USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Nedznicy kina SF?
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 15 Kwi 2006 22:12:49
Odpowiedz 
Niedawno skończyłem oglądać po raz drógi film nie banalny pod kazdym względem, AvP i obiecałem sobie juznigdy do niego nie wracać...Spazmy śmiechu i oburzenie na bezczeszczenie genialnych pierwowzorów- to jedyne odczucia jakich doświadczałem w trakcje oraz po zakonczeniu projekcji filmu i odczucia te raczej nie ulegną zmianie. A podobno ma powstać kontynuacja wyżej wzmiankowanego flmu, pytanie tylko dla kogo? Miłośników kiczu? Ale jeszcze bardziej zawiodłem sięna ostatniej adapracji ,,King Konga". Jakim códem reżyser wspanialego ,,Władcy Pierścieni" mógł stworzyć widowisko niebanalnie głupie i groteskowe? Jest jeszcze slawetne ,,Mroczbe widmo' - pierwszy i najgorszy z możliwych, epizodów ,,Gwiezdnych wojen"... A jakie są wasze typy najgorszych filmów fantastycznych w dziejach? A raczej jakie są filmy fantastyczne, na które bardzo liczyliście, że będą chociażby dobre a okazały sie w waszym odczuciu kompletną klęska?
WarLock II
Użytkownik
#2 - Wysłana: 15 Kwi 2006 23:29:48
Odpowiedz 
Faktycznie AvP jest jednym z najmocniejszych kandydatów na kicz ostateczny kina SF, chociaż ostatnio widziałem kawałek Doom-a (całości bym nie zniósł) i chyba jednak doom jest (sic!) jeszcze gorszy, jak to możliwe...?
Christof
Użytkownik
#3 - Wysłana: 15 Kwi 2006 23:40:17
Odpowiedz 
Niech teraz jeszcze nakręcą Quake'a. Podobno rozczarowały też nowe wersje "Wojny swiatów" i "Planety małp". Niestety nie widziałem tych filmów, więc nie mogę powiedzieć czy są dobre czy nie.
Jeśli idzie o filmy na podtawie gier - powinni IMO nakręcić Fallouta.
Jinn
Użytkownik
#4 - Wysłana: 18 Kwi 2006 00:35:40
Odpowiedz 
Podobno rozczarowały też nowe wersje "Wojny swiatów" i "Planety małp".
'Plneta małp' owszem. Wolę wersję z lat 70.
A 'Wojnę Światów' oglądało mi się lepiej niż czytało książkę.
Najbardziej jednak zawiodłam się na nowych epizodach GW.
Arthanis
Użytkownik
#5 - Wysłana: 18 Kwi 2006 00:59:22
Odpowiedz 
Wojna Światów niczego sobie, całkiem dobrze oddała klimat książki, nawet pomimo dość licznych przekłamań w kwestii osoby głównego bohatera i czasu akcji. Planety Małp nie widziałem. AvP porażka na całej linii... Zero klimatu, parę fajnych scen i beznadziejna fabuła. Generalnie skopane totalnie... Z resztą co to za baran wymyślił by osadzać miejesce akcji w XXI wieku w jakiejś aztecko-podobnej świątyni? Ja liczyłem na futurystyczne wnętrza porzuconej stacji kosmicznej, grrupkę marines rzuconą na pastwę losu itp... Mimo wszystko mam szczerą nadzieję, że kontynuacja będzie lepsza (tzn. nie będzie miała nic wspólnego z "jedynką" ).
Z rozczarowujących filmów mam jeszcze Resident Evil. O ile jeszcze jedynkę jeszcze da się obejżeć (nie twierdzę że się powinno, film klasyfikuje się co najwyżej na średniej klasy film kategorii B), to dwójka to juz tylko pozbawiona klimatu, treści i fabuły prymitywna rozpierducha. Po 4-6 piwach mozna potraktować to jako komedię
Wojny Gwiezdne. Nowe epizody nie są aż takie tragiczne, drażni jedynie straszna ich infantylizacja, absurdy fabularne (pamiętacie tę scenę na arenie w 2 epizodzie w której Jedi pracują jako mięcho armatnie? Aż się traci szacunek do obrońców republiki...) i przesyt formy nad treścią (za dużo efektów, za mało klimatu). Mimo to sceny bitew (poza wyżej wymienioną) można nawet uznać za dosyć ciekawe, zaś niektórzy aktorzy pokazują nawet ciekawy warsztat. Szkoda że nie ci, grajacy głównych bohaterów (zwłaszcza Anakin jest strasznie mało wiarygodny, a przez wiele czasu po prostu śmieszny). Mimo wszystko warto to jednak obejżeć. Bo chcemy czy nie chcemy to juz jest klasyka...

No i jeszcze jedno - do tej pory nie doczekałem się żadnej genialnej, wystrzałowej, niesamowitej ekranizacji (coś na miarę Władcy pierścieni ) mojej ukochanej "Diuny" Franka Herberta. W każdej z dotychczasowych ekranizaci "czegoś" mi brakowało... A przecież "Diuna" to materiał na opowieść znacznie głębszą, bardziej dojżałą i klimatyczną niż całe Wojny Gwiezdne i połowa kina SF razem wzięte.
Anonim
Anonimowy
#6 - Wysłana: 18 Kwi 2006 09:40:53
Odpowiedz 
A przecież "Diuna" to materiał na opowieść znacznie głębszą, bardziej dojżałą i klimatyczną niż całe Wojny Gwiezdne i połowa kina SF razem wzięte.

No i właśnie dlatego dobra ekranizacja Diuny nigdy nie powstanie.
Gdyby chcieć to zrobić dobrze, to filma trwałby kilkanaście godzin i obejrzeliby go tylko najwięksi zapaleńcy, a więc nikomu nie opłaci się go wyprodukować.
Alternatywą jest zrobienie "zwykłej" ekranizacji w wymiarze znośnym dla przeciętnego widza, ale wtedy uproszczenia i zubożenia są konieczne i prawdziwym koneserom "czegoś" będzie brakowało....
Jinn
Użytkownik
#7 - Wysłana: 18 Kwi 2006 09:48:51
Odpowiedz 
Wojna Światów niczego sobie, całkiem dobrze oddała klimat książki, nawet pomimo dość licznych przekłamań w kwestii osoby głównego bohatera i czasu akcji.
Nie było przekłamań bo to nie miała być ekranizacja książki.
Tylko film na motywach książki.

Po AvP niczego innego się nie spodziewałam. Ale i tak lepiej mi się to oglądało niż 'Króla Artura'. ResidentEvil faktycznie rozczarował. Jednynk było udana, a dwójka, no cóż, tak jak napisałeś pozbawiona klmatu.

Nowe epizody nie są aż takie tragiczne
Na Zemście Sithów prawie zasnęłam

Bo chcemy czy nie chcemy to juz jest klasyka...
Ludzie jak na mój gust za bardzo szafują tym słowem.

No i jeszcze jedno - do tej pory nie doczekałem się żadnej genialnej, wystrzałowej, niesamowitej ekranizacji (coś na miarę Władcy pierścieni ) mojej ukochanej "Diuny" Franka Herberta.
'Diuna' to ciężka książka. Trzeba ją przeczytać parę razy żeby zrozumieć o co chodzi. Ale mam nadzieję że znajdzie ona swojego Petera Jacksona.
Bimberv_17
Użytkownik
#8 - Wysłana: 18 Kwi 2006 10:30:55
Odpowiedz 
Gwiezdne wojny- spoko. Ale "Autostpem przez Galaktykę" nie oglądajcie. To jest komedia, wątek komiczny nawet ujdzie, ale technologia i podróże nadświetlne- żałosne. W tym filmie prawa fizyki nie mają racji bytu. Na planecie "wogonów" z ziemi wyskakuje packa na muchy i wali bohatera w czachę jak tylko ma jakiś pomysł. Istnieje też napęd " nieskończonego nieprawdopodobieństwa" Gene Roddemberry padł by na zawał.
WarLock II
Użytkownik
#9 - Wysłana: 18 Kwi 2006 11:24:23
Odpowiedz 
W tym filmie prawa fizyki nie mają racji bytu.

Tak jak napisałeś TO JEST KOMEDIA, nic dziwnego. Trudno żeby wymagać wyszukanej fizyki czy technobełkotu Np. w "Czy leci z nami pilot? II" albo w "Space Bals".

Na planecie "wogonów" z ziemi wyskakuje packa na muchy i wali bohatera w czachę jak tylko ma jakiś pomysł.

Według autorów to miało być śmieszne a nie "realistyczne" to chyba jasne??

Gene Roddemberry padł by na zawał.

Hmmm miał by umrzeć na zawał z powodu że doczekał się parodii własnego dzieła??
Arthanis
Użytkownik
#10 - Wysłana: 18 Kwi 2006 11:47:29 - Edytowany przez: Arthanis
Odpowiedz 
Nowe Gwiezdne Wojny średnio mi się podobały, fajnie się to oglada jako pokaz efektów specjalnych, ale już jako godnego prekursora/następcę genialnej pierwszej trylogii widzieć tego nie porafię. Co innego mój młodszy brat (lat 9). Jemu nowa saga podobała się bardzo, wogóle nie zgodził się z moimi argumentami na temat infantylizacji fabyły i wykazał neutralny stosunek do absurdów zawartych w fabule. Cóż, jak by nie patrzeć reprezentuje on kategorię wiekową do której to właśnie nowa saga jest skierowana. I w tej roli się sprawdza.

Co do beznadzejnych ekranizacji:
Solaris. Książkę przeczytać obowiązkowo należy (nawet osoby "nieczytate" nie powinny z nią mieć problemów, jest stosunkowo cienka ). Nie wyobrażam sobie bycia fanem SF bez znajomości tej książki (i kilku innych, np Wojny Światów). Co zaś się tyczy filmu... Nie dotykać nawet kijem! Reżyser kompletnie nie zrozumiał o co w tej ksiązce chodzi, wątek spłytnił i upolitycznił (zmiany płci i koloru skóry bohaterów - niczemu z resztą nie służące) i odwalił kawał bezndzijnie skopanej roboty. Solaris to przykład jak książek ekranizować nie należy.

Co do Króla Artura:
Kolejny skrajnie skopany film. Nie wiem jak mozna było z tak pięknej legendy zrobić tak płytki, pseudohistoryczny, nudny, pezjajowy film. Reżyser dostał rewelacyjny materiał na dzieło klasy Władcy Pierścieni, a zrobił z tego kichę... Główny bohater czasem śmieszy, czaqsem irytuje, ale na pewno nie przypomina legendarnego władcy. Przynamniej takiego, jakiego opisano w legendach.

Wiedźmin:
Bardzo się Cieszę że na film poszedłem po przeczytaniu tomu "Miecz Przeznaczenia". Dlaczego? Bo po tym filmie bym w życiu nie zajżał do prozy Sapkowskiego. A tak miło spędziłem kilka tygodni. Film jest doskonałym dowodem że polskie kino nie ma co się narazie brać za robienie superprodukcji. Pomimo dającej się znieść gry aktorów, większość scen drażni sztucznością. Złoty smok przypomina przerośniętego kurczaka (KFC zasponsorowało ten film, czy co?), mały smok przypomina wiewiórkę. Yenefer brzydka i pozbawiona choćby maleńkiej nutki książkowej namiętności i szaleństwa. Ciri po wyrżnięciu rodziny biega i się bawi jakby świętowała, w dodatku jest nienaturalna jak wszyscy diabli. Stępień w roli walecznego paladyna.... Grrrr. Film da sie obejżeć, ale ze sporym przymróżeniem oka na WIELE szeczegółów. A ksiąki bez komentarza: kto nie przeczytał - jego strata

Marzy mi sie ekranizacja (moze mini-serial?) oparta na motywach polskiego komiksu Funky Koval. Tam to dopiero można zaimplementować klimacik i nadać tempo akcji... Byle by z tego nie wyszły "Psy" w kosmosie Swoją drogo to straszna szkoda że wyszły jedynie 3 albumy... Akcja urywa się tak samo jak w Diunie (ostatniej części cyklu), w kluczowym dla ludzkości momencie. Szkoda. Bo amerykańskie batmany i spidermany mogą się przy Kovalu schować
Bimberv_17
Użytkownik
#11 - Wysłana: 18 Kwi 2006 12:44:55 - Edytowany przez: Bimberv_17
Odpowiedz 
Hmmm miał by umrzeć na zawał z powodu że doczekał się parodii własnego dzieła??


To raczej Star wreck

A ten film jest śmieszny, ale przy tym strasznie debilny.
Jo_anka
Użytkownik
#12 - Wysłana: 18 Kwi 2006 13:44:55
Odpowiedz 
Czy ktos moglby rozwinac skrot "AvP"? Niestety nie wiem na jakim "arcydziele" sa "wieszane pieski"?.... Przyznaje, mam wyjatkowy antytalent do rozszyfrowywania nieznanych mi wczesniej skrotow.....
Anonim
Anonimowy
#13 - Wysłana: 18 Kwi 2006 14:09:04
Odpowiedz 
Czy ktos moglby rozwinac skrot "AvP"?

Alien vs. Predator
Christof
Użytkownik
#14 - Wysłana: 18 Kwi 2006 14:15:22
Odpowiedz 
Marzy mi sie ekranizacja (moze mini-serial?) oparta na motywach polskiego komiksu Funky Koval.

Ja chciałbym raczej zobaczyć ekranizację Yansa.
Jo_anka
Użytkownik
#15 - Wysłana: 18 Kwi 2006 14:23:03
Odpowiedz 
Dzieki Anonim!
Anonim
Anonimowy
#16 - Wysłana: 18 Kwi 2006 14:30:04
Odpowiedz 
Alien vs Predator
Picard
Użytkownik
#17 - Wysłana: 18 Kwi 2006 15:13:00 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Arthanis

absurdy fabularne (pamiętacie tę scenę na arenie w 2 epizodzie w której Jedi pracują jako mięcho armatnie? Aż się traci szacunek do obrońców republiki...)

Dokładnie! Po projeckcji miełem te same odczucia. Tym bardziej, że to rzekome bohaterstwo rycerzy było tyle samo głupie z takltycznego punktu widzenia jak i nie zgodne z ich kodeksem nakazującym wyzbyć sięprzywiązania do wszytkiego co kachają, aby nie bali się tego utracić. A tu dla ratowania trójki ludzi poświecają dziesiątki wojowników w imie maksymy muszkieterów: ,,jeden za wszytkicjh, wszycsy za jednego!" wybaczcie: albo Jedi albo muszkieretowie, zasady obu grup raczej nie idą ze sobą w parze.


Co do Króla Artura:
Kolejny skrajnie skopany film


ekranizacja legend arturiańskich to bardzo ciekawych temat, zasługujący być moze nawet na osobne potraktowanie. w tym wątku napomknę tylko,ze ,,Król Artur" mnie osobiście o dziwo mi się podobał. Była to głównei zasługa tego, iż spodziewałem siępo tym filmie wszytkiego co najgorsze, po drugie zaś było to pierwszy obaza jaki mialem możliwość obejrzeć w multikinie- na takim ekranie oraz z takim udziwiękowniem wiele scen robi wielkie wrażenie. Co zaś do samej interprietacji legend arturiańskich jakiej dokonano w tym flimie- nie wiem czemu większość flmowców uzwięła się aby przedstawiać te podania w sposób obdarty wz magii i rzekomo realistyczny. To rzeczywiście nieco moze drażnić; prócz wspaniałego ,,Excalibura'' oraz nienajgorszych ,,Mgieł Avalonu" nie natknęłem się bowiem na żadne film o Arturze oraz jego rycerzeach, w którym występowały by magia oraz wszytkie te niezykłe, bąsniowe i religine motywy na jakie można się natknąć zapoznając sięz opowieściami o Camelot.

Jinn

Na Zemście Sithów prawie zasnęłam

A ja świetnie siebawiłem. Gusta są jak widać bardzo różne bo jak dla mnie ten film jest stanowczo najlepszym przedstawicielem tzw. Nowej Trylogii.

Nie było przekłamań bo to nie miała być ekranizacja książki.
Tylko film na motywach książki.


Niezależnie czy masz racje i czy Spieleberg rzeczywiście miał zamiar zrealizować luźną adaptacje powieści czy też chciał siekurczowo trzymać tekstu jadnak jakoś mu to nie wyszło to raczej nie ma to w ogólnym rozrachunku tak wielkiego znaczenia. Istotne jest jedynie to, że scenariusz filmu był niesety niezbyt logiczny i przekonywujący. Chociażby ów motyw z maszynami obcych zakopanymi pod ziemią przed milionami lat. Czy kosmici nie mogli dokonać ionwazji na Ziemie w sposób konwencjonalny, na pokkładach swych walcowatych statków, trzeba było wymyślać takie głupoty?
Pah Wraith
Użytkownik
#18 - Wysłana: 18 Kwi 2006 17:25:01
Odpowiedz 
A ja świetnie siebawiłem.

Ja też. Oglądałem z 2 kumplami (w tym jednym fanem SW) i ryczeliśmy ze smiechu niemożebnie. Kto pisał tam dialogi?? A finał jest oględnie mówiąc durny...
Arthanis
Użytkownik
#19 - Wysłana: 18 Kwi 2006 21:56:49
Odpowiedz 
Pickard:
Prawdę mówiąc III część nowej sagi mogłbym uznać za najlepszą z cyklu, gdyby nie nachalnie wkurzająca, maksymalnie irytująca i skrajnie niewiarygodna kreacja głównego bohatera (Anakina). O ile w drugiej części Christiansena (tak się ten wytrzeszcz chyba nazywa, nie?) można jeszcze zignorować, gdyż główna część akcji toczy się jednak wokół Obi-wana, to w drugiej części ten śmieszny, zakompleksiony mały człowieczek ubędący podobno Vaderem nie schodzi z ekranu... Prawdę mówiąc bardziej przypomina on nastolatka z problemami narkotykowymi przeżywającego pierwszą miłość niż rozdartego między miłością i obowiązkiem legendarnego wojownika. W dodatku ta strasznie infantylnie zagrana Padme (z całym szacunkiem do Natalie Portman, ona się moim zdaniem do tej roli niespecjalnie nadaje), mająca być podobno wielką obrończynią republiki i wielką władczynią... Szkoda gadać. Mimo wszystko wydaje mi się że nowa saga trzyma ten sam poziom. Epizod pierwszy ma najgorszą fabułę, ale gra tam Liam Neilsen i NIE gra Christiansen. Epizod drugi ma ciekawszą fabułę, interesująca intrygę, ale tam JEST już Christiansen (i wielki minus za bitwę na arenie). Epizod trzeci ma najlepszą fabułę i najciekawsze bitwy, ale aż kipi od obecności Christiansena. Cóż... jak juz pisałem, to gdy ma się x<10 lat to wymienione przeze mnie buraki nie powinny wogóle dać sie zauważyć. W przeciwnym razie zostaje obśmiać całość i jeszcze raz obejżeć Imperium Kontratakuje
Pah Wraith
Użytkownik
#20 - Wysłana: 18 Kwi 2006 22:00:51
Odpowiedz 
Liam Neilsen

Neeson
Arthanis
Użytkownik
#21 - Wysłana: 18 Kwi 2006 22:16:51
Odpowiedz 
Thx Pah Wraith, nigdy nie pamiętam jak się to pisze
The_D
Użytkownik
#22 - Wysłana: 19 Kwi 2006 00:13:26
Odpowiedz 
Uh, nazbierało się tego, ale po kolei:

Alien vs. Predator - po tym filmie sporo sobie obiecywałem, choć ostatnie części serii o Ksenomorfach jak i o Predatorach nie wróżyły najlepiej. Po obejrzeniu odniosłem wrażenie, że film jest zrobiony bardzo po łebkach. Akcja jest jakaś taka nijaka a nastrój, który był podstawą poprzednich części szybko pryska.

Planeta Małp - Muszę z pokorą przyznać, że nie widziałem w całości żadnej z części oryginalnego cyklu. Telewizja jakoś nie rozpieszcza i nadaje te filmy zwykle w święta o nieco dziwnych porach. Remake zaś może nie był kinowym arcydziełem, ale całkiem przyzwoitym filmem.

Gwiezdne Wojny - nowa trylogia - Pierwszą trylogię SW zobaczyłem stosunkowo późno, już jako duży chłopiec i jakoś nie specjalnie przypadła mi do gustu. Może dlatego kolejne części niezbyt mnie bulwersują. Co do bitew w III części - mnie one po prostu przerosły. Początkowa bitwa na orbicie przez większość czasu wyglądała jak chmura kolorowych światełek latających tam i spowirotem z których nijak nie mogłem odszyfrować kto strzelał do kogo, kto obrywał i ogólnie co się właściwie dzieje.

Solaris
Solaris. Książkę przeczytać obowiązkowo należy (nawet osoby "nieczytate" nie powinny z nią mieć problemów, jest stosunkowo cienka )

No nie wiem. Mierzenie "lekkości" książki za pomocą liczby stron to nie najlepszy pomysł. Osoby szukające wartkiej akcji mogą się porządnie naciąć na fragmentach opisujących "anatomię" i "fizjologię" obcego.

Co zaś się tyczy filmu... Nie dotykać nawet kijem! Reżyser kompletnie nie zrozumiał o co w tej ksiązce chodzi, wątek spłytnił i upolitycznił (zmiany płci i koloru skóry bohaterów - niczemu z resztą nie służące) i odwalił kawał bezndzijnie skopanej roboty.

Zakładam, że mówisz o filmie Soderbergha. jeżeli tak całkowicie się zgadzam. Warto jednak dodać że jest jeszcze wersja braci Tarkowskich z 72 roku, podobno o niebo lepsza (choć niestety nie widziałem jej)

Wojna światów - i znowu muszę się przyznać do nieznajomości książki (nie bijcie). Sam film, oceniany w oderwaniu od pierwowzoru, jest zdecydowanie przereklamowany - poza efektami specjalnymi spokojnie możnaby go wepchnąć do kina klasy B.

Wiedźmin - tu w zasadzie nic nowego już nie dopowiem.

Diuna - ta książka chyba rzeczywiście jest zbyt bogata aby ubrać ją w ramy filmu. Ekranizacja Lyncha wywołała u mnie skręt kiszek gdy zobaczyłem co zrobił z oryginalną fabułą. Z drugiej strony, podobno Lynch nakręcił ponad 4 godziny materiału i musiał to potem mocno okroić. Może kiedyś ukaże się jakaś wersja reżyserska, czy coś w tym stylu? 3-odcinkowy miniserial był znacznie wierniejszy oryginałowi, ale i tak pozostawił wrażenie płytkości, nie mogę jednak sprecyzować skąd się konkretnie wzięło. Widocznie zbyt dużo czasu minęło odkąd czytałem książkę.
Arthanis
Użytkownik
#23 - Wysłana: 19 Kwi 2006 01:47:19
Odpowiedz 
Cóż... Nie twierdzę że Solaris jest lekturą lekką, ale jedynie miałem na myśli, że moga po nią sięgnąć spokojnie osoby które nie lubią spędzać dużo czasu na czytaniu (dlatego mówię tu o objętości książki). Wydaje mi się że żadna ze wspomnianych tutaj lektur nie nadaje się dla ćwierćinteligentów... Ten mój wyskok z Solaris to jedynie propozycja dla inteligentnych leni Ekranizacji z '72 nie widziałem, miałem na myśli tę najnowszą.

Kinowa wojna światów ma klimacik zbliżony do książki, pamiętam że gdy ją czytałęm targały mną podobne uczucia jak podczas lektury. Więc mimo wszytstko mogę powiedzieć że to co najważniejsze (klimat), na ekran przeniesione zostało.

Filmowe diuny były bardzo płytkie fabularnie, wogóle nie poruszały warstwy filozoficzno duchowej, która w cyklu Diuny jest najważniejsza. Cały cykl Diuny to coś w rodzaju traktatu filozoficznego, zastanawiam się, czy to wogóle można zekranizować. Akcję pewnie da sie uchwycić w kadr. O wiele trudniej byłoby z przesłaniem powieści, jej głębią, wieloznaczeniowością i uniwersalnością zawartychw niej prawd. A bez tego Diuna nie byłaby Diuną... I jeszcze jedno: Dlaczego u diabła w każdej próbie ekranizacji diuny ornitoptery wyglądają jak pudełka i wywołują ataki śmiechu? Czy nie można wymyslić dla nich jakiegoś ładnego, zgrabnego i mieszczącego się realich książki modelu? Brak dokładnego opisu pojazdu nie upoważnia do olania w ekranizacji jego wyglądu.
Anonim
Anonimowy
#24 - Wysłana: 19 Kwi 2006 08:38:09
Odpowiedz 
Dlaczego u diabła w każdej próbie ekranizacji diuny ornitoptery wyglądają jak pudełka i wywołują ataki śmiechu? Czy nie można wymyslić dla nich jakiegoś ładnego, zgrabnego i mieszczącego się realich książki modelu?

Co do ornitopterów, to mi się bardzo podobały te "narysowane" dla pierwszej gry DIUNA na PC. Co prawda nie były tam zbytnio animowane (tylko rozkładały skrzydła), ale zrobione dzisiejszymi metodami w filmie mogłyby "pokazać pazurki".
Lekkość, elegancja i jednocześnie prostota....
szwagier
Użytkownik
#25 - Wysłana: 19 Kwi 2006 10:47:51
Odpowiedz 
Według mnie dobrym rozwiązaniem byłaby ekranizacja Diuny w formie serialu ale dobrego serialu na wysokim poziomie. Można wtedy zmieścić wszystko, bo się rozkłada na kilkanaście godzin.
Arthanis
Użytkownik
#26 - Wysłana: 19 Kwi 2006 17:08:51
Odpowiedz 
Ornitoptery w "growych" Diunach wyglądają rzeczywiście o niebo lepiej. Ale nawet tym z Emperor: Battle for dune brakuje odrobiny oczekiwanej przezemni gracji ruchów... Ornitoptery powinny naśladować ruch ptaków, a nie machać bezładnie płaskimi skrzydłami przyczepionymi do jakichś zawiasów...
W wypadku mini-serialu pojawia sie ryzyko zgubienia głównego wątku i rozmienienia akcji, jak by nie patrzeć dość zwartej, na drobne. Całość nie byłaby juz tak ekscytująca. Ponieważ wiele fragmentów to rozprawy o charakterze czysto filozoficznym, w wypadku serialu mogłoby to zaowocować usunięciem ważnych dylematów bądź nudnymi odcinkami(bo reżyser niekoniecznie musi rozumieć że monolog może się nie ograniczać do pokazywania twarzy bochatera przez 15 minut). O wiele lepszym pomysłem wydaje mi się jeden 5-6 godzinny film. Tylko kto by tyle wysiedział w kinie?
Dyplomata
Użytkownik
#27 - Wysłana: 20 Kwi 2006 12:11:41 - Edytowany przez: Dyplomata
Odpowiedz 
The D napisał :
Alien vs. Predator ... Akcja jest jakaś taka nijaka a nastrój, który był
podstawą poprzednich części szybko pryska.


Nastrój nie jest dobry ?
Proponuję , żebyś obejrzał " Obcy 3 " , a uznasz AvP za bardzo dobry film .

Wojna światów ... poza efektami specjalnymi spokojnie możnaby go
wepchnąć do kina klasy B.


Jeżeli jest , to stwierdzenie , to można się z nim zgodzić .
Jeżeli jednak jest , to zarzut , to się nie zgadzam - mnie rzeczony film
podobał się .

Diuna - ta książka chyba rzeczywiście jest zbyt bogata aby ubrać ją w
ramy filmu. Ekranizacja Lyncha wywołała u mnie skręt kiszek ...
3-odcinkowy miniserial był znacznie wierniejszy oryginałowi, ale i tak
pozostawił wrażenie płytkości ...


Film Lyncha zły ?
Pozwolisz , że się nie zgodzę . Wprawdzie bardziej lubię filmy w stylu
wspomnianej " Wojny światów " , ale mimo to dzieło Lyncha
spodobało mi się . Nie uważam jego za najlepszy film s-f , ale jeżeli
komuś podoba się np. " Odyseja kosmiczna 2001 " (dla mnie jest
nieco nużąca) , to polubi również film " Diuna " .
Pah Wraith
Użytkownik
#28 - Wysłana: 20 Kwi 2006 12:59:27
Odpowiedz 
nieco

Kwadrans oglądania jak gość obraca się podczas spaceru w kosmosie podczas gdy z głośników słychać jego sapanie i syk powietrza dostarczanego do skafandra...
Jest mniej dynamiczny od ST TMP, a myśłałem, że to niemożliwe
Picard
Użytkownik
#29 - Wysłana: 20 Kwi 2006 14:51:27 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Dyplomata

Nastrój nie jest dobry ?
Prponuję , żebyś obejrzał " Obcy 3 " , a uznasz AvP za bardzo dobry film

To my chyba żyjemy w różnych rzeczywistościach- w jakiś tajemniczy sposób połączonych tunelem podprzestrzennym czy jakimś innym kosmicznym fenomenem - , w których odpowiednio trzeci Obcy jest znaczne lepszy od AvP a w drugiej jest zdecydowanie na odwrót. Ja oczywiście bytuje sobie spokojnie w tym pierwszym wymiarze i uważam, że Alien III to jedna z najlepszych cześci klasycznego dreszczowca opowiadającego o zmaganiach Ripley z Xenemorfami, zrealizowany przez twórcę legendarnego ,,Siedem", zaś AvP to film niejaki, działko reżysera ,,Event Horizont", obraz przeznaczony przede wszystkim dla widzów strasznie jeszcze młodych i nie obeznanych jeszcze w tym gatunku flmu. Na wstępie krytyki AvP należy zauważyć, że realizowanie filmu na podstawie komiksów i gier, które to swe istnienie zawdzięczają innym, kultowym filmom to przejaw pewnego rodzaju głupoty- wystarczyło trzymać się ekranowych pierwowzorów postaci Predatora i obcego a wtedy starcie obu kosmicznych bestii mogło by się okazać widowiskiem dosć ciekawym. Drażnia więc w przypadku AvP niezgodności z kanonem obu opowieść: Predatory lubowały sięw cieple, tutaj grasują po Arktyce, czy też Antarktydzie, ich uzbrojenie oraz wygląd nie odpowiadają pierwowzorowi a sposób zachowania się wobec ludzi jest mocni- jak na tą rase niekonwencjonalny. Bohaterowie tego filmu zachowują się jak idioci, robiac wszytko, zeby zginać- w końcu jeśli ekspert od wspinaczki i survivalu powie żeby członkowie jego gróby się nie rozdzielali to każdy od razu będzie się starał samodzielnie zwiedzać okolice. Scenariusz jest przekombinowany i właśnie z tego powodu mocno bzdurny w porównaniu z pierwowzorami, które skupiały się na straszniu nie starajac się być szczegołnie oryginalne w warstwie fabularnej co wyszło zarówno ,,Obcym" jak i ,,Perdatorom" zdecydowanie na zdrowie. W dodatku wspomniany scenariusz ma charakter mocno hybrydowy: trochę Obcego, nieco Predatora, plus ,,Coś" oraz ,,Stargate"... Ponaddto film ten jest mocno dziecinny- zero krwi, ,,kreskówkowe" mordobicie- i pozbawiony jakiegokolwiek głębszego przesłania, którego mimo wszytko w oryginałach można się było doszukać. Pisze to wszytko nie dlatego ,ze chce kogoś urazić, ale dlatego że pragne wreszcie podzielić się moimi żalami nad kierunkiem, w którym poszły obie serie o kosmicznych stworach.
Dyplomata
Użytkownik
#30 - Wysłana: 20 Kwi 2006 16:28:03
Odpowiedz 
Picard napisał :
uważam, że Alien III to jedna z najlepszych cześci

Nie twierdzę , że AvP jest lepszy od " Obcego " .
Porównałem z nim (AvP) część 3 , ponieważ mnie zdecydowanie
się ona nie spodobała . Powód ? Po częsci historia , jako taka ,
a po częsci brak (u mnie) " wczucia się " w postacie . O ile
w części 1 bohaterami byli górnicy , a w drugiej żołnierze ,
o tyle w 3 byli nimi więźniowie - efektem była niemożność
identyfikacji (nie robię tego zawsze , ale czasami miło
jest pomarzyć sobie o byciu kimś innym , ale więźniem
na odległej planecie już raczej nie ) .
Mnie najbardziej spodobały się części 1 i 2 " Obcego " .
 Strona:  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Nedznicy kina SF?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!