USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Marsjanin" Ridleya Scotta
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#1 - Wysłana: 18 Paź 2015 16:26:08
Odpowiedz 
No więc byłam i widziałam.
Z jednej strony mamy sprawnie zrealizowaną opowieść o tym, do czego zdolny jest człowiek, kiedy musi. Bardzo dobra oprawa muzyczna, świetna gra Matta Damona (byłby z niego dobry Kirk, lepszy niż Pine). Znakomite ujęcia powierzchni Marsa. Dość spójna i logiczna warstwa naukowa, fizyka podróży kosmicznych też nie doznała wielkiej obrazy.
Z drugiej strony - poruszono problem znany choćby z "Szeregowca Ryana". Ile jest warte życie pojedynczego człowieka? Czy opłaca się ładować ogromne sumy w jego ocalenie? Czy jedno istnienie warte jest narażania kilku innych, zwłaszcza gdy szanse ratunku są znikome? Wolkanin wiedziałby jak na to odpowiedzieć, my jednak zazwyczaj zachowujemy się, patrząc z jego punktu widzenia, irracjonalnie. Logika woła "Utknął, to utknął, na kij drążyć temat?" Koszty akcji ratunkowej olbrzymie, powodzenie niepewne do granic błędu statystycznego. A serce? "Tak, lećmy, ratujmy, najwyżej szlag nas trafi, wielkie mi halo!"
Czy jednak dokonywanie takich wyborów, na pozór absurdalnych, nie jest wyznacznikiem naszego człowieczeństwa?
mozg_kl2
Użytkownik
#2 - Wysłana: 18 Paź 2015 19:40:05
Odpowiedz 
Tytul troche wprowadza w blad.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 18 Paź 2015 20:31:22
Odpowiedz 
Podcast TrekYards o tytułowym filmie:
http://www.youtube.com/watch?v=meS5za2AhRA
MarcinK
Użytkownik
#4 - Wysłana: 19 Paź 2015 06:47:31
Odpowiedz 
Film oczywiście wyśmienity o czym już pisałem.

Ciekawe czy Cameron nakręci sequel
Psyker
Użytkownik
#5 - Wysłana: 19 Paź 2015 18:13:07
Odpowiedz 
Film wyśmienity, całokształt wspaniały.

Jak to ujęto na IMDB: body count - 0

I to jest właśnie ciekawe, jak film/książka zachwycił ludzi, choć nikt tam nie ginie, nie mordują i nie gwałcą. Jest nadzieja dla ludzkości

Co do pytania Evivy - człowiek nie myśli logicznie, człowiek ma wbudowany w siebie, instynktowny mechanizm wzajemnego wsparcia. To takie biologiczne coś, co sprawiało, że ludzie sobie pomagali, bo gwarantowało to przeżycie.

Jak to ujął Weir w książce na koniec - znajdzie się paru dupków, którzy się nie przejmują, ale większość ludzi rusza na pomoc. To jest wbudowane w nasze człowieczeństwo.

Można by tutaj wspomnieć też kilka rzeczy, że to polityka czy PR - jak gdzieś zatrzęsie się ziemia i wysyła się pomoc, to ktoś może powiedzieć: dobry PR dla państwa, które oferuje pomoc. Ale wolontariusze, którzy rzucają rodzinę i jadą na drugi koniec świata ratować ludzi, raczej nie myślą o PR.

Czy jak NASA dałaby pupy i olała astronautę to by mieli zły PR? Jak najbardziej. A jak by próbowali ratować? To byłby dobry PR.

Ale gdy Apollo 13 miał problem, nikt nie myślał o tym, żeby nie zrobić smrodu wokół agencji, tylko o tym, jak pomóc "swoim". Bo swoim się pomaga. A coraz częściej "swoimi" są wszyscy ludzie, nie tylko własny naród.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 19 Paź 2015 20:53:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Psyker

Psyker:
człowiek nie myśli logicznie, człowiek ma wbudowany w siebie, instynktowny mechanizm wzajemnego wsparcia. To takie biologiczne coś, co sprawiało, że ludzie sobie pomagali, bo gwarantowało to przeżycie.

B. ładnie powiedziane (i nawet mnie przekonałeś, że ten PR nie zawsze jest taki zły, skoro czasem ktoś, kto nie zrobiłby czegoś dobrego sam z siebie - robi to ze względów wizerunkowych).

Psyker:
A coraz częściej "swoimi" są wszyscy ludzie, nie tylko własny naród.

I tu mi znów przypomniałeś młodzieńczą nadzieję Lema:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=221&page=1#msg288366
Może był i ten "Obłok..." ideologicznie spaczony, ale lubię wracać do paru jego fragmentów. Najbardziej chyba właśnie do tego...
Eviva
Użytkownik
#7 - Wysłana: 20 Paź 2015 16:30:36
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Tytul troche wprowadza w blad.

Wcale nie. W filmie jest wyjaśnienie "Jak zebrałeś gdzieś plony, to jesteś kolonizatorem." Czyli merytorycznie rzecz biorąc nasz bohater był pierwszym Marsjaninem.

Psyker

Doskonały wywód. Tak właśnie jest i bardzo dobrze. Nie chciałabym żyć w innym społeczeństwie, takim jak na przekład dawne Chiny, gdzie cały tłum mógł widzieć człowieka w niebezpieczeństwie i nikt się nie ruszył - bo pomóc mu znaczyło sprzeciwić się woli bogów.
Fraa
Użytkownik
#8 - Wysłana: 20 Paź 2015 16:56:44
Odpowiedz 
Film jest świetny, cudne widoki, Matt Damon zupełnie mnie nie irytował^^ Było miejscami zabawnie, miejscami nawet wzruszająco (choć w ten dość banalny, amerykańsko-filmowy sposób, ale przecież hej, to samo było w książce - i w obu przypadkach zadziałało^^), a wspominałam, że cudne widoki? :D

Ominięcie niektórych fragmentów fabuły troszkę mnie bolało, podobnie jak uszczuplenie technobełkotu, choć rozumiem, że po prostu trzeba było te elementy nieco inaczej wyważyć niż w książce.

Ale NIE BYŁO CYCKÓW! Szkoda. To był cudny fragment. :D

Nadal wydaje mi się, że to ogólne zjednoczenie całego świata jest trochę naciągnięte... trochę. W gruncie rzeczy chyba też nie o tym jest film, więc nie boli mnie, że nie pokazują grup, które są przeciwko ratowaniu Marka.

Ale i tak wolę książkę. ;)
Psyker
Użytkownik
#9 - Wysłana: 20 Paź 2015 17:56:44
Odpowiedz 
Fraa:
Ale NIE BYŁO CYCKÓW! Szkoda. To był cudny fragment. :D

Oj tam, to taki smaczek raczej, czytelnicy wiedzą o co chodziło .
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 21 Paź 2015 00:00:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Fraa

Fraa:
miejscami nawet wzruszająco (choć w ten dość banalny, amerykańsko-filmowy sposób, ale przecież hej, to samo było w książce - i w obu przypadkach zadziałało^^)

Bo właściwie odwoływało się to do starej-dobrej SF, która potrafiła działać równie prostymi chwytami co hollywoodzkie filmy.... i za to ją kochaliśmy...

Poniekąd a propos zacytuję doskonale znanego TrekSferowiczom autora:

"Astronauta czasami lata w kosmos. Wtedy można zobaczyć ten kiczowaty i pompatyczny obrazek. Jeśli oczywiście człowieka wpuszczą na kosmodrom i znajdzie się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. No więc stary astronauta o niezbyt dobrze określonym wieku, z jednej strony w poczuciu swego wyalienowania, choćby z racji tego, że dawno temu się urodził i widzi, jak świat zdążył zejść na psy, z drugiej strony w poczuciu misji, samotnie przemierza płytę kosmodromu. Tak szczerze mówiąc, nie psy, na które świat ciągle schodzi, nie alienacja i misja. Takie przepisy BHP. Przed nim prawie pięćset ton paliwa w ryzykownej konfiguracji, ciekły wodór i ciekły tlen. Równoważnik ośmiuset ton trotylu. Jakby pier..., to tylko on. Cała reszta menażerii, łącznie z wrzeszczącymi za barierką żurnalistami, przeżyje. No dobra, niech tak będzie, taki zawód. Reflektory oświetlają drogę. Jak to Pierwszy mówił? „Jest haja.” Jest haja, są reflektory. Zazwyczaj nie ma nikogo. Gdzieś w dali faceci z transportowego pochowani w bunkrach, plamy po oleju, oczywiście ściekająca ze zbiorników skroplona woda. Te kosmiczne opary płynące w dół. Skutek pakowania do zbiorników ciekłego tlenu i wodoru. Tak, te opary to żurnaliści najbardziej lubią. A on, człapiący niezdarnie z hełmem pod pachą i białą walizeczką w drugiej ręce? On jest tylko dodatkiem do widowiska. Człap, człap. Buciska są niewygodne. Noga sztywna w kostce, cholera wie po co. Trap jest blisko i jak zacznie się wspinać po schodkach, to dopiero zacznie przeszkadzać! Robi pierwszy krok w górę i rzeczywiście przeszkadza. Ile razy już tego doświadczał? Ze sto razy? Ile ma za sobą startów? Nie liczył."

Adam Cebula "Klątwa Pierwszej Gwiazdki"

I proszę... SF nawet kpiąc z typowego dla siebie patosu musi wpaść w patos.

Fraa:
Ale i tak wolę książkę. ;)

A, bo książki mają więcej możliwości zaserwowania nam głębi (w postaci przemyśleń bohaterów czy tła naukowego), niż film (zwł. blockbuster)...
Psyker
Użytkownik
#11 - Wysłana: 21 Paź 2015 09:17:27
Odpowiedz 
Q__:
A, bo książki mają więcej możliwości zaserwowania nam głębi (w postaci przemyśleń bohaterów czy tła naukowego), niż film (zwł. blockbuster)...

Co nie zmienia faktu, jak miło się na sercu robi, że ludziom się film spodobał, skoro tak czy siak trochę tego technobełkotu tam jest. Nie tyle, co w książce, ale jednak. Człowiek myślał, że dobre scifi jest martwe, a Scott pokazał, że się myliłem .
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 21 Paź 2015 13:31:19
Odpowiedz 
Psyker

Psyker:
Człowiek myślał, że dobre scifi jest martwe, a Scott pokazał, że się myliłem

Przy okazji Scott pokazał rzecz ważniejszą - że może nie jest już dawnym mistrzem (tym od "Blade Runnerów" i pierwszych "Alienów"), ale jeszcze coś potrafi...

Inna sprawa: ile tych jaskółek - wszystkich "Moonów", "Primerów", "Marsjan" potrzeba by wiosna nadeszła, tzn. by ten poziom ekranowej SF stał się znów normą, a zarazem gruntem, na którym - jak ongiś - mogą znów wyrastać arcydzieła (w tym Treki na miarę dwu pierwszych...)?
Eviva
Użytkownik
#13 - Wysłana: 21 Paź 2015 14:59:50
Odpowiedz 
Q__:
Psyker:
Człowiek myślał, że dobre scifi jest martwe, a Scott pokazał, że się myliłem

Przy okazji Scott pokazał rzecz ważniejszą - że może nie jest już dawnym mistrzem (tym od "Blade Runnerów" i pierwszych "Alienów"), ale jeszcze coś potrafi...

Fakt, oczekiwałam "sieczki dla popcornożerców", mówiąc słowami nieocenionego Picarda, a dostałam dobry, starannie wykonany film, może trochę za bardzo sławiący Amerykę... ale z drugiej strony, Chińczycy udzielają pomocy, choć nie muszą i nikt nie ma pojęcia że mogą. To bardzo trekowe, solidarność dotychczasowych wrogów w obliczu zagrożenia ludzkiego życia. Mnie się od razu przypomniała scena z "Obłoku Magellana", gdy Doktor, znalazłszy zagubione dziecko w parku, nastawia swój komunikator na wszystkie częstotliwości i rzuca hasło "Człowiek w niebezpieczeństwie". Na moment cały świat wstrzymuje oddech, póki nie pojawia się komunikat, ze znaleziono rodziców malca.
Tak, wiem ze w w realu tak dobrze nie ma. Ale pomarzyć przyjemnie.
Psyker
Użytkownik
#14 - Wysłana: 21 Paź 2015 15:19:33
Odpowiedz 
Eviva:
a dostałam dobry, starannie wykonany film, może trochę za bardzo sławiący Amerykę...

Odwróćmy uwagę od gloryfikacji USA i popatrzmy na świetne zdjęcia, delikatną nutkę efektów specjalnych i świetnie dopasowaną muzykę .

Eviva:
Tak, wiem ze w w realu tak dobrze nie ma. Ale pomarzyć przyjemnie.

Tak tylko rzucę - nawet jeśli otoczenie tak nie reaguje, Ty reaguj. Może to zbyt a'la Ghandi, ale od siebie trzeba zaczynać zmianę.
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 21 Paź 2015 17:06:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Fakt, oczekiwałam "sieczki dla popcornożerców", mówiąc słowami nieocenionego Picarda

No, trochę sieczkowatych elementów tam jednak jest... Choćby te zupełnie nie-marsjańskie fenomeny atmosferyczne, dla efektu dodane...

Inna sprawa, że filmy Scotta - nawet dawne arcydzieła - to nigdy nie był poziom ścisłości "Odysei..."/"Apollo 13"... O warstwę naukową "Bladego..." lepiej nie pytać.

Eviva:
Mnie się od razu przypomniała scena z "Obłoku Magellana"

Ledwo co o niej wspomniałem (post #6).

Psyker

Psyker:
Tak tylko rzucę - nawet jeśli otoczenie tak nie reaguje, Ty reaguj. Może to zbyt a'la Ghandi, ale od siebie trzeba zaczynać zmianę.

. (Znaczy: podpisuję się.)
mozg_kl2
Użytkownik
#16 - Wysłana: 21 Paź 2015 18:56:18
Odpowiedz 
Eviva:
Wcale nie. W filmie jest wyjaśnienie "Jak zebrałeś gdzieś plony, to jesteś kolonizatorem." Czyli merytorycznie rzecz biorąc nasz bohater był pierwszym Marsjaninem.

zmierzałem do tego że Marsjanin jest Andy'ego Weira a nie Ridleya Scotta. Zabrałem się za książkę, zobaczymy czym to się je
Eviva
Użytkownik
#17 - Wysłana: 21 Paź 2015 19:25:25 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Q__:
Psyker:
Tak tylko rzucę - nawet jeśli otoczenie tak nie reaguje, Ty reaguj. Może to zbyt a'la Ghandi, ale od siebie trzeba zaczynać zmianę.

. (Znaczy: podpisuję się.)

Próbowałabym, ale znacie mnie, strasznie jestem emocjonalna i reaguje czysto instynktownie.

Q__:
Ledwo co o niej wspomniałem (post #6)

Bo ta scena to majstersztyk. Kto ją zna, musiał sobie skojarzyć.

Q__:
No, trochę sieczkowatych elementów tam jednak jest...

W końcu to film "hamerykański", trochę być musi Całości jednak nie szkodzą.


A co do książki - musze ją sobie kupić. Niestety dla mnie ebooki się nie sprawdzają, denerwuje mnie czytanie na czytniku.
Fraa
Użytkownik
#18 - Wysłana: 21 Paź 2015 19:54:11
Odpowiedz 
Eviva:
A co do książki - musze ją sobie kupić. Niestety dla mnie ebooki się nie sprawdzają, denerwuje mnie czytanie na czytniku.

Ja się już tak przyzwyczaiłam, że męczę się z papierem^^ Ale czasem i tak trzeba papier, no bo na czytniku autografu nie wezmę

A wracając do tematu: to sławienie Ameryki właśnie ani trochę mi nie przeszkadzało. Gdyby autor był Brytyjczykiem, pewnie by było sławienie Wielkiej Brytanii, więc łotewer. Przecież to i tak nie o to chodzi - w gruncie rzeczy tam było trochę takie sławienie po prostu człowieka - czy może Człowieka - abstrahując od narodowości, co ładnie było widać przecież w pomocy Chińczyków.

W ogóle zaskoczył mnie spektakularny sukces książki i filmu - znaczy chodzi mi o to, jak to poszło falą: facet se napisał, nie wydali mu, więc opublikował sam i ani się obróciliśmy, jak Scott zrobił ekranizację. Wow. Marzenie każdego pisarza. ;)

Psyker:
Oj tam, to taki smaczek raczej, czytelnicy wiedzą o co chodziło .

No ja wiem, że to nie było może szczególnie istotne dla rozwoju fabuły ;) Ale i tak było mi szkoda, bo to było faaajneee. A wycięcia trochę nie rozumiem - w sensie: jaki był zamysł reżysera, że uznał za stosowne nie pokazywać, co odpowiedział Mark?

Ale na serio, to i tak brawa dla Scotta - moim zdaniem to był naprawdę trudny tekst do sfilmowania i fajnie, że mimo wszystko chyba się jednak udało.
Psyker
Użytkownik
#19 - Wysłana: 21 Paź 2015 20:24:37
Odpowiedz 
Fraa:
jaki był zamysł reżysera, że uznał za stosowne nie pokazywać, co odpowiedział Mark?

Ale na serio, to i tak brawa dla Scotta - moim zdaniem to był naprawdę trudny tekst do sfilmowania i fajnie, że mimo wszystko chyba się jednak udało.

Właśnie to jest fajne, że nie pokazali i zostawili widzom domysły, dopieszczając je reakcjami aktorów i sceną rozmowy telefonicznej chwilę później .

Eviva:
Niestety dla mnie ebooki się nie sprawdzają, denerwuje mnie czytanie na czytniku.

Co prawda pracuję z zawodu jako chief of digital distribution w wydawnictwie, ale faktycznie jakoś wolę papier .
Eviva
Użytkownik
#20 - Wysłana: 21 Paź 2015 20:48:00
Odpowiedz 
Fraa:
facet se napisał, nie wydali mu, więc opublikował sam i ani się obróciliśmy, jak Scott zrobił ekranizację. Wow. Marzenie każdego pisarza. ;)

Jak ja publikowałam sama, nazywano mnie grafomanką, bo tylko grafoman sam wydaje swoje książki - gdy są coś warte, przecież jakieś wydawnictwo by to zauważyło. Polska to chory kraj.
Psyker
Użytkownik
#21 - Wysłana: 21 Paź 2015 20:53:24
Odpowiedz 
Eviva:
gdy są coś warte, przecież jakieś wydawnictwo by to zauważyło.

Ktoś, kto tak mówi, nie ma żadnego pojęcia o branży wydawniczej, zarówno polskiej jak i międzynarodowej. Mówię Ci to jako autor, wydawca i branżowiec. Nazwij takiego osobnika ignorantem, popatrz z góry i idź dalej .
annami
Użytkownik
#22 - Wysłana: 7 Lis 2015 20:59:41
Odpowiedz 
Też jestem w trakcie "Marsjanina" (choć przeszkadza mi w tym wytrwale i dominująco czytana równolegle "Prawda" ze Świata Dysku ) i wrażenia są pozytywne, zobaczymy jaka będzie ostateczna ocena. A zachęcił mnie do tego film w tym przypadku
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 7 Lis 2015 22:55:49
Odpowiedz 
annami

annami:
czytana równolegle "Prawda" ze Świata Dysku

A "Prawdę" Lema znasz, jak już przy "Prawdach" jesteśmy?
Fraa
Użytkownik
#24 - Wysłana: 8 Lis 2015 13:44:25
Odpowiedz 
Psyker:
Właśnie to jest fajne, że nie pokazali i zostawili widzom domysły

No nie, właśnie nie kumam, po co kombinować z domysłami, skoro mamy zwykły, wdzięczny żart w oryginale. Serio, to nie jest dylemat na miarę "Impostora", żeby się w domysły bawić. :P

Eviva:
Jak ja publikowałam sama, nazywano mnie grafomanką, bo tylko grafoman sam wydaje swoje książki - gdy są coś warte, przecież jakieś wydawnictwo by to zauważyło. Polska to chory kraj.

Może nie chory, a hmm... konserwatywny. Selfpublishing jest u nas złem. Siedzę sobie na przykład na fejsie w grupie "Polska fantastyka" i jeśli tylko pojawia się jakieś info o selfie, od razu jest cała rzesza ludzi gotowych do zjechania selfowych publikacji, selfpublishingu jako takiego i zgnojenia ludzi, którzy się w selfa bawią - i jest to rzesza, która, nawiasem mówiąc, nie czytała nic napisanego przez te osoby, nie czytała tekstów, które zjeżdża. Ale zgodnie ze złotą zasadą "nie znam się, to się wypowiem", aktywność w temacie jest imponująca.
Myślę, że to jednak kwestia przyzwyczajeń. Gdzieś na początku się utarło, że self to grajdołek grafomanów, których nie chce żadne normalne wydawnictwo - i to pokutuje. Zachód chyba troszkę wychodzi już z tej fazy. U nas potrzeba więcej czasu.
annami
Użytkownik
#25 - Wysłana: 9 Lis 2015 00:25:55
Odpowiedz 
Q__:
A "Prawdę" Lema znasz, jak już przy "Prawdach" jesteśmy?

Ja z Lema czytałam tylko część "Dzienników gwiazdowych", "Eden", "Śledztwo" "Sknocony kryminał" i w pradawnych czasach jakieś części "Cyberiady" zdaje się, no i zaczynałam kiedyś "Katar" (tak, tak, wiem, że sztandarowych nie czytałam )
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 9 Lis 2015 01:05:04
Odpowiedz 
annami

annami:
tak, tak, wiem, że sztandarowych nie czytałam

Zawsze możesz to zmienić, prawda? (A "Prawda" to b. ciekawe opowiadanie, które naprawdę pozytywnie miesza w głowie.)
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 9 Lis 2015 09:50:14
Odpowiedz 
Psyker:
Mówię Ci to jako autor, wydawca i branżowiec.

Kurde, wychodzi na to, ze nic o Tobie nie wiem!

Psyker:
Nazwij takiego osobnika ignorantem, popatrz z góry i idź dalej

Tak też robię. Dostaję jednak szału, gdy ktoś próbuje mi zupełnie bezinteresownie szkodzić...


Fraa:
jeśli tylko pojawia się jakieś info o selfie, od razu jest cała rzesza ludzi gotowych do zjechania selfowych publikacji, selfpublishingu jako takiego i zgnojenia ludzi, którzy się w selfa bawią - i jest to rzesza, która, nawiasem mówiąc, nie czytała nic napisanego przez te osoby, nie czytała tekstów, które zjeżdża

Niestety znam to zjawisko i poczułam na własnej skórze, co oznacza solidarność takich krytykantów. Teraz już ich olewam, ale wcześniej bardzo przeżywałam ich działania...
The_D
Użytkownik
#28 - Wysłana: 9 Lis 2015 11:13:42
Odpowiedz 
Fraa:
Ominięcie niektórych fragmentów fabuły troszkę mnie bolało, podobnie jak uszczuplenie technobełkotu, choć rozumiem, że po prostu trzeba było te elementy nieco inaczej wyważyć niż w książce.

A mnie znowuż bolało, że niektóre sceny przez to wycinanie stały się po prostu babolami, np. ta z wyjaśnieniem wybuchu w habie. Że tego kurde jakiś konsultant naukowy nie wychwycił.
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 9 Lis 2015 12:22:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Teraz już ich olewam, ale wcześniej bardzo przeżywałam ich działania...

Nawet za bardzo... Skoro byłaś gotowa zamienić postawę prawicowo-patriotyczną, którą zwykle deklarujesz, na pryncypialną krytykę Polski z tego powodu:
Eviva:
Polska to chory kraj.



(NMSP.)

The_D

The_D:
Że tego kurde jakiś konsultant naukowy nie wychwycił.

Nie wiem jak było, ale możliwe, że wychwycił, tylko nic z tego nie wynikło. Jak przykład naszego Treka (w rożnych jego odsłonach) dowodnie pokazuje konsultanci naukowi nie mają - niestety - w Hollywood głosu ostatecznego. Ten należy raczej do zajmujących się przykrawaniem filmów pod potrzeby masowego widza...
annami
Użytkownik
#30 - Wysłana: 20 Lis 2015 13:05:25
Odpowiedz 
Fraa:
W ogóle zaskoczył mnie spektakularny sukces książki i filmu - znaczy chodzi mi o to, jak to poszło falą: facet se napisał, nie wydali mu, więc opublikował sam i ani się obróciliśmy, jak Scott zrobił ekranizację. Wow. Marzenie każdego pisarza. ;)

Przeczytałam już "Marsjanina" i w zasadzie wydaje mi się, że sukces uzasadniony- książka z ciekawymi pomysłami, humorystycznymi wstawkami, dobra w czytaniu, pomimo elementów technicznych, które są dla mnie często nie do końca jasne Jako miłośniczka Agathy Christie doceniam drobne uwzględnienie jej kryminałów w książce
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Marsjanin" Ridleya Scotta

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!