USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Diuna - czyli nuda, nuda... o, Picard!
 Strona:  ««  1  2  3  4  5 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#121 - Wysłana: 10 Mar 2019 16:57:38 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Nie dogadamy się Villeneuve to wg mnie auteur pierwszej wody

Bo chyba inny kontekst przyjmujemy. Ty mówisz o jego dorobku w ogóle (ten, zgoda, jest niezły), ja o dorobku SF (który odbija na plus od średniej, zwłaszcza obecnej średniej, ale dziełom mistrzów gatunku - jeszcze? - po piętach nie depcze, nie mówiąc o wyprzedzaniu). Inna sprawa, że jak poza SF wychodzimy, to kontekstualnie pan V. ze swoim dorobkiem jeszcze bardziej maleje, bo poza Kubrickiem i Tarkowskim, którzy poza innymi arcydziełami kręcili i arcydzieła SF, dochodzą Bergman, Fellini i paru innych, w tym Lynch, który poza kinem gatunkowym dokonał więcej.

USS Bij:
ja widzę właśnie Jamesa Camerona, którego najlepszy film nakręcono za niego, w sposób, w który Cameron nie dałby rady choćby wyszedł z siebie...

Cameron to trochę inna bajka. Przywołałem go tu ze względu na ścisłość wyobraźni, która przydaje się przy kręceniu SF. To jest zupełnie inna kategoria wagowa. Ponieważ używałem słowa rzemieślnik w dwu trochę odmiennych znaczeniach, doprecyzuję: Villeneuve'a liczyłbym do obiecujących czeladników kina z ambicjami*, J.C. stanowił swego czasu arcymistrza w klasie rzemieślniczej, nastawionej na produkcję rozrywki. To, że wymieniałem ich jednym tchem wynika ze specyfiki kina SF, w którym rozrywka bytuje na równych prawach z artyzmem, i bywa tak, że w różnych rankingach Lucas potrafi wygrać z Tarkowskim, na co poza SF nie miałby szans.
(Przy czym jednak nie ma co kryć, że w ramach owych specyficznych SF-owych kryteriów ze dwa-trzy najlepsze filmy J.C. przedłożyłbym wysoce nad dotychczasowe fantastycznonaukowe produkcje D.V.)

* Acz boję się, że jak mu Hollywood kręgosłup przetrąci na obiecankach się skończy.

USS Bij:
Ale tutaj była to raczej decyzja biznesowa - miał być jeden film, a tempo pierwszej połowy wyraźnie sugerowało minimum 2, a najlepiej trylogię. Włoch tupnął nóżką to zmontowali w jeden.

Zgoda, zgoda... Niemniej... siła lynchowego obrazu (i kostiumów/dekoracji) powoduje, że broni się mimo to.
USS Bij
Użytkownik
#122 - Wysłana: 10 Mar 2019 17:59:29
Odpowiedz 
Q__:
Bo chyba inny kontekst przyjmujemy. Ty mówisz o jego dorobku w ogóle (ten, zgoda, jest niezły), ja o dorobku SF (który odbija na plus od średniej, zwłaszcza obecnej średniej, ale dziełom mistrzów gatunku - jeszcze? - po piętach nie depcze, nie mówiąc o wyprzedzaniu). Inna sprawa, że jak poza SF wychodzimy, to kontekstualnie pan V. ze swoim dorobkiem jeszcze bardziej maleje, bo poza Kubrickiem i Tarkowskim, którzy poza innymi arcydziełami kręcili i arcydzieła SF, dochodzą Bergman, Fellini i paru innych, w tym Lynch, który poza kinem gatunkowym dokonał więcej.

Przecież i Kubrick przy Tarkowskim wygląda jak przypadkowy inżynier z nerwicą natręctw, nie filmowiec... No i jakakolwiek dyskusja przestaje mieć sens jeśli za wyznacznik 'zaledwie' dobrego filmu przyjmiemy np. Siódmą pieczęć czy średniej klasy Bressona. No można i tak, ale... dlaczego i po co?

Ale mam wrażenie, że tak naprawdę spieramy się tutaj o odmienność indywidualnych systemów klasyfikacji ;) Tarkowskiemu nie przypisuję klasy, bo nie wiem co miałbym na jego temat powiedzieć. Rozdziawiam gębę ilekroć obcuję i na tym poprzestaję. Jak wspomniałem - w przeciwnym wypadku ciężko byłoby dyskutować o filmie, choć znam i takich osobników, którzy widzieli kilka dzieł na krzyż i twierdzą, że więcej już nie muszą, że nudno, nie warto, kino umarło itp, itd.

Q__:
Cameron to trochę inna bajka. Przywołałem go tu ze względu na ścisłość wyobraźni, która przydaje się przy kręceniu SF. To jest zupełnie inna kategoria wagowa. Ponieważ używałem słowa rzemieślnik w dwu trochę odmiennych znaczeniach, doprecyzuję: Villeneuve'a liczyłbym do obiecujących czeladników kina z ambicjami*, J.C. stanowił swego czasu arcymistrza w klasie rzemieślniczej, nastawionej na produkcję rozrywki.

Im więcej oglądam tym w mniejszym poważaniu trzymam Camerona. Kręci filmy precyzyjne (i precyzyjnie), ale też celowo ograniczone. Nie sztuka... (pun intended ).

Q__:
To, że wymieniałem ich jednym tchem wynika ze specyfiki kina SF, w którym rozrywka bytuje na równych prawach z artyzmem

To nie specyfika sf tylko cecha filmu w ogóle. Sztuka, rzemiosło i biznes są nierozłączne w tym medium, choć nie zawsze jest zależność łatwa do pogodzenia. Jak sobie wymieszasz taki film dostaniesz - może to być Star Wars, może to być irańskie niskobudżetowe polityczne sf, którego w kinach nie zobaczysz, bo pies z kulawą nogą się nim nie zainteresuje. Pogląd jakoby jakiekolwiek kino koniecznie miało na celu rozrywkę w jakimkolwiek stopniu to niezdrowy amerykański konstrukt.

Q__:
* Acz boję się, że jak mu Hollywood kręgosłup przetrąci na obiecankach się skończy.

Zobaczymy po Dune. Na tym etapie wątpię i raczej tylko katastrofalne box office mogłoby cokolwiek zmienić (a spodziewam się raczej umiarkowanego underperformance). BR2049 odrobiło budżet produkcji, ale raczej nie marketing, a współpraca Alcon z reżyserem trwa w najlepsze.

Q__:
Zgoda, zgoda... Niemniej... siła lynchowego obrazu (i kostiumów/dekoracji) powoduje, że broni się mimo to.

Zgadzam się, ale tylko do wspomnianego przeze mnie punktu. De Laurentiis poderżnął Dune gardło, za aprobatą Lyncha zresztą (z czego Lynch dumny nie był, o czym też publicznie opowiadał).
Q__
Moderator
#123 - Wysłana: 10 Mar 2019 19:08:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Przecież i Kubrick przy Tarkowskim wygląda jak przypadkowy inżynier z nerwicą natręctw, nie filmowiec...

No, tu już dochodzimy do zajdlowskiego odkrycia, że i Nadzerowców da się jeszcze klasyfikować.

USS Bij:
No i jakakolwiek dyskusja przestaje mieć sens jeśli za wyznacznik 'zaledwie' dobrego filmu przyjmiemy np. Siódmą pieczęć czy średniej klasy Bressona. No można i tak, ale... dlaczego i po co?

Bo od lat mam głód arcydzieła SF (co tam ostatnio bezsprzecznie błyszczało - mniejsza o to w której kategorii? chyba* pierwszy "Matrix", mimo wielostronnej wtórności i durnot typu wątku bateryjkowego, bo już nawet "Moon" z "Primerem" były trochę z braku laku), a Villeneuve - jak dotąd? - mi go nie zaspokoił. Dlatego się złoszczę i upieram przy trzymaniu poprzeczki wysoko.

* Bo też nie ręczę w stu procentach za jego ponadczasowość...

USS Bij:
Im więcej oglądam tym w mniejszym poważaniu trzymam Camerona. Kręci filmy precyzyjne (i precyzyjnie), ale też celowo ograniczone. Nie sztuka... (pun intended ).

A ja jednak uważam, że w swojej kategorii uczciwie sobie wywalczył pozycję. Inna sprawa, że od dawna nie kręci nic, co by było godne uwagi.

USS Bij:
Pogląd jakoby jakiekolwiek kino koniecznie miało na celu rozrywkę w jakimkolwiek stopniu to niezdrowy amerykański konstrukt.

Który przekłada się na amerykańskie kryteria recenzowania, które często nas śmieszą/irytują (a które mają, niestety, wpływ i m.in. na kształt ST).

USS Bij:
Zobaczymy po Dune. Na tym etapie wątpię i raczej tylko katastrofalne box office mogłoby cokolwiek zmienić (a spodziewam się raczej umiarkowanego underperformance). BR2049 odrobiło budżet produkcji, ale raczej nie marketing, a współpraca Alcon z reżyserem trwa w najlepsze.

Mam wrażenie, że wtłaczają go właśnie w szufladkę ambitniejszego rzemiosła (czy też artyzmu klasy B) SF, to jest ma taśmowo robić filmy, które niekoniecznie zarobią (co ma być gwarancją ich artystycznego poziomu), ale dobrze pójdą na festiwalach, krytyka pochwali i fani ambitniejszej SF z braku laku łykną. Z tym, że to mogą być miłe złego początki, bo przecież Nolan i Jones skończyli jako dostawcy ładniej opakowanej papki. To samo Cuarón, przynajmniej na poletku SF (czym innym "Grawitacja" była?).

USS Bij:
Zgadzam się, ale tylko do wspomnianego przeze mnie punktu. De Laurentiis poderżnął Dune gardło

Druga połowa w/w filmu to jednak zombiak dość żywotny (bo wciąż ładne sceny/motywy miewa).
MarcinK
Użytkownik
#124 - Wysłana: 11 Mar 2019 06:39:54
Odpowiedz 
Q__:
co tam ostatnio bezsprzecznie

Logan
Q__
Moderator
#125 - Wysłana: 11 Mar 2019 15:05:55
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Logan

"Logan" - pomijając już fakt, że różnimy się nieco w jego ocenach - nie da się jednoznacznie zakwalifikować jako SF.
Q__
Moderator
#126 - Wysłana: 27 Wrz 2019 20:18:45
Odpowiedz 
O broni i walce w świecie Diuny:
https://www.youtube.com/watch?v=__0kPpVkjuw
Seybr
Użytkownik
#127 - Wysłana: 27 Lis 2019 08:59:22
Odpowiedz 
Wow jeżeli to prawda, nie ma czarnych i tylko jeden azjata.

https://demotywatory.pl/4960306/Obsada-nowej-ekran izacji-Diuny-daje-duze-nadzieje

Jason Momoa ma swoje 5 minut. Aquaman, serial See i nowa Diuna.

Polecam serial See, początkowo byłem sceptycznie nastawiony na pomysł serialu. Oglądam na bieżąco, dobrze wykonany serial.
Dragon
Użytkownik
#128 - Wysłana: 27 Lis 2019 11:50:55
Odpowiedz 
Seybr:
nie ma czarnych

Właściwie o jest, a raczej połowa.
Q__
Moderator
#129 - Wysłana: 27 Lis 2019 12:29:27
Odpowiedz 
Seybr

Seybr:
Wow jeżeli to prawda

Niby odważny ruch, bo wbrew modzie, ale czy kolor skóry aktora jest wyznacznikiem jakości fabuły?
MarcinK
Użytkownik
#130 - Wysłana: 27 Lis 2019 14:20:45
Odpowiedz 
Poznaję tylko Ronana z SGA i tego napakowego zbereźnika ze Strażników Galaktyki
Dragon
Użytkownik
#131 - Wysłana: 27 Lis 2019 14:27:36
Odpowiedz 
Q__:
Niby odważny ruch, bo wbrew modzie, ale czy kolor skóry aktora jest wyznacznikiem jakości fabuły?

W tej chwili to mimowolnie jest wyznacznik. Dzięki wytwórnią i trendom które brzmiały "mamy do zrobienia limit murzynów czy sie nadają czy nie" mieliśmy filmy gdzie ważniejsze od umiejętności aktora. Wiec naturalnie ludzie już powoli podchodzą do takich ruchów nieufnie i z obawami (słusznymi lub nie).
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 27 Lis 2019 15:10:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
Dzięki wytwórnią i trendom które brzmiały "mamy do zrobienia limit murzynów czy sie nadają czy nie" mieliśmy filmy gdzie ważniejsze od umiejętności aktora.

Żeby to było takie proste... W większości obecnych amerykańskich blockbusterów i produkcji pokrewnych nie przywiązuje się szczególnej wagi do jakości aktorstwa (które w najlepszym wypadku jest b. neutralne, nijakie, w najgorszym złe i przedramatyzowane)*. Jeśli ktoś gra tam dobrze (że wymienię Downey'a juniora jako sztandarowy przykład, a znacznie ciszej naszych Isaacsa z Mountem), to niejako z własnej inicjatywy, i tylko dlatego, że reżyserzy/scenarzyści/producenci mu w tym nie przeszkadzają.

* I nie ma to wielkiego związku z modą na parytety nawet, choć zbiega się z nią w czasie.
kaimada
Użytkownik
#133 - Wysłana: 27 Lis 2019 15:13:14
Odpowiedz 
MarcinK:
Poznaję tylko Ronana z SGA i tego napakowego zbereźnika ze Strażników Galaktyki

Po pierwsze Ronona ;)
Po drugie - naprawdę? Lecę z pamięci:
Chamalet - Król
Ferguson - Mission Impossible
Zendaya - Spiderman
Isaacs - Gwiezdne Wojny
Skarsgaard - Czarnobyl
Rampling - Broadchurch
Bardem - Skyfall
Brolin - Deadpool, Sicario, Avengersi
MarcinK
Użytkownik
#134 - Wysłana: 27 Lis 2019 18:02:03
Odpowiedz 
Laski z Bumblebee też poza filmem nie rozpoznałbym
Seybr
Użytkownik
#135 - Wysłana: 27 Lis 2019 18:32:26
Odpowiedz 
Q__:
Niby odważny ruch, bo wbrew modzie,

I dobrze, bo pakowanie na siłę aktorów innego koloru skóry uważam za śmieszne. Bo tak jest poprawnie politycznie. Taa rudy ciemno skóry azjata, ideał dla tęczy.

Q__:
ale czy kolor skóry aktora jest wyznacznikiem jakości fabuły?

Jasne że nie, ale Bond był biały i niech tak pozostanie. Ok wyjątkiem od reguły jest Morgan Freeman grającego Reda.
MarcinK
Użytkownik
#136 - Wysłana: 27 Lis 2019 18:34:44
Odpowiedz 
Seybr:
Jasne że nie, ale Bond był biały i niech tak pozostanie. Ok wyjątkiem od reguły jest Morgan Freeman grającego Reda.

Nick Fury, nie zapominaj o Nicku Fury
Seybr
Użytkownik
#137 - Wysłana: 27 Lis 2019 19:05:03
Odpowiedz 
MarcinK

Powiesz ten murzyn wiadomo o kogo chodzi, Samuel hheheh.
Q__
Moderator
#138 - Wysłana: 27 Lis 2019 20:14:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Seybr:
I dobrze, bo pakowanie na siłę aktorów innego koloru skóry uważam za śmieszne

Aczkolwiek z "Diuną" jest ten problem, że - na rozum biorąc - w tak dalekiej przyszłości wszyscy powinni już dawno stanowić dokumentne rasowe mieszanki (mówiąc językiem bazującym na założeniu, że pojęcie ras ludzkich ma sens).
MarcinK
Użytkownik
#139 - Wysłana: 28 Lis 2019 07:48:38
Odpowiedz 
Q__
Chyba że w strumieniu dziejów wielokrotnie do władzy dochodzili zatwardzili rasiści pokroju nowych Adolfów i Jarków
Seybr
Użytkownik
#140 - Wysłana: 28 Lis 2019 18:37:21 - Edytowany przez: Seybr
Odpowiedz 
Q__

A pan pomyślał że mogło dojść do wojny rasowej ? Ja się tylko czepiam tak dla zasady a nie bo rasista itp. Czepiam się faktu, od tak aby się czepić. W nowej grze SW jest rudy Jedi haha.
Q__
Moderator
#141 - Wysłana: 28 Lis 2019 19:00:32
Odpowiedz 
Seybr

Seybr:
A pan pomyślał że mogło dojść do wojny rasowej ?

Wiem, że "Diuna" to zasadniczo pesymistyczna wizja przeszłości, ale żeby aż tak?

Seybr:
W nowej grze SW jest rudy Jedi haha.

Sugerujesz, że to (zamaskowany) Harkonnen?
MarcinK
Użytkownik
#142 - Wysłana: 29 Lis 2019 07:17:17
Odpowiedz 
Q__:
Wiem, że "Diuna" to zasadniczo pesymistyczna wizja przeszłości, ale żeby aż tak?

Pamiętaj że Beast Wars to pozytywna wizja w której Autoboty wygrały a potomkowie Decepticonów to obywatele czwartej kategorii (w niektórych uniwersach po śmierci Megatrona robili czystki, więc nie jest tak źle)
Q__
Moderator
#143 - Wysłana: 29 Lis 2019 11:57:13
Odpowiedz 
MarcinK

Jak widać definicje pozytywności mogą być b. różne (tu zaraz kojarzy mi się casting na sobowtóra Hitlera z Halo Hans!, a konkretniej wypowiedzi jego uczestników).
 Strona:  ««  1  2  3  4  5 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Diuna - czyli nuda, nuda... o, Picard!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!