USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Kapitan(owie) GF, a równowaga Mocy
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 26 Paź 2015 15:56:53
Odpowiedz 
W czasie dyskusji o SW uderzyło mnie nagle, że przecież (o czym już była mowa) podstawową różnicą pomiędzy Jedi, a Sithami jest głęboka różnica filozoficzna*... a klasyczne Trek mierzył się wszak z podobnymi - filozoficznymi (acz zwykle należącymi do filozofii stosowanej - dylematami. I zakiełkowało mi w głowie pytanie: a co, gdyby rozjemcą między Jedi, a Sithami miał zostać kapitan GF?

* w którym to, filozoficznym, sporze również Sithowie mają dość mocne, z punktu widzenia pragmatyzmu, argumenty...

Wyobraźmy sobie zatem, że w sam środek sporu między wiadomymi frakcjami świata SW wkracza klasyczny kapitan GF (klasyczny, znaczy: Kirk, Picard, od biedy Kaśka w dyspozycji z "The Void" czy Sisko z "Fot the Uniform" - błyskotliwy, inteligentny, skuteczny, wiedzący lepiej...) i z jakichś powodów obie strony chcą/muszą słuchać jego rad (nie wiem... wszechmocny Q za plecami mu stoi i ich zastrasza, technologia GF okazuje się o tyle potężniejsza od republikako-imperialnej jak marzyło się to najbardziej zatwardziałym - używając określenia ze Stardestroyer.net - Trektardom, istnieją w Odległej Galaktyce stare przepowiednie każące obu stronom wysłuchać z szacunkiem tego przybysza, a może mała grupka Jedi, Sithów i oficerów GF trafiła na dziką, odległą, planetę, na ktorej, by przetrwać - muszą współdziałać... nieważne zresztą, chodzi o skutek).
Jak sądzicie co taka duma Gwiezdnej Floty by wymyśliła, by pogodzić skrajne obozy zwolenników okładania się świetlówkami i... czy w ogóle da się tu coś takiego wymyślić?
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#2 - Wysłana: 26 Paź 2015 16:20:30
Odpowiedz 
Q__:
Jak sądzicie co taka duma Gwiezdnej Floty by wymyśliła, by pogodzić skrajne obozy zwolenników okładania się świetlówkami i... czy w ogóle da się tu coś takiego wymyślić?

Wobec Borg wszyscy są równi.

A na poważnie - pierwsza dyrektywa
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 26 Paź 2015 16:41:08
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
A na poważnie - pierwsza dyrektywa

Obowiązuje w wypadku cywilizacji galaktycznej? Przecież hipernapęd bywa szybszy niż niski Warp (jak się zdaje)...
Guauld
Użytkownik
#4 - Wysłana: 26 Paź 2015 16:41:33
Odpowiedz 
Q__:
technologia GF okazuje się o tyle potężniejsza od republikako-imperialnej jak marzyło się to najbardziej zatwardziałym - używając określenia ze Stardestroyer.net - Trektardom

Czyli jak w tym filmiku?
No i właśnie, raczej ta opcja samej przewagi militarnej choćby z tego powodu odpada, że byle Sith by sobie taki okręt przejął w pojedynkę .

Q__:
Jak sądzicie co taka duma Gwiezdnej Floty by wymyśliła, by pogodzić skrajne obozy zwolenników okładania się świetlówkami

Z jednej strony Jedi i Sith byli kiedyś jednym i tym samym, z drugiej ten podział bym nieunikniony. I to nie ze względu na typowe ludzkie nieporozumienie, a wynikające z samej natury, jaką stanowi w SW Moc. Bywali użytkownicy Mocy, którzy mieli na tyle oleju w głowie, aby dostrzec, że żadna z tych skrajności nie jest idealna (ani idealności bliska), ale niestety, stanowili znaczącą mniejszość. Jak było już pisane w temacie SW, Jedi byli silnie indoktrynowani od małego, Zakon był ich całym życiem i nawet mistrzowie zdawali się być niewolnikami nie kogoś, a kodeksu, który traktowali jak aksjomat (bo rozumiem, że to raczej z głowami zakonu byłaby ta rozmowa prowadzona). Sithowie natomiast, choć potrafili być niezwykle przebiegli i inteligentni, nie zawsze, niestety, potrafili myśleć racjonalnie, bo Ciemna Strona daje o sobie znać, wyniszczając ciało i zatruwając umysł (można z tym przez jakiś czas by walczyć - co raczej się nie zdarza (bo Vadera by chyba można tu jako przeciwprzykład dać) jak ktoś już "upadnie" - ale ostatecznie nikt nie ma dostatecznie silnej woli, aby pozostać po Ciemnej Stronie i wypełniać tylko swoją wolę (kwestia na inną rozmowę to wpływ Mocy na wolę człowieka we wszystkich innych sytuacjach)). Byli zrodzeni z nienawiści, wiec ciężko oczekiwać, że zrozumieliby "typowe" argumenty, jakie przynajmniej w pierwszej kolejności oficer GF miałby w zanadrzu, bo kierowało nimi zupełnie inne poczucie moralności (sprawdzające się do "rób co chcesz, byle by Sithowie pozostali silni, a Ciemna Strona żywa w galaktyce").
Generalnie to wydaje się, że galaktyka jest dla nich wszystkich po prostu za ciasna, ale z drugiej strony (nawet, jeśli Moc obejmowałaby cały wszechświat, bo zdaje się, że EU twierdziło inaczej, chociaż nie wiem jak ta kwestia teraz wygląda ze strony kanonu) jak by jednych umieścić w jednej galaktyce, drugich w drugiej, to raz, że Jedi mieliby jakieś wyrzuty, że pozwolili innej galaktyce zostać pochłoniętej przez ciemność (ba, chyba sama akceptacja takiej decyzji by im nie pozwoliła pozostać w świetle), dwa, że i tak nastąpiłyby wewnętrzne podziłały i tu i tu, może nie od razu, ale w końcu, trzy, kiedyś jedna ze stron by nie "wytrzymała" i ruszyła na drugą...

Myślę, że pogodzić dwóch stron, w sensie do współistnienia, się nie da, niezależnie ile picardowych mów by wygłosić i jak silnego kalibru argumenty by wysunąć, ale utworzyć nową religię z jednych i drugich - być może... Choć Szarzy Jedi byli raczej indywidualistami w historii i jakakolwiek ich organizacja raczej wydaje się niedorzeczna, to może przekonując Sithów do tego, że mając dostęp do obu stron Mocy będą silniejsi (a oddalając się od Ciemnej Strony staną się trochę bardziej otwarci na nowe możliwości), a Jedi przedstawiając liczne niepowodzenia i tragedię, jaką było samo ich istnienie, dałoby się coś na ten wzór uformować. Organizacja taka jednak musiałaby być wyjątkowo elitarna, w żadnym razie nie dałoby się przyjmować członków niemal na oślep, jak robili to Jedi (którzy w sumie od razu brali każdego przejawiającego jakąkolwiek wrażliwość na Moc, a najwyżej potem, już po jakimś etapie szkolenia, wydalali, bo np. nie spełniał pokładanych oczekiwań), bo musieliby być to ludzie zdolni do utrzymania wewnętrznego balansu między dwiema stronami Mocy - ale wydaje mi się to ciągle bardziej realne, niż pogodzenie Jedi i Sithów.
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 26 Paź 2015 17:47:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
Czyli jak w tym filmiku?

Tak, właśnie te "lasers" miałem przed oczami pisząc to...

Guauld:
Sithowie natomiast, choć potrafili być niezwykle przebiegli i inteligentni, nie zawsze, niestety, potrafili myśleć racjonalnie, bo Ciemna Strona daje o sobie znać, wyniszczając ciało i zatruwając umysł (można z tym przez jakiś czas by walczyć - co raczej się nie zdarza (bo Vadera by chyba można tu jako przeciwprzykład dać) jak ktoś już "upadnie" - ale ostatecznie nikt nie ma dostatecznie silnej woli, aby pozostać po Ciemnej Stronie i wypełniać tylko swoją wolę

Kiedy - właśnie - jest coś takiego jak legenda Dartha Vectivusa*, która - jeśli jest prawdziwa - wskazuje, że może istnieć coś takiego jak racjonalny - i dobry wedle konwencjonalnych pojęć - Sith. Jest coś takiego jak przechodzenie ze Strony na Stronę (ile razy np. Revan to robił?), wskazujące jak cienka jest granica między Jedi, a Sithem. Jest wreszcie komiks "Jedi vs Sith" (wizualnie - powiedzmy to sobie szczerze - stanowiący solidne nieporozumienie), w którym widzimy Sithów ery pre-bane'owskiej i współczesnych im Jedi (jednych i drugich werbujących zresztą praktycznie z łapanki), i gdyby ich zamienić ekwipunkiem nikt by się nie połapał którzy są którzy...

* o którym ledwo co po raz kolejny wspomniałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=528&page=66#msg296891

To z tych powodów pytam o możliwość porozumienia, kompromisu...

Guauld:
Choć Szarzy Jedi byli raczej indywidualistami w historii i jakakolwiek ich organizacja raczej wydaje się niedorzeczna

A Imperial Knights? Tyle, że oni - co znamienne - odrzucili całą otoczkę filozoficzną... Zrobili z władania Mocą umiejętność praktyczną o zastosowaniu przeważnie militarnym. Jedi i Sithowie sięgali jednak znacznie głębiej...
Guauld
Użytkownik
#6 - Wysłana: 26 Paź 2015 18:15:23
Odpowiedz 
Q__:
A Imperial Knights?

No patrz, masz mnie. Mam co prawda delikatne Deja vu, ale powiedziałby, że raczej pierwszy raz się na to napotykam. Tylko ta organizacja zdaje się być zaprzeczeniem tego, o czym myślałem, bo raczej widziałbym ich jako ludzi nie przejmujących się sprawami galaktyki, a skupiających się na osobistym rozwoju, pielęgnujących wiedzę. Bo głównie chyba chodzi tylko o to, żeby się nawzajem nie zabijali i przede wszystkim, nie szkodzili swoimi wojnami zwykłym ludziom.

Q__:
Kiedy - właśnie - jest coś takiego jak legenda Dartha Vectivusa*

Q__:
Jest coś takiego jak przechodzenie ze Strony na Stronę (ile razy np. Revan to robił?)

Oczywiście, ale specjalnie nie przytaczałem tym razem szczególnie tego drugiego, i specjalnie napisałem "raczej", bo wyjątki są - ale nieliczne. Nie zapominajmy, w SW Republika i będący z nią od początku Jedi liczą sobie jakieś... 25 tys. lat? A takich przykładów mamy niewiele. A pisałem o utworzeniu stabilnej, ciągłej organizacji, natomiast nawet z wielobilionową populacją galaktyki nie wydaje się możliwe, aby mieć na raz kilku Revanów*.
Vectivus to również tylko jedna osoba (cudownie by było, gdyby zostawił jakiś holokron, bo wtedy faktycznie sprawa wyglądałaby inaczej - i mógłby też służyć jako niezłe narzędzie w takich rozmowach). Kiedyś właśnie próbowałem wyobrazić sobie dokładniej jak ktoś taki mógłby w ogóle istnieć, tj. nie poddawać się woli samej Mocy, nie będąc od niej znowu odciętym w taki sposób jak Meetra Surik i doszedłem do wniosku, że musiałby to być szczególny przypadek socjopaty . A może po prostu taki kaprys ze strony Mocy, "bo tak", czy jako... eksperyment.

*Swoją drogą, przede wszystkim szanuję go właśnie za to, że kierował się zawsze swoimi motywami i strony Mocy zmieniał w sumie "przypadkiem", co było poboczną konsekwencją, ale jednak gdy znajdował się pod wpływem Ciemnej Strony, nie był do końca tą samą osobą. Nie wyszedł z tego całkiem bez szwanku, a i ciekawe co by się z nim działo, gdyby tych stron tak nie zmieniał jak rękawiczki. Czy jego wola byłaby dostatecznie silna, aby się opierać deprawacji Ciemnej Strony jednocześnie jej nie opuszczając?

Q__:
Jest wreszcie komiks "Jedi vs Sith" (wizualnie - powiedzmy to sobie szczerze - stanowiący solidne nieporozumienie)

Spojrzałem na okładkę i już chyba wiem o co chodzi . Może kiedyś przeczytam, chociaż fanem komiksów nie jestem - ale z ciekawości tego okresu.
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#7 - Wysłana: 26 Paź 2015 18:36:29
Odpowiedz 
Q__:
Obowiązuje w wypadku cywilizacji galaktycznej? Przecież hipernapęd bywa szybszy niż niski Warp (jak się zdaje)...

nie ingerowanie w sprawy obcych to podstawa. Chyba, ze stosujemy podwójne standardy
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 26 Paź 2015 19:25:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Guauld

Zdaje mi się, że oni jakby ślizgają się po powierzchni Mocy i ten pragmatyzm zamykający ich przed otwarciem na jej bardziej mistyczne jej aspekty ich ratuje... Inna sprawa, że jest to organizacja typowo militarna, ale... umiem sobie wyobrazić podobne organizacje Force sensitive uzdrowicieli, jasnowidzów, wyśmienitych pilotów, nawet zawodowych sztukmistrzów czy... włamywaczy traktujące Moc identycznie i z podobnym skutkiem.

Guauld:
A takich przykładów mamy niewiele. A pisałem o utworzeniu stabilnej, ciągłej organizacji, natomiast nawet z wielobilionową populacją galaktyki nie wydaje się możliwe

Cóż, może kluczem jest niewłaściwy werbunek, albo niewłaściwa formacja już zwerbowanych...

Guauld:
Vectivus to również tylko jedna osoba (cudownie by było, gdyby zostawił jakiś holokron, bo wtedy faktycznie sprawa wyglądałaby inaczej - i mógłby też służyć jako niezłe narzędzie w takich rozmowach).

Cóż, zacytuję co o nim wiemy (z tym, że może to być przekłamana, hagiograficzna opowiastka...):

"Dyrektor kierujący w tamtym okresie towarzystwem górniczym wszystko zatuszował, ale zamknął tę kopalnię, chociaż pozostałe, na innych asteroidach, jeszcze jakiś czas normalnie działały, i otoczył wszystko najściślejszą tajemnicą. On także był wrażliwy na oddziaływanie Mocy i doświadczał jej wpływów. Potrafił jednak eksperymentować, dzięki czemu zdobywał i testował nowe umiejętności. Kiedy ten pas asteroid przestał przynosić zyski, nakazał zamknięcie pozostałych kopalń i starannie zatarł wszelkie ślady, żeby nikt nie przypomniał sobie o istnieniu tego habitatu... A jeszcze później odleciał stąd i przemierzając galaktykę, natknął się na Sithów. Został ich uczniem, a później nawet mistrzem. Zwał się Darth Vectivus.
- Nigdy o nim nie słyszałem - mruknął Jacen.
Brisha pozwoliła, żeby na jej twarzy odmalowało się lekkie zniecierpliwienie.
- To dlatego, że nie wyrządził nikomu żadnej krzywdy - wyjaśniła. - Nie starał się zdobyć władzy nad galaktyką, nie próbował wymordować ludności całego gwiezdnego systemu ani rozpocząć bezpardonowej walki z Jedi. Po prostu żył i cały czas się uczył. Zmarł ze starości w otoczeniu członków rodziny i przyjaciół.
/.../
- Jakim cudem nie pozwolił, żeby zachłanność nim owładnęła i go zniszczyła? - Zainteresował się Jacen.
- To całkiem proste - stwierdziła kobieta. - Jeszcze zanim poczuł zew Ciemnej Strony, kierował się głęboko zakorzenionym kodeksem etycznym. Był dorosłym i trzeźwo myślącym przedsiębiorcą, marzącym o osiąganiu zysków, ale nie za cenę sprzeniewierzenia się wyznawanym zasadom, więc kiedy zaczęła go kusić Ciemna Strona, zdołał zignorować jej podszepty równie łatwo jak zakusy nie mniej niszczycielskiego miłosierdzia. - Mówiąc te słowa, Brisha zerknęła na Nelani, ale zaraz znów przeniosła spojrzenie na Jacena. - Sithowie, słynący ze swojego zdeprawowania, stali się tacy, bo jeszcze przed pierwszym kontaktem z Ciemną Stroną byli z gruntu źli. Wcale nie dlatego, że byli Sithami. Po prostu żyli złudzeniami albo też od samego początku byli chciwi..."


Choć może lepiej oddać głos (poniekąd) jemu samemu:

"- Dobra robota - usłyszała napływający z tyłu głos mężczyzny.
Odwróciła się tak raptownie, że pofrunęła jakiś metr w powietrze.
Zobaczyła dystyngowanego nieznajomego o twarzy ozdobionej krótko przystrzyżoną elegancką brodą. Był wysoki i miał lekką nadwagę, ale luźne czarne ubranie sugerowało, że może być silnie umięśniony. U pasa miał zawieszoną srebrzystą rękojeść świetlnego miecza, wysadzaną lśniącymi jak diamenty, czarnymi wypolerowanymi kamieniami.
Nelani spłynęła na dno jaskini i zasłoniła się zapaloną klingą własnego miecza.
- Kim jesteś? - Zapytała.
Mężczyzna wzruszył ramionami.
- Wątpię, żebyś znała imię i nazwisko, jakie nosiłem po urodzeniu, ale możesz znać mój przydomek - powiedział. - Jestem Darth Vectivus.
Nelani omiotła zamaszystym gestem jaskinię i obdarzyła go kwaśnym uśmiechem.
- Jesteś mistrzem tego wszystkiego - stwierdziła.
- Może kiedyś nim byłem - przyznał mężczyzna. - Teraz jestem tylko zjawą. A nawet czymś mniej niż zjawą.
- Co chcesz przez to powiedzieć? - Zainteresowała się młoda Jedi.
- Szczątkiem. Cieniem zjawy. - Darth Vectivus wyglądał na lekko oszołomionego. - Nawet podczas rozmowy z tobą nie potrafię myśleć świadomie ani podejmować decyzji. Czy to możliwe, żebym w rzeczywistości był niczym?
- Nie, bo cię wyczuwam - uspokoiła go Nelani. - Jarzysz się w Mocy. Promieniuje od ciebie Ciemna Strona.
Jej rozmówca pokręcił głową.
- To nie ja - powiedział. - To osoba, do której jestem dołączony.
- Jesteś do kogoś dołączony? - Zdziwiła się Nelani.
Tym razem to Darth Vectivus wykonał zamaszysty ruch ręką.
- Każde widmo, które tu widzisz i z którym się spotykasz, jest częścią czegoś realnego i żywego... Chociaż prawdopodobnie znajdującego się bardzo daleko stąd. Za każdym razem, kiedy zadajesz cios mynockowi, jakaś żyjące stworzenie odczuwa jego ból i odnosi ranę.
Po słowach Sitha Nelani poczuła mdłości.
- Kłamiesz - powiedziała.
- Wcale nie - odparł Vectivus. - Kiedy zadajesz cios, gdzieś tam inne stworzenie, na przykład mały banth, jęczy z bólu i odnosi rany na oczach matki...
- Przestań! - Wybuchnęła młoda Jedi.
- Dlaczego? - Zdziwił się Sith. - Przecież to prawda. Może nie wiesz, że małe banthy wyglądają uroczo. Szkoda byłaby takiego rozcinać na dwoje.
- Jesteś szalony - stwierdziła młoda Jedi.
- Może to zresztą nie były urocze małe banthy - ciągnął Vectivus. - Może na przykład piraniożuki? Nie miałabyś nic przeciwko rozcinaniu na dwoje piraniożuków, prawda? A może to były kowakiańskie małpojaszczurki? - Pokręcił głową. - Podobno każde młode stworzenie jest rozkoszne. To mechanizm samoobrony natury, który ma pomóc małym stworzeniom osiągnąć wiek, w którym będą się mogły rozmnażać. Powiem ci jednak, że nie wszystkie małe zwierzątka wyglądają uroczo. Widziałaś kiedyś małe małpojaszczurki? To najpaskudniejsze małe larwy w galaktyce. - Mężczyzna się wzdrygnął.
- Co mam zrobić, żebyś się zamknął? - Zapytała Nelani. - Och, to bardzo proste. Zabij mnie. - Vectivus odbił się od kamiennego dna jaskini i poszybował w powietrzu w jej stronę. - Machnij klingą świetlnego miecza i odetnij mi głowę. Mynocki odlecą, a ty będziesz mogła znaleźć drogę powrotną do przyjaciół. - Wylądował dwa metry przed nią i uklęknął. - Śmiało!
- Dlaczego tak bardzo ci zależy na tym, żeby zginąć? - Zapytała Nelani.
- Zginąłem wiele wieków temu. - Darth Vectivus pochylił głowę. - To oznacza, że nic nie poczuję. Proszę bardzo. Zadaj cios.
- A co z tym życiem, do którego twoim zdaniem jesteś dołączony?
Sith uniósł głowę, spojrzał na nią i wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Obawiam się, że ktoś, on albo ona, pozbędzie się nagle swojej głowy... Ku zdumieniu otoczenia - zaczął. - „Popatrz, tato, mama robi nową sztuczkę. Mamo? Mamo?”
Nelani spiorunowała go spojrzeniem.
- Czy te niesmaczne żarty są konieczne? - Zapytała.
- Owszem, są - odparł mężczyzna. - Mają cię skłonić do popełnienia czynu, którego nie chcesz wykonać. - Ponownie pochylił głowę i odsłonił szyję. - Zabijając mnie i osobę, do której w tej chwili jestem dołączony, ocalisz dziesiątki innych istot. Setki. Tysiące. To, co uważasz za zło Ciemnej Strony, nie rozprzestrzeni się daleko, jeśli mnie zabijesz. Zrób to.
- Nie.
- Czy pomogłoby, gdybym przybrał bardziej... Obcą formę? - Zagadnął Sith. - Na przykład piraniożuka w przebraniu człowieka? Jego ubranie zaczęło lśnić i falować. Po chwili przemieniło się w fałdzisty płaszcz z kapturem, a twarz skryła się w głębokim cieniu. Klęczący mężczyzna uniósł białe pomarszczone ręce, zsunął kaptur i ukazał bladą, niemal gadzią twarz Imperatora Palpatine'a, Dartha Sidiousa, który nie żył od ponad trzydziestu pięciu lat.
Jego głos brzmiał równie zdradliwie i złowieszczo jak głos Palpatine'a:
- Jak ci się to podoba? Możesz teraz zadać cios?
- Nie zadam go, dopóki się nie odseparujesz od niewinnej formy życia - zdecydowała młoda Jedi.
Palpatine zaczął wstawać i iskrząc się, zmieniać kształty. Zanim się wyprostował, przemienił się znów w Vectivusa. Na jego twarzy malowało się ubolewanie i politowanie.
- Dziewczynko Jedi, nie jesteś jeszcze wystarczająco silna, żeby ocalić czyjeś życie - powiedział. - Nie jesteś na tyle silna, żeby poświęcić jedno dla ocalenia wielu.
- Mogłabym poświęcić swoje, żeby ocalić inne - odcięła się Nelani.
- To prawda - przyznał Vectivus. - Wówczas jednak nie musiałabyś stawiać czoła oskarżycielskim spojrzeniom krewnych i bliskich tych, których poświęciłaś. Nie masz na to dość siły.
- Byłaby to bezwzględność, nie siła - stwierdziła Nelani. Vectivus spojrzał na nią i wybuchnął śmiechem. - Siła, która nie zawiera bezwzględności, jest wzruszająco nieodpowiedzialna - zawyrokował. - Może spotka cię to szczęście, że nigdy nie będziesz musiała decydować o losie niewinnej osoby.
Wyciągnął rękę i wskazał na coś, co znajdowało się za nią. Młoda Jedi poczuła za plecami impuls energii Mocy.
Poderwała się w powietrze i popłynęła przez jaskinię. Obróciła się tak, żeby cały czas móc obserwować Vectivusa kątem oka. We wskazanym przez niego miejscu na chwilę zapłonęły jasnym blaskiem szyny... Te same, po których wagonik Brishy Syo wjechał do jaskini. Wkrótce potem światło zgasło, ale Nelani nadal wyczuwała istnienie szyn w Mocy, zupełnie jakby były żywymi istotami.
- Idź tam - rozkazał Sith. - Podążaj wzdłuż tych szyn w górę, aż znajdziesz się w bezpiecznym miejscu. Zaczekaj tam na pozostałych. Dołączą do ciebie, kiedy sami podejmą decyzję o własnym losie. - Jego głos brzmiał teraz łagodnie i życzliwie. - Nie chcę, żebyś niepotrzebnie umierała... A grozi ci to, jeżeli będziesz się wtrącała w sprawy innych. Jesteś na to zbyt słaba.
- Idź do diabła - warknęła Nelani.
Vectivus wzruszył ramionami.
- Może już to zrobiłem - powiedział. - I tak bym się nie zorientował.
Zaczął rozwiewać się w powietrzu, a kiedy zupełnie zniknął, ucichły szelesty i skrzeki krążących w górze mynocków, które także się rozpłynęły."
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 26 Paź 2015 19:26:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
oba w/w cytaty Aaron Allston "Dziedzictwo Mocy 1 - Zdrada"

Oczywiście warto zauważyć, że Lumiya (występująca tu jako Brisha) czegoś b. wyraźnie nie dopowiada (a nawet przekłamuje), bo Jacen nie był przecież zły z natury, a potem upadł baardzo głęboko... Ale... przyznasz, że z tego Vectivusa b. sympatyczny jegomość na pierwszy rzut oka...

Przy czym możesz mieć rację, że jest to
Guauld:
szczególny przypadek socjopaty

a mianowicie psychopata kalkulatywny, który z b. dobrym skutkiem zastąpił etykę - rachubą, mówiąc Lemem.

Niemniej masz rację, że
Guauld:
cudownie by było, gdyby zostawił jakiś holokron, bo wtedy faktycznie sprawa wyglądałaby inaczej - i mógłby też służyć jako niezłe narzędzie w takich rozmowach

bardziej chyba nawet z perspektywy in universe, bo jego wiedza mogłaby być również dobrym źródłem wiedzy dla Jedi, jak dbać o Równowagę*.

* chyba, że w jakiś przedziwny sposób cieniem jego dobra było zło wyrządzone przez Jacena, który bezskutecznie chciał powtórzyć jego życiową drogę... bo i taka myśl przeszła mi przez głowę... (jako pochodna wcześniejszej myśli, że niewinnym życiem "przywiązanym" do Force Ghost'a naszego sympatycznego Dartha było życie młodego Solo właśnie...)

Jedno jest - w każdym razie - uderzające: Vectivus jest - obok, być może, Yody - jednym z tych rzadkich przypadków gdy Jedi/Sith zachowuje się jak człowiek dojrzały. Jego zrównoważenie i dobroduszny, choć wyraźny, cynizm kontrastują b. mocno z wyglądającymi jak wzięte z komiksu czy melodramatu zachowaniami i wypowiedziami tak licznych Force sensitives (nie jest od nich całkiem wolny nawet, mający maniery godne brytyjskiego arystokraty, Obi-Wan), co, oczywiście, generuje pytanie czy taka nadwrażliwość, emocjonalność i infantylizm, powoduje większą zdolność otwarcia na Moc, czy - przeciwnie - jest częstą pochodną długotrwałego na Moc otwarcia, a może jednak... to kwestia błędów w rekrutacji i szkoleniu?

Warto przy tym odnotować, że zarówno Yoda jak i Vectivus - z tego co o nich wiemy - wycofali się z czynnego udziału w galaktycznym konflikcie i dożyli swoich dni w spokoju - pierwszy wolny od przywiązań i pogodzony z Mocą, drugi - jak chciał - otoczony bliskimi i ukształtowanym wedle swej woli otoczeniem... Czyżby więc to była jasna sugestia co powinien poradzić nasz hipotetyczny kapitan GF Jedi i Sithom?

FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
nie ingerowanie w sprawy obcych to podstawa. Chyba, ze stosujemy podwójne standardy

No, nie wiem, nie wiem... Umiem sobie wyobrazić setki sytuacji gdy:
1. nie ma innego wyjścia,
2. sumienie nie pozwala,
3. ci inni sami o to poproszą,
4. wystąpi tzw. wyższa konieczność
Itp. Itd.

Zresztą mówiłem o mediacji (ta może dać lepsze efekty na dłuższą skalę, nie o narzucaniu czegoś na siłę...).
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#10 - Wysłana: 26 Paź 2015 19:43:35
Odpowiedz 
Q__:
Zresztą mówiłem o mediacji (ta może dać lepsze efekty na dłuższą skalę, nie o narzucaniu czegoś na siłę...).

wlatujesz statkiem, który może zrobić zamieszanie i mediujesz.

Volkanie do medytacji by się nadawali

Ja bym zaprosił Borg. Oni umieją negocjować. Nie sposób im odmówić
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 26 Paź 2015 19:45:31
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
wlatujesz statkiem, który może zrobić zamieszanie i mediujesz.

Typowy schemat ST, czyż nie?

FederacyjneMSZ:
Ja bym zaprosił Borg. Oni umieją negocjować. Nie sposób im odmówić

No, to by było dość definitywne rozwiązanie...
FederacyjneMSZ
Użytkownik
#12 - Wysłana: 26 Paź 2015 19:49:42
Odpowiedz 
Q__

Q__:
Typowy schemat ST, czyż nie?

Ale tylko dla Jedi. Oni zawsze mediują.,.


Q__:
No, to by było dość definitywne rozwiązanie...

tzw Jednocząca moc. :D Wszyscy byliby szczęśliwi. A kolektyw Borg jakie możliwosci by dostał.
Elaan
Użytkownik
#13 - Wysłana: 26 Paź 2015 19:59:42
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ:
Ja bym zaprosił Borg. Oni umieją negocjować. Nie sposób im odmówić

Q__:
No, to by było dość definitywne rozwiązanie...

Po co od razu mieszać w to Borg?
O ile pamiętam, Organianie mieli dość spore możliwości.
Odebraliby obu stronom umiejętność korzystania z Mocy, unieruchomiliby "zabawki" mechaniczne, laserowe itd., a potem Jedi i Sithowie mogliby się już do woli okładać kijami.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 26 Paź 2015 20:51:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
FederacyjneMSZ

FederacyjneMSZ:
Ale tylko dla Jedi. Oni zawsze mediują.,.

A to Jedi pochodzą z ST...?

Elaan

Elaan:
Organianie mieli dość spore możliwości.
Odebraliby obu stronom umiejętność korzystania z Mocy, unieruchomiliby "zabawki" mechaniczne, laserowe itd.

Swoją drogą pojawia się ciekawe pytanie jak w takim przypadku należałoby wytłumaczyć możliwości Organian? Czy - jak to w wypadku Q proponował Mike Wong - wyższym poziomem mistrzostwa we władaniu Mocą?
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 18 Sier 2016 07:26:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dyskutowaliśmy tu - i nie tylko tu - nad upolitycznieniem Zakonu Jedi, które okazało się dlań zgubne. Zakładaliśmy, że to wina Yody, bo kierował nim 900 lat. Teraz jednak zastanawiam się czy aby przyczyny tego stanu nie trzeba szukać wcześniej, czy nie był nią aby fakt, że po zagładzie na Ruusanie odbudowywał Zakon urodzony dyplomata i arystokrata Valenthyne Farfalla:

http://starwars.wikia.com/wiki/Valenthyne_Farfalla
http://www.ossus.pl/biblioteka/Valenthyne_Farfalla
http://starwars.wikia.com/wiki/Farfalla's_Knights

Mający równie salonowe - acz mniej wyszukane - maniery Kenobi, wzorzec rycerza Zakonu czasów schyłku Starej Republiki jawi się, w każdym razie logicznym spadkobiercą tego pół-bothańskiego Mistrza.

(Przy czym nie znaczy to, że oceniam Farfallę jakoś negatywnie, jego wersja Zakonu stanowiła i tak postęp na tle wcześniejszej inkarnacji kierowanej przez generała Hotha, która - pogrążona w wojennym szaleństwie bardziej niż uczestnicy Clone Wars - od, ówczesnych, też dość archaicznych i stawiających na siłową konfrontację, Sithów różniła się pod koniec głównie kolorem mieczy...)

EDIT:
Choć - jak wynika z powieści "Darth Bane: Zasada Dwóch", gdzie sporo o Farfalli jest - uwikłanie Jedi w politykę jest znacznie starsze niż on. A jego osobiste - nie tak głębokie, wbrew pozorom. Jedi przez cztery wcześniejsze wieki byli bowiem kanclerzami Republiki, a pierwszy "świecki" od stuleci - Tarsus Valorum (tak, z tego rodu) - objął to stanowisko, bo... Farfalla nie chciał. Jednym słowem bywali Jedi upolitycznieni jeszcze bardziej niż on. (Acz i jego upolitycznienie było - IMHO - za duże.)
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 19 Sier 2016 12:49:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jeszcze a propos ścieżki Dartha Vectivusa i tezy jaką stawiałem:
Q__:
Vectivus jest - obok, być może, Yody - jednym z tych rzadkich przypadków gdy Jedi/Sith zachowuje się jak człowiek dojrzały. Jego zrównoważenie i dobroduszny, choć wyraźny, cynizm kontrastują b. mocno z wyglądającymi jak wzięte z komiksu czy melodramatu zachowaniami i wypowiedziami tak licznych Force sensitives

Fanowski - czyli niekanoniczny - Sith myślący w sposób dojrzały i stawiający tezy podobne do vectivusowych jeszcze w latach TOR (prekursor tego nurtu myśli sithijskiej?):
http://star-wars.pl/Tekst/1080

Znamienna wydaje mi się tam ta myśl:

"Jedi trzymali mnie na uwięzi, ale nie winię ich za to. Ciemna Strona Mocy to wielka potęga, lecz przeznaczona jedynie dla nielicznych, którzy potrafią z niej należycie korzystać. Dla reszty to tylko sposób na zrealizowanie swoich chorych fantazji."

Być może faktycznie używanie CSM bez szkody dla siebie - zachowajmy sithijską kolejność widzenia spraw - i otoczenia jest tak trudne, że jednemu, może dwu, w historii się udało.

I jeszcze jedno zdanie:

"najgorszą rzeczą był Jedi, który przechodził na Ciemną Stronę bez całkowitej świadomości tego co robi."

Przypomnijmy sobie jak wielu darksiderów to dotyczy. Gdy dodatkowo pominiemy słówko "Jedi" - prawie wszystkich. I potem dostajemy niezrównoważone potwory - od tępawego osiłka Maula* (nie żebym nie patrzył z przyjemnością jak walczy...), przez maniakalno-depresyjnego Vadera, po mazgajowatego Kylo Rena. Ba, sam Palpatine też był niedowarzony, w końcu Plagueis szkolił go trochę z odruchowego, a samobójczego, przywiązania do doktryny, trochę, bo potrzebował narzędzi - nie planował, bowiem, Damask wychować sobie klasycznego ucznia (takiego co przejdzie mistrza), w końcu zamierzał żyć wiecznie**.

* Zastanawiam się czy w ogóle powinien nosić tytuł Darth w świetle tego, o czym mowa... Choć gorsi od niego też nosili...

** Jest zresztą coś zabawnego w tym, że na szczyty potęgi politycznej wspięli się w sumie Sithowie pośledniejszego sortu - drugim przypadkiem Darth Krayt (niezdolny uleczyć sam siebie i otoczony bandą podróbek Maula)...


EDIT:
Jak już przy Sithach jesteśmy... Taka lista:
http://www.looper.com/23042/powerful-sith-star-war s-universe/
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 15 Paź 2016 22:20:53
Odpowiedz 
Argumenty za darksiderstwem Luke'a:
http://www.youtube.com/watch?v=yBV4B5l8Zww
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 19 Paź 2016 19:57:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
I jeszcze nowokanoniczna przyczyna dzięki której Sithom było tak łatwo wodzić za nos Jedi (oraz psuć ich dusze) w czasie zdarzeń znanych z EP I-III:

"znajdowali się w kryjówce Sidiousa - w niewielkiej komnacie o ścianach z kamienia, leżącej pod najniższym z poziomów pałacu, która kiedyś była starożytną kapliczką Sithów. To, że Jedi wznieśli swą świątynię nad kapliczką, przez tysiąc lat było jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic tych lordów Sithów, którzy planowali zemstę na założycielach Zakonu Jedi. Nawet najpotężniejsi z adeptów ciemnej strony Mocy uważali, że takie kapliczki istnieją jedynie w światach Sithów znajdujących się daleko od Coruscant i nawet najwybitniejsi Jedi uważali, że moc kapliczki została skutecznie zneutralizowana. W rzeczywistości od chwili zamknięcia jej moc rozlewała się po korytarzach i pomieszczeniach wyższych poziomów i osłabiała Zakon Jedi w tym samym stopniu co sami mistrzowie Sithów, którzy w tajemnicy przenikali tam, gdzie tworzyła się polityka, i doprowadzili do upadku Republikę."

Luceno, "Tarkin"

Info z Wookiepedii:
http://starwars.wikia.com/wiki/Sith_shrine

(Straszny deus ex machina po prawdzie)
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 28 Gru 2016 09:22:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kolejna próba przewartościowania tego, co wiemy o Jedi i Sithach (więc i Stronach Mocy):
http://www.youtube.com/watch?v=41ZRvhbNDxQ

I ciekawostki nt. - wspominanego TU wiele razy - Yody:
http://www.youtube.com/watch?v=pdntdzqkpXM
(Wrzucam do tego topicu także ze względu na ciekawą darksiderską wersję tej postaci.)

Oraz - dla równowagi - ciekawostki nt. Vadera również:
http://www.youtube.com/watch?v=wA4rfT8SYos
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 10 Maj 2018 13:31:27
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 8 Lip 2018 17:29:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
I o moralności Yody po raz trzeci:
http://www.youtube.com/watch?v=EODpGEDiElQ
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 31 Paź 2018 15:30:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Interesujące rozważania o równowadze Mocy:
http://www.youtube.com/watch?v=0cTXAml0pgg
http://www.youtube.com/watch?v=FI6-bf9WC1Y

I ciekawe implikacje postawionej w ich trakcie tezy:
http://www.youtube.com/watch?v=tEhoEGOh_Ow
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 8 Maj 2019 09:27:23
Odpowiedz 
O Darcie Vectivusie po raz kolejny:
http://www.youtube.com/watch?v=aJu5cSvpQwk
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 20 Wrz 2019 22:32:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dalasze rozważania o Jedi, Ciemnej Stronie i emocjach:
https://www.youtube.com/watch?v=sNE2w4D6Yxc
 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Kapitan(owie) GF, a równowaga Mocy

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!