USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Starwars
 Strona:  ««  1  2  3  ...  121  122  123  124  125  126  127  »» 
Autor Wiadomość
USS Bij
Użytkownik
#3751 - Wysłana: 2 Lip 2018 22:06:30
Odpowiedz 
Q__:
Kto by pomyślał - korporacyjne szychy ze "złego" Disney'a zgadzają się z widzami.

Mnie to raczej śmierdzi owczym pędem - tniemy na ślepo, równo z glebą.
Q__
Moderator
#3752 - Wysłana: 2 Lip 2018 22:19:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Mnie to raczej śmierdzi owczym pędem - tniemy na ślepo, równo z glebą.

Raczej nie... Po pierwsze nie jest jasne czy Kennedy straci stołek (choćby z braku chętnych na to miejsce, o czym była mowa), kontraktu z Johnsonem nie rozwiązano, a Abrams właśnie wrócił, co oznacza, że rewolucji w sprawach personalnych nie widać, po drugie - nie sądzę by - przynajmniej na tym etapie - wycofali się z reBootu świata (tj. porzucili obecną Trylogię i wrócili do rozwijania starego EU), albo - uchowaj Borg - reBootowali po raz drugi.

Cięciem na ślepo, równo z glebą, było raczej to, co spotkało - z łaski K.K., Abramsa, Johnsona i Kasdana - kolejno Imperium, Nową Republikę, Hana i Luke'a w nowym kanonie. To dopiero było obracanie w niwecz dekad historii out-of-universe i tysiącleci - in universe.
USS Bij
Użytkownik
#3753 - Wysłana: 2 Lip 2018 22:38:37
Odpowiedz 
Rian Johnson tam źdżbła indywidualnie przycinał - czy się wszyscy zgadzają czy odpowiednie to inna dyskusja - ale to zdecydowanie nie było robione na ślepo.

Np. zakładając, że to coś więcej niż ploty internetowego betonu nie widzę Rady Kryzysowej Disney biorącej na tapetę problemu polityczności filmów w sposób, który byłby konieczny, czyli bardziej zniuansowany niż: polityka związana z pigmentacją się przyjęła (=sprzedała, potecjalnie wciągnęła nowy target i zapewniła sporo pozytywnego PR), więc jest dobra, podczas gdy w reakcji na inną ludność wyciągnęła widły. Odpowiedź na tę (słuszną) zagwozdkę jest niewygodnie niebinarna: należy robić lepsze filmy. Polityczny film to przecież nie wymysł Disney z 2015.

Przy takich budżetach nie ma miejsca na subtelności. Element układanki nie zarabia = wylatuje. Pierwsza jaskółka to wstrzymanie spin-offów. Były świetnymi pomysłami dopóki na jednym studio względnie nie popłynęło - wtedy nagle przestały
Q__
Moderator
#3754 - Wysłana: 2 Lip 2018 22:53:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
ale to zdecydowanie nie było robione na ślepo.

Po czym wnosisz? Ja naprawdę w jego filmie widzę tylko - broniący się urodą kadrów - kompletny groch z kapustą (tak jak u JJ-a widziałem w warstwie fabularnej mechaniczną powtórkę z Ep. IV połączoną z - jak to Abrams lubi, już w Treku tym zasłynął - rozwalaniem świata).

USS Bij:
nie widzę Rady Kryzysowej Disney biorącej na tapetę problemu polityczności filmów w sposób, który byłby konieczny, czyli bardziej zniuansowany niż: polityka związana z pigmentacją się przyjęła (=sprzedała, potecjalnie wciągnęła nowy target i zapewniła sporo pozytywnego PR), więc jest dobra, podczas gdy w reakcji na inną ludność wyciągnęła widły.

Dlaczego, skoro w wypadku "Black Panthera" np. potrafili wszystko b. ładnie zniuansować i mimo głosów krytyki ze skrajnego prawa, i skrajnego lewa*, widownia ten film kupiła, a krytyka gotowa zacmokać go na śmierć. To nie jest Paramount ani CBS.

* http://bostonreview.net/race/christopher-lebron-bl ack-panther

USS Bij:
Odpowiedź na tę (słuszną) zagwozdkę jest niewygodnie niebinarna: należy robić lepsze filmy. Polityczny film to przecież nie wymysł Disney z 2015.

Owszem. Takie, w których widz najpierw zobaczy dobrą historię, potem ew. politykę. Nawiasem: SW zawsze było opowieścią polityczną i - jak wskazywałem - zawsze stawiało na różnorodność w doborze bohaterów.
USS Bij
Użytkownik
#3755 - Wysłana: 2 Lip 2018 23:23:20
Odpowiedz 
Q__:
Po czym wnosisz? Ja naprawdę w jego filmie widzę tylko - broniący się urodą kadrów - kompletny groch z kapustą

Ja tam widzę niezwykle spójny film, interesującą kontynuację cambpellowskich motywów ze Star Wars i cofnięcie się do kierunku, w którym Kershner i spółka pchnęli uniwersum przy Empire.

Q__:
Dlaczego, skoro w wypadku "Black Panthera" np. potrafili wszystko b. ładnie zniuansować i mimo głosów krytyki ze skrajnego prawa, i skrajnego lewa*, widownia ten film kupiła, a krytyka gotowa zacmokać go na śmierć. To nie jest Paramount ani CBS.

Odpowiedź brzmi: nie zniuansowali Black Panther wpisuje się w sztywną, sprawdzoną formułę, a inżynier Mamoń takie lubi najbardziej. VIII to nie arthouse, ale wymaga od widza czegoś więcej niż skierowanie patrzałek w - z grubsza - kierunku ruszających się przed nim obrazów.
Q__
Moderator
#3756 - Wysłana: 2 Lip 2018 23:39:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Ja tam widzę niezwykle spójny film, interesującą kontynuację cambpellowskich motywów ze Star Wars

To zamieniam się w słuch, znaczy, czekam na szerokie uzasadnienie tej opinii. (Zapewne koniec końców i tak pozostanę przy swoim zdaniu, ale przynajmniej - mam nadzieję - zrozumiem Twoje.)

USS Bij:
Odpowiedź brzmi: nie zniuansowali

Politycznie przecież bardzo - potępili zapędy rewolucyjne wskazując zarazem ich racjonalne korzenie. Obśmiali stawianie murów, ukazując równocześnie uzasadnione lęki, z których wynika. Kazali bohaterom pozytywnym być naraz nośnikiem hołubionej Black Pride i nielubianego trumpizmu. Pokazali, że rasistą może być posiadacz każdego koloru skóry... Gdybyż twórcy obecnej inkarnacji SW byli równie subtelni...

USS Bij:
wymaga od widza czegoś więcej niż skierowanie patrzałek w - z grubsza - kierunku ruszających się przed nim obrazów.

Tak, np. udawania, że nie widzi głupich żartów i przegiętych wyczynów Force Userów.

Choć prawdą jest również, że chwilami wyłazi z Johnsona artysta. Parę ujęc jest tam naprawdę malarskich (filmy z MCU poszczycić się takimi nie mogą).
USS Bij
Użytkownik
#3757 - Wysłana: 3 Lip 2018 19:07:18
Odpowiedz 
Q__:
To zamieniam się w słuch, znaczy, czekam na szerokie uzasadnienie tej opinii. (Zapewne koniec końców i tak pozostanę przy swoim zdaniu, ale przynajmniej - mam nadzieję - zrozumiem Twoje.)

Posłużę się tym:

https://filmcrithulk.blog/2017/12/15/the-force-bel ongs-to-us-the-last-jedis-beautiful-refocusing-of- star-wars/

Q__:
Politycznie przecież bardzo - potępili zapędy rewolucyjne wskazując zarazem ich racjonalne korzenie.

Istotnie, rewolucjoności to nie internetowe trolle, każdy jest bohaterem swojej historii, a wąsate szwarccharaktery nie istnieją. No... tak.

Q__:
Obśmiali stawianie murów, ukazując równocześnie uzasadnione lęki, z których wynika.

Chodzi o tego gościa bez ręki? ;)

Ostatecznie niewiele z tych murów wynikło poza tym, że były aby je wcisnąć w morał. Film był zbyt zainteresowany miałkim dramatem o przepychankach w kaście uprzywilejowanych action figures - najlepiej fizycznych coby się okładali - i 'robieniu żeby było dobrze' aby wgryźć się w temat izolacjonizmu. Antagonista to w tym filmie polityczny groch z kapustą. Zgodzę się w tym miejscu, że widać na tym polu próby wyduszenia z formuły niuansu - nieudane moim zdaniem.

Q__:
Kazali bohaterom pozytywnym być naraz nośnikiem hołubionej Black Pride i nielubianego trumpizmu.

Komentarz na poziomie ekstremizm to ekstremizm.

Q__:
Pokazali, że rasistą może być posiadacz każdego koloru skóry... Gdybyż twórcy obecnej inkarnacji SW byli równie subtelni...

"Wszyscy jesteśmy tacy sami" to przecież największy banał - nieważne od której strony go brać...
Q__
Moderator
#3758 - Wysłana: 3 Lip 2018 21:02:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Posłużę się tym

Powiem tak... Tekst jest ładny - w sensie stylistycznej urody - ale widzę w nim w dużej mierze dorabianie filozofii do dalszego obracania w gruzy świata SW (i, po prawdzie, nie ma dla mnie znaczenia, czy jest to tylko robota interpretatora, czy myśl przyświecająca samemu Johnsonowi). Przy czym, zgoda, przesłanie "Moc jest w TOBIE, nie w Skywalkerach czy Snoke'ach" jest dość ładne, czytałem już zresztą jakiś tekst z taką interpretacją TLJ i nawet go linkowałem stronę temu:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=528&page=124#msg327621
Ale przecież to również jest na poły buddyjski, na poły demokratyczny, banał nad banały (w dodatku grany już w popkulturze, oglądałem kiedyś film fantasy, nie pomnę tytułu, w którym jakaś księżniczka czy wojowniczka przechodziła kolejne próby by stać się godną zajrzenia do świętej księgi zawierającej odpowiedzi na wszystkie pytania; gdy w końcu tąż otwarła okazało się, że jej stronami są lustra). Przy tym - jak wszystkie takie ogólniki - prawdziwy tylko częściowo, bo słynne antyedukacyjne eksperymenty Fryderyka II Hohenstaufa i Rousseau pokazują skutki traktowania go zbyt dosłownie.

USS Bij:
Istotnie, rewolucjoności to nie internetowe trolle, każdy jest bohaterem swojej historii, a wąsate szwarccharaktery nie istnieją. No... tak.

USS Bij:
Ostatecznie niewiele z tych murów wynikło poza tym, że były aby je wcisnąć w morał. Film był zbyt zainteresowany miałkim dramatem o przepychankach w kaście uprzywilejowanych action figures - najlepiej fizycznych coby się okładali - i 'robieniu żeby było dobrze' aby wgryźć się w temat izolacjonizmu.

USS Bij:
Komentarz na poziomie ekstremizm to ekstremizm.

USS Bij:
"Wszyscy jesteśmy tacy sami" to przecież największy banał - nieważne od której strony go brać...

Zgoda, że te wszystkie wnioski ostatecznie są banalne, napisałem zresztą nie tak dawno temu, iż:
Q__:
interesująca problematyka rozmywa się ostatecznie sprowadzona do prostych morałów, że doznana krzywda nie usprawiedliwia krzywdzenia, że jak czarni i biali współpracują - to dobrze, a jak chcą się podbijać (która strona by nie zaczęła) - to źle, że rasizm da się znieść w warstwie werbalnej, ale nie kiedy przekłada się na czyny, że izolacjonizm jest be, ale bycie wolnym - cacy

Ale przecież obaj wiemy, że nie o odpowiedzi chodzi, a o postawienie odpowiednich pytań, a te - przyznasz - "BP" stawia, nawet jak chwilami nieco na silę.

(No i tu jest jednak w warstwie "wniosków" cała kupa zacnych komunałów przynajmniej, w TLJ - tylko jeden, poza nim - pustka.)
MarcinK
Użytkownik
#3759 - Wysłana: 3 Lip 2018 21:06:30
Odpowiedz 
Q__:
którym jakaś księżniczka czy wojowniczka przechodziła kolejne próby by stać się godną zajrzenia do świętej księgi zawierającej odpowiedzi na wszystkie pytania; gdy w końcu tąż otwarła okazało się, że jej stronami są lustra

To Kung Fu Panda było
Q__
Moderator
#3760 - Wysłana: 3 Lip 2018 21:08:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
To Kung Fu Panda było

Nie, tamto było z aktorami, i wyglądało na nakręcone w latach '70 lub '80, tyle pamiętam. Ale fajnie, że przypominasz, rzucając kolejnym przykładem, jak bardzo taki motyw jest oklepany.

EDIT:
Kojarzy się jeszcze wątek pierścienia, który Lone Starr dostał od Yogurta w "SpaceBalls" (jakąś analizę na ten temat też linkowałem*).

* Ukazywała zresztą dowodnie, że wszelkie abramsowe i johnsonowe komentarze do SW są mozolnym powtórzeniem wniosków, do których Brooks - lubię tego faceta nie tylko za to, że nazywał się Kaminsky - już dawno doszedł.

ps. Tymczasem Eric Henry, którego kanał - jak się okazuje - zniknął z YT przez nadgorliwość bota, więc właśnie powrócił, przygląda się sprawie Wybrańca z SW:
http://www.youtube.com/watch?v=DxHobUDNqFo
Q__
Moderator
#3761 - Wysłana: 7 Lip 2018 00:19:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Taka ciekawostka: jeden z tekstów Jedi, które spłonęły w "TLJ" (a przynajmniej jego starokanoniczna wersja):
http://rbasra.com/images13/jedi.pdf

Dostępny bezpłatnie - a legalnie - na stronie jednego z jego rillajfowych autorów:
http://rbasra.com/

ps. Kto by pomyślał, że - teoretycznie poważni - bohaterowie SW tak lubią bazgrać na marginesach.

EDIT:

USS Bij

Specjalnie dla Ciebie jeszcze siedem (!) pochwał "The Last Jedi":
http://www.youtube.com/watch?v=PXCLJp541Pw
http://www.youtube.com/watch?v=GVlicj-JwnI
http://www.youtube.com/watch?v=lOG3Rze8UVU
http://www.youtube.com/watch?v=gTJIk5PkTXg
http://www.youtube.com/watch?v=xIUerVY_Yno
http://www.youtube.com/watch?v=Y65WivgQn38
http://www.youtube.com/watch?v=qf_rqde7B0A
mozg_kl2
Użytkownik
#3762 - Wysłana: 10 Lip 2018 08:23:20
Odpowiedz 
To już oficjalne! The Hollywood Reporter donosi, że Billy Dee Williams powróci do roli Lando Calrissiana w epizodzie IX!
Q__
Moderator
#3763 - Wysłana: 10 Lip 2018 09:29:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

Cieszę się*. Choć spodziewam, że i jego zaraz uśmiercą**.

* Acz uważam, że rozpaczliwcem jadą - Big Trio już nie mają do dyspozycji, a jakimś głośnym nazwiskiem trzeba widzów przyciągnąć, fani Williamsa się domagali, Lando podobał się nawet w wersji z "Solo", to i tak na szybko wykoncypowali...

**Jeśli jednak nie - będzie w tym pewna ironia, i przyznanie się do błędów...

ps. Dorzucam link źródłowy:
https://www.hollywoodreporter.com/heat-vision/star -wars-billy-dee-williams-returning-as-lando-calris sian-xi-1125818
mozg_kl2
Użytkownik
#3764 - Wysłana: 10 Lip 2018 11:59:12
Odpowiedz 
Q__

Ciekawe czy na starość będzie panseksualny? <ważne kwestie>
Q__
Moderator
#3765 - Wysłana: 10 Lip 2018 12:02:57
Odpowiedz 
mozg_kl2

Jakie to ma znaczenie, przecież powyżej pewnego wieku seksualność staje się zazwyczaj sprawą czysto teoretyczną.
Picard
Użytkownik
#3766 - Wysłana: 11 Lip 2018 12:41:43
Odpowiedz 
USS Bij:
polityka związana z pigmentacją się przyjęła (=sprzedała, potecjalnie wciągnęła nowy target i zapewniła sporo pozytywnego PR), więc jest dobra, podczas gdy w reakcji na inną ludność wyciągnęła widły.

Oj, bardzo się przyjęła, dlatego tez TLJ zarobił o 700 milionów dolarów mniej niz poprzednik, a Solo byl pierwszym filmem z serii SW, który odniósł kasowa kľape. Niech tak robią dalej a będą kolejnym DCU - czyli ucieleśnieniem finansowej porażki.
Q__
Moderator
#3767 - Wysłana: 11 Lip 2018 13:00:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Oj, bardzo się przyjęła, dlatego tez TLJ zarobił o 700 milionów dolarów mniej niz poprzednik, a Solo byl pierwszym filmem z serii SW, który odniósł kasowa kľape.

Udowodnij tezę, że wspomniane niepowodzenia miały związek akurat z kwestią koloru skóry niektórych bohaterów, a nie z jakością scenariuszy i stosunkiem do klasycznych postaci w nowych filmach (tudzież z wkurzającą sporą część fandomu sprawą EU) - wtedy pogadamy.

(Pomijam już fakt, że - czepiasz się aby się czepiać, bo USS Bij napisał, co napisał, teoretyzując, posługując się przykładami, nie - tonem twierdzącym.)
Picard
Użytkownik
#3768 - Wysłana: 11 Lip 2018 13:17:32
Odpowiedz 
Q__:
Udowodnij tezę, że wspomniane niepowodzenia miały związek akurat z kwestią koloru skóry niektórych bohaterów, a nie z jakością scenariuszy i stosunkiem do klasycznych postaci w nowych filmach (tudzież z wkurzającą sporą część fandomu sprawą EU) - wtedy pogadamy.


Z kolorem skory może nie, z politykierstwem i wciskaniem tam na sile tzw. identity politics jak najbardziej tak - mogę podać Ci linki do wielu kanałów na youtube, których autorzy mówią to samo; ,,precz z SJW Star Wars. 😅 A co do scenariuszy...to przecież wiemy, ze prequels miały genialne skrypty😂....a mimo to każdy z tych filmów na siebie zarobił. Dziwne, no nie? Ale autor prequels ani się nie bawił w identity politics, ani tez po fanach nie jeździł, wyzywając ich od toksycznych bigotów...

A co do gadania z Toba to raczej podziękuję, bo bez końca będziemy kręcić się w kolko...
Ja: Lando w OT nie byl panseksualny!
Ty: Byl, bo nosił pelerynkę i był lowelasem!
Ja: To zaden dowod. Udowodnji. ze Lando czul miete do kogo innego niz Leia...
Ty: Ale Lando przeciez nosił pelerynkę i był lowelasem!

I tak w kolo Macieju...
Q__
Moderator
#3769 - Wysłana: 11 Lip 2018 14:17:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
tak - mogę podać Ci linki do wielu kanałów na youtube, których autorzy mówią to samo; ,,precz z SJW Star Wars.

Jasne. A ja ponownie poproszę byś zwrócił uwagę, że jazda anty-SJW pojawia się dziwnym zbiegiem okoliczności tylko w wypadku produkcji słabych, rozmijających się z oczekiwaniami fanów już na starcie i kręconych przez aroganckich, a epatujących swoimi poglądami w mediach, twórców. W przypadku produkcji udanych i lubianych, natomiast, praktycznie nie występuje, nawet tam, gdzie teoretycznie podstawy by się znalazły.
Wygląda to więc znacznie mniej na sprzeciw przeciw określonej linii politycznej, znacznie bardziej na - nie zawsze smaczne w formie - przeciwstawianie się traktowaniu słabo nakręconych filmów/seriali jako tuby propagandowej (a często raczej udawaniu, że się je tak traktuje, w nadziei, że doda im to ileś punktów u krytyków, a i widownia nie odważy się pisnąć słowa sprzeciwu, by nie wyjść na wsteczników).

Picard:
przecież wiemy, ze prequels miały genialne skrypty😂....a mimo to każdy z tych filmów na siebie zarobił. Dziwne, no nie?

Ja wiem czy dziwne? PT była - mimo swoich wad - bardzo dobrym pomysłem na rozbudowę świata SW, miała też sporo b. eleganckich ujęć. O obecnych filmach trudno wypowiadać się równie ciepło (owszem, jak wspomniałem, Johnson ma iście malarski talent i chwilami to widać, ale znów brak mu lucasowskiego, iście wagnerowskiego, epickiego rozmachu).

Picard:
bo bez końca będziemy kręcić się w kolko...

Miło, że to zauważasz (nawet jeśli naszą dyskusję streszczasz skrajnie nieprawdziwie).
Picard
Użytkownik
#3770 - Wysłana: 11 Lip 2018 23:07:23 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__

OK, wiem, że jeśli nie odpowiem Ci dziś, to już nie odpowiem wcale, bo nie będę miał siły ani ochoty, więc pokrótce, półki jeszcze chce mi się bawić w Syzyfa...😂

Q__:
Jasne. A ja ponownie poproszę byś zwrócił uwagę, że jazda anty-SJW pojawia się dziwnym zbiegiem okoliczności tylko w wypadku produkcji słabych,(...) W przypadku produkcji udanych i lubianych, natomiast, praktycznie nie występuje, nawet tam, gdzie teoretycznie podstawy by się znalazły.

Fajna teza, tylko trudna do udowodnienia. Bo amerykańscy popcorniarze to przecież koneserzy sztuki, którzy gustują tylko w filmach z najwyższej półki... Przypatrz się hitom z ostatnich kilku lat, a przekonasz się, że mało który z tych filmów był obiektywnie dobry, za to wiele z nich wstrzeliło się w gust przeciętnego widza. Śmiem więc wątpić, że czynnikiem decydującym o sukcesie jest tu jakość danego dzieła... Poza tym jakie były te dobre filmy z lewicowym przesłaniem? Powoływałeś się na Black Panther i pewnie mógł byś pod to podciągnąć jeszcze Wonder Woman... Problem w tym, że widziałem wnikliwe analizy obu filmów dowodzące tego, że...obie produkcje są słabe - zarówno pod względem scenariusza jak i efektów specjalnych. Za to wierze, że sukces obu filmów - w przypadku WW jest on rozdmuchany, bo film zarobił mniej kasy niż znienawidzony BvS - można przypisać temu, że oba tytuły od początku swego istnienia skierowane były właśnie do lewicowego odbiorcy i wstrzeliły się w jego gust. Zarówno BP jaki i WW były oparte na kanwie komiksów, które istniały od dziesięcioleci i skierowane były do konkretnego odbiorcy, który to odbiorca chętnie poszedł zobaczyć adaptacje tych tytułów. A co tacy np. Ghostbusters mają wspólnego z tzw. girl power? Tyle co nic, ale twórcy błędnie założyli, że przygruchają sobie nową, lewicową widownie, a starzy wyjadacze i tak do kina pójdą. A tu kinder niespodzianka - ani nie zaskarbili sobie względów nowej widowni, ani nie wstrzelili się w gust starej gwardii. To samo można powiedzieć o Star Wars - sorry, ale saga Lucasa to była zawsze kosmiczna baśń, głównie adresowana do chłopców, a nie komunistyczno-feministyczny manifest o girl power, o mniejszościach seksualnych, o prawach zwierząt, o prawach robotów i moralnym zepsuciu bogaczy... Know your audience Hollywood! - nie każdy chce oglądać to samo!

Q__:
rozmijających się z oczekiwaniami fanów już na starcie i kręconych przez aroganckich, a epatujących swoimi poglądami w mediach, twórców.

I tu akurat zgoda, bo twórcy ci - w tym Abrams z jego wywiadem o tym, że krytycy TLJ kobiet nie lubią - są rzeczywiście aroganccy i bardzo nastawieni na słowną konfrontacje. Ciekaw jestem kogo oni tą swoją postawą chcą przekonać do swoich racji, bo jakoś nie widzę aby wygrywali serca i umysły widowni... ,,Nie zgadzasz się z tym, że facet powinien móc spółkować ze swoim robotem? To jesteś; tu następuje długa lista epitetów pod adresem widza..." Wow, to mnie koleś przekonałeś do swoich racji! 😂 O dziwo ostatnimi czasy w tematyce komentarza społecznego dobrze spisał się o tylko Seth MacFarlane - chwaliłem i chwalę jego The Orville About a Girl, bo tam autor skłonił widza do rozmyślania na kontrowersyjne tematy bez narzucania odbiorcy swojego zdania. Jeśli już chcesz poruszać tematykę socjopolityczną, to generalnie rzecz biorąc powinieneś zadawać odbiorcy pytanie: ,,Co na ten temat myślisz?", zamiast mówić ludziom co mają na temat myśleć i co mają czuć... I to niezależnie czy skłaniasz się w lewą, czy prawą stronę...

Q__:
Wygląda to więc znacznie mniej na sprzeciw przeciw określonej linii politycznej, znacznie bardziej na - nie zawsze smaczne w formie - przeciwstawianie się traktowaniu słabo nakręconych filmów/seriali jako tuby propagandowej

Oczywiście, ponieważ tylko autorzy mają własne poglądy polityczne, a odbiorcy są ich całkowicie pozbawieni. Gdybyś usadził wyborce Platformy Obywatelskiej na seansie filmowym poświęconym spiskowej teorii dziejów, w myśl której w Smoleńsku był zamach, to na pewno taki odbiorca był by filmem zachwycony! 😂 Podobnie, gdybyś wyborcy PiSu dał do zobaczenia panegiryk na cześć Tuska to na pewno ów widz nie posiadał by się z radości!

Q__:
Ja wiem czy dziwne? PT była - mimo swoich wad - bardzo dobrym pomysłem na rozbudowę świata SW, miała też sporo b. eleganckich ujęć.

Tylko, że ludzie nie przywiązywali do tego wagi. Natomiast każdy wręcz pasjami uwielbiał Jar Jara, midichloriany, drętwe dialogi, drewniane postaci i, ,,mistrzowsko" napisany scenariusz...

Q__:
nawet jeśli naszą dyskusję streszczasz skrajnie nieprawdziwie

W jaki sposób jest nieprawdziwe? Bo takie dokładnie odniosłem wrażenia z naszej ostatniej wymiany zdań...
Q__
Moderator
#3771 - Wysłana: 11 Lip 2018 23:49:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Powoływałeś się na Black Panther i pewnie mógł byś pod to podciągnąć jeszcze Wonder Woman... Problem w tym, że widziałem wnikliwe analizy obu filmów dowodzące tego, że...obie produkcje są słabe - zarówno pod względem scenariusza jak i efektów specjalnych

Co do scenariusza nie przesadzałbym. Ten "BP" np. jest dość nierówny, ale rozwija się logicznie i porusza cały pakiet ciekawych zagadnień.

(Nawiasem: widziałaś analizy, a czy widziałeś filmy?)

Picard:
oba tytuły od początku swego istnienia skierowane były właśnie do lewicowego odbiorcy i wstrzeliły się w jego gust.

Tylko, że to kompletna bzdura. Widoczna we wszelkich wersjach BP Black pride może być postrzegana jako prawicowa lub lewicowa zależnie od kontekstu - czym resztą filmowy "BP" ładnie się zajmuje. A znów by patrzeć na Wonder Woman nie trzeba mieć lewicowych poglądów. Wystarczy heteroseksualizm.

Picard:
A tu kinder niespodzianka - ani nie zaskarbili sobie względów nowej widowni, ani nie wstrzelili się w gust starej gwardii.

Bo nakręcili słaby film, o czym od początku mówię.

Picard:
saga Lucasa to była zawsze kosmiczna baśń, głównie adresowana do chłopców, a nie komunistyczno-feministyczny manifest o girl power, o mniejszościach seksualnych, o prawach zwierząt, robotów i moralnym zepsuciu bogaczy...

Tia... U Lucasa nie było silnych kobiet z Leią na czele, czarnoskórego Lando (w czasach, w których postacie o tym kolorze skóry stanowiły w głównym nurcie kina rzadkość) i połączonych - jak sam Flanelowiec twierdzi - homoseksualną więzią robotów. A Vader, Tarkin, Jabba, Palpatine i liczni Separatyści (jeden w drugiego arystokraci i/lub potentaci biznesowi) nie byli wcale zepsuci. Macie rację, kolego.

Picard:
O dziwo ostatnimi czasy w tematyce komentarza społecznego dobrze spisał się o tylko Seth MacFarlane - chwaliłem i chwalę jego The Orville About a Girl, bo tam skłonił widza do rozmyślania na kontrowersyjne tematy bez narzucania odbiorcy swojego zdania.

Dokładnie to samo zrobił Coogler w filmowym "Black Pantherze".

Picard:
Oczywiście, ponieważ tylko autorzy mają własne poglądy polityczne, a odbiorcy są ich całkowicie pozbawieni.

Nie. Po prostu zakładam, że człowiek na jakimś poziomie nie ma problemu z obcowaniem z dziełem wyrażającym obcą mu ideologię, o ile jest to dzieło właśnie, a nie chamska agitka.

(BTW. po raz kolejny robisz coś co uważam za b. głupie i szkodliwe - chcesz zamykać ludzi w popkulturowych matrixach dobranych do ich politycznych - i każdych innych - preferencji. A to jest bardzo ograniczające. Ja np. lubię obcować z poglądami odmiennymi od moich, jeśli są logicznymi interpretacjami rzeczywistości, a nie krzykliwą demagogią. To rozszerza horyzonty.)

Picard:
Tylko, że ludzie nie przywiązywali do tego wagi. Natomiast każdy wręcz pasjami uwielbiał Jar Jara, midichloriany, drętwe dialogi, drewniane postaci i, ,,mistrzowsko" napisany scenariusz...

Lubisz czytać opinie hejterów, to i wiesz co hejtowano. Głosów pochwalnych nigdy nie czytałeś? Ani wypowiedzi o tym jak dzięki PT rozrosło się EU? A poza tym o ile reszta zarzutów jest jakoś tam zasadna, o tyle ze skreślaniem scenariusza jako całości bym nie przesadzał.

BTW. nie wiem czy zauważyłeś, że odrzucanie disney'owskich dokrętek często idzie w parze z rehabilitacją prequeli.

Picard:
W jaki sposób jest nieprawdziwe?

W każdy, bo moja argumentacja od żartów o pelerynce tylko się zaczęła, dalej wskazywałem ci jasno, że to, iż czegoś na ekranie nie pokazano o niczym nie świadczy. Istotne byłoby gdyby na ekranie pokazano coś co dany wariant jednoznacznie wyklucza*.

* A akurat w wypadku seksualności (jak wiadomo, ktoś może ukrywać swoje takie czy inne skłonności z jakichś przyczyn) wymagałoby "środków wykluczających" naprawdę potężnych - np. jakiejś futurystycznej mapy mózgu Lando wskazującej wyraźnie, że jest to mózg czysto heteroseksualny i nastawiony na własny gatunek, nie na droidy np.
Picard
Użytkownik
#3772 - Wysłana: 12 Lip 2018 00:58:55 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Co do scenariusza nie przesadzałbym. Ten "BP" np. jest dość nierówny, ale rozwija się logicznie i porusza cały pakiet ciekawych zagadnień.

Proszę bardzo, ciekaw jestem co o tym pomyślisz:
https://www.youtube.com/watch?v=eT2D50_pgUU

Q__:
Nawiasem: widziałaś analizy, a czy widziałeś filmy?)

Analizy. Marvel mnie nie kręci. Z tych wszystkich filmów jakie do tej pory powstały to IMO autentycznie dobry był tylko Winter soldier
- reszta to większe bądź mniejsze przeciętniaki z gatunku superhero, który jest dziś straszliwie oklepany i jest pełen nielogiczności. Na przykład nawet podobała mi Infinity war - szczególnie ze względu na podobieństwo pomiędzy Thanosem i Kodosem z TOS - ale boli mnie, że scenarzyści nie potrafili uzasadnić porażki bohaterów inaczej niż czyniąc z nich idiotów; wystarczyło niemilcowi odrąbać łapkę z rękawicą i było by po krzyku😂. Wiem podły jestem, że się takich rzeczy czepiam, ale ja już nie potrafię inaczej.

Q__:
Widoczna we wszelkich wersjach BP Black pride może być postrzegana jako prawicowa lub lewicowa zależnie od kontekstu

OK, niech będzie, że to nie lewicowość, tylko Black pride. Myślisz, że każdy w takiej Black pride gustuje? Tak samo nie każdy gustuje w white power... 😂

Q__:
znów by patrzeć na Wonder Woman nie trzeba mieć lewicowych poglądów. Wystarczy heteroseksualizm.

Może jestem dziwny ale uważam, że od takich rzeczy są pornole - nie trzeba użerać się z dwu-godzinom fabułą nie najwyższych lotów. No, chyba że ktoś ma fetysz odnośnie kobiet wojowniczek 😂
Ponownie WW, to nie jest dobry film:
https://www.youtube.com/watch?v=xIsNoHF-cMA

Q__:
Bo nakręcili słaby film, o czym od początku mówię

Słabych filmów jest na pęczki, a Amerykanie zjadają je jak świeże pączki. Więc to nie jest żadne wytłumaczenie. Żeby zacytować Marka Hamilla:
It doesn't matter if it's good, only if it makes money

Q__:
Tia... U Lucasa nie było silnych kobiet z Leią na czele, czarnoskórego Lando (w czasach, w których postacie o tym kolorze skóry stanowiły w głównym nurcie kina rzadkość) i połączonych - jak sam Flanelowiec twierdzi - homoseksualną więzią robotów.

Postacie drugoplanowe. A jeśli chcesz udowodnić, że droidy czuły do siebie mięte bądź, że przejawiały jakieś zachowania seksualne, to czekam na dowód w postacie scen z filmów. 😅

Q__:
A Vader, Tarkin, Jabba, Palpatine i liczni Separatyści (jeden w drugiego arystokraci i/lub potentaci biznesowi) nie byli wcale zepsuci. Macie rację, kolego.

Bail Organa był bogaty a zaliczał się do tych dobrych, to samo tyczy się Padmé Amidali, która królową była i w pałacu mieszkała. Na litość Borga, sama Leia była księżniczką... Masz racje, same dobroduszne biedaki!😂

Q__:
Dokładnie to samo zrobił Coogler w filmowym "Black Pantherze".

Śmiem wątpić, ale nie widziałem całości - tylko sceny - więc nie będę się wypowiadał. Dla mnie to raczej mało subtelna krytyka Trumpa i jego administracji.

Q__:
Nie. Po prostu zakładam, że człowiek na jakimś poziomie nie ma problemu z obcowaniem z dziełem wyrażającym obcą mu ideologię, o ile jest to dzieło właśnie, a nie chamska agitka.

I uważam, że błędnie zakładasz. Zresztą obcowanie, a polubienie to dwie różne rzeczy. Wielu przyzna, że nazistowski Triumf woli jest świetnie nakręconym filmem, co nie oznacza, że ludzie nie podzielający nazistowskich sympatii, powinni go polubić.

Q__:
(BTW. po raz kolejny robisz coś co uważam za b. głupie i szkodliwe - chcesz zamykać ludzi w popkulturowych matrixach dobranych do ich politycznych - i każdych innych - preferencji. A to jest bardzo ograniczające. Ja np. lubię obcować z poglądami odmiennymi od moich, jeśli są logicznymi interpretacjami rzeczywistości, a nie krzykliwą demagogią. To rozszerza horyzonty.)

Mistrzu Jedi, ale kogo ja przymuszam do tego by czegoś nie oglądał? Wolna wola panie, oglądaj co chcesz! Ja po prostu jestem zdania, że nie powinieneś być przymuszany do oglądania czegoś, czego nie lubisz i czegoś z czym się nie zgadzasz. Za bardzo śmierdzi mi to autorytaryzmem i szkolną ławą, gdzie kładziono mi do głowy na siłę, że ,,Słowacki wielkim poetą był". Jeśli ktoś chce oglądać filmy które będą mu odpowiadały ideologicznie to uważam, że powinien mieć taką opcje, jeśli chce oglądać filmy, które są czystym eskapizmem, to też sądzę, iż powinno mu się stworzyć taką możliwość. Nie każde dzieło musi być społecznie zaangażowane. Ja nikogo do niczego nie przymuszam - w odróżnieniu od ideologów z Hollywood, którzy chcą swoje poglądy narzucać innym.

Q__:
Lubisz czytać opinie hejterów, to i wiesz co hejtowano

Ale czy nie słusznie hejtowano? Ja też mógł bym napisać hymn pochwalny pod adresem PT, jeśli skupił bym się na samych pomysłach stojących za tą Trylogią; postać klasycznego bohatera tragicznego, upadek demokracji, pozytywne uczucie jakim jest miłość prowadzące człowieka do zguby...Na papierze wszystko to jest fajne i nawet głębokie w swojej wymowie, ale problem był z przełożeniem tych pomysłów na język filmu, i raczej jest to prawda od, której nie ma ucieczki.

Q__:
Ani wypowiedzi o tym jak dzięki PT rozrosło się EU?

Tak samo możesz argumentować w obronie kanonu Disney'a, bo dzięki nim też powstają nowe utwory. Więc jak dla mnie nie jest to wystarczający powód by hołubić PT.

Q__:
A poza tym o ile reszta zarzutów jest jakoś tam zasadna, o tyle ze skreślaniem scenariusza jako całości bym nie przesadzał.

Obawiam się, że to nie przesada, tylko stwierdzenie faktu.

Q__:
BTW. nie wiem czy zauważyłeś, że odrzucanie disney'owskich dokrętek często idzie w parze z rehabilitacją prequeli.

Bo te ostatnie niczego właściwie nie zmarnowały, w przeciwieństwie do sequelów, które właściwie pogrzebały dorobek oryginalnych postaci.

Q__:
W każdy, bo moja argumentacja od żartów o pelerynce tylko się zaczęła, dalej wskazywałem ci jasno, że to, iż czegoś na ekranie nie pokazano o niczym nie świadczy. Istotne byłoby gdyby na ekranie pokazano coś co dany wariant jednoznacznie wyklucza*.

Świadczy. Jeśli chcesz udowodnić tezę, że w zamyśle twórców Lando miał nietypowe skłonności seksualnych, to musisz to udowodnić na podstawie oryginalnych filmów a nie disney'owskich dokrętek.

Q__:
* A akurat w wypadku seksualności (jak wiadomo, ktoś może ukrywać swoje takie czy inne skłonności z jakichś przyczyn) wymagałoby "środków wykluczających" naprawdę potężnych - np. jakiejś futurystycznej mapy mózgu Lando wskazującej wyraźnie, że jest to mózg czysto heteroseksualny i nastawiony na własny gatunek, nie na droidy np.

Nie mój drogi, ja proszę o konkretne dowody a nie o spekulacje. Zawsze stałem na stanowisku, że jak czegoś nie pokazano na ekranie to tego czegoś nie ma i to jest jedyna racjonalna postawa. Inaczej mógł byś bronić najbardziej absurdalnych tez, w stylu może Lando ma w kiszeni krasnoludki, a może sekretnie jest Reptilianinem? Jeśli nie pokazano bądź nie zasugerowano tego na ekranie, to nie ma powodów by wysuwać takie twierdzenia. Natomiast masz prawo mieć swój headcanon, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że w oryginalnym kanonie Lando nie był panseksualny.
Q__
Moderator
#3773 - Wysłana: 12 Lip 2018 13:32:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Proszę bardzo, ciekaw jestem co o tym pomyślisz:

Pomyślę, że autor ma w wielu punktach rację... ale nie zmienia to w niczym mojej oceny "BP", bowiem taki sposób uprawiania krytyki, choć - pomijając nadmiar wulgaryzmów - błyskotliwy, nie jest właściwym narzędziem do analizowania filmu superbohaterskiego. Wakanda, vibranium - wszystko zgoda, ale można poświęcić jeszcze dłuższe i bardziej smakowite analizy idiotyzmowi i fizycznemu nieprawdopodobieństwu nadludzkich zdolności mutantów z X-Men, czy niemożności zyskania pajęczych mocy w sposób pokazany w różnych wersjach "Spider-mana". Po prostu recenzent najwidoczniej nie zna ani komiksów źródłowych, ani dopuszczającej bzdurne założenia konwencji.

Picard:
Analizy.

No to masz praktycznie zerowe podstawy do wypowiadania się o samych filmach.

Picard:
wystarczyło niemilcowi odrąbać łapkę z rękawicą i było by po krzyku

Tego typu zagranie jest, owszem, irytujące, ale stanowi - złą - tradycję komiksów (czy inaczej jest z Green Lanternami?).

Problem jednak w tym, że nikt nie miał okazji Thanosowi tej łapki odrąbać. Zwyczajnie za skuteczny w walce był:
http://www.youtube.com/watch?v=mXqokGJqRGs
(Nie wiem czy wiesz, że mówimy o typku, który dusił Asgardczyków gołymi rękami i tak wtłukł Hulkowi, że wpędził go w nerwicę lękową, bo nie mam pojęcia czy oglądałeś film - czy opinie o nim.)

Picard:
OK, niech będzie, że to nie lewicowość, tylko Black pride. Myślisz, że każdy w takiej Black pride gustuje? Tak samo nie każdy gustuje w white power...

Jasne. Dlatego Coogler daje widzowi dość subtelną, jak na film superbohaterski, analizę tego zjawiska skupiając się na jego plusach i minusach, pokazując też w jak różny - od szlachetnego po b. destruktywny - sposób mogą bohaterowie tę dumę przejawiać. (A przy tym to, co mówi o czarnych da się w większości punktów gładko i do białych odnieść.)
Owszem, nie jest to żaden genialny traktat polityczny, ani wybitne kino artystyczne, ale poziom rozważań na takie tematy, który znamy... z klasycznego Treka.

Picard:
nie trzeba użerać się z dwu-godzinom fabułą nie najwyższych lotów.

Znów: wygłaszasz opinię o jakości filmu nie oglądając go. Trudno traktować ją więc serio.

Picard:
Słabych filmów jest na pęczki, a Amerykanie zjadają je jak świeże pączki. Więc to nie jest żadne wytłumaczenie.

Powtórzę raz jeszcze: jest coś takiego jak fajność, powab, którym i głupia, czy zawierająca warsztatowe braki, historia może się bronić. Produkcje robiące klapę są go zazwyczaj pozbawione*. (Co w wypadku omawianych filmów nie dziwi - wymęczone próby odgrzania cudzych kotletów z założenia mają znikome szanse cechować się ujmującą lekkością.)

* Zazwyczaj, bo czasem coś przegrywa bitwę o pieniądze, ale potem zyskuje status kultowości, właśnie za sprawą owego uroku.

BTW. skoro o zarobkach mowa, popatrzmy jak sobie radzą "WW" i - zwłaszcza - "BP":
https://www.imdb.com/comic-con/30-highest-grossing -comic-book-movies/ls063108314/
Jak widać: trudno powiedzieć, że poszła na te filmy "garstka lewaków" czy coś w ten deseń.

Picard:
Postacie drugoplanowe.

I bardziej zauważalne i kultowe niż protagoniści wielu mniej znanych filmów.

Picard:
A jeśli chcesz udowodnić, że droidy czuły do siebie mięte bądź, że przejawiały jakieś zachowania seksualne, to czekam na dowód w postacie scen z filmów.

Nie muszę. Wystarczą mi wypowiedzi Lucasa plus powtarzające się - za przeproszeniem - ciotowate zachowania C3PO. To i tak więcej niż w sprawie panseksualizmu Lando czy gejostwa neoSulu, tam mamy pojedyncze, wieloznaczne, scenki, którym dopiero komentarz twórców nadaje określony wydźwięk.

Picard:
Bail Organa był bogaty a zaliczał się do tych dobrych, to samo tyczy się Padmé Amidali, która królową była i w pałacu mieszkała. Na litość Borga, sama Leia była księżniczką... Masz racje, same dobroduszne biedaki!

Taak i oboje zginęli (on wraz z całą planetą) za zdradzenie swojej klasy, a Leia została biedną sierotką zmuszoną zadawać się z przemytnikami i neolitycznymi miśkami. Poza tym Bail nie był do końca biały, a panie były... paniami (silnymi kobietami skrzywdzonymi przez patriarchat za swoją siłę). Pop-polityzowanie typu, który tu uprawiasz to bardzo obosieczna broń, jak widzisz.

Picard:
Dla mnie to raczej mało subtelna krytyka Trumpa i jego administracji.

W jednej, czy dwu, scenach - owszem, ale nie wyczerpuje to ładunku treści tegoż filmu.

Picard:
I uważam, że błędnie zakładasz.

Praktyka dowodzi czego innego. (Powtórzę: mówię o ludziach na pewnym poziomie intelektu i kultury, nie o reagujących odruchowo prymitywach czy o "kibolach" poszczególnych obozów politycznych, którzy mają zwykle mizerne kwalifikacje do obcowania nie tylko z tzw. kulturą wyższą, ale i z popkulturą.)

Picard:
Wielu przyzna, że nazistowski Triumf woli jest świetnie nakręconym filmem, co nie oznacza, że ludzie nie podzielający nazistowskich sympatii, powinni go polubić.

Ależ nawet się cieszę, że go nie lubisz, niemniej - doceniłeś jego stronę artystyczną i jesteś gotów o niej dyskutować. Właśnie to mam na myśli.

Picard:
Ja po prostu jestem zdania, że nie powinieneś być przymuszany

Picard:
Ja nikogo do niczego nie przymuszam - w odróżnieniu od ideologów z Hollywood, którzy chcą swoje poglądy narzucać innym.

Rzecz w tym, że nikt przymuszany nie jest. Nikogo pod bronią do kina nie prowadzą i nie trzymają mu silą oczu otwartych, by musiał się gapić.
To, że ktoś uzależnił się od danej franczyzy na tyle, że ogląda każde g*** pod jej logo nakręcone to tylko jego problem, sam sobie winien*. (Ergo: można tu mówić o bezczelnym żerowaniu na cudzym uzależnieniu, ale nie o przymusie.)

* Co mówię jako fan.

Picard:
Ale czy nie słusznie hejtowano?

Hejt z założenia nie jest słuszny, bo - nawet jeśli zawiera jakieś jądro trudnych do podważenia racji - wszelkie proporcje się w nim gubią.

Picard:
Tak samo możesz argumentować w obronie kanonu Disney'a, bo dzięki nim też powstają nowe utwory.

Tyle, że tych nowokanonicznych utworów jest - jak dotąd - niewiele i choć indywidualnie bywają udane (a nawet b. udane, jak na literaturę SW) nie mają okazji budować zbyt szerokiego obrazu świata, bo Disney od tego odszedł, czyniąc je raczej, odgórną decyzją, pomijalnymi przypiskami na marginesie. Tymczasem utwory (i inne produkcje - gry mam na myśli) z PT związane i z niej się wywodzące, znakomicie rozbudowywały obraz świata, stanowiąc zarazem logiczne rozwinięcie tego, co Lucas w swoich nowszych Epizodach wprowadził.
Nowy kanon, nawet gdyby nie pętały go odgórne ograniczenia, niezbyt ma z czego czerpać, gdy mowa o Sequelach (bo burzą, nie - budują).

Picard:
Obawiam się, że to nie przesada, tylko stwierdzenie faktu.

Jestem odmiennego zdania. W zakresie starwarsowego worldbuildingu (a to też część scenopisarstwa, jak mówiłem) PT wniosła (poniekąd) więcej niż OT. Już samo to nie pozwala skreślić jej po całości, ile razy by się nie chichotało patrząc na nosze z góry zaplanowane na miarę przyciętego Anakina.

Picard:
Bo te ostatnie niczego właściwie nie zmarnowały, w przeciwieństwie do sequelów, które właściwie pogrzebały dorobek oryginalnych postaci.

No właśnie.

Picard:
Świadczy. Jeśli chcesz udowodnić tezę, że w zamyśle twórców Lando miał nietypowe skłonności seksualnych, to musisz to udowodnić na podstawie oryginalnych filmów a nie disney'owskich dokrętek.

Nie muszę, wystarczy, że udowodnię (co już ileś razy czyniłem), że nie ma niepodważalnego dowodu jego nie-panseksualności. (Nawiasem: stosujesz tu dość śmieszną logikę, że każdy jest heteroseksualny, o ile nie dowiedzie się czego innego. Ale to tylko dowód, że myślisz w kategoriach heteronormatywności, nic więcej.)

Picard:
Nie mój drogi, ja proszę o konkretne dowody a nie o spekulacje. Zawsze stałem na stanowisku, że jak czegoś nie pokazano na ekranie to tego czegoś nie ma i to jest jedyna racjonalna postawa.

Taak. Logiczne jest założenie, że księżniczka Leia nie posiada pęcherza moczowego, bo nie pokazano nam, by go kiedykolwiek opróżniała.
mozg_kl2
Użytkownik
#3774 - Wysłana: 19 Lip 2018 05:56:33
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#3775 - Wysłana: 19 Lip 2018 09:52:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
retconning-the-last- jedi/

Retcony i nowelizacje naprawiające błędy filmów to jedna z najstarszych tradycji SW. Pod tym względem - nihil novi, jak widać.
mozg_kl2
Użytkownik
#3776 - Wysłana: 20 Lip 2018 14:33:55
Odpowiedz 
Doctor_Who
Użytkownik
#3777 - Wysłana: 20 Lip 2018 14:42:49
Odpowiedz 
mozg_kl2

Wiadomo, że niezrealizowanych materiałów i pomysłów jeszcze zostało, nawet po szóstym sezonie. Pytanie, czy Disney po nie sięgnie, czy rzuci nam zupełnie nowe historie.
Q__
Moderator
#3778 - Wysłana: 20 Lip 2018 16:21:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
<szok>

I to b. pozytywny . Choć niektóre pomysły z niezrealizowanych odcinków (np. idea sparowania Quinlana Vosa i Ventress, która trafiła ostatecznie do - skądinąd całkiem nieźle napisanej - powieści) dość kontrowersyjne.

Niemniej sięgnę po ciąg dalszy CW z większą przyjemnością niż po Resistance czy nowe Epizody, bo jestem dziwnie pewien, że będzie bardziej przypominał stare SW które-znam-i-kocham, zwł. w obecnej atmosferze, w której Disney zaczyna się bać zadzierania z fanami.

mozg_kl2:
kl imatyczny-zwiastun

Bezpośredni link:
http://www.youtube.com/watch?v=RI7WyhWZkzk
B. mi się tam podoba finalne złożenie hołdu akcji #saveclonewars.

Doctor_Who

Doctor_Who:
Pytanie, czy Disney po nie sięgnie, czy rzuci nam zupełnie nowe historie.

Jeśli o tym mowa... Chciałbym, żeby sięgnęli po takie opowieści jak zahnowy "Pojedynek" i stoverowy "Ekwipunek":
https://star-wars.pl/Tekst/507
https://star-wars.pl/Tekst/511

BTW. jeśli kogoś ciekawi przeciwnik Yody z jednego z w/w opowiadanek:

http://starwars.wikia.com/wiki/IG-227_Hailfire-cla ss_droid_tank/Legends
http://starwars.wikia.com/wiki/IG-227_Hailfire-cla ss_droid_tank
http://www.ossus.pl/biblioteka/Droid-czołg_typu_IG -227_Hailfire
http://www.youtube.com/watch?v=usIaLHdfSr0
Picard
Użytkownik
#3779 - Wysłana: 26 Lip 2018 22:27:24
Odpowiedz 
Nie wiem cz ktoś już o tym pisał, ale na wszelki wielki, podzielę sie z Wami ta rewelacja: okazuje sie, ze ludzie zawrudnieni w tzw. "Lucasfilm Story Group" są praktycznie zieloni, nie maja prawie żadnego doświadczenia w pisaniu scenariuszy bądź w przemyśle rozrywkowym jako takim. A raczej, są zielone, bo jak dowiedziałem się z posta, w skład grupy wchodzą głównie kobiety:

Regarding the "Lucasfilm Story Group"

Najwyraźniej członkinie tego szanownego gremium zostały zatrudnione nie ze względów merytorycznych, tylko z politycznego nadania:

"Ms. Hart’s first move was to make the story group entirely female, starting with Rayne Roberts and Carrie Beck. Both women had experience in film development but had also worked in other arenas — Ms. Roberts in magazine publishing, and Ms. Beck with the Sundance Institute.

I am seriously speechless learning that Kiri's primary criteria for choosing people to hire for the Story Group was their gender."

no ale po co komu merytokracja, niemożliwe jest przecież by brak doświadczenia zawodowego odbił się negatywnie na jakości opowiadanych historii, prawda?
Q__
Moderator
#3780 - Wysłana: 26 Lip 2018 22:37:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
ludzie zawrudnieni w tzw. "Lucasfilm Story Group" są praktycznie zieloni, nie maja prawie żadnego doświadczenia w pisaniu scenariuszy bądź w przemyśle rozrywkowym jako takim.

Tyle, że ich zadanie to głównie pilnowanie kanonu, a nie tworzenie (słabych) scenariuszy filmów i (często przyzwoitych) powieści.
http://starwars.wikia.com/wiki/Lucasfilm_Story_Gro up
(No i - jak widać - obie płcie są w tej grupie reprezentowane.)

Picard:
Najwyraźniej członkinie tego szanownego gremium zostały zatrudnione nie ze względów merytorycznych, tylko z politycznego nadania:

Znam lepszą teorię spiskową: że tak naprawdę polityka to tylko przykrywka, a Kennedy chodzi o stołek:
http://www.youtube.com/watch?v=7bOl4K-PKc8

ps. Trochę pastwienia się nad taktyką z TLJ:
http://www.youtube.com/watch?v=uVvvfkBLP18
 Strona:  ««  1  2  3  ...  121  122  123  124  125  126  127  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Starwars

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!