USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Starwars
 Strona:  ««  1  2  3  ...  110  111  112  113  114  115  116  »» 
Autor Wiadomość
Kazeite
Użytkownik
#3421 - Wysłana: 12 Sty 2018 05:11:37
Odpowiedz 
Mi TLJ się podobał. Nie wszystko było w nim idealne, przyznam od razu, ale jeżeli chodzi o większość tych rzeczy które nie wyszły, to rozumiem jaki był zamiar.

Na przykład to że ludzie narzekają że wyprawa Finna i Rose zakończyła się porażką - owszem, o to dokładnie chodziło, żeby zakończyła się porażką

Te Gwiezdne Wojny mają już inny charakter, na dobre czy na złe - już nie ma samotnych, dzielnych bohaterów, rycerzy, księżniczki i złych cesarzy. Nie, teraz mamy komentarz na temat szerszego obrazu, konsekwencji upadku masywnego tworu geopolitycznego, tudzież realiów prowadzenia wojny partyzanckiej. Rozumiem że nie wszystkim może to nie przypaść do gustu

Nie rozumiem tylko czemu Leia i admirał Holdo paradowały w eleganckich sukienkach, jakby właśnie wróciły z balu
Pleiades
Użytkownik
#3422 - Wysłana: 12 Sty 2018 22:33:41
Odpowiedz 
Rany boskie, Mav, mozg, przestańcie, plz... Wchodzę na forum, aby pogadać o filmach i serialach, a nie słuchać dyskusji o polityce (która jest mi zresztą obojętna)... Bleh, nie chcę nawet o tym słyszeć.

Kazeite:

Kazeite:
Na przykład to że ludzie narzekają że wyprawa Finna i Rose zakończyła się porażką - owszem, o to dokładnie chodziło, żeby zakończyła się porażką

No w sumie co racja to racja.
Ale ten włamyhobbit...yyy, to znaczy: złodziej, którego znaleźli, to faktycznie paskudny typ był :P

Kazeite:
Nie rozumiem tylko czemu Leia i admirał Holdo paradowały w eleganckich sukienkach, jakby właśnie wróciły z balu

Bo to ważne szychy były

I tak na rozluźnienie nastroju, taki obrazek (a'propos gołej klaty):
Q__
Moderator
#3423 - Wysłana: 12 Sty 2018 22:47:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
Nie, teraz mamy komentarz na temat szerszego obrazu, konsekwencji upadku masywnego tworu geopolitycznego, tudzież realiów prowadzenia wojny partyzanckiej.

Gdzie Ty, kruca, ten szerszy obraz widzisz? U Lucasa to on - owszem - był, ale tu (płascy bohaterowie na tle płaskiego świata)?

No i ten upadek... W EU to Imperium upadało dość realistycznie (do tego stopnia, że nie upadło w końcu), ale u Abramsa z Kasdanem... jedno Jakku i po krzykku, potem już tylko pogrobowcy-rekonstruktorzy.
mozg_kl2
Użytkownik
#3424 - Wysłana: 13 Sty 2018 12:55:41
Odpowiedz 
Kazeite
Użytkownik
#3425 - Wysłana: 13 Sty 2018 13:34:53 - Edytowany przez: Kazeite
Odpowiedz 
Q__:
Gdzie Ty, kruca, ten szerszy obraz widzisz? U Lucasa to on - owszem - był, ale tu (płascy bohaterowie na tle płaskiego świata)?

U Lucasa? Lucasa?!

U Lucasa to nie raz, nie dwa, ale... ile razy mieliśmy samobójcze ataki na instalacje wroga ze stratami przekraczającymi 90%? Ile X-wingów zaatakowało pierwszą Gwiazdę Śmierci, a ile wróciło? Ile śmigaczy rzucili na AT-AT, a ile wróciło? Ale zawsze w następnym odcinku magicznie nowi Rebelianci się pokazywali, by umrzeć efektownie na ekranie za sprawę.

A tutaj TLJ nam pokazuje, że Rebelia nie może sobie po prostu pozwolić na toczenie równorzędnej walki z Najpierwsiejszym Zamówieniem. FO może sobie pozwolić na straty - a Rebelianci nie.

Q__:
No i ten upadek... W EU to Imperium upadało dość realistycznie

EU to nie Lucas - a to Lucas nam zafundował scenkę, że jak tylko Cysorz wpadł w studnię, to Imperium natychmiast upadło. To że EU robiło "O nie, nie nie, tak nie było, to Imperium nadal jest, tylko się reorganizuje" to jest argument na korzyść TLJ, a nie odwrotnie

Pleiades:
I tak na rozluźnienie nastroju, taki obrazek (a'propos gołej klaty):

Technik Radarowy Matt miał rację - Kylo Ren ma niezłą klatę
Q__
Moderator
#3426 - Wysłana: 13 Sty 2018 16:11:21
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
Ale zawsze w następnym odcinku magicznie nowi Rebelianci się pokazywali, by umrzeć efektownie na ekranie za sprawę.
A tutaj TLJ nam pokazuje, że Rebelia nie może sobie po prostu pozwolić na toczenie równorzędnej walki z Najpierwsiejszym Zamówieniem. FO może sobie pozwolić na straty - a Rebelianci nie.

Tia, tylko, że Lucas pokazywał bogaty świat - planety, scenerie, lokacje - dało się uwierzyć, że miała skąd ta Rebelia werbować (poza tym nie pokazano jej wcale tak liczną - konieczność ewakuacji jednej bazy to już była tragedia), a u epigonów to Najpierwsiejsze Zamówienie pojawia się znikąd, ma też nie wiadomo skąd wypasione statki, przerobione na broń planety i fundusze, a przy tym chętnych do pracy prawie nie ma, bo musi ich porywać w dzieciństwie i mózgi prać.

Kazeite:
EU to nie Lucas - a to Lucas nam zafundował scenkę, że jak tylko Cysorz wpadł w studnię, to Imperium natychmiast upadło. To że EU robiło "O nie, nie nie, tak nie było, to Imperium nadal jest, tylko się reorganizuje" to jest argument na korzyść TLJ, a nie odwrotnie

No, dobra. Jak uwzględnimy tę niesławną dokrętkę z wybuchami entuzjazmu na Coruscant to wyjdzie nam (w przedmiotowym zakresie) EU > EP VII-VIII > EP VI (Lucas).
mozg_kl2
Użytkownik
#3427 - Wysłana: 13 Sty 2018 16:29:09
Odpowiedz 
mam chwilę więc może szerze opiszę swoje odczucia po seansie TLJ. Zacznijmy od tego, że mało tych wojen i bitew w gwiezdnych wojnach. ledwie jedna pseudo bitwa w kosmosie i druga pseudo bitwa lądowa. Do samych bitew nie doszło. Sama bitwa na początku to wielki WTF. Imperium puszcza wielki statek z mała ochroną, który atakuje jeden myśliwiec rebelii. Czemu pomimo posiadania droidów nie wysyłają bezzałogowych pojazdów. Potem wisienka na torcie czyli bombowce w kosmosie, które zrzucają bomby na statek. Co? CO? No ale dobra. Dalej. Autor scenariuza postanowił chyba podjąć wyzwanie z mad maxa aby napisać jeszcze krótsza historię. Ten film przecież go nie ma. Flota rebelii ucieka, ścigają ich siły imperium które widzą wszystko, ale nie zauwazyli statku z muszynek i chinka którzy robią tajną misję. Postacie tak ważne, że dalej nie pamiętam jak się nazywają. Oczywiście zbiegiem okoliczności trafiają na planetę kasyno, gdzie jest pełno hakerów. Głupie. Jedyny pozytyw filmu to rozwój postaci Rey, dużo lepiej sie to ogląda względem poprzedniej produkcji. Ale znowu cały wątek jest o niczym. Rey powtarza historię Luke z ESB, łącznie ze sceną walki z samym imperatorem. Ale to już było. Oryginalność diabli biorą. Disney nie zawiódł, podlewając wszystko sosem poprawności politycznej. Ktoś wie, jak to jest, ze imperium po stracie 3 GS lepiej stoi niż rebelia?
Kazeite
Użytkownik
#3428 - Wysłana: 13 Sty 2018 16:29:41
Odpowiedz 
Q__:
Tia, tylko, że Lucas pokazywał bogaty świat - planety, scenerie, lokacje

A Disney to nie? Oryginalnie było jak, dwie, trzy planety na film? Tatooine, Alderaan (acz z daleka i krótko), Yavin, potem Hoth, Dagobah i Lando, a na koniec znowu Tatooine i Dagobah, i Endor.

A Disney pokazał nam na dzień dobry Jakku, Takadonę, Hosnian Prime, D'Qar, i bazę Starkiller. Rogue One też po planetach skakał jak małpa.

Znaczy ujmijmy to tak: Ludzi to można sobie werbować, owszem, ale na dobrych chęciach w kosmos nie wzlecisz - trzeba do tego sprzętu, a o ten będzie zawsze trudniej. A ja o sprzęcie głównie mówiłem, o tych X-wingach i śmigaczach, a nie o mięsie armatnim.

Q__:
a u epigonów to Najpierwsiejsze Zamówienie pojawia się znikąd

A Imperium to nie? Złote litery "GALAKTYCZNE IMPERIUM!" i bum! Star Destroyer goni Tantive IV Dopiero później dostaliśmy prequele i wyjaśnienie. Więc teraz, w tym momencie, to narzekanie że Najpierwsiejsze Zamówienie i Snoke pojawiły się znikąd jest trochę przedwczesne

Ale generalnie zgadzam się, że takie rzeczy przydałoby się wytłumaczyć, zwłaszcza trudne dzieciństwo Snoke'a, bo jakby nie było, jakiś udział w fabule miał, w odróżnieniu od Imperatora, którego udział przed RotJ ograniczył się do jednej rozmowy telefonicznej
Kazeite
Użytkownik
#3429 - Wysłana: 13 Sty 2018 16:41:58 - Edytowany przez: Kazeite
Odpowiedz 
mozg_kl2:
mam chwilę więc może szerze opiszę swoje odczucia po seansie TLJ. Zacznijmy od tego, że mało tych wojen i bitew w gwiezdnych wojnach.

Tak, a TESB jeszcze gorzej miało! Ledwo jedna bitwa była!

mozg_kl2:
Czemu pomimo posiadania droidów nie wysyłają bezzałogowych pojazdów.

Ponieważ Disney, tak jak i Lucas przed nim, czerpie inspirację z Drugiej Wojny Światowej. Gwiezdne Wojny to Space Fantasy, a nie Science Fiction - księżniczki, rycerze, itp. Dlatego mamy ataki solo (pun not intended), kosmiczne bombowce, brak statków bezzałogowych, itp.

mozg_kl2:
Autor scenariuza postanowił chyba podjąć wyzwanie z mad maxa aby napisać jeszcze krótsza historię. Ten film przecież go nie ma.

Nie rozumiem: jak możesz twierdzić że nie ma historii, jak poniżej ją opisujesz?

mozg_kl2:
Flota rebelii ucieka, ścigają ich siły imperium które widzą wszystko, ale nie zauwazyli statku z muszynek i chinka którzy robią tajną misję.

To był odpowiednik odpłynięcia w gumowym pontonie nocą ze ściganego statku - ponownie, coś zgodnego z konwenansami.

mozg_kl2:
Postacie tak ważne, że dalej nie pamiętam jak się nazywają.

Rey, Poe, Finn, Rose - rzeczywiście, trudno to spamiętać, prawda?

mozg_kl2:
Oczywiście zbiegiem okoliczności trafiają na planetę kasyno

Jak to zbiegiem okoliczności? Przecież tam właśnie lecieli.

mozg_kl2:
Rey powtarza historię Luke z ESB, łącznie ze sceną walki z samym imperatorem.

Eee... TESB? Imperator? Na pewno?

mozg_kl2:
Ktoś wie, jak to jest, ze imperium po stracie 3 GS lepiej stoi niż rebelia?

Bo Rebelia to gromadka malkontentów latająca na skradzionym sprzęcie, a Imperium ma zaplecze techniczne, stocznie, baraki i fabryki

Tak jak w końcowym okresie wojny na Pacyfiku USA było w stanie natychmiast uzupełnić wszystkie straty, a dla Japonii strata każdego okrętu, czy samolotu była bolesnym ciosem nie do zniesienia.
Q__
Moderator
#3430 - Wysłana: 13 Sty 2018 16:49:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
A Disney pokazał nam na dzień dobry Jakku, Takadonę, Hosnian Prime, D'Qar, i bazę Starkiller.

I teraz popatrzmy pod kątem oryginalności - Jakku = Tatooine, Takadona = księżyc Endor, Hosnian Prime = Coruscant, D'Qar = Yavin IV, baza Starkiller = DS + Hoth (bo i śniegu sporo). A przy tym w większość wypadków są to jakieś pograniczne, słabo zaludnione, światy.
Jakikolwiek - też umiarkowany, po prawdzie - powiew nowości wnoszą tylko Cantonica i Jedha.

Kazeite:
A Imperium to nie? Złote litery "GALAKTYCZNE IMPERIUM!" i bum! Star Destroyer goni Tantive IV Dopiero później dostaliśmy prequele i wyjaśnienie.

Tyle, że G.L. tworzył świat od zera, i było jasne, że w chwili rozpoczęcia fabuły EP IV jakiś startowy porządek astropolityczny tam musi być (więc może być i taki, w którym Imperium rebelianckich kurierów ściga), a Abrams z Kasdanem mieli już o tyle trudniej, że powinni do wcześniejszej sytuacji nawiązywać, na niej budować, a nawiązali do niej dość luźno, jak na tylko 30 lat przerwy od Endoru.
mozg_kl2
Użytkownik
#3431 - Wysłana: 13 Sty 2018 17:13:04
Odpowiedz 
Kazeite:
Tak, a TESB jeszcze gorzej miało! Ledwo jedna bitwa była!

Jedna lądowa bitwa ale była i to jaka. Po dziś dzień zapiera dech. Wielkim plusem ESB był scenariusz oraz gorzki koniec. W LJ nawet do bitwy nie dochodzi.

Kazeite:
Ponieważ Disney, tak jak i Lucas przed nim, czerpie inspirację z Drugiej Wojny Światowej. Gwiezdne Wojny to Space Fantasy, a nie Science Fiction - księżniczki, rycerze, itp. Dlatego mamy ataki solo (pun not intended), kosmiczne bombowce, brak statków bezzałogowych, itp.

Tylko co to ma do rzeczy? Nic. Nawet jeżeli chcielibyśmy odwołać się do 2wś to opracowywana była technologia do ataków bezzałogowych. Dwa inspiracje mogą się zmieniać co pokazuje ewolucja stylu walki na miecze świetlne. W OT to walki na szable, potem styl aikido. Trzy dalej nie wiadomo dlaczego Rebelia pierwszy raz zaatakowała statek skacząc w nadprzestrzeń? Czemu nie zrobili tego z GS? z innymi pojazdami?

Kazeite:
Nie rozumiem: jak możesz twierdzić że nie ma historii, jak poniżej ją opisujesz?

Szczątkowa historia jak pisałem. Scenariusz TLJ mieści się w 3-4 zdaniach.

Kazeite:
To był odpowiednik odpłynięcia w gumowym pontonie nocą ze ściganego statku - ponownie, coś zgodnego z konwenansami.

Nie widzę tej zgodności. Ba to niespólne z universum, historią i samą logiką filmu.

Kazeite:
Rey, Poe, Finn, Rose - rzeczywiście, trudno to spamiętać, prawda?

może zapamiętam przez 5 sekund. Poza Rey, reszta to postacie o głębi psychologicznej kałuży.

Kazeite:
Jak to zbiegiem okoliczności? Przecież tam właśnie lecieli.

statkiem bez napędu nadświetlnego, i ta planeta akurat przypadkiem tam była.

Kazeite:
Eee... TESB? Imperator? Na pewno?

A nie?

Kazeite:
Bo Rebelia to gromadka malkontentów latająca na skradzionym sprzęcie, a Imperium ma zaplecze techniczne, stocznie, baraki i fabryki

raczej jest z głowa odwrotnie.

Kazeite:
Tak jak w końcowym okresie wojny na Pacyfiku USA było w stanie natychmiast uzupełnić wszystkie straty, a dla Japonii strata każdego okrętu, czy samolotu była bolesnym ciosem nie do zniesienia.

Analogia kompetnie bez sensu.
Kazeite
Użytkownik
#3432 - Wysłana: 13 Sty 2018 17:38:35 - Edytowany przez: Kazeite
Odpowiedz 
Q__:
I teraz popatrzmy pod kątem oryginalności

Dobra, popatrzmy, ale to jest zupełnie inny argument i narzekanie na coś zupełnie innego

Q__:
a Abrams z Kasdanem mieli już o tyle trudniej, że powinni do wcześniejszej sytuacji nawiązywać, na niej budować, a nawiązali do niej dość luźno, jak na tylko 30 lat przerwy od Endoru.

"Luke Skywalker has vanished. In his absence, the sinister FIRST ORDER has risen from the ashes of the Empire" - Bam! Zrobione

I teraz jest miejsce żeby zrobić film umiejscowiony powiedzmy... 10 lat po RotJ, gdzie Luke'a Skywalkera gra Sebastian Stan

mozg_kl2:
Jedna lądowa bitwa ale była i to jaka. Po dziś dzień zapiera dech. Wielkim plusem ESB był scenariusz oraz gorzki koniec. W LJ nawet do bitwy nie dochodzi.

Jeżeli tobie do rozrywki potrzebna jest tylko jedna wielka rozpierducha, to cóż...

mozg_kl2:
Tylko co to ma do rzeczy?

To ma do rzeczy że w WW2 w myśliwcach i statkach miałeś żywych ludzi, a nie droidy.

mozg_kl2:
Dwa inspiracje mogą się zmieniać co pokazuje ewolucja stylu walki na miecze świetlne. W OT to walki na szable, potem styl aikido.

Nie, w OT też było Aikido - dało się wręcz rozpoznać indywidualne style i postawy.

Dwa, to że inspiracje mogą się zmieniać nie znaczy że muszą - zresztą jedną z cech tego uniwersum jest jego zastój technologiczny.

mozg_kl2:
Trzy dalej nie wiadomo dlaczego Rebelia pierwszy raz zaatakowała statek skacząc w nadprzestrzeń? Czemu nie zrobili tego z GS? z innymi pojazdami?

Bo Rebelia ataków samobójczych normalnie nie stosuje, tak jak i reszta naszego prawdziwego świata.

mozg_kl2:
Szczątkowa historia jak pisałem. Scenariusz TLJ mieści się w 3-4 zdaniach.

A scenariusze innych części to nie?

mozg_kl2:
Nie widzę tej zgodności. Ba to niespólne z universum, historią i samą logiką filmu.

Niezgodne z universum? A nie pamiętasz jak w TESB Sokół przyczepił się do mostka Niszczyciela?

mozg_kl2:
może zapamiętam przez 5 sekund. Poza Rey, reszta to postacie o głębi psychologicznej kałuży.

Poe zaczął jako typowy narwany pilot, ale nauczył się w trakcie filmu jak myśleć na skalę strategiczną.

Finn poprzez film docenił ideały Rebelii, ziścił swój osobisty cel, i znalazł sobie dupę

Rose z kolei, jak się okazało, pochodziła z planety na której wyzyskiwano sieroty i ubogich, ku uciesze magnatów zbrojeniowych w kasynach.

mozg_kl2:
statkiem bez napędu nadświetlnego, i ta planeta akurat przypadkiem tam była.

Jak bez napędu? Jak przypadkiem? Na pewno dobrze pamiętasz ten film?

mozg_kl2:
A nie?

A nie W TESB Imperator pokazał się tylko w hologramie i nie walczył z Lukiem.

mozg_kl2:
raczej jest z głowa odwrotnie.

Nie, jest dokładnie tak jak napisałem - Imperium ma zaplecze techniczne by na bieżąco uzupełniać straty i pracować jednocześnie nad nowymi broniami, więc ostateczny cios Rebelia zadała poprzez odcięcie głowy, a nie przez pokonanie ich wszystkich armii.

mozg_kl2:
Analogia kompetnie bez sensu.

Pytałeś o to jak Imperium po stracie trzech superbroni lepiej stoi niż Rebelia, więc odpowiedziałem, że to dlatego że ma zasoby żeby straty uzupełnić (jak USA), w odróżnieniu od Rebelii, która zasobów nie miała (jak Japonia), więc porównanie jest jak najbardziej na miejscu.
Q__
Moderator
#3433 - Wysłana: 13 Sty 2018 17:45:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
Dobra, popatrzmy, ale to jest zupełnie inny argument i narzekanie na coś zupełnie innego

No, nie do końca. Bo powtarzalne, słabo zaludnione, planety to jest nie tylko brak kreatywności, to jest również tworzenie - zamiast normalnej rozbudowy świata - pozorów jakiegoś tła dla przygód bohaterów, metodą copy + paste. Tak naprawdę to wciąż jest byle czym przesłoniona pustka.

Kazeite:
"Luke Skywalker has vanished. In his absence, the sinister FIRST ORDER has risen from the ashes of the Empire" - Bam! Zrobione
I teraz jest miejsce żeby zrobić film umiejscowiony powiedzmy... 10 lat po RotJ, gdzie Luke'a Skywalkera gra Sebastian Stan

Tylko, że tu wracamy do dyskusji o różnicy pomiędzy Warp a grzybkami - nie wystarczy coś odczapnego wprowadzić, przyda się uzasadnić... A przyznasz, że u disney'owców z tymi wyjaśnieniami krucho...
mozg_kl2
Użytkownik
#3434 - Wysłana: 13 Sty 2018 18:55:16
Odpowiedz 
Kazeite:
Jeżeli tobie do rozrywki potrzebna jest tylko jedna wielka rozpierducha, to cóż...

Gdzie tak twierdzę? ESB miało swietna fabułe, którą otwierała dobra bitwa. W TLJ nie było ani tego ani tego.

Kazeite:
To ma do rzeczy że w WW2 w myśliwcach i statkach miałeś żywych ludzi, a nie droidy.

inspiracja nie oznacza kopiowania produkcji 1 do 1. Zatem jest to argumenty z czapy.

Kazeite:
Nie, w OT też było Aikido - dało się wręcz rozpoznać indywidualne style i postawy.

GL się z Tobą nie zgodzi.

Kazeite:
Dwa, to że inspiracje mogą się zmieniać nie znaczy że muszą - zresztą jedną z cech tego uniwersum jest jego zastój technologiczny.

nie zastój a regres od czasów starej republiki.

Kazeite:
Bo Rebelia ataków samobójczych normalnie nie stosuje, tak jak i reszta naszego prawdziwego świata.

Tak, szarża jednego myśliwca na pancernik nie ma znamion ataku samobójczego, tak samo atak na GŚ bitwa na Hoth czy bitwa o 2 GŚ.

Kazeite:
A scenariusze innych części to nie?

nie

Kazeite:
Niezgodne z universum? A nie pamiętasz jak w TESB Sokół przyczepił się do mostka Niszczyciela?

To była bzdura tak samo jak tutaj.

Kazeite:
Poe zaczął jako typowy narwany pilot, ale nauczył się w trakcie filmu jak myśleć na skalę strategiczną.

Finn poprzez film docenił ideały Rebelii, ziścił swój osobisty cel, i znalazł sobie dupę

Rose z kolei, jak się okazało, pochodziła z planety na której wyzyskiwano sieroty i ubogich, ku uciesze magnatów zbrojeniowych w kasynach.

Poza Tobą nikt tych rzeczy w tym filmie nie widział. Poe jak był narwany tak został narwany. Finn trudno żeby docenił ideały Rebelii/Ruchu oporu bo ta ich nie ma. Chodzi po prostu o władze i tyle.

Kazeite:
Jak bez napędu? Jak przypadkiem? Na pewno dobrze pamiętasz ten film?

a no tak. Analogiczna sytuacja jak z SM w ESB.

Kazeite:
Nie, jest dokładnie tak jak napisałem - Imperium ma zaplecze techniczne by na bieżąco uzupełniać straty i pracować jednocześnie nad nowymi broniami, więc ostateczny cios Rebelia zadała poprzez odcięcie głowy, a nie przez pokonanie ich wszystkich armii.

Ty cały czas mówisz o wojnie NP z RO?

Kazeite:
Pytałeś o to jak Imperium po stracie trzech superbroni lepiej stoi niż Rebelia, więc odpowiedziałem, że to dlatego że ma zasoby żeby straty uzupełnić (jak USA), w odróżnieniu od Rebelii, która zasobów nie miała (jak Japonia), więc porównanie jest jak najbardziej na miejscu.

Co jest głupie i bez sensu oraz logicznie nie spójne. RO ma wsparcie Republiki, NP nie ma tego wspacia. To odpady po odpadach po Imperium.
MarcinK
Użytkownik
#3435 - Wysłana: 13 Sty 2018 20:03:30 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Kazeite
Użytkownik
#3436 - Wysłana: 13 Sty 2018 20:17:20
Odpowiedz 
Q__:
No, nie do końca. Bo powtarzalne, słabo zaludnione, planety to jest nie tylko brak kreatywności, (...)

No dobra, ale argument był o dużej ilości planet z których Rebelia może rekrutować, tak?

Tylko, że tu wracamy do dyskusji o różnicy pomiędzy Warp a grzybkami - nie wystarczy coś odczepnego wprowadzić, przyda się uzasadnić... A przyznasz, że u disney'owców z tymi wyjaśnieniami krucho...

Tak jak powiedziałem wyżej mózgowi, Star Wars to Space Fantasy, a Star Trek to Science Fiction. Napęd Warp uzasadnienie naukowe ma, napęd grzybkowy nie bardzo, jak się wszyscy zgodziliśmy (poza wiadomymi malkontentami ) Natomiast w SW uzasadnieniem może być kilka zdań - mamy wieeelką stację kosmiczną która potrafi rozbić planety, kropka, koniec uzasadnienia. Mamy zielonego skrzata który potrafi myślą podnosić myśliwce z bagna, koniec uzasadnienia

Równie dobrze mógłbyś się czepiać, czemu w TESB nie uzasadniono Imperatora


mozg_kl2:
Gdzie tak twierdzę?

No jak gdzie twierdzisz? Była wielka bitwa w TESB, która zapiera dech, itd

mozg_kl2:
W TLJ nie było ani tego ani tego.

Jeżeli początkowa bitwa w TLJ nie podobała ci się tylko dlatego, że nie miała elementów niezgodnych z universum SW, to problem leży w twoich oczekiwaniach, a nie w filmie

mozg_kl2:
inspiracja nie oznacza kopiowania produkcji 1 do 1.

Toteż Rebelia lata X-wingami, a nie Hellcatami

mozg_kl2:
GL się z Tobą nie zgodzi.

Biorąc pod uwagę znaną nam inspirację GLa, czyli stare filmy sci-fi plus filmy samurajskie, GL jak najbardziej się ze mną zgadza. Nie bez kozery miecze świetlne trzyma się oburącz, jak katany, a nie jedną ręką, jak szable.

mozg_kl2:
Tak, szarża jednego myśliwca na pancernik nie ma znamion ataku samobójczego, tak samo atak na GŚ bitwa na Hoth czy bitwa o 2 GŚ.

Znamiona może tak, ale nie jest pewną śmiercią, jak ataki kamikaze.

mozg_kl2:
nie

ANH: Księżniczka Leia ścigana przez Dartha Vadera dostarcza przy pomocy szmuglera, farmera i starego rycerza Jedi plany Gwiazdy Śmierci do Rebelii, która ją niszczy.

TESB: Po zniszczeniu bazy na Hoth, Leia i Han Solo szukają bezpiecznego portu, podczas gdy Luke przechodzi szkolenie na Jedi i staje do konfrontacji z Vaderem.

RotJ: Rebelia staje do ostatecznej rozprawy przeciw nowej Gwieździe Śmierci, a Luke przeciw Vaderowi i Imperatorowi.

Mam kontynuować?

mozg_kl2:
To była bzdura tak samo jak tutaj.

W porządku, ale nie mów w takim razie że jest to niezgodne z universum czy historią

mozg_kl2:
Poza Tobą nikt tych rzeczy w tym filmie nie widział.

A skąd wiesz? Przeprowadzałeś wywiad środowiskowy? Możesz pokazać wyniki, w rozbiciu na procenty?

mozg_kl2:
a no tak. Analogiczna sytuacja jak z SM w ESB.

Jaka analogiczna sytuacja? Przecież nawet Sokół w TESB nie poleciał na Bespin przypadkiem!

mozg_kl2:
Ty cały czas mówisz o wojnie NP z RO?

Zadałeś pytanie "jak to jest, ze imperium po stracie 3 GS lepiej stoi niż rebelia?" więc odpowiadam o Imperium i Rebelii.

mozg_kl2:
Co jest głupie i bez sensu oraz logicznie nie spójne. RO ma wsparcie Republiki,

Jakby Ruch Oporu miał wsparcie Republiki, to by nie był Ruchem Oporu, tylko Siłami Zbrojnymi Republiki. Cały myk polegał na tym, że Ruch Oporu jest w gruncie rzeczy prywatną armią Lei.

mozg_kl2:
NP nie ma tego wspacia. To odpady po odpadach po Imperium.

Ile dokładnie planet było w Imperium? Ile przeszło do Republiki? Ile zostało? Ile zdobyło NP? Wiesz? Nie wiesz. Więc nie mów tu o logice, sensie, czy spójności, opierając się wyłącznie na własnych pobożnych życzeniach.
Q__
Moderator
#3437 - Wysłana: 13 Sty 2018 20:51:47
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
No dobra, ale argument był o dużej ilości planet z których Rebelia może rekrutować, tak?

Początkowy argument był o tym, że w disney'owskich odsłonach SW brak sensownie rozbudowanego tła. Ale ten o rekrutowaniu też pozostaje w mocy, bo większość nowych planet była raczej dzika, prymitywna i mało zaludniona...

Kazeite:
Tak jak powiedziałem wyżej mózgowi, Star Wars to Space Fantasy, a Star Trek to Science Fiction. Napęd Warp uzasadnienie naukowe ma, napęd grzybkowy nie bardzo, jak się wszyscy zgodziliśmy (poza wiadomymi malkontentami ) Natomiast w SW uzasadnieniem może być kilka zdań - mamy wieeelką stację kosmiczną która potrafi rozbić planety, kropka, koniec uzasadnienia. Mamy zielonego skrzata który potrafi myślą podnosić myśliwce z bagna, koniec uzasadnienia

Nie do końca. DS jest naukowo absurdalna (energię 3 mln Słońc wystrzeliwuje jedną salwą), Moc w ogóle naukowych wyjaśnień nie potrzebuje (a jak już się - midi-tfu - pojawiają, to zaraz chce się o nich zapomnieć), ale politycznie jakiś sens to miało, tymczasem w nowszych Epizodach Imperium upada bo tak, a w jego miejsce wyskakuje z kapelusza Porządek Przodem, również bo tak.
W sumie sami sobie strzelili w stopy tą bitwę o Jakku, która niby Imperium raz a dobrze wykończyła (problem z Endorem, tylko bardziej). Bez tego, owszem, to "the sinister FIRST ORDER has risen from the ashes of the Empire" z napisów początkowych bym łyknął w roli wystarczającego wytłumaczenia*.

* Nadal narzekając, że cały trud lucasowskich bohaterów okazał się być na nic, ale to już zupełnie inny zarzut.
Kazeite
Użytkownik
#3438 - Wysłana: 13 Sty 2018 21:24:02
Odpowiedz 
Q__:
Początkowy argument był o tym, że w disney'owskich odsłonach SW brak sensownie rozbudowanego tła.

W porządku, ale nie porównuj tutaj filmów dwóch z filmami sześcioma (i pewnie miłymi wrażeniami z EU).

W OT było co, Tatooine? Jedna osada i dwie chaty. Yavin? Jedna baza. Tak samo Hoth, Bespin, Dagobah, czy Endor - więc to tło z początku nie było tak naprawdę sensownie rozbudowane. Dopiero później to się rozkręciło w EU i w prequelach. Więc, dwa filmy kontra filmów sześć - no pewnie że będzie mniej tła, nie ma siły

Q__:
Nie do końca. DS jest naukowo absurdalna (energię 3 mln Słońc wystrzeliwuje jedną salwą),

Czekaj, czekaj. W kwestii formalnej: nie "trzy miliony słońc", tylko "wyzwolona energia małego sztucznego słońca". Tak jest napisane w kanonicznej nowelizacji, którą potem potwierdziła nowela "Death Star".

Ale to jest jeszcze bardziej absurdalne, bo zamiast na chama wrzucić energię tych trzech milionów słońc w planetę, Gwiazda Śmierci oszukuje i inicjuje w środku planety egzotyczną reakcję łańcuchową za pomocą hipermaterii

Q__:
tymczasem w nowszych Epizodach Imperium upada bo tak

Nie zgodziłbym się ze stwierdzeniem "bo tak" - określiłbym to bardziej jako "na wskutek wysiłków naszych bohaterów, których jeszcze nie znamy, Imperium ostatecznie upadło." Co się dokładnie działo przez te 30 lat, tego (jeszcze) nie wiemy, więc nie jest tak, że mamy nagłówki w (holo)gazetach "Cesarz martwy! Imperium w gruzach!", które by uzasadniały postawę "Imperium upadło "bo tak" "

W sumie sami sobie strzelili w stopy tą bitwę o Jakku, która niby Imperium raz a dobrze wykończyła

Bitwę o Jakku, dopóki mi ktoś nie pokaże stwierdzenia od szych od Disneya, będę traktował jako niekanoniczną, niezależnie od tego co twierdzą ludzie z DICE/EU, więc stwierdzenie że NP powstał z popiołów Imperium uważam póki co za wystarczające wytłumaczenie.

(I mówię tutaj całkiem serio - na przykład niby ten Battlefront 2 jest kanoniczny, ale pomimo moich poszukiwań jedynymi ludźmi którzy tak twierdzą są najwyraźniej tylko ludzie z DICE, których za ekspertów w tej dziedzinie nie uważam)

Q__:
* Nadal narzekając, że cały trud lucasowskich bohaterów okazał się być na nic, ale to już zupełnie inny zarzut.

Na który to zarzut chciałbym zauważyć, że w porównaniu z Nowymi Klonami Cesarza, Vongami, Thrawnem i innymi takimi z EU, które były traktowane jako oficjalna kontynuacja, sytuację przedstawioną przez Disneya uważam za lepszą - tutaj to przynajmniej ta przysłowiowa kupa wpadła w wentylator dopiero 20-30 lat po RotJ, a nie natychmiast

Tym bardziej! Tym bardziej że taka wersja jeszcze bardziej docenia trud lucasowskich bohaterów, którym właśnie udało się to Imperium rozbić w pył (jeżeli mamy nawet przyjąć wariant Jakku za obowiązujący )
mozg_kl2
Użytkownik
#3439 - Wysłana: 14 Sty 2018 15:47:20
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#3440 - Wysłana: 15 Sty 2018 18:08:41
Odpowiedz 
mozg_kl2
Użytkownik
#3441 - Wysłana: 16 Sty 2018 14:12:08 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
"Widzieliście nowe Gwiezdne Wojny? Dla kogoś, kto w kinie bywa raz na rok, a z popkulturą nie jest na bieżąco odkąd dostał pracę, to prawdziwy szok kulturowy, tyle tam lewicowej propagandy. Oczywiście, w międzyczasie słyszałem o feministycznej przeróbce Ghostbusters, o Wonderwoman. Nie to, żeby to była w ogóle jakaś nowość, że w filmie przemycane są lewicowe idee, ale kiedyś filmowcy byli bardziej subtelni, profesjonalni, a historie nawet w space operze były w miarę logiczne. Najlepsze filmy w końcu transcendowały do poruszania uniwersalnych tematów, sprawiając, że w fandomie mogli być skrajni prawacy i lewacy. A nawet jeśli, to logika w filmie sprawiała, że łatwo można było oddzielić nadbudowę od przygody. Każdy mógł wyciągnąć coś dla siebie.

W tym filmie kupy się nie trzyma nic. Bomby spadające w kosmosie mimo braku grawitacji, ludzie bez kombinezonów otwierający w przestrzeni kosmicznej włazy na oścież albo nawet latający w niej (Leia), wice-admirał Gender Studies, który nie powie jednemu z najbardziej zasłużonych oficerów swojego planu, bo ten jest... naładowanym testosteronem maczo, duch Yody zsyłający błyskawicę, atak kamikadze przeprowadzony przez wprowadzenie statku w prędkość nadświetlną (czemu nie zniszczono Gwiazdy Śmierci w ten sposób?) itp itd. Dosłownie każda scena filmu zawiera co najmniej 2-3 sprzeczności.

Dobra, ale to nie jest recenzja filmu, takich jest wiele. Tutaj rozmawiamy o ideach, a Star Wars stał się Star Justice Wars. Mamy półgodzinnego subquesta, który sprowadza się do tego, że czarny RandomGuy i żółta Debilka rozmawiają o tym, jak kapitalizm jest zły, że kapitaliści nic nie robią, tylko się bawią po kasynach, że wykorzystywanie zwierząt do wyścigów jest złe i że kapitaliści bogacą się na sprzedawaniu broni komu popadnie.

Mało? To wyobraźcie sobie film Gwiezdnych Wojen, w którym 6 na 8 ghostwriterów to kobiety pod przewodnictwem fanatycznej feministki (nie żartuję, zobaczcie chociażby screen z Kathleen Kennedy noszącą t-shirt "force is female"). Jeśli nie licząc mającego 3 sekundy i to tylko na scenę swojej śmierci Admirała "it's a trap" Ackbara, wszystkie najwyższe pozycje zajmują kobiety. Poe Dameron zostaje zdegradowany za zbyt wysoką ilość testosteronu i nie dostaje dostępu nawet do podstawowych informacji od fioletowłosej admirał Gender Studies, która faktycznie wygląda, jakby się urwała z Uniwersytetu w Berkeley. Daisy Ridley aka Rey aka wszechutalentowana Marie Sue w ogóle nie musi przechodzić treningów by w poprzednim filmie spuszczać manto Kylo, a w tym Luke'owi. Tak jest, Rey kłóci się z Lukiem i błyskawicznie go rozbraja za pomocą długiego kija. Rey nie przegrywa walki, bez problemu radzi sobie z pretorianami Snoke'a mając za sobą dzień treningu z mieczem świetlnym. Oczywiście sprawia to, że jej postać jest nudna, gdyż się nie rozwija. To byłoby złe, pokazać kobietę, jak doznaje porażki, co nie? Jedyną złą kobietą jest aryjskiej urody Brienne Tarth, która na szczęście zostaje bez problemu zabita i której winą jest najwyraźniej to, że sprzymierzyła się z facetami. Nad całą menażerią czuwa Generał Leia Organa, która oprócz zatroskanego wyrazu twarzy i "musimy odnaleźć Luke'a" nie ma najwyraźniej pomysłu i siły na dalszą walkę. Więcej to mówi o skuteczności feminizmu niżby twórcy chcieli nam powiedzieć...

Po drugiej stronie wszyscy biali mężczyźni (poza jednym grubym nerdem mającym po jednej linii dialogowej w obu filmach) są albo ewidentnie źli, albo ewidentnie palantami i przegrywami. O komicznej karykaturze jaką jest generał Hux nie trzeba mówić. Wysoki blondyn przemawiający z hitlerowską manierą - no bardziej "in your face" nie dało się zrobić. Kylo Renn - wiadomo. Fanboy Vadera, niestabilny psychicznie gówniarz, który chce być szanowany - oczywiście w ten sposób, by wszyscy się go bali, co mu oczywiście nie wychodzi. I oczywiście, w tym filmie Vader to już tylko symbol męskości, któremu Kylo chce za wszelką cenę sprostać. Snoke (który notabene został zabity bez żadnej wzmianki o przeszłości - pieprzyć budowanie świata!) ze swoim złotym szlafrokiem był przedstawiony jak ktoś w rodzaju zmarłego niedawno twórcy Playboya. Tyle co do złych. A wśród dobrych? Han Solo - rozwodnik, opuścił żonę i syna żeby zajmować się przemytem (już nielegalnym, bo przecież rządzi Republika). Luke Skywalker - chciał zabić własnego siostrzeńca, bo w tym zaczęło kiełkować trochę ciemnej strony mocy (lol), ponadto jest w tym filmie ostatnim palantem, gburem i płaczliwą karykaturą "Jedi zawiedli bo pozwolili Sidiousowi dojśc do władzy Kylo Ren się zbuntował a zatem logiczna implikacja je*ać Jedi". Dygresja: serio, Luke by coś takiego zrobił po tym jak wbrew wszystkiemu uwierzył że druga najgorsza osoba w uniwersum, masowy morderca, Darth Vader, może dać się jeszcze nawrócić? No ale wiemy, SJW nienawidzi tego fragmentu, bo zamiast buddyjskiego pierdololo mamy tutaj chrześcijański motyw upadku i odkupienia. Następny w kolejce to Latynos - ponieważ Latynosi to tacy półbiali, to był tylko półzłym - trzeba przyznać, że ghostwriterki zadbały o proporcje winy. Otóż Poe Dameron orkiestruje najgłupszy plan ataku całej powstańczej floty na pancernik (to takie nowe coś co mają źli rozwala rzeczy jeszcze lepiej niż poprzednie rzeczy rozwalające rzeczy), SPRZECIWIAJĄC się dowództwu, za co zostaje ukarany... odebraniem dowodzenia. Potem organizuje regularny pucz, a potem.... z braku innych oficerów zostaje ponownie przywódcą. Serio? Matriarchat obchodzi się z takimi chłopcami jak z jajkiem. W patriarchacie facet miałby sąd wojenny i pewną czapę. Ostatnim białasem jest Benicio del Toro aka haker. Jego postać w końcowym rozrachunku była bezcelowa poza wygadywaniem paru relatywistycznych banałów typu "handlarze broni sprzedawali broń rebelii i pierwszemu porządkowi", bo okazał się zdrajcą. Hazardzista, pijak i zdrajca. Move along.

Mogłoby się zdawać, że chociaż czarny mężczyzna z racji należenia do mniejszości etnicznej mógłby mieć swoje bohaterskie 5 minut. W istocie pod koniec filmu Finn ma swój moment, w którym postanawia dla dobra sprawy wlecieć w główną broń wroga. Aż tu nagle azjatycka Debilka wlatuje w niego swoim śmigaczem (!) i będąc ciężko ranną (!!) mówi mu, że "nie wygramy walcząc z tym, czego nienawidzimy, ale ratując to, co kochamy". Mówimy o momencie, w którym główna broń właśnie rozpieprza ostatni bastion La Resistance. Debilka odebrała Finnowi jego szansę na bycie autentycznym bohaterem, w którym po męsku stawia dobro sprawy nad własne życie. Chyba bardziej "antyheroicznego" przesłania nie dało się zrobić. I kit, że jest ono biorąc sytuację w filmie nielogiczne. Jest to wręcz bezpośrednie odniesienie (i zaprzeczenie) słów Jezusa "nikt nie kocha przyjaciół bardziej niż ten kto oddaje za nich życie". I czy ratowanie swojej miłostki i obiektu swojego romansu nie jest właśnie egoistyczną zachcianką zaprzeczającą miłości? Słuchałem recenzji jednego Afroamerykanina, który na serio zastanawiał się, czy przy całym swoim multi-kulti Disney nie okazał się być sprytnie rasistowski, przedstawiając Finna jako Jar-Jar-Binksa, idiotę, który miał śmieszyć publikę. No ale nawet Jar Jar Binks miał momenty heroizmu, a Finnowi odebrano nawet to. Ale walić to. Najważniejsze: ośmieszyć męski heroizm.

Dwie sceny symboliczne dla tego filmu: Żółta Debilka mówi Finnowi, by ten spadał na tylne siedzenie, bo ona będzie pilotować i admirał Gender Studies z fioletowymi włosami mobbingująca Poe Damerona. Można dorzucić trzecią, gdy jedyna zła kobieta w filmie dostaje bezceremonialny oklep od przedstawiciela mniejszości rasowej. To tak jakby ktoś nie załapał priorytetów.

Nie muszę mówić, że główną osią filmu nie jest zatem walka dobra ze złem, ale walka z "toksyczną męskością" i patriarchatem. Najwyższy Porządek to biali, męscy suprematyści, karykatura alt-right. Faceci nawet jak są po dobrej stronie to są pijakami, tchórzami, rozwodnikami, zdrajcami i palantami.

Jest jeszcze drugie, a nawet trzecie dno - odsyłam do megaciekawej recenzji Stephana Molyneuxa, np. Zakon Jedi są przedstawieni jako religijni dogmatycy - i tak Luke Skywalker przebywa w towarzystwie stworków noszących stroje zakonnic. Święte pisma Jedi są ewidentnie aluzją do Biblii, ewentualnie mądrości białego człowieka ogółem - te księgi, których Luke chce się pozbyć jako porażki. Ten film to prawdziwe Święto Przetrzebienia, scenarzyści i reżyser bez ceregieli pozbywają się wszystkich postaci, a nawet wszystkich konceptów. Moc nie jest już siłą, którą można wykorzystywać dla dobra i zła, tylko niezależną, samobalansującą się siłą, zaprzeczając wszelkiej idei treningu, po prostu wybierającą sobie narzędzia do realizacji swojego nieodgadnionego planu. Zło i dobro zostają zrelatywizowane. Tym samym Gwiezdne Wojny przestają być baśnią o kosmicznych czarodziejach i bohaterstwie Szewczyka Dratewki, w której Smokiem jest Gwiazda Śmierci, tylko lewicowym manifestem z postmodernistyczną filozofią.

Jest nawet trzecie dno - czyli film mówi więcej niż chce. Im więcej kobiet i mniejszości, tym więcej porażek rebelii. Leia i Rey wołają Luke'a (czyli białego mężczyznę) o pomoc. Biały mężczyzna czeka już tylko na śmierć w odosobnieniu - czy to nie aluzja do życia starych ludzi na przedmieściach i wioskach, gdzie odgrodzili się oni od społeczeństwa i nie obchodzi ich już nic?

Błagam, nie zabierajcie dzieci na to obrzydliwie, propagandowe gówno. Nie idźcie na następną część. Tylko tak można zaprotestować. Chińczycy już pokazali temu tworowi swoje plecy, przez co film zaliczył 92% spadek w drugim tygodniu w Kraju Środka. A Mark Hamill? Chyba nienawidzi tego filmu, tylko po prostu musi uważać na słowa. Szacun za profesjonalną grę w filmie - i poza nim"
Q__
Moderator
#3442 - Wysłana: 16 Sty 2018 14:27:20
Odpowiedz 
mozg_kl2

Źródło (bo widać, że cytat)?
MarcinK
Użytkownik
#3443 - Wysłana: 16 Sty 2018 16:22:05
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Bomby spadające w kosmosie mimo braku grawitacji

Sztuczne ciążenie wychodzi poza obręb krążownika?
mozg_kl2
Użytkownik
#3444 - Wysłana: 16 Sty 2018 18:07:36
Odpowiedz 
Q__:
Źródło (bo widać, że cytat)?

Nowe średniowiecze.

Żeby nie rzucać słów na wiatr, to tutaj źródła moich informacji i skojarzeń:
ideologiczne odniesienia są najlepiej wyjaśnione tutaj:
1) The Last Snowflake: https://www.youtube.com/watch?v=LPsRp7uUXUk
O twórcach i założeniach ideologicznych:
2) Fempire Strikes Back: https://www.youtube.com/watch?v=6fXTD4zrLwk
O tym jak film jest nielogiczny tutaj:
3) Star Wars The Last Jedi: Unbridled Rage: https://www.youtube.com/watch?v=9QJRw56cOVw
Mark Hamill także mówi o tym, że celem nowych GW jest "female power":
4) https://www.youtube.com/watch?v=ZzO3DCW4LXw
5) Czarny recenzent nie wie co o tym myśleć patrząc na postać głupiego Finna - szczerze współczuję: https://www.youtube.com/watch?v=r9C7Grxk4bU
6) o niszczeniu nie tylko logiki, ale konceptów będących podstawą GW: https://www.youtube.com/watch?v=h1_hCdLs0Vg
7) recenzja Stephana Molyneuxa, okcydentalisty i obiektywisty, odkrywającego symbolikę filmu, której twórcy nie przewidzieli: https://www.youtube.com/watch?v=6l9go9X1EbE
8) Żeby nie być gołosłownym, o to całkowicie zgryźliwa i apolityczna recenzja filmu od Red Letter Media: https://www.youtube.com/watch?v=L9hwGZFPSmw
Kazeite
Użytkownik
#3445 - Wysłana: 16 Sty 2018 18:57:00 - Edytowany przez: Kazeite
Odpowiedz 
MarcinK:
Sztuczne ciążenie wychodzi poza obręb krążownika?

To po pierwsze (bodajże oficjalne tłumaczenie jest takie że prowadnice bomb są samobieżne i nadają im prędkość początkową), a po drugie...

Przepraszam bardzo, CO?! Od Gwiezdnych Wojen nagle się zgodności z prawami fizyki wymaga?! Te wszystkie eksplozje słyszalne w kosmosie, lasery wolniejsze od prędkości światła, i kosmos wypełniony eterem, gdzie trzeba mieć silniki cały czas włączone, żeby nie zwalniać, to co, nie przeszkadzały tej żałosnej wymówce recenzenta, ale nagle teraz mu przeszkadzają? Naprawdę?

Z tego co ja widzę, jak tak po łebkach przeczytałem tę "recenzję", to jedyna zgodna z rzeczywistością informacja w niej zawarta to jest ten 92% spadek w Chinach - bo jak wiadomo, Chińczykom bardzo leżą na sercu problemy wyuzdanego feminizmu w USA

A tak czy owak, TLJ już teraz zarobił więcej niż Rogue One
mozg_kl2
Użytkownik
#3446 - Wysłana: 16 Sty 2018 19:32:09
Odpowiedz 
Mav
Użytkownik
#3447 - Wysłana: 16 Sty 2018 20:07:52 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
A tu się zgodzę, że feminizm nowych SF jest coraz bardziej bezczelny. Analizowałem sobie Przebudzenie Mocy pod tym kątem i stwierdziłem, że Kylo Ren może być największą ofiarą feminizmu...

Otóż gdzieś to połowy Przebudzenia ta postać jest świetna, naprawdę. Fajna maska, głos, sposób poruszania się, taki dynamiczny, lekko pochylony, niezłe sztuczki z mocą (zatrzymanie strzału z blastera, paraliż ludzi). Gdyby Kylo Ren nie zdejmował maski, tylko byłby takim hardkorowym fanem swojego dziadka, to byłaby to świetna postać.

Ale zrobiono z niego gościa, z którego śmiały się sale kinowe gdy zdjął maskę... To nie może być przypadek... Kylo Ren zdominował by Rey, więc zniszczono świetną postać.

Prawdziwy Kylo Ren jest do 11 minuty tego filmiku: https://m.youtube.com/watch?v=zy-wqB4cbT8

I są to kapitalne sceny.
mozg_kl2
Użytkownik
#3448 - Wysłana: 16 Sty 2018 20:46:34
Odpowiedz 
Mav

Q zanotuj, Zgadzam się w całej rozciągłości z Mavem.
Kazeite
Użytkownik
#3449 - Wysłana: 16 Sty 2018 21:04:08
Odpowiedz 
No panie dziejku, kuniec świata - kobity chcą żeby je traktować na równi z mężczyznami!

No jak to się godzi? Kto nam zrobi kanapki w kuchni? Kto przyniesie pantofle? I najważniejsze - co będzie, jak ci kobita powie "nie" jak będziesz chciał sobie pobziumkać?

---

Mav, dokładnie o to chodzi, żeby Kylo Ren nie był takim hardkorowym fanem swojego dziadka. Chyba nawet była o tym dyskusja wcześniej, prawda? Że teraz nie robi się filmów o tym, jaki Hitler był wredny, tylko jak byle szczeniak czyta o Hitlerze i myśli sobie "Wiecie co, ten gostek miał rację! Do piachu z Żydami!"

Interesujące jest, jak to mozg_kl2 chwali Discovery, jak to odświeżyło formułę Treka, ale jak Disney odświeżył formułę Gwiezdnych Wojen, o nie, nagle to jest coś złego
Pleiades
Użytkownik
#3450 - Wysłana: 16 Sty 2018 21:19:30
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Q__:
Źródło (bo widać, że cytat)?

Nowe średniowiecze.

Przeczytałam z zapartym tchem i powiem szczerze - autor tego tekstu to miał fantazję Albo coś brał
Jeśli to taki recenzencki żart, to przedni, bo uśmiałam się co niemiara.
Jeśli autor to pisał na serio, to... ja na serio boję się o jego zdrowie psychiczne :D

Ale nu, nu, co do Brienne z Tarthu to się lepiej niech nie czepia, bo to wspaniała kobieta jest :P Przyznać jednak muszę, że Phasma jest zmarnowaną postacią, bo tylko ukrywa się za tym swoim połyskującym hełmem i jedynie co, to oczko na końcu puszcza.. Szkoda... Pani Gwendoline jest przeurocza! To już lepsze były zdjęcia promo z TLJ:
 Strona:  ««  1  2  3  ...  110  111  112  113  114  115  116  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Starwars

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!