USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Starship 05" Mike'a Resnicka
 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#1 - Wysłana: 17 Lut 2012 17:52:34 - Edytowany przez: Eviva
Czytał ktoś cały cykl?
Ja zaczęłam, że tak powiem, od ogona, dostałam bowiem do recenzji książkę "Starship 05: Okręt flagowy" i chciałabym skonsultować z kimś swoje wrażenia.
Otóż od samego początku owa książka pachnie mi diabelnie mocno Babylonem 5, jakby nieco skrzyżowanym z nBSG. Wprost nie potrafię czytać, nie mając przed oczami Sheridana, Ivanovej, Adamy i całej reszty ferajny. Czy to tylko ja? A moze takie jest ogólne wrażenie?
poligon
Użytkownik
#2 - Wysłana: 17 Lut 2012 18:11:36
Mike Resnicka pamieta tylko wspaniałe "Kły" i "Mroczna pani". "Kły doskonale nadaja się na film, czemu nikt tego jeszcze nie zekranizował.
Toudi
Użytkownik
#3 - Wysłana: 17 Lut 2012 20:14:50
Ja czytałem całość.
Oceny dałem następujące: (sorry, nie mam czasu chwilowo szukać prawidłowej kolejności)
Starship: Najemnik 4,5
Starship: Bunt 4,0
Starship: Pirat 4,5
Starship: Buntownik 4,0
Starship: Okręt flagowy 3,5

Co do wrażenia, niezgorsze książki przygodowe, ale realizmu SF (hard SF) wiele się tam nie uświadczy. Okręt Flagowy jest zdecydowanie najsłabszy. (więcej napiszę, jak dotrę do domu)
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 17 Lut 2012 21:34:17 - Edytowany przez: Q__
Toudi

Toudi:
niezgorsze książki przygodowe, ale realizmu SF (hard SF) wiele się tam nie uświadczy

Resnick ogólnie należy do pisarzy, którzy używają SF jako scenografii (jeśli zastosujemy dukajowy podział na prawdziwą - w domyśli hard, zazwyczaj - i scenograficzną SF), co widać nawet w jego najlepszych działach, do których zaliczają się przywołane
poligon:
"Kły" i "Mroczna pani"

czy "Santiago", a także - jeszcze znakomitsza, choć bardziej kameralna - "Kirinyaga". (Jest to zresztą dość typowe dla jego pisarskiej generacji - Card, Martin kolejnymi przykładami.)

Jest też autorem b. nierównym, zaczynał od opowiastek o kosmicznym - excuse le mot - burdelu, potem wzniósł się na poziom arcydzieł w swej klasie (przypowieści używających SF jako kostiumu, mianowicie), by potem, trwając konsekwentnie przy settingu kosmicznej tyranii zwanej Demokracją i jej rubieży oraz przy afrykańskich i pseudoafrykańskich klimatach, ponownie stoczyć się w komercję. "Starship" jest tu o tyle ciekawy, że pokazuje jak silny był wpływ Davida Webera* na ewolucję fantastyki, skoro autorzy już wcześniej znani i - teoretycznie wyżej od Webera cenieni - zdecydowali się pisać military SF (kolejnym przykładem tego wpływu jest "Upadek Imperium Strachu" W.J. Williamsa).

* inna rzecz, że Weber też nie wziął się znikąd, zanim odniósł sukces, mieliśmy SW (filmy, ale i trylogię Zahna), ST II, oryginalnego Gundama, wojenne sezony B5 z jednej, a militarne powieści Heinleina i Haldemana z drugiej strony...
Toudi
Użytkownik
#5 - Wysłana: 17 Lut 2012 22:26:02
Eviva:
Otóż od samego początku owa książka pachnie mi diabelnie mocno Babylonem 5, jakby nieco skrzyżowanym z nBSG. Wprost nie potrafię czytać, nie mając przed oczami Sheridana, Ivanovej, Adamy i całej reszty ferajny. Czy to tylko ja? A moze takie jest ogólne wrażenie?

Ja tam tak wiele porównania do B5 czy BSG nie widzę.
Prawda też, że od lektury minęło już trochę czasu i musiałbym sobie przypomnieć szczątkowo fabułę, by wyciągnąć co i dlaczego mi się nie podobało.

Ale głównie chodziło o to, że Resmick w finale pojechał po całej linii, od jednego buntowniczego okrętu do olbrzymiej floty w finale. I genialność głównego bohatera w finale raziła (co aż tak specjalnie nie rzucało się we wcześniejszych tomach). W ogóle ten motyw podbicia czy obalenia rządów był zbyt płytki i zbyt łatwo poszedł.

Pokonywanie dystansów i czasy były (jak już napisałem) a raczej nie były sztywno ustalone, ale rozumiem, że taki konwenans autora, wiec to nie rzutuje negatywnie na odbiorze.

Podobał mi się motyw stacji Singapur(?) i Piracenie, to były świetne motywy serii, szkoda tylko że tak krótko eksploatowane. Pamiętam, że te moralne dylematy i handel...

A i jeszcze bawiła mnie postać tego małego kosmity, co lubował się w ziemskiej literaturze (ale nie przypomnę sobie teraz jego nazwiska, a książki u rodziców obecnie...)

Q__:
"Starship" jest tu o tyle ciekawy, że pokazuje jak silny był wpływ Davida Webera* na ewolucję fantastyki, skoro autorzy już wcześniej znani i - teoretycznie wyżej od Webera cenieni - zdecydowali się pisać military SF (kolejnym przykładem tego wpływu jest "Upadek Imperium Strachu" W.J. Williamsa).

Na swój sposób Weber zmienił podejście do SF i raczej zapisał się tym w historii na dobre. Po Weberze nie wystarczy napisać dobrej akcji, trzeba się jeszcze przyłożyć do szczegółów.

Q__:
inna rzecz, że Weber też nie wziął się znikąd

Ale u Webera (moim zdaniem) nie chodzi o powrót do militarystyki, bo tego było i jest sporo i wielu piszę ją lepiej od Webera (nawet Ringo ze swoim lekkim podejściem) [zresztą sam Weber często przemilcza militarne fragmenty, zostawiając ich wizję czytelnikowi a jedynie daje mu końcowe statystyki do podsumowania] ale (no muszę się powtórzyć) o dbałość o szczegóły, nawet jeśli w większości to wykorzystuje do tego odpowiednio przerobioną historię ludzkości.
poligon
Użytkownik
#6 - Wysłana: 18 Lut 2012 19:28:44
Q__:
czy "Santiago", a także - jeszcze znakomitsza, choć bardziej kameralna - "Kirinyaga". (Jest to zresztą dość typowe dla jego pisarskiej generacji - Card, Martin kolejnymi przykładami.)

To moja słabość z młodośc;i trylogie opanowałem(Santiago). A kto napisłał "Stacje Tranztowa" kolejna kosmiczna telenowela. Albo ta seria gdzie ludzie ewulowali w saturnowe skoczki, gdzie psy stał sie nam równe. Hahahahahah taka parabola....
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 18 Lut 2012 20:13:26 - Edytowany przez: Q__
Toudi

Toudi:
Na swój sposób Weber zmienił podejście do SF i raczej zapisał się tym w historii na dobre. Po Weberze nie wystarczy napisać dobrej akcji, trzeba się jeszcze przyłożyć do szczegółów.

W sumie nihil novi. Weber nawiązywał tu do "Doca" Smitha i jego space oper z lat '20-'40 (których pisanie poprzedane było każdorazowo żmudnym liczeniem) oraz do strategicznych łamigłówek Zahna (od "Gambitu pionka" począwszy), zaś nikt z nich nie dorównał w dbałości o realizm Clarke'owi czy Lemowi. Nawet klimatu British Navy nie wniósł Weber od siebie, a pożyczył od Meyera.
Tym niemniej jego sukces jest niewątpliwy, splótł parę, wcześniej już znanych, elementów* tworząc nową jakość, przywrócił smithowską, pre-lucasowską, zasadę, że i space opera powinna mieć precyzyjnie zaprojektowane tło... i zmienił oblicze SF.

* kolejny taki element:
http://emsincorporated.com/david-weber-york-times- bestselling-author-mission-honor/

poligon

poligon:
A kto napisłał "Stacje Tranztowa" kolejna kosmiczna telenowela. Albo ta seria gdzie ludzie ewulowali w saturnowe skoczki, gdzie psy stał sie nam równe.

Clifford D. Simak, oczywizda.
Christof
Użytkownik
#8 - Wysłana: 18 Lut 2012 23:12:22
Dobrze, że ktos założył temat o tym cyklu - od jakiegos czasu sie zastanawiam, czy się za niego nie zabrać ;) I chyba spróbuję.
Może się ktoś jeszcze powiedzieć cos o cyklu "Zaginiona Flota" ??
Toudi
Użytkownik
#9 - Wysłana: 18 Lut 2012 23:25:00
Christof, dobry lekki cykl, próbujący dorównać Honorverse Webera...

Przepiszę się z gwrota:

Fabuła pokrótce przedstawia się tak:
Są dwie strony konfliktu, obie tak zepsute przez świat wojny, ze podział na "dobrych" i "złych" raczej nie obowiązuje, ale czytelnik "kibicuje" Sojuszowi, gdyż to po jego stronie znajduje się główny bohater. Sojusz prowadzi stuletnią wojnę z Syndykatem, który rozpoczął ją od podstępnego ataku na konwój, którym dowodził kapitan John (Black Jack) Geary. Cały świat myślał, że Geary zginął heroiczną śmiercią pozwalając uratować się ucieczką eskortowanym przez niego frachtowcom. Z jego przykładu zrodził się duch dowódców, którzy nigdy nie cofają się przed wrogiem...
Tymczasem sto lat po rozpoczęciu wojny, Sojusz dostaje szansę na zniszczenie Syndykatu od środka, zbiera potężną flotę i rusza na wroga. Po drodze, przelatując przez miejsce pamiętnej pierwszej bitwy, skanery wyłapują słabe źródło energii. Uszkodzona kapsuła ratunkowa, z resztą zasilania podtrzymuje przy życiu jedną osobę - Kapitana Black Jacka. Przodkowie zsyłają legendę by pomogła wygrać wojnę...
Wróg jednak nie dał się zaskoczyć, przewidział przybycie wrogiej floty i zastawił pułapkę. Zniszczył sporą jej część i odciął drogę ucieczki reszcie. Wzywa Sojusz do kapitulacji, (tak naprawdę, to dopiero w tym miejscu zaczynają się pierwsze strony książki) John Geary dochodzi do siebie po stuletniej drzemce akurat gdy admirał ma udać się do przeciwnika negocjować warunki kapitulacji. Prosi kapitana Geary'ego (najstarszego stażem na okręcie, oraz będącego legendą), by popilnował przez chwilę jego floty, aż nie wróci... Syndykat transmituje na żywo przybycie emisariuszy oraz ich rozstrzelanie, dając flocie krótki czas na poddanie się. Uratowanie reszty floty, spoczęło na ledwo co otrzeźwiałym kapitanie, który nie widział walki od stu lat. Geary zauważa, że jedna strona jego floty jest nie kryta, ale prowadzi jeszcze bardziej w głąb terytorium wroga. Nakazuje wykonać zwrot i tak rozpoczyna się powrót do przyjaznych systemów...

(...)

Serię oczywiście gorąco polecam, zwłaszcza wszystkim miłośnikom Honorverse, nie poczuje się zawiedzeni sięgając po nią. Najlepszą rekomendacją z mojej strony niech będzie fakt, że gdy pierwsze cztery* tomy "połknąłem" w cztery dni, bez wahania sięgnąłem po pozostałe dwa w wersji oryginalnej, by spędzić przy nich dwa następne dni i poznać historię do końca.

Pierwsze pięć tomów, to jedna spójna historia powrotu tego co zostało z floty inwazyjnej, szósty tom to nie tylko zakończenie poprzednich, ale także wstęp do dwóch spinoffów serii.

Dwa kolejne tomy spinoffów wychodzą w tym roku. W PL z tego co pisze tłumacz, oddał pierwszy tom spinoffu wydawnictwu (przetłumaczony), więc pewno niedługo premiera 7 książki w Polsce.

*Kiedy czytałem serię w PL były tylko 4 tomy.
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 19 Lut 2012 08:05:41
Christof
Toudi

Ja o "Zaginionej Flocie" pisałem, nie bez sympatii, już w roku 2009:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=1734&page=1#msg183099

Eviva

Masz ciekawostkę - Resnick o historii military SF:
https://www.worldswithoutend.com/MilitaryScienceFi ction.asp
Toudi
Użytkownik
#11 - Wysłana: 19 Lut 2012 10:58:11
Q__:
Ja o "Zaginionej Flocie" pisałem, nie bez sympatii, już w roku 2009:

No ja jej jeszcze wówczas nie znałem ;) W ogóle zaczynałem chyba wówczas przygody z książkami na poważnie, po tym jak mnie w szkole do nich zniechęcono...

Q__:
Nawet o wierności prawom fizyki autor był łaskaw pomyśleć (choć hiperprzestrzeń w tekst wwalił).

Co do hiperprzestrzeni, to jakość trzeba przemieszczać bohaterów, by akcja nabrała odpowiedniego tempa i dopóki ludzkość nie odkryje prawdziwej metody na FTL (wierzę, że się w końcu jej uda...), nie można brać tego od negatywnej strony. Większym problemem była kwestia czasu przelotu w pierwszym tomie przez tą hiperprzestrzeń, na starcie było 3 tygodni, potem spadło to do dni i godzin. Nie wiem czy to wina tłumacza, czy oryginału (swoją drogą trzeba by było sprawdzić) [znalazłem fragment swojego tekstu: W pamięci pozostał też jeden spory minus, ale nadal nie sprawdziłem, czy to wina autora, czy tłumacza, w pierwszym tomie, gdy flota wykonuje pierwszy skok między układami, lot ma trwać trzy tygodnie, później pada zdanie, że takich lotów nie da się wykonywać na zbyt dalekiego odległości i nie mogą trwać więcej niż kilka dni. Jest to spory mankament, gdyby Campbell zmienił między pierwszą i drugą książką tą zasadę, ale ponieważ w pozostałych tomach nie ma już rozbieżności, idzie to przełknąć (może w kolejnych wydaniach poprawią).]

QA Zaginioną przeczytałeś całość?
Eviva
Użytkownik
#12 - Wysłana: 19 Lut 2012 11:11:19
Toudi

No i to wspomniane tempo zgrzyta mi niemiłosiernie. Galaktyka w tego typu książkach przypomina zatłoczone miasteczko, gdzie każdy sie do każdego przymierza, a nikt nikomu nie dowierza. A z układu do układu prxelatuje się jak z pokoju do pokoju.
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 19 Lut 2012 17:14:22
Toudi

Toudi:
Co do hiperprzestrzeni, to jakość trzeba przemieszczać bohaterów, by akcja nabrała odpowiedniego tempa i dopóki ludzkość nie odkryje prawdziwej metody na FTL (wierzę, że się w końcu jej uda...), nie można brać tego od negatywnej strony.

Że niby klasyczne handwavium jest dopuszczelne?

Toudi:
A Zaginioną przeczytałeś całość?

A jak sądzisz?

Eviva

Eviva:
Galaktyka w tego typu książkach przypomina zatłoczone miasteczko, gdzie każdy sie do każdego przymierza, a nikt nikomu nie dowierza. A z układu do układu prxelatuje się jak z pokoju do pokoju.

Czyż w Treku nie ma tego samego?

ps. i jeszcze jeden esej jako pomoc naukowa dla Ciebie:
http://fandomania.com/defining-the-genre-military- science-fiction/
Eviva
Użytkownik
#14 - Wysłana: 19 Lut 2012 17:20:50
Q__:
Czyż w Treku nie ma tego samego?

Jest taka piękna łacińska maksyma:
Quod licet Iovi, non licet bovi.

Poza tym nie o take esef my walczyli
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 19 Lut 2012 17:31:24
Eviva

Eviva:
Poza tym nie o take esef my walczyli

Po prawdzie to i w Treku wkurza mnie, że - z chlubnym wyjątkiem TMP - stanowo on tak naprawdę b. rzadko opowieść o podróżach kosmicznych...
Toudi
Użytkownik
#16 - Wysłana: 19 Lut 2012 21:56:50 - Edytowany przez: Toudi
Q__:
Masz ciekawostkę - Resnick o historii military SF:

Przeczytałem, trochę ubogi tekst, sporo przykładów, mało opisów.

Q__:
A jak sądzisz?

Podejrzewam, że tak, ale dopytać się mogę, nie? ;)
Czy czytałeś już Wojnę Starka? Bo jeśli nie, to co sądzisz o zaniku kompetencji oficerów i sprzęcie bojowym zaprojektowanym [spoiler] na 3 lata walk? [/spoiler]

[/spoiler]
Q__:
Że niby klasyczne handwavium jest dopuszczelne?

Moim zdaniem jest niezbędne, by w ogóle obecnie snuć takie opowieści. Zresztą nawet w czymś ala SeaQuest (pomijam wątek kosmitów) obecnie musi coś takiego się pojawić, by pchnąć fabułę na "wyższy" poziom niż obecnie znany (tam był pancerz pozwalający pływać głębiej.

Q__:
Czyż w Treku nie ma tego samego?

Nie, w treku nie ma tego samego. Podróż choć łatwa, to jednak nie tak jak przejście z pokoju do pokoju, a u Rasnicka jest to zdecydowanie zbyt nieistotne, że gdyby tego nie ignorować, to cykl Starship trzeba by skreślić na starcie. Bo nie pozwala to na jakieś sensowne ułożenie lokalizacji. To tak jakby z Warszawy do Berlina i Nowego Jorku dostawać się w 10 minut marszu, a do Katowic 30 minut...
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 19 Lut 2012 23:19:05 - Edytowany przez: Q__
Toudi

Toudi:
Przeczytałem, trochę ubogi tekst, sporo przykładów, mało opisów.

Chodziło raczej o to, że Resnick świadomie postanowił się wpisać w pewną tradycją, a podane szczegóły zawsze... można przeczytać.

Toudi:
Czy czytałeś już Wojnę Starka? Bo jeśli nie, to co sądzisz o zaniku kompetencji oficerów i sprzęcie bojowym zaprojektowanym [spoiler] na 3 lata walk? [/spoiler]

Nie czytałem. Założenia, które podajesz brzmą wątpliwie, ale... życie też czasem pisze idiotyczne scenariusze.

Toudi:
Moim zdaniem jest niezbędne, by w ogóle obecnie snuć takie opowieści. Zresztą nawet w czymś ala SeaQuest (pomijam wątek kosmitów) obecnie musi coś takiego się pojawić, by pchnąć fabułę na "wyższy" poziom niż obecnie znany (tam był pancerz pozwalający pływać głębiej

Istnieje jednak pewna różnica między unobtainium (tak, ten termin jest starszy od "Avatara") typu napędu Warp, maszyny w obudowie z neutronium, szkła retrospektywnego, wormholi, którymi da się podróżować, etc., a pure handwavium, do której to kategorii pasują wszystkie obecne w SF teorie hiper- (vel nad-)przestrzeni (czy to heinleinowska, czy starwarsowa, czy weberowska).

Toudi:
Nie, w treku nie ma tego samego. Podróż choć łatwa, to jednak nie tak jak przejście z pokoju do pokoju

Teoretycznie nie ma, zazwyczaj, ale z drugiej strony ile razy widzimy w Treku coś takiego:
-setting planetarny-migawka lotu w Warp-setting planetarny, w którym rozegra się właściwa fabuła?

Niby ST nie oferuje (na ogół) błyskawicznego skikania po Wszechświecie, ale stricte kosmonautyczne aspekty życia naszych kosmonautów są zwykle pomijane... (Właściwie najbliższe ideału były tu The Cape i S:1999, tuż po nich SAAB.)
Toudi
Użytkownik
#18 - Wysłana: 19 Lut 2012 23:40:22
Q__:
Istnieje jednak pewna różnica między unobtainium a pure handwavium,

Semantyka.

Q__:
Nie czytałem. Założenia, które podajesz brzmą wątpliwie, ale... życie też czasem pisze idiotyczne scenariusze.

Założenia dotyczą Zaginionej floty, ale w reedycjach Wojny Starka, Hemry się z nich tłumaczył. Więc kto przeczyta Wojnę, będzie wiedział czemu pojawia się to w Zaginionej Flocie. Taki smaczek. ;)

Q__:
Teoretycznie nie ma, zazwyczaj, ale z drugiej strony ile razy widzimy w Treku coś takiego:
-setting planetarny-migawka lotu w Warp-setting planetarny, w którym rozegra się właściwa fabuła?

No jednak czym innym jest upraszczanie fabuły ze względu na brak czasu na pokazanie "niczego" (choć czasem mają takie odcinki, co zwą je Ship in a bottle, gdzie pokazują te nudne nic). A czym innym jest ignorowanie tego problemu.

Wydaje mi się że jeszcze o krok dalej poszedł Ringo z Taylorem (choć nie wiem czy ktoś wcześniej nie poruszył tego problemu), gdzie nie tylko podróż trwa swoje, to jeszcze trzeba dostosować prędkość okrętu do prędkości układu do którego przybywa, bliżej centrum galaktyki układy poruszają się wolniej niż na zewnątrz i kiedy okręt przelatuje przy użyciu FTL z jednego układu do drugiego, to potem przy użyciu konwencjonalnego napędu musi dopasować swoją prędkość do układu, by móc się w nim swobodnie poruszać.
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 19 Lut 2012 23:51:48 - Edytowany przez: Q__
Toudi

Toudi:
Semantyka.

Niezupełnie. Chodzi o to, że pewne rzeczy są w świetle dzisiejszej wiedzy jakoś tam możliwe, nawet jeśli skrajnie mało prawdopodobne inne zaś wymagają wprowadzenia dodatkowych, "wyciagniętych z kapelusza" założeń.

Toudi:
Założenia dotyczą Zaginionej floty

Z tym, że akurat w "Zaginionej..." to mnie aż tak nie dziwiło, sytuacja wojny totalnej dyktuje niecodziennie rozwiazania... (Ale jeśli Hemry uznał za stosowne dodatkowo się z tego tłumaczyć, to mu się ceni .)
poligon
Użytkownik
#20 - Wysłana: 20 Lut 2012 15:31:50
Q__:
przypowieści używających SF jako kostiumu, mianowicie

Problem w tym że jak dzieło SF nie nawiązuje do pewnego archetypu jest nieczytelne. Wiele jest przykładów Hard SF gdzie autor tworząc swiat od zera poległ, i to nie z powodu bylejakosci ale braku "zaczepienia". Takim zaczepieniem moze byc tylko użycie ludzi jako bohaterów, chociarz może nie wystarczyć. Resnick poszybował w drugą strone, w zasadzie oprócz technologi nic sie nie zmienia, mamy barwną opowieść przygodową w kosmosie.

Q__:
Card, Martin kolejnymi przykładami

I Simack czym jest jego Stacja Tranzytowa podobna poertyka.

No coż w najlepszym razie mozemy mówić o dobrej SF coś jak w Fantasy "Gra o tron"
Toudi
Użytkownik
#21 - Wysłana: 20 Lut 2012 16:37:10
Q__:
Z tym, że akurat w "Zaginionej..." to mnie aż tak nie dziwiło, sytuacja wojny totalnej dyktuje niecodziennie rozwiazania... (Ale jeśli Hemry uznał za stosowne dodatkowo się z tego tłumaczyć, to mu się ceni .)

Pisałem o tym przy okazji Wojny na blogu. Po prostu w Wojnie Hemry przeniósł swoje świeże doświadczenie po służbie wojskowej i pojechał z niekompetencją oficerów na całego. W Zaginionej Flocie już nieco złagodniał, bo i czas od służby minął mu większy. A reedycjach przepraszał, że przesadził, bo aż tak źle oficerowie nie mogą skończyć i że gdyby po latach pisał Wojnę, to dałbym kilku bardziej kompetentnych (i to widać właśnie we Flocie).
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 21 Lut 2012 16:57:42
poligon

poligon:
Hard SF gdzie autor tworząc swiat od zera poległ, i to nie z powodu bylejakosci ale braku "zaczepienia".

I najbardziej oddalone od "dziś" wizje da się przekazać czytelnikowi, jeśli się umie. Dowodem Lem (choćby "Nowa kosmogonia"), Clarke, Egan... Nawet Asimov z "Ostatnim pytaniem"... Acz racja, łatwo się wyłożyć...

poligon:
Resnick poszybował w drugą strone, w zasadzie oprócz technologi nic sie nie zmienia, mamy barwną opowieść przygodową w kosmosie.

Pytanie: czy literatura tego typu ma szansę być czymkolwiek więcej niż rozrywką?

poligon:
I Simack czym jest jego Stacja Tranzytowa podobna poertyka.

Z tym, że on ją napisał zanim ów podział stał się tak wyraźny.
poligon
Użytkownik
#23 - Wysłana: 21 Lut 2012 17:12:40
Q__:
Pytanie: czy literatura tego typu ma szansę być czymkolwiek więcej niż rozrywką?

To samo pytanie zadał sobie kiedys Sapkowski. Czy fantasy może być literatura "wyższa". Czy tylko w najlepszym razie inteligentna gra z czytelnikiem. Sam stwierdził że to trudne zadanie, cieżko przemycić jakies wartości, sprawić by nie byla to prosta łupanka. Po czesci AS udało sie stworzyć wartosciowe fantasy. Na pewno udowodnił to Tolkien, ale jego opowieść bazowała na wielu archetypach z naszej histori, w zasadzie to wspólczesny mit.
Wracajac do Resnicka, najwiekszy błąd to brak jakiejkolwiek zmiany w mentalnosci ludzi. Przecież teraz inaczej myslimy niż w średniowieczu i tu poległ na całej lini.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 21 Lut 2012 18:13:48
poligon

poligon:
To samo pytanie zadał sobie kiedys Sapkowski. Czy fantasy może być literatura "wyższa".

Tyle, że fantasy skazana jest albo na jazdę na archetypach, albo na abstrakcyjne eksperymenty światostwórcze w manierze Mieville'a i Dukaja. SF godna swego miana zachowuje natomiast związek z rzeczywistością.

poligon:
najwiekszy błąd to brak jakiejkolwiek zmiany w mentalnosci ludzi. Przecież teraz inaczej myslimy niż w średniowieczu i tu poległ na całej lini.

A niedawno mamrotałeś coś o niezmienności paskudnej ludzkiej natury... To jak to jest?
poligon
Użytkownik
#25 - Wysłana: 21 Lut 2012 18:30:04
Q__:
A niedawno mamrotałeś coś o niezmienności paskudnej ludzkiej natury... To jak to jest?


ped do autodestrukcji nie zmiaenia faktu że pewne rzeczy pojmujemy inaczej na innym poziomie świadomości.

Q__:
SF godna swego miana zachowuje natomiast związek z rzeczywistością.


Powiem inaczej, musi to robic.

Q__:
albo na abstrakcyjne eksperymenty światostwórcze w manierze Mieville'a i Dukaja

Dukaja eksperymenty też sa osadzone w pewnych silnych filozoficznych archetypach. Kreacja swiata niewiele ma tu do rzeczy, raczej ma uwypuklać zagadnienie.
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 21 Lut 2012 18:43:08
poligon

poligon:
ped do autodestrukcji

Gdybyśmy tak pędzili, to już byśmy dobieżeli, nie sądzisz?

A postęp jest jednak faktem, dziś np. jadąc w podróż nie musisz jednak przypasywać miecza.

poligon:
Dukaja eksperymenty też sa osadzone w pewnych silnych filozoficznych archetypach.

Owszem, jest to kontynuacja tradycji Zelazny'ego i Farmera. Fantasy na pograniczu SF. Tym niemniej są to abstrakcje, światy niemożliwe w zakresie znanych praw fizyki.
Toudi
Użytkownik
#27 - Wysłana: 3 Mar 2012 19:09:05
Q__, Zaginiona Flota nie ma jeszcze tu osobnego tematu, ale może cię zainteresuje, Hemry udostępnił pierwszy rozdział najnowszej książki. Ehh, do maja trzeba czekać...
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 3 Mar 2012 19:38:04
Toudi

Toudi:
Zaginiona Flota nie ma jeszcze tu osobnego tematu

W sumie był taki tpoic gdzie się gadało sporo o military SF. O Hemrym sam tam zacząłem wspominać, zanim trafiłna polski rynek nawet...

Toudi:
może cię zainteresuje, Hemry udostępnił pierwszy rozdział najnowszej książki

Dzięki za info .
 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Starship 05" Mike'a Resnicka

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!