USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ślepowidzenie
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Poklok
Użytkownik
#1 - Wysłana: 2 Sier 2011 16:34:15
Odpowiedz 
Ostatnio wpadło mi w łapy "Ślepowidzenie" Petera Wattsa - reklamowane jako majstersztyk hard SF, objawienie pisarskie i cud na kiju. Z pewną nieufnością zabrałem się do lektury - i skończyłem o drugiej nad ranem, przekopując się nawet przez dodane pod koniec dwadzieścia stron przypisów, mimo że czekała mnie pobudka z samego rana.

Trudno sensownie opisać treść książki i to, co w niej najciekawsze, nie spoilerując - a akurat tutaj spoilery mogą zrujnować przyjemność z lektury. Powiem więc, że jest to taka powieść, którą - prawdopodobnie - byłby w stanie napisać Dukaj, gdyby przestał bawić się metafizykami światów urojonych i narzucił sobie pewną dyscyplinę.

"Ślepowidzenie" opiera się na najbardziej klasycznym wątku science-fiction": okazuje się, że w kosmosie jest Coś prócz nas, z misją badawczą wyrusza więc statek ze specjalnie dobraną załogą. Nie są to jednak dumni odkrywcy, najlepsi synowie i córy Ziemi - ludzie są w świecie powieści w zasadzie zbędni, tylko nieliczni (w tym nasi bohaterowie) rozpaczliwie próbują pozostać przydatnymi, konkurując wielkim kosztem z AI i specjalnie wyhodowaną, czy może raczej odbudowaną rasą o nieporównywalnie większych możliwościach i umysłowych, i fizycznych. A i sam Kontakt przebiega inaczej, niż można by oczekiwać, co więcej co jakiś czas okazuje się, że istotna część tego, co wywnioskowali bohaterowie, jest co najmniej wątpliwa...

Mamy tutaj i rozważania nad świadomością, i nad istotą człowieczeństwa (niepopadające w tani banał w rodzaju "czuję, więc jestem lepszy od bezdusznych maszyn"), i całkiem sensowne w ogólnych zarysach przewidywania dotyczące dalszej drogi naszego gatunku. Do tego wszystko jest nie tylko świetnie napisane, ale i porządnie przemyślane: Watts jest doktorem biologii i dołączył do swej książki solidniejszą bibliografię, niż niejeden student do swojego licencjatu. A to wszystko z widoczną świadomością klasyki gatunku, z którą "Ślepowidzenie" jest w pewnym sensie polemiką. Jak dla mnie rewelacja.
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 2 Sier 2011 17:13:44
Odpowiedz 
Poklok

O "Ślepowidzeniu" pisałem na forum lemowskim (na fahrenheitowym chyba też zresztą). Zacytuję sam siebie:

Zabrałem się po raz drugi do tego "Ślepowidzenia" co to pieją, że najlepsza taka powieść od "Fiaska" itp. by spojrzeć z dystansu. I im bardziej się wczytuję, tym mniej widzę oryginalności.

Lećmy po kolei: postcyberpunkowy setting - Egan, Dukaj i paru innych (choćby nasza Nina Liedtke - jeden wątek b. podobny); ponury, cyberpunkowaty utwór "kosmiczny" - reynoldsowa "Przestrzeń objawienia" z kontynuacjami; wyprawa kosmiczna złożona z osobników - powiedzmy - nieszablonowych psychicznie - "Szerzej niz imperia, i wolniej" LeGuin; tematyka "okołoautystyczna" - w SF: "Prędkość mroku" Hand, "Obcy brzeg" Friedman, ponownie Egan (a tak ogólnie to "Rain Man"); tematyka półkul mózgowych - "Pokój na Ziemi"; wytworzone sztucznie w jednym mózgu "nadmiarowe" osobowości - "Aristoi"; taki cyborg co fizycznie prawie nic w nim już z człowieka - "Spotkanie z meduzą" Clarke'a; tematyka kontaktowa - "Fiasko", "Dywany Wanga" Egana; wampir-kosmonauta "Irrehaare" Dukaja; mutacja homo sap. wyzbyta osobowości, a piekielnie skuteczna - "Złotoskóry"; próba biologicznego uzasadnienia bytu wampirów - było u McKee-Charnas i Reevesa-Stevensa, acz szło w innych kierunkach; przywrócenie do bytu wymarłego gatunku - "Park jurajski" ; życie b. odmienne od ziemskich standardów - ponownie Egan oraz ostatnia scenka z "In partibus..." Dukaja; kwestia Rozumu bez osobowości - "GOLEM XIV"; ciężki, ponury klimat - ponownie "Fiasko" itd.

A cała warstwa ideowa powieści - z cytowanego uprzednio fragmentu posłowia widać jaka - to przecie, w sumie, podane w nowym sosie (i - to pochwalę - podbudowane wynikami nowych badań), zagadnienia które u Lema już lata temu wystąpiły.

(Przy czym wierzę Wattsowi, że sam na to wpadł, na ten pomysł ze świadomością, ma jednak pecha, bo Mistrz wpadł na to wcześniej.)

ps. posłowie - natomiast - nadal znakomite, ale w powieściach hard SF (jak wspomniałem) często najlepsze są posłowia
Poklok
Użytkownik
#3 - Wysłana: 2 Sier 2011 17:43:48
Odpowiedz 
Q__

Nie pisałem, że "Ślepowidzenie" jest czymś, czego wcześniej w literaturze nie było, zresztą trudno by było napisać coś takiego (jak zresztą udowadnia Twój post). Jak człowiek głęboko pogrzebie, to dojdzie do wniosku, że "nic nowego pod słońcem". Próba napisania powieści z pominięciem każdego wątku poruszonego dotąd w historii literatury raczej nie zaprowadziła by autora daleko, nie uważasz? Lem też nie był pierwszym, który zajął się np. problemem świadomości czy realności świata postrzeganego - czy to czyni jego twórczość mniej wartościową?
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 2 Sier 2011 17:54:56
Odpowiedz 
Poklok

Ależ ja nie twierdzę, że powieść Wattsa jest bezwartościowa czy zła (doceniam mu też delikatną aluzje do Treka - coś na kształt replikatora tam mieli; że o braku cukierkowego happy endu nie wspomnę). Problem mam "tylko" ten sam co z "Moon" - zewsząd krzyczeli, że arcydzieło, a ja po prostu widziałem przyzwoitą, sprawnie opowiedzianą, nie uderzającą jednak nowatorstwem historię.

Nie deprecjonuję wartości ani filmu Jonesa, ani powieści Wattsa, ale kłamałbym przypisując im wizjonerstwo na miarę Lema, Clarke'a, Dicka czy Roddenberry'ego. Nie zaskoczyły mnie do tego stopnia.
Poklok
Użytkownik
#5 - Wysłana: 2 Sier 2011 18:34:09
Odpowiedz 
Q__:
ja po prostu widziałem przyzwoitą, sprawnie opowiedzianą, nie uderzającą jednak nowatorstwem historię.

Moim zdaniem jest znacznie lepsza, niż tylko przyzwoita - to jedna z lepszych powieści, jakie miałem w ręku w tym roku. Podejrzewam, że mniej niż Tobie zależy mi na "nowatorstwie", no i przeczytałem istotnie mniej książek niż Ty, więc ewentualne braki w oryginalności mniej rzucają mi się w oczy (innymi słowy, erudycja ma też swoje złe strony).
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 2 Sier 2011 19:36:16
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
Moim zdaniem jest znacznie lepsza, niż tylko przyzwoita - to jedna z lepszych powieści, jakie miałem w ręku w tym roku.

Co - IMHO - znaczy wyłącznie, że większość innych być może niekoniecznie warta była czytania... ;]
Paradoks
Użytkownik
#7 - Wysłana: 2 Sier 2011 21:57:11 - Edytowany przez: Paradoks
Odpowiedz 
Mi się Ślepowodzenie bardzo podobało. Głównie jako powrót do tego klasycznego, kontaktowego nurtu science fiction: porównania z Lemem nasuwają się niemal co chwila, przede wszystkim do Fiaska właśnie (teoria gier, superkomputer na pokładzie, jawna niechęć do nawiązania kontaktu tej drugiej strony, sztandar pokojowej eksploracji zamieniony na artylerię, naturalistyczne opisy statku kosmicznego i cała ta ponura atmosfera grozy). Bardzo ciekaw jestem, czy Watts to "Fiasko" (albo cokolwiek z Lema) czytał. Chyba nie, bo w posłowiu ani wywiadach o tym nie wspomina.

A czy jest "Ślepowidzenie" wybitnym arcydziełem, czymś całkowicie nowatorskim - pewnie nie, ale Wattsowi zdaje się właśnie chodzi o taki powrót do klasycznych problemów fantastyki naukowej i przedstawienie ich na nowo, w wersji - że tak powiem - mniej ekstremalnej. No bo obcy nie są tu całkiem poza możliwościami poznania (jak np. ocean Solaris), ale stanowią w miarę normalne, białkowe formy życia. Tutaj więc jest Watts trochę bardziej optymistyczny, ale pesymizm ujawnia się w innym spojrzeniu na drugą stronę Kontaktu, tzn. ludzi. Że coraz mniej ludzcy, że się cyborgizują, że samoświadomi z przypadku. I to zderzenie tych dwóch nurtów: klasycznej SF kontaktowej i współczesnej transhumanistycznej wydaje się być w miarę oryginalnym pomysłem. Lem wspominał, że w kosmosie ludzie szukają luster, ale w tę stronę co Watts tego nie ciągnął.

Q__:
wampir-kosmonauta "Irrehaare" Dukaja

A nieprawda, bo IACTE. Irrehaare to ten protomatrix.
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 2 Sier 2011 22:45:24
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
I to zderzenie tych dwóch nurtów: klasycznej SF kontaktowej i współczesnej transhumanistycznej wydaje się być w miarę oryginalnym pomysłem.

Tylko trochę, bo masz to samo gdzieś u Kołodziejczaka, Reynoldsa... Tylko, że w tle fabuły. I tu plus dla Wattsa, że wraca do idei, że utwór SF powinien być zorganizowany wokół centralnego Pomysłu (jak klasyczne odcinki Treka, chce się dodać). Ale znów połączenie Kontaktu i transhumanizmu nie jest wyłączną domeną Wattsa, to samo masz w słynnych "Dywanach Wanga" Egana, acz tam transhumanizm idzie i bliżej, i dalej (dalej, bo technologicznie posunięte do ekstermum, bliżej, bo psychologicznie eganowi protagoniści pozostają - co pachnie grubszym nierealizmem - baardzo ludzcy, na co zresztą sarkałem).

Inna rzecz, że transhumanizm nie jest tak naprawdę czymś aż tak nowym. Wystarczy poszperać po starych utworach Clarke'a, Lema, Pohla, ba nawet Asimova by zauważyć koncepty i możliwości transhumanistyczne. Tylko zazwyczaj albo są od razu doprowadzane do ekstremum (pamiętasz jaką ewolucję przeszli twórcy Monolitów z "Odysei kosmicznej"? a koncepty z "Miasta i gwiazd"? a asimovovskiego Multivaca?), albo spychane w tło (zauważyłeś, że protagonista powieści "Gwiazdy, moim przeznaczeniem" Bestera jest typowym cyborgiem godnym wystąpić w rasowym cyberpunku? albo, że u Dicka programują sobie nastroje?), lub też odrzucane ze wstrętem (w "Obłoku Magellana" mówi się, że da radę dowolnie przeprogramować mózg ludzki, ale nie godzi się tego robić). Transhumaniści po prostu silniej pewne sprawy zaakcentowali.

Paradoks:
A nieprawda, bo IACTE. Irrehaare to ten protomatrix.

Racja, racja. W pośpiechu wtedy pisałem, a teraz kopiowałem to i moja wewnętrzna cenzura bzdurę przepuściła.
Paradoks
Użytkownik
#9 - Wysłana: 3 Sier 2011 22:57:36 - Edytowany przez: Paradoks
Odpowiedz 
Q__

No na to mi trudniej odpowiedzieć, bo połowy z wymienioncyh przez Ciebie tytułów nie znam (rację miał Poklok ). Bardziej chodziło mi o to, że Watts nie miał ambicji być nowatorskim i celowo wraca do starych schematów fabularnych (Kontakt), tylko w opakowaniu zbudowanym z nowszych konwencji (ten transhumanizm). A nowatorskość Wattsa przejawia się raczej w kilku pojedynczych pomysłach, niż całej kanwie fabularnej; zależy, czego się oczekuje.

Swoją drogą, zdawało mi się, że Ty właśnie wolałbyś raczej coś takiego, jako fascynat science fiction z jej złotego wieku i sceptyk wobec new weird.

Czytaliście może dyskusje o "Ślepowidzeniu" wspomnianego Dukaja z Szostakiem i Orbitowskim? Polecam. Główna myśl jest taka, że żeby do czytania Wattsa potrzebna jest właśnie znajomość tego historycznoliterackiego kontekstu, że Watts się cofa do obcych trochę jednak poznawalnych. Mi (właśnie przez ciągłe skojarzenia z Lemem) to też rzuciło się w oczy. Swoją drogą, to na czym się ci Szostak i Orbitowski wychowywali, jak nie na Lemie?
http://esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html? id=7047&strona=2
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 28 Paź 2011 00:07:47
Odpowiedz 
kordian napisał:

http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Alepowidzenie

Książka podobna bardzo dobra, dostała Hugo, a ja tego nie jestem w stanie czytać

Wymęczyłem się przez pierwsze kilkadziesiąt (tabletowych) stron, po czym przesiadłem się na kamuflaż Haldemana i od razu lepiej.

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=3288&page=0#msg236817
kordian
Użytkownik
#11 - Wysłana: 28 Paź 2011 08:37:57
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 28 Paź 2011 09:55:49 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Widzę, że nie odpisałem, to teraz to nadgonię .

Paradoks:
Swoją drogą, zdawało mi się, że Ty właśnie wolałbyś raczej coś takiego, jako fascynat science fiction z jej złotego wieku i sceptyk wobec new weird.

Kiedy widzisz, ja nie tyle biję w samego Wattsa i w "Ślepowidzenie", a w - jak mówiłem - aż taki zachwyt krytyki nad tą powieścią. Powtorzę: nie jest zła i nie żałuję czasu spędzonego na jej przeczytanie, ale nie widzę tu genialnego arcydzieła, a przypisek na marginesie Wielkich, zwł Lema. (Ustawiając w skali trekowej: "Ślepowidzenie" to dla mnie nie TMP czy "Doomsday Machine", a coś rzędu "Booby Trap", czyli rzecz nawet ciekawa i godna przeczytania, ale stanowiąca - czy raczej, która powinna stanowić - statystyczną normę, nie jakiś szczyt wspaniałości.)

Z New Weird to też nie tak, że jestem przeciwnikiem tego nurtu. Widzę w nim elementy całkiem ciekawe, oryginalne, tylko znów - choc początkowo rzuciłem się nań łapczywie - mam wrażenie, że nie jest ani tak genialny, ani tak nowatorski jak mowią.

(Inna rzecz, że jestem teraz na etapie, na którym umiem czepiać się "Edenu" Lema czy większości utworów Asimova, albo wyszukiwać nonsensy i wtórności w "Alienie". Znaczy można mnie chyba uznać, za odbiorcę b. krytycznego .)

kordian

Początek jest przyciężkawy, potem jest coraz lepiej. Nie nastawiaj się na arcydzieło, ale na fajną hard SF, to będzie Ci się czytało całkiem miło.
Eviva
Użytkownik
#13 - Wysłana: 28 Paź 2011 12:03:35
Odpowiedz 
Niestety, nie wszystko, co nagrodzone, da się czytać względnie oglądać. I odwrotnie, nie wszystko, co się dobrze czeta dostanie nagrodę. Mój ukochany Wiech, którego dzieła od początku rozchodziły się w ilościach ogromnych i do tej pory się rozchodzą, nigdy żadnej nagrody nie dostał. Za to dostawali Andrzejewski, za "Ład serca" czy Kossak-Szczucka, już nawet nie pamiętam za co. Czas pokazał, które dzieło przetrwa i które tak naprawdę zasługiwało na wyróżnienie.
kordian
Użytkownik
#14 - Wysłana: 28 Paź 2011 22:59:14
Odpowiedz 
No ja po wiecznej wojnie bałem się czytać cokolwiek Haldemana, bo myślałem, że może być tylko gorzej( uwielbiam tę książkę), a kamuflaż bardzo pozytywnie mnie na razie zaskakuje ;)
Paradoks
Użytkownik
#15 - Wysłana: 28 Paź 2011 23:08:49
Odpowiedz 
Q__:
aż taki zachwyt krytyki nad tą powieścią.

Zależy, co rozumiesz przez "aż taki zachwyt" - ja tam stawiania Wattsa na równi z Lemem czy Asimovem nigdzie nie widziałem, ale pewnie nie jestem na bieżąco.

Przy okazji właśnie sobie uświadomiłem, że od wakacji nie czytałem żadnej powieści fantastycznej.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 29 Paź 2011 11:53:25
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
Przy okazji właśnie sobie uświadomiłem, że od wakacji nie czytałem żadnej powieści fantastycznej.

Znasz twórczość Kosika? "Kameleon" jest całkiem-całkiem. (Acz nie wiem czy lepszy od Wattsa... )
Paradoks
Użytkownik
#17 - Wysłana: 29 Paź 2011 16:04:27
Odpowiedz 
Q__:
Znasz twórczość Kosika? "Kameleon" jest całkiem-całkiem.

Czytałem "Marsa", podobał mi się; "Kameleona" mam na swojej liście do przeczytania. Tu nie chodzi o to, że nie wiem, co by tu przeczytać (bo wiem - rzeczona lista ma coś koło setki pozycji), tylko że nie wyrabiam czasowo. W tej zresztą chwili mam na półce "Diunę" Herberta i "Miasto permutacji" Egana i od miesiąca próbuję którąś z nich zacząć - ale zawsze mój wzrok pada raczej na pozostałe dwie kupki książek, których konieczność przeczytania jest bardziej paląca.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 29 Paź 2011 16:43:15
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
W tej zresztą chwili mam na półce "Diunę" Herberta i "Miasto permutacji" Egana

Zazdroszczę Ci tego, że przygoda poznawania tak klasycznych pozycji dopiero przed Tobą .


Parodoks:
ale zawsze mój wzrok pada raczej na pozostałe dwie kupki książek, których konieczność przeczytania jest bardziej paląca.

Ciekawość zżera co za książki składają się na te kupki...
kordian
Użytkownik
#19 - Wysłana: 29 Paź 2011 17:06:37
Odpowiedz 
ja czytam w drodze do pracy i z pracy, czyli jakieś 40 minut dziennie ;)
mozg_kl2
Użytkownik
#20 - Wysłana: 29 Paź 2011 17:20:16 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
Paradoks:
Przy okazji właśnie sobie uświadomiłem, że od wakacji nie czytałem żadnej powieści fantastycznej.

Jak, że pojęcie wakacji jest mi obce, więc podstawie za nie urlop. Od mojego urlopy czytałem Amerykańskich Bogów Gaimana, z mgły zrodzony Sandersona, a teraz czytam Starcie Krolów Martina. Wcześniej tez tego troche było.

Q__:
Znasz twórczość Kosika? "Kameleon" jest całkiem-całkiem. (Acz nie wiem czy lepszy od Wattsa... )

Nie moja liga kompletnie.

Q__:
Zazdroszczę Ci tego, że przygoda poznawania tak klasycznych pozycji dopiero przed Tobą .

Wieść niesie, że sa ksiązki m.in Diuna które można czytac kilka razy i za kazdym razem coś ciekawego się znajdzie.
Paradoks
Użytkownik
#21 - Wysłana: 29 Paź 2011 18:24:57
Odpowiedz 
Q__:
Ciekawość zżera co za książki składają się na te kupki...

Heh, raczej szeroko pojęta klasyka, niekoniecznie rozrywkowa. Pierwsza kupka to literatura modernizmu i dwudziestolecia międzywojennego (Nietzsche, Berent, Freud, Witkacy, Gombrowicz + literatura przedmiotu), druga to prace z epistemologii i filozofii języka (Kant, Ajdukiewicz, Wittgenstein, Quine i kilka podręczników). Obie kupki docelowo mam przemielić w dłuższe eseje (odpowiednio historycznoliteracki i filozoficzny), których deadline zbliża się nieuchronnie. Stąd brak czasu na książki czytane typowo dla przyjemności.
kordian
Użytkownik
#22 - Wysłana: 14 Lis 2011 08:57:17
Odpowiedz 
O, Diuna, kolejny majstersztyk którego nie przebrnąłem ;)
Ale film Genialny ;) (ten stary)
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 14 Lis 2011 09:47:27
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
Heh, raczej szeroko pojęta klasyka, niekoniecznie rozrywkowa. Pierwsza kupka to literatura modernizmu i dwudziestolecia międzywojennego (Nietzsche, Berent, Freud, Witkacy, Gombrowicz + literatura przedmiotu), druga to prace z epistemologii i filozofii języka (Kant, Ajdukiewicz, Wittgenstein, Quine i kilka podręczników).
/.../ Stąd brak czasu na książki czytane typowo dla przyjemności.

W sumie bardzo zacne rzeczy, godniejsze uwagi niż SF... Przy odpowiednim nastawieniu ich lektura też może być przyjemnością .

Paradoks:
Obie kupki docelowo mam przemielić w dłuższe eseje (odpowiednio historycznoliteracki i filozoficzny), których deadline zbliża się nieuchronnie.

Dobrze zgaduję, że w międzyczasie poszedłeś na studia? Płynie ten czas...

kordian

kordian:
Ale film Genialny ;) (ten stary)

W końcu co Lynch, to Lynch .

ps. daleko odbiegliśmy od tematu...
Paradoks
Użytkownik
#24 - Wysłana: 14 Lis 2011 15:27:49
Odpowiedz 
Q__:
Dobrze zgaduję, że w międzyczasie poszedłeś na studia?

Niestety źle, nadal trwam w tych demograficznych nizinach z wykształceniem podstawowym.

Q__:
Przy odpowiednim nastawieniu ich lektura też może być przyjemnością

Gdyby nie była, to bym się jej nie podejmował. Ale to co innego, niż czytać jakąś współczesną powieść do poduszki.
Q__
Moderator
#25 - Wysłana: 14 Lis 2011 15:41:45
Odpowiedz 
Paradoks

Dobrze wiedzieć, że - na przekór narzekaniom na upadek poziomu dydaktycznego - są jeszcze takie licea... i tacy uczniowie .
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 26 Lut 2012 17:25:33
Odpowiedz 
Poklok
Paradoks

Ciekawy fragment z polskiej przedmowy do "Rozgwiazdy", drugiej z wydanych u nas powieści Wattsa. Sam P.W. zastanawia się nad przyczyną tak wielkiej popularności "Ślepowidzenia" w Polsce:

Strasznie się przez was stresuję.
Daleko mi do któregokolwiek z Wielkich Nazwisk. Nigdy nie znalazłem się na żadnej liście bestsellerów. Zdarzało mi się napisać książki, które pod względem komercyjnym radziły sobie całkiem nieźle, a także jedną, która okazała się kompletną klapą. Niemniej jednak kilka moich tytułów zdobyło niemałe uznanie krytyków - a z tego co mi wiadomo „Blindsight" jest jedyną powieścią science fiction, której tekst stanowi bazę do rozważań zarówno na zajęciach z nauk ścisłych, jak i filozofii. Kiedy tak przeglądam swoje CV nie sposób nie zauważyć, że moje dzieło nominowano do całej masy nagród.
Nie zdobyłem jednak żadnej z nich, dopóki nie wydano mnie w Polsce. „Blindsight" znalazł się na ostatecznych listach kandydatów do pół tuzina najważniejszych nagród branży SF; wygrał słownie zero. Wygrał dopiero i to aż dwukrotnie, gdy Wojciech Próchniewicz przetłumaczył go na „Ślepowidzenie": zdobył wtedy nagrodę Sfinks oraz otrzymał najwięcej głosów w plebiscycie portalu Katedra w kategorii najlepsza książka zagraniczna.(A przynajmniej wydaje mi się, że zdobyłem te wyróżnienia. W zasadzie nigdy nie widziałem ich na oczy. Żyję w ciągłym strachu, że pewnego dnia odkryję, że wszystkie te sukcesy nie są wcale prawdziwe, bo padłem ofiarą jakiegoś okrutnego żartu. Ale to tylko ja.)
Od tamtej pory „Blindsight" - a jeśli już o tym mowa, to również i inne moje dzieła - wygrał także inne błyskotki w innych krajach. Jednak po raz pierwszy miało to miejsce właśnie tutaj; przed ukazaniem się „Ślepowidzenia" było tylko wydające się nie mieć końca pasmo porażek. Polskie wydanie jakby zdjęło jakąś klątwę o szerokim zasięgu.
Nie chodzi zresztą tylko o nagrody. Wklepuję swoje nazwisko w wyszukiwarkę - korzystam z serwisu Google Tłumacz - i mam pewne mgliste pojęcie o tym, jak odbierane jest moje dzieło na całym świecie. Jeśli chodzi o recenzje online, wpisy na blogach i wszelkie sieciowe wymiany zdań, Polska była dla mnie dużo bardziej życzliwa niż w zasadzie jakikolwiek inny kraj z dostępem do Internetu. Nie jestem właściwie pewien dlaczego. Powiedziano mi, że dowolna kultura literacka ukształtowana przez twórców takich jak Stanisław Lem, będzie o wiele bardziej skłonna przyjąć coś tak obcego i niejasnego, a historie wymagające pewnego wysiłku ze strony czytelników odbierze jako coś niezwykłego. (Czasami krytycy porównywali „Blindsight" do „Solaris": czy to nazywając go prawowitym dziedzicem pod kątem prezentowanej filozofii, czy też uznając za nędznego naśladowcę, który nie dorasta arcydziełu Lema do pięt. Sam fakt, że ktokolwiek w ogóle czyni takie porównania schlebia mi o wiele bardziej, niż mogłoby się wam wydawać.)
Dlatego właśnie tak bardzo się teraz stresuję. Biorąc pod uwagę entuzjazm, z jakim polski fandom przyjął „Ślepowidzenie", jak niby „Rozgwiazda" - czy też w ogóle jakakolwiek z moich pozostałych książek - mogłaby się z nim zmierzyć? Jakim cudem piorun miałby uderzyć drugi raz w to samo miejsce?
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 26 Lut 2012 17:30:05
Odpowiedz 
Q__:
Jakim cudem piorun miałby uderzyć drugi raz w to samo miejsce?

Po prostu, tak sobie walnie
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 26 Lut 2012 22:51:18
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Po prostu, tak sobie walnie

Wolę to samo podane w takim stylu:

"— Nie ma zdarzeń unikalnych — wtrącił Mayer, który wypychał sobie do tej pory policzek językiem, robiąc miny.
— Są — odparł Saussure.
— Ale nie jako serie.
— Ty jesteś unikalną serią zdarzeń. Każdy jest.
— Dystrybutywnie czy kolektywnie? Zapowiadał się pojedynek na abstrakcje, ale Lapidus położył każdemu z nich rękę na kolanie, mówiąc:
— Panowie!
Obaj uśmiechnęli się, Mayer znów wypchał sobie policzek językiem, a Saussure podjął:
—— Można sporządzić częstościowy rozkład nazwiska Duval, mieszkań paryskich lekarzy, owszem, ale jak się ma zmiana świętego Piotra na świętego Michała do częstości występowania tych imion jako nazw ulic we Francji? I jaką wartość liczbową należałoby przypisać wypadkowi, w którym ta dziewczyna trafiłaby wprawdzie do domu, gdzie mieszka jakaś Duval, ale na trzecim, a nie na drugim piętrze? Jednym słowem, gdzie się zamyka zbiór odniesienia?
— Na pewno nie w nieskończoności — dorzucił swoje Mayer.
— Mogę udowodnić, że jest nie tylko nieskończony klasycznie, ale transfinalnie.
— Przepraszam — wtrąciłem się, ciągnąc do swego — doktorze Saussure, pan chyba mówił to 4 propos — ale w jakim sensie?
Mayer popatrzył na mnie ze współczuciem i wyszedł na taras. Saussure wyglądał na zdziwionego moją niedomyślnością.
— Był pan tu może w ogrodzie za altaną, tam gdzie poziomki?
— Owszem.
— Stoi tam drewniany stół, okrągły, nabijany na obwodzie miedzianymi ćwiekami. Zauważył go pan?
— Tak.
— Czy uważa pan za możliwe puścić na ten stół pipetką z wysoka tyle kropel wody, ile jest gwoździ, tak żeby każda kropla trafiła łepek?
— No... jeśli się dobrze przymierzyć, to czemu nie...
— A gdyby kapać na oślep to już nie?
— Oczywiście, że nie.
— Ale przecież wystarczy, proszę pana, żeby przez pięć minut padał deszcz, a każdy gwóźdź na pewno dostanie swoją kroplę wody...
— Jak to... — dopiero teraz zacząłem pojmować, do czego zmierzał.
— Tak, tak, tak! Mój pogląd jest radykalny. Zagadki nie ma w ogóle. O tym, co możliwe, decyduje moc zbioru zdarzeń. Im silniejszy zbiór, tym mniej prawdopodobne zajścia mogą w nim zachodzić."


S. Lem, "Katar"
kordian
Użytkownik
#29 - Wysłana: 27 Lut 2012 11:16:54
Odpowiedz 
O właśnie, usiadłem do tego po raz drugi i mi się podoba, na początku coś mi nie grało ale się już wciągnąłem więc jednak polecam.

Baaardzo mi się podoba opis rozmyślań automatów z AI ;)
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 25 Wrz 2012 01:47:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Hmmm... Watts napisał nowelizację gry ze - znanej i naszym Forumowiczom - serii Crysis (konkretnie Crysis 2):
http://en.wikipedia.org/wiki/Crysis_2
http://katedra.nast.pl/ksiazka/12058/Watts-Peter-C rysis-Legion/
http://www.amazon.com/Crysis-Legion-Peter-Watts/dp /0345526783

Opcje są dwie: albo wycisnął z gierczanej fabuły (będącej zresztą owocem pracy kolejnego modnego pisarza SF - R. Morgana) arcydzieło (skoro Stover umiał z SW EP III, to who knows), albo też kolejna wielka nadzieja ambitnej SF, następca Lema, etc. popadł w bezwstydną komercję.

Tak czy owak: za Treka by się wziął!
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ślepowidzenie

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!