USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Nedznicy kina SF?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Jo_anka
Użytkownik
#31 - Wysłana: 20 Kwi 2006 22:50:27
Mnie najbardziej spodobaly sie? czesci 1 i 2 " Obcego " .

Mnie podobnie , ale najchetniej wracam do czesci drugiej - wiecej w niej nadziei i jest b. dobra kontynuacja pierwszej.

A co myslicie o "Obcym IV", jeszcze chyba nikt o niej nie wspomnial. Dla mnie czesc IV byla ciagnieciem "na sile" watku z III czesci.
Arthanis
Użytkownik
#32 - Wysłana: 20 Kwi 2006 23:11:53
Obcy 1 był ekstra, ale tak naprawdę to dopiero "dwójka" nadała charakter całej serii (i moim zdaniem była najlepsza). Część trzecia była próbą odgrzewania pomysłów z "jedynki" (jeden obcy, mnustwo bezbronnych ludzi), średnio z resztą udaną, ale ogląda się przyjemnie. Część czwarta trzyma dość nierówny poziom - film momentami straszy, momentami śmieszy, chwilami nawt irytuje. W sumie chyba warto obejżeć, tak dla zwieńczenia cyku.

AVP - beznadzieja!!! W najgorszy możliwy sposób zekranizowano wojnę z obcych z predatorami, koszmarnie dobrano czas i miejsce akcji (XXI Wiek? Jakaś świątynia na zadupiu świata? A gdzie space marines i ogromne statki kosmiczne?). Szczególnie beznadziejnie prezentują sie w filmie ludzie. Działają bez sensu, schematycznie, giną szybko i w przewidywalny sposób. I przede wszystkim są bardzo niewiarygodni... Szkoda, bo AVP to temat na dzieło stojace przynajmniej o parę klas wyżej... Podobno ma być seqel, liczę że autorzy pójdą po rozum do głowy, parę razy obejrzą Predatora 1, Obcego 1 i 2 i spróbują wyciągnąc z nich to co najlepsze...
The_D
Użytkownik
#33 - Wysłana: 21 Kwi 2006 02:40:32
Dyplomata
Film Lyncha zły ?
Pozwolisz , że się nie zgodzę


Oczywiście pozwolę. Wykorzystam jednak okazję, żeby powiedzieć co mi się w ekranizacji Lyncha nie podoba. Możliwe, że moja awersja w dużej części wynika ze znajomości wersji książkowej. W każdym razie nie mogę Lynchowi darować ogromnego uproszczenia fabuły. Np. z Fremenów zrobił bandę obdartusów, która akurat się nawinęła, ale całe zwycięstwo nad armią imperatora Paul zawdzięcza jakiejś dziwnej tajnej broni Atrydów. A takichprzeinaczeń jest w filme dużo.
cezary
Użytkownik
#34 - Wysłana: 22 Kwi 2006 15:33:51
dziwnej broni w ktorej role spustu odgrywa wrzeszczacy glos... paranoja lekka
Jezeli Diuna to tylko miniseria - co prawda nie zawarli w niej filozofii ksiazki - ale przeciez tego nie da sie zrobic. Zawarli natomiast najwazniejsze watki, okraszyli ciekawa, instrumentalna muzyka. Niski budzet nie pozwolil niestety zrobic nieziemskich efektow i tym samym film ten zostal tylko mini-seria a nie Trylogia przez duze T
Arthanis
Użytkownik
#35 - Wysłana: 24 Kwi 2006 12:03:25
Przypomniało mi się... Jak ktoś chce obejżeć głupi, nudny, beznadziejny, nielogiczny film, to polecam Bitwę o Ziemię. Dobrze przed seansem wypić cos mocniejszego, spazmy śmiechu gwarantowane!
cezary
Użytkownik
#36 - Wysłana: 24 Kwi 2006 17:26:51
a mi bitwa o ziemie sie podobala - co prawda ogladalem dosc dawno, ale o ile pamietam film byl nietuzinkowy.
Arthanis
Użytkownik
#37 - Wysłana: 24 Kwi 2006 17:53:39
"o gustach się nie dyskutuje", jak mawiali uczniowie wolkan na ziemi, ale dla mnie Bitwa o Zieię jest przykładem filmu z fajnymi efektami i totalnie skopaną fabułą i realiami.

Mogę natomiast polecić Żołnierzy Kosmosu (część pierwszą , podobno jest i druga, ale nie widziałem, a słyszałem że kiepska) Cały film to generalnie jedna wielka bardzo krwawa rozwałka zarówno w kosmosie jak i na powierzchni planet z wątkiem miłosnym rodem z opery meydlanej w tle. Ale film ma swój klimat, niesamowite wrażenie robią co jakiś czas wyskakujące przerywniki propagandowe w formie serwisu informacyjnego. Poza tym cała ta rozwałka ma nawet sens i nie pojawiaja się w niej aż takie absurdy fabularne jak w innych produkcjach SF. Generalnie film nie jest jakimś wielkim dziełem, zawiera po prostu kawał dobrego rzemiosła filmowego i parę fajnych, nowatorskich pomysłów. Autorzy nie aspirowali do mega-kosmicznej epopei, ale udało im się stworzyć tytuł zarówno widowiskowy jak i posiadający własny, unikatowy klimat.
Jo_anka
Użytkownik
#38 - Wysłana: 24 Kwi 2006 20:09:53
"Przypomnialo mi sie... Jak kto chce obejzupi, nudny, beznadziejny, nielogiczny film, to polecam Bitwe o Ziemie. Dobrze przed seansem wypic cos mocniejszego, spazmy smiechu gwarantowane!"

Chcecie uslyszec ciekawostke: powiesc "SF" - "Bitwa o Ziemie" to niemal Biblia Scjentologow, bowiem napisal ja zalozyciel tej sekty, piatorzedny pisarz SF L.Ron Hubbard.

Producentem tej ekranizacji byl John Travolta - prywatnie sztandarowy Scjentolog (chyba tez zagral jakas w niej role).

Zainteresowanych scjentologia (dostarcza materialu na kilka doktoratow z psychologii glownie klinicznej ) odsylam do ostatniego NeWsweek'a (16/2006).
Jurgen
Moderator
#39 - Wysłana: 24 Kwi 2006 20:12:30
Mogę natomiast polecić Żołnierzy Kosmosu (część pierwszą , podobno jest i druga, ale nie widziałem, a słyszałem że kiepska) Cały film to generalnie jedna wielka bardzo krwawa rozwałka zarówno w kosmosie jak i na powierzchni planet z wątkiem miłosnym rodem z opery meydlanej w tle. Ale film ma swój klimat, niesamowite wrażenie robią co jakiś czas wyskakujące przerywniki propagandowe w formie serwisu informacyjnego. Poza tym cała ta rozwałka ma nawet sens i nie pojawiaja się w niej aż takie absurdy fabularne jak w innych produkcjach SF. Generalnie film nie jest jakimś wielkim dziełem, zawiera po prostu kawał dobrego rzemiosła filmowego i parę fajnych, nowatorskich pomysłów. Autorzy nie aspirowali do mega-kosmicznej epopei, ale udało im się stworzyć tytuł zarówno widowiskowy jak i posiadający własny, unikatowy klimat.

Żołnierze Kosmosu to rzeczywiście dobry film - przerywniki propagandowe są rewelacyjne, poza tym ciekawie ujęto "morale" pola walki. Film jest widowiskowy, raczej nie ma dłużyzn i rzeczywiście ma to sens (poza jednym - skoro pajęczaki tak ciężko jest załatwić ze zwykłego karabinu, to dlaczego nie dali żołnierzom czegoś ciężkiego?).
Arthanis
Użytkownik
#40 - Wysłana: 24 Kwi 2006 20:17:57
Jo anaka:
Chcecie uslyszec ciekawostke: powiesc "SF" - "Bitwa o Ziemie" to niemal Biblia Scjentologow, bowiem napisal ja zalozyciel tej sekty, piatorzedny pisarz SF L.Ron Hubbard.

To wyjaśnia wiele "zawiłości" tego filmu

Swoją drogą wariaci też na świecie są w jakiś sposób potrzebni. Choćby po to byśmy starali się być mniej zwariowani od nich... Co do samych scientologów: zabawni wariaci, zrekrutowali wielu dobrych aktorów, więc coś w nich musi tych "amerykańców" fascynować. No ale amerykanie to prymitywny naród, nie wymagajmy od nich zbyt wiele
Jurgen
Moderator
#41 - Wysłana: 24 Kwi 2006 20:23:48
dostarcza materialu na kilka doktoratow z psychologii glownie klinicznej

A na doktorat z prawa konstytucyjnego by się nie dało?
Arthanis
Użytkownik
#42 - Wysłana: 24 Kwi 2006 20:33:14
Jurgen:
Żołnierze Kosmosu to rzeczywiście dobry film - przerywniki propagandowe są rewelacyjne, poza tym ciekawie ujęto "morale" pola walki. Film jest widowiskowy, raczej nie ma dłużyzn i rzeczywiście ma to sens (poza jednym - skoro pajęczaki tak ciężko jest załatwić ze zwykłego karabinu, to dlaczego nie dali żołnierzom czegoś ciężkiego?).

W książkowym oryginale Żołnieże Kosmosu mieli podobno do dyspozycji roboty kroczące. W filmie faktycznie razi brak jakiegokolwiek ciężkiego sprzętu... Ale tego małego buraczka da sie jakoś przeboleć.
The_D
Użytkownik
#43 - Wysłana: 24 Kwi 2006 21:05:39
Żołnieże (kawaleria) kosmosu - film bardzo specyficzny, jakby reżyser nie mógł zdecydować się pomiędzy poważnym SF a parodią, ale dzięki temu ma niepowtarzalny klimat.

Arthanis
W książkowym oryginale Żołnieże Kosmosu mieli podobno do dyspozycji roboty kroczące.

Niezupełnie. W książce główną rolę odgrywa tzw. piechota zmechanizowana, która jest wyposażona (a może raczej ubrana) w coś pomiędzy zbroją-egzoszkieletem a niedużym Mechem. Takie wdzianko to mała maszyna do zabijania wyposażona nawet w taktyczne głowice nuklearne.

Bitwa o Ziemię - przeciętniak. Na tle tego co się teraz kręci nawet specjalnie nie razi.
Jo_anka
Użytkownik
#44 - Wysłana: 24 Kwi 2006 21:18:07
Arthanis: "Co do samych scientologow: zabawni wariaci, zrekrutowali wielu dobrych aktorow, wiec co w nich musi tych "amerykancow" fascynowac."

Zniszczenie, tzn. metody zniszczenia kazdego kto stanie im na drodze. Te metody sie nabywa...kupujac kolejne poziomy wtajemniczenia. Celem kazdego wybranego ma byc osiagniecie swoich celow za wszelka cene i nie wazne czyim kosztem! Czyli idealna religia dla socjopatow, o ile potrzebowaliby jakies religii.

To malo sympatyczna sekta (o ile istnieje jakakolwiek sympatyczna), skutecznie "uwalniajaca" swoich wiernych od wszelkich posiadanych dobr materialnych. Jak latwo sobie wyobrazic interesuja ich kandydaci zamozni (do oskubania) i wplywowi, by bronili sekty przed przed zakusami (jak to sie zdarza w Europie, gdzie np. Francja wydala im wojne) organow panstwowych.

Dla L.Rona Hubbarda pisarstwo nie bylo dostatecznie dochodowe, zalozyl wiec wlasna religie z elementami SF - dusze zabitych boskich kosmitow -Thetanow uwiezione w ludziach, uwalniane dzieki scjentologii...

Ta gromadka gwiazd Hollywood'u "robi" za wizytowke scjentologii, a dla "przerabianej" masy scjentologow stanowi przyklad tych co osiagneli sukces.
Arthanis
Użytkownik
#45 - Wysłana: 25 Kwi 2006 15:06:25 - Edytowany przez: Arthanis
Nie wiem czy ktoś wie, ale w legendarnej już grze Fallout 2 pojawia się sekta wzorowana na scienotologach. W polskim tłumaczeniu nazwano ich "centrolodzy" (a w angielskiej - hublogists). Zachowują sie podobnie jak to opisuje Jo anka - rekrutują ludzi, robią pranie mózgu, prowadzą jakiś system awansów (od ash-1 do ash-9 , ash-9 to ich przywódca), a generalnie wciskaja pieniądze od wiernych i likwidują swoich wrogów (bronia maszynową). No i oczywiście wciskaja jakieś kity o gwiazdach, kosmosie itp. Ich czołowymi działaczami w grze są... Viki Goldman i Juan Cruse (jakieś znajome te nazwiska, nie? ), słynni w świecie fallauta aktorzy porno (też brzmi znajomo...)... Mozna się w grze do nich przyłączyć, ale ja zawsze wolałem pomagać im w przechodzeniu na wyższy poziom świadomości (Bozar i granaty plazmowe rulez ). Generalnie to co pisze Jo anka można podpiąć do prawie każdej współczesnej sekty wierzącej w kosmitów. Coraz trudniej być guru takiej sekty... Alfabet grecki w takim tempie szybko im się skończy - byli już betanie, zetanie, omeganie, a teraz juz nawet thetan zarezerwowano. Byli też jacyś andromedanie i syriusanie (czy jakoś tak). Sporo nazw już jest "zuzytych", a głupio się chyba powtarzać, jak jest się wielkim guru. Nooo, ale mozna zawsze posiłkować się np. takim trekiem - co powiecie na wyznawców Kligonów? No chyba że taki Q - tu nawet z potencjalnym guru glupio się spierać o możliwości "patrona"

Co do Fallouta - polecam absolutne wszystkim!!! Ta gra MA klimat (czego nowym produkcjom nieraz baaaardzo brakuje)
Christof
Użytkownik
#46 - Wysłana: 25 Kwi 2006 15:20:30
Mozna się w grze do nich przyłączyć, ale ja zawsze wolałem pomagać im w przechodzeniu na wyższy poziom świadomości (Bozar i granaty plazmowe rulez )
Też zawsze tak robię Też zazwyczaj przy pomocy bozara.

Co do Fallouta - polecam absolutne wszystkim!!!
Również wszystkim polecam tą wspaniałą grę.
Arthanis
Użytkownik
#47 - Wysłana: 25 Kwi 2006 16:01:47 - Edytowany przez: Arthanis
Generalnie przez większość gry preferuję kombinację HK p-90c+bozar. Ta pierwsza splówka jest bardzo niedoceniana (i ma mało porywający wygląd), ale przy odpowiednich perkach strzela 4 razy na turę, zaś serią zadaje obrażnia większe niż minigun. A to wszystko zużywając niewiele taniej i w dodatku łatwo i wszędzie dostępnej amunicji 10mm. A że jest to amunicja JHP (AP stanowczo odradzam, skopany model obrażeń), obrażenia zadaje całkiem spore. Zdarzało mi się tą pukawką wykańczać jedną serią centaury i żółnierzy Enklawy (tych na pustyni), to chyba wystarczająca reklama tego niepozornego w końcu HK p-90c. Później to cacko można wymienić na Gaussę. A kombinacji Gaussa+Bozar reklamować chyba nie muszę
Seth
Użytkownik
#48 - Wysłana: 25 Kwi 2006 17:42:18
Arthanis

Co do Fallouta - polecam absolutne wszystkim!!!

Kurcze a ja Ciebie bardziej podejrzewałem o słabośc do nieśmiertelnego Starcrafta
Christof
Użytkownik
#49 - Wysłana: 25 Kwi 2006 20:35:21
Generalnie przez większość gry preferuję kombinację HK p-90c+bozar.

Ja początkowo preferowałem głównie broń 223.fmj. Niestety bozar po prostu pożera tą amunicję, więc musiałem zamienić 223.pistol na coś innego. Wybrałem Gauss Rifle. I trafiłem w dziesiątkę.
Arthanis
Użytkownik
#50 - Wysłana: 25 Kwi 2006 21:22:18
Seth:
W starcrafta grałem, ale jakoś gry z "craft" w końcówce nigdy mnie na dłużej niż na czas przejścia kampanii do ekranu nie przyciągały. Poza tym zawsze wolałem serę C&C (i produkty poboczne, jak Red Alert czy Emperor: Battle for Dune). Gry te miały zawsze w sobie to "coś": jakieś genialne połączenie ciekawego klimatu, trochę epickiej fabuły i spora dawkę czarnego humoru. Fakt, technicznie nie powalały, a jakiekolwiek przejawy AI przeciwnika pojawiły się dopiero w Generalsie... Ale i tak bardzo miło wspominam wszystkie te gry.

Christof:
Mi tam nigdy nie brakowało amunicji Wystarczyło poprostu odpowiednio wcześnie zacząć odwiedzać baazar w NCR i Sklepy w chinatown. Tam amunicji do bozara jest mnustwo, a co tydzień (jeśli się nie mylę ) nowa dostawa. O kasę też nie problem - broń hublogistów i patroli Enklawy jest warta mały majątek. A spotkać ich nietrudno... Poza tym jeśli ktoś chciał sobie ułatwić życie, to po wyjściu z Arroyo mozna było udać się od razu do San Francisko, wziąść quest Bractwa Stali i iść do nawarro po Advanced Power Armour. I gra stawała się jakby łatwiejsza Potem szybka wizyta w Toxic Caves i mamy Bozara No i całą grę mozna przejść rozpylając na lewo i prawo i lewo (bardziej nie lubię lewicy ) amunicję .223, o której mówisz że tak o nią ciężko. Co do Gaussy, to generalnie bardziej przydaje się Cassidiemu. Łatwiej się gra, gdy samemu nosi się coś cięższego (obowiązkowo z trybem burst ). No, ale gra snajperem co rozwala z gaussy 4 przeciwników na turę też ma swój klimacik... Ja jednak wolę się trzymać poczciwego bozara...
Christof
Użytkownik
#51 - Wysłana: 25 Kwi 2006 23:40:51 - Edytowany przez: Christof
Potem szybka wizyta w Toxic Caves i mamy Bozara
Ewntualnie można jeszcze podjąć próbę okradzenia strażników tuż przy wejściu do pierwszej lokacji w NCR. Z innych potężnych pukawek warto zinteresować się Vindicator Minigunem. Niestety działa on na amunicję 4.7, o którą nie jest łatwo. Właściwie można ją zdobyć chyba tylko w SF i w Enklawie.
PS. Nie wiesz jak zdobyć XL70E3 ? Podobno można ją zdobyć na tankowcu, albo u mistrzów karawan w okolicach SF, ale nigdy nie udało mi się jej znaleźć. Gram w wersję 1.2.
Arthanis
Użytkownik
#52 - Wysłana: 26 Kwi 2006 00:11:27
XL70E3 ma jedna z panienek na tankowcu (nie pamiętam czy wystarczy ukraść, czy trzeba zabić). Karawany z ww. karabinkiem można spotkać gdzieś między San Francisco a NCR. Znowu nie pamiętam czy można kupić, czy trzeba zabijać Generalnie ten karabinek to nic specjalnego, fajnie wygląda i ma fajny opis ale nic poza tym. Gdy go dostaniesz w ręce na pewno będziesz mieć już sprzęt znacznie od niego mocniejszy.

Vindicator Minigun używa drogiej, trudnodostępnej (a na pewno żadszej niż .223) amunicji a w dodatku zadaje mniejsze obrażenia niz Bozar (wiem z doświadczenia, różnica szczególnie rzuca się w oczy gdy masz perka sniper). Jest przy tym cięższy, ma mniejszy zasięg i jest mniej celny... No i zużywa więcej amunicji. Moim zdaniem Vindicator przegrywa z Bozarem pod każdym względem, więc tego pierwszego polecam jedynie do zabawy. Co do amunicji 4.7 to znakomitym jej źródłem są hublogiści na pustyni koło SF. Moim zdaniem amunicja 4.7 jest gorsza od .223. Ma gorszą penetrację pancerza, gorszy modyfikator trafień, jedynie odrobinę lepszy modyfikator obrażeń. Wydaje mi się więc że lepsze są bronie na .223 . Dodatkowymi argumentami za .223 są cena i dostępnośc amunicji.

Co do łatki 1.2 to w dalszym ciągu zawiera ona wiele wad, polecam Ci ściągnięcie którejś z nieoficjalnych łatek. Dodają ukryte bronie, naprawiają błędy gry, a czasem dodają questy które miały się znaleźć w grze, ale z braku czasu się nie znalazły. Te ukryte bronie to np. fazer w lokacji z rozbitym promem federacji (troche pachnie star trekiem, co? ) oraz święty granat ręczny w lokacji z rycerzami króla artura i vorpal ratem (jeśli ktoś nie oglądał "Monty Pythona i Świętego Gralla" to nie ma szans zrozumieć o co w tej lokacji chodzi ).
Christof
Użytkownik
#53 - Wysłana: 26 Kwi 2006 00:42:40 - Edytowany przez: Christof
XL70E3 ma jedna z panienek na tankowcu (nie pamiętam czy wystarczy ukraść, czy trzeba zabić).
No w tym właśnie problem, że przeszukałem wszystkich na tankowcu i nie znalałem.
święty granat ręczny w lokacji z rycerzami króla artura i vorpal ratem (jeśli ktoś nie oglądał "Monty Pythona i Świętego Gralla" to nie ma szans zrozumieć o co w tej lokacji chodzi ).
No z Monty Pythonem to związany jest nie tylko święty granat ręczny Antioha, ale też np. strażnik mostu.
Te ukryte bronie to np. fazer w lokacji z rozbitym promem federacji (troche pachnie star trekiem, co? )
Trochę ?? Toż cała ta lokacja nawiązuje do Treka
Poza tym do Treka jest jeszcze nawiązanie np. w Military Base (zawartość holodysków u martwych żołnierzy Enklawy).
Arthanis
Użytkownik
#54 - Wysłana: 26 Kwi 2006 01:05:32
Co do karabinka, to może wynikać z błędów w grze (czasem niektóre postaci się nie ładują), albo wersji łatki, która usuwa tę broń (też tak może być). Ale czy na prawdę musisz mieć tę broń?

O bridge of death też wiem. Są też inne nawiązania, np. do:

skeczy z mielonką,
star wars,
"autostopem przez galaktykę" (rozwalony wieloryb i stokrotki),
mechwarriora 2 (zobacz jak się ludzie do Ciebie zwracają gdy chodzisz po new reno w APA),
terminatora,
milczenia owiec,
odysei kosmicznej,
diablo 1,
brudnego harrego,
duke nukem'a,
starship troopers,
elvisa presleya,
"Ucieczki Logana" (warto obejżeć, fajny film!),
Pinkiego i Briana,
Interstate 76 (pamięta ktoś jeszcze tę grę?),
Magic the Gathering
Scientologów (nie warto wstepować, straszne przygłupy)
Toma Cruisa i Nicole Kidman
Mortal Combat
"Wielkiej draki w chińskiej dzielnicy" (chyba taki był ten tytuł?)
Mike'a Tysona
osób grających w Fallout 1 (Cafe of Broken Dreams)
Blade Runnera (pistolet .223 identyczny jak na filmie)
twórców gry (napisy na nagrobkach )
microsoftu i windowsa
prezydenta nixona

i wiele wiele innych. Cóż, gra ta jest naprawdę genialna
Christof
Użytkownik
#55 - Wysłana: 26 Kwi 2006 13:23:33
Ale czy na prawdę musisz mieć tę broń?
Nie. Chciałem ją zdobyć raczej z ciekawości.
Arthanis
Użytkownik
#56 - Wysłana: 26 Kwi 2006 19:41:03
Christof:
Przed chwilą sprawdzałem, ten karabinek ma taka jedna brunetka na tankowcu (kręci się gdzieś koło stołówki). Chyba trzeba ją zabić, bo w oknie kradzieży tej broni nie widziałem (ma ją pewnie w drugiej ręce). Miłej zabawy!
Q
Anonimowy
#57 - Wysłana: 30 Kwi 2006 15:04:17
Piękna Fallowa dyskusja, ale ja w sprawie tematu tego forum, czyli nie na aktualny temat

Denne SF to dla mnie:
1. "Bitwa o Ziemię" i "Gatunek 2" (ex equo)
2. "Śmiertelny rejs", nowa "Godzilla" (Emmericha) i "Ośmiornica" (o ile to w ogóle SF)
4. "Dzień niepodległości" (plastycznie piękny, ale na tle jego fabuły SW to rzetelna hard SF )
5. "Wodny świat" (jw. właśnie gadaliśmy o tym z Ukochaną )
The_D
Użytkownik
#58 - Wysłana: 2 Maj 2006 22:02:30
Gatunek 2 - a to jest druga część? Jedynka była wcale nie taka zła (zwłaszcza tytułowy gatunek

Godzilla - do tej poty zastanawiam się, czy to film, czy parodia.

Wodny świat - no coż, drównać Mad Maksowi spewnością się nie udało, ale kao film dla młodzieży nie jest aż taki tragiczny.
Picard
Użytkownik
#59 - Wysłana: 2 Maj 2006 22:16:35
Q

"Dzień niepodległości" (plastycznie piękny, ale na tle jego fabuły SW to rzetelna hard SF

Film bardzo fajny jako pastiż kina SF i katastroficznego jak także brawurowa komedia akcji, ktora rzeczywiscie jest pięknie zrealizowana- za to ów film cenie i w żadnym razie nie zaliczyłbym go do najgorszych fimów w dziajach SF.

The_D

Godzilla - do tej poty zastanawiam się, czy to film, czy parodia

Obejrzyj najnowszego ,,King-Konga' a dopiero będziesz miał zagadkę! Ten film to chała do kwadratu, nie i wiem tylko czy Jeckson, autor genialnego ,,Władcy Pierścieni" realizując go chiciał po prostu udowodnić, że jest złośliwym geniuszem reklamując swoje rzekomo ekscytujace widowisko do granic możliwości by pokazać widzowi obaz do bólu kiczowaty i nudny. Jesli Jeckson dogada sie kiedś z Emmerichem i wspólnymi siłami zrealizują ,,Godzille vs King Kong" to ich działo będzie mogło śmiało kandydowac do miananajgorszego filmu w dziajach ludzkości!

Ja do listy najgorszych dorzucił bym jeszcze wszytkie ekranizacje gier komputerowych oraz- wczoraj zreszta emitowane- ,,Armagedon" oraz ,,Misje na Marsa".
Jo_anka
Użytkownik
#60 - Wysłana: 2 Maj 2006 22:54:41
The_D
Wodny swiat - no coz, dorownac Mad Maksowi spewnoscia sie nie udalo, ale jako film dla mlodziezy nie jest az taki tragiczny.

Mad Max na mokro - mialam identyczne wrazenie po obejrzeniu "Wodnego swiata".
Ale Godzilla mi sie podobala, moze ze wzgledu na Jean'a Reno.
Pozatym w dziecinstwie ogladalam (na ogol nie do konca z wlasnej woli, nie lubilam sie bac, a znajome, nieco starsze dzieciaki czesto wybieraly te filmy) rozne japonskie Godzille i Mechagodzille itp., ktorych serdecznie nie znosilam i moze amerykanska, ktora widzialam juz jako osoba calkiem dorosla, dlatego mi sie podobala, bo juz sie nie balam.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Nedznicy kina SF?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!