USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Babylon 5
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#61 - Wysłana: 27 Lut 2008 12:39:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Hazral

A takich scen jak poniższe? Wojna jak wojna... chociaż nie. To nie była wojna, to była rzeź. Rzeź gatunku ludzkiego, "rzadka"* rzecz w ekranowym SF.

Cóz... Bo czasy ST to już czasy wzgędnej harmonii i "odcinania kuponów"...

Jest to jedyne przemówienie made by US, które miło mi sie słuchało. Pięknie zagrane, bez tej sztucznej patetyczności. Bije od niego smutek. Końcówka zagrzewa do walki, ale umiejętnie.

Faktycznie dobre. (Ale wolę przemówienie ze "Street Fightera", przynajmniej się przy nim uśmiałem.)

Zwróćcie uwagę na ciekawa dyskusje w komentarzach. Czy ludzkość naprawde potrafiła by wykrzesać ze swojej zgorzkniałej skorupy tyle poświęcenia? By wznieść się ponad podziały dla wspólnego dobra? W B% nie mamy idealnego trekowego świata. Ludzie tam są nam znacznie bliżsi.

Owszem. Co wynika też z tego, że B5 było początkowo planowane jako prequel Treka. Gdyby zostało nim w istocie mielibyśmy pięknie pokazaną drogę od "człowieka dzisiejszego" do federacyjnego "chodzącego ideału"... Szkoda, że Berman na to nie przystał...

Bo w treku czy SW ludzie mają sie dobrze, aż za dobrze

W SW gdzie toczą krwawą wojnę domową? To tylko tak cukierkowo jest przedstawione...

Delta

a muzyczny podkład do tego fragmentu to dzieło sztuki

Owszem.

I dodam, że pani prezydent powinna nam być znana z TNG: Yesterday's Enterprise i DS9: Defiant.

A i owszem.

To prawda, że ludzie w B5 są nam bliżsi niż ci z wyidealizowanej Federacji w ST.

Bo i wcześniejszy to etap rozwoju ludzkości. W B5 dopiero kształtuje się cos co ma szansę stać sie czymś w rodzaju UFP...

ps. Hazral, Delta dzięki za linki.
Q__
Moderator
#62 - Wysłana: 3 Maj 2009 02:24:21
Odpowiedz 
Sceny bitewne z B5 Call to Arms, z fajnym podkładem muzycznym:
http://www.youtube.com/watch?v=5UJbX8iFQrg
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 15 Wrz 2009 10:19:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Słynny finał czwartego sezonu B5 - z perspektywy czasu (i wyjęty z kontekstu) nie robi już takiego wrażenia:
http://www.youtube.com/watch?v=9SRkjOL3tNM
Delta
Użytkownik
#64 - Wysłana: 15 Wrz 2009 10:49:22
Odpowiedz 
A tu kilka filmików, które ponoć miały być zamówione przez Straczynskiego dla B5 i wykorzystane w celach promocyjnych.

http://www.youtube.com/watch?v=X7ckXY6yiVQ
http://www.youtube.com/watch?v=Wk9LvldiOf0
http://www.youtube.com/watch?v=xYNG0ow0G0k
http://www.youtube.com/watch?v=PFo3Lau2Occ
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 21 Lut 2010 15:01:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
B5, a DS9:
http://www.ew.com/ew/article/0,,312370,00.html
oraz "EW" szerzej o B5 (i TekWar):
http://www.ew.com/ew/article/0,,300956,00.html
i o pojedynku w/w 3 seriali o zajęcie miejsca po TNG:
http://www.ew.com/ew/article/0,,300774,00.html
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 16 Sty 2011 19:37:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok
Użytkownik
#67 - Wysłana: 17 Cze 2011 22:12:42 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Cicho o tym serialu, mimo że leci w polskiej telewizji. Ogląda ktoś? Wszyscy już widzieli? Nikogo nie interesuje?


Pierwszy sezon dobiega końca. To początek większej całości, ma się dopiero zacząć dziać, więc trudno oceniać cały serial. Ogólnie wrażenia mam pozytywne, choć nie jest to miłość... na razie tylko sympatia. Garść wrażeń:

- odcinki są nierówne, niektóre bardzo dobre, niektóre tragiczne, zbędne, usypiające...
- siłą serialu są bohaterowie. Relacje między nimi nie raz ratują odcinek. Każdy ma kilka twarzy, nie ma prostego podziału na dobrych i złych. Najsłabiej wypada dowódca stacji, ale podobno zaraz go wymienią.
- czuć, że Babilon 5 to tylko kawałek układanki, że gdzieś tam, w gwiazdach jest większy świat, pełen sprzecznych interesów i zgniłych kompromisów. Chwilami smutno się robi, gdy te siły przygniatają indywidualności, gdy porządny człowiek (czy Centauri, czy Mimbari...) zachowuje się jak ostatnia swołocz, bo w zasadzie nie ma innego wyjścia, bo taka jest jego rola: być wyrazicielem woli demokratycznej większości, Szarej Rady, dyktatora - w praktyce to, przynajmniej w tym wypadku, niewielka różnica, bo każda władza nie przyzwoitością przede wszystkim się kieruje...
- i luźna uwaga na koniec: czy komuś innemu Centauri też kojarzą się Polską z, powiedzmy, drugiej połowy XVII-go wieku? Niegdyś potężna republika, dziś nadal potrafi ugryźć, ale jej czas przemija. Dawną siłę roztrwoniono w wewnętrznych tarciach, przepito, zmarnowano. A tymczasem sąsiedzi coraz groźniejsi. I to zamiłowanie do biesiad!
Alucard87
Użytkownik
#68 - Wysłana: 18 Cze 2011 00:40:30
Odpowiedz 
Poklok:
- i luźna uwaga na koniec: czy komuś innemu Centauri też kojarzą się Polską z, powiedzmy, drugiej połowy XVII-go wieku? Niegdyś potężna republika, dziś nadal potrafi ugryźć, ale jej czas przemija. Dawną siłę roztrwoniono w wewnętrznych tarciach, przepito, zmarnowano. A tymczasem sąsiedzi coraz groźniejsi. I to zamiłowanie do biesiad!

Ha, oglądałem B5 parę razy, ale na takie porównanie bym nie wpadł. Ale faktycznie, coś w tym jest
Darnok
Użytkownik
#69 - Wysłana: 18 Cze 2011 00:48:47
Odpowiedz 
Poklok:
drugiej połowy XVII-go wieku? Niegdyś potężna republika, dziś nadal potrafi ugryźć, ale jej czas przemija. Dawną siłę roztrwoniono w wewnętrznych tarciach, przepito, zmarnowano. A tymczasem sąsiedzi coraz groźniejsi. I to zamiłowanie do biesiad!

Byłem świadom, że właśnie na tamtym wieku się wzorują, ale bardziej bym powiedział, że chodziło o Francję- Centauri też natrafili na swoich Rosjan i dostali w kość ;) dalej są liczącą się potęgą.
Q__
Moderator
#70 - Wysłana: 18 Cze 2011 00:50:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
i luźna uwaga na koniec: czy komuś innemu Centauri też kojarzą się Polską z, powiedzmy, drugiej połowy XVII-go wieku? Niegdyś potężna republika, dziś nadal potrafi ugryźć, ale jej czas przemija. Dawną siłę roztrwoniono w wewnętrznych tarciach, przepito, zmarnowano. A tymczasem sąsiedzi coraz groźniejsi. I to zamiłowanie do biesiad!

Hehe, a zachodni krytycy pisali raczej o prussian Centauri... Oraz - jak już wspomniał Darnok - o napoleońskim Empire.
Sh1eldeR
Użytkownik
#71 - Wysłana: 18 Cze 2011 10:43:12
Odpowiedz 
Poklok:
Ogląda ktoś? Wszyscy już widzieli? Nikogo nie interesuje?

Ja oglądałem i bardzo polubiłem.

Co ciekawe, od paru miesięcy zacząłem sobie B5 powolutku przypominać, oglądając po kolei wszystkie odcinki -- na komputerze. Na początku miałem niezłe tempo, ale potem jakoś zaczęło na to brakować czasu i jestem gdzieś w drugim sezonie.

Serial jest bardzo dobry. Jest miejscami trochę nierówny, ale IMO nieźle trzyma jednak przynajmniej przyzwoity poziom.

Ze wszystkich seriali sci-fi, być może to B5 najbardziej przypomina jakieś dzieło literackie. Tutaj wiele rzeczy ma drugie dno, albo przynajmniej coś symbolizuje (alegoryzuje). To widać już na pierwszy rzut oka, choć może jeszcze nie w pierwszej części pierwszego sezonu.

Przez cały serial istnieje spór dwóch sił, reprezentowanych przez dwie starsze, zaawansowane rasy. Vorloni i Cienie. To Światło i Ciemność, ale ostatecznie nie jest tak, że tylko jedni z nich mają "rację", a drudzy są "w błędzie". Przecież to właśnie chaos jest naturalnym stanem rzeczy, każde światło rzuca cień, a wojna... motywuje.

Cienie zadają pytanie: czego chcesz? (what do you want?). Vorloni pytają: kim jesteś? (who are you?). Pytania te powtarzają się przez cały serial, począwszy od końcówki pierwszego sezonu. W ostatnim odcinku serialu następuje podsumowanie, coś w rodzaju sądu znanego nam z Treka (TNG: Encounter at Farpoint + podsumowanie w TNG: All Good Things).

Przez wszystkie sezony ludzkość dojrzewa razem z resztą młodszych ras. Zaczynamy od pozycji całkiem pewnego siebie, ale w rzeczywistości totalnie nieopierzonego, kosmicznego gryzipiórka. Pod koniec serialu... kto wie, jeśli nie stajemy się sami jedną ze starszych ras, to przynajmniej jesteśmy na widocznej ścieżce ku temu!

Oprócz serialu, polecam obejrzeć pierwszy film: In The Beginning (w skrócie: ITB). Jest bardzo fajny. Są dobre sceny "kosmiczne", jest atmosfera beznadziejności, ale przede wszystkim jest fabuła, którą zrozumie się tak naprawdę dopiero po obejrzeniu serialu. Mamy choćby prosty smaczek pokazujący problemy, jakie mogą nastąpić podczas pierwszego kontaktu. Co jeśli ludzka flota spotka obcą, należącą do znacznie bardziej zaawansowanej, choć pokojowo nastawionej rasy? Co jeśli zwykłe sensory obcych będą tak silne, że mimowolnie zakłócą działanie systemów elektronicznych naszych statków, co uczyni obce sensory de facto bronią? Co jeśli wystąpią znaczne różnice kulturowe: jeśli tradycja obcych nakazuje, by pokazywać swą dobrą wolę i to, że nie ma się nic do ukrycia poprzez... otworzenie luków wszystkich wyrzutni i dział, w swoistym geście otwartych rąk? Co jeśli dowodzący ludzką flotą będzie arogancki, a na dodatek będzie miał odrobinę "szczęścia"?

W filmie ITB mamy też początek, a w zasadzie to konkluzję pętli czasowej, która wyjaśnia się dopiero w którymś sezonie serialu. Należy zwracać uwagę na szczegóły. Okazuje się, że enigmatyczne, lakoniczne odpowiedzi Vorlonów naprawdę mogą mieć drugie dno i mogą trafnie -- choć w niekoniecznie przydatny sposób -- opisywać sytuację i rozwiązanie. "The truth points to itself." [malutki spoiler, o niczym konkretnym nie mówią, jeśli nie oglądało się ITB)

Powiedziałbym, że w B5 najważniejsza jest fabuła. Bohaterowie też. Nie podobał Ci się Sinclair...? Mi też się kiedyś nie podobała ta postać, znacznie bardziej lubiłem kolejnego kapitana. Ale po obejrzeniu serialu drugi raz, przekonałem się do Sinclaira. Tak, podejmuje dobre decyzje, jest trochę zbyt idealny... Ale to samo można powiedzieć (niestety? hm) o kolejnym kapitanie, czy o naszym Picardzie lub Sisko. Sinclair to dość osobliwa postać. Zwykły, choć bardzo dobry pilot myśliwski awansowany po wojnie na dowódcę najważniejszej ludzkiej placówki. I w tym jednak jest sens -- sprawa zostaje poruszona już w pierwszym sezonie (i w filmie ITB).

Pozostałe postacie są jednak dość ciekawe. W serialu pada stwierdzenie (z ust G'Kara), że "nikt na stacji nie jest taki, na jakiego wygląda". Sporo w tym prawdy. Myślisz np., że nierzucający się w oczy, troszkę zagubiony, choć zdolny Lennier (asystent Delenn) to taki zwykły kmiotek?

W B5 lubiłem zawsze postacie kobiece. Podobało mi się to, jak bardzo są silne -- to pewna nowość w stosunku do innych seriali. Autor mojej ulubionej serii książek, David Weber, powiedział kiedyś, że ze wszystkich postaci sci-fi najbliższa jego Honor Harringtom byłaby pod wieloma względami właśnie Ivanova z B5. Delenn to też silna postać. Jedna z moich ulubionych scen i tekstów należy właśnie do niej.

[trochę większy spoiler]
Przed wydarzeniami z serialu, ludzie stoczyli morderczą walkę z Minbari. Minbari, jako znacznie bardziej zaawansowani, wyrżnęli praktycznie całą naszą flotę i dotarli aż do samej Ziemi, po czym... nastąpił rozejm i pomimo różnic i przeszłości, powoli stawaliśmy się z Minbari... przyjaciółmi. W którymś kolejnym sezonie, Babylon 5 zbuntował się przeciwko nowemu rządowi Ziemi, którego działania były... dalekie od etycznych. Stacja stoczyła ciężką, choć niechcianą przez jej kapitana bitwę z ziemską flotą. Zwycięstwo broniącej się Stacji było okupione wysokim kosztem. I okazało się ulotne: chwilę po bitwie, z nadprzestrzeni wyleciała kolejna fala ziemskich krążowników i niszczycieli. Los stacji wydawał się przesądzony, aż tu nagle... klik.

***

Tak na marginesie: fabuła jest najważniejsza, ale serial jest również interesujący z technicznego punktu widzenia. Muzyka jest niespotykana i różnorodna, ale mi najbardziej zawsze podobały się wizualia, włącznie z fizyką. B5 to chyba pierwszy serial, gdzie statki nie były prawdziwymi modelami, tylko były komputerowo generowane. Fakt, nie mają tylu szczegółów co w obecnych serialach, ale są bardzo fajnie zaprojektowane.

Battlecraby Cieni budzą strach, ludzkie okręty są... ludzkie. I praktyczne. Narnów są inne, ale wydają się być na podobnym poziomie co nasze. Jednostki Centauri są zwinne, lekkie i zdają się być bardziej zaawansowane. Potężne krążowniki liniowe Minbari mają niesamowity, świeży, obcy design i robią wrażenie. A Whitestary są prześliczne.

Dzięki użyciu modeli komputerowych, statki mogły mieć naprawdę odjechany wygląd i -- przede wszystkim -- wykonywać odjechane manewry. Fizyka newtonowska pełną gębą, od pierwszego odcinka. Coś jak w nBSG, choć jakby z większą (realistyczniejszą?) bezwładnością.

Czego potrzeba więcej?
Darnok
Użytkownik
#72 - Wysłana: 18 Cze 2011 11:15:35
Odpowiedz 
Ja mam takie lekko głupie pytanie- oglądnąłem wszystkie sezony B5, ale wiem, że niektóre filmy były robione pomiędzy sezonami- nie chce mi się ich oglądać (nie lubię powtórek). Czy jakikolwiek film jest kontynuacją serialu?
Eviva
Użytkownik
#73 - Wysłana: 18 Cze 2011 11:15:50
Odpowiedz 
Babylon 5 oglądam z prawdziwą przyjemnością. Pod wieloma względami jest bardziej realistyczny niż Trek, ludzie są ludźmi, nie aniołkami z aureolka fazerową, choć odniesień do Treka mamy tam sporo. No i obce rasy, choć zazwyczaj humanoidalne, są bardzo interesujące. Świetny serial. Nagaram na powtórkach.
mozg_kl2
Użytkownik
#74 - Wysłana: 18 Cze 2011 11:28:15
Odpowiedz 
Darnok:
Czy jakikolwiek film jest kontynuacją serialu?

Tak.

Kontynuacja 5 sezon są: River of Souls, Call to Arms+Crusade, Legend of Rangers, Voice in Dark.

Swojadrogą podziwiam. ja nie moge zmęczyc 5 sezonu. Jak wcześniejsze połknalem w całości, tak ten idzie mi strasznei topornie. Watek telepatów słąbiutki. Byron strasznie działał mi na nerwy, aż zacząłem kibicować Besterowi.
Eviva
Użytkownik
#75 - Wysłana: 18 Cze 2011 11:34:21 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
mozg_kl2:
zacząłem kibicować Besterowi.

Czyli chorążemu Chekovowi, nie ?
Darnok
Użytkownik
#76 - Wysłana: 18 Cze 2011 12:07:49 - Edytowany przez: Darnok
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Byron strasznie działał mi na nerwy, aż zacząłem kibicować Besterowi.

Ja tam mu od początku kibicowałem ;) dzięki za filmy, już pobieram :O
mozg_kl2
Użytkownik
#77 - Wysłana: 18 Cze 2011 12:20:50
Odpowiedz 
Eviva:
Czyli chorążemu Chekovowi, nie ?

W rzeczy samej.

Darnok:
Ja tam mu od początku kibicowałem ;)

Ale wtedy jeszcze bardziej, niż wcześniej. Bester jest dobrym przykłądem czarnego charaktera, który jest szary;).

Darnok:
dzięki za filmy, już pobieram :O

Po to jesteśmy.
Poklok
Użytkownik
#78 - Wysłana: 20 Cze 2011 20:39:37
Odpowiedz 
Q__:
Hehe, a zachodni krytycy pisali raczej o prussian Centauri... Oraz - jak już wspomniał Darnok - o napoleońskim Empire.

Jeszcze brak mi pełnej perspektywy, opierając się na tym, co wiem: skojarzenia z Francją rozumiem, ale Prusy? Bardziej do Narnów pasują. To przecież było rodzące się na oczach współczesnych imperium na dorobku, stale rosnące w siłę...

Sh1eldeR:
Cienie zadają pytanie: czego chcesz? (what do you want?). Vorloni pytają: kim jesteś? (who are you?).

Pytania w pewnym stopniu równoważne...

Sh1eldeR:
Ci się Sinclair...? Mi też się kiedyś nie podobała ta postać, znacznie bardziej lubiłem kolejnego kapitana. Ale po obejrzeniu serialu drugi raz, przekonałem się do Sinclaira. Tak, podejmuje dobre decyzje, jest trochę zbyt idealny... Ale to samo można powiedzieć (niestety? hm) o kolejnym kapitanie, czy o naszym Picardzie lub Sisko.

Cóż, imho był słabo grany i po prostu nieciekawy, niczym szczególnym (mimo wikłania go w Wielką Tajemnicę) się nie wyróżnia na tle x podobnych postaci w historii sci-fi.

Sh1eldeR:
Dzięki użyciu modeli komputerowych, statki mogły mieć naprawdę odjechany wygląd i -- przede wszystkim -- wykonywać odjechane manewry. Fizyka newtonowska pełną gębą, od pierwszego odcinka. Coś jak w nBSG, choć jakby z większą (realistyczniejszą?) bezwładnością.

To też pieśń przyszłości. W pierwszym serialu statków jest stosunkowo niewiele, a w akcji widzimy je jeszcze rzadziej.
Darnok
Użytkownik
#79 - Wysłana: 21 Cze 2011 23:00:28
Odpowiedz 
Ale Babylon oprócz ideałów i scenariusza dopiętego na ostatni guzik miał też świetne poczucie humoru *spoiler* (Chociażby Ivanowa wracająca z imprezy u Drazi- IMHO najśmieszniejsza scena/sytuacja w serii) *spoiler*
Co by nie mówić, to Babylon miał tak skonstruowane postacie, że często można było się z nimi utożsamiać. Ja się przywiązałem do postaci, były na prawdę dobre.
mozg_kl2
Użytkownik
#80 - Wysłana: 22 Cze 2011 07:43:26 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
Darnok

Ja zawsze sięśmieje z G kara i Londo. Genialna scena w 5 sezonie. G Kar i Londo siedzą w areszcie.

Lodno stwierdził, że jak posiedzą w areszcie 3 dni to lud upomni się o swojego premiera
Trzy dni póżniej poranek
Londo się budzi i pyta czemu G Kar nie spi, a G Kar do niego: Myślałem, że to lud z tym imieniem na ustach szturmuje pałać, a to tylko Ty hrapiesz.
Darnok
Użytkownik
#81 - Wysłana: 23 Cze 2011 02:14:58 - Edytowany przez: Darnok
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Lodno stwierdził, że jak posiedzą w areszcie 3 dni to lud upomni się o swojego premiera
Trzy dni póżniej poranek
Londo się budzi i pyta czemu G Kar nie spi, a G Kar do niego: Myślałem, że to lud z tym imieniem na ustach szturmuje pałać, a to tylko Ty hrapiesz.

To też było niezłe ;) ogólnie ich docinki były śmieszne. Co do G'kara, to trochę mnie rozczarował zostawiając swoje sztuczne oko w kwaterze kapitana ;)
Btw. Świetne w Babilonie było to, że już bodajże w pierwszym sezonie mieliśmy poglądową sytuację na czwarty i piąty (proroctwa co do Londo)- brakowało mi w piątym sezonie sceny śmierci Londo- dlaczego G'kar go zabił? (czy go ratował, czy nim gardził), jak wrócił z podróży z Alexander i czy Lyta zbudowała w końcu schronienie dla telepatów. Szkoda, że brakuje odpowiedzi.
Toudi
Użytkownik
#82 - Wysłana: 23 Cze 2011 02:51:33
Odpowiedz 
Darnok:
brakowało mi w piątym sezonie sceny śmierci Londo- dlaczego G'kar go zabił?

Na to chyba odpowiedzieli. W jakimś odcinku Sheridan przeniósł się w przyszłość.
Londo miał zdaje się Cienia na ramieniu, czy coś takiego.

Londo miał w ogóle fajne żony, pamiętacie?
mozg_kl2
Użytkownik
#83 - Wysłana: 23 Cze 2011 19:57:35
Odpowiedz 
Darnok:
To też było niezłe ;) ogólnie ich docinki były śmieszne. Co do G'kara, to trochę mnie rozczarował zostawiając swoje sztuczne oko w kwaterze kapitana ;)

TO nie trek, żeby wszyscy byli kryształowi.

Darnok:
Świetne w Babilonie było to, że już bodajże w pierwszym sezonie mieliśmy poglądową sytuację na czwarty i piąty (proroctwa co do Londo)-

Za to duży plus. JMS od początku wszystko zaplanował, zero jakiś twestów dziwnych, przez to liczba buraków jest minimalna.

Darnok:
brakowało mi w piątym sezonie sceny śmierci Londo- dlaczego G'kar go zabił? (czy go ratował, czy nim gardził), jak wrócił z podróży z Alexander i czy Lyta zbudowała w końcu schronienie dla telepatów. Szkoda, że brakuje odpowiedzi.

5 sezon ogólnie jest najsłabszy. Stacja dałą ciała na maksa.

Toudi:
Londo miał zdaje się Cienia na ramieniu, czy coś takiego

Keepera. Odc War without end jakoś tak. Jedyny odc z podróżami w czasie w b5.

Toudi:
Londo miał w ogóle fajne żony, pamiętacie?

Jak on je nazywał? Cholera zaraz i tyfus? Jakos tak aniołowie apokalipsy.
mozg_kl2
Użytkownik
#84 - Wysłana: 24 Cze 2011 07:55:41
Odpowiedz 
"Babilon 5" – powieść w odcinkach

W latach 90. "Babilon 5" udowadniał, że można inaczej podchodzić do seriali telewizyjnych. W walce o prestiż (i nagrodę Hugo) pokonał m.in. "Toy Story", "12 małp" i "Marsjanie atakują!".

Jest rok 2257. W układzie planetarnym wokół Epsilon Eridani zostaje otwarta stacja kosmiczna Babilon 5. Jej celem jest umożliwienie dialogu pomiędzy różnymi kosmicznymi cywilizacjami (ludzie, Mimbari, Centauri, Vorloni), który ma zapobiec wyniszczającym wojnom z powodu nietolerancji. Tak w 1993 roku rozpoczynał się serial "Babilon 5" – niedościgły wzór nie tylko dla produkcji s-f, ale dla produkcji telewizyjnych w ogóle.


"Babilonu 5" był wyjątkowy nie ze względu na temat czy sposób realizacji (choć i w tych kategoriach pozostawiał konkurencję daleko w tyle), lecz leżące u jego podstaw założenie, które J. Michael Straczynski (czyli JMS, jak zwany jest przez internautów) wymyślił jeszcze w 1987 roku. Otóż twórca "Strażnika Teksasu" postanowił stworzyć telewizyjny cykl powieściowy, który składałby się z pięciu tomów (sezonów). Zamiast niezależnych od siebie odcinków, wymyślił ciągłą fabułę podzieloną na 110 równych epizodów.

Pomysł wydawał się samobójczy. Z praktycznego punktu widzenia był nie do zrealizowania. Wymagał bowiem gwarancji, że serial będzie na antenie przez pięć lat, niezależnie od oglądalności. Ten właśnie powód sprawił, że od momentu upowszechnienia się telewizji, serialowym standardem było trzymanie się stałej liczby bohaterów, w stałej liczbie lokacji, odgrywających tydzień po tygodniu tę samą formę, zależną od określonej konwencji. I tak House co tydzień rozwiązuje kolejną zagadkę medyczną, śledczy CSI szukają kolejnych zbrodniarzy, dzieciaki z "Glee" przerabiają kolejne hity list przebojów czy musicalowe evergreeny, a "Chirurdzy" operują kolejnych nieszczęśników.

Czasami twórcy pozorują ciągłość, wprowadzając wątek przewijający się przez wszystkie odcinki sezonu. Polega to zazwyczaj na tym, że każdy odcinek w dalszym ciągu jest zamkniętą całością, tyle tylko że posiada dodatkowe elementy, które odgrywają role w szerszej perspektywie. Na tej zasadzie funkcjonuje "Czysta krew", "Dexter", "Herosi", w których dodano tajemnicę, zagadkę rozwiązywaną stopniowo przez cały sezon. Tak też jest w "Glee" – spoiwem w nim jest konkurs, do którego bohaterowie serialu się przygotowują.

JMS poszedł dalej. Stworzył widowiskową space operę, którą trzeba zobaczyć od deski do deski, by poznać całą historię. O brawurze i niezwykłości jego idei najlepiej świadczy fakt, że główny bohater serialu, kapitan John Sheridan, pojawia się dopiero w drugim sezonie! Było to złamanie pierwszego przykazania serialowego dekalogu, co groziło zrażeniem do siebie widzów wychowanych na "normalnych" serialach. Oto w pilocie i w pierwszym sezonie szefem stacji Babilon 5 jest Jeffrey Sinclair, co w oczach przeciętnego Kowalskiego czyniło go głównym bohaterem. Jego eliminacja z serialu była dla wielu fanów szokiem. Koniec Sinclaira nie był aż tak ostateczny, jego postać okazała się mieć kluczowe znaczenie dla mitologii, ale nie zmienia to faktu, że w sezonie drugim kto inny zastąpił go na stanowisku szefa stacji kosmicznej, stając się centralnym punktem fabuły.

"Babilon 5" składa się z pięciu tomów, czyli sezonów. Każdy z nich ma odrębny tytuł, każdy opowiada historię jednego roku zgodnie z porządkiem emisji. I tak akcja pilota rozgrywa się w 2257 roku. Pierwszy sezon został wyemitowany rok później, zatem ukazane w nim wydarzenia mają miejsce w 2258 roku. Sezon ten nosi tytuł "Signs and Portens" i stanowi fundament, na którym wzniesiona została cała struktura serialu. Z tego powodu wielu widzów może uznać pierwszych kilkanaście odcinków za nudne. Wydaje się, że są ze sobą luźno powiązane, a cała fabuła stoi w miejscu. Aby w pełni docenić pierwszy sezon, trzeba poczekać aż do trzeciego, kiedy to rozpoczęte wątki zaczną w końcu nabierać pełnych kształtów.

Sezon drugi nosi tytuł "The Coming of Shadows" i jego akcja rozgrywa się w 2259 roku. Na stacji Babilon 5 pojawia się nowy dowódca, na Ziemi rządy sprawuje nowy prezydent, a kosmiczne imperium Centauri przechodzi brutalną transformację wspomaganą przez tajemniczego sojusznika. Naiwność i nadzieja na lepsze jutro, które były tematami przewodnimi rok wcześniej, zostają zastąpione przez zbierające się chmury intryg, zdrad i bolesnych wyborów. Bohaterowie muszą narodzić się na nowo lub zginąć.

Trzeci sezon – "Point of No Return" – rozgrywa się w 2260 roku i co ważne, został w całości napisany przez Straczynskiego. Na Ziemi panoszy się dyktatura, czego rezultatem jest powstanie niepodległościowe na Marsie i uniezależnienie się Babilonu 5. Przedwieczne rasy zaczynają aktywnie działać w znanym ludzkości kosmosie, imperium Centauri staje się centrum chaosu, który doprowadzi do wybuchu pierwszej od tysiąca lat wojny w skali całego wszechświata. To był przełomowy rok i ci widzowie, którzy dotrwali do tej chwili, stali się jak jeden mąż wyznawcami "Babilonu 5", niecierpliwie wyczekując kolejnych odcinków.

Następny sezon, także w całości napisany przez Straczynskiego, nosi nazwę "No Surrender, No Retreat" i opowiada o tragicznych wydarzeniach z roku 2261. Świat pogrąża się w chaosie. Wszechmocny sojusznik okazuje się pozbawionym skrupułów eliminatorem. Wojny domowe, śmiertelne intrygi dworskie i konflikty kwitnące na podłożu nietolerancji i uprzedzeń rozsadzają od środka delikatny porządek. Kosmiczne cywilizacje znajdują się na skraju destrukcji – widzowie wstrzymywali oddech, nie wiedząc, co stanie się dalej.

I wreszcie sezon piąty, "The Wheel of Fire", w którym wszystkie wątki, proroctwa i przepowiednie zostają spełnione, niekoniecznie w tej formie, w jakiej byśmy się tego spodziewali. Kosmiczna saga dobiega końca, a Straczynski sam gasi światło serii, przyjmując rolę zwykłego technika przebywającego na stacji Babilon 5.

Tak pokrótce wygląda historia, o której opowiada "Babilon 5". Oczywiście, jest ona o wiele bardziej skomplikowana. Zamiast prostych podziałów na dobro i zło jest w niej wielowymiarowa przypowieść pełna szarości. W czasach, kiedy ruchome obrazy przywykło się utożsamiać z uproszczeniami i intelektualnym lenistwem, JMS udowodnił, że telewizja może być medium równorzędnym z książką.

Mimo tego o mały włos, a Straczynski zostałby zmuszony do przerwania opowieści w połowie, co potwierdziłoby, że jego plan był szalony. Choć miał wsparcie Warner Bros., które serial produkowało, nie mógł przewidzieć, że stacja, na antenie której "Babilon 5" był emitowany, przestanie istnieć. Tak się jednak stało. I przy czwartym sezonie JMS stanął przed realnym zagrożeniem kasacji. Stacja kosmiczna została jednak uratowana przez TNT, które w tym czasie rozpoczęło proces przeprofilowania i "Babilon 5" było dla niego idealnym narzędziem do pokazania się widzom z nowej strony. Dziś amerykańskie TNT to ważna stacja dla fanów seriali SF. To na tym kanale dopiero co miał swoją premierę nowy serial Stevena Spielberga "Falling Skies".

Wizja JMS-a została doceniona przez fanów SF. "Babilon 5" zdobył dwie nagrody Hugo. W 1996 roku odcinek "The Coming of Shadows" pokonał w walce o statuetkę m.in. "12 małp", "Toy Story" i "Apollo 13". Rok później odcinek "Severed Dreams" okazał się lepszy m.in. od "Dnia Niepodległości" i "Marsjanie atakują". Stanowi też, obok "Star Treka", podstawę telewizyjnego kanonu SF. Każdy szanujący się fan gatunku musi się z tym serialem zapoznać.

W latach 90. "Babilon 5" udowadniał, że można inaczej podchodzić do seriali telewizyjnych. Niestety jest to wyjątek, o którego powtórzenie będzie trudno. Najbardziej zbliżona produkcja, na jaką możemy dziś liczyć, to "Battlestar Galactica", która przecież nie była oryginalnym pomysłem, a remakiem przeboju sprzed lat. Może właśnie to, że "Babilon 5" jest taki wyjątkowy, mimo przeterminowanych efektów sprawia, że nie traci on uroku i wciąż fascynuje widzów?

za filmweb.pl
Eviva
Użytkownik
#85 - Wysłana: 24 Cze 2011 08:47:38
Odpowiedz 
Właśnie obejrzałam pierwszy odcinek bez Sinclaira. jestem bardzo rozczarowana. Nie tylko odcinek był marny, ale i Bruce Boxleitner nie przypadł mi do gustu. Jest zbyt ulizany, a na dodatek przypomina mi Olafa Lubaszenkę, którego serdecznie nie znoszę. Ale cóż, trzeba brać rzeczy, jakimi są. Może będzie lepiej.
mozg_kl2
Użytkownik
#86 - Wysłana: 24 Cze 2011 09:39:40
Odpowiedz 
Eviva

SHeridana trzeba polubić. To taka ludzka wersja Picarda. Płomienne przemowy, tyle, że oprócz tego cieszy się życiem. Z dowódców B5 to najbardziej wkyrza mnie Lochley. Strasznie wciśnieta na siłę w 5 sezonie. Do tego przez pierwszą jego połowe, babki w ogole nie ma. Przez cały 5 sezonie to może raptem 45 minut łacznie zagrała. Z drugiej strony zgodnie z kanonem, jest najdłużej urzedującym dowódcą stacji.
Eviva
Użytkownik
#87 - Wysłana: 24 Cze 2011 10:52:26
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Przez cały 5 sezonie to może raptem 45 minut łacznie zagrała. Z drugiej strony zgodnie z kanonem, jest najdłużej urzedującym dowódcą stacji.

To dopiero majstersztyk intrygi
Dobrze, postaram się Sheridana polubić. Z Picardem też mi się długo nie udawało, już Sisko mnie szybciej przekonał - starczyło, że się uśmiechnął
Jurgen
Moderator
#88 - Wysłana: 24 Cze 2011 11:05:47
Odpowiedz 
Eviva:
starczyło, że się uśmiechnął

To Sisko się uśmiechnął? Ale wracając do tematu, to mnie - choć B5 bardzo lubie - nie przekonał żaden z kapitanów JS. Niby wszystko fajnie i w porządku, ale mam wrażenie, że żaden z nich nie miał ani odrobiny tej charyzmy co kapitanowie z treka (nawet Archer...).
Eviva
Użytkownik
#89 - Wysłana: 24 Cze 2011 11:26:28
Odpowiedz 
Jurgen:
żaden z nich nie miał ani odrobiny tej charyzmy co kapitanowie z treka (nawet Archer...).

A to już jest zupełnie inny problem - z Trekiem nic równać się nie może.
Jurgen
Moderator
#90 - Wysłana: 24 Cze 2011 11:57:48
Odpowiedz 
Eviva

To nie tak. Gdybym nie lubił treka bardziej niż B5, to powiedziałbym, że B5 jest serialem lepszym. Pod wieloma względami zresztą jest serialem lepszym. W każdym serialu są bohaterowie lepsi i gorsi. Być może też nie chodzi o to, że bohaterowie zostali tak "napisani", żeby nie mieć charyzmy, bo zadatki na to mają (a przynajmniej Sheridan*). Tylko ci aktorzy jakoś tak to zagrali... Gdyby np. któryś z trekowych kapitanów zagrał jednego czy drugiego, może miałbym inne zdanie.

[UWAGA SPOILER]

*Tak sobie myślałem, że Sheridan powinien być takim charyzmatycznym dowódcą z racji spektakularnego zniszczenia "Czarnej Gwiazdy". Potem jednak pomyślałem, że byłby to ciekawy eksperyment pokazać kapitana, który dokonał czegoś wielkiego, ale jednocześnie byłby człowiekiem zupełnie innym niż opinia o nim (coś jak Cochrane w FC) i że wcale nie musi być tak, jak pomyślałem najpierw. Na koniec zaś zauważyłem, że Sheridan chyba lubił zaminować pole asteroid bronią atomową i potem wpuścić tam wroga, więc może i ja zacznę go lubić.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Babylon 5

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!