam!

Profesor Bruckee z obserwatorium skarżył się mi niedawno na słabnący blask obu gwiazd Centaura. Jak mają nie słabnąć, jeśli cała okolica wypełniona jest śmieciem!? Wokół ciężkiej planety Syriusza, stanowiącej atrakcję tego układu, powstał pierścień, przypominający pierścienie Saturna, lecz utworzony z flaszek po piwie i lemoniadzie. Kosmonauta, lecący tym szlakiem, musi wymijać nie tylko chmury meteorów, ale i puszki po konserwach, skorupki jaj i stare gazety. Są tam miejsca, gdzie nie widać spoza nich gwiazd. Astrofizycy od lat łamią sobie głowę nad przyczyną wywołującą znaczną różnicę w ilościach pyłu kosmicznego w rozmaitych galaktykach. Myślę sobie, że to dość proste — im wyższa w galaktyce cywilizacja, tym więcej tam naśmiecono, stąd cały ten pył, kurz i odpadki.

Jest to nie tyle problem dla astrofizyków, ile dla zamiataczy. Jak widać, i w innych mgławicach nie umiano sobie z nim poradzić, ale to doprawdy niewielka pociecha.
Godną potępienia zabawą jest także plucie w próżnię, ślina bowiem, jak każda w ogóle ciecz, zamarza w niskiej temperaturze i zderzenie z nią łatwo może doprowadzić do katastrofy. Niezręcznie nawet o tym mówić, ale osoby, które zwykle chorują w podróży, zdają się uważać kosmos za rodzaj spluwaczki, jak gdyby nie wiedziały, że ślady ich dolegliwości krążą potem przez miliony lat po orbitach, budząc u turystów niemiłe skojarzenia i zrozumiałą niechęć.

Osobny problem stanowi alkoholizm.

Poza Syriuszem jąłem liczyć rozwieszone w próżni olbrzymie napisy reklamujące marsjańską gorzką, galaktówkę, extra księżycową czy sputnik wyborowy - ale rychło przestałem, straciwszy rachubę."
Alek Roj
Użytkownik
#1122 - Wysłana: 29 Mar 2010 22:59:35
Odpowiedz 
W cyklu SF, nad którym pracuję, jest wzmianka, że (w czasach, o których piszę) astronauci w ramach raportu karnego są skazywani na sprzątanie orbity...
Q__
Moderator
#1123 - Wysłana: 29 Mar 2010 23:02:48
Odpowiedz 
Alek Roj

Ciekaw jestem (zakładając, że cykl jest pisany serio, nie a'la Tichy) metodologii tego sprzątania.

(Pytam serio.)
Alek Roj
Użytkownik
#1124 - Wysłana: 29 Mar 2010 23:25:15
Odpowiedz 
Tym sie jeszcze dokładnie nie zajmowałem, ale będe musiał to doprecyzować. Rzecz sprowadzałaby się ogólnie do "spychania" złomu w atmosferę przy użyciu doczepianych mu miniaturowych silniczków, tak, by spłonął lub (większe sztuki) wpadł do oceanu . Wyjątek stanowiłyby okazy zabytkowe, które można by odholować do bazy i.. nieźle zarobić.
Bo raczej nie używałbym do tego antycząstek. One byłyby dobre do niszczenia obiektów w większej odległości od Ziemi - bliżej mogłyby chyba być niebezpieczne...

Cykl jest pisany dość serio, jakkolwiek nie do końca. Jest tam miejsce na pewne żarty, nie zawsze dla wszystkich czytelne. Fragment powinien pójść w antologii (jeśli nic się nie zmieniło) i będzie to w miarę reprezentatywna próbka.
Q__
Moderator
#1125 - Wysłana: 29 Mar 2010 23:37:58
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
Cykl jest pisany dość serio, jakkolwiek nie do końca. Jest tam miejsce na pewne żarty, nie zawsze dla wszystkich czytelne.

Stara dobra szkoła "pirxoidalna"?
Alek Roj
Użytkownik
#1126 - Wysłana: 29 Mar 2010 23:59:46 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__:
Stara dobra szkoła "pirxoidalna"?

Bingo! Choć staram się to robić po swojemu, na tyle, na ile potrafię. Poza tym u mnie jest trochę więcej space-opery, a nawet odrobina cyberpunku (ale to później). Zresztą w wielu kwestiach (np. AI) mam nieco inne zdanie niż Lem.
Ale przejdźmy na priv lub GG, bo robimy OT.
Q__
Moderator
#1127 - Wysłana: 30 Mar 2010 00:07:23
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
Ale przejdźmy na priv lub GG, bo robimy OT.

Kiedy to ciekawe. A skoro nie chcesz robić offtopu, to może napiszesz coś na w/w temat TU:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=1563&page=0
Alek Roj
Użytkownik
#1128 - Wysłana: 30 Mar 2010 00:37:23
Odpowiedz 
Q__:
Kiedy to ciekawe.

Skoro to takie ciekawe...
Przykład: Lem generalnie uważał, że podobieństwo (psychiczne) do człowieka generalnie nie wychodzi maszynie na zdrowie ("Rozprawa", "Ananke"). A ja sobie myślę: "Cholera, czemu nie?" (cytat ze Szwejka). A niech sobie maszyna myśli, czuje... Może się nawet zakochać, co to komu szkodzi?

Formułę (przynajmniej gotowej I części i będącej na ukończeniu II) wziąłem trochę z Pirxa. Ale ja chciałem stworzyć bardziej "normalną" postać. Stąd pewne "zakręty" w karierze, stąd kolejne dziewczyny, groźne głupstwa robione od czasu do czasu, a nawet jedno pijaństwo... Stąd później - już w dojrzałym wieku - stały związek, potem małżeństwo, rodzicielstwo... Poza tym chwilami idę też w pastisz (np. w jednej z historii padają typowo "bondowskie" odzywki).
W drugiej części robię taką z lekka "trekową" eksplorację... tylko trudniej trafić na planetę podobną do Ziemi, tudzież spotkać Obcych (co nie znaczy, że nic się nie dzieje!), a sztuczna grawitacja powstaje wyłącznie dzięki sile odśrodkowej. No i nie ma żadnego "podprzestrzennego radia" - w misjach międzygwiezdnych załoga jest zdana wyłącznie na siebie. Poza tym staram się unikać technobełkotu - zamiast tego tłumaczę pewne wynalazki i zjawiska "na chłopski rozum", jak m.in. Lem właśnie.
Eviva
Użytkownik
#1129 - Wysłana: 30 Mar 2010 07:27:43
Odpowiedz 
Alek Roj:
Może się nawet zakochać, co to komu szkodzi?

Szkodzić nie szkodzi, ale nie może. Tym kieruje biochemia istot bialkowych, więc maszyna raczej nie ma szans na takie uczucie. Naukowo rzecz biorąc bowiem, nie ma czegoś takiego jak miłość, jest tylko wahanie poziomu oxytocyny w mózgu
Q__
Moderator
#1130 - Wysłana: 30 Mar 2010 07:52:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Naukowo rzecz biorąc bowiem, nie ma czegoś takiego jak miłość, jest tylko wahanie poziomu oxytocyny w mózgu

Owszem. Przy czym jednak można sobie chyba wyobrazić SI, u której inny - równie fizyczny - czynnik będzie odpowiadał za podobne efekty "na wyjściu".

(Ba - materialne podłoże procesów myślowych i emocjonalnych sprzyja wręcz teoretycznej możliwości zaistnienia takich rozwiązań.)
Eviva
Użytkownik
#1131 - Wysłana: 30 Mar 2010 08:19:32
Odpowiedz 
Q__

A to już zależy od tworzywa. Tyle że, jeśli po prostu za pomocą dostępnych środków zsyntetyzuje się "białkowca", to będzie to gra niewarta świeczki, bo można go wyprodukować szybciej i taniej. Miłość, jak inne uczucia, jest objawem niestabilności, a wątpię, by naukowcy chcieli świadomie tworzyć niestabilnych androidów, bo i po co?
Alek Roj
Użytkownik
#1132 - Wysłana: 30 Mar 2010 08:32:06 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
A może po prostu każdy układ dość skomplikowany, by myśleć i czuć, jest z natury obarczony pewną dozą niestabilności? Powiem więcej: układ myślący konstruktywnie, twórczo, będzie - jak przypuszczam - musiał być "programowo niestabilny". Rimbaud powiedział kiedyś, że nie ma twórczości bez "rozchwiania". W tłumaczeniu "na nasze": kreatywność wymaga wyjścia poza proste przetwarzanie danych w stronę, powiedzmy, "kontrolowanego chaosu", a więc czegoś, co stabilne nie jest i być nie może.

Jeżeli jest tu jakiś temat o sztucznej inteligencji, może byłoby wskazane, by Moderatorzy przenieśli/skopiowali nasze ostatnie wypowiedzi właśnie tam?
Q__
Moderator
#1133 - Wysłana: 30 Mar 2010 08:36:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
A to już zależy od tworzywa. Tyle że, jeśli po prostu za pomocą dostępnych środków zsyntetyzuje się "białkowca"

Zgoda. Przy czym, nie wiem jak Ty, ja nie jestem wyznawcą poglądu o białku jako jedynej substancji zdolnej podtrzymać Rozum, czyli - parafrazujac Lema - nie sądzę, by myśl mogła się ostać jeno w budyniu .

Eviva:
a wątpię, by naukowcy chcieli świadomie tworzyć niestabilnych androidów, bo i po co?

Hmm... Badania naukowe mają to do siebie, że nie zawsze chodzi w nich o względy praktyczne, czasem raczej o sprawdzenie czy coś jest możliwe. A znów patrząc od strony praktyki: czy produkuje się tylko to co jest najpraktyczniejsze i ma niewątpliwy sens? Wystarczy zajrzeć do pierwszej z brzegu Cepelii, by stwierdzić, że niekoniecznie .

Alek Roj

Alek Roj:
A może po prostu każdy układ dość skomplikowany, by myśleć i czuć, jest z natury obarczony pewną dozą niestabilności?

Lem np. zdawał sie być zwolennikeim tego poglądu. Asimov to samo.

Alek Roj:
Jeżeli jest tu jakiś temat o sztucznej inteligencji, może byłoby wskazane, by Moderatorzy przenieśli/skopiowali nasze ostatnie wypowiedzi właśnie tam?

Przenieść od biedy mogę. Tylko będzie to przeniesienie niedoskonałe - tzn. nie przeniosę samych postów (nie ma takiej opcji), a najwyżej ich zawartość, więc gra chyba niewarta świeczki.
Eviva
Użytkownik
#1134 - Wysłana: 30 Mar 2010 08:42:44
Odpowiedz 
Q__:
Wystarczy zajrzeć do pierwszej z brzegu Cepelii, by stwierdzić, że niekoniecznie

W Cepelii, o ile się nie mylę, nie produkują się naukowcy. Poza tym, cóż... może i znajdzie się ktoś pokroju Corcorana czy doktora Diagorasa, ale zapominasz o czymś istotnym.
Pisarze pokroju Verne'a, o którym jest artykuł na startowej, chętnie pisali o geniuszach, którzy własnym przemysłem budowali zaawansowany batyskaf lub rakietę kosmiczną. Tyle, że to bzdura. Taka konstrukcja wymaga współdziałania bardzo wielu ludzi, fabryk, a nawet instytucji. To dotyczy też "maszyny rozumnej". Nie wystarczy tu jeden nawiedzony naukowiec, musi być cały zespół, a trudno założyć, ze nagle wszyscy tam zwariują, i to na tym samym, kompletnie niepraktycznym, punkcie.
Q__
Moderator
#1135 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:30:47
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Pisarze pokroju Verne'a, o którym jest artykuł na startowej, chętnie pisali o geniuszach, którzy własnym przemysłem budowali zaawansowany batyskaf lub rakietę kosmiczną. Tyle, że to bzdura. Taka konstrukcja wymaga współdziałania bardzo wielu ludzi, fabryk, a nawet instytucji. To dotyczy też "maszyny rozumnej". Nie wystarczy tu jeden nawiedzony naukowiec, musi być cały zespół, a trudno założyć, ze nagle wszyscy tam zwariują, i to na tym samym, kompletnie niepraktycznym, punkcie.

Oczywista racja co do metod produkcji ( tym, że Verne czy Wells mieli prawa o tym nie wiedzieć w XIX wieku), ale nie chodziło mi o to, że jakiś szalony geniusz zarzuci sam jeden rynek niepraktycznymi produktami, a raczej o to, że zapotrzebowanie rynkowe na jakąś rzecz niekoniecznie bierze sie z jej sensowności. Człowiek nie jest jednak istotą w pełni racjonalną...
Eviva
Użytkownik
#1136 - Wysłana: 30 Mar 2010 09:36:53
Odpowiedz 
Q__:
zapotrzebowanie rynkowe na jakąś rzecz niekoniecznie bierze sie z jej sensowności

Może fakt, ale trudno mi wyobrazić sobie masowe zapotrzebowanie na nieprzewidywalne, a dużo silniejsze i inteligentniejsze od człowieka androidy. Człowiek nie jest zbyt logiczny, ale nie do tego stopnia.
Alek Roj
Użytkownik
#1137 - Wysłana: 30 Mar 2010 11:33:56 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Potrafię sobie wyobrazić zapotrzebowanie na maszyny samodecydujące, radzące sobie w nieprzewidzianych okolicznościach, a więc kreatywne. Niestabilność - jak już wyżej pisałem - może być "w cenie biletu".
Może się stać i tak, jak w "A.I." Spielberga: komercyjne zapotrzebowanie na androida zdolnego do ludzkich uczuć, jako swoistą "zabawkę", surogat człowieka.
Jest oczywiście jeszcze jedna możliwość, którą nakreśliłem w pewnym swoim opowiadaniu: przypadkowe uzyskanie sztucznej inteligencji, nad którą jej twórcy stracą kontrolę i która opanuje zdolność do samopowielenia.
Q__
Moderator
#1138 - Wysłana: 30 Mar 2010 12:08:24
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
Jest oczywiście jeszcze jedna możliwość, którą nakreśliłem w pewnym swoim opowiadaniu: przypadkowe uzyskanie sztucznej inteligencji, nad którą jej twórcy stracą kontrolę i która opanuje zdolność do samopowielenia.

Trochę (tylko trochę) - jak to w serialach - uproszczone, ale b. interesujące ujęcie tego tematu przedstawia SAAB. Tamtejsze Sztuczne Inteligencje są na swój sposób b. "lemowate" (choć Lem, dysponujący w dodatku pełną kreacyjną swobodą, niedostępną, póki co, twórcom filmów i seriali wycisnąłby z tego tematu więcej).

Jeśli jeszcze nie znasz - serdecznie polecam.
Eviva
Użytkownik
#1139 - Wysłana: 30 Mar 2010 18:32:24
Odpowiedz 
Alek Roj:
Potrafię sobie wyobrazić zapotrzebowanie na maszyny samodecydujące, radzące sobie w nieprzewidzianych okolicznościach, a więc kreatywne. Niestabilność - jak już wyżej pisałem - może być "w cenie biletu".

Po co? Powtarzam pytanie: po co? Wolność myślenia,to wolność wyboru. Zapłaciłbyś kupę forsy za androida, który sam o sobie decyduje i w końcu powie Ci :"Sayonara"? To kompletny brak logiki.

Alek Roj:
Może się stać i tak, jak w "A.I." Spielberga: komercyjne zapotrzebowanie na androida zdolnego do ludzkich uczuć, jako swoistą "zabawkę", surogat człowieka.

Myśląca, samoświadoma istota jako zabawka. Ohyda. Nielepsze od zwykłego niewolnictwa.

Alek Roj:
przypadkowe uzyskanie sztucznej inteligencji, nad którą jej twórcy stracą kontrolę i która opanuje zdolność do samopowielenia.

To już gdzieś nawet było - w końcu android mógłby budować inne androidy ze względna łatwością,. ale nie uważasz, że ta wizja nie jest tym, do czego dążą naukowcy? zapewniam Cię, to ludzie wcale logiczni.
Alek Roj
Użytkownik
#1140 - Wysłana: 30 Mar 2010 19:58:04
Odpowiedz 
Eviva:
Myśląca, samoświadoma istota jako zabawka. Ohyda. Nielepsze od zwykłego niewolnictwa.

Nie przeczę, ale oboje wiemy, że na tym świecie nie takie ohydy miały już miejsce.

Widzisz, w moim tekście jest akurat tak, że program myśląco-czujący powstaje w sposób kompletnie niezamierzony. Jego autorom chodziło o stworzenie "inteligentnego autopilota". Jednak wskutek pewnego zbiegu okoliczności (nie będę zdradzał, jakich) komputer zaczyna samodzielnie myśleć, skutkiem czego całkowicie wymyka się spod kontroli swych twórców.
 Strona:  ««  1  2  ...  36  37  38  39  40  ...  86  87  »» 
USS Phoenix forum / Różności / Kogo jeszcze obchodzi PROGRAM KOSMICZNY?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!