USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / X-men
 Strona:  ««  1  2  3  ...  12  13  14  15  16  17  18  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#481 - Wysłana: 20 Mar 2017 20:46:14
Odpowiedz 
MarcinK

Wiem przecież, ale ten wątek anty-GMO to kolejna grubsza naiwność tego filmu. I kolejny strzał we własne stopy, bo przecież niby Mangold usiłuje tym powiedzieć, że GMO to Zuo, a z drugiej strony - w świetle wątku wywołanej przez Xaviera masakry - wygląda na to, że Zła Korporacja, posługując się złym GMO, uczyniła świat bezpieczniejszym miejscem...

"Logan" ma rozmaite zalety, ale scenariusz nie jest jego najlepszą stroną. Tylko reżyseria i aktorstwo to maskują...
MarcinK
Użytkownik
#482 - Wysłana: 21 Mar 2017 06:58:36
Odpowiedz 
Q__:
kolejny strzał we własne stopy, bo przecież niby Mangold usiłuje tym powiedzieć, że GMO to Zuo, a z drugiej strony - w świetle wątku wywołanej przez Xaviera masakry - wygląda na to, że Zła Korporacja, posługując się złym GMO, uczyniła świat bezpieczniejszym miejscem...

Ja to wolę widzieć tak. GMO miało też wpływ na dorosłych mutantów destabilizując ich moce więc to ono przyczyniło się pośrednio do tragedii.
Q__
Moderator
#483 - Wysłana: 21 Mar 2017 12:05:45
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Ja to wolę widzieć tak.

Fan zawsze sobie wytłumaczy, od tego jest fanem, ale - z dwojga złego - wolałbym to usłyszeć z ekranu.

ps. Ktoś jeszcze krytykuje "Logana", z identycznych powodów:
http://www.therichest.com/world-entertainment/15-r easons-why-logan-sucked/
Dreamweb
Użytkownik
#484 - Wysłana: 21 Mar 2017 14:21:12
Odpowiedz 
Q__:
Bo - wybaczcie - Professor X w ataku demencji zabijający (prawie) wszystkich X-Men i przypadkowe ofiary, to jest b. dobry pomysł na jakiś tragiczny What if... czy też - jak mawiają w sąsiednim DC - Elseworld, ale nie na oficjalne zakończenie X-sagi.

Tu można by spekulować, czy to faktycznie "spoliczkowanie" fanów, czy też wręcz przeciwnie - należą się plusy na stosowanie nowych, szokujących rozwiązań, w końcu ile universów było krytykowanych za trzymanie się kurczowo utartych schematów zamiast odważnie zamieszać w "garze"? Na naszym własnym podwórku choćby, to przecież Deep Space Nine w swoim czasie od jednych zbierało baty, a od innych wyrazy zachwytu, i od obu stron za to samo - że nie jest "typowym Star Trekiem", a kapitanowie i admirałowie "zapominają" czasem o ideałach UFP.

Tu jest podobnie tylko mocniej. Bo motyw ze śmiercią niemal wszystkich X-Men jest baaardzo kontrowersyjny. Ale kontrowersje czasami są potrzebne by nie popaść w rutynę. "Apocalypse" w pewnym sensie był bardzo rutynowy, jechał na sprawdzonych schematach z poprzednich części - i ten brak oryginalności ludzi uwierał i był jednym z czynników, który wpłynął na gorszy odbiór tej części.

No to teraz poszli w drugą stronę i mamy to hitchcockowe trzęsienie ziemi, choć może nie na samym początku filmu...
Powiem więcej, mi się to rozwiązanie z zagładą X-Men też nie podoba - burzymy i zamiatamy pod dywan to, co w przypadku X-filmów budowane było przez kilkanaście lat z różnych cegieł, raz lepszych raz gorszych. Mimo to, w pewien sposób je doceniam. Taki zresztą jest cały ten film - dużo rzeczy w nim ma pewien urok, ale sporo jest takich, które koniec końców nie pozwalają mi się nim zachwycać.
Q__
Moderator
#485 - Wysłana: 21 Mar 2017 15:13:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Tu można by spekulować, czy to faktycznie "spoliczkowanie" fanów, czy też wręcz przeciwnie - należą się plusy na stosowanie nowych, szokujących rozwiązań, w końcu ile universów było krytykowanych za trzymanie się kurczowo utartych schematów zamiast odważnie zamieszać w "garze"?

Wiesz co? Ja bym nie miał z tym problemu gdyby to, co zaszło było wyjaśnione jakoś tak, by wina nie spoczywała po stronie samego Xaviera/jego stanu zdrowia.

Znasz, zapewne, rzeczywistość z komiksów "Old Man Logan"?
http://marvel.wikia.com/wiki/Earth-807128
Tam zabójcą był Wolvie, nie Charles, i było to wyjaśnione całkiem gładko - intrygą tamtejszej wersji Mysteria*:
http://marvel.wikia.com/wiki/Francis_Klum_(Earth-8 07128)

* Nie mylić z oryginalnym:
http://marvel.wikia.com/wiki/Quentin_Beck_(Earth-6 16)

Jasne, Mysterio to nie jest liga zdolna zagrozić Xavierowi, ale przecież - faktycznie - mogli pokazać, że na Charlesa podziałało tak to nieszczęsne GMO (jak chciałby MarcinK), albo jakaś wstrzyknięta mu z niespodzianki (telepatę o takich skrupułach, jeśli chodzi o czytanie w cudzych mózgach, da się jednak zaskoczyć) trucizna. Wtedy jego walka o zapanowanie nad własną mocą byłaby wciąż przegrana, ale w zupełnie inny sposób.
Mogli też w ogóle darować sobie taki wątek, i pokazać, że zagłada X-Men to był efekt walki z Jean (która mogła ponownie zostać Dark Phoenix w odnowionej linii czasu) czy z Proteusem (nie był wykorzystany w filmach, a przecież to jeden z trudniejszych do pokonania przeciwników X-Men; mogli go - i konfrontację z nim oraz jej efekty - pokazać w retrospekcji, tym samym silniej wiążąc ostatni film z poprzednimi), a winę Xaviera sprowadzić do czegoś zupełnie innego - ot, zawahałby się z użyciem pełni mocy, chcąc oszczędzić przeciwnika, i tym samym dałby mu - mimo woli - czas na zebranie sił i zmasakrowanie zespołu (nasuwa się b. luźna analogia do tragedii kapitana Deckera starszego, gdzie też były najlepsze chęci i błędna rachuba).

I wtedy - przy zastosowaniu któregokolwiek tych wariantów - bym nie narzekał, bo choć wydarzenia zasadniczo potoczyłyby się tak samo, bo nie byłoby tego odium spadającego na Charlesa. Tej sugestii, że Xavier wszystko przegrał, i w sumie od początku się mylił zakładając, że z mutacyjnych mocy może być pożytek.

Bo ja nie mam nic przeciwko tragediom (dość cenię "Kingdom Come", gdzie dramatów nie brak, a i decyzje bohaterów niekoniecznie są takie znów jednoznacznie słuszne), ale nie lubię szmacenia postaci, które na to nie zasługują, a tak jednak odbieram to, co Mangold zrobił z Professorem X (to KTO tego Professora gra i z kim - w efekcie - mi się on kojarzy moją irytację tylko pogłębia, bo mam wrażenie, że Picardowi to zrobiono).

Dreamweb:
Taki zresztą jest cały ten film - dużo rzeczy w nim ma pewien urok, ale sporo jest takich, które koniec końców nie pozwalają mi się nim zachwycać.

W jakimś sensie przypomina tym samym "First Class", gdzie skopanie wątku małego Magneto przesłoniło mi realizacyjne uroki. (Tym razem może nawet wkurzam się mniej - choć powinienem bardziej - bo wtedy zirytowało mnie popsucie mocnej dotąd - mimo trójki - serii. Teraz nie było już tego szoku, bo i wcześniejsze części zbyt wspaniałe nie były.)

Jedno, jednak, uczciwie przyznam: kończy się ten cykl - mimo wszystko - godniej niż parę innych, znacznie lepiej zaczętych. Odczułem wkurzenie (jak w wypadku "All Good Things..."), ale nie zażenowanie (jakie odczuwałem na samą wieść o tym co się wyprawia w nowszych częściach Terminatora, Aliena czy Parku Jurajskiego).

(Choć wciąż nie jestem pewien czy pan reżyser zrozumiał o co w X-Men ma chodzić*.)

* I chciałbym - jako Treker - zobaczyć w końcu jakąś historię kończącą się wizją jasnej przyszłości, a nie grzebanymi pokątnie trupami...

ps. Pamiętasz naszą wcześniejszą dyskusję o linii czasu? TU próby uporządkowania tejże:
http://xmenmovies.wikia.com/wiki/Timeline
http://www.express.co.uk/entertainment/films/67233 7/X-Men-movie-timeline-explained-X-Men-Apocalypse- Essex-Corp
(Choć, jak mówiłem, wolę traktować rzeczywistość z "Logana" jako świat alternatywny, a za kanoniczne zakończenie uznać finał "Days...". I byli twórcy RSD się ze mną zgadzają.)
Q__
Moderator
#486 - Wysłana: 23 Mar 2017 10:54:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wiecie co? przeczytałem na IMDB ogólnikowe streszczenie fabuły X-Force:

A time-traveler assembles a team of mutants in order to prevent the wrecked future he came from.
http://www.imdb.com/title/tt3053198/
Połączyłem to z doniesieniami medialnymi, że Singer chce by X-23 powróciła w tym filmie (przypuszczalnie już jako dorosła postać):
http://www.fandango.com/movie-news/fox-is-already- working-on-an-x-force-movie-bryan-singer-has-pitch ed-a-female-wolverine-750863

I tak się teraz zastanawiam czy nie oznacza to przypadkiem, że rzeczywistość "Logana" zostanie tak wymazana, jak spotkało to inną mroczną przyszłość, tę z "Days..."? Tym bardziej, że w komiksach o X-Men resety - uprzednio doprowadzonej w jakiś tragiczny zaułek - linii czasu to zjawisko dość nagminne (jak nie "Days..." to "House of M", jak nie "House of M" to "Age of Apocalypse" itd.).

No, to by zmieniało moją ocenę tego filmu - to co pisałem o elseworldach (acz i czyniło wszystkie dramaty z niego poniekąd niebyłymi*, nawet jeśli Stewart i Jackman faktycznie już nie powrócą...).

* Choć my, Trekerzy, potrafimy się wszak do dziś wzruszać unieważnionymi śmiercią i pogrzebem Spocka, więc...
Dreamweb
Użytkownik
#487 - Wysłana: 23 Mar 2017 13:50:58
Odpowiedz 
To by nie było takie złe, gdyby sensem X-Force było wykasowanie rzeczywistości widzianej w "Loganie". Po za tym, że cholernie wtórne (takie Days of Future Past 2).

A jeszcze co do...

Q__:
Przecież w ten sposób Xavier mimo woli potwierdził racje wszelkich Kellych i Strykerów, że mutanci są zbyt niebezpieczni by żyć, a jednocześnie sam zniszczył własne marzenie, zabijając tych, których wychowywał do koegzystencji, których uczył panowania nad mocami (co - skoro on sam, ten najstarszy, najpotężniejszy, najbardziej opanowany, tego nie potrafił - było od początku do końca mrzonką).

Tak naprawdę to bardzo mało o tym wiemy, co tam się naprawdę stało, tylko jakieś strzępy informacji. A sam Xavier niewiele pamięta... Może był pod telepatycznym wpływem kogoś innego? Owszem, jest potężny, ale w tym universum różne istoty się szwendają, też o mocach nie w kij dmuchał... Może faktycznie jego choroba nie była naturalnym skutkiem starzenia, ktoś ją w nim wywołał, czy to GMO właśnie, czy może jakimś promieniowaniem... Nightcrawler w X2 też nie chciał zaatakować prezydenta...

Zresztą, jeśli X-Force ma do tego nawiązać, to może dowiemy się czegoś więcej, choćby i z opowiadań bohaterów, skoro Stewarta ma już nie być...
Q__
Moderator
#488 - Wysłana: 23 Mar 2017 14:13:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Po za tym, że cholernie wtórne (takie Days of Future Past 2).

Wiesz, zastanawiam się to nie jest wtórność intencjonalna (po to przywołałem te "Domy..." i "Ery..."), tj. czy twórcy filmów nie uznali ciągłych restartów za specyfikę tej serii (choć przecież całych MU i DCU to dotyczy), a jednocześnie za wygodny pretekst by pokazać co się chce, nie zawracając sobie przy tym przesadnie zadka continuity...

Dreamweb:
Tak naprawdę to bardzo mało o tym wiemy, co tam się naprawdę stało, tylko jakieś strzępy informacji. A sam Xavier niewiele pamięta... Może był pod telepatycznym wpływem kogoś innego? Owszem, jest potężny, ale w tym universum różne istoty się szwendają, też o mocach nie w kij dmuchał... Może faktycznie jego choroba nie była naturalnym skutkiem starzenia, ktoś ją w nim wywołał, czy to GMO właśnie, czy może jakimś promieniowaniem... Nightcrawler w X2 też nie chciał zaatakować prezydenta...

Teoretycznie tak, ale w sądzie nawet najbardziej wierzący w UFO, czy w czynniki nadprzyrodzone, sędzia nie uniewinni oskarżonego tylko z tej przyczyny, że adwokat powie: "a może kosmici nim sterowali, albo go diabeł opętał...?", znaczy: hipotetycznie wszystko możliwe, ale dowody (tu: prawda ekranu) by się przydały...

Dreamweb:
Zresztą, jeśli X-Force ma do tego nawiązać, to może dowiemy się czegoś więcej, choćby i z opowiadań bohaterów, skoro Stewarta ma już nie być...

Właśnie na to liczę, dlatego, choć krytykuję ten wątek, staram się nie przekraczać granicy hejtu. Po prostu, doceniając Singerowi z Mangoldem całościowo niezłą robotę, wciąż daję im czas na wybrnięcie.
Dreamweb
Użytkownik
#489 - Wysłana: 25 Mar 2017 13:55:50
Odpowiedz 
Q__:
czy twórcy filmów nie uznali ciągłych restartów za specyfikę tej serii (choć przecież całych MU i DCU to dotyczy)

No właśnie, tylko trochę już mi się to przejadło, że superherosi rebootami stoją... I ci filmowi, z różnych stron zresztą, bo i Spider-Man po raz kolejny, X-Meni też, Batman itd... Kiedyś mieliśmy X-Men, potem X-Men 2 i było fajnie. A teraz przy każdym kolejnym filmie, jak teraz Logan, ludzie się sami zastanawiają, czy to w tej czy w innej rzeczywistości alternatywnej się dzieje. Kiedyś jak rebooty się zdarzały to rzadko, po długiej przerwie i w uzasadnionych przypadkach (Batman Begins się kłania). Teraz co parę lat mamy "odświeżenie". Komiksy też w tym kierunku idą, zwłaszcza DC który co jakiś czas robi wielki reset.
Q__
Moderator
#490 - Wysłana: 25 Mar 2017 14:14:48
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
No właśnie, tylko trochę już mi się to przejadło, że superherosi rebootami stoją...

Mnie chyba nawet wcześniej, zanim się moda na filmowe reBooty zrobiła. W sumie już wtedy, gdy - co akurat nie było reBootem, ale retconem - dowiedziałem się o wskrzeszaniu Jean Grey. Wiadomość, w sumie, przyjemna (komu nie było szkoda Phoenix mimo zagłady tej planety i jej cywilizacji, śmierci Jubera itd.?), ale miałem poczucie, że jest to jednak nie w porządku wobec "Dark Phoenix Sagi" (choć niby sam Claremont retconował).
W dłuższej konsekwencji zbrzydziło mi to trochę superbohaerskie serie, powodując, że zacząłem skupiać uwagę na wybranych, co lepszych autorach i opowieściach (choć nadal kupowałem i pochłaniałem jak leciało).
MarcinK
Użytkownik
#491 - Wysłana: 31 Mar 2017 10:02:13
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#492 - Wysłana: 31 Mar 2017 10:17:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

Fajnie się oglądało, przy czym patrząc na przebieg walki nie potrafię się domyślić czy autor filmiku uważa nowego "Logana" za bluźnierstwo domagające się symbolicznego ukarania przez poprzednie, klasyczne, wersje Wolviego, czy też uważa go za arcydzieło, zmiatające, swoją doskonałością, tamte wersje z powierzchni ziemi. Ba, nie jestem pewien czy on sam to do końca wiedział.

(Acz, że Jackmana lubi - jestem pewien.)
Dreamweb
Użytkownik
#493 - Wysłana: 8 Kwi 2017 13:51:34
Odpowiedz 
Zrobiłem sobie ostatnio powtórkę z "Apocalypse"... Dalej uważam ten film za rozczarowujący, choć tym razem udało mi się znaleźć nieco więcej dobrych stron.

Taka ciekawostka... W pierwszym filmie "X-Men" Xavier mówi, że zbudowali Cerebro razem z Magneto. W "First Class" widzimy za to, że zbudował je Beast. W "Apocalypse" na początku pojawia się nowe Cerebro, również dzieło Beasta. Tylko że potem cała szkoła jest zniszczona, a na końcu filmu odbudowują ją (więc zakładam, że Cerebro też) przy dużym udziale Magneto... Więc jednak, mimo iż linia czasowa niby zmieniona, to koniec końców zgodność w tym aspekcie po 16 latach od pierwszego filmu została zachowana. Jeśli to przemyślany ruch to chylę czoła...

Druga rzecz, z perspektywy późniejszego "Logana" ciekawie przedstawia się ewolucja Calibana - w "Apocalypse" taki cwaniaczek, dbający tylko o własną kieszeń, do czasów "Logana" stał się nie dość że jednym z ostatnich mutantów na Ziemi, to jeszcze opiekunem Xaviera itd. W sumie to 40 lat z okładem minęło patrząc z perspektywy in-universe, miał czas na tę zmianę.

I ciekawostka - powody dla których "Apocalypse" to najgorszy z X-filmów:

http://www.cbr.com/x-men-apocalypse-worst-movie/

Oraz powody dla których jest najlepszym z X-filmów:

http://www.cbr.com/16-reasons-apocalypse-is-the-be st-x-men-movie/

Część z nich praktycznie się pokrywa
Q__
Moderator
#494 - Wysłana: 8 Kwi 2017 17:19:08
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Zrobiłem sobie ostatnio powtórkę z "Apocalypse"...

Cóż, zachęciłeś mnie niniejszym do zrobienia tego samego. (W sumie planowałem to od dłuższego czasu, ale zawsze jakoś odkładałem. Aż do teraz .)

Dreamweb:
Część z nich praktycznie się pokrywa

Z tego co zauważyłem to dość typowa praktyka dla amerykańskich serwisów poświęconych popkulturze. Punktują to samo - w jednym filmie, serialu czy komiksie - raz jako wady, raz - jako zalety, jakby chcąc pobudzić do dyskusji o danym dziele .

ps. Rzadki przypadek - entuzjastyczna recenzja w/w filmu:
http://www.spidersweb.pl/rozrywka/2016/05/22/x-men -apocalypse-recenzja/
Dreamweb
Użytkownik
#495 - Wysłana: 8 Kwi 2017 22:08:21
Odpowiedz 
Najbardziej mi osobiście jednak szkoda zmarnowania potencjału Psylocke... Postać z tak bogatą tragiczną zarazem historią w komiksach, najpierw straciła oczy, potem znalazła się w cudzym ciele i tak dalej... W filmie mamy z tego tyle że wypowiedziała łącznie chyba z 10 zdań na całą fabułę... Naprawdę, fajnie by było jakby wróciła w X-Force i coś z nią jednak zrobili...
Q__
Moderator
#496 - Wysłana: 9 Kwi 2017 21:28:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Najbardziej mi osobiście jednak szkoda zmarnowania potencjału Psylocke... Postać z tak bogatą tragiczną zarazem historią w komiksach, najpierw straciła oczy, potem znalazła się w cudzym ciele i tak dalej...

Przyznam, iż nie mogę mieć im za złe, że nie zauważyli jej głębi, bo - w przeciwieństwie do Ciebie (najwidoczniej zdolny byłeś patrzeć głębiej już za młodu) - sam widziałem w niej głównie tzw. niezłą d***, za którą oglądały się wszystkie komiksowe samce , i w efekcie jej psychiki nie zgłębiałem*. Wystarczyło mi kontentowanie się obrazkami:





Widać za dobrze ją Jim Lee narysował.

* Inna sprawa, że - faktycznie - te tragedie, gdyby dobrze do nich nawiązać, byłyby całkiem sensownym wyjaśnieniem tego, dlaczego tak łatwo poszła na służbę Apocalypse'a. Dodałoby to tej opowieści trochę dodatkowych znaczeń.

Natomiast, że tak mało skorzystali z potencjału jej seksowności to już zbrodnia względem napalonych fanów.

Dreamweb:
Naprawdę, fajnie by było jakby wróciła w X-Force i coś z nią jednak zrobili...

Ale przeciwko temu nic nie mam.

ps. W sumie blisko tematu - animowana wersja X-Men: Apocalypse, czyli montaż epizodów X-Men: Evolution składających się w spójną opowieść (zaraz obejrzę i ją powtórkowo, i wypowiem się porównawczo o obu ekranowych wersjach En Sabah Nura):
http://www.youtube.com/watch?v=D0eTvbhXXMQ
A TU znów trochę o poświęconych Apocalypse'owi odcinkach X-Men TAS (dla odmiany):
http://www.blastr.com/2016-5-26/every-appearance-a pocalypse-x-men-animated-series-ranked
I coś a propos Jima Lee:
http://apanelaboutpanels.tumblr.com/post/514731415 89/artist-retrospective-jim-lee
Dreamweb
Użytkownik
#497 - Wysłana: 10 Kwi 2017 09:22:03 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Q__:
sam widziałem w niej głównie tzw. niezłą d***, za którą oglądały się wszystkie komiksowe samce

No cóż, nie ukrywam że to też widziałem... Wspominałem zresztą w tym temacie, że to dla mnie miss świata komiksu od dawna. Ale na tym właśnie polega "to coś" co ma w sobie ta postać - poza niewątpliwymi walorami fizycznymi jest to osoba z bardzo bogatą i tragiczną w sumie historią, którą warto poznać, i o której nic się nie dowiedzieliśmy z filmu... Także w komiksach jest oczywiście ładną ozdobą zespołu, ale ma do zaoferowania znacznie więcej niż to.

Swoją drogą polecam bardzo ciekawą 4-częściową mini-serię z jej udziałem z 2010 roku, o ile już nie polecałem jej gdzieś na poprzednich stronach:

http://marvel.wikia.com/wiki/Psylocke_Vol_1

Q__:
Widać za dobrze ją Jim Lee narysował

Zdecydowanie dobrze, choć mi równie podobała się wersja Andy Kuberta, również widziana w polskich numerach:

1

Zresztą, abstrahując już od tego co robiła a czego nie robiła w filmie, Olivia Munn nie za bardzo pasowała mi do tej roli, bo poza ewidentnie azjatycką urodą po prostu mało mi ją przypominała... Ten strój też jakiś taki mocno średniawy...

Wystarczy wpisać sobie w Google "Psylocke cosplay" i można znaleźć dużo fanowskich wersji, które zdecydowanie bardziej oddają moje wyobrażenie i które wolałbym zobaczyć w filmie

2 3
Q__
Moderator
#498 - Wysłana: 10 Kwi 2017 13:15:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Wspominałem zresztą w tym temacie, że to dla mnie miss świata komiksu od dawna.

A ja, że wolałem Storm (w byrne'owskim wydaniu*).

* co nie znaczy, że tylko Byrne musiał ją rysować:


Dreamweb:
Zdecydowanie dobrze, choć mi równie podobała się wersja Andy Kuberta, również widziana w polskich numerach:

Prawda, i ona ma swoje uroki:


Zresztą to jest w sumie ta sama wersja (kostium, epoka), tylko rysownicy inni.

(Do Kuberta, zresztą, też mam słabość, za BvP.)

Dreamweb:
Olivia Munn nie za bardzo pasowała mi do tej roli, bo poza ewidentnie azjatycką urodą po prostu mało mi ją przypominała... Ten strój też jakiś taki mocno średniawy...

A, to zależy. Na zdjęciach promocyjnych - owszem - tak sobie wyszła:

http://heroichollywood.com/olivia-munn-reveals-att racted-psylocke-role-new-image-character-hits/
Ale już w scenach walki była to b. psylocke'owata Psylocke:
http://www.youtube.com/watch?v=o6IBwJWDOn8

Inna sprawa, że trudno w ogóle mówić o kanonicznym wizerunku Betsy, bo ten się b. zmieniał w czasie:
http://psylocke-butterfly.blogspot.com.br/2015/02/ psylocke-costume-gallery-update-beyond.html

Zestawienie pochodzi z bloga, który - mam wrażenie - może Ci przypaść do gustu:
http://psylocke-butterfly.blogspot.com.br/
Dreamweb
Użytkownik
#499 - Wysłana: 10 Kwi 2017 14:29:11
Odpowiedz 
Q__:
A ja, że wolałem Storm (w byrne'owskim wydaniu*).

To wiesz zapewne, że jej wygląd z irokezem, pokazany także w Apocalypse, był efektem żartu. Rysownik Paul Smith narysował ją tak w 1983, inspirując się Mr. T, który zagrał rok wcześniej w filmie Rocky III i był wówczas u szczytu sławy. Przy czym nie było absolutnie zamiaru wykorzystania tego na poważnie, lecz o dziwo w Marvelu ten widok się spodobał i przez jakiś czas mieliśmy Storm w wersji - dosłownie - B.A. Barracusa z Drużyny A. Co zresztą, dzięki Apocalypse, przetrwało do dziś.

1

Q__:
Prawda, i ona ma swoje uroki:

Przede wszystkim rysował on numery, w których kulminację osiągnęło uwodzenie przez nią Cyclopsa (pokazywane wcześniej to tu, to tam) i późniejsza walka najpierw z Jean Grey (o chłopa ), potem z "drugą" Betsy Braddock. Było to i u nas w kraju, dla fanów Psylocke pozycja obowiązkowa.

2

Q__:
Zestawienie pochodzi z bloga, który - mam wrażenie - może Ci przypaść do gustu:

Znam od dawna, nieraz zaglądałem
Q__
Moderator
#500 - Wysłana: 10 Kwi 2017 16:07:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
To wiesz zapewne, że jej wygląd z irokezem, pokazany także w Apocalypse, był efektem żartu. Rysownik Paul Smith narysował ją tak w 1983, inspirując się Mr. T, który zagrał rok wcześniej w filmie Rocky III i był wówczas u szczytu sławy. Przy czym nie było absolutnie zamiaru wykorzystania tego na poważnie, lecz o dziwo w Marvelu ten widok się spodobał i przez jakiś czas mieliśmy Storm w wersji - dosłownie - B.A. Barracusa z Drużyny A.

A, nie. Nie wiedziałem. I myślałem, że inny Smith to wymyślił (Barry Windsor-, mianowicie).

Dreamweb:
Przede wszystkim rysował on numery, w których kulminację osiągnęło uwodzenie przez nią Cyclopsa (pokazywane wcześniej to tu, to tam) i późniejsza walka najpierw z Jean Grey (o chłopa )

Pamiętam, pamiętam... I zdaje się, że od tego zaczął się zmierzch idei idealnego związku Scotta i Jean (Emma przyszła później).

Dreamweb:
Znam od dawna, nieraz zaglądałem

No, tak, z czym ja tu do starego fana...

ps. Parę wniosków nt. "X-Men: Apocalypse"... Faktycznie, to nie jest jakiś b. zły/najgorszy film, ale parę rzeczy ciągnie go mocno w dół. Pierwszą jest tytułowy antagonista - i nie chodzi tu tylko o wygląd, który już dostatecznie krytykowaliśmy/hejtowaliśmy - do wyglądu, bowiem, dochodzi cała kreacja tej postaci - moce znacząco podpakowane na tle oryginału, ale podpakowane b. niekonsekwentnie (bo a to Magneto mu do czegoś podobny, a to Xavier), no i zrobienie z niego czegoś na kształt standardowej złej mumii, co świeżo wylazła z grobowca (w dodatku takiej pół-śniętej do samego końca, raczej żałosnej niż charyzmatycznej*). Do tego dochodzą pomniejsze problemy z tą postacią związane - ot, choćby pytanie czym są te - używane w scenach transferu jaźni** złote piramidy i wysuwające się z nich świetliste linie (jakby obwodów drukowanych) - wygląda to na technologię, ale skąd/jaką/czyją w starożytności? Albo sam fakt, że leżał półżywy tyle tysiącleci (choć nie wyglądał na tak ciężko rannego), a potem zerwał się jak gdyby nigdy nic.
Kolejny problem to brak życia psychicznego większości postaci - podejmują określone decyzje, robią coś, bo tak (zahaczyliśmy już o ten temat przy okazji dyskusji o Psylocke w sumie), nijak się to ma do przekonująco - choć przecież wciąż pretekstowo, rozrywka to jest - pokazanych ewolucji psychicznych Rogue, Icemana i Pyro w oryginalnych dwu filmach.
Nadto - mamy wyraźne zamieszanie z bohaterami - ich wiek (a zwł. widoczne różnice wieku pomiędzy nimi) jakoś niekoniecznie pasuje do tego, co znamy z pierwszych odsłon cyklu*** (niby zmiana linii czasu wszystko zdzierży, ale...).
No i irytuje trochę, że ten światek mutantów wydaje się taki mały - wszyscy wszystkich znają, wszyscy na wszystkich wpadają, mimo zmiany historii budowany jest grunt pod zdarzenia z jedynki i dwójki****.
Wreszcie - nie jest jasne czy Jeźdźcy są mentalnymi niewolnikami Apocalypse'a i potrzebne jest coś co - jakby - przełamie urok (jak widok tego co działo się z Mystique w wypadku Storm), czy jednak sami decydują przez cały czas (choćby w ograniczonym stopniu)? Bo jeśli to drugie, to finalne zasługi Magneto niekoniecznie równoważą te klęski, które wcześniej na świat sprowadził (a taki kataklizm oznacza sporo ofiar).
Są, jednak, i pozytywy - fajnie ukazany wątek rozwijania się uczucia Scotta i Jean, ewolucja psychiczna tego pierwszego (zabawne, że sam wykazywał buntowniczo-łobuzerskie cechy, które później/obok potępiał u Logana), chwilka jakiegoś magnetyzmu między Jean a Wolvie'm, wplecenie w fabułę wątku Weapon X (i siedziby tegoż projektu), niektóre sekwencje walk (choćby ta z Betsy), ładne, utrzymane w znośnym tempie, pokazy mocy bohaterów (zwł. tych, które przebudziły się w Magneto i Jean*****). No i początkowy, kameralny dramat z życia Eryka/Henryka, choć od początku przewidywalny, działa tak, jak działać miał.
Wreszcie - to chyba jedyna znana mi historia o mutantach (filmowa, rysunkowa czy komiksowa), dzięki której da się pojąć dlaczego Mystique mogła być w komiksach liderką Bractwa (i liczyć na rządowe amnestie). Nie tylko, bowiem, podkreślany jest jej aspekt bohaterski, ale i - w finalnych scenach - wypada jak prawdziwa, charyzmatyczna, przywódczyni. Teraz, w końcu, wiem, dlaczego ktoś mógł za nią pójść.

Jednym słowem: rzecz wciąż budzi we mnie ambiwalentne odczucia, tak samo jak za pierwszym razem. Zbyt wiele wad, by mówić o wybitnej - nawet na miarę konwencji - produkcji, ale w sumie nie żałuję ponownego sięgnięcia po nią.

* owszem, są rzadkie momenty gdy wypada dobrze (niektóre zbliżenia twarzy, walka na planie astralnym, którą kiedyś chwaliliśmy), ale rzadkie i momenty właśnie; do monolitycznego demona zła z komiksów i kreskówek strasznie tej filmowej wersji daleko...

** hmm, ten transfer to po co właściwie? na Ra z oryginalnego SG się napatrzyli?

*** najdrastyczniejszymi zmianami są objęci - już na pierwszy rzut oka - Jubilee - tam rówieśnica Rogue, tu - Scotta, i Angel, którego dostajemy zupełnie nową wersję...

**** w sumie trochę to wada, trochę zaleta, nie potępiam do końca...

***** choć scena zniszczenia Auschwitz razi jednak cyfrowością...
Dreamweb
Użytkownik
#501 - Wysłana: 11 Kwi 2017 08:57:45
Odpowiedz 
https://www.youtube.com/watch?v=QcKoqWvWpQ8

W sumie gość prawidłowo wymienia większość problemów z tym filmem... No poza tym, że myli mu się Polska z Niemcami (twierdzi że Magneto siedział w Niemczech na początku filmu). Ot typowy Amerykanin, Europa to Europa, jedno i to samo.

Q__:
złote piramidy i wysuwające się z nich świetliste linie (jakby obwodów drukowanych) - wygląda to na technologię, ale skąd/jaką/czyją w starożytności?

Może sam to zbudował? Tylko jak i z czego? Tak serio to był zdecydowanie jeden z najgłupszych aspektów tego filmu. Wiadomo, mogli te transfery zrobić na zasadzie mind-meld jak w Star Treku, tylko wtedy nie wyglądałoby tak widowiskowo.

Q__:
Pamiętam, pamiętam... I zdaje się, że od tego zaczął się zmierzch idei idealnego związku Scotta i Jean (Emma przyszła później).

Atak Psylocke na Jean w tamtym numerze to była naprawdę mocna scena:

1

Za co zresztą, jak i całe uwodzenie, ileś tam numerów później przepraszała, zresztą też podczas walki, tym razem jednak treningowej, i co ciekawe z Cyclopsem stojącym za ścianą:

2
3
4
5

Zresztą przyznaję że Psylocke z krótkimi włosami w tej scenie też prezentuje się całkiem nieźle (choć z tego co kojarzę był to bardzo krótko trwający image).
Q__
Moderator
#502 - Wysłana: 11 Kwi 2017 10:46:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Może sam to zbudował?

Jeśli w starożytności pochłonął - asymilował, chce się rzec - Forge'a .

BTW. X-Men TAS ukazał Apocalypse'a znacznie lepiej, czyniąc z niego właśnie +/- takiego (prawie) niepokonanego badassa jak należało (blisko komiksów, daleko od filmu, który omawiamy), ale i tam mamy technologiczny absurd - facet ostatnio widziany w starożytnym Egipcie zmienia dłonie w futurystyczną broń energetyczną? Od kogo (i kiedy) on się tego nauczył?
http://www.youtube.com/watch?v=WuVxCwNdWhg

Dreamweb:
W sumie gość prawidłowo wymienia większość problemów z tym filmem..

Fakt - choćby straszliwą standardowość momentów historycznych pokazanych w czołówce, czy absurdalność faktu, że Nightcrawler nie wyteleportował się po drodze z tej walizy, w której go nieśli. No i ostre przegięcie - efektownej (i fajnej! tak fajnej, że nie ma się ochoty widzieć w niej wady) mimo to - sceny z Quicksilverem*.
Tego, że nikt nie poznał Magneto, natomiast, bym się nie czepiał... Mało to ludzi dość podobnych do siebie? Czemu zaraz zakładać, ze nowy w naszym sennym miasteczku ma być tym straszliwym poszukiwanym mutantem z gazet? Jednym słowem to akurat jest psychologicznie do obrony...

* W tym wydaniu okaże się chyba szybszy od Flasha; a kanonicznie - jak wiemy - jest na odwrót:


Aha: dla równowagi przypomnę i o zalecie - popkulturowe aluzje - TOS (i to - b. adekwatnie - "Who Mourns For Adonais?")* i Knight Rider w TV, SW EP VI w kinie, Pac-Man do pogrania...

* Była o tym, zresztą, mowa...

Dreamweb:
walka najpierw z Jean Grey (o chłopa

Tak w sumie to zaczynanie akurat z Jean (nawet niebędącą u szczytu mocy) to nie był dobry pomysł z jej strony. Nie ta liga:
https://comicvine.gamespot.com/forums/battles-7/ps ylocke-vs-jean-grey-1490751/?page=1#js-message-101 89318
Dreamweb
Użytkownik
#503 - Wysłana: 12 Kwi 2017 10:37:02
Odpowiedz 
Q__:
Tak w sumie to zaczynanie akurat z Jean (nawet niebędącą u szczytu mocy) to nie był dobry pomysł z jej strony. Nie ta liga:

Jednak, wykorzystując element zaskoczenia, dopięła swego. Zresztą to są zupełnie inne style walki. Przy samych supermocach, wiadomo że Jean byłaby górą (jeszcze pytanie o jakim okresie mówimy, bo bywało i tak, że zamieniły się mocami). Z kolei Psylocke, odkąd została przeniesiona do ciała japońskiej ninjy, czy właściwie kunoichi, bo taka jest chyba żeńska forma tego słowa, nabrała niebywałych umiejętności walki wręcz i posługiwania się bronią białą, a telepatia i te wszystkie psychiczne ostrza były w pewnym sensie bardzo przydatnym dodatkiem. Innymi słowy - w walce bez użycia supermocy skopałaby porządnie nie tylko Jean, także wielu innych herosów Marvela.
Q__
Moderator
#504 - Wysłana: 12 Kwi 2017 14:41:16
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
bo bywało i tak, że zamieniły się mocami

Pamiętam, pamiętam.

Dreamweb:
Innymi słowy - w walce bez użycia supermocy skopałaby porządnie nie tylko Jean, także wielu innych herosów Marvela.

Ooo, zdecydowanie. Ale kto normalny odmówi sobie użycia supermocy w walce, jeśli je ma*. Pamiętajmy, że X-Men nawet w czasie gry w kosza oszukiwali posługując się nimi:


* Pomijam sytuację Spawna...
Dreamweb
Użytkownik
#505 - Wysłana: 12 Kwi 2017 15:21:36
Odpowiedz 
Jak dobrze kojarzę, to to było chyba gdzieś z okolic tego numeru gdzie pojawił się Bishop, a Gambit poza piłką rzucał także ciastem, którym dostało się Rogue... Dawno tego nie czytałem to mogłem coś pomieszać. Tamta era X-Men miała swój specyficzny klimat - pojawia się facet z przyszłości (Bishop) i mówi że wszyscy zginiecie. To co na to reszta? Zorganizowali sobie piknik w parku i mecz koszykówki.
Q__
Moderator
#506 - Wysłana: 12 Kwi 2017 15:55:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

No, niezupełnie. Ten meczyk to było raczej odreagowanie po powrocie Magneto, podjęta tuż przed tym zanim pojawił się ożywiony Omega Red. Bishop przybył parę numerów potem...
Historię z ciastem, za to, pamiętasz doskonale. Z tym, że to było trochę inaczej - po rewelacjach Bishopa Xavier urządził piknik, by wszystkim emocje opadły (nawet nie takie głupie zagranie w sumie, coś z gatunku "prześpijmy się z tym problemem"), i tam to ciasto było w użyciu:

(Fakt: ciasto, piłka... po naładowaniu gambitową mocą wygląda - i działa - podobnie.)

Ale co do tego, że:
Dreamweb:
Tamta era X-Men miała swój specyficzny klimat

Pełna zgoda . Linkowałem kiedyś swoisty dwugłos o tej epoce:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=3247&page=6#msg290857

Był ilustrowany sporą ilością kadrów z Psylocke, nawiasem mówiąc, m.in. tymi, b. słynnymi:
Dreamweb
Użytkownik
#507 - Wysłana: 12 Kwi 2017 16:22:35 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Fakt, pomieszały mi się 2 różne imprezy... Ale z tym piknikiem jako reakcją na wieść o nieuchronnej zagładzie miałem rację... To akurat dobrze pamiętam, jak i to że zaraz potem pojawił się Ghost Rider i żona Gambita. W USA żeby przeczytać całość trzeba było kupić i aktualny numer X-Men, i Ghost Ridera. Ot taki chwyt marketingowy na powiększenie sprzedaży.

To mi się zresztą w polskim TM-Semic podobało, że choć (z musu) pokazywali tylko małą część przygód mutantów, to już jak jakąś historię dali to starali się ją pokazać do końca. I tak oto u nas całość wyszła pod szyldem X-Men, inaczej niż za oceanem...

Q__:
Był ilustrowany sporą ilością kadrów z Psylocke, nawiasem mówiąc, m.in. tymi, b. słynnymi:

Tak pamiętam... Ta scena z Jean, Psylocke i Cyclopsem była jedną z pierwszych oznak tego uwodzenia, o którym wspominałem, i które skończyło się jak pokazywałem powyżej. Z kolei ta druga z Psylocke wpadającą w bikini do "kwatery głównej" była wcześniej, niby podrywaniem nie była, choć kto wie, może wiedząc że Cyclops będzie na miejscu specjalne postanowiła się nie odziewać
Q__
Moderator
#508 - Wysłana: 12 Kwi 2017 17:22:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ale z tym piknikiem jako reakcją na wieść o nieuchronnej zagładzie miałem rację...

Jak najbardziej. Przy czym - powtórzę (i rozwinę) - nie znajduję tego psychologicznie nieprawdopodobnym: nagle przybywa jakiś ponury typ z przyszłości i twierdzi, że jeden z naszej grupy okaże się zdrajcą i mordercą (a wiemy już - bo była sprawa Phoenix II, chociażby - że przyszłość to rzecz dość plastyczna), to co tu robić? Przybysza zlekceważyć trudno, walczyć z nim - niebezpiecznie (i nie wiadomo czy słuszny powód jest), a puścić go samopas też nie należy (z różnych, oczywistych, przyczyn). Gambita, zaś, oskarżyć - czy, tym bardziej, linczować - bez dowodów trudno. Trzeba wziąć na przeczekanie, i dać sobie czas na wyjaśnienie sprawy. Żeby, zaś, ponura atmosfera w Szkole przez ten czas nie panowała, i poczucie zagrożenia (czy wręcz paranoi) nie narastało, lepiej dać wszystkim (w tym oskarżycielowi i oskarżanemu) zastępcze, pozwalające rozładować napięcie, oderwać myśli i ukoić nerwy, zajęcie.

Dreamweb:
żona Gambita

Bella Donna niejaka:

https://en.wikipedia.org/wiki/Bella_Donna_(comics) #Bella_Donna_Boudreaux

Dreamweb:
To mi się zresztą w polskim TM-Semic podobało, że choć (z musu) pokazywali tylko małą część przygód mutantów, to już jak jakąś historię dali to starali się ją pokazać do końca.

Mnie również. I to, że czego nie opublikowali to Arek streszczał, by czytelnik był na bieżąco w sumie...

ps. Wracając jeszcze do "X-Men: Apocalypse": jest tam jeszcze jedna (względna, bo - wiadomo - inna linia czasu*) sprzeczność z pierwszym filmem: skoro Xavier miał w latach '80 tak wielu uczniów, gdy przyjmował Cyclopsa, czemu "potem" w skład X-Men wchodziła tak nieliczna grupa? (I co się w ogóle z tymi mutantami-absolwentami stało?)

* Acz... finał "Days..." ukazuje ten sam skład core members grupy co jedynka z dwójką...

EDIT:
I taka oto wyliczanka podstawowych różnic między komiksami a filmami:
http://www.youtube.com/watch?v=_NhDT2AO4mg
Dreamweb
Użytkownik
#509 - Wysłana: 13 Kwi 2017 14:09:47
Odpowiedz 
Q__:
* Acz... finał "Days..." ukazuje ten sam skład core members grupy co jedynka z dwójką...

No właśnie, i jest to rok 2023, a w Apocalypse mamy 1983. Przy czym końcowe sceny z "Days..." mają być bezpośrednią przyszłością "Apocalypse" (inaczej "Days..." nie miałoby sensu...). Tylko że Storm, Jean Grey, Cyclops i Beast za cholerę nie wyglądają jakby się zestarzeli o 40 lat od wydarzeń z "Apocalypse".

W universum filmowym X-Men wszyscy mają spowolnione starzenie, nie tylko Logan. Ba, nie tylko mutanci, nawet Moira MacTaggert...
Q__
Moderator
#510 - Wysłana: 13 Kwi 2017 14:29:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Tylko że Storm, Jean Grey, Cyclops i Beast za cholerę nie wyglądają jakby się zestarzeli o 40 lat od wydarzeń z "Apocalypse".

Cóż, pisząc o "Apocalypse" wspomniałem już, że:
Q__:
mamy wyraźne zamieszanie z bohaterami - ich wiek (a zwł. widoczne różnice wieku pomiędzy nimi) jakoś niekoniecznie pasuje do tego, co znamy z pierwszych odsłon cyklu



Dreamweb:
W universum filmowym X-Men wszyscy mają spowolnione starzenie, nie tylko Logan.

Widać filmowi mutanci są homo bardziej superior, niż komiksowi.

Dreamweb:
Ba, nie tylko mutanci, nawet Moira MacTaggert...

Może Moira jest krypto-mutantką (co by tłumaczyło czemu Stryker ją w klatce trzymał).

Stryker zresztą też się dziwnie starzał - najpierw prawie wcale, a potem faceta z siwa brodą mamy.

ps. Z tych wszystkich powodów, zresztą, (i z paru innych też) traktuję jako swój head canon tylko dwa pierwsze filmy. Resztę - jako niezobowiązujące dokrętki. Miałem nadzieję, że dla "Days...", potem, że dla "Logana", zrobię wyjątek, ale jednak nie... No, może finał "Days..." akceptuję, bo ładny, nie dumając szczególnie nad jego czasową lokalizacją.
 Strona:  ««  1  2  3  ...  12  13  14  15  16  17  18  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / X-men

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!