USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / LEM
 Strona:  ««  1  2  3  ...  8  9  10  11  12  13  14 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#391 - Wysłana: 1 Maj 2019 11:42:05
Odpowiedz 
"Tygodnik Powszechny" o "Masce":
https://www.tygodnikpowszechny.pl/siostra-158509

"Zażyj kultury" o "Śledztwie":
http://zazyjkultury.pl/sledztwo-stanislaw-lem/

W.O. o Lemie w kontekście biograficznym:
http://www.youtube.com/watch?v=Zdrn6YmjBew

A Jarzębski z drugim doktorem (Jakubem Gomułką) o Mistrzowej filozofii religii:
http://www.youtube.com/watch?v=XoiJczmpAPo

I jeszcze taki tekst z Interii:
https://opracowania.pl/artykul/piec-wynalazkow-kto re-przewidzial-stanislaw-lem,aid,13
MarcinK
Użytkownik
#392 - Wysłana: 13 Maj 2019 18:20:07 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Powiem że filmowy Test nie jest taki straszny jak go malują. Kuleje trochę pierwsza połowa, wyraźnie chcieli naciągnąć go do pełnego metrażu. No i mogli by do sceny startu dać nagranie mniej znanej rakiety...

Co do samych pierścieni planety, można wybaczyć bo film wyszedł 4 miesiące przed wykonaniem pierwszych ich zdjęć przez Pioneera

W zasadzie ten film sprawił że straciłem już całkiem potrzebę śledzenia nowych CGI naparzanek, no może Godzillę obejrzę
Q__
Moderator
#393 - Wysłana: 13 Maj 2019 19:17:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Powiem że filmowy Test nie jest taki straszny jak go malują.

Prawda, im starszy jestem, tym bardziej uważam, że z "Obcym" wygrał w Trieście zasłużenie. Co prawda tamten miał genialną wersję wizualną i Scotta w szczytowej formie w roli reżysera, ale znów "Test..." jest znacznie mocniejszy scenariuszowo a porównywalnie klimatyczny...
mozg_kl2
Użytkownik
#394 - Wysłana: 30 Maj 2019 14:57:27
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#395 - Wysłana: 30 Maj 2019 15:11:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
powstaje-gra-na -podstawie-powiesci-stanislawa-lema

Faktycznie, wygląda na "Niezwyciężonego". Ciekawe ile z oryginału przetrwa w tej grze?

(BTW. przy takim materiale źródłowym naturalna - od strony fabularnej - wydaje się konwencja survival horror, pytanie jednak jak pogodzić to z lemowskimi głębiami?)
Q__
Moderator
#396 - Wysłana: 16 Cze 2019 23:34:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#397 - Wysłana: 23 Cze 2019 12:57:35
Odpowiedz 
Obejrzałem animację "Maszyna Trurla" z roku 1975. Jest to rzecz krótka, więc parę minut zajęło. Primo: mam wrażenie, że filmik lepiej dotrze do tych, którzy opowiadanie czytali, i sobie w myślach pod obrazki określone zdania podłożą. Secundo: w adaptacji cała lekkość lemowskiego dowcipu przepada. Tertio: wolę stylistykę Mroza. Quatro: twórcy z Trurla z Klapaucjuszem trochę Mikromiła z Gigacyanem zrobili, datując ich na poprzedni wszechświat. Jednak... jestem absolutnie zachwycony początkową sceną, w której wiadomy Konstrukcjonista buduje swoje maszyny - umowna, prosta, ale jakoś potrafiąca stworzyć wrażenie, że widzi się w działaniu technologie znacząco przewyższające nasze - może nano-, może manipulowanie prawdopodobieństwami znane z "Wyprawy trzeciej...", może trekową particle synthesis, może niepojmowalną (dla nas) magię w znaczeniu clarke'owym, może wszystkiego po trochu?
Sięgnijcie, jeśli kto jeszcze nie widział. Właśnie dla niej. Choć ogólny klimacik (jak już się wczuć) też niczego sobie.
Q__
Moderator
#398 - Wysłana: 25 Cze 2019 16:44:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#399 - Wysłana: 2 Lip 2019 16:35:37
Odpowiedz 
W UK kolejna teatralna adaptacja "Solaris" powstaje (tym razem się okaże, iż Kelvin była kobietą):
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1 798390,1,solaris-byla-kobieta.read
Q__
Moderator
#400 - Wysłana: 5 Lip 2019 21:31:49 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jeszcze przez ok. 10 dni [teraz już tylko ok. 5 - przyp. Q__] można w BookRage zakupić pakiet ebooków z książkami Stanisława Lema
https://www.fahrenheit.net.pl/aktualnosci/stanisla w-lem-w-bookrage/

Cena jest b. korzystna.
Q__
Moderator
#401 - Wysłana: 30 Sier 2019 22:38:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Odrobina samochwalstwa. Byłem jednym z panelistów trzech dyskusji odbywających się w ramach tegorocznego LemConu (który tym razem miał charakter imprezy towarzyszącej Festiwalowi Popkultury ConFiction 2019):

Najmniej znakomitym panelistą prawdę mówiąc .

Ze wspomnień, którymi warto się podzielić: moment, w którym Michał Cetnarowski przyznał, że ma świadomość, iż "Głosem Lema" w żadnym stopniu Lemowi nie dorównali (wypada docenić taką uczciwość), i kolejny, gdy W.O. powiedział głośno, co i ja mówiłem, że Dukaj jednak Mistrza przeskoczyć nie jest w stanie (podał jako przykład pozostawioną bez kontynuacji, co stanowi dowód klęski, "Pierwszą tercję Progresu"*), oraz ta chwila w kuluarach, kiedy Wojtek tłumaczył - po angielsku - gościowi z dalekiego Azerbejdżanu między jakimi punktami Krakowa rozgrywało się codzienne życie Lema (a obok podpisany wcinał szarlotkę robiąc za tło). No i moment prywatnej satysfakcji gdy zaskoczyłem salę informacją, iż S.L. oparł "Solaris" na motywie wziętym z "Samotnej planety"**, nieskończenie lepiej rozgrywając ten sam pomysł***, a zaraz potem ukłucie wstydu, gdy uświadomiłem sobie, że przypisałem w/w opowiadanie Weinbaumowi, podczas gdy napisał je Leinster (oczywiście, dokonałem sprostowania).

* Nawiasem podobnie poległ wcześniej Kołodziejczak kończąc "Dominium Solarne" po dwu tomach (plus opowiadania), i przerzucając się na fantasy.

** https://archive.org/stream/Thrilling_Wonder_Storie s_v35n02_1949-12/Thrilling_Wonder_Stories_v35n02_1 949-12_djvu.txt

*** Przywołam kontekst w jakim wzmianka o "S.P." i "Solaris" padła. Otóż prowadząca panel o Lemie i Dukaju Katarzyna Koćma:
https://klubjagiellonski.pl/profil/katarzyna-kocma /
Wspomniała o niedawnej dukajowej translacji conradowego "Heart of Darkness", mówiąc, że J.D. nie tyle dokonał literalnie wiernego przekładu oryginału, ile przepuścił tenże przez siebie i swoją wrażliwość, a następnie spytała czy S.L. dokonał kiedykolwiek czegoś podobnego. Wtedy perfidnie przeczekałem swoją kolejkę, by na koniec, gdy wszyscy myśleli, że nikt już przykładem nie rzuci, z chytrym uśmieszkiem stwierdzić, że - owszem, przepuścił przez siebie schemat wzięty z "The Lonely Planet" i wyszło z tego znacząco doskonalsze artystycznie i intelektualnie "Solaris".

Przy czym Panelistów było sporo, czasu niewiele (po godzinę na panel). Mam wrażenie, że - choć i tak przeciągałem swoje wypowiedzi ponad granice przyzwoitości - powiedziałem może 1/10 (jak nie 1/100) tego, co powiedzieć chciałem. Zdążyłem powtórzyć swoją starą tezę, że Mistrz odcinał się od (amerykańskiej) SF przez jej pulpowość (gdyby standardy gatunku wyznaczali Wells z Stapledonem, to by się może nie odcinał; zwł., że - "Człowiek z Marsa" dowodem - ciągnęło Go do lasu ). Jako dowody (pop)kulturowego impaktu Lema wymieniłem twórczość Peteckiego (z naciskiem na powieść "Kogga z Czarnego Słońca"), tę knigę Benforda, którą Wam kiedyś b. polecałem (jako realizację postulatu unikania domestyfikacji Kosmosu), a także autorów rodzimej social SF (co to chcieli inaczej niż S.L., ale nieświadomie kontynuowali tradycję Jego antytotalitarnych kawałków; potem jeszcze do Zajdla wróciłem - na etapie dyskusji o językowej inwencji - mówiąc o koalangu, i nadaniu przezeń nowego, futurologicznego, znaczenia słówku Klucz), no i krążącego nam nad łbami LEM-a-satelitę (chciałem jeszcze wspomnieć o Reynoldsie, który, w przeciwieństwie do Asimowa, opisując kosmiczną politykę, uwzględniał jak Mistrz przykazał, nieprzekraczalność pś - nie zdążyłem). Napomknąłem też coś o tym, że "Ślepowidzenie" Wattsa to stare lemowe tezy w nowszym opakowaniu naukowym. Jako jednego z literackich protoplastów Lema wspomniałem znów Żuławskiego (nie przebiłem W.O., który w Tworach F. zauważył nowszą generację gości z wyspiańskiego wesela ). Porównując S.L. z J.D. zarzuciłem temu ostatniemu zbyt silne zanurzenie w popkulturze (przywołałem - też połebkowo - analogie do W.J. Williamsa, Egana i stylistyki komiksów Jima Lee), oraz zatonięcie we własnych worldbuildingach - podczas gdy Lem zawsze o realnym świecie pisał. (Chciałem jeszcze wypomnieć Dukajowi ciągoty snobistyczno-elitarystyczne; i na to czasu zabrakło. Więc i nie rozwinąłem tego lingwistycznie, pokazując, jak lemowskie neologizmy udają słowa wzięte z mowy potocznej i tym samym w ucho wpadają, podczas gdy Jego następca urabia słówka nieco pretensjonalne, zdradzające przesadnie swoje naukowo-wysokokulturowe korzenie, i tym samym sztucznawo wypadające. Tak samo nie nachyliłem się nad worldbuildingową stroną "Bajek..."/"Cyberiady", choć planowałem. Tudzież nie pochwaliłem - acz nie bez zastrzeżeń - J.D. "Katedry" - jako lemowskiej, "Serca Mroku" - jako przepisania Conrada na SF, oraz "In partibus..." - jako ciekawej dyskusji z wątkiem ojca Lacymona i opowieści jego. No i - co najbardziej boli - nie wygłosiłem podebranego* McIrvinowi** wywodu o tym, jak S.L. z nieporównaną gracją przyszłe/fikcyjne historie Nauki budował, ani - siłą rzeczy - nie uzupełniłem go - własnymi już - przemyśleniami o podobieństwach "Głosu Pana" i - powstałej równolegle - watsonowej "Podwójnej helisy".) Rzuciłem żartem, iż - w świetle obecnych mód w SF - paradoksalnie najnowocześniejszym dziełem Mistrza jest "Obłok..." (jest obyczajowość, są kobity, ba, nawet komunizm dałoby się wpisać w jeden ciąg z tymi MacLeodami i Banksami, o których gadaliśmy). Sugerowałem, iż społeczna niewidoczność - obserwowalnej w nakładach - popularności Lema może brać się stąd, że miłośnicy Dostojewskiego np. nie bawią się w hałaśliwe fanowanie, jak zwolenninicy Star Wars (a Mistrz to jednak biegun F.D.), acz i zdementowałem przy okazji twierdzenie, iż podkoszulki z S.L. nie istnieją. No i jeszcze wywodziłem lemowsko-dukajową metodę zanurzania czytelnika w świecie przedstawionym (którą uznałem za rzecz w SF jednak spotykaną - "Diuna", "Aristoi", "Diaspora") od Heinleina (musiałem się z tego gęsto tłumaczyć ) i zapomnianych SF-ów Kiplinga, przywołując przy tym omawiane w "Fantastyce i futurologii" czarnodziurowe opowiadanie Aldissa jako wczesny przykład odpowiedniego dawania rzeczy słowa (gdzie nawiasowo dorzuciłem, że B.A. z Ballardem nie okazali się jednak Mesjaszem SF, więc Lem musiał sam).

* http://world.std.com/~mmcirvin/fiasco.html#madeup

** Tak, temu harvardzkiemu:
https://www.researchgate.net/scientific-contributi ons/7117357_Matt_McIrvin
https://apod.nasa.gov/htmltest/gifcity/bh_pub_faq. html
https://mmcirvin.dreamwidth.org/
resetta
Użytkownik
#402 - Wysłana: 31 Sier 2019 00:16:35
Odpowiedz 
Gratuluje. Ale nie przesadzaj tym snobizmem fanow Lema, klocicie sie w necie na rowni z tymi od SW nad wyzszoscia swiat albo, ze jestes gupi i masz wsy.
Nie mowiac o samym Lemie, ktory tez potrafil zrobic focha. To samo zreszta dotknelo pokolenia dzisiejszych starcow jarania sie sf jak WO, Przewodas czy Ziemkiewicz i tych wszystkich klotni wokol Zajdla czy tez tego, ze kobiety pisza inaczej lub nie potrafia pisac sf i fantasy...
Jakkolwiek prelekcje byly pewnie ciekawe i siegajace po rozne dziela, ktorych ja pewnie ja nadal w duzej czesci nie przeczytalam czy to z lenistwa, czy braku checi, to tak sobie mysle, czy nie uwazasz, ze to wciaz zamkniety krag ujednoliconego myslenia? Bo anglosaski i zachodni? Lem byl po prostu czlowiekiem, ktoremu zdarzylo sie zyc w epoce, w ktorej zaczal robic cos na co nikt inny nie wpadl jeszcze, a co tak naprawde nie jest czyms super szczegolnym, bo dzis okazuje sie, ze podobne przemyslenia maja inni, ze wszystko juz bylo, ze ciezko cos nowego wymyslisc, bo ludzkosc juz to kiedys analizowala, a w dodatku dzis kazdy ma dostep prawie do wszystkiego, do pomyslow innych i do mozliwosci pisania i wydania sie. Tak co jakos czas zastanawiam sie smutno, ze w dawnych wiekach roznych swietnych pisarzy bylo mnostwo, tak jak i swietnych fanfikopisarzy, tyle, ze ci pierwsi nie mieli jak nauczyc sie pisac czy cokolwiek wydac, a ci drudzy wlasnie dlatego, ze mogli dalaczyli do kanonu pisarstwa...
Czyli moze Lemow mielibysmy wiecej niz jeden Dukaj w tamtych czasach, gdyby mieli oni jak Dukaj dostep do dzisiejszej techniki i informacji?
A wracajac do myslenia anglosaskiego... To odciecie od nich tez przeciez mialo wplyw, tez uksztaltowalo Lema na cos nieco innego, oryginalniejszego niz pisarze zachodni, ktorzy musieli konkurowac ze soba, ale niekoniecznie z systemem, tak samo jak na niektorych tworczy plusowo mialy wplyw okropienstwa wojny (abstrahujac Dick popenil Czlowieka z Wysokiego zamku tylko dlatego, ze nie chcial pomagac zonie nawlekac koralikow na zylke, czyli uciekla jak dzieciak przed niechciana robota w domu i pomoca, co dotyka wielu synow swoich matek i mezow swoich zon, oraz ojcow swoich dzieci, jak zwykle kobieta stoi za sukcesem leniwego mezczyzny :P Sienkiewicz i Mickiewicz tez cos tam popelnili z powodu wzdychania przyrodzeniem do kobiet poza ich zasiegiem :P). Przy takich informacjach jak powyzsza zasze mysle sobie, ze co by bylo jakby do tego dorzucic przemyslenia, dziela innych nacji?
Znamy greckich filozofow i ich cytaty przewaznie, a ilu z zachodu mowi cos bialy kon nie jest bialym koniem?
I zobacz jak latwo zapomina sie bez specjalanego przypominana o czyms co jest starsze niz 200 lat...
A czemu zaden z prelegentow nie mowil o Twainie?
Albo o slowotworstwie Szekspira, ktory stworzyl 90% slow, ktore dzis uzywamy, a ktore nie istnialy w jego epoce!
Albo naturalne zapominanie znaczenia slow lub przypisywanie im nowego co badaja jezykoznawcy przynajmniej od 70 lat. W ciagu 20 lat tak wiele nowych sie pojawilo i pozmienialo z powodu internetu, technologii i lenistwa mowiacych i piszacych
Zobacz, dzisiaj malo kto wie czym jest moje g.
Ja z kolei musialam sprawdzac w slowniku co to baus, incel albo rigcz, za to pewnie malo ktos z tych, ktorzy te slowa rozumieja rozumieja moje TPTB, 666 czy five pence.
Gdyby napisac opowiadanie, w ktorym ludzie mowiliby do siebie slangiem internetowym, smsow komorkowych (nie mowie o pomozgach, ktorzy pisac nie potrafia, tylko wlasnie o wyrobionym slangu znaczeniowo), to niejednokrotnie byloby lepsze od pomyslow Lema albo w ogole podobne do kodu komputerowego.
Przy tym mozna obserwowac jak dane spolecznosci wynajduja roznobrzmiace skroty, nazwy na te same rzeczy. Normalnie sa to idiomy, ale nie wiem czy dzis te memy i akronimy mozna tak nazwac...
Jako dzieciak zachwycalam sie zabawami slowem w Xanth, potem niekiedy w roznych anglojezycznych produkcjach, kabaretach, a dzis mam do tego ludzi z roznych zakatkow swiata, ktorzy maja siec...
A jednoczesnie tak szybko to sie wszystko starzeje. To co bylo powszechne dla mnie, nie bylo zrozumiale dla starszych lub ludzi spoza grupy, dzis z kolei jest niezrozumiale dla nastepnego pokolenia. Czy Lem sadzil, ze jego eksperymenty beda ponadczasowe czy moze tez wpadl w pulapke tworzenia czegos do zrozumienia tylko dla ludzi z waskiego kawalka czasu, epoki? A konkursy na wymyslanie nazw dla rzeczy za granicy? To bylo przeciez za jego zycia.
Uwazasz, ze Dukaj jest zbyt naukowy, a chyba to samo mozna zarzucic jednak Lemowi, nie korzystal z zywego slowa, podsluchanego slangu, tworzyl labolatoryjnie w swojej glowie.
resetta
Użytkownik
#403 - Wysłana: 31 Sier 2019 00:49:12
Odpowiedz 
BTW masz to co mowiliscie/mowiles w formie jakiejs cyfrowej do przeczytania?
Widze, ze ludzie sie wykruszaja, moze z 5 osob starej gwardii... Az dziw, ze Kossakowskiej nie bylo. Ja swojego czasu robilam prelekcje powiedzmy o prawdziwej broni w serialach i filmach. Czyli jak tworcy wzieli cos co naprawde istnialo i jakie glupoty z tym porobili
Na ktorych z prelekcjach byles? Widze, ze duzo Japonii, jako zagorzaly banan, ale z Panstwa Srodka, to wrrr Wstretni nipponczycy, wszystko poukradali. Siegneli w prelekcjach glebiej, do epoki Wa, kiedy rzadzily baby, a Chinczycy nie narzucili im Konfucjusza? Parzenie herbaty to podejrzewam, ze nie Cha Dao, ale Chado g.
No tak, zapomnialam, ze Krakow ma to swoje japonskie centrum, bylam w nim raptem kilka lat po zbudowaniu... Fajnie, ze wciaz istnieje i ma sie dobrze.
Co ciekawego powiedziano na temat roznic i umiejetnosci co do przerabiania ksiazek na scenariusze? Wyszlo, ze pisarze niekoniecznie sa w tym dobrzy?
Q__
Moderator
#404 - Wysłana: 31 Sier 2019 17:55:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Gratuluje.

Dziękuję.

resetta:
Ale nie przesadzaj tym snobizmem fanow Lema, klocicie sie w necie na rowni z tymi od SW

Snobizm? Może trochę, ale tak naprawdę nie wdaję się tu w wartościowanie ludzi ani fandomów. Po prostu chodzi mi o to, że - tak się przyjęło - inaczej wyraża się uwielbienie dla literatury wysokiej, inaczej zaś dla SW i MCU (przy czym rozmaicie wyrażającymi mogą być te same osoby*).

* Per analogiam: np. jakiś młody doktorek z Harvarda czy MIT najpierw przebierze się za Supermana i pogna na konwent fanów DC, a po paru godzinach wrzuci na siebie coś bardziej konwencjonalnego i pojedzie gadać na TED czy dyskutować o Schopenhauerze widzianym z perspektywy transhumanistycznej.

resetta:
Nie mowiac o samym Lemie, ktory tez potrafil zrobic focha. To samo zreszta dotknelo pokolenia dzisiejszych starcow jarania sie sf jak WO, Przewodas czy Ziemkiewicz

A propos... W.O. wplatał w tok panelowych wypowiedzi anegdotyczne wzmianki o tym jak to Lem obraził się na pełnego najlepszych chęci Oramusa, który przyjechał doń z (deficytową wtedy) kiełbasą. O czasach gdy on sam, Dukaj i obaj Ziemkiewicze byli jedną zgraną koleżeńską paczką. Czy o tym, że o ile dla generacji Zajdla, Parowskiego i w/w Marka O. Mistrz był surowym ojcem, przeciw któremu się buntowali, o tyle dla młodszych (np. jego) był już raczej ukochanym, uwielbianym wręcz, dziadkiem.

resetta:
To odciecie od nich tez przeciez mialo wplyw, tez uksztaltowalo Lema na cos nieco innego, oryginalniejszego niz pisarze zachodni

Jasne, że miało. Zresztą... wiesz... jestem od lat zwolennikiem tezy, że anglosaskie podejście do SF (getto + nastawienie na komercyjny sukces) ma swoje plusy (stworzyło - co nas chyba wszystkich cieszy - zorganizowany fandom i obszerny rynek fantastyki), ale dla poziomu literacko-intelektualnego SF jest (a przynajmniej latami było) zabójcze. Najciekawsi autorzy wyrastali poza gettem, albo zanim powstało (Verne, Wells, Żuławski, Stapledon), albo dlatego, że mieli do niego daleko (Lem, Strugaccy, także np. Borges), albo też przychodzili do niego jako gotowe, ukształtowane poza nim osobowości, dla których gettowość nie była sednem życia (Bradbury, Clarke, Dick, Le Guin). Tymczasem dojrzewanie w gettcie owocuje takimi skutkami jak boleśnie wyrobnicze nastawienie, zdolnego przecież do tworzenia arcydzieł ("Ostatnie pytanie"), Asimova, czy niepotrzebnie kiczowata miejscami scenografia i popadanie w popkulturowe klisze u, b. utalentowanego wszak, Dukaja. Mam wrażenie, że obaj byliby (jeszcze) większymi mistrzami SF gdyby ich getto nie kształtowało.

resetta:
Ja z kolei musialam sprawdzac w slowniku co to baus, incel albo rigcz, za to pewnie malo ktos z tych, ktorzy te slowa rozumieja rozumieja moje TPTB, 666 czy five pence.

Znaczenie słówka rigcz poznałem dzięki mozgowi_kl2. Z pozostałymi różnie było.

BTW. Drobiazg Wojtka O. a propos:
http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,23839823,od ziomac-patostrim-risercz-wojciecha-orlinskiego-slo wnik-z.html

resetta:
Uwazasz, ze Dukaj jest zbyt naukowy, a chyba to samo mozna zarzucic jednak Lemowi, nie korzystal z zywego slowa, podsluchanego slangu, tworzyl labolatoryjnie w swojej glowie.

Nie do końca się zrozumieliśmy. Mam po prostu wrażenie, że część dukajowych neologizmów wypada dość sztywno i nienaturalnie (co mówię, choć doceniałem talent J.D. zanim to bylo modne), natomiast te lemowe zwyczajnie lepiej brzmią. Może, po prostu, sienkiewiczowskie stylizacje i staroświeckie używanie łaciny niepodwórkowej* bardziej wpadają mi w ucho? Z tym, że to nie kwestia naukowości - tej jednak więcej widzę u S.L. - a melodii języka i osobistych preferencji**.

* Owszem, z mową potoczną również mające niewiele wspólnego.

** Kto inny może woleć przepakowane trudnymi słówkami frazy młodszego z w/w pisarzy.

resetta:
BTW masz to co mowiliscie/mowiles w formie jakiejs cyfrowej do przeczytania?

Wiem, że panele nie były rejestrowane. Czy ktoś robił notatki? Jak coś usłyszę - dam znać.

resetta:
Na ktorych z prelekcjach byles?

Na żadnych zasadniczo. Z różnych przyczyn przyjechałem tylko na "swoje" punkty, poza nimi zahaczając tylko na chwilę (zaraz porwali mnie na VIP-owskie spotkanie w Green Roomie i załatwianie niezbędnych formalności) o spotkanie z Szostakiem.
Q__
Moderator
#405 - Wysłana: 6 Wrz 2019 11:01:09
Odpowiedz 
Autor znanego i bloga "Kompromitacje" pastwi się tym razem nad stylem Mistrza:
http://kompromitacje.blogspot.com/2019/07/bzik-sta nislawa-lema.html
(Czy muszę pisać, że się gwałtownie nie zgadzam, że w tym stylu duża część uroku lemowszczyzny się mieści?)

Parę lemowskich recek z Experymenttu:
https://experymentt.wordpress.com/2012/06/13/stani slaw-lem-dzienniki-gwiazdowe-recenzja/
https://experymentt.wordpress.com/2012/06/20/stani slaw-lem-kongres-futurologiczny-recenzja/
https://experymentt.wordpress.com/2012/10/14/stani slaw-lem-bajki-robotow/
https://experymentt.wordpress.com/2013/01/22/stani slaw-lem-solaris/
("Bajek..." jest... eksperymentalna .)

I jeszcze jedna porcja blogowych recenzji Lema:
http://przeczytane.org/stanislaw-lem-eden/
http://przeczytane.org/stanislaw-lem-astronauci/
http://przeczytane.org/stanislaw-lem-oblok-magella na/
http://przeczytane.org/stanislaw-lem-solaris/
http://przeczytane.org/stanislaw-lem-glos-pana-roz wazan-o-kontakcie-ciag-dalszy-0115/

Oraz recenzja wspominanego wystawienia "Solaris":
https://www.thesaturdaypaper.com.au/culture/theatr e/2019/07/20/solaris/15635448008463
(Zza paywalla widać niewiele, ale ponoć kicha wyszła.)

Ponadto Cyfrant wypuścił - darmową! - eBookową wersję zbioru zatytułowanego - po prostu - "Lem. Antologia" (a zawieracjącego, jak wiadomo, teksty: "Science fiction: beznadziejny przypadek – z wyjątkami", "Terminus", "Nowa Kosmogonia", "Tragedia pralnicza", "Maszyna Trurla" i GOLEMowy wykład "O ewolucji"):
https://woblink.com/ebook/lem-antologia-stanislaw- lem-32411

"Wyborcza" przypomniała okołoawanturowy wywiad z Lemem... Tomaszem:
http://wyborcza.pl/7,161389,24888763,tomasz-lem-na wet-zadanie-ojcu-pytania-i-uzyskanie-odpowiedzi.ht ml
(Lem jak GOLEM? Taka okołotytułowa refleksja.)

No i odnotować trzeba, że ktoś się do wołowiny Tichego dobrał:
https://www.salon24.pl/u/zajtenberg/777815,stanisl aw-lem-a-newton

A na koniec W.O. o Lemie pomnikowo :
http://wyborcza.pl/7,112588,25129549,jak-powinien- wygladac-pomnik-lema.html
W nawiązaniu do:
http://wyborcza.pl/7,112588,25129257,david-cerny-m am-polityczna-pokopulacyjna-depresje.html
Q__
Moderator
#406 - Wysłana: 8 Wrz 2019 21:30:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Trailer komiksowej adaptacji "Niezwyciężonego", której premiera już za dni parę:
https://www.youtube.com/watch?v=zbPInHIe-h4

Statek prezentuje się kompletnie inaczej niż go sobie wizualizowałem (a pewnie i b. odmiennie od tego jak sam Lem go widział), ale ciekawie. Reszta - na ile można sądzić po próbkach - wygląda na godziwe oddanie powieściowych klimatów. Znaczy: pewnie sięgnę.

EDIT:
Dość bogata galeria kadrów z w/w albumu:
https://paradoks.net.pl/read/38628-komiks-niezwyci ezony-na-podstawie-powiesci-stanislawa-lema
 Strona:  ««  1  2  3  ...  8  9  10  11  12  13  14 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / LEM

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!