USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Bond, James Bond
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  ...  22  23  »» 
Autor Wiadomość
Korrd
Użytkownik
#271 - Wysłana: 13 Sier 2008 13:51:53
Odpowiedz 
W takim razie mam dla Ciebie jeszcze więcej szokujących niezgodności :] W "kolejnych" bondach nie ma ani komórek, ani komputerów, jest za to Zimna Wojna i ZSRR. Jak dla mnie CR po prostu nie jest prequelem. A zatem nie ma nad czym szat rozdzierać.

To jak to jest ? Bond się cofnął do poczjącego agenta HMSS tylko reszta świata została w miejscu ?

np. Connery mścił się na szefie SPECTRy za śmierć żony Lazenbego

Gdzie? Jak? Kiedy? W "Diamenty są wieczne" nie ma najmniejszej wzmianki o wydarzeniach z "OHMSS".


W "the spy who loved me" Anja mówi o żonie Bonda, ten gwałtwonie ucina temat, w "for your eyes only" Bond jest na grobie Tracy Bond, to chyba wystarczy.

a) reimagining (jak stare i nowe BSG),
b) sequel, ale z założeniem, że Bond to instytucja - kryptonim agenta, a nie konkretny człowiek - pomysł jak w "Casino Royale" z lat 60-tych.
Poza tym - martwi Cię niemożność zaklasyfikowania czegoś i wepchnięcia do ciasnej szufladki? Mnie jakoś cieszy taki stan rzeczy


W ogóle nie było to konieczne. CR mogłoby być dobrą kontynuacją poprzednich części, sequelem a Bond w 100% Bondem jakim go znamy z poprzednich części. Zamiast tego mamy początkującego agenta 00. Niepotrzebne przekombinowanie, nie widzę w tym nic fajnego.

efekcie nie wiadomo czym oba filmy właściwie są kontynuacjąstarej serii czy czymyś całkiem nowym

I jak bardzo zaprząta to Twoją uwagę? Jak dla mnie CR to cholernie dobry Bond.


Jak dla mnie jako Bond jest słaby, ale jako film sensacyjny - świetny.
Picard
Użytkownik
#272 - Wysłana: 13 Sier 2008 19:38:44
Odpowiedz 
Pah Wraith

Jak dla mnie CR po prostu nie jest prequelem. A zatem nie ma nad czym szat rozdzierać

Więc skoro opowiadano tu historie 007 jakby od nowa to czemu wpisano w ta nowa interpretacje wiele poprzednich wyznacznikow serii w tym znany temat muzyczny i odspiewana czolowke? Wlasciwie nie wiadomo co mial rezyser na mysli podchodzac do tematu w ten sposob.

Gdzie? Jak? Kiedy? W "Diamenty są wieczne" nie ma najmniejszej wzmianki o wydarzeniach z "OHMSS

Jak to nie ma? Bond zawziecie sciga Blofelda i widac, ze tym razem jego misja ma charakter osobistego rewanzu. Jak wiec to wytlumaczysz?

sequel, ale z założeniem, że Bond to instytucja - kryptonim agenta, a nie konkretny człowiek - pomysł jak w "Casino Royale" z lat 60-tych

Ale jaki mialo by to sens - zeby rozni agenci nazywali sie tak samo? I czy wymogiem otrzymania kryptonimu Bond byl by nadzwyczajny apetyt na piekne kobiety i martini z wodka wstrzasniete nie mieszane?

reimagining (jak stare i nowe BSG

Ze starego BSG nie wiele pamietam - ale to co mi sie w pamieci ostalo kaze myslec, ze jednak obie rzeczy maja stosunkowo malo punktow stycznych, a juz napewno nie mozna zaliczyc ich do jednej i tej samej serii.

Poza tym - martwi Cię niemożność zaklasyfikowania czegoś i wepchnięcia do ciasnej szufladki? Mnie jakoś cieszy taki stan rzeczy

A czemu to niby? Gdyby z Treka zrobili nie Treka tez bys sie radowal?

daj jakiś przykład kogoś kogo 00 morduje w CR, a kto nie jest czarnym charakterem. Czekam z niecierpliwością

Szkopul w tym,ze nie wiemy kim byli ludzie, ktorych eliminowal w czolowce - byli źli czy poprostu podpadli rzondowi jej krolewskiej mosci jakimis malymi grzeszkami tudziez byli juz zbedni i oficiele postanowili sie ich pozbyc? A juz na pewno - w przeciwienstwie do Licencji... - nie mamy sposobnosci znienawidzic celow zamachu.

Ja akurat nie nazwałbym tego w żaden sposób humorem. To był dla mnie bardzo cyniczny gest (pamiętasz dedykację z zapalniczki?).

Jak najbardziej pamietam dydykacje i fakt przez kogo zostala ona wreczona - dlatego dla mnie to byl przejaw zarowno czarnego humoru jak i dziejowej sprawiedliwosci.

Jeszcze muszę dop tego wrócić - Bond w filmach mordował "nameless henchmen" dziesiątkami i setkami. Nie wiedzieliśmy kto zacz i co on tu w ogóle robi, poza jednym - atakuje Bonda. Zawsze tak było

A no ale ci ludzie chcieli mu zrobic krzywde - delikatnie powidzeniane - wiec nie dziwie sie, ze rozprawial sie z nimi bez pardonu. Ale nigdy w tak prostacki i malo finezyjny sposob jak w CR.

że chodzi o...) jaja

Nie ma co bo scena tortur jest jedna z nielicznych rzeczy jaka w nowym 007 mi sie podobala - jest mocna, dosc dosadna i unikatowa na tle innych odcinkow serii dlatego zasluguje na uwage.

THIS NEVER HAPPENED TO THE OTHER FELLOW

O cos mi swita z ta scena. Czy to nie bylo po tym jak Bonda odsuneli od sledztwa w sprawie Blofelda i byl on z tej przyczyny rozgoryczony do tego stopnia, ze chcial zlozyc wymowienie? Musze sobie przypomniec... W kazdym razie czy ten cytat nie tyczy sie tego, ze nasz agent mowi o swoich kolegach po fachu, a nie o jakis krypto-Bondach?

jak bardzo zaprząta to Twoją uwagę? Jak dla mnie CR to cholernie dobry Bond

Dla mnie to sprawa podstawowa - tak samo nie chcial bym widziec Treka, ktory nie wpisuje sie w kanon poprzednich czesci. Nawet jesli rzecz byla by poprawna - bo takie jest w moim odczuciu CR - od strony czyto realizatorskiej.

P.S nie draznila Cie w tym nowym filmie Vesper? Jakos malo bondowska byla ta dziewczyna...
Pah Wraith
Użytkownik
#273 - Wysłana: 14 Sier 2008 07:47:11
Odpowiedz 
Korrd
W "the spy who loved me" Anja mówi o żonie Bonda, ten gwałtwonie ucina temat, w "for your eyes only" Bond jest na grobie Tracy Bond, to chyba wystarczy.

To jest oczywiste, ale Picard mówił o Connerym. A właśnie DAF jest właśnie tym filmem, w którym continuity jest nie zachowana.

Picard
Więc skoro opowiadano tu historie 007 jakby od nowa to czemu wpisano w ta nowa interpretacje wiele poprzednich wyznacznikow serii w tym znany temat muzyczny i odspiewana czolowke?

ROTFL, bo np. Batman Nolana tez ma bat-sygnał i Alfreda. Te same atrybuty przynależą do serii filmów. Oto dlaczego.

Jak to nie ma? Bond zawziecie sciga Blofelda i widac, ze tym razem jego misja ma charakter osobistego rewanzu. Jak wiec to wytlumaczysz?

Poznałeś to po minie Connery'ego czy po ułożeniu jego rąk? Wybacz, ale to żaden argument, że "widać że to osobiste".

Ale jaki mialo by to sens - zeby rozni agenci nazywali sie tak samo?

Czaisz pojęcie kryptonimu?

I czy wymogiem otrzymania kryptonimu Bond byl by nadzwyczajny apetyt na piekne kobiety i martini z wodka wstrzasniete nie mieszane?

Najwyraźniej nie, skoro Bond Craiga "didn't give a damn" kiedy barman pytał o detale drinka...

Ze starego BSG nie wiele pamietam - ale to co mi sie w pamieci ostalo kaze myslec, ze jednak obie rzeczy maja stosunkowo malo punktow stycznych, a juz napewno nie mozna zaliczyc ich do jednej i tej samej serii.

Bo i nie są jedną serią - REIMAGINING czyli "ponowne wyobrażenie", czyli przeformułowanie bazowego pomysłu - to jest kllucz do sprawy.

A czemu to niby? Gdyby z Treka zrobili nie Treka tez bys sie radowal?

Ein moment - ja nie powiedziałem, że dla mnie CR to nie Bond. Bo Bond . A TDK - jest dla Ciebie typowym "batmanem"? I co, martwi Cię to?

Szkopul w tym,ze nie wiemy kim byli ludzie, ktorych eliminowal w czolowce

Jak to nie wiemy...? Picard, czy Ty w ogóle oglądałeś CR? Dryden był zdrajcą, sprzedawał sekrety MI6. Jego "kontakt" (gość z łazienki) niewątpliwie był w tym jego wspólnikiem.

dziejowej sprawiedliwosci.

Pozwól, że zacytuję Rachel Dawes z BB:
"Justice is about harmony. Revenge is about you making yourself feel better."
Jakąż to dziejową sprawiedliwość wypełniał Bond Daltona podpalając zywcem Sancheza? Na miłość boską, on się wtedy po prostu mścił. Wybielasz postać Bonda robiąc z niego jakiegoś świetoszka...

Ale nigdy w tak prostacki i malo finezyjny sposob jak w CR.
.


Taaaa zastrzelenie z walthera PPK jest niezwykle finezyjnym i nieprostackim sposobem odebrania życia.

O cos mi swita z ta scena. Czy to nie bylo po tym jak Bonda odsuneli od sledztwa w sprawie Blofelda i byl on z tej przyczyny rozgoryczony do tego stopnia, ze chcial zlozyc wymowienie? Musze sobie przypomniec...

Nie, scena z pakowaniem była później - przecież Ci ją opisałem... czytałeś mojego posta...? A cytat "This never happened.." pojawia się w teaserze filmu, po ucieczce Tracy z plaży, kiedy zostawiła Bonda z jej pantoflami.

tak samo nie chcial bym widziec Treka, ktory nie wpisuje sie w kanon poprzednich czesci.

Problem polega na tym, że nie ma czegoś takiego jak kanon Bonda.

P.S nie draznila Cie w tym nowym filmie Vesper? Jakos malo bondowska byla ta dziewczyna...

...? Zdefiniuj mi proszę na podstawie wszystkich dotychczasowych dziewczyn Bonda pojęcie "bondgirl".
Korrd
Użytkownik
#274 - Wysłana: 14 Sier 2008 09:53:48
Odpowiedz 
Pah Wraith
W "the spy who loved me" Anja mówi o żonie Bonda, ten gwałtwonie ucina temat, w "for your eyes only" Bond jest na grobie Tracy Bond, to chyba wystarczy.

To jest oczywiste, ale Picard mówił o Connerym. A właśnie DAF jest właśnie tym filmem, w którym continuity jest nie zachowana.


Co za różnica, że mówił o Connerym ? Chodzi przecież o ciąłość w skali całej serii. Może i w DAF nie było wyraźnych nawiązań, ważne jednak, że były one w późniejszych częściach z "Licence to kill" włącznie. Co do DAF, to muszę się przyznać, że też odniosłem wrażenie, że Bond traktuje to zadanie bardziej osobiście - głównie za sprawą tekstów typu "słodkich snów Bloefeld" (gdy utopił go w błocie) albo już po tej akcji jakiś minister mówi do Bonda "słyszałem, że był pan na urlopie..." a Bond na to: "wypoczynkiem trudno to nazwać, ale wróciłem zadowolony".

Picard
Więc skoro opowiadano tu historie 007 jakby od nowa to czemu wpisano w ta nowa interpretacje wiele poprzednich wyznacznikow serii w tym znany temat muzyczny i odspiewana czolowke? Wlasciwie nie wiadomo co mial rezyser na mysli podchodzac do tematu w ten sposob.

Nie rozumiem argumentu z czołówką. W "Dr. No" nie ma piosenki na początku ani teasera; w "From Russia With Love" teaser i piosenka tytułowa pojawiają się po raz pierwszy ale piosenkę słyszymy dopiero przy napisach końcowych, wcześniej mamy wersje akustyczną; od "Goldfingera" pojawia się już standardowy (i najczęstrzy) model z teaserem oraz czołówką z piosenką tytułową, ale później w "On Her Majesty's Secret Service" mamy już tylko sam utwór muzyczny. Bywało więc różnie.
Pah Wraith
Użytkownik
#275 - Wysłana: 14 Sier 2008 09:59:52
Odpowiedz 
Korrd
Co za różnica, że mówił o Connerym ?

Różnica jest taka, że odpowiadam na argumentację Picarda - czaisz?

Co do DAF, to muszę się przyznać, że też odniosłem wrażenie, że Bond traktuje to zadanie bardziej osobiście - głównie za sprawą tekstów typu "słodkich snów Bloefeld" (gdy utopił go w błocie) albo już po tej akcji jakiś minister mówi do Bonda "słyszałem, że był pan na urlopie..." a Bond na to: "wypoczynkiem trudno to nazwać, ale wróciłem zadowolony".

Cały czas mówimy o Waszych odczuciach. Fakty jednak są takie, że w DAF nie ma ŻADNYCH wskazówek jakoby wydarzenia z OHMSS poprzedzały ten film. Co więcej, zachowanie Bonda nie wskazuje bynajmniej na okoliczność taką, iż niedawno stracił ukochaną żonę. Dziękuję za taką ciągłość...
Korrd
Użytkownik
#276 - Wysłana: 14 Sier 2008 10:18:42
Odpowiedz 
Pah Wraith
Różnica jest taka, że odpowiadam na argumentację Picarda - czaisz?

Odpowiadasz na wadliwą argumentację Picarda, zamiast bronić swojego stanowiska

w DAF nie ma ŻADNYCH wskazówek

Wskazówki akurat są (przeczytaj o czym pisałem wyżej), nie ma ewidentnych, jednoznacznych dowodów (to mamy dopiero w późniejszych częściach, co potwierdza istnienie ciągłości). Inne przypadki nawiązań do poprzednich części: w Goldeneye Bond wspomina gdzie M z poprzednich czterech filmów trzymał koniak; w "Die Another Day" R wspomina Q, który po raz ostatni pojawił się w poprzedniej częsci; w "The Man With The Golden Gun" szeryf J.W. Pepper rozpoznaje Bonda z akcji z "Live And Let Die" ; w Goldfingerze jest wspomiania misja na Jamajce z "Dr. No." a w "From Russia With Love" mówią o samym Dr. No.
Q__
Moderator
#277 - Wysłana: 16 Sier 2008 13:13:45
Odpowiedz 
"Uprowadzona" - film, w którym, można zobaczyć co robi francuski kolega po fachu Bonda na emeryturze:
http://esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=5753
Picard
Użytkownik
#278 - Wysłana: 17 Sier 2008 18:47:43
Odpowiedz 
Pah Wraith

ROTFL, bo np. Batman Nolana tez ma bat-sygnał i Alfreda. Te same atrybuty przynależą do serii filmów. Oto dlaczego

Nie, nie, nie. To nie to samo! Rzeczy, o których piszesz są stałym elementem historii o Nietoperzu od dułgich lat, elemantami samej histori powtarzam, a nie częścio oprawy graficznej tejże opowieści- że się tak wyraże. Nolan pod wzgledem formalnym nacisnoł magiczny przycisk restart i zlikwidował cała otoczkę filmów Burtona- nie ma neo-gotyckiego Gotham, nie ma muzyki Danego Elfmana jak także wielu innych rzeczy, które stanowiły integralną cześć filmowej serii o Batmanie. Jednocześnie zachowano te elementy samej opowieści, które są bat-uniwersalne i niezbęde z punktu widzenia każdej ekranizacji przygód Gacka. W przypadku Bonda przycisk restart naciśnieto tylko pozornie - Bond ma tą samą muzykę, tą samą czołowkę, a nawet tych samych aktrów co poprzednio! Jednocześnie wmawia nam się, że jest to całkiem nowy film i całkiem nowa jakość - co jest nieprawdą w świetle tego o czym wyżej pisałem. Gdyby Bond był tylko koneserem Martini i pięknych kobiet nie czepiał bym się ani troche, więcej uznał takie potraktowanie tematu za należyte ale w tym wypadku nie ograniczono sie do zachowania wspolnych punktow samej historii- zachowano tez, ze sie tak ta oprawe graficzna charakterystyczna dla rzekomo uprzedniej serii o 007.

Czaisz pojęcie kryptonimu?

I kryptonimem szafował by nasz agent na prawo i lewno przedstawiając sie w ten sposób zawsze i wszedzie?

Najwyraźniej nie, skoro Bond Craiga "didn't give a damn" kiedy barman pytał o detale drinka...

Ale to mial byc poczatek i zrozumiale by bylo,ze Bondowi bylo wszytsko jedno co pije - de facto jest to spore odstepstwo od tresci powieści CR.

Bo i nie są jedną serią - REIMAGINING czyli "ponowne wyobrażenie", czyli przeformułowanie bazowego pomysłu - to jest kllucz do sprawy

Ale powiedź mi czy REIMAGINING zakłada ściąganie oprawy muzycznej, stylu czołówki, nawet tych samych aktórw z poprzedniego filmu, który miało się podobno na nowo wyobrażać?

A TDK - jest dla Ciebie typowym "batmanem"? I co, martwi Cię to?

TDK jest dla mnie najbardziej batmańskim Batmanem jaki pokazano na dużym ekranie - dużo sensacji, nie mało psychologii, wyraziste postacie wierne pierwowzorowi i ciekawe przeslanie. Co w tym gryzie się z wizerunkiem Gacka? A w CR z wizerunkie Bonda sporo sie grzylo...

Jak to nie wiemy...? Picard, czy Ty w ogóle oglądałeś CR? Dryden był zdrajcą, sprzedawał sekrety MI6. Jego "kontakt" (gość z łazienki) niewątpliwie był w tym jego wspólnikiem

Wybacz,ze raz tylko obejrzalem pewien czas temu film, ktory mi sie niespecjalnie podobal i z tego powodu nie znam kazdej kwesti jak w nim zostala wypowiedziana. Ale do rzeczy: aha, czyli ten feralny gośc podpadł rzadowi? Czy dla Ciebie to to samo co zamordowanie códzej żony i rzucenie nieszczęsnego wdowca na pożarcie rekiną tak by ten nagryzł go tylko nieco pozostawiając ledwo żywego?

Taaaa zastrzelenie z walthera PPK jest niezwykle finezyjnym i nieprostackim sposobem odebrania życia

Napewno wymaga wiekszej wprawy i celniejszego oka niz charakterystyczna dla sinorekich zdolnośc do topienia ludzi w umywalkach publicznych toalet.

Problem polega na tym, że nie ma czegoś takiego jak kanon Bonda

To jak wytłumaczysz to,że pierwsza wersja Casino..., o ktorej pisałeś oraz Never Say Never Again sa poza owym kanonem?

Zdefiniuj mi proszę na podstawie wszystkich dotychczasowych dziewczyn Bonda pojęcie "bondgirl

Piekna, zmysłowa, pociagajaca.
Q__
Moderator
#279 - Wysłana: 17 Sier 2008 18:59:45
Odpowiedz 
Picard

W przypadku Bonda przycisk restart naciśnieto tylko pozornie - Bond ma tą samą muzykę, tą samą czołowkę, a nawet tych samych aktrów co poprzednio! Jednocześnie wmawia nam się, że jest to całkiem nowy film i całkiem nowa jakość - co jest nieprawdą w świetle tego o czym wyżej pisałem. Gdyby Bond był tylko koneserem Martini i pięknych kobiet nie czepiał bym się ani troche, więcej uznał takie potraktowanie tematu za należyte ale w tym wypadku nie ograniczono sie do zachowania wspolnych punktow samej historii- zachowano tez, ze sie tak ta oprawe graficzna charakterystyczna dla rzekomo uprzedniej serii o 007.

Co nie zmienia faktu, że pod wieloma względami "CR" jest znacznie bliższe oryginalnej wizji Fleminga niż filmy z Brosnanem czy Moore'm.
Picard
Użytkownik
#280 - Wysłana: 17 Sier 2008 20:40:52
Odpowiedz 
Korrd

Nie rozumiem argumentu z czołówką. W "Dr. No" nie ma piosenki na początku ani teasera; w "From Russia With Love" teaser i piosenka tytułowa pojawiają się po raz pierwszy ale piosenkę słyszymy dopiero przy napisach końcowych, wcześniej mamy wersje akustyczną; od "Goldfingera" pojawia się już standardowy (i najczęstrzy) model z teaserem oraz czołówką z piosenką tytułową, ale później w "On Her Majesty's Secret Service" mamy już tylko sam utwór muzyczny. Bywało więc różnie

W Dr. No mamy temat Bonda i migające coś na ekranie - to też jest muzyczna czołówka. Myśle, że bez tego wstępu nie było by późniejszych wstawek, o których piszesz. To jest właśnie cząstka serii o Bondzie - agent strzelający w strone kamery, krew zalewajaca obiektyw, muzyczna czołówka - nieważne czy to piosenka czy utwór instrumantalny - i zwiastun poprzedzajacy właściwą akcje filmu. W CR wszystko to jest wiec nie wiem co mialo by zwiastowac, iz ow film jest czescia innej serii niz dotychczasowej?

Q__

Co nie zmienia faktu, że pod wieloma względami "CR" jest znacznie bliższe oryginalnej wizji Fleminga niż filmy z Brosnanem czy Moore'm.

Do pewnego tylko stopnia - o czym pisalem juz wyzej. No i samo powiesciowe CR tez jest troche ciezsze gatunkowo niz inne ksiazki o 007 z jakimi dotad mialem do czyniania. Moze w nastepnych Bondach rzeczy nabiora nieco rumiencow?
Q__
Moderator
#281 - Wysłana: 17 Sier 2008 20:52:50
Odpowiedz 
Picard

W Dr. No mamy temat Bonda

Kiedy Dr. No jest tylko nieznacznie lżejszy od "CR".

No i samo powiesciowe CR tez jest troche ciezsze gatunkowo niz inne ksiazki o 007 z jakimi dotad mialem do czyniania. Moze w nastepnych Bondach rzeczy nabiora nieco rumiencow?

Prawdę mówiac gdyby uśrednić styl filmów z Connerym i z Craigiem to powstałby dla mnie "Bond idealny", ale zagrać go powinien jednak Brosnan.
Picard
Użytkownik
#282 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:15:22
Odpowiedz 
Q__

Prawdę mówiac gdyby uśrednić styl filmów z Connerym i z Craigiem to powstałby dla mnie "Bond idealny", ale zagrać go powinien jednak Brosnan

No i było by super! Chociaż nie lepszy Bale nie lepszy? I Nolan za kamera!
Q__
Moderator
#283 - Wysłana: 17 Sier 2008 21:23:28
Odpowiedz 
Picard

Chociaż nie lepszy Bale nie lepszy? I Nolan za kamera!

Boję sie, że wtedy 007 miałby chrypę.. I pelerynę z uszatym kapturem.
Biter1
Użytkownik
#284 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:14:15
Odpowiedz 
Boję sie, że wtedy 007 miałby chrypę.. I pelerynę z uszatym kapturem.

akurat chrypa by nie zaszkodziła, takie delikatne drganie głosu taki koci mruk doprowadzał by dziewczyny do ekstazy. natomiast co do Brosnana tobył on dobry do wyciągnięcia Bonda z zapaści ale napwno nie do odrodzenia jego legendy z czasów Conerego i wczesnego Moora. Brosnan był nijaki i dlatego potrzebował aktywnycg=h kobiet i mnustwa komputerów i gadżetów. Conery ich nie miał Craig ich nie ma. i taki powinien być bąd nadludzki ale nie dzięki zabawkom. on sam w sobie musi być wyjątkowy i niepokonany z nutką brytyjskiej nonszalancji
Q__
Moderator
#285 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:32:23
Odpowiedz 
Biter1

taki powinien być bąd nadludzki ale nie dzięki zabawkom. on sam w sobie musi być wyjątkowy i niepokonany


A mi się marzy Bond ludzki, a mimo to niepokonany. Taki jak w powieściowym "Doktorze No" chociażby...
Biter1
Użytkownik
#286 - Wysłana: 18 Sier 2008 13:44:15
Odpowiedz 
A mi się marzy Bond ludzki, a mimo to niepokonany. Taki jak w powieściowym "Doktorze No" chociażby...

wyjątkowość nie przeczy ludzkości mi chodzi o to żeby pokonywał bochatera "głową" nie laserem
Q__
Moderator
#287 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:01:01
Odpowiedz 
Biter1

mi chodzi o to żeby pokonywał bochatera "głową" nie laserem

A to ok. Zresztą poza głową Bond mial jeszcze jedną zaletę - determinację. W powieściach często zwyciężał poważnie ranny czy poobijany, ale zwyciężał. W filmach stał sie trochę zbyt "niezniszczalny".
Biter1
Użytkownik
#288 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:03:39
Odpowiedz 
W powieściach często zwyciężał poważnie ranny czy poobijany, ale zwyciężał. W filmach stał sie trochę zbyt "niezniszczalny".
a wyobrażasz sobie bonda z blizną na ekranie. nawet tej na rence mu ni zrobili chodź Conery by świetnie z ną wyglądał
Q__
Moderator
#289 - Wysłana: 18 Sier 2008 14:10:00
Odpowiedz 
Biter1

a wyobrażasz sobie bonda z blizną na ekranie. nawet tej na rence mu ni zrobili chodź Conery by świetnie z ną wyglądał

Żeby mu sie te blizny goiły bez śladu po zakończeniu filmów to jeszcze zniosę. Ale brak śladów walki w filmach był już (imo) zbyt komiksowy.
Pah Wraith
Użytkownik
#290 - Wysłana: 19 Sier 2008 13:51:10
Odpowiedz 
Korrd
Odpowiadasz na wadliwą argumentację Picarda, zamiast bronić swojego stanowiska

Nie uważam, aby moje stanowisko w tej sprawie warte było "obrony" Co do Twojego zdania - to niestety nie masz argumentów, ktore móglbym w jakiś sposób "atakować" (skoro już posługujemy się militarną terminologią). Po prostu - wim, że ciągłośc w dalszych bondach była zachowana, ale w przypadku OHMSS i DAF nie była. I o to chodzi :]

Picard
a nawet tych samych aktrów

Jednego, gwoli ścisłości.

Nie, nie, nie. To nie to samo!

Owszem, zapewne to nie to samo. Dla Ciebie ma to znaczenie. Dla mnie nie

I kryptonimem szafował by nasz agent na prawo i lewno przedstawiając sie w ten sposób zawsze i wszedzie?

Nie wiem, jakoś musi się przedstawiać. Ciekawostką CR jest choćby nawiązanie do Fleminga w jednej kwestii - literacki Bond nie znosił dwóch rzeczy - gadżetów i przebieranek. I CR to odzwierciedla, m.in. kiedy przedstawia sie w hotelu jako Bond a nie Beach.

Ale powiedź mi czy REIMAGINING zakłada ściąganie oprawy muzycznej, stylu czołówki, nawet tych samych aktórw z poprzedniego filmu, który miało się podobno na nowo wyobrażać?

Przepraszam Cię, ale naciągasz:
1) oprawa muzyczna - fakt, wciąż Arnold, wciąż JB theme, to ok, ale:
2) styl czołówki - gdzie nagie dziewczyny ?? Czołówka CR jest inna od przytlaczającej większości czołówek Bondów!
3) "aktorów" jest jeden.

A w CR z wizerunkie Bonda sporo sie grzylo...
z wizerunkie Bonda sporo sie grzylo...


Właśnie w porównaniu z literackim pierwowzorem - nie. Nie licząc koloru włosów Mamy:
- niechęć do stosowania gadżetów,
- niechęć do kamuflarzu, przebieranek,
- brutalność metod,
- rozsądek,
- osobiste podejście do spraw,
- muskulatura
To poprzednie filmy "grzyły" (hę? ) się z pierwowzorem.

Wybacz,ze raz tylko obejrzalem pewien czas temu film, ktory mi sie niespecjalnie podobal i z tego powodu nie znam kazdej kwesti jak w nim zostala wypowiedziana.

Nie czynię z tego zarzutu. Czynię zarzut, że wypowiadasz się i twierdzisz coś, co nie jest prawdziwe, nawet tego nie sprawdziwszy. Ot co.

Czy dla Ciebie to to samo co zamordowanie códzej żony i rzucenie nieszczęsnego wdowca na pożarcie rekiną tak by ten nagryzł go tylko nieco pozostawiając ledwo żywego?

Nie. Ale pozwól że zaripostuję - czy zabijanie wrogów twoich przyjaciół uważasz za typowe zadanie tajnego agenta?

Napewno wymaga wiekszej wprawy i celniejszego oka niz charakterystyczna dla sinorekich zdolnośc do topienia ludzi w umywalkach publicznych toalet.

lol

To jak wytłumaczysz to,że pierwsza wersja Casino..., o ktorej pisałeś oraz Never Say Never Again sa poza owym kanonem?
sa poza owym kanonem?


Nie wytłumaczę. Zauważę tylko dwie rzeczy:
- pierwszy film jest parodią,
- drugi remake'iem.

Piekna, zmysłowa, pociagajaca.

Dobrze jest podać obiektywne kryteria

No i było by super! Chociaż nie lepszy Bale nie lepszy? I Nolan za kamera!

Nie jestem pewien. Nolan specjalizuje się w filmach operujących dużą dozą niepewności u głównych bohaterów. Niejednoznaczny i targany wewnętrznymi sporami Bond chyba nie nadawałby się do oglądania :]

W powieściach często zwyciężał poważnie ranny czy poobijany, ale zwyciężał. W filmach stał sie trochę zbyt "niezniszczalny".

Błąd, który naprawiło CR.
Q__
Moderator
#291 - Wysłana: 19 Sier 2008 16:45:25
Odpowiedz 
Pah Wraith

Błąd, który naprawiło CR.

I dlatego chwalę ten film, choć Craig nie jest Bondem moich marzeń.
Biter1
Użytkownik
#292 - Wysłana: 19 Sier 2008 22:17:15
Odpowiedz 
Żeby mu sie te blizny goiły bez śladu po zakończeniu filmów to jeszcze zniosę. Ale brak śladów walki w filmach był już (imo) zbyt komiksowy.

zgadzam się absolutnie. ale wyobrażasz sobie facjate brosnana poobijaną?? był taki film też grał agenta i iał tam kogoś załatwić w pociągu, tam go obili wyglądał delikatnie mówiąc nieestetycznie, nikt by na następny film nie poszedł
przedstawia sie w hotelu jako Bond a nie Beach.
to akurat nie niechęć do przebieranek a wrodzona inteligencja IMHO
styl czołówki - gdzie nagie dziewczyny ?? Czołówka CR jest inna od przytlaczającej większości czołówek Bondów!
i to na plus za odwage i złapanie klimatufilmu, panienki co kolwiek nie pasuja do tego
Nie. Ale pozwól że zaripostuję - czy zabijanie wrogów twoich przyjaciół uważasz za typowe zadanie tajnego agenta?

a od kiedy Bond jest typowy
Q__
Moderator
#293 - Wysłana: 20 Sier 2008 01:21:10
Odpowiedz 
Biter1

zgadzam się absolutnie. ale wyobrażasz sobie facjate brosnana poobijaną?? był taki film też grał agenta i iał tam kogoś załatwić w pociągu, tam go obili wyglądał delikatnie mówiąc nieestetycznie

A czy ślady musza być na twarzy? Jakaś efektowna rana torsu (związana z rozdarciem koszuli), przewiązane zakrwawionym bandazem muskularne przedramię (miłe smaczki dla widowni żeńskiej i gejowskiej), jakieś utykanie na nogę (jak kobity szalały za tym utykającym gentlemanem z "Północ - południe" co go Swayze grał)...
Biter1
Użytkownik
#294 - Wysłana: 20 Sier 2008 01:24:00
Odpowiedz 
(jak kobity szalały za tym utykającym gentlemanem z "Północ - południe" co go Swayze grał)...

ale nie ma porównania. swayze mógł by być po najgorszym wypadku pokazany w pełnej krasie a brosnan....
Q__
Moderator
#295 - Wysłana: 20 Sier 2008 01:54:08
Odpowiedz 
Biter1

swayze mógł by być po najgorszym wypadku pokazany w pełnej krasie a brosnan....

Nie znam sie na męskiej urodzie ale nie wiem co Ty masz do Brosnana? Zagrał Bonda całkiem nieżle, infantylizm scenariuszy to nie jego weina.. (Rzekłbym, że bez niego te filmy były by jeszcze trudniejsze do przełknięcia.)
Biter1
Użytkownik
#296 - Wysłana: 20 Sier 2008 11:33:17
Odpowiedz 
(Rzekłbym, że bez niego te filmy były by jeszcze trudniejsze do przełknięcia.)


jak dla mnie Miernota Jest gorsza od niczego
Picard
Użytkownik
#297 - Wysłana: 20 Sier 2008 21:36:25
Odpowiedz 
Na razie nie odpowiem na wczesniejsze posy, ale zaproponuje zebyscie posluchali sobie tego fan-tematu:
http://www.youtube.com/watch?v=aNqT-fIZz70&feature =related
Lt Antkov
Użytkownik
#298 - Wysłana: 20 Sier 2008 22:48:56
Odpowiedz 
Najlepszym odtwórcą Bonda byłby Rafał Mroczek
Biter1
Użytkownik
#299 - Wysłana: 23 Sier 2008 23:51:54
Odpowiedz 
Najlepszym odtwórcą Bonda byłby Rafał Mroczek

czy chodzi ci o jego nieodparty urok osobisty w sumie nie potrzebował by dublera w razie konieczności wstawili by brata
Picard
Użytkownik
#300 - Wysłana: 10 Wrz 2008 12:13:05 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
No i jest pierwszy zwiastun:
http://www.filmweb.pl/Zobacz+podnosz%C4%85cy+adren alin%C4%99+nowy+zwiastun+Bonda%21,News,id=45824
Ciekawe czy dziewczyna Hitmana, ktora jest teraz dziewczyna Bonda pokaze agentowi 007 pelnie swoich wdziekow tak jak pokazala je agentowi 47 - bo jak dotad to najciekawsza rzecz jaka przyciagala by mnei do tego nowego filmu.
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  ...  22  23  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Bond, James Bond

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!