USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / LEM
 Strona:  ««  1  2  ...  6  7  8  9  10  ...  13  14  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#211 - Wysłana: 7 Maj 2013 10:12:46
Odpowiedz 
Pomysły mają ci lemowscy bohaterowie...

Tacy na przykład Trurl z Klapaucjuszem blogują (i to podszywając się pod Erga Samowzbudnika):
http://erg.samowzbudnik.salon24.pl/posts/
http://mos-fet.salon24.pl/posts/

I Tichy też...
http://okruhy.salon24.pl/posts/
Q__
Moderator
#212 - Wysłana: 17 Maj 2013 22:50:14
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#213 - Wysłana: 21 Maj 2013 14:24:03
Odpowiedz 
"Summa technologiae" doczekała się (w końcu) anglojęzycznego przekładu:
http://www.newscientist.com/article/mg21829172.200 -a-brilliant-trip-back-to-the-technological-future .html
Q__
Moderator
#214 - Wysłana: 27 Maj 2013 21:28:03
Odpowiedz 
Jo_anka
Użytkownik
#215 - Wysłana: 28 Maj 2013 19:05:10
Odpowiedz 
http://szwarcman.blog.polityka.pl/2013/05/25/trull -bez-klapaucjusza/

http://www.opera.poznan.pl/page.php/1/0/show/3189/


Cyberiada w wersji... operowej! Wystawił tę operę Poznański Teatr Wielki, więc jedynie Poznaniacy (nie wiem czy ktoś z Forumowiczów mieszka w tamtej okolicy) i tylko dzisiaj przed letnią przerwą mają okazję to obejrzeć (w czerwcu nie ma tego w repertuarze).
Q__
Moderator
#216 - Wysłana: 28 Maj 2013 20:00:15
Odpowiedz 
Jo_anka

Jo_anka:
Cyberiada w wersji... operowej!

Jeszcze filmik wyjęty spod linki:
http://www.youtube.com/watch?v=5Q7gOJLR5mk
I wywiadzik:
http://www.radiomerkury.pl/informacje/muzyczne/krz ysztof-meyer-o-cyberiadzie-film.html
Q__
Moderator
#217 - Wysłana: 25 Sier 2013 19:26:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#218 - Wysłana: 1 Wrz 2013 23:13:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
"Solaris" Soderbergha, a ST (konkretnie "The Managerie") i jeszcze o Dicku jest po drodze:
http://grlucas.net/2003/08/23/soderberghs-solaris/
(Czyli: Lem od Treka nie ucieknie, ani... Trek od Lema.)

EDIT: i jeszcze Pirx vs Trek, poniekąd:
http://konigsberg.blogspot.com/2011/05/tales-of-pi rx-pilot.html
http://www.goodreads.com/review/show/220571688
*Zabawne przy tym, że jak u nas odnoszono Treka do Lema, tak tam Pirxa do Roddenberry'ego.)

A na dokładkę takie coś (i z Pirxem i z Warpem):
http://www.deltami.edu.pl/temat/astronomia/2013/04 /27/Opowiesci_o_podrozach_w_Kosmos/

A tu - już bez Treka - o "Solaris" powieściowym, acz filmy wspomniane:
http://www.shinygun.com/articles/80
Q__
Moderator
#219 - Wysłana: 18 Wrz 2013 02:41:06
Odpowiedz 
O ekranizacjach Lema (wygrzebał Smok Eustachy z forum.lem.pl):
http://esensja.stopklatka.pl/film/publicystyka/tek st.html?id=17136
Kor
Użytkownik
#220 - Wysłana: 7 Paź 2013 16:15:29 - Edytowany przez: Moderator
Odpowiedz 
Kontynuacja z wątku (na dole strony):

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=1866&page=1#msg270380

Q__:
Kelvin, ten powieściowy, tak jednak nie sądzi, w przeciwieństwie do obu Kelvinów filmowych.
Jego "wiara" jest tylko przekonaniem, że jeszcze czegoś można się dowiedzieć, okupując to zapewne straszną/gorzka ceną (stad okrutne cuda). W ostatecznym rachunku wygrywa siebie. Kelvinów filmowych nie stać na takie finalne harde podniesienie głowy...

Owszem, ale jest to dość gorzkie podniesienie głowy. Uświadomiwszy sobie swoje granice i bezsilność w pewnych sprawach, czyli właściwie swoją ludzką kondycję, Kelvin wybiera życie. Ustanawia się jako człowiek. Zostawia coś za sobą.

Ale to właśnie oznacza tyle, że w pewnych rzeczach, człowiek może jedynie pogodzić się ze swoją bezsilnością (przeszłość, granice poznawcze), a tam gdzie nie sięga jego wiedza, może najwyżej wybrać w co chce wierzyć (i tylko najwyżej wierzyć, wiara zawsze zakłada możliwość złudzenia). Jedyne czego może być pewien, to właśnie owych krwawych cudów, czyli ludzkiego życia właśnie, takiego jakie jest, uwikłanego w te tragizmy. I to właśnie wobec tego Kelvin podnosi głowę. Godzi się ze swoją skończonością.

Q__:
To akurat wyszło Ci chyba głębiej niż planowałeś. Przypomina się LUCA i... Evangelion (zadziwiający zresztą serial łączący w równej proporcji wielką głębię i niesamowity pop-kicz).

Nie odwoływałem się do tych filmów, bo ich nie znam. Natomiast Solaris posiada nastrojowość bliską jakoś egzystencjalizmowi (którą to filozofię znam po łebkach), a w każdym razie można się czegoś takiego doszukać. Egzystencjalizm bywa różny - Sartre np. uznał, że jest to optymistyczne odkrycie, że człowiek w istocie zależy sam od siebie i sam sobie nadaje znaczenie.

Natomiast według mnie to jest właśnie podstawą tragiczności egzystencji (we wszelkich możliwych literackich wcieleniach) i Solaris też jest książką raczej tragiczną, z nutą jedynie nadziei (ale raczej takiej opartej na gorzkiej rezygnacji z pewnych "marzeń"; coś jak porzucenie marzeń o powrocie do dzieciństwa, czy niewinności, jakiejś jedności bytowej).

Sartre już na samym początku jednak czyni przeciwstawienie między jaźnią, a bytem. Byt jest swego rodzaju całością, zamkniętą w sobie, jest bo jest. Człowiek natomiast, jaźń, wyłoniła się z bytu i natychmiastowo została mu przeciwstawiona. Człowiek jest w pewnym sensie nie-bytem. Nicością. Nie posiada żadnej podstawy, zakorzenienia, ponieważ posiada wolność. Jest jakby wypluty z bytu.

Przy tym - dodajmy - psychologicznie przynajmniej, wciąż tęskni za jakąś większą całością, za powrotem do jakiejś jedności, którą może sam sobie wymyśla (tak to oceniłby Sartre).

Ja się po prostu nie zgadzam, że Solaris podziela tu jakiś radosny optymizm ustanawiania samego siebie przez człowieka. "Krwawe cuda" to nie jest szczególnie radosna fraza. Kelvin podnosi czoło w takim sensie, że dokonuje wyboru sprostania życiu. Nie w tym sensie, że życie traci tragizm tak głęboko zarysowany w tej książce.
Q__
Moderator
#221 - Wysłana: 7 Paź 2013 16:26:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kor

Kor:
Kontynuacja z wątku (na dole strony):

Przeedytowałem link na bezpośredni do adekwatnego postu.

Kor:
Nie odwoływałem się do tych filmów, bo ich nie znam

Evangelion, Evangelionem (acz sadzę, że by Ci mógł przypaść do gustu), ale LUCA to nie fikcja filmowa, a hipoteza, o której szerzej pisałem gdzie indziej:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=1173&page=21#msg249280

Kor:
Solaris też jest książką raczej tragiczną, z nutą jedynie nadziei

To jednak identycznie rozumiemy tę powieść. (W tym zakresie...)

Kor:
Człowiek jest w pewnym sensie nie-bytem. Nicością. Nie posiada żadnej podstawy, zakorzenienia, ponieważ posiada wolność. Jest jakby wypluty z bytu.

Co ten Sartre p***, dowiódł kto, ze wolna wola istnieje?

Kor:
Ja się po prostu nie zgadzam, że Solaris podziela tu jakiś radosny optymizm ustanawiania samego siebie przez człowieka.

Znów: oczywiście. Tym bardziej, że ustanowiła go Harey, swoją ostateczną ofiarą.
Kor
Użytkownik
#222 - Wysłana: 7 Paź 2013 16:38:08 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
No i nie mogę edytować , więc wklejam tu:

To podniesienie czoła jest oparte na przyznaniu własnej bezsilności. Nie tylko bezsilności wobec czasu (Harey), ale także bezsilności niewiedzy! To właśnie przyznanie, że jest coś co wykracza poza moją wiedzę, tworzy przestrzeń istotowej niepewności. Jest coś czego nigdy nie będę wiedział. Coś niewiadomego z natury. Ta właśnie przestrzeń, taka właśnie przestrzeń, jest otwarciem tej dziedziny, gdzie ludzie sytuują "coś więcej". Nie wiem co jest, a więc ostatecznie coś może być (i równie dobrze może nie być). Nie wiem i nigdy nie będę wiedział.

Mogę intelektualnie spojrzeć w pewien punkt, leżący poza pewną granicą, w którym nie ma odpowiedzi. Punkt w którym ogniskują się pewne ludzkie pragnienia. To właśnie jest tajemnica. Nie zagadka, jaką można z definicji rozwiązać - tajemnica.

Można powiedzieć, że właśnie w ten sposób Kelvin odkrywa dla siebie swoją skończoność, z którą wcześniej nie mógł się pogodzić (a nawet chyba nie bardzo ją rozumiał). I to właśnie to mu daje siłę, żeby sprostać kolejnym krwawym cudom. Już jako człowiek, który rozumie co to znaczy być człowiekiem. Nie oznacza to, że uwierzył w Boga. Oznacza to, że odnalazł miejsce w jakim może się ukrywać Bóg (i inne ludzkie pragnienia). Nie przekroczył naiwnie tej granicy, ale dostrzegł jej istnienie. Zrozumiał, powiedzmy, swoją nikłość. I zaakceptował ją.

Nie żadna hardość więc, a siła wyniesiona z pokory wobec ogromu świata i swojej (ludzkiej) ograniczoności. Natomiast z pewnością przyznać to przed sobą i nie ugiąć się, nie uciekać, lecz właśnie znaleźć w tym siłę, by mierzyć się z codziennością, nie szukać już jakichś złudzeń, lecz przyznać przed sobą, że się nie wie, to jest wyraz ludzkiej siły woli. I tutaj można doszukiwać się hardości. Ale ta zakłada w pewnym stopniu pychę, bezczelność. Ja tego tutaj nie widzę. Widzę odwagę mierzenia się ze światem pozbawionym łatwych wiar, owszem, ale też ze światem, który dla człowieka zawsze będzie tajemnicą, zawsze będzie zawierał owo "może", którego nie sposób rozstrzygnąć.

Można to ująć tak - Kelvin przechodzi transformację w której łatwe tak lub łatwe nie, naiwne chwytanie się fantomów, zostaje przekroczone, zmienia się w filozofię, gdzie już takich rozstrzygnięć nie ma, jest tylko świadomość skończoności ludzkiej, świadomość wikłania się człowieka w sploty różnych pragnień i świadomość, że nie na wszystko możemy mieć odpowiedzi. Jest to zarazem świadomość tragiczna, bo na zawsze odbierając rozwiązania dostępne tu i teraz, zawsze zawiera możliwość, że we wszystkim innym możemy się łudzić. Prawdziwa tajemnica jest zawsze możliwością złudzenia (czy nie to jest właśnie prawdziwa obcość?). Równie dobrze więc, wszystko może być już u zarania stracone, a jednak Kelvin stawia czoło przyszłości, czekającym tam na niego krwawym cudom (karnawał życia zawsze będący też danse macabre).

Przypuszczam, że psychologicznie jest to właśnie to miejsce, które nie potrafią z pełną świadomością odczuć ludzie, którzy zbyt sztywno biorą swój ateizm. Nie jako wiarę opartą o uprawdopodobnienia (co ma sens), ale jako jakiś fakt (co jest absolutnie pozbawione logicznego sensu).

Q__:
Co ten Sartre p***, dowiódł kto, ze wolna wola istnieje?

Próbował i może sam sądził, że dowiódł. To jednak jest bez znaczenia. W ramach egzystencjalnego doświadczenia człowieka, to wszystko ma sens także przy takim rozumieniu wolnej woli, które polega na jej złudzeniu. Chodzi bowiem raczej o psychologię pewnych odniesień, o nasze poczucie wolności, braku ukorzenienia w czymś większym, niż o abstrakcyjny fakt, czy istnieje absolutna wolność.
Q__
Moderator
#223 - Wysłana: 22 Paź 2013 16:05:29
Odpowiedz 
Eviva
Użytkownik
#224 - Wysłana: 6 Lis 2013 17:23:00 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#225 - Wysłana: 7 Lis 2013 00:23:24
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Eviva recenzuje Lema

Zgrabnie - i miło, ze ktoś poza mną jeszcze "Człowieka..." lubi - ale merytorycznie wetknę cztery szpile...
1. Wiesz zapewne nie gorzej niż ja, że "Eden..." powstał po "Człowieku...", więc pisanie jeszcze w "Edenie" to licentia poetica, IMHO zbędna.
2. Stosunek Mistrza do ST nie był - jak się utarło - skrajnie negatywny, a raczej miłosno-nienawistny, bo klął, ale oglądał z zapałem, do ENTka i B5 włącznie, jak syn jego zaświadcza we wspomnieniach.
3. Z tymi Amerykanami zawsze źle przedstawianymi też uproszczenie, bo taki np. Kelvin brzmi na jednego z nich, Hal Bregg takoż, a nie są to znów bandziory. (Hogarth też zresztą chyba został obywatelem Ju-Es-Ej.)
4. Nie jest prawdą, że "Człowiek..." się nie ukazał w Polsce, czy komuna była nań cięta. Ukazał się, co prawda, tylko w gazecie, w 1947. (Inna sprawa, że w owym czasie Bierut robił za bezpartyjnego katolika, przykręcanie śruby przyszło potem.
No i - rozumiem, że trochę ad usum delphini miałaś pisać (co i uproszczenia tłumaczy) - ale warto było chyba nadmienić, że "Człowiek..." to poniekąd lemowska dyskusja z "Wojną światów" Wellsa. Pamiętajmy, że stary Herbert George był dla młodszego Klasyka b. istotnym punktem odniesienia.

ps. a tam nawiasem to "Człowiek" jest jednym z tych nielicznych "lemów", z których byłby świetny, a niegłupi, blockbbuster...
Eviva
Użytkownik
#226 - Wysłana: 7 Lis 2013 07:35:53
Odpowiedz 
Q__:
tylko w gazecie, w 1947.

Ale w osobnej książce nie...

Q__:
Wiesz zapewne nie gorzej niż ja, że "Eden..." powstał po "Człowieku...", więc pisanie jeszcze w "Edenie" to licentia poetica, IMHO zbędna.

Nie pojmuję tego zarzutu.

Q__:
Z tymi Amerykanami zawsze źle przedstawianymi też uproszczenie,

Nie takie całkiem uproszczenie... trochę jednak
Q__
Moderator
#227 - Wysłana: 7 Lis 2013 12:16:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Ale w osobnej książce nie...

Z tym, że była to raczej decyzja samego Lema, który wypierał - wręcz wstydził - się tej książki, jak później "Obłoku..." i "Astronautów" zresztą, póki się nie dał przekonać do zmiany zdania*.

* skądinąd całe szczęście, bo Mistrz słabujący, to nadal jest wysoki poziom na tle ogółu SF... no i czytelnik ma dzięki temu okazję śledzić całość pisarskiej ewolucji Lema...

Eviva:
Nie pojmuję tego zarzutu.

Zwróć uwagę na ten fragmencik swojej recenzji:

"Nawet zorganizowane społeczeństwo, z jakim mamy do czynienia w „Edenie”, pozostaje niezrozumiałe dla ziemskiej delegacji mimo pomocy komputera lingwistycznego. Chociaż na podstawie (mocno utrudnionej) rozmowy z miejscowym astronomem Ziemianie budują sobie pewien obraz edeńskiego społeczeństwa, nie moga mieć żadnej pewności, czy nie jest on z gruntu fałszywy. W końcu, jak mówi jeden z bohaterów „rozumiemy go o tyle, o ile zrozumie go komputer”. Mimo to porozumienie jest, przynajmniej iluzoryczne. O czymś takim nie ma już mowy w „Człowieku z Marsa”."

Przez to "już" ma się wrażenie jakby "Człowiek..." powstał PO "Edenie".

Eviva:
Nie takie całkiem uproszczenie...

No, prawdą jest, że sporo im dokładał... ("Klient PANABOGA", "Podróż dwudziesta szósta i ostatnia", "Jacht 'Paradise'", wstęp do "Pamiętnika...", Atlantydzi z "Obłoku..." i pomniejsze antyimperiałki wtykane tu czy ówdzie...)

Faktem jest też, że pochodzenie Kelvina czy Bregga nie jest nigdzie jednoznacznie określone.
Q__
Moderator
#228 - Wysłana: 15 Lis 2013 20:40:12
Odpowiedz 
Dyskusja o "Obłoku...", która skręciła w kierunku rozważań czy Lem pisał, czy też nie pisał SF, miejscami ciekawe argumenty:
http://www.weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t =15061
Człowiek nigdy nie wie co mu się wygugla...
Q__
Moderator
#229 - Wysłana: 22 Gru 2013 11:21:04
Odpowiedz 
Ukazała się lemowska ciekawostka niebeletrystyczna "Sława i Fortuna. Listy do Michaela Kandla 1972-1987" oto co ma o niej do powiedzenia M. Oramus:
http://www.galgut.eu/recenzje/non-fiction/transatl antycki-translator/
Q__
Moderator
#230 - Wysłana: 18 Sty 2014 16:12:05
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#231 - Wysłana: 16 Lut 2014 21:40:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
"Dekada literacka" o trzech wersjach "Solaris":
http://www.dekadaliteracka.pl/?id=3811

EDIT: i jeszcze videorecenzja "Solaris" słynnego Slavoja Žižka:
http://www.youtube.com/watch?v=DNq-_unoG7c
Sami oceńcie czy warta więcej od jego wagnerowskich rozważań:
http://www1.rfi.fr/actupl/articles/108/article_651 5.asp
Q__
Moderator
#232 - Wysłana: 19 Lut 2014 16:52:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wybrane listy z w/w (#229) "Listów...":
http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3283028,lis ty-stanislawa-lema,id,t.html

Wywiad "Lem - istota nieznana", w którym Rottensteiner pastwi się nad Mistrzem przy wtórze Marka Oramusa (z "Bogowie Lema", wyd. Kurpisz 2007):
http://niniwa22.cba.pl/lem_istota_nieznana.htm
Zawierający ciekawostkę na temat - prawdopodobnie spalonych - lemowych powieści/projektów powieści*:

"- W artykułach o Lemie, które pan pisywał w latach 70. do literackiej prasy niemieckiej wspomina pan o powieści "Rozbitek", którą Lem zniszczył i nigdy nie opublikował, a także o innych 70 procentach jego tekstów, które nie ujrzały światła dziennego na skutek wysokich wymagań Lema. Proszę powiedzieć coś więcej o tych ineditach.

Rottensteiner: - Nie pamiętam, czy pisałem o powieści "Rozbitek" i o tym, że Lem zniszczył 70 procent tego, co napisał. Natomiast pamiętam artykuł w magazynie "Polska" (wydawanym także po angielsku i niemiecku), w którym Lem mówił o nieukończonej powieści i najprawdopodobniej był to "Rozbitek". W wywiadach Lem wspominał wiele razy, że ma marnotrawną metodę pisania; twierdził, że jeśli nie jest zadowolony z efektu, to nie poprawia tekstu, ale zaczyna od początku, a starą wersję wyrzuca. Tak że jeśli powieść liczy 200 stron, to naprawdę napisał kilka razy tyle (jak w przypadku "Solaris") i że wiele jego rzeczy skończyło w koszu na śmieci. W przypadku "Wizji lokalnej" zmienił metodę - ta książka została złożona z kilku fragmentów. Wyabstrahowałem z jego listów kawałek o powstawaniu tej powieści i wydrukowałem po angielsku w "SF Studies".
Lem wspominał kilka projektów, których nigdy nie ukończył, ale nie wiem, czy rozpoczął samo ich pisanie. Np. wspomniał o zbiorze recenzji z książek, które nie istnieją, ale zasłużyły na to, by być napisane. Większość nieukończonych tekstów wykorzystał później. Np. przez lata wspominał, że pisze nowe opowiadanie o Pirxie. Nigdy do tego nie doszło, ale już istniejący fragment został opublikowany lata później pod tytułem "Las Birnam" jako początek powieści "Fiasko". Tak że wątpię, czy istnieje wiele jego niedokończonych tekstów. Wspomniał też kiedyś o powieści kosmicznej, która miała być czymś w rodzaju "Tristana i Izoldy", opowieścią o kochankach, którzy nie mogą być razem, ale nie wiem, czy tylko ją rozważał, czy też rozpoczął samo pisanie. Jeśli istnieją takie teksty, muszą pochodzić sprzed wielu lat, bo podczas pobytu w Wiedniu nie pisał żadnej fikcji, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo."


Skoro zaś o listach S.L. do F. R. mowa oto w/w fragmenty o powstaniu "Wizji lokalnej", po angielsku:
http://www.depauw.edu/sfs/abstracts/a40.htm#wizja

I jeszcze strona poświęcona Lemowi na Culture.pl:
http://culture.pl/pl/tworca/stanislaw-lem


* Zaciekawiło mnie to... Czy ten "Rozbitek" to byłoby coś a'la pierwsza część "Na Srebrnym Globie", a znów "Tristan i Izolda" - funkcjonowaliby może w ramach dylatacji czasu jak Mandella i Potter haldemanowscy (z "Wiecznej wojny") lub Siri i jej amant z "Hyperiona"? O "Lesie Birnam" wiedziałem.
Q__
Moderator
#233 - Wysłana: 13 Kwi 2014 14:35:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ewidentny plagiat z "Ostatniej podróży Ijona Tichego"* (chyba, żeby koincydencja, jak te małpy z maszynami i zegarmistrz ślepy?):


* "- A dlaczego jest mi coraz zimniej? spytałem może trochę nie do rzeczy, bo nie wiedziałem, czy krew ścina mi się w żyłach od zasłyszanego, czy naprawdę robi się coraz chłodniej.
- Ano tak - odparł mój gospodarz. Proszę spojrzeć na horyzont z łaski swojej, to się pan przekonasz...
Spojrzałem więc z wysokości wieżowca, na którym stał penthouse i zauważyłem w oddali błękitnawe lśnienie.
- Coś tam błyszczy, ale co? - spytałem. - Lodowce - odrzekł krewny Tarantogi. - Bo klimat się ociepla, uważa pan? Już od dawna synoptycy spostrzegli, że im cieplej się robi, tym zimniej.
- Coś pan, przecież to się sprzeciwia logice...
- Jak pan uważa. Meteorologowie umieją to wyjaśnić. Mam nawet nagrane wyjaśnienie jednego dobrego fachowca... Chce pan posłuchać?
- Wolałbym kożuszek - odparłem. - Co mi pan na koniec radzi, żebym robił?"
Q__
Moderator
#234 - Wysłana: 17 Kwi 2014 00:19:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Właśnie zobaczyłem... ilustracje do audiobooka... W dodatku "Niezwyciężonego":
http://audioteka.pl/niezwyciezony/

Przykłady:


I taka oto lemowska aluzja w EVE:
https://gate.eveonline.com/Profile/Rohan%20Horpach
http://evewho.com/pilot/Rohan+Horpach

EDIT:
Warto dodać, że z okazji jej debiutu na amerykańskim rynku poświęcili "Summie technologiae" cały numer "Science Fiction Studies" w zeszłym roku:
http://www.depauw.edu/sfs/covers/cov121.html

Skądinąd były już numery "SFS" poświęcone Mistrzowi:
- w '86:
http://www.depauw.edu/sfs/covers/cov40.htm
- i w '92:
http://www.depauw.edu/sfs/covers/cov57.htm
Queerbot
Użytkownik
#235 - Wysłana: 23 Kwi 2014 14:53:44
Odpowiedz 
Po lekturze "Solaris" nasuwają mi się dwa wnioski - Lem był bardzo inteligentnym człowiekiem z bardzo ciekawymi pomysłami, natomiast średnim pisarzem.

Pomysł z oceanem jest bardzo dobry, natomiast fabuła, jak dla mnie przynajmniej, była kompletnie nieinteresująca, bohaterowie poprowadzeni przedziwnie, ich rozmowy, przemyślenia i postawy bardzo nieautentyczne. Czekałem na momenty, w których bohater szedł do biblioteki i czytał o długoniach itp, bo te fragmenty były jak ciastka z kremem, natomiast reszta... no cóż.
pirogronian
Użytkownik
#236 - Wysłana: 23 Kwi 2014 15:27:27
Odpowiedz 
Queerbot:
fabuła, jak dla mnie przynajmniej, była kompletnie nieinteresująca, bohaterowie poprowadzeni przedziwnie, ich rozmowy, przemyślenia i postawy bardzo nieautentyczne.

To ciekawe, bo ja miałem dokładnie przeciwne odczucia... Jak twoim zdaniem powinna wyglądać fabuła?
Queerbot
Użytkownik
#237 - Wysłana: 23 Kwi 2014 15:50:53
Odpowiedz 
pirogronian:
To ciekawe, bo ja miałem dokładnie przeciwne odczucia... Jak twoim zdaniem powinna wyglądać fabuła?

To, jak powinna wyglądać to sprawa pisarza, natomiast efekt tutaj jest dla mnie niesatysfakcjonujący. Bohaterowie miotają się, ukrywają przed sobą, nikt z nich nie próbuje właściwie wyjaśnić zagadki tych widziadeł, chowają przed sobą swoje dociekania, ich rozmowy to często bełkot pół-słów i niedomówień. Jak na misję kosmiczną w zamkniętej stacji mają bardzo niewielkie kompetencje społeczne. Nie mówię, że to jest zła książka - pomysł jest bardzo ciekawy, ale wykonanie średnie. Bardzo chętnie przeczytałbym tomy solarystyczne, to wydało mi się świetne.
Q__
Moderator
#238 - Wysłana: 23 Kwi 2014 16:19:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Pomysł z oceanem jest bardzo dobry, natomiast fabuła, jak dla mnie przynajmniej, była kompletnie nieinteresująca, bohaterowie poprowadzeni przedziwnie, ich rozmowy, przemyślenia i postawy bardzo nieautentyczne.

Ha, piszesz jak Toeplitz, który miał Kelvina za niewiarygodnego psychologicznie...

Mnie też - przyznam - bohaterowie "Solaris" irytowali, tą trojaką formą ucieczki przed światem (jedyny, który cokolwiek robił jeszcze jako badacz był Sartorius, ale ten poczynał sobie niczym Mengele) z tym, że należy to chyba widzieć na tle ówczesnej SF, w której dostawaliśmy samych papierowych herosów. Lem dał nam przeciwwagę dla nich. Oraz filozofii egzystencjalizmu, b. modnej wtedy. Lem - zdaje się - jej ulegał.

No i ta trojakość postaw to dla mnie - choć powieść Mistrza jest znacznie realistyczniejsza - taki Trekowy teatrzyk trochę, rozpisany na postacie, które mają - niczym TOSowe Big Trio, nie przymierzając - symbolizować pewne skrajne podejścia do świata. Przy czym test z człowieczeństwa zdała tam, jak dla mnie, tylko istota, która człowiekiem w sumie nie była - Harey.

ps. A'propos:
http://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f24/19.html

EDIT: i jeszcze jedna recenzja w/w powieści:
http://goldenapplesofthewest.blogspot.com/2013/08/ stanisaw-lem-solaris-1961.html
Q__
Moderator
#239 - Wysłana: 2 Wrz 2014 20:43:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wspominałem tu o tzw.
Q__:
Lem affair

Wracam do tej sprawy, bo wygrzebały mi się dwie ciekawostki, dowodzące zresztą, że w pamięci amerykańskich środowisk owa historia wiecznie żywa.

Pierwsza z nich to wetknięty w środek tekstu epitafijnego o Bradburym, w roli cytatu, słynny artykuł krytyczny Mistrza o SF zza Wielkiej Wody:
http://bltnotjustasandwich.com/2012/06/06/ray-brad bury-bach-and-stanislaw-lem/
(Autor linkowanego lemożerstwa nie wie zresztą, że - nim poznał twórczość Dicka - S.L. to Bradbury'ego właśnie najwyżej z USAńskich autorów cenił.)

Druga znów to tekst epitafijny o Lemie, dla odmiany, również zawierający inkorporowany obszerny cytat; tym razem jest nim poświęcony w/w aferze artykuł niosący informację, że wcześniej zlinkowana lemowa krytyka zachodniej SF... była ponoć doprawiona większą złośliwością i wyposażona w taki, a nie inny tytuł przez... tłumacza (jeśli informacje te są prawdziwe to cała historia doprawdy jest paradna!):
http://www.theconsultant.net/2006/04/stanislaw-lem /

ps. Jest to ta sama sprawa, której poświęcony jest tekst Sterlinga ledwo co przeze mnie wrzucony w topicu o Axanarze. Tekst sugerujący zresztą, że w całej tej historii paru osóbkom chodziło, po prostu, o pozbycie się z rynku arcykonkurenta...
Q__
Moderator
#240 - Wysłana: 10 Paź 2014 22:25:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
 Strona:  ««  1  2  ...  6  7  8  9  10  ...  13  14  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / LEM

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!