USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / LEM
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Madame Picard
Moderator
#91 - Wysłana: 25 Paź 2008 17:05:49
Odpowiedz 
Beyond

socjologia poza najczęściej próżną statystyką NIE JEST NAUKĄ,

Gwoli ścisłości, to statystyka społeczna też nie jest nauką, jest jedynie metodą badawczą (rzeczywiście wyrosłą z dążenia do maksymalnego unaukowienia nauk społecznych). Daje surowy opis w stylu: w ostatnim miesiącu politykę prezydenta popierało x% Polaków, w tym popiera o x% mniej. Ja to nazywam komunikatami o stanach wód ("na Bugu we Włodawie ubyło 5"). Nie jest to oczywiście żadna nauka; co nie znaczy, że statystyka nie dostarcza przydatnych danych, wprost przeciwnie. Jednak aby zyskały one jakąkolwiek wartość, muszą zostać zinterpretowane przez badacza.
Eviva
Użytkownik
#92 - Wysłana: 25 Paź 2008 19:39:25
Odpowiedz 
Madame Picard

Nie przejmuj się. Kiedyś uważano, że chirurg nie jest lekarzem i nie ma prawa nosić tego godnego tytułu. A niektórzy uważają też, że "dziewczyna nie ludzie". Zaś za czasów cesarza Justyniana matematyków uważano za takich samych szarlatanów jak wróżbici i zabroniono im wstępu do stolicy. Teraz jest moda wyżywać się na socjologii.
Beyond
Użytkownik
#93 - Wysłana: 25 Paź 2008 22:20:36 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Madame Picard

Gwoli ścisłości, to statystyka społeczna też nie jest nauką, jest jedynie metodą badawczą

To prawda, mój błąd - nieściśle się wyraziłem. Chodziło mi oczywiście o to, że właśnie w tej sferze socjologia zbliża się do metody przyrodoznawstwa. I rzeczywiście z samego tego faktu niewiele wynika, owo zbliżenie ma na celu jedynie pozyskanie danych wejściowych, które bez interpretacji odległych od tej metody najczęściej pozostają próżną statystyką.

Mówiąc ściślej to socjologia należy do nauk społecznych, które odróżnia się w angielskim od nauk humanistycznych w rodzaju literaturoznawstwa.

Ciekawym zjawiskiem jest wspomniana przez Ciebie memetyka i cały fenomen Dawkinsa. Dawkins w kulturze popularnej to obecnie niemal Einstein, bożyszcze naukowe (szczególnie dla ateistów), a tak naprawdę jego wkład w naukę jest znikomy. Również w sferze teorii ewolucji, gdzie zasłużył się głównie punktem widzenia, a nie czymś co można określić mianem naukowego odkrycia.
Madame Picard
Moderator
#94 - Wysłana: 25 Paź 2008 23:02:55
Odpowiedz 
Eviva

Nie przejmuj się.
A ja się przejmuję?
Ja sama jestem zdania, że socjologia nie jest nauką w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Uznaję odmienność i swoistość nauk społecznych pod względem badanej materii, metod i teorii. I jest to przekonanie, które sobie wyrobiłam na podstawie zajmowania się socjologią od ponad 10 lat, a nie przesąd wynikający z "głębszej niewiedzy" .

Teraz jest moda wyżywać się na socjologii.
A jest? Prawdę mówiąc nie zauważyłam...

Beyond

socjologia należy do nauk społecznych, które odróżnia się w angielskim od nauk humanistycznych w rodzaju literaturoznawstwa
Może ze względu na to, że te działy socjologii, które rozwijały się bujniej w USA (np. funkcjonalizm), miały wielkie ambicje bycia "prawdziwą" nauką?

Dawkins w kulturze popularnej to obecnie niemal Einstein, bożyszcze naukowe
Tia, zauważyłam, że memetyką zachwycają się głównie ci, którzy z naukami społecznymi nigdy się na serio nie zetknęli. To jest taka "niby-nauka niby-społeczna w wersji pop". Choć paru studentów, co mi wyjechali na zajęciach z memami, też pogoniłam - i były to bardzo fajne dyskusje. Na swoje usprawiedliwienie mają jednak tyle, że dopiero się uczą; poza tym mają po 20 lat, a wtedy człowiek wierzy w różne głupoty .

naprawdę jego wkład w naukę jest znikomy. Również w sferze teorii ewolucji, gdzie zasłużył się głównie punktem widzenia, a nie czymś co można określić mianem naukowego odkrycia.
Co do jego wkładu w biologię, to się nie wypowiadam, bo się nie znam. Ale memetyką rzeczywiście robi ludziom wodę z mózgu.
Beyond
Użytkownik
#95 - Wysłana: 26 Paź 2008 04:16:41
Odpowiedz 
Co do owego wkładu w biologię. Poprzednio błędnie się wyraziłem. Gdyby Dawkins odnalazł jakiś zaskakująco świeży punkt widzenia (tzn. dokonał systemowej syntezy oderwanych faktów, która by wyjaśniła pewne zjawiska), to oczywiście dokonałby odkrycia naukowego, gdyż stworzyłby nową teorię.

On jednak zasłyną książką popularnonaukową "Samolubny gen" - bardzo dobrze napisaną - która dokonała 'szokującego' odkrycia... przypomniała to, co wprost wynikało z teorii Darwina

Dawkins poszedł w kierunku tego, iż to gen i jego interes jest jednostką ewolucji, a nie osobnik, czy - tym bardziej - gatunek. Opisał ten punkt widzenia i... został sławny. De facto został sławny ze względu na to, że przypomniał (bo niektórzy w tamtym czasie chyba o tym zapomnieli) o oczywistości wprost wynikającej w darwinizmu. Od tej pory odcina kupony od swojej popularności, czy to wymyślając memetykę, czy prezentując wojujący ateizm.
Eviva
Użytkownik
#96 - Wysłana: 26 Paź 2008 06:45:42
Odpowiedz 
Madame Picard
A jest? Prawdę mówiąc nie zauważyłam...

A ja zauważyłam juz w kilku publikacjach podobne uwagi do tych, jakie wygłosił nasz czcigodny kolega. Inaczej bym się nie wypowiadała.

Co do jego wkładu w biologię, to się nie wypowiadam, bo się nie znam. Ale memetyką rzeczywiście robi ludziom wodę z mózgu.



Nie on pierwszy, nie on ostatni. Ludzie po prostu uwielbiają wierzyć w to, co jest w jakiś sposób chwytliwe, kompletnie przy tym ignorując logiczne oczywistości. Powtarzają jak papugi bzdury, które wyczytali w kolorowych pisemkach lub usłyszeli w Radyju, nie zadając sobie nawet minimalnego trudu, żeby użyć tego instrumentu, które Pan Bóg wpakował im do pustych łbów. Sama w paru dyskusjach zostałam dosłownie zakrakana przez ludzi, którzy z oślim uporem trzymali się swoich przesądów, nie reagując na żadne logiczne argumenty i sprawdzone dowody naukowe. Są jak ludzie ślepi, którzy mogą widzieć, ale nie chcą. Żałosne.
Beyond
Użytkownik
#97 - Wysłana: 26 Paź 2008 13:05:00 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Eviva

A ja zauważyłam juz w kilku publikacjach podobne uwagi do tych, jakie wygłosił nasz czcigodny kolega. Inaczej bym się nie wypowiadała.


Kiedy to najzwyczajniej w świecie prawda

Istnieją istotowo odmienne typy poznania i niektóre z tych typów nie spełniają pewnych (najgłębiej od kilkuset lat zakorzenionych) kryteriów naukowości. Nie przypadkiem mówi się o naukach wyjaśniających (metoda przyrodoznawcza) i naukach rozumiejących (humanistyka, nauki społeczne).

Stwierdza się np. że teoria naukowa powinna dać się falsyfikować (tzn. powinno dać się pomyśleć eksperyment, którego przeprowadzenie rozstrzygnęłoby co do słuszności czy niesłuszności danej teorii). I teraz - sfalsyfikuj teorię metafizyczną, albo punkt widzenia na jakieś dzieło literackie (z definicji dopuszczające nieskończenie wiele spojrzeń). Nie da się!

Stwierdza się np. że teoria naukowa powinna umożliwiać przewidywanie. Tymczasem teorie nauk społecznych (a tym bardziej humanistycznych) raczej usiłują ZROZUMIEĆ, niż dać metodę ścisłego przewidywania, a przynajmniej na tym polu osiągają znacznie więcej. Tworzy się systemy opisu, które bardziej pogłębiają wnikliwość widzenia pewnych dziedzin rzeczywistości przez człowieka (zrozumienie; pytanie: "dlaczego tak jest"), niż dają niejako zewnętrzną metodę przewidywania, że ze stanu A o określonych parametrach, musi nastąpić w określonych okolicznościach i z koniecznością stan B (wyjaśnienie; jeśli zachodzi jakiś fakt, to zachodzi, już nie pytamy "dlaczego", jeśli udowodniliśmy eksperymentalnie że A pociąga za sobą B, to po prostu tak jest i koniec, co najwyżej możemy to wywieść z C, ale nie szukamy tutaj jakiejś metafizyki, tak zwyczajnie JEST). Jedne tłumaczą jak coś się dzieje i odnajdują ogólne, formalne prawidła, drugie dociekają dlaczego tak się dzieje i skłaniają się ku wniknięciu w to co jest, jedne abstrahują niemal całkowicie od człowieka, drugie się stale do niego jakoś odnoszą. Nauki społeczne są jakby pomiędzy.

Jak pytał Gadamer - czym jest owo zrozumienie, które rozumie coś na podstawie tego jak to coś się stało, jak do tego doszło? Miał tutaj na myśli historię i trafnie zauważał, że w historii nie chodzi o potwierdzenie jakiejś ogólnej zasady przez przypadek szczególny, nie chodzi poszukiwanie jakichś prawideł, ale o zrozumienie konkretnego, poszczególnego przedmiotu w jego niepowtarzalności i swoistości. Przyznasz chyba, że to coś zupełnie innego, niż zrozumienie np. w fizyce.

I nie oszukujmy się. Im dalej od metody przyrodoznawstwa, tym mniej ścisłości, a więcej twórczości; tym mniej ogólnych zasad, a więcej "literackiego" opisu; tym mniej jednoznaczności, a więcej "punktów widzenia".

PS. I sprawą dyskusyjną jest w jakich dziedzinach dzieje się tak za przyczyną niewypracowania jeszcze odpowiednich mechanizmów, a jakie są nienaukowe z istoty. Akurat socjologię uważa się za dziedzinę, która w przyszłości ma szansę wypracowania metod, które pozwolą ją zaliczyć do dziedzin ściśle naukowych. Niekoniecznie należy się jednak zgadzać z Comte, że rzecz ma się w socjologii tak jak w meteorologii tzn. że metoda przyrodoznawcza jest tutaj wystarczająca, a niezdolność przewidywania wynika z niewystarczalności danych. Gadamer przykładowo nie zgadza się z możliwością objęcia tą jedną metodą wszystkich dziedzin poznania, opowiada się za swoistością humanistyki i jej metody.
Madame Picard
Moderator
#98 - Wysłana: 27 Paź 2008 10:56:26 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Beyond

Dawkins poszedł w kierunku tego, iż to gen i jego interes jest jednostką ewolucji, a nie osobnik, czy - tym bardziej - gatunek. Opisał ten punkt widzenia i... został sławny. De facto został sławny ze względu na to, że przypomniał (bo niektórzy w tamtym czasie chyba o tym zapomnieli) o oczywistości wprost wynikającej w darwinizmu.
A widzisz, co robi zręczny PR... Ja naprawdę sądziłam, że to jego wkład własny i znaczące odkrycie .

Eviva
ja zauważyłam juz w kilku publikacjach podobne uwagi do tych, jakie wygłosił nasz czcigodny kolega.
Tzn. jakie? Że socjologia nie jest nauką? To akurat nie musi być zarzut ani "wyżywanie się"; poza tym to prawda .

Nie on pierwszy, nie on ostatni. Ludzie po prostu uwielbiają wierzyć w to, co jest w jakiś sposób chwytliwe, kompletnie przy tym ignorując logiczne oczywistości.
Akurat paradoks z memetyką polega na tym, że jest ona pięknie ubrana w szatki nauki, a żeby dostrzec bzdurność tej teorii, trzeba trochę otrzaskać się z wiedzą o społeczeństwie. Socjologowie rwą sobie zatem włosy z głowy, a o memach plotą informatycy i biolodzy, zapewne nie zdając sobie zupełnie sprawy, że to, co powtarzają, nie ma z nauką nic wspólnego. Co jedynie pokazuje, jak cienka jest granica oddzielająca naukę od wiary. Powiedzmy sobie szczerze: kto z nas ma umiejętności zweryfikowania twierdzeń z zakresu fizyki czy biologii? Pewnie też można by nam wmówić wiele bzdur, bo się na tym zwyczajnie nie znamy.

Beyond

Akurat socjologię uważa się za dziedzinę, która w przyszłości ma szansę wypracowania metod, które pozwolą ją zaliczyć do dziedzin ściśle naukowych.
Tak sądzisz? Mnie się wydaje, że jest dokładnie odwrotnie: im bardziej rozwija się socjologia, tym bardziej kładzie nacisk na swą odmienność wynikającą po prostu z charakteru "przedmiotu" badań: jego świadomości i refleksyjności. "Obiektywne prawa" rządzące społeczeństwem próbowali odkrywać najwcześniejsi klasycy i jeśli dziś ich cenimy, to nie za to, ale mimo to. Nacisk na rozumienie to tendencja zapoczątkowana już bardzo dawno - przez Maxa Webera. Dziś nie jestem w stanie wskazać żadnego liczącego się uczonego (może poza jakimiś niedobitkami socjobiologii), który by próbował na serio to robić.
Beyond
Użytkownik
#99 - Wysłana: 27 Paź 2008 11:10:45 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Madame Picard

A widzisz, co robi zręczny PR... Ja naprawdę sądziłam, że to jego wkład własny i znaczące odkrycie

Trzeba Dawkinsowi oddać sprawiedliwość, że sam we wstępie do tej książki przyznaje, iż nie jest to coś czego by ktoś przed nim - choć może z mniejszą konsekwencją - nie powiedział.

Wyjątkowo dziwne wydaje mi się jednak to, że tyle osób popadło podobno w odmienne mniemania - bo jak można w ogóle rozumować odmiennie? Zachodzą mutacje, jeśli dana mutacja daje większą szansę rozrodu, to się rozprzestrzenia w populacji. Jeśli teraz antylopa uzyskuje mutację, która powoduje to, że widząc zagrożenie wydaje z siebie jakiś dźwięk, to nie wiem jak można było to tłumaczyć tym, że mutacja ta rozprzestrzeniła się przez wzgląd na "dobro gatunku". Jeśli nosiciel danego genu sam na tym nie zyskuje, to gen się nie rozprzestrzenia. Tak więc mutacja powodująca wydawanie dźwięku w obliczu zagrożenia musiała dawać zysk dla osobnika noszącego tę mutację (np. poprzez dezorientację drapieżnika który nie mógł się skupić na konkretnym celu, kiedy stado gwałtownie ruszało do ucieczki).

Idea doboru grupowego (kiedy to osobnik zmniejsza szansę własnych genów dla zwiększenia szansy grupy) jest wręcz nieintuicyjna, trudno sobie wyobrazić sytuację w jakiej mogłoby to mieć miejsce. Jeśli takowa istnieje, to można by ją odkryć przy użyciu modelowania matematycznego i musiałoby to być pewnie bardzo karkołomne powiązanie czynników.

Tak sądzisz? Mnie się wydaje, że jest dokładnie odwrotnie: im bardziej rozwija się socjologia, tym bardziej kładzie nacisk na swą odmienność wynikającą po prostu z charakteru "przedmiotu" badań: jego świadomości i refleksyjności.

Te podziały naukowe są niejasne. Historię także obejmuje się mianem science. Może w tym mniemaniu chodzi o to, że socjologia umożliwi z czasem w miarę ścisłe przewidywanie i zamknie się w jakiejś jednej, spójnej teorii. Jeśli zaś chodzi o wystarczalność metody przyrodniczej to jak już mówiłem - nie wydaje mi się ona w naukach społecznych wystarczająca.

Co do memetyki - jej właściwie nie uznaje się za naukę. I nie jest to - moim zdaniem - dziedzina tak zupełnie bzdurna. Nie ulega wątpliwości, iż w społecznej świadomości istnieją pewne archetypowe postrzeżenia i wyobrażenia (co doskonale pokazuje w swojej prozie Gombrowicz) i jeśli traktować memetykę jako przynajmniej próbę ujęcia ekspansji tych wyobrażeń w matematyczny model, to nie odmawiałbym jej pomysłowości. Chociaż akurat memetyką szczególnie się nie interesowałem, więc moja opinia jest tutaj mocno oparta o "głębszą niewiedzę"
Eviva
Użytkownik
#100 - Wysłana: 27 Paź 2008 14:00:50
Odpowiedz 
KONIEC OT!

Teraz uwaga:
To mogłaby być wcale dobra wiadomość, przyjaciele:
URL

gdyby nie to, co wyczytałam w dzisiejszym "Metro" - bezpłatnej gazecie warszawskiej. Otóż w tej wersji Ijon Tichy ma być kobietą! Święta zgroza.
Spock przerobiony na kobietę (T'Pol) jakoś się obronił, ale wątpię, by tym razem wyszło to dziełu na dobre. Dobrze, że Lem tego nie dożył - jego zdanie o kobietach w kosmosie było przykładem męskiego szowinizmu, do którego jako literat miał pełne prawo. Natomiast nikt nie ma prawa przerabiać mu teraz płodów jego ducha na politycznie poprawne!
Q__
Moderator
#101 - Wysłana: 6 Lis 2008 11:34:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Co do serialu o Ticchym to faktycznie zgroza,,,. Choć ma się ochotę zanucić...

Pa pa pa, a tak to się zaczęło...

Były zresztą różne dziwaczne ekranizacyjne pomysły np. Hala Bregga miał zagrać Arnie...

Hall Bregg po wyjściu z hibernatora, niestety bez słynnego swetra
Spohkh
Użytkownik
#102 - Wysłana: 6 Lis 2008 12:55:20
Odpowiedz 
Jedno słowo: TRAGEDIA.
Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 6 Lis 2008 14:54:40
Odpowiedz 
Beyond

Dawkins poszedł w kierunku tego, iż to gen i jego interes jest jednostką ewolucji, a nie osobnik, czy - tym bardziej - gatunek. Opisał ten punkt widzenia i... został sławny.

Przy czym warto zauważyć (i pasuje to do tematu jak mało co), że Dawkins nie był tu pierwszy. Parę lat przed "Samolubnym genemn" mamy te same spostrzeżenia u Lema, w "GOLEMie XIV". Pamiętacie: Sensem przekaźnika jest przekaz...
Madame Picard
Moderator
#104 - Wysłana: 6 Lis 2008 16:58:18
Odpowiedz 
Q__

Nie czytałam niestety "Golema", więc nie wiem, w jakim kontekście padło to zdanie, ale brzmi ono podobnie do słynnej formuły Marshalla McLuhana: "Środek przekazu jest przekazem", więc niekoniecznie Lem musiał być pierwszy. Aha, tylko sens zdania McLuhana nie ma nic wspólnego z żadnymi genami.
Q__
Moderator
#105 - Wysłana: 6 Lis 2008 17:52:15
Odpowiedz 
Madame Picard

Nie czytałam niestety "Golema", więc nie wiem, w jakim kontekście padło to zdanie

Żałuj, żałuj (ale cos z tym niedopatrzeniempewnie zrobimy).

ps. a tak wyglądam w roli recenzenta:
http://solaris.lem.pl/content/view/42/83/#easyform
http://solaris.lem.pl/content/view/40/81/#easyform
Q__
Moderator
#106 - Wysłana: 5 Sty 2009 21:26:58
Odpowiedz 
Takie sobie wspominki W. Bartoszewskiego o Lemie. Z całym szcunkiem dla P. pofesora mające posmak życzliwych ploteczek:
http://wyborcza.pl/1,75480,6110476,Moj_przyjaciel_ pesymista.html

Ale może kogo zainteresują.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#107 - Wysłana: 6 Sty 2009 04:16:26
Odpowiedz 
Swoją drogą to troszkę dziwnie czytać jak (wielki) polski pisarz SF i (były) minister spraw zagranicznych RP podkradają żarcie na przyjęciu.
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 7 Sty 2009 11:12:53
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

Ale w ten sposób można ich poznać od ludzkiej, nie pomnikowej, strony...
Q__
Moderator
#109 - Wysłana: 16 Sty 2009 13:53:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Pierwszy raz zabawie się w reklamę : 26 stycznia ukaże się numer "Gazety Wyborczej" do którego dołączony będzie niewydawany dotąd "Schrzaniony kryminał" Lema:
http://solaris.lem.pl/content/view/378/209/
i komplet odcinków serialu "Ijon Tichy: Raumpilot"
http://solaris.lem.pl/content/view/387/209/

Gratka, prawdziwa gratka. (BTW. ten "Ijon..." stylistyką przypomina TOS i "Doctora Who", więc miłośnikom tych seriali polecam go szczególnie.)
Eviva
Użytkownik
#110 - Wysłana: 16 Sty 2009 14:20:41
Odpowiedz 
Q__

Wow! Ja na pewno kupię! Jeśli przypomina TOS, dołączy do moich "ulubieńców".
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#111 - Wysłana: 16 Sty 2009 14:55:34
Odpowiedz 
Ja ciułam Lema z wyborczej już od "Dzienników Gwiazdowych" w międzyczasie zdążyłem wpisać "Solaris" na króciutką listę absolutnie genialno-idealnych książek.

A ostatnio miałem niezłe jaja bo równolegle czytałem "Kontakt" Sagana i "Głos Pana" Lema. Racjonalny i naiwny jak dziecko optymista kontra obrażony na cały (wrzech)świat pesymista krzesali iskry wesołości nie wiedziec czemu.
Q__
Moderator
#112 - Wysłana: 16 Sty 2009 18:47:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Jeśli przypomina TOS, dołączy do moich "ulubieńców".

Pod drugim linkiem masz próbkę.

4_z_Szesciopaka

w międzyczasie zdążyłem wpisać "Solaris" na króciutką listę absolutnie genialno-idealnych książek

A ja "Solaris" - choć cenię - niezbyt lubię. Wkurza mnie postawa bohaterów, zwłaszcza uciekającego przed problemami pod kołdrę fantomu Kelvina. Ale część opisujaca sam Ocean i historię badań nad nim to absolutne mistrzowstwo.

A ostatnio miałem niezłe jaja bo równolegle czytałem "Kontakt" Sagana i "Głos Pana" Lema. Racjonalny i naiwny jak dziecko optymista kontra obrażony na cały (wrzech)świat pesymista krzesali iskry wesołości nie wiedziec czemu.

Tak, piękne jest to połączenie, pięknie też widzieć jak Sagan (którego zresztą cenię jako popularyzatora i szanuję jako naukowca) okazuje sie utopistą-hurraoptymistą wierzącym w dobroczynność ze strony Obcych i w to, że (cytujac bodajze Ziemkiewicza) można kanibalom tam-tamami nadać schemat budowy samochodu, i oni go zbudują. Natomiast sama okołokontaktowa warstwa socjologiczna jest znakomita. Natmoiast "Głos Pana"? Cóż, jedna z najlepszych (najprawdopodobniejszych) powieści SF jakie znam.

(Zdumiewajace jest natomiast podobiewństwo koncepcyjne obu powieści, aż się człowiek zastanawia czy Sagan aby "Głosu..." nie czytał.)
Eviva
Użytkownik
#113 - Wysłana: 16 Sty 2009 18:54:26
Odpowiedz 
Q__

Popatrzyłam. Faktycznie TOSopodobne - a ja nawet dotąd nie wiedziałam o istnieniu takiego serialu!
Q__
Moderator
#114 - Wysłana: 16 Sty 2009 20:50:36
Odpowiedz 
Eviva

a ja nawet dotąd nie wiedziałam o istnieniu takiego serialu!

Pewnie dlatego, że niemiecki, nie amerykański :]]
Eviva
Użytkownik
#115 - Wysłana: 16 Sty 2009 20:54:53
Odpowiedz 
Q__
Wrr - ale może tego jednego Niemcy nie spartaczyli? Im teśż zdarza się zrobic coś lepiej niż Amerykanom. Na przykład niemiecki film "Niebo nad Berlinem" był bardzo dobry, a jego amerykański cover "Miasto Aniołów", do chrzanotarcia, przynajmniej dla kogoś, kto widział oryginał.
Q__
Moderator
#116 - Wysłana: 16 Sty 2009 21:02:19
Odpowiedz 
Eviva

Lema Niemcy akurat wręcz kochają, chyba nawet bardziej niż Polacy, jest u nich bardzo popularny. (Trek zresztą też.) Dlatego sfilmowali "Dzienniki gwiazdowe".
Eviva
Użytkownik
#117 - Wysłana: 16 Sty 2009 21:10:33
Odpowiedz 
Q__
Lema Niemcy akurat wręcz kochają, chyba nawet bardziej niż Polacy

Hmmm, a nie usiłowali przypadkiem wmówić wszystkim, że to Niemiec? U nich to normalna praktyka, a trochę Polaków mogłoby się zdenerwować.
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#118 - Wysłana: 17 Sty 2009 12:42:57
Odpowiedz 
Eviva
Hmmm, a nie usiłowali przypadkiem wmówić wszystkim, że to Niemiec? U nich to normalna praktyka, a trochę Polaków mogłoby się zdenerwować.

Jak rzekł Q Niemcy Lema kochają, tym niemniej miłość ta (ze strony Lema) na ile mogę stwierdzić jest/była conajmniej nieodwzajemniona (najłagodniej rzecz ujmując).

Q__
Tak, piękne jest to połączenie, pięknie też widzieć jak Sagan (którego zresztą cenię jako popularyzatora i szanuję jako naukowca) okazuje sie utopistą-hurraoptymistą wierzącym w dobroczynność ze strony Obcych i w to, że (cytujac bodajze Ziemkiewicza) można kanibalom tam-tamami nadać schemat budowy samochodu, i oni go zbudują. Natomiast sama okołokontaktowa warstwa socjologiczna jest znakomita. Natmoiast "Głos Pana"? Cóż, jedna z najlepszych (najprawdopodobniejszych) powieści SF jakie znam.

Widzisz naiwność widzimy w dwóch miejscach: jak widzę ją bardziej właśnie w tej "okołokontaktowej warstwie socjologicznej". Trzy żywioły, które niosą ludzkość tj. nauka, religia i polityka IMHO przedstawił jak trzy gałęzie nauki sprawdzalne, racjonalne, oparte na empirii (mniej lub bardziej kulejąco)

Aspekt komunikacji jest oparty na matematyce a ta dla mnie nieodróżnialna jest od magii przeto (dla mnie) wszysto możliwe and sky is the limit


(Zdumiewajace jest natomiast podobiewństwo koncepcyjne obu powieści, aż się człowiek zastanawia czy Sagan aby "Głosu..." nie czytał.)

nic dodać nic ująć.
Q__
Moderator
#119 - Wysłana: 17 Sty 2009 14:06:26
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

tym niemniej miłość ta (ze strony Lema) na ile mogę stwierdzić jest/była conajmniej nieodwzajemniona (najłagodniej rzecz ujmując).

Zważywszy na wojenne przeżycie Lema, nie ma się co dziwić. Acz (i to też cenne) nie był Lem jakimś zapamiętałym germanofobem.

Trzy żywioły, które niosą ludzkość tj. nauka, religia i polityka IMHO przedstawił jak trzy gałęzie nauki sprawdzalne, racjonalne, oparte na empirii (mniej lub bardziej kulejąco)

Naiwne? Racja, ale jakie trekowe.

Aspekt komunikacji jest oparty na matematyce a ta dla mnie nieodróżnialna jest od magii przeto (dla mnie) wszysto możliwe and sky is the limit

Problem tylko w jednym: budowa machiny do komunikacji nadświetlnej wymaga zapewne całego mnóstwa technologii/patentów jakich jeszcze nia mamy, a to by znaczyło, że Obcy powinni nadesłać i instrukcje w jakim kierunku rozwijać przemysł przez najbliższe lata. Daj wiktoriańskim Anglikom plan wahadłowca, sądzisz, że dadzą radę zbudować?

(Ta sama naiwność co z Cohranem i silosem.)
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#120 - Wysłana: 17 Sty 2009 23:27:23
Odpowiedz 
Q__
Naiwne? Racja, ale jakie trekowe

Nie zapominajmy, że idylliczność Treka wyłoniła się z III wojny światowej (ergo z morza wylanej krwi). Pomysł, że dzięki "wiadomości" ludzie nagle staną sie milsi i czulsi, nastanie era permanentnych Walentynek dla mnie osobiście
zbytnio nie teges.

Daj wiktoriańskim Anglikom plan wahadłowca, sądzisz, że dadzą radę zbudować?

Może wyjdzie im dwupłatowiec (Pan Much)

obcy powinni nadesłać i instrukcje

Ostatecznie człowiek uczy psa aportować, a świnie szukać trufli.
Wiem, że to nieco prostacki przykład.

Jeśli starszawy, uznany naukowiec mówi, że coś jest możliwe, niemal z pewnością ma rację, lecz jeśli mówi, że to jest niemożliwe, najprawdopodobniej się myli.

A.C. Clarke
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / LEM

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!