USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / TOP 50 seriali SF
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
Autor Wiadomość
NumberOne
Użytkownik
#61 - Wysłana: 14 Kwi 2011 10:30:07
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Kultowy to takie słowo otwieracz, za którym nie przepadam. Nie odbieram popularności Picardowi. Twierdze tylko, że swój sukces zawdzięcza Kirkowi. TOS był popularny, jednak aktorzy robili się coraz starci, więc dorzucono nowych.

Istnieje całe pokolenie wychowane na TNG, które oglądając ten serial często nie miało zielonego pojęcia o istnieniu TOSa, więc tutaj się całkowicie mylisz.


mozg_kl2:
TU się musze nie zgodzić. ENTek też mimo słabych odcinków się broni. A spora ich częśc jest dużo lepsza niż odc VOYa.

Tu się zgodzę, że ENTek nie jest tak zły jak go malują.
patryk089x
Użytkownik
#62 - Wysłana: 14 Kwi 2011 10:51:28
Odpowiedz 
NumberOne:
Istnieje całe pokolenie wychowane na TNG, które oglądając ten serial często nie miało zielonego pojęcia o istnieniu TOSa, więc tutaj się całkowicie mylisz.

Co do mnie - pierwszym ST, który widziałem było TNG. Dopiero później zacząłem oglądać TOS, który mimo wszystko średnio mi podszedł. Ja dalej, z sentymentu uważam, że TNG jest najlepsze. Mi się najbardziej podoba TNG i DS9. VOY'a też przełknę.
NumberOne
Użytkownik
#63 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:01:14
Odpowiedz 
patryk089x

Moim zdaniem TNG jest najlepsze I nie mówię tego z sentymentu.
Eviva
Użytkownik
#64 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:06:19
Odpowiedz 
NumberOne:
Istnieje całe pokolenie wychowane na TNG, które oglądając ten serial często nie miało zielonego pojęcia o istnieniu TOSa, więc tutaj się całkowicie mylisz.

Cóż, ja też nie wiedziałam o istnieniu TOSa, gdy oglądałam TNG. A raczej coś mi się majaczyło, bo gdy zakładałam pierwszą kablówkę (musiałam wziąć kredyt na założenie, Boże, to były czasy ) to w przekazach testowych widziała fragment jednego z odcinków i wzięłam go za jakiś nieznany mi kawałek z "Kosmos 1999".
Jednak odkąd zobaczyłam TOS, jest moim absolutnym numer JEDEN!
Picard
Użytkownik
#65 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:37:22 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Twierdze tylko, że swój sukces zawdzięcza Kirkowi.

No, tu nie przeczę! Gdyby nie TOS nie było by Treka jako takiego i dlatego nigdy nie narzekam, że w rożnego rodzaju rankingach TOS wyprzedza TNG, jakkolwiek przepaść dzieląca te seriale w owych rankingach jest jednak stanowczo za duża.

mozg_kl2:
Nawet Q o tym mówił. Od 2007 rou jest. Gdzieś o tym czytałęm jak znajde informacje podeśle. Zresztą tak na dobra sprawę to nikt nie wie co jest kanonem a co nim nie jest. Są różne podejścia, stanowiska zmieniają się.

Na początku mojej bytności na forum wszystko było jasne: filmy i seriale za wyjątkiem rzeczonego TAS były uznawane za kanon. Od pewnego czasu jak widzę trochę się pokręciło i uważam to za spory błąd ze strony wytwórni. Nie chcemy chyba skończyć tak jak fani SW dla, których kanonem praktycznie jest wszystko chyba, że przeczy to informacją z dzieł, które z jakiś powodów są bardziej kanoniczne. Oni mają jakieś G-canon, C-canon, T-canon... jak oni się w tym wszystkim łapią?

mozg_kl2:
Póżne TNG.

OK, opinia,z którą nie w pełni się zgadzam, chociaż prawdą jest, że TNG w tamtym okresie miało tendencje spadkową, a durne odcinki pojawiały się coraz częściej.

mozg_kl2:
TU się musze nie zgodzić. ENTek też mimo słabych odcinków się broni. A spora ich częśc jest dużo lepsza niż odc VOYa. Po prostu byliśmy, jako fani zmęczeni trekiem oglądanym od prawie 20 lat. Ile można? Treka zabiła jego popularność, która przyczyniłą siędo taśmowości produkcji.

Po części prawda, ale ja jednak wole VOY - pomysł na serial był lepszy, lepsze były postacie i więcej - dobrych - odcinków zapada w pamięć. ENT był już robiony na siłę.

NumberOne:
Tu się zgodzę, że ENTek nie jest tak zły jak go malują.

Jest, jest. Kusi minie żeby założyć temat, w którym można go będzie porównać z VOY. Chyba, że taki temat już istnieje - sprawdzę.

NumberOne:
Istnieje całe pokolenie wychowane na TNG, które oglądając ten serial często nie miało zielonego pojęcia o istnieniu TOSa, więc tutaj się całkowicie mylisz.

Oj, to jest akurat miecz obosieczny. Na tej samej zasadzie ktoś może argumentować, że na filmie J.J'a chowa się całe, nowe pokolenie, które nie ma zielonego pojęcia o istnieniu pre-Abramsowego Treka, bądź też ów Trek nic go nie obchodzi. Tyle, że to nie zmienia faktu, że gdyby owe wcześniejsze Treki nie powstały, nie nakręcono by też rebootu, którym nowe pokolenie się tak zachwyć - zawdzięcza on swoje istnienie wcześniejszym produkcją.
mozg_kl2
Użytkownik
#66 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:48:57
Odpowiedz 
Madame Picard:
Ciekawe, kto teraz przebije stawkę i napisze, że upadek Star Treka zaczął się od TOS-a. Albo jeszcze lepiej, że trek zaczął się kończyć, zanim się zaczął

No czasem tak jest, że sukces dzieła jest jego pierwszym krokiem do upadku. Coś sie udało małym kosztem, a to zróbmy więcej. Jednak nie przeginajmy. Schyłek treka zaczyna się w czasach późnego TNG.

NumberOne:
Tak samo uważam za wyssane z palca twierdzenia, że Trek zaczął się kończyć na późnym TNG. Nie - TNG zaczęło się kończyć na późnym TNG, jak każdy serial z czasem. Dobrze, że je zakończono. Źle, że m.in. przez pracę nad przeciętnym filmem zakończono je tak słabym sezonem. Niemniej - nie ma to nic wspólnego z końcem Treka.

Twoje zdanie masz do niego prawo. Ja mam swoje, więc nie rozumie Twojego wyrzutu o ssaniu z palca.

NumberOne:
Istnieje całe pokolenie wychowane na TNG, które oglądając ten serial często nie miało zielonego pojęcia o istnieniu TOSa, więc tutaj się całkowicie mylisz.

Patrzysz na sprawę z perspektywy Polski, a mówimy tu o popularności treka w USA.

patryk089x:
pierwszym ST, który widziałem było TNG

Ja miałem podobnie. Później byłem w wielkim szoku a to jest coś jeszcze?

Picard:
No, tu nie przeczę!

Znowu się zgadzamy. Zaczne to zapisywać w kominie.

Picard:
Oni mają jakieś G-canon, C-canon, T-canon... jak oni się w tym wszystkim łapią?

To jest proste. Działą na takiej samej zasadzie jak hierarchia aktów prawnych. Coś jest kanonem chyba, że przeczy informacjom z filmów. Tym samym jestes zmuszony tworzyc tak, żeby nie przeczyctemu co powstało do tej pory. Trekowi by się to przydało, może nie byłoby tyle buraków.

Picard:
VOY - pomysł na serial był lepszy,

Pomysł to jedno a wykonanie to drugie.

Picard:
ENT był już robiony na siłę.

a VOY nie?
MarcinK
Użytkownik
#67 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:53:07
Odpowiedz 
mozg_kl2:
a mówimy tu o popularności treka w USA.

Czyli uważasz że ludzie którzy nie potrafią wskazać na mapie swojego kraju są lepszym przykładem niż Polacy?
mozg_kl2
Użytkownik
#68 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:55:36
Odpowiedz 
MarcinK:
Czyli uważasz że ludzie którzy nie potrafią wskazać na mapie swojego kraju są lepszym przykładem niż Polacy?

Oho widze leczymy kompleksy.
NumberOne
Użytkownik
#69 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:57:42
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Twoje zdanie masz do niego prawo. Ja mam swoje, więc nie rozumie Twojego wyrzutu o ssaniu z palca.

Mam swoje zdanie - moim zdaniem twierdzenie to jest wyssane z palca, gdyż nie znajduje żadnego uzasadnienia.

mozg_kl2:
Patrzysz na sprawę z perspektywy Polski, a mówimy tu o popularności treka w USA.

Wszędzie tak było. Fakt, że TOS był bardziej znany w USA, niż w Polsce niczego tu nie zmienia. To kwestia, powiedzmy, pokoleniowa.
patryk089x
Użytkownik
#70 - Wysłana: 14 Kwi 2011 12:57:46 - Edytowany przez: patryk089x
Odpowiedz 
Picard:
Oj, to jest akurat miecz obosieczny. Na tej samej zasadzie ktoś może argumentować, że na filmie J.J'a chowa się całe, nowe pokolenie, które nie ma zielonego pojęcia o istnieniu pre-Abramsowego Treka, bądź też ów Trek nic go nie obchodzi. Tyle, że to nie zmienia faktu, że gdyby owe wcześniejsze Treki nie powstały, nie nakręcono by też rebootu, którym nowe pokolenie się tak zachwyć - zawdzięcza on swoje istnienie wcześniejszym produkcją.

To "dzieło" Abramsa ma też swoje kolosalne znaczenie - pojawią się tacy, co go obejrzą - bo dobre sf. Jeśli im się spodoba, to istnieje szansa, że zaczną też szukać starszych ST. I być może dzięki temu powstanie kolejne pokolenie kilkunastu (-dziesięciu) młodych trekkerów, które przedłuży istnienie fanów tej serii w Polsce. Mówi się o nim - tragiczne, co chwila buraki, ale jednak dla osoby, która wcześniejszego ST nie zna, może on być świetny. Mi się osobiście podobał mimo buraków. Dlaczego ? Nie wiem. W każdym razie widzę, że właśnie dzięki niemu możemy zyskać do naszej społeczności całkiem nowych ludzi - jak widać co chwila rejestrują się nowe osoby na forum - niektóre nie miały jeszcze nic wspólnego z ST, zainteresowały się po ostatnich filmach jak NEM, ENT czy ST11. Mam np. kolegę, który ST zainteresował się po tym, jak z nudów zaczął oglądać ENT'ka gdzieś w telewizji. Na tym to właśnie polega. Być może ENTek i ST11 są już na siłę, jednak mimo wszystko są przedłużeniem tradycji zapoczątkowanej przez Gene'a Roddenberry'ego. Cóż - trzeba się cieszyć, że ST nie został jeszcze zapomniany i, być może nastąpi teraz 20-letnia przerwa, taka jak między TOSem a TNG, lecz po niej powstanie kolejny, świetny serial. Tak, w odpowiedzi na komentarze - jestem optymistą.

Mówmy dalej - jest duża rzesza osób, które, tuż po wejściu ST do Polski (blisko siebie weszły VOY na C+ i TNG...) zafascynowały się serialem. Tak powstali miłośnicy VOY'a na przykład. Jednak po poznaniu innych seriali zakochali się w nich. Tak jak mówi Eviva - zaczynała od TNG, jednak to dzięki niemu zainteresowała się reszcie ST i np. dla niej absolutnym faworytem jest TOS. Dla mnie te nowe pseudo Star Treki, obrażane przez ogromną większość fanów, mają tylko głębsze znaczenie - nie jako fajne do obejrzenia, jednak dzięki nim można poznać, zagłębić się w resztę świata wykreowanego przez Gene'a Roddenberry'ego.

NumberOne:
Wszędzie tak było. Fakt, że TOS był bardziej znany w USA, niż w Polsce niczego tu nie zmienia. To kwestia, powiedzmy, pokoleniowa.

Cóż. Tam bardzo popularny był TOS, aczkolwiek TNG mniej. Np. moja ciocia i moja dawna nauczycielka angielskiego poznały Star Treka właśnie w Stanach i same były zdziwione, że jest coś jeszcze poza TOSem, gdy im o tym powiedziałem .
Eviva
Użytkownik
#71 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:05:06
Odpowiedz 
patryk089x

W jednym masz rację - każdy trekker ma Treka, który go "stworzył": TOS, VOY, czy któryś z filmów, obojętne. Mam jednak poważne obawy, ze ci, których "stworzyło" i ciągle tworzy dzieło Abramsa, nie będą umieli docenić wcześniejszych Treków. Ci, u których dominuje zamiłowanie do abramszczyzny, nawet TNG - artystycznie najlepsze - uznają za płaskie i nudne. A do psychologicznych łamańców DS9 czy TOSu, a nawet ENT nie będą mieli głowy, bo ta warstwa ich po prostu nie obejdzie.
NumberOne
Użytkownik
#72 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:05:16 - Edytowany przez: NumberOne
Odpowiedz 
Picard:
Oj, to jest akurat miecz obosieczny. Na tej samej zasadzie ktoś może argumentować, że na filmie J.J'a chowa się całe, nowe pokolenie, które nie ma zielonego pojęcia o istnieniu pre-Abramsowego Treka, bądź też ów Trek nic go nie obchodzi.

Przecież ja nie piszę o jakości seriali. Piszę o tym, że TNG nie dlatego było popularne, że popularny był TOS, lecz było popularne, bo się ludziom podobało.

Tyle, że to nie zmienia faktu, że gdyby owe wcześniejsze Treki nie powstały, nie nakręcono by też rebootu, którym nowe pokolenie się tak zachwyć - zawdzięcza on swoje istnienie wcześniejszym produkcją.

Gdyby nie powstała Iliada i Odyseja nie powstałoby tysiące określonych książek. To fakt. Tzn. że te książki były popularne dlatego, że popularna była czy że w ogóle istniała Iliada? Oczywiście, że TNG by nie powstało, gdyby nie powstał TOS. Tyle, że w tym stwierdzeniu mówi się coś zupełnie innego, niż w zdaniu: gdyby nie powstał TOS i powstałoby TNG, to TNG nie odniosłoby sukcesu.

A tylko prawda ostatniego zdania może wieść do stwierdzenia: TNG zawdzięcza swój sukces Kirkowi (z którą to opinią dyskutowałem).

Co do ENTka - nie jest wspaniały, ale nie jest też jedną wielką pomyłką, jak niektórzy twierdzą. I bardzo źle, że został anulowany. Według mnie - wcale nie jest tak, że lepiej by nie było żadnego Treka, niż by był przeciętny Trek. Uniwersum i tak już zostało zabałaganione i tak już trudno mówić o ciągłości, kanonie itp. Ostatnio mam tu takie zdanie, że gdyby treki dalej produkowano, to w końcu ktoś by zrobił świetnego treka (może i z pominięciem kiepskich jakie się pojawiły po drodze), a tak może skończyć się to tak, że żadnego Treka już nie będzie (tak samo jak stargateów).

Dodam jeszcze, że zgadzam się z grubsza z tym, co w tym temacie napisał patryk089x. Po prostu ostatnimi dniami tę kwestię przemyślałem i mimo, iż wyczyn w postaci STXI uważam za filmową i trekową tragedię, to może wyjdzie z tego coś dobrego.
mozg_kl2
Użytkownik
#73 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:17:06
Odpowiedz 
NumberOne:
moim zdaniem twierdzenie to jest wyssane z palca, gdyż nie znajduje żadnego uzasadnienia.

Tyle, że Twoje zdanie to jedyne sprzeciw wobec mojego zdania i wrzutka o ssaniu z palca. Innymi słowy nie zgadzasz, się ze mną bo nie.

NumberOne:
Fakt, że TOS był bardziej znany w USA, niż w Polsce niczego tu nie zmienia. To kwestia, powiedzmy, pokoleniowa.

To kwestia polityki. W latach 60 w Polsce był socjalizm i nikt nie wpadłby na to, żeby sprowadzać amerykańskie seriale. Cieżko sie zatem dziwić, że TOS jest u nas nie popularny. Po prostu pierwszy trek w Polsce to TNG, tam TOS, do którego zamiłowanie przekazywano z ojca na syna. W Polsce fani TNG z lat 90, jak np ja, dzieci jeszcze nie maja.

patryk089x:
Jeśli im się spodoba, to istnieje szansa, że zaczną też szukać starszych ST.

Nie zaczną bo stwierdzą, że maja do dupy efekty i są stare.

patryk089x:
Być może ENTek i ST11

Z tym się musze zgodzić. Sa poprostu mniej kiczowate i bardziej strawe dla zwykłego widza.

NumberOne:
TNG zawdzięcza swój sukces Kirkowi

Tyle, że tak jest.
Madame Picard
Moderator
#74 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:19:49
Odpowiedz 
Coście się tak "późnego TNG" uczepili?
Moim zdaniem najlepsze chwile tego serialu to tak od 5 sezonu wzwyż...
NumberOne
Użytkownik
#75 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:26:04 - Edytowany przez: NumberOne
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Tyle, że Twoje zdanie to jedyne sprzeciw wobec mojego zdania i wrzutka o ssaniu z palca. Innymi słowy nie zgadzasz, się ze mną bo nie.

Nie moja wina, że swojego zdania nie uzasadniłeś

mozg_kl2:
To kwestia polityki. W latach 60 w Polsce był socjalizm i nikt nie wpadłby na to, żeby sprowadzać amerykańskie seriale. Cieżko sie zatem dziwić, że TOS jest u nas nie popularny. Po prostu pierwszy trek w Polsce to TNG, tam TOS, do którego zamiłowanie przekazywano z ojca na syna. W Polsce fani TNG z lat 90, jak np ja, dzieci jeszcze nie maja.

O tak, TNG oglądano tylko dlatego, że zamiłowanie do TOSa wyssano z mlekiem matki. Z pewnych przypadków (licznych, to prawda) robisz regułę i tyle. Do tej pory istnieją fani TOSa, którzy nie akceptują TNG, a już w ogóle następnych Treków. Podobnie jest zatrzęsienie osób, które cenią przede wszystkim TNG, a na TOS patrzą krzywym okiem. TNG to TNG, TOS to TOS i dla mnóstwa osób TNG jest wartością sam w sobie i zawsze był, dlatego go oglądali i oglądają, a nie dlatego, że popularny był TOS.

Rozumowanie po linii: u nas istnieje pokolenie TNG, w USA istnieje pokolenie TOSa, więc w USA nie istnieje pokolenie TNG, uważam za wadliwe logicznie. Niewątpliwie jednak - i nigdzie z tym nie dyskutowałem - TOS się przyczynił do popularności TNG.

mozg_kl2:
Tyle, że tak jest.

W Twoim małym świecie chyba

Madame Picard

No, ja bym nie powiedział, że sezon 7 był udany.
Eviva
Użytkownik
#76 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:37:53
Odpowiedz 
Madame Picard:
Coście się tak "późnego TNG" uczepili?
Moim zdaniem najlepsze chwile tego serialu to tak od 5 sezonu wzwyż...

Czyli wtedy, gdy Gene Roddeenberry, a więc jedyna osoba wiedząca, jak Star Trek ma wyglądać, już przeniósł się do aniołków?

NumberOne:
No, ja bym nie powiedział, że sezon 7 był udany.

Ja też nie. Ale widzisz, co kto lubi. Znam takich, którzy na elementarne stwierdzenie, że ENT, aczkolwiek miał swoje wielkie chwile, generalnie jest serialem bardzo nierównym pod względem jakości, ryczą i aż się zapluwają. Każda potwora znajdzie swego amatora. Widać to nie tylko po filmach, ale również po wielu pannach i mężatkach (czyli, jak powiedziała niejaka Róża, "Oni wszyscy lecą na potworne. Żebyście widzieli, do jakich muszą wracać do domu moi narzeczeni...")
Alucard87
Użytkownik
#77 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:42:56
Odpowiedz 
Eviva:
W jednym masz rację - każdy trekker ma Treka, który go "stworzył": TOS, VOY, czy któryś z filmów, obojętne.

Ja na ten przykład zacząłem od VOY, bo, wstyd przyznać, tego jednego Treka jako tako kojarzyłem z wczesnego dzieciństwa (wersja z lektorem z C+). Poszperałem w necie, znalazłem ową serię (ale pomijałem inne, myśląc, że to nie to, czego szukam), obejrzałem i chciałem więcej. Więc dorwałem kolejno TNG, DS9, ENT i filmy, w międzyczasie zarejestrowałem się tutaj ( ) i zacząłem poszerzać wiedzę o Treku, dostrzegać w nim coś więcej niż tylko rozrywkę. TOSa obejrzałem na samym końcu, i mimo, że to najkrótsza seria, oglądałem ją najdłużej. Po prostu nie mogłem wytrzymać więcej niż 1 odcinek dziennie. Całkowicie inna stylizacja, odmienne podejście do poruszanych tematów (Kirk vs. Picard, ich charaktery i metody wg. mnie odzwierciedlają dokładnie lata, w których ich serie powstawały).

Często mając chwilę wolnego, lubię sobie wrócić do Treka w ramach relaksu. I najczęściej jednak wybieram VOYa. Zdaje się, że to efekt pierwszego wrażenia.
Eviva
Użytkownik
#78 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:51:03
Odpowiedz 
Alucard87:
I najczęściej jednak wybieram VOYa.

Bo to bardzo dobry serial - z lekka klaustrofobiczny, ale taki właśnie miał być. Sama bardzo go lubię.

Alucard87:
Zdaje się, że to efekt pierwszego wrażenia.

No to ja jednak powinnam najbardziej lubić TNG, a jest on u mnie na końcu
NumberOne
Użytkownik
#79 - Wysłana: 14 Kwi 2011 13:59:06 - Edytowany przez: NumberOne
Odpowiedz 
patryk089x:
Cóż. Tam bardzo popularny był TOS, aczkolwiek TNG mniej. Np. moja ciocia i moja dawna nauczycielka angielskiego poznały Star Treka właśnie w Stanach i same były zdziwione, że jest coś jeszcze poza TOSem, gdy im o tym powiedziałem

TNG też było popularne. Np. sezon 3, według pewnych rankingów, to średnio 10 milionów widzów (gospodarstw domowych, widzów pewnie znacznie więcej), uważasz, że to mało? (porównaj sobie z innymi serialami np. współczesnym Battlestarem).

Tutaj jedna z metod mierzenia oglądalności i statystyka Treka (lepsze źródło by się przydało):

http://en.wikipedia.org/wiki/Nielsen_ratings
http://stng.36el.com/st-tng/episodes/ratings/
Picard
Użytkownik
#80 - Wysłana: 14 Kwi 2011 14:52:31 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
mozg_kl2:
To jest proste. Działą na takiej samej zasadzie jak hierarchia aktów prawnych. Coś jest kanonem chyba, że przeczy informacjom z filmów. Tym samym jestes zmuszony tworzyc tak, żeby nie przeczyctemu co powstało do tej pory. Trekowi by się to przydało, może nie byłoby tyle buraków.

W takim razie jakieś 90% EU znajduje się poza kanonem - nawet niektóre nowelizacje - bo mnóstwo tam wewnętrznych sprzeczności.

mozg_kl2:
a VOY nie?

Już trochę tak, ale nadal uważam, że sam pomysł bym lepszy niż w przypadku ENT.

patryk089x:
To "dzieło" Abramsa ma też swoje kolosalne znaczenie - pojawią się tacy, co go obejrzą - bo dobre sf.

No, kłopot w tym, że to po prostu nie jest dobry film. Zwyczajny popcorn movie, z dużą dawką akcji i fabularnych idiotyzmów. A czy zachęci swoich fanów do zapoznania się z Trekiem? Raczej zniechęci, bo jeśli oczekują po serialu tego samego co po filmie, to srodze się rozczarują. Zresztą wogóle to kwestią dyskusyjną jest sam fakt wpływu popularności ekranizacji/adaptacji, na wzrost popularność materiału źródłowego - np. ekranizacje komiksów nie przyczyniły się bynajmniej do wzrostu liczby sprzedanych komiksów.

patryk089x:
jednak mimo wszystko są przedłużeniem tradycji zapoczątkowanej przez Gene'a Roddenberry'ego.

Nie bluźnij!

NumberOne:
Przecież ja nie piszę o jakości seriali. Piszę o tym, że TNG nie dlatego było popularne, że popularny był TOS, lecz było popularne, bo się ludziom podobało.

Ja też nie pisze o jakości, tylko o tym, że wszystkie kolejne części Treka, nie istniały by bez TOS. Nic nie bierze się z próżni, a to, że nowe pokolenie, będące fanami J.J'a, nie interesuje się starymi odsłonami cyklu, nie zmiana faktu, że ich ulubiony film powstał na fali niegdysiejszej popularności swoich poprzedników.

NumberOne:
Gdyby nie powstała Iliada i Odyseja nie powstałoby tysiące określonych książek. To fakt. Tzn. że te książki były popularne dlatego, że popularna była czy że w ogóle istniała Iliada? Oczywiście, że TNG by nie powstało, gdyby nie powstał TOS. Tyle, że w tym stwierdzeniu mówi się coś zupełnie innego, niż w zdaniu: gdyby nie powstał TOS i powstałoby TNG, to TNG nie odniosłoby sukcesu.

Ja nie o sukcesie mówię, tylko o samym zaistnieniu serialu. Może się źle rozumiemy, bo ja tylko to mam na myśli: TNG powstał dzięki popularności TOS, co nie oznacza, że Picard i spółka, nie byli popularni sami przez się. Czy teraz się rozumiemy, czy nadal plotę jak potłuczony?

NumberOne:
Co do ENTka - nie jest wspaniały, ale nie jest też jedną wielką pomyłką, jak niektórzy twierdzą. I bardzo źle, że został anulowany. Według mnie - wcale nie jest tak, że lepiej by nie było żadnego Treka, niż by był przeciętny Trek. Uniwersum i tak już zostało zabałaganione i tak już trudno mówić o ciągłości, kanonie itp. Ostatnio mam tu takie zdanie, że gdyby treki dalej produkowano, to w końcu ktoś by zrobił świetnego treka (może i z pominięciem kiepskich jakie się pojawiły po drodze), a tak może skończyć się to tak, że żadnego Treka już nie będzie (tak samo jak stargateów).

Na StarGate mi zwyczajnie nie zależy więc nie będę się w jego kwestii wypowiadał, ale co do Treka... Ja jestem jednak jedną z tych osób, które domagają się od serialu jakości: ENT miewał dobre odcinki, ale były one odstępstwem od normy, a nie regułą. Trek już dawno przeskoczył przez rekina - kwestia dyskusyjna tylko kiedy? - i moim zdaniem nie ma sensu ciągnąć go na siłę. Tak kocham wizje Roddenberrego i wykreowany przezeń wszechświat, ale nawet z tych dwóch rzeczy nic się już nie ostało, więc pytam się po co?

NumberOne:
No, ja bym nie powiedział, że sezon 7 był udany.

Najlepsza była Troi zamieniająca się w żabę...

mozg_kl2:
Z tym się musze zgodzić. Sa poprostu mniej kiczowate i bardziej strawe dla zwykłego widza.

Mniej kiczowate? Z tymi wszystkimi narkotycznymi kolorkami i soczewkami świetlnymi z przypadku nowego filmu i z tym w przypadku ENT:
http://images1.wikia.nocookie.net/__cb20080330054557/memoryalpha/en/images/1/1a/Phlox_face.jpg
http://usera.imagecave.com/horatio83/NightInSickbay_Phlox.jpg
Madame Picard
Moderator
#81 - Wysłana: 14 Kwi 2011 14:56:36
Odpowiedz 
Eviva:
Czyli wtedy, gdy Gene Roddeenberry, a więc jedyna osoba wiedząca, jak Star Trek ma wyglądać, już przeniósł się do aniołków?

W sumie na to wychodzi. Już kiedyś rozmawiając z Q__ doszliśmy do wniosku, że mnie ten Trek z czasów Roddenberry'ego nie leży. Choć ja akurat lubię TOS i filmy od II do IV, ale Q__ mi scholastycznie wywiódł, że w tych akurat punktach RC jest sprzeczny z RC .
Ale tak naprawdę to jest mi obojętne, czy dany Trek powstał za życia Roddenberry'ego i czy wygląda tak, jak powinien. Liczy się dla mnie tylko to, czy jest fajny i ciekawy .
mozg_kl2
Użytkownik
#82 - Wysłana: 14 Kwi 2011 15:33:25
Odpowiedz 
NumberOne:
Nie moja wina, że swojego zdania nie uzasadniłeś

Uzasadniłem.

NumberOne:
O tak, TNG oglądano tylko dlatego, że zamiłowanie do TOSa wyssano z mlekiem matki. Z pewnych przypadków (licznych, to prawda) robisz regułę i tyle.

Z niczego nie robie regułe. Stwierdzam tylko, że w amerykańskiej kulturze masowej Star Trek jest obecny od 40 lat na masowa skale. W Polsce to pasja elitarna, wąskiej grupki "świrów".

NumberOne:
Do tej pory istnieją fani TOSa, którzy nie akceptują TNG, a już w ogóle następnych Treków. Podobnie jest zatrzęsienie osób, które cenią przede wszystkim TNG, a na TOS patrzą krzywym okiem. TNG to TNG, TOS to TOS i dla mnóstwa osób TNG jest wartością sam w sobie i zawsze był, dlatego go oglądali i oglądają, a nie dlatego, że popularny był TOS.

Bez związku z tematem.

NumberOne:
W Twoim małym świecie chyba

Nie będe się bawił w Twoje wycieczki personalne.

NumberOne:
No, ja bym nie powiedział, że sezon 7 był udany.

O tak odcinek Mask, data w poszukiwaniu mamy i rózne kwiatki. Nikt nie twierdzi, żę był peznadziejny tylko, że zaczął obnizać loty.

Eviva:
Czyli wtedy, gdy Gene Roddeenberry, a więc jedyna osoba wiedząca, jak Star Trek ma wyglądać, już przeniósł się do aniołków?

indeed

Picard:
W takim razie jakieś 90% EU znajduje się poza kanonem - nawet niektóre nowelizacje - bo mnóstwo tam wewnętrznych sprzeczności.

Przedstawiłem tylko jak wygląda to na papierze i jak powinno działać. Sam nie jestem purrystą w kwestii kanonu, raczej liberałem. Bardziej ważne dla mnie jest to, żeby cos było strawne, ciekawe i nie nudziło a mniej ile żarówek ma byc na mostku.

Picard:
Już trochę tak, ale nadal uważam, że sam pomysł bym lepszy niż w przypadku ENT.

Jak mówie, szkoda, żę na dobrym pomyśle się skończyło. Brak mu treści. Klasyczne zaczniemy a potem jakoś to będzie.

Picard:
Najlepsza była Troi zamieniająca się w żabę...

To w ramach aspektu science w treku.;)

Picard:
Mniej kiczowate?

Napewno mniej niż Gorn vs Kirk, róźne "ciekawe stroje z okresu TNG/DS9.

Madame Picard:
Ale tak naprawdę to jest mi obojętne, czy dany Trek powstał za życia Roddenberry'ego i czy wygląda tak, jak powinien. Liczy się dla mnie tylko to, czy jest fajny i ciekawy


Zapisać jako prawda objawiona numer 1.
Eviva
Użytkownik
#83 - Wysłana: 14 Kwi 2011 18:51:55
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Madame Picard:
Ale tak naprawdę to jest mi obojętne, czy dany Trek powstał za życia Roddenberry'ego i czy wygląda tak, jak powinien. Liczy się dla mnie tylko to, czy jest fajny i ciekawy


Zapisać jako prawda objawiona numer 1.

Picard! Tu oto Mistrza na Twych oczach mordują, a Ty się nie zrywasz? za fazer nie chwytasz? Za ster nie siadasz? Co się z Tobą stało, Niezłomny?
Picard
Użytkownik
#84 - Wysłana: 14 Kwi 2011 19:02:08
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Przedstawiłem tylko jak wygląda to na papierze i jak powinno działać. Sam nie jestem purrystą w kwestii kanonu, raczej liberałem. Bardziej ważne dla mnie jest to, żeby cos było strawne, ciekawe i nie nudziło a mniej ile żarówek ma byc na mostku.

No z tymi żarówkami to bez przesady - błędy większe bądź mniejsze zawsze się zdarzały, biorąc pod uwagę liczbę ludzi piszących scenariusze do ST. - ale ja lubię mieć poczucie, że oglądane przeze mnie wszystkie prezentowane mi historie dzieją się w jednym wszechświecie, a nie każda w innym.

mozg_kl2:
Jak mówie, szkoda, żę na dobrym pomyśle się skończyło. Brak mu treści. Klasyczne zaczniemy a potem jakoś to będzie.

No, niestety co do realizacji muszę przyznać Ci racje.

mozg_kl2:
To w ramach aspektu science w treku.;)

Dokładnie.

mozg_kl2:
Napewno mniej niż Gorn vs Kirk, róźne "ciekawe stroje z okresu TNG/DS9.

No, co do poziomu kiczu się nie zgodzę - wszystkie wymienione przez Ciebie rzeczy jak i zdjęcia, które Ci pokazałem, to taki sam kicz. Ten z nowych filmów i seriali jest zwyczajnie droższy, tj. pochłania więcej pieniędzy.

Eviva:
Tu oto Mistrza na Twych oczach mordują, a Ty się nie zrywasz? za fazer nie chwytasz? Za ster nie siadasz? Co się z Tobą stało, Niezłomny?

Trek bez Roddenberry'ego istnieje już bardzo długi czas. Ja nie jestem akurat zwolennikiem tzw. RC cannon, więc kopi o niego nie będę kruszył. Inna sprawa, to to czy film/serial odpowiada intencją/wizji jego twórcy. Jeśli nie to zwyczajnie nie jest to Star Trek.
Eviva
Użytkownik
#85 - Wysłana: 14 Kwi 2011 19:03:29
Odpowiedz 
I jak zawsze zostaję sama z hasłem na tarczy...
Madame Picard
Moderator
#86 - Wysłana: 14 Kwi 2011 19:11:51
Odpowiedz 
Picard:
Inna sprawa, to to czy film/serial odpowiada intencją/wizji jego twórcy. Jeśli nie to zwyczajnie nie jest to Star Trek.

Niektórzy twierdzą, że intencjom Roddenberry'ego nie odpowiada choćby militarystyczne DS9. Q__ nawet twierdził, że intencjom twórcy nie odpowiadał TOS i filmy Meyera. I właściwie Star Trekiem to jest tylk0o TMP i 4 pierwsze sezony TNG. Obawiam się, że zdania, co jest Star Trekiem, a co nie, mogą być nader podzielone. Kto lubi takie scholastyczne zabawy, niech dyskutuje .
Eviva
Użytkownik
#87 - Wysłana: 14 Kwi 2011 19:21:55
Odpowiedz 
Q_!!! Q_!!!!
Gdzieżeś, ach gdzieżeś
wianku ruciany
Gdzieżeś, lilijo Ty biała...?
NumberOne
Użytkownik
#88 - Wysłana: 14 Kwi 2011 20:13:26 - Edytowany przez: NumberOne
Odpowiedz 
Picard:
Ja też nie pisze o jakości, tylko o tym, że wszystkie kolejne części Treka, nie istniały by bez TOS. Nic nie bierze się z próżni, a to, że nowe pokolenie, będące fanami J.J'a, nie interesuje się starymi odsłonami cyklu, nie zmiana faktu, że ich ulubiony film powstał na fali niegdysiejszej popularności swoich poprzedników.

Oczywiście, że powstał na fali popularności. Czy to oznacza jednak, że należy pisać (podkreślenie moje):

Kultowy to takie słowo otwieracz, za którym nie przepadam. Nie odbieram popularności Picardowi. Twierdze tylko, że swój sukces zawdzięcza Kirkowi. TOS był popularny, jednak aktorzy robili się coraz starci, więc dorzucono nowych.

To brzmi jakby TNG tylko dlatego było popularne, że ludzie fascynowali się TOSem. Ot był wspaniały TOS, aktorzy się zestarzeli, to dano fanom nowych na odczepkę. Tak to brzmi, a jest to bzdurą.

Picard:
Ja nie o sukcesie mówię, tylko o samym zaistnieniu serialu. Może się źle rozumiemy, bo ja tylko to mam na myśli: TNG powstał dzięki popularności TOS, co nie oznacza, że Picard i spółka, nie byli popularni sami przez się. Czy teraz się rozumiemy, czy nadal plotę jak potłuczony?

Rozumiemy się, tylko widzisz, dla mnie fakt, że kontynuacja powstaje na bazie i niejako dzięki oryginałowi jest po prostu zasadą działania świata. Dlatego nie uważam, że fan TNG powinien być w jakiś sposób wdzięczny TOSowi za swój serial. Nie uważam też, że gdyby hipotetycznie TNG powstało samo z siebie, bez uprzedniego TOSa, to nie byłoby popularne.

Inna sprawa, że uważam, iż kolejne serie powinny być w duchu TNG, a nie np. ENTka. Jednak nie dlatego, że TNG i TOS to rodzice tych serii, a dlatego, że TNG i TOS to były bardzo dobre serie, a jeśli tak było, to po cholerę od tego odchodzić i dodatkowo psuć odczucie jedności świata przedstawionego. Gdyby TNG i TOS były słabymi seriami, a jakimś cudem znalazły swoją kontynuację w postaci lepszego serialu, to twierdziłbyś, że ten nowy serial zdradził ducha swoich poprzedników? Chyba nie

Więc nie chodzi tu o żadne zawdzięczanie czy niewdzięczność wobec poprzedników, lecz zwyczajnie o to, że STXI to słaby, popconrowaty film. Również o to, że jeśli już mamy w danym uniwersum seriale na poziomie i chcemy robić coś nowego w tym uniwersum, to nie powinniśmy się odcinać od tych seriali. Nie z wdzięczności - dlatego, że to w końcu kolejna produkcja z tego uniwersum (jedność świata przedstawionego jest obiektywną wartością), a odcinanie się od dobrych wzorców jest pozbawione sensu (za to poszukiwanie sposobów na odświeżenie treka, bez tego odcinania, jak najbardziej wskazane). W zasadzie chodzi więc o to, czy mamy do czynienia z rozwojem, czy z uwstecznieniem (lub wręcz destrukcją).

Picard:
Ja jestem jednak jedną z tych osób, które domagają się od serialu jakości: ENT miewał dobre odcinki, ale były one odstępstwem od normy, a nie regułą. Trek już dawno przeskoczył przez rekina - kwestia dyskusyjna tylko kiedy? - i moim zdaniem nie ma sensu ciągnąć go na siłę. Tak kocham wizje Roddenberrego i wykreowany przezeń wszechświat, ale nawet z tych dwóch rzeczy nic się już nie ostało, więc pytam się po co?

Widzisz, a ja lubię sobie nawet pooglądać ENTka, by chociaż część tego klimatu móc odczuwać w dalszych przygodach. Tym bardziej, że trafiają się naprawdę dobre odcinki (więc dostajemy nawet czasem pewną zamkniętą całość na poziomie). Pytasz: po co? Także po to, że najważniejszą rzeczą i jedyną nadzieją na to, iż kiedyś powstanie serial na miarę TNG w uniwersum ST jest to, że Trek będzie nadal żył w umysłach ludzi.

Wbrew temu co piszesz w dyskusji, są ludzie, którzy przez ENTka, czy STXI zapalili się do ST w ogóle i docenili stare serie. Spotyka się takie głosy dość często. I nawet jeśli najnowszy serial ST będzie zbyt w klimacie STXI, to nie znaczy, że ktoś z jajem nie weźmie się kiedyś za Treka i nie stwierdzi: wróćmy do korzeni, to były naprawdę wspaniałe serie. Pokolenia i gusta się zmieniają, nawracają itp. Chodzi o to, by w świadomości ludzi istniało coś takiego jak ST.
NumberOne
Użytkownik
#89 - Wysłana: 14 Kwi 2011 21:17:34 - Edytowany przez: NumberOne
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Uzasadniłem.

Gdzie? Gdzie uzasadniłeś, że początkiem końca Treka były ostatnie sezony TNG?

Z niczego nie robie regułe. Stwierdzam tylko, że w amerykańskiej kulturze masowej Star Trek jest obecny od 40 lat na masowa skale. W Polsce to pasja elitarna, wąskiej grupki "świrów".

I z tego powodu, że ST jest obecne w kulturze USA od wielu dekad, TNG, cytuję: zawdzięcza swój sukces Kirkowi?

Bez związku z tematem.

Przeciwnie, z bardzo dużym związkiem. Pokazuje to bowiem, że wielu fanów TOSu nie zaakceptowało TNG, a wielu fanów TNG jest nimi nie ze względu na uprzednią fascynację TOSem. Innymi słowy, że istnieje baza fanów TNG, która jest fanami TNG, to był ich serial, na nim się wychowali i jego od początku najbardziej cenią.

Nie będe się bawił w Twoje wycieczki personalne.

Ok. Sorry.

O tak odcinek Mask, data w poszukiwaniu mamy i rózne kwiatki. Nikt nie twierdzi, żę był peznadziejny tylko, że zaczął obnizać loty.

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem - że NIE był udany. To jednak nie oznacza, że TNG (ostatnie sezony) było początkiem upadku ST. Każdy serial ma słabsze sezony, większość pod koniec chyli się ku upadkowi. TNG zakończono zaraz gdy to w nim nastąpiło. Pewnie by zresztą nawet jeszcze w 7 sezonie nie nastąpiło, gdyby nie idiotyzm w postaci położenia większej uwagi na kręcony film (który mało kogo teraz obchodzi), niż na ostatni sezon serialu.

W każdym razie - obniżenie lotów serialu, to nie jest to samo co początek upadku uniwersum. Początek upadku uniwersum to miejsce, w którym świadomie wprowadza się koncepcje, które z tym uniwersum nie mają wiele, lub zgoła nic wspólnego, w którym nagminnie i z premedytacją psuje się wizję uniwersum i olewa widzów, w którym zaczyna się odcinanie kuponików. To jest znak upadku. A nie parę słabych odcinków ostatniego sezonu świetnej serii (które każdy postrzegał i postrzega jako anomalię; problemem jest kiedy anomalię widzi się jako normę).

I w tym sensie to VOYa należy uznać za początek upadku - bo chociaż serial miał swoje momenty, to nagminnie łamał ustalone (również we własnych założeniach) zasady, wypaczał wizje z poprzednich serii, powielał w nieskończoność wyeksploatowane już pomysły itp. Co - zaznaczę - nie oznacza, że nie lubię VOYa oglądać. Ma swoje zalety.

Zresztą pewne motywy w DS9 uważam za bardziej spaczone, niż cokolwiek w VOY'u. Owszem - DS9 było całkiem zmyślną koncepcją na odświeżenie Treka, gorzej jednak, imho, z wykonaniem.
patryk089x
Użytkownik
#90 - Wysłana: 14 Kwi 2011 21:34:40
Odpowiedz 
Picard:
No, kłopot w tym, że to po prostu nie jest dobry film. Zwyczajny popcorn movie, z dużą dawką akcji i fabularnych idiotyzmów. A czy zachęci swoich fanów do zapoznania się z Trekiem? Raczej zniechęci, bo jeśli oczekują po serialu tego samego co po filmie, to srodze się rozczarują. Zresztą wogóle to kwestią dyskusyjną jest sam fakt wpływu popularności ekranizacji/adaptacji, na wzrost popularność materiału źródłowego - np. ekranizacje komiksów nie przyczyniły się bynajmniej do wzrostu liczby sprzedanych komiksów.

No i właśnie takie Popcorn movie jest gatunkiem najlepiej trafiającym do przeciętnego widza, nie mające wcześniej styczności z ST ! Istnieje, niewielka bo niewielka szansa, że mimo wszystko znajdzie on swoich fanów, a oni zainteresują się także wcześniejszymi serialami ! Właśnie czasami dzięki takim potworkom udaje się przedłużyć tradycję fanowania danemu serialowi, nawet, gdy pokolenie jego twórców już odejdzie. Taka jest prawda mimo, że filmu Abramsa mistrzowskim nazwać nie można.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / TOP 50 seriali SF

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!