USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / James Cameron
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
Dragon
Użytkownik
#1 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:09:42
Odpowiedz 
Cameron, bez niego kino wyglądało by inaczej. Człowiek który wie co oznacza magia kina i od 30 lat zabiera widzów w wymyślone przez siebie światy niezależnie od posiadanego budżetu.

Jakie są wasze ulubione filmy Camerona? I co o Nim myślicie.

Ja muszę uczciwie przyznać że po prostu uwielbiam jego filmy ponieważ to on pierwszy pokazał mi kino SF oraz filmy, Terminator 2 to mój pierwszy film.
Evelin Siv
Użytkownik
#2 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:13:52
Odpowiedz 
Dragon
A twój, który ulubiony? (myślałam, że założysz topic o Otachłani, ale tak też fajnie ).

Ja właściwie widziałam tylko trzy jego filmy: "Otchłań","Titranic" i "Avatar"
Najabardziej z tych podobała mi się "Otchłań" bardzo lubię ten film oglądać i nawiasem mówiąc muszę go niedługo sobie odświeżyć ile go oglądałam nie liczyłam
Dragon
Użytkownik
#3 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:17:55
Odpowiedz 
Evelin Siv

A oglądałaś może wersję reżyserską otchłani? Film urósł o ponad 20 minut i nieco zmienił swoją wymowę oraz stawke o jaką grano. Ale zawsze mi się podobało że Cameron uwielbia przemycać kolor niebieski do swoich filmów, praktycznie w każdym jest on wyeksponowany.

Jesli nie widziałaś reszty musisz nadrobić zaległości, obowiązkowo!
Evelin Siv
Użytkownik
#4 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:22:56
Odpowiedz 
Dragon:
A oglądałaś może wersję reżyserską otchłani?

Wdziałam tylko taką, gdzie jak był pod wodą widział u tych obych urywki z jakichś wiadomości. Ale tyle więcej widziałam. Mam płytę i 20 minut więcej tam nie ma jak pamiętam. A co dołożyli?

Dragon:
zawsze mi się podobało że Cameron uwielbia przemycać kolor niebieski do swoich filmów, praktycznie w każdym jest on wyeksponowany.

Mój ulubiony kolor to niebieski więc byłam zachwycona całym tłem "Otchałni" i potem "Avatara"

Dragon:
Jesli nie widziałaś reszty musisz nadrobić zaległości, obowiązkowo!

Jakie polecasz jeszcze?
Dragon
Użytkownik
#5 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:28:05
Odpowiedz 
Ukazano napięcie pomiędzy USA a ZSRR, więcej scen o Budzie i Lidsey. Te fale z quizu też są z z wersji specjalnej. Co tego o wiele więcej drobnych scen z życia na platformie.

Jak twoja wersja ma 141 to jest zwykła.

Jeśli chodzi o filmy to nie wiem jaki masz gust. Widziałaś Titanica, Avatara i Otchań. Zostały ci jeszcze Terminator 1, Terminator 2, Prawdziwe Kłamstwa i Aliens. Myśle że strzel na początek Terminatora lub Aliens, bo prawdziwe klasyki SF.
Picard
Użytkownik
#6 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:31:28 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Moje ulubione filmy tego pana? Oczywiście dwa pierwsze Terminatory - ze wskazaniem na część drugą - Otchłań - Cameron ma podobnież bzika na punkcje nurkowania i dobrze, bo bez tego nie powstał by chyba jeden z nielicznych podwodnych filmów SF - , na trzecim miejscu są Obcy: decydujące starcie - ciekawe postacie, dobre kreacje aktorskie i nie napawająca optymizmem wizja świata przedstawionego. Avatar jest przereklamowany , o Tytanicu już nie wspomnę, Prawdziwe kłamstwa to gniot, ale - na swój sposób - uroczy.
Dragon
Użytkownik
#7 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:42:14
Odpowiedz 
Osobiście uważam że otchłań jest nieco niedoceniona i trafiłem na ten film przypadkowo, jeszcze w przed internetowych czasach. Byłem bardzo zaskoczony fabułą, a właściwie bardzo ciekawie przeprowadzonej narracji i kilkoma pomysłami.
Evelin Siv
Użytkownik
#8 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:43:19
Odpowiedz 
Dragon
A u mnie ktoś z rodziny oglądał. Jeszcze na kasecie wideo wtedy zobaczyłam pierwszy raz
Dragon
Użytkownik
#9 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:45:02
Odpowiedz 
Evelin Siv

Ja w TV, na początku sądziłem że trzeba będzie skopać tyłki kosmitom a tu taka niespodzianka. Może się powtarzam ale zawsze uwielbiam jego filmy za dopracowane scenariusze i trzymającą się kupy logiczną fabułę.
Picard
Użytkownik
#10 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:50:35
Odpowiedz 
Dragon:
Osobiście uważam że otchłań jest nieco niedoceniona

Tak ten film jest niedoceniony - nie doniósł finansowego sukcesu i nie został pochwalony przez krytyków. Co ciekawe, wersja reżyserska bardzo różni się od kinowej, szczególnie jeśli idzie i zakończenie. Swoją drogą: płyn, który pokazano w filmie, a który miał umożliwiać oddychanie nie jest bynajmniej fikcją, ale czy to na pewno prawda? Nie wiem!
Dragon
Użytkownik
#11 - Wysłana: 26 Lip 2010 23:52:30
Odpowiedz 
Picard
Tak, taki płyn naprawdę istnieje. Chętniej o nim napisze jak przetłumaczę kilka artykułów.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 27 Lip 2010 02:09:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dragon

Świetnie, że założyłeś temat poświęcony jednemu z moich ulubionych reżyserów kina SF (acz po prawdzie, nie jest to w mierze najmniejszej artysta, jeno perfekcyjny rzemieślnik - przy czym określenia tego proszę nie traktować pejoratywnie) Jamesowi Cameronowi. Nie stworzył on gatunkowych arcydzieł na miarę Kubricka czy R. Scotta jednak nie bez kozery to właśnie jemu Lem sprzedał prawa do "Solaris". Cameron bowiem nie błyszcząc artystycznym geniuszem i świadomie zadowalając się kręceniem kinowej rozrywki tworzy historie, logiczne, spójne, relatywnie wiarygodne psychologicznie - jednym słowem solidnie przemyślane, wyróżniające się na tle fantastycznonaukowej masówki. W budowaniu tła chyba tylko Kubrick był lepszy (i Howard w "Apollo 13"). Owszem, w/w Mistrz Lem zawsze twierdził, że science fiction stać na więcej, ale na tle tego co jest na rynku Cameron stanowczo zasługuje na dostrzeżenie, plasując się w moim prywatnym rankingu twórców kina SF tuż za przywołanymi gigantami.

Jeśli zaś pytasz o moje ulubione filmy J.C., to lista jest dość oczywista:
-"Terminator",
-"Aliens",
-"The Abyss",
-"Terminator 2"
-"Avatar"
-"Dziwne dni" (tu był tylko scenarzystą).
(Kolejność nieprzypadkowa.)
Dragon
Użytkownik
#13 - Wysłana: 27 Lip 2010 12:18:18
Odpowiedz 
Q__

Hehe, mam nadzieje że nie skończy się awanturą jednak ja należę do tej grupy ludzi którzy uważają że Aliens był lepszy od Obcego.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 27 Lip 2010 12:34:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dragon

Ja też. Mówiąc o artyzmie Scotta miałem na myśli "Blade Runnera", który jest jednak kinową SF z najwyższej półki.

(A doskonałe rzemiosło to - wbrew pozorom - rzecz b. godna uznania. Taki np. Spielberg raz nim błyska - "Bliskie Spotkania...", "Raport mniejszości" - i wtedy jest co oglądać; raz zaś nie - np. kręcąc "Wojnę światów" - i wtedy wychodzi żenada. Pomyślmy też ile dobrego dałoby solidne rzemiosło trekowym filmom - w scenariuszach FC czy "jedenastki" brakuje go wręcz rozpaczliwie; a z drugiej strony sukces zapewniła im najlepsza od czasów TMP strona wizualna - także przejaw dobrego kinowego rzemiosła. Więc jeśli chodzi o kino SF, nie o ogólną ocenę dorobku, Cameron jest u mnie b. wysoko, może nawet tuż przed Lynchem, Tarkowskim i Wisem; choćby z racji ilości nakręconych solidnych filmów.
Proszę o więcej tak genialnych rzemieślników kina.)

ps. jeszcze ciekawostka a'propos "Avatara" - otóż czytając "Zagrożenie Fundacji" Gregorego Benforda (tak, oficjalną kontynuację cyklu Asimova) natrafiłem na wątek, Seldona i jego żony Dors "wchodzących w ciało" szympansów (technicznie jest to wszystko jako tako opisane) by poznać od środka ich społeczność i stworzyć na tej podstawie testowy, prostszy model psychohistoryczny. Zakończenie tego wątku jest dziwnie znajome - Hari steruje "swoim" szympansem by bronić nim swojego ciała uwiezionego w pozwalajacej na w/w sterowanie maszynerii. (Pojawiaja się też wzmianki o tym jak euforyczne jest doświadczenie posiadania szympansiego ciała.)
Dragon
Użytkownik
#15 - Wysłana: 27 Lip 2010 13:24:12
Odpowiedz 
Q__
Nie wiem czy ktoś podziela moje zdanie ale cenie Camerona za to że zawsze trzyma wysoki poziom, tak w praktyce trudno mu wytknąć film który byłby naprawdę słaby. Dobrze że wspomniałeś o Spielbergu. Bo faktycznie jak oglądałem wojnę światów byłem przerażony jak ktoś tak doświadczony robi taki siermiężny film.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 27 Lip 2010 13:49:07
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
Nie wiem czy ktoś podziela moje zdanie ale cenie Camerona za to że zawsze trzyma wysoki poziom, tak w praktyce trudno mu wytknąć film który byłby naprawdę słaby.

To właśnie mam na myśli mówiąc o solidnym (ba, arcysolidnym) rzemiośle Camerona. Poniżej pewnego poziomu nie schodzi.
Dragon
Użytkownik
#17 - Wysłana: 27 Lip 2010 14:08:26
Odpowiedz 
Możliwe że moje wypowiedzi będą jednostronne, ale co poradzę, jak wspominałem to mój ulubiony reżyser. Jeśli chodzi o trzymanie poziomu to spodobało mi się to że on ma swój honor. Miał możliwosć nakręcenia Terminatora 3 lecz twardo odmówił i powiedział że Terminator to zamknięta historia.

Może to będzie nieco kontrowersyjne ale uważam że jego filmy nie są tylko doskonałymi rozrywkowymi obrazami. Większość jego obrazów niesie za sobą jakieś przesłanie, najczęściej dopasowane do swoich czasów.
Eviva
Użytkownik
#18 - Wysłana: 27 Lip 2010 14:11:44
Odpowiedz 
CZEMU, ACH, CZEMU... czemu to nie Cameron zrobił ST XI? Ach, cóż to byłby za ślub... to znaczy, film...
Karo
Użytkownik
#19 - Wysłana: 27 Lip 2010 14:13:02
Odpowiedz 
Filmy Camerona,które widziałam (terminator obie części, aliens, avatar) były niezłą rozrywką, ale mnie osobiście nie wciągnęły na maksa. No obejrzałam z przyjemnością, ale zawsze (jeżeli oglądałam w domu) to a to łaziłam sobie po herbatę do kuchni albo robiłam coś w międzyczasie. Jak oglądałam w kinie to zawsze zaliczyłam spoglądanie na zegarek. Fakt nie ma w nich jakiś gigantycznych i rażących błędów ale za to wkrada się pewna schematyczność. Chyba nigdy żaden z filmów tego pana mnie nie zaskoczył. Chociaż może to i lepsze jak historia zachowuje pewną logikę a nie usiłuje przemycić nagły zaskakujący zwrot akcji, który owszem jest zaskakujący bo jest po prostu niesamowicie głupi.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 27 Lip 2010 14:18:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
Większość jego obrazów niesie za sobą jakieś przesłanie, najczęściej dopasowane do swoich czasów

Owszem. I jest to kolejna zaleta tej znakomitej rozrywki, którą da się oglądać bez wyłączenia mózgu (co w wypadku kinowej rozrywki rzadkie).

(Aha: gdy chwalimy Camerona, pamiętajmy też, że to on wymyślił - w ramach koleżeńskiej przysługi - facjatę Predatora. Jak dla mnie najbardziej akceptowalnego z kinowych humanoidów.)

Eviva

Eviva:
CZEMU, ACH, CZEMU... czemu to nie Cameron zrobił ST XI? Ach, cóż to byłby za ślub... to znaczy, film...

Ależ zrobił, zrobił. Tylko nadał mu tytuł "Avatar" dla niepoznaki . Przecież to prequel z czasów pre-federacyjnych jest .
Dragon
Użytkownik
#21 - Wysłana: 27 Lip 2010 14:22:33
Odpowiedz 
Q__:
(Aha: gdy chwalimy Camerona, pamiętajmy też, że to on wymyślił - w ramach koleżeńskiej przysługi - facjatę Predatora.)

Słyszałem o tym, leciał samolotem a obok siedział Stan Winston i szkicował Predatora. Cameron tak sobie patrzył i powiedział że chciałby zobaczyć jakiegoś kosmitę o rozbudowanej szczęce.
Picard
Użytkownik
#22 - Wysłana: 27 Lip 2010 16:02:52
Odpowiedz 
Dragon:
Hehe, mam nadzieje że nie skończy się awanturą jednak ja należę do tej grupy ludzi którzy uważają że Aliens był lepszy od Obcego.

Awanturą może nie, ale dyskusją na pewno. Bo pierwszy Obcy jest jednak lepszy od kontynuacji: bardziej przerażający i mniej zamerykanizowany, zakończenie też jest sensowniejsze. Ja śmiałe się do rozpuku w scenie dekompresji w Obcym II, kiedy do wielka królowa, wiesza sie nogi biednej Ripley, a ta dzielnie trzyma się jednej z barierek drabinki. W takiej sytuacji - dekompresja, plus duży ciężar uwieszony na nodze - nawet Bond nie dał by się rady utrzymać.
Evelin Siv
Użytkownik
#23 - Wysłana: 27 Lip 2010 17:31:31
Odpowiedz 
Eviva
Zgadzam się. Wtedy coś by może z tego filmu było...ba...Cameron by coś z tego zrobił.
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 27 Lip 2010 17:56:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Zapominasz o jednym.

Otóż (jak wynika z dialogów) mieli tam na statku system sztucznej grawitacji (wiem oczywiście, ze ten system to typowa plot device), czemu więc ganiali się z xenomorfem po korytarzach zamiast ten system wyłączyć? Potworek byłby zdezorientowany i miał pewnie kłopot z poruszaniem się (nie był jak wiemy przystosowany do życia w przestrzeni kosmicznej), a oni użyli by sobie jakichś butów przytwierdzających do podłoża - wszystko jedno czy byłyby to buty z rzepami jakie mają w NASA czy buty (elektro)magnetyczne a'la ST - i mieliby element przewagi. (Nie uwierzę by system sztucznej grawitacji był tak niezawodny by załogi nie miały takich butów, no i przeszkolenia w działaniu w 0g.) Lepsze to niż klasyczne ganianie po statku z "pochodniami" . Gdyby natomiast "Nostromo" nie miał takich urojonych tech-bajerów, a zawdzięczał grawitację na pokładzie swemu ciągowi, wystarczyłoby zdławienie tego ciągu by ponownie uzyskać nieważkość.

Wiem, że ta "sztuczna grawitacja" służy oczywiście oszczędzaniu na F/X, ale te (przy zastosowaniu któregoś z w/w rodzajów butów) by nie były takie drogie, wystarczyłoby pokazać, że bohaterowie idą trochę śmiesznie (no bo tylko się podłoża w 0g czepiają) i włosy im luźno falują (jakiś technik z dmuchawą za plecami), tyle, ze film wtedy by się szybciej skończył i zapewne mniej dramatyczne, a Scott chciał klaustrofobiczny horror nakręcić, więc bohaterowie musieli nie wpaść na to, na co taki Pirx by wpadł.

Oczywiście ma też pierwszy "Alien" pewne zalety - pirxowaty (właśnie) klimat, przez co czyni wrażenie dość realistycznego (ba, jednego z najrealistyczniejszych w SF) i sporo gotycko-freudowsko-lovecraftowskiej symboliki, ale nie przesadzajmy. Jest to jeden z najlepszych filmów SF takiej-jaka-jest, ale do arcydzieła trochę mu brak.

ps. a tak to na przykład w "Przestrzeni objawienia" Reynoldsa wygląda:

"Nagorny jednak nie miał zamiaru czekać na windę. Pistoletem Volyovej otworzył siłą drzwi, odsłaniając przepaść szybu windy. Bez ceregieli, nawet bez pożegnania, zepchnął ją w dziurę.
To był straszny błąd.
Szyb przebiegał przez statek z góry na dół: Volyova spadałaby parę kilometrów, nimby dotarła do dna. I przez kilka chwil, gdy serce jej zamarło, przypuszczała, że to właśnie się stanie: będzie leciała, aż ostatecznie rąbnie, i nie miało to znaczenia, czy spadanie trwałoby parę sekund, czy prawie minutę. Ściany szybu były gładkie, ruch w nich nie dawał tarcia, nie było żadnego sposobu, by się czegoś schwycić czy powstrzymać upadek.
Volyovą czekała śmierć.
Nagle z zimną krwią - co ją samą później zaszokowało - część jej umysłu jeszcze raz przeanalizowała problem: Volyova zobaczyła siebie nie spadającą przez statek, ale stabilnie unoszącą się w absolutnym spokoju w stosunku do gwiazd. Poruszał się natomiast statek - pędził w jej stronę. Ona wcale nie przyśpieszała, a jedynym sprawcą przyśpieszenia statku była jego siła ciągu, którą Volyova mogła sterować swą bransoletą.
Nie miała czasu, by zastanawiać się nad szczegółami. W jej umyśle wybuchł pomysł i wiedziała, że albo natychmiast wprowadzi go w czyn, albo podda się losowi. Mogła powstrzymać spadanie - pozorne spadanie - kierując ciąg statku w odwrotną stronę tak długo, jak potrzebne by to było do osiągnięcia pożądanego skutku. Nominalny ciąg wynosił jedno g, dlatego Nagorny tak łatwo uznał statek za coś w rodzaju wysokiego budynku. Volyova spadała przez jakieś dziesięć sekund, a jej umysł cały czas analizował sytuację. Więc jak to ustawić? Dziesięć sekund ciągu minus jedno g? Nie, to zbyt zachowawcze. Szyb nad nią mógłby okazać się za krótki. Lepiej na sekundę zwiększyć ciąg do dziesięciu g - wiedziała, że silniki są do tego zdolne. Manewr nie zaszkodziłby pozostałym członkom załogi, bezpiecznie spoczywającym w kokonach chłodni. Również ona, Volyova, nie dozna żadnego uszczerbku - zobaczy tylko, jak ściany szybu nagle wstrzymają swój gwałtowny pęd.
A tymczasem Nagorny nie miał tak dobrej ochrony.
W praktyce wszystko okazało się trudniejsze - pęd powietrza dusił jej głos, gdy wrzeszczała do bransolety stosowne instrukcje. Nastąpiły dręczące chwile, nim statek zareagował i posłusznie ruszył zgodnie z jej wolą.
Potem znalazła Nagornego. Dziesięć g ciągu utrzymane przez sekundę normalnie nie kończyło się śmiercią, ale Volyova nie zredukowała prędkości do zera w jednym posunięciu. Osiągnęła to metodą prób i błędów i przy każdym impulsie Nagorny był ciskany to o sufit, to o podłogę."


Oczywiście jest też możliwe, że potfur by sobie z tym poradził (skoro taki był super-hiper, a nadto reguły znanej nam biologii z zamiłowaniem gwałcił), rzecz jednak w tym, że załoganci nie próbowali sposobów nietypowych, odwołujących się do tego, że przez Kosmos lecą (no nie licząc tej bzdurnej już w "jedynce" sceny z wyrzucaniem przez śluzę) - zupełnie jakby coś im mówiło "jesteście aktorami i znajdujemy się na Ziemi" . Cameron miał tu o tyle łatwiej, że świadomie wybrał planetarną lokację.
Picard
Użytkownik
#25 - Wysłana: 27 Lip 2010 18:15:17
Odpowiedz 
Q__:
Otóż (jak wynika z dialogów) mieli tam na statku system sztucznej grawitacji (wiem oczywiście, ze ten system to typowa plot device), czemu więc ganiali się z xenomorfem po korytarzach zamiast ten system wyłączyć?

Ależ Obcy był w stanie wspinać się po ścianach przylepiając się do dowolnej powierzchni, więc co osiągnęli by wyłączając system sztucznej grawitacji?

Q__:
Cameron miał tu o tyle łatwiej, że świadomie wybrał planetarną lokację.

A, to co mi się jeszcze w filmie Camerona nie podoba to, że zmienił wygląd LV-426 na bardziej ziemski, w jedynce ta planeta była niesamowicie obca!
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 27 Lip 2010 18:22:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ależ Obcy był w stanie wspinać się po ścianach przylepiając się do dowolnej powierzchni, więc co osiągnęli by wyłączając system sztucznej grawitacji?

W wypadku gwałtownego nastania nieważkości nie wiemy czy zdązyłby się chwycić. Ponadto, gdyby system pozwalał na tejże grawitacji dość dowolne zmiany (jak w podanym przykładzie), można było wybrać pomieszczenie, którego dehermetyzacja (efekt uboczny krwawienia xenomorfa) całości statku nie zaszkodzi i zrobić z biednego potworka miazgę.

Dopuszczalny był też wariant rodem z "Solaris" - zwabic do kapsuły (albo poczekać aż sam tam wlezie) i wystrzelić poza statek.

Przy czym powtórzę: nie chodzi o, że takie sposoby muszą koniecznie poskutkować, chodzi o to, że bohaterowie - ponoć doświadczeni próżniarze - nawet ich nie spróbowali.

Picard:
A, to co mi się jeszcze w filmie Camerona nie podoba to, że zmienił wygląd LV-426 na bardziej ziemski

Efekt terraformingu.

Picard:
w jedynce ta planeta była niesamowicie obca

W "jedynce" planety prawie nie widzieliśmy, głównie - owszem, imponujące - wnętrze statku Space Jockey'a.
Dragon
Użytkownik
#27 - Wysłana: 27 Lip 2010 19:00:10
Odpowiedz 
Uwielbiam Obcego, ale dwójkę stawiam wyżej ze względu na to że film jest o wiele bardziej "żywotny". Za pierwszym razem film straszy lecz po kilku projekcjach gdy znamy wszystkie zagrania fabularne już nie robi takiego wrażenia. Dwójka jest inaczej zbudowana i chwała Cameronowi że nie poszedł na łatwizne i nie zrobił kalki pierwszego filmu. Poprowadził akcje w inny sposób oraz za co go uwielbiam dopracował wygląd koloni czy sprzętu marines do perfekcji. Wiele współczesnych filmów czy gier bierze inspiracje z Aliens.
Moją ocene filmu podwyższa umieszczenie w nim Kolonialnych Marines. Uwielbiam ich a w ich sprzęcie się zakochałem. Cameron pokazał jak ciekawie stworzyć piechotę przyszłości, marines są dobrze przemyślani i zaprojektowani.

Warto dodać że Cameron w swojej megalomani miał wkład w tworzenie warstwy wizualnej i np zaprezentowany we filmie Dropship to jego dzieło. Sama historia powstania jest dość ciekawa. Dostarczano mu kolejne szkice koncepcyjne jednak żaden mu nie odpowiadał więc poszedł do sklepu modelarskiego, kupił kilka modeli i samodzielnie sklecił pierwszy model poglądowy statku. Podobnie Królową stworzył na spółkę ze Stanem Winstonem. Nie mówiąc o desingu broni czy kostiumów. Zawsze jak oglądam Battlestar Galactica zawsze mnie denerwuje że latają tam z współczesną bronią i nie chce im się tak ucharakteryzować giwer jak w aliens.
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 28 Lip 2010 12:20:54
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
Zawsze jak oglądam Battlestar Galactica zawsze mnie denerwuje że latają tam z współczesną bronią i nie chce im się tak ucharakteryzować giwer jak w aliens.

Cóż, Ron Moore - którego zresztą dość cenię - już na etapie DS9 okazywał daleko posunięte lekceważenie dla technologicznego aspektu swoich dzieł... :]

Bardziej interesują go przypowieści niż prawdziwa SF, co zresztą zbliża go do metody twórczej Carda ("Ender.." z sewuelami), Resnicka ("Kirinyaga", cykl o Demokracji), Donaldsona (tzw. "Skoki"), a w sumie i Le Guin.
Dragon
Użytkownik
#29 - Wysłana: 28 Lip 2010 12:46:54
Odpowiedz 
Q__

Hehe, teraz mi przyszło do głowy że gdyby nie Cameron nie mogli byśmy zagrać w pierwszego Domma. Ludzie z ID softweare przyznali się że pomysł Marine walczącego z potworami w kosmicznym laboratorium wzięli właśnie z Obcych.

Ale faktycznie w współczesnym SF nieco się ignoruje technologi sf na rzecz opowiedzenia historii. Ale broń Boże żebym był zwolennikiem robienia prymitywnych historyjek. Po prostu uważam że każda produkcja SF musi poważnie podchodzić do aspektu technologicznego. Za to lubię treka czy gwiezdne wojny, aliens, avatara terminatora. Tam kreowany świat współgra z fabułą a nie jest tylko irytującym wydatkiem w budżecie.
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 28 Lip 2010 18:29:08
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
Hehe, teraz mi przyszło do głowy że gdyby nie Cameron nie mogli byśmy zagrać w pierwszego Domma. Ludzie z ID softweare przyznali się że pomysł Marine walczącego z potworami w kosmicznym laboratorium wzięli właśnie z Obcych.

Cóz, pierwszy kinowy "Resident Evil" też rżnął z "Aliens" aż miło. Taki los klasyki, że do niej nawiązują .

Dragon:
Ale faktycznie w współczesnym SF nieco się ignoruje technologi sf na rzecz opowiedzenia historii. Ale broń Boże żebym był zwolennikiem robienia prymitywnych historyjek. Po prostu uważam że każda produkcja SF musi poważnie podchodzić do aspektu technologicznego.

Cóż. SF dzieli się zasadniczo na trzy rodzaje. Mamy fantastykę naprawdę naukową, która stara się bazować na autentycznych osiągnięciach Nauki/techniki i mówić o realnych problemach realnego świata. Mamy fantastykę w której dość umowne tło służy za scenę dla przypowieści (wydanie szlachetne tej odmiany) lub standardowych przygodowych awantur (wydanie tej odmiany... mniej szlachetne). Mamy wreszcie fantastykę, w której wartością samą w sobie staje się stworzenie jak najbardziej szczegółowego wymyślonego świata.

Wszystko zależy od przyjętej konwencji. Przy czym z w/w zasadniczo najwyżej cenię odmiany pierwszą i "drugą a", natomiast najniżej "drugą b". (Aha, oczywiscie można to łaczyć, i najszlachetniejsze wyniki daje bodaj twórcze połączenie wszystkich trzech podejść, zwane przez Jacka Dukaja "fantastyką totalną", od totalności proiponowanej Wizji.)
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / James Cameron

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!