USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Diuna - czyli nuda, nuda... o, Picard!
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#61 - Wysłana: 16 Kwi 2011 20:15:26
Odpowiedz 
TSan:
Te obajwy u nas w szkole są typowe dla przeziębienia lub zdenerwowania...

Ale nie wtedy, gdy występują stale.
TSan
Użytkownik
#62 - Wysłana: 16 Kwi 2011 20:17:52
Odpowiedz 
Eviva

Owszem, nikt nie odsyła do psychologa.
Eviva
Użytkownik
#63 - Wysłana: 16 Kwi 2011 20:22:59
Odpowiedz 
TSan

Cóż, może moi pacjenci mieli bardziej upierdliwych rodziców, co to nie chcieli przejść nad tym do porządku dziennego. Nie wiem. Mówię tylko, co było. A że jestem osobą gadatliwą oraz interaktywną, zazwyczaj pogadałam sobie z takim delikwentem. Każdy opowiadał cuda o swej budzie, gdyby 1/4 z tego była prawdą, wszystkie te szkoły należało by zamknąć, a nauczycieli zapędzić do kopania rowów.
TSan
Użytkownik
#64 - Wysłana: 16 Kwi 2011 20:29:58
Odpowiedz 
Eviva

U nas to akurat prawda, ręczę za to. Rodzice może nie tyle co nie są upierdliwi, ale zbyt zapracowani żeby zwrócić uwagę. Np. u mnie w klasie tylko jeden rodzic u 4 osób (w klasie jest 26) nie pracuje, czyli siedzi w domu.

Eviva:
wszystkie te szkoły należało by zamknąć, a nauczycieli zapędzić do kopania rowów.

Są nauczyciele źli, ale są i tacy normalni, zaangażowani w pracę z uczniami. Teoretycznie można ich podzielić na kasty.
Eviva
Użytkownik
#65 - Wysłana: 16 Kwi 2011 20:50:12
Odpowiedz 
TSan

Wiem. Napisałam tylko, jak to wyglądało w opowiadaniu moich pacjentów.
mozg_kl2
Użytkownik
#66 - Wysłana: 18 Kwi 2011 14:31:22
Odpowiedz 
NumberOne:
Chyba sobie sprawy nie zdajesz jak powierzchownie niektórzy czytają książki

Za lenistwo innych ja nie odpowiadam. Sam czytam sporo. Znajomi zawsze sie śmieją, że każdy grosz przeznaczam na ksiązki.
kordian
Użytkownik
#67 - Wysłana: 22 Kwi 2011 22:21:56
Odpowiedz 
Książki nie lubię, serial beznadziejny.

Film genialny!!
Uwielbiam go
ortkaj
Użytkownik
#68 - Wysłana: 27 Kwi 2011 20:55:04
Odpowiedz 
kordian
Tylko "Diuny" czy całej sagi "Kroniki Diuny"

Że film jest smakowity po którymś obejrzeniu to się zgadzam
Eviva
Użytkownik
#69 - Wysłana: 27 Kwi 2011 21:13:42
Odpowiedz 
ortkaj
kordian

Są tacy, co lubią brie i tacy, którym się zwraca na sam zapach. To samo dotyczy filmów lub książek. Nie ma co się sprzeczać - jestem pewna, że gdybym pokazała Wam mój ulubiony film (właściwie serial) to najpierw pęklibyście ze śmiechu, a potem kazalibyście mi iść do psychiatry
kordian
Użytkownik
#70 - Wysłana: 28 Kwi 2011 18:22:23
Odpowiedz 
a jaki to?

i dlatego aj zawsze piszę subiektywnie, znaczy według mnie. innym się może coś podobać lub nie podobać, ich sprawa ;)
Eviva
Użytkownik
#71 - Wysłana: 28 Kwi 2011 18:37:14
Odpowiedz 
kordian

I tak go nie znasz. Gotowam się założyć, że powstał dobrze przed Twoim pojawieniem się na tym nie najlepszym ze światów.
mozg_kl2
Użytkownik
#72 - Wysłana: 30 Kwi 2011 18:08:00
Odpowiedz 
Apropo diuny to 25 maja wyjdzie nakłądem Rebisu, pierwszy raz po polsku, Paul z diuny. 1 tom tertalogii Bohaterowie Diuny autorstwa Herbert/Anderson.
Madame Picard
Moderator
#73 - Wysłana: 8 Lip 2011 20:14:54 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Nie oglądałam jeszcze tego filmu, ale wreszcie udało mi się przeczytać tę słynną książkę (a dokładniej: odsłuchać, bo korzystałam z audiobooka). Ciekawa jestem tego filmu, choćby dlatego, że trudno mi było wyobrazić sobie pewne elementy fabuły, ale jak czytam Wasze opinie, to mam jak najgorsze przeczucia .

Sama książka budzi mieszane uczucia. Najpierw byłam zadziwiona, że ktoś tu pisał, że jest nudna (wprawdzie o filmie, ale jednak). Na początku bardzo wciągnęła mnie akcja, wartka i ciekawa. Niestety tak było mniej więcej do najazdu Harkonnenów, a potem zaczęło się wlec, dosłownie. Paul i Jessica idą i idą i idą i idą... i idą...... i idą, aż można stracić nadzieję, że gdzieś w końcu dojdą. I niestety akcja już nie odzyskuje początkowego tempa i polotu.

Niewątpliwie największą zaletą książki jest rewelacyjnie sugestywne przedstawienie pustynnego świata oraz kultury związanych z nim Fremenów. W moim przypadku wrażenie potęgowało to, że czytałam (słuchałam) książkę na Wyspach Kanaryjskich, gdzie jeszcze całkiem niedawno były ogromne problemy z wodą. Na przykład na Lanzarote nie ma żadnych źródeł wody, deszcz pada kilkanaście dni w roku, mieszkańcy radzili sobie tak, że zbierali tę deszczówkę i żyli nią przez cały rok, poza tym do podlewania roślin (na Lanzarote uprawia się winorośl) używali rosy. I tak dopóki nie wymyślono technik odsalania wody morskiej. Naprawdę, właściwa lektura na właściwym miejscu.

Bardzo podobało mi się pomieszanie elementów fantasy i sf, trochę jak w Gwiezdnych Wojnach. To fajne o tyle, źe idzie wbrew potocznym przekonaniom, że rozwój technologiczny musi łączyć się z rozwojem liberalizmu i egalitaryzmu. Otóż nie musi. Może mu towarzyszyć czysto feudalna struktura społeczna, tak jak było to właśnie przedstawione w Diunie. Najbardziej podoba mi się jednak, że te niby magiczne elementy w książce próbuje się przynajmniej tłumaczyć naukowo. Bene Gesserit nie mają zdolności magicznych, tylko psychologiczne. Mentaci to nie jasnowidze, tylko ludzie wyszkoleni w logicznym kojarzeniu faktów. Niestety autor nie jest tu do końca konsekwentny (albo ja coś źle zrozumiałam), bo tych proroczych zdolności Paula nie tłumaczy się w żaden sposób. Niby to takie przewidywanie prawdopodobieństwa różnych zdarzeń, ale jakim cudem "widzi" w tych swoich wizjach ludzi i sytuacje, których jeszcze nie widział? Skąd wie, co się dzieje w miejscach, gdzie go nie ma? Czy przyszłość jest w końcu "ciągle w ruchu" czy jest ustalona i podana Paulowi? Zresztą wielokrotnie podkreśla się, że nie chodzi tu o telepatię ani żadne takie cuda, a jednak nie wiadomo, w jaki sposób niektóre postacie są w stanie nawiązać ze sobą coś w rodzaju wolkańskiego mind-meld. Paul widzi wszystko i jeszcze więcej, ale nie wie, że Guerney zaatakował jego matkę i dlaczego.

I tu dochodzimy do najsłabszego elementu książki, jakim są rozwlekłe i bełkotliwe opisy wewnętrznych przeżyć postaci. Towarzyszą temu jakieś pseudofilozoficzne rozważania o życiu. I tutaj ta fraza, za którą mi się kiedyś oberwało: "pieprzenie o niczym" pasuje jak ulał. Ta książka jest tak dobra, że nie musi się posiłkować jakimiś dętymi pseudomądrymi relacjami z głębin jestestwa bohaterów. Moim zdaniem, gdyby wywalić większość tego ple-ple, książka by tylko zyskała.

I na koniec coś, co według mnie jest absolutnym hitem: lady Jessica. Znakomicie skonstruowana postać, która łączy w sobie intelekt, pozycję, elegancję, sex-appeal, odwagę, cudowną kobiecą wrażliwość, czułość matki, dostojeństwo damy, atrakcyjność kochanki i wreszcie mądrość żony, którą nie była. Taka właśnie chcę być, jak będę duża .
ortkaj
Użytkownik
#74 - Wysłana: 8 Lip 2011 20:40:38
Odpowiedz 
Madame Picard:
I tu dochodzimy do najsłabszego elementu książki, jakim są rozwlekłe i bełkotliwe opisy wewnętrznych przeżyć postaci. Towarzyszą temu jakieś pseudofilozoficzne rozważania o życiu. I tutaj ta fraza, za którą mi się kiedyś oberwało: "pieprzenie o niczym" pasuje jak ulał. Ta książka jest tak dobra, że nie musi się posiłkować jakimiś dętymi pseudomądrymi relacjami z głębin jestestwa bohaterów. Moim zdaniem, gdyby wywalić większość tego ple-ple, książka by tylko zyskała.

I dlatego pewnie wystąpiły trudności w filmowaniu ( na przykład myślowych pojedynków Bene Gesserit). Jak się później okazało próby sfilmowania wewnętrznych rozterek bohaterów były najgorsza częścią filmu.

W dalszych częściach Diuny wizji, psychicznych zdolności oraz kombinatoryki polityczno - genetycznej jest znacznie więcej
Eviva
Użytkownik
#75 - Wysłana: 8 Lip 2011 20:57:50
Odpowiedz 
Długie opisy przeżyć wewnętrznych są nie mniej nudne i beznadziejne niż opisy przyrody. Ale o ile przyrodę da się sfilmować, o tyle wewnętrznych rozterek bohatera już nie, chyba że się zdecydujemy na ponure recytacje zza planu - chwyt, którego nienawidzę!
The_D
Użytkownik
#76 - Wysłana: 8 Lip 2011 20:59:30
Odpowiedz 
Madame Picard:
świata oraz kultury związanych z nim Fremenów

Widzę, że audiobook na podstawie "klasycznego" przekładu

Madame Picard:
ale jakim cudem "widzi" w tych swoich wizjach ludzi i sytuacje, których jeszcze nie widział? Skąd wie, co się dzieje w miejscach, gdzie go nie ma?

No właśnie cudem, genetyczno - przyprawowym. Niektóre elementy dość płynnie łączą się z obiema konwencjami. Jeżeli doświadczony mag wyczuwa u adepta wysoki poziom many to mamy fantasy, jeżeli rządowi agenci zmierzą na skanerze wysoki poziom pola psi to science-fiction ;)

Madame Picard:
Czy przyszłość jest w końcu "ciągle w ruchu" czy jest ustalona i podana Paulowi?

Tego chyba sam Paul nie wie i jest to siłą napędową w końcowej fazie powieści i kolejnej części. Czy przeróżne odgałęzienia, które widzi to możliwości, które mogą się stać czy to tylko cienie i widma zasłaniające widok tej jednej prawdziwej.
ortkaj
Użytkownik
#77 - Wysłana: 8 Lip 2011 21:06:37
Odpowiedz 
Eviva
Eviva:
o tyle wewnętrznych rozterek bohatera już nie, chyba że się zdecydujemy na ponure recytacje zza planu - chwyt, którego nienawidzę!

To musisz obejrzeć Stirlitza.
Eviva
Użytkownik
#78 - Wysłana: 8 Lip 2011 21:08:40
Odpowiedz 
ortkaj:
To musisz obejrzeć Stirlitza

To jedyny serial, któremu to wybaczam - wyjątek potwierdza regułkę
Madame Picard
Moderator
#79 - Wysłana: 8 Lip 2011 21:23:05 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
ortkaj:
Jak się później okazało próby sfilmowania wewnętrznych rozterek bohaterów były najgorsza częścią filmu.

A nie lepiej zamiast to filmować, wywalić do kubła i zakopać możliwie głęboko? Ja rozumiem jeszcze te genetyczne zabiegi i polityczne intrygi, ale te wewnętrzne przeżycia były wystarczająco traumatyczne w książce .

ortkaj:
W dalszych częściach Diuny wizji, psychicznych zdolności oraz kombinatoryki polityczno - genetycznej jest znacznie więcej

Jakoś nie ciągnie mnie do kolejnych części. Przyznam, że pod koniec ta książka już mnie trochę męczyła. Poza tym przypuszczam, że niestety mniej jest tam Jessiki, a więcej Paula. Swoją drogą to niezwykłe: mimo wielogodzinnych (dosłownie) opisów jego wewnętrznych głębin Paul jest postacią idealnie nijaką.

Eviva:
Długie opisy przeżyć wewnętrznych są nie mniej nudne i beznadziejne niż opisy przyrody.

Opisy opisom nierówne. Te niestety brzmią jak wysilone, tak jakby autor koniecznie chciał, żeby było tak mądrze i podniośle, a wyszło bzdurnie i drętwo.

The_D:
No właśnie cudem, genetyczno - przyprawowym.

Aha, czyli to, co uznałam początkowo za plus, czyli naukowe wyjaśnianie wszystkich tych cudów na kiju, należy odwołać .

The_D:
Czy przeróżne odgałęzienia, które widzi to możliwości, które mogą się stać czy to tylko cienie i widma zasłaniające widok tej jednej prawdziwej.

Tylko czasem widzi możliwości, a czasem nadzwyczaj jasno i przejrzyście przedstawia mu się właściwa wersja. Wyczuwam niekonsekwencję .

Eviva
ortkaj


Jeśli już mówimy o Stirlitzu, to podczas lektury Diuny ciągle chodził mi po głowie stry dowcip: Paul... znaczy, tego, Stirlitz zamyślił się. Spodobało mu się, więc zamyślił się jeszcze raz.
ortkaj
Użytkownik
#80 - Wysłana: 8 Lip 2011 21:42:19 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
Madame Picard:
Przyznam, że pod koniec ta książka już mnie trochę męczyła. Poza tym przypuszczam, że niestety mniej jest tam Jessiki, a więcej Paula.

Zdecydowanie, historia ciągnie się tam chyba ze 4000 lat. Na szczęście czyta się krócej ( ale to nie znaczy, że szybko i łatwo)
Madame Picard:
czyli naukowe wyjaśnianie wszystkich tych cudów na kiju, należy odwołać

Myślę, że w zamyśle autora było stworzenie uniwersum gdzie religia i nauka tworzą całość ( tzw. ciężki ale ciekawy przypadek)

PS. A moje ulubione to:

1) Stirlitz spacerował po dachu kancelarii Rzeszy. Nagle poślizgnął się, upadł i tylko cudem zahaczył o wystający gzyms, unikając upadku z dużej wysokości. Następnego dnia cud znacznie posiniał i obrzękł.
Eviva
2) a propos sfilmowania przemyśleń:
– Ależ on ma paskudny ryj i do tego uśmiecha się od ucha do ucha, jak dureń – pomyślał Bormann, spoglądając na Stirlitza. – Zaraz jak mu dam po tej wrednej mordzie...
– A ja się tym czasem tobie odwinę – pomyślał Stirlitz, dalej się uśmiechając.
– A ja na końcu cię tak walnę, że padniesz jak długi – ze złością pomyślał Bormann.
– A ja się zasłonię i skontruję w odpowiedzi – pomyślał Stirlitz.
– A... – mimowolnie pomyślał Bormmann.
– Be – automatycznie pomyślał Stirlitz.
– Ale ich tam szkolą, w tej Moskwie – z uznaniem pomyślał Bormann.
– A coś ty myślał! – pomyślał Stirlitz.
Eviva
Użytkownik
#81 - Wysłana: 8 Lip 2011 21:54:23
Odpowiedz 
ortkaj

Madame Picard
Moderator
#82 - Wysłana: 9 Lip 2011 10:21:09 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
ortkaj:
Myślę, że w zamyśle autora było stworzenie uniwersum gdzie religia i nauka tworzą całość ( tzw. ciężki ale ciekawy przypadek)

To nie tyle religia co magia. Mimo ze o religii trąbi się tam w kółko, to takiego zjawiska jak religia prawie tam nie ma.
Niestety w mojej opinii ten konglomerat technologii i magii nie tworzy spójnej całości. Wygląda to raczej tak, jakby autor nie mógł się zdecydować, w którą stronę pójść. Najpierw piszemy powieść sf, potem dorzucamy jakieś nadprzyrodzone elementy, bo takie czyste sf to jakieś takie za suche, potem jednak nie, próbujemy te cuda wyjaśniać naukowo, ale trudno pokazać całą niezwykłość tylko poprzez naukę, więc może jednak trochę cudowności... I tak przez całą książkę.

Nie chcę tu wieszać psów na Diunie, bo to w sumie fajna książka. Tyle że po opiniach znajomych spodziewałam się arcydzieła, a to po prostu dobra książka.
Eviva
Użytkownik
#83 - Wysłana: 9 Lip 2011 10:32:15
Odpowiedz 
Hehe, pomyśleć, ze na Efantastyka odsądzono mnie od czci i wiary, gdy powiedziałam swoje zdanie o mieszaniu magii i nauki. A tu, prosze, jaki autorytet mnie popiera
Madame Picard
Moderator
#84 - Wysłana: 9 Lip 2011 11:22:40
Odpowiedz 
Eviva

Tia, autorytet zwłaszcza od sf...
The_D
Użytkownik
#85 - Wysłana: 9 Lip 2011 17:09:10
Odpowiedz 
Madame Picard:
Aha, czyli to, co uznałam początkowo za plus, czyli naukowe wyjaśnianie wszystkich tych cudów na kiju, należy odwołać

Moim zdaniem po prostu nie trzeba patrzeć na to w kategoriach plusów i minusów. Chyba, że startujemy ze stanowiska, że wszystko co zawiera elementy nadprzyrodzone to bajki dla dzieci. O ile szanujący się autor hard SF nie może za daleko odbiegać od obecnego stanu wiedzy naukowej, chyba że ucieknie w groteskę jak Lem. Ale w dziełach lżejszego (pod względem naukowości) kalibru nic nie szkodzi, żeby przyjąć prekognicję jako zjawisko fizyczne, tyle, że bardzo rzadkie, a przez to słabo poznane. Skoro nie wymagamy od autora aby podał zasadę działania rusznicy laserowej to nie oczekujmy, że rozpisze się o zjawisku prekognicji.

Madame Picard:
Tylko czasem widzi możliwości, a czasem nadzwyczaj jasno i przejrzyście przedstawia mu się właściwa wersja.

Nie do końca panuje nad swoim darem.
ortkaj
Użytkownik
#86 - Wysłana: 9 Lip 2011 22:13:38 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
The_D
Madame Picard

Madame Picard:
Najpierw piszemy powieść sf, potem dorzucamy jakieś nadprzyrodzone elementy, bo takie czyste sf to jakieś takie za suche, potem jednak nie, próbujemy te cuda wyjaśniać naukowo, a

Nie mogę się zgodzić z Madame Picard jasnowidzenie czyli wedle Ciebie tzw. magia to w tym wypadku wynik wieloletnich doświadczeń genetycznych Bene Gesserit. Magia= genetyka. Wiem, ze nie czytałaś dalszych tomów więc nie będę robił spoilerów ale później F.Herbert idzie w kierunku ukazania związków miedzy religią i władzą. Zresztą w ostatnim pisanym przez niego tomie czynnik religijny bierze IMO zdecydowanie górę.

The_D:
Ale w dziełach lżejszego (pod względem naukowości) kalibru nic nie szkodzi, żeby przyjąć prekognicję jako zjawisko fizyczne

Przykład poszukiwanie i właściwie hodowanie szczęściarzy przez lalkarzy na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa wystąpienia szczęścia u danej jednostki w "Pierścieniu" L.Nivena. Z jedne strony szczęście to pojęcie "magiczne" z drugiej "pierścień" to hard SF.
Eviva
Użytkownik
#87 - Wysłana: 10 Lip 2011 08:57:52
Odpowiedz 
ortkaj:
The_D:
Ale w dziełach lżejszego (pod względem naukowości) kalibru nic nie szkodzi, żeby przyjąć prekognicję jako zjawisko fizyczne

Przykład poszukiwanie i właściwie hodowanie szczęściarzy przez lalkarzy na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa wystąpienia szczęścia u danej jednostki w "Pierścieniu" L.Nivena. Z jedne strony szczęście to pojęcie "magiczne" z drugiej "pierścień" to hard SF.

W jednym z komiksów "X-Men" - właściwie w jednej serii komiksów - występował kosmita o ksywce Longshot. Był obdarzony zdolnością "implikowania szczęśliwych trafów" i początkowo należał do ekipy osobnika znanego jako Mojo, prowadzącego telewizyjne show dla swojej planety. Jego poczynania trąciły nieco odcinkiem TOS "Gamers from Triskelion".
Madame Picard
Moderator
#88 - Wysłana: 10 Lip 2011 09:58:37
Odpowiedz 
The_D
ortkaj

Z prekognicją problem nie polega na braku wyjaśnienia tego zjawiska, tylko na założeniu, że przyszłość jest już z góry ustalona i niezależna od działań bohaterów. A jeśli tak, to po co mają cokolwiek robić, skoro i tak nie mogą tej przyszłości zmienić. I po co mamy czytać, skoro znamy już zakończenie .
W Diunie ten motyw podobał mi się dopóki zdolności Paula miały polegać na dostrzeganiu miliardów nici prawdopodobieństwa, odgałęzień, możliwości. A potem zrobiło się z tego banalne jasnowidzenie .

Nie jest też z mojej strony zarzutem łączenie sf i elementów typowych dla fantasy. W Gwiezdnych Wojnach też tak jest i mi to nie przeszkadza. Drażni mnie raczej niekonsekwencja. Odnoszę wrażenie, jakby autor skakał po konwencjach, jak mu akurat wygodnie i nie trzymał się swoich własnych wcześniejszych założeń. To trochę tak, jakby nagle w świat Star Treka wrzucić jakieś nadnaturalne czary-mary, których nawet jakimś technobełkotem nie próbuje się wyjaśnić, a potem wrócić znowu do konwencji sf.
IDIC
Użytkownik
#89 - Wysłana: 10 Lip 2011 10:18:33
Odpowiedz 
Madame Picard:
To trochę tak, jakby nagle w świat Star Treka wrzucić jakieś nadnaturalne czary-mary, których nawet jakimś technobełkotem nie próbuje się wyjaśnić, a potem wrócić znowu do konwencji sf.

pasuje jakby do TNG 7x17 Masks
Toudi
Użytkownik
#90 - Wysłana: 23 Gru 2012 02:00:50
Odpowiedz 
Taka ciekawostka, oryginalne Kroniki Diuny Herberta od Rebisu są obecnie dostępne w sześciopaku. Samo wydania jest bardzo przyjemne dla oczu, a teraz można nabyć całość za jednym razem:

http://ecsmedia.pl/c/pakiet-kroniki-diuny-b-iext13327815.jpga
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Diuna - czyli nuda, nuda... o, Picard!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!