USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Predator
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8 
Autor Wiadomość
Mysterious Stranger
Użytkownik
#211 - Wysłana: 27 Lip 2010 20:01:15
Odpowiedz 
Q__



Poklok:
Postać miała ręce i nogi, a Brody jest zdolnym aktorem, ale nic nie poradzę: kiedy na niego patrzę, to widzę introwertycznego intelektualistę, a nie zimnokrwistego najemnika. Aż mi szkoda go było, bo przyłożył się do tej roli, ale mnie nie przekonał.

Pewnie, każdy ma rożny gust, a z nim się nie dyskutuje

No cóż, Brody ostatnio stara się chyba iść drogą Leonardo DiCaprio i przestać być szufladkowanym jako właśnie grzeczny i ułożony intelektualista. Temu pierwszemu, dzięki konsekwencji, znakomitemu doborowi ról i niezaprzeczalnemu talentowi, udało się w końcu wyjść z ram etatowego lowelasa i gogusia - Adrienowi życzę tego samego, bo na to zasługuje. Bo nie ma nic gorszego dla aktora jak pewna katalogizacja.

Poklok:
To niekoniecznie musi być burak. Kto wie, jak pożywna jest lokalna flora i fauna.

[spoiler]

Fakt, również tak to sobie z początku tłumaczyłem i przymykałem na to oko - w końcu kto go tam wie, zdolny chłopak to był, po wieloletnich treningach i doświadczeniach w buszu, jego organizm mógł przyjąć takie rzeczy, po których zwykłego człowieka by pokręciło. Jednakowoż kolejna scena sprawiła, że aż pomyślałem sobie w myślach "ok, to już przegięcie". Facet po tym jak zaczął totalnie świrować i "podduszać" swoich gości, wypowiedział znamienną kwestię do swojego wyimaginowanego kumpla. Leciało to jakoś tak - "Widzisz, w co nas wplątałeś? Mówiłem, ale nie słuchałeś. Kolejne mordy do wykarmienia. Ledwo starcza dla nas." - Noland wyglądał jakby jedzenia miał akurat pod dostatkiem i na żadne braki nie cierpiał

[/spolier]


Od razu przypomniała mi się wpadka z "Czasu Apokalipsy", z tuszą Marlona Brando, gdy to Coppola wyrywał sobie włosy z głowy, aby aktor schudł kilka kilogramów (w końcu Kurtz był chory na malarię), bo całość wyjdzie komicznie i diabelnie nierealistycznie. Oczywiście aktor uniósł się honorem i postawił na swoim, co zaowocowało wiadomo czym...

Poklok:
Gdyby jeszcze te niespodzianki scenarzystów naprawdę potrafiły zaskoczyć...

Niektóre mnie zaskoczyły, co nie zdarza się często - choć generalnie muszę przyznać, że część była zrobiona jakby "od czapy" i nie miała żadnych logicznych podstaw. W końcu złota zasada każdego dobrego kryminału (generalnie film ma wspólnego z tym gatunkiem tyle co Klingon z Romulaninem, ale ten przykład jakoś mi tutaj idealnie pasuje), że zagwozdka musi być tak skonstruowana, aby czytelnik po przeczytaniu książki stwierdził, że rozwiązanie było w zasięgu jego ręki, a sama odpowiedź musi być sumą racjonalnego wnioskowania (czyli drogą dedukcji, jakby to określił Holmes). Podobnie w "Predators", powinny być jakieś mało dostrzegalne wskazówki, żeby spostrzegawczy widz pomyślał sobie "Oho! Coś mi tu śmierdzi, ale nie wiem co!". Tutaj? Ni z gruchy, ni z pietruchy mamy totalne trzęsienie ziemi i inne tego typu zmiany.

Poklok:
I desperacji, nie zapominajmy o desperacji! A tak poważnie, to miałem wrażenie, że film był pod tym względem nierówny. Niektóre fragmenty nawet miały klimacik (np. pierwsza "ofensywa" wesołych spadochroniarzy), niestety tonęły w morzu otaczającej je nijakości.

Zgodzę się, napięcie faktycznie w pewnych momentach spadało, a w pewnych momentach wręcz siadało.

Oho i zapomniałbym wspomnieć, że podobała mi się finalna scena - jak dla mnie bardzo gorzkie zakończenie, co w tego typu filmach nieczęsto się zdarza
Poklok
Użytkownik
#212 - Wysłana: 28 Lip 2010 16:24:09
Odpowiedz 
Mysterious Stranger:
No cóż, Brody ostatnio stara się chyba iść drogą Leonardo DiCaprio i przestać być szufladkowanym jako właśnie grzeczny i ułożony intelektualista. Temu pierwszemu, dzięki konsekwencji, znakomitemu doborowi ról i niezaprzeczalnemu talentowi, udało się w końcu wyjść z ram etatowego lowelasa i gogusia - Adrienowi życzę tego samego, bo na to zasługuje. Bo nie ma nic gorszego dla aktora jak pewna katalogizacja.

Próbuje, ale coś mu nie wychodzi. Cage też chciał wykreować się na gwiazdora kina akcji i wyszło jak wyszło... Życzę Adrienowi powodzenia, ale nie każdy nadaje się do dowolnej roli.

SPOILERY DO SAMEGO KOŃCA POSTA

Mysterious Stranger:
Facet po tym jak zaczął totalnie świrować i "podduszać" swoich gości, wypowiedział znamienną kwestię do swojego wyimaginowanego kumpla. Leciało to jakoś tak - "Widzisz, w co nas wplątałeś? Mówiłem, ale nie słuchałeś. Kolejne mordy do wykarmienia. Ledwo starcza dla nas." - Noland wyglądał jakby jedzenia miał akurat pod dostatkiem i na żadne braki nie cierpiał

Skoro jadł za dwóch to nic dziwnego, że utył Dla mnie to zresztą była raczej próba usprawiedliwienia swojego postępku, taka racjonalizacja czegoś, co tak naprawdę planował zapewne od początku i robił nie po raz pierwszy. Był tam w końcu dziesięć sezonów. Swoją drogą dziwne, że nikt nie dopytał, co oznaczają owe "sezony", w związku z czym pytanie o czas pobytu Nolana w dżungli pozostało bez odpowiedzi. Wystarczyło go spytać, jaka była data, gdy zniknął z Ziemi i mieli by jakieś pojęcie...

Mysterious Stranger:
Podobnie w "Predators", powinny być jakieś mało dostrzegalne wskazówki, żeby spostrzegawczy widz pomyślał sobie "Oho! Coś mi tu śmierdzi, ale nie wiem co!". Tutaj? Ni z gruchy, ni z pietruchy mamy totalne trzęsienie ziemi i inne tego typu zmiany.

To, co najbardziej miało wstrząsnąć widzem, czyli prawdziwa twarz doktora, było wcześniej sugerowane. Kiedy pokrył skalpel toksyną, od razu pomyślałem: oho, pewnie w stosownej chwili kogoś dziabnie i pokroi na kawałki Fishbourne pojawił się trochę od czapy, ale to w sumie logiczne, że starał się pozostać niezauważonym, a w tym był przecież dobry. Innych niespodzianek, które powinny być lepiej osadzone w fabule, jakoś nie pamiętam...

Mysterious Stranger:
Oho i zapomniałbym wspomnieć, że podobała mi się finalna scena - jak dla mnie bardzo gorzkie zakończenie, co w tego typu filmach nieczęsto się zdarza

Była niezła, ale od razu pomyślałem: "Aha, czyli szykują sequela".
Mysterious Stranger
Użytkownik
#213 - Wysłana: 28 Lip 2010 18:48:17
Odpowiedz 
Poklok:
Próbuje, ale coś mu nie wychodzi.

Rzecz subiektywna, aczkolwiek zgodzę się, że "Istoty" nie może zaliczyć do swoich najbardziej udanych filmów, a w "Predators" od początku stał na przegranej pozycji, mierząc się z legendą Schwarzeneggera (stąd, niezbyt słuszna jak dla mnie, ostra krytyka tej roli). Pożyjemy, zobaczymy. Nie od razu Rzym zbudowano.

Poklok:
Cage też chciał wykreować się na gwiazdora kina akcji i wyszło jak wyszło...

Strasznym problemem Cage'a jest to, że ostatnio zbyt często gra w kinie klasy "B" albo w głupiutkich blockbusterach, gdzie jego talent nijak nie może się ujawnić. Ostatnią ciekawszą rolę miał w 2005 roku, w filmie "Pan Życia i Śmierci", a potem to już lawinowy spadek w dół. Ech... i nadal czekam, aż wróci do formy z lat 90'.

[Spolier]

Poklok:
Skoro jadł za dwóch to nic dziwnego, że utył

Miał schizofrenie to wydaje mi się, że tej ekstra porcji nie jadł, tylko miseczkę zostawiał przyjacielowi

Poklok:
Swoją drogą dziwne, że nikt nie dopytał, co oznaczają owe "sezony", w związku z czym pytanie o czas pobytu Nolana w dżungli pozostało bez odpowiedzi. Wystarczyło go spytać, jaka była data, gdy zniknął z Ziemi i mieli by jakieś pojęcie...

Gość był zakręcony jak korkociąg i zapewne w myśli idei "nie drażnij niebezpiecznego szaleńca, bo niewiadome kiedy mu odbije" woleli nie ciągnąć tej dysputy Zresztą po Nolandzie było widać, że trochę w tej dżungli przesiedział.

Poklok:
To, co najbardziej miało wstrząsnąć widzem, czyli prawdziwa twarz doktora, było wcześniej sugerowane. Kiedy pokrył skalpel toksyną, od razu pomyślałem: oho, pewnie w stosownej chwili kogoś dziabnie i pokroi na kawałki

To trochę mało, zważywszy na to, że jego zachowanie absolutnie nie zdradzało, że kombinuje aż takie świństwo (na planetę jako "jajogłowy" mógł trafić z różnych powodów, niekoniecznie dlatego, że jest sadystycznym mordercą).

Moment na ujawnienie też sobie wybrał dziwny, tak swoją drogą. Będąc w jakiejś dziurze z towarzyszem i wiedząc, że gdzieś w okolicy jest dzika bestia dybiąca na moje życie, automatycznie staram się z nim współpracować, a nie ciacham go na kawałki skalpelem.

Poklok:
Była niezła, ale od razu pomyślałem: "Aha, czyli szykują sequela".

Jak przestaną bezczelnie kserować starego "Predatora" i nie pójdą drogą "Starcia w Miejskiej Dżungli" to mają moje błogosławieństwo wraz z 18 zł. za bilet

[/spolier]
Picard
Użytkownik
#214 - Wysłana: 29 Lip 2010 14:09:34 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Widziałem już pewien czas temu, tak czytam wasze relacje i stwierdzam, że najbliżej mi tu do poglądów Mysterious Stranger Z jednym wyjątkiem: nie sądzę by ten film był bezmyślny, jak go opisuje ów forumowicz, bo po seansie autentycznie zaczęłam się zastanawiać się na temat tego czy współczucie jest słabości, czy pod płaszczykiem cywilizowanych istot, wszyscy jesteśmy prymitywnymi brutalami, którzy zrobią wszystko aby przetrwać? Wbrew pozorom, film całkiem nieźle poruszył tą kwestie za pomocą postaci granej przez Fishburne'a i doktorka ,,Lectera" - jak go lubię nazywać . Ten ostatni szczególnie mi się podobał - przebiegły, manipulujący ludźmi socjopata - chodź poza podkreśleniem tezy zawartej w filmie i zaskoczeniem widza, nie sądzę by pasował on do całości filmu i nie wierzę by Predatorzy wybrali by go na cel swoich polowań. I właśnie, trochę zabawne jest to, że to co uważam za największe zalety filmu może być również poczytane za jego największe wady: np. cieszy to, że film utrzymany jest w klimacie oryginału, jednak miejscami trzyma się go zbyt blisko, przekraczając wręcz cienką granicę między nawiązanie, a plagiatem. Ciekawe jest to, że postaci głównych bohaterów widzowie poznają równocześnie, wraz z tym jak owe postacie poznają się nawzajem - nikt z uczestnicy tego pozaziemskiego ,,safari" wcześniej się nie znali. Problem w tym, że - jak już było tu wspomniane - te postaci są dość dwuwymiarowe, właściwie to w dużej mierze stereotypy - mafiozo, skazaniec, handlarz narkotyków, twardy komandos itp. - , brak w tej grupie wyrazistego konfliktu osobowości, jak także właściwie nie wiadomo czemu właśnie ci ludzie zostali wybrani jako obiekt polowania. Co czyni ich tak specjalnymi, czy są naprawdę najlepsi w tym co robią i jak rosyjski komandos z mini-gunem ma się do skazańca z nożem czy przebiegłego, aczkolwiek bezbronnego doktorka ,,Lectera"? Odnośnie tego konfliktu osobowości: ciekawie było by zobaczyć, np. w zespole arabskiego terrorystę i amerykańskiego marines. Mocną stroną filmu są natomiast nowości: umieszczenie akcji na obcej planecie, nowy klan łowiecki Predatrorów - , który rzekomo ma się do oryginalnego klanu, jak Gatunek 8472 do Broga - , nowe gatunki stworzeń, w ,,psy łowieckie" Predatorów, oraz pojedynczy pozaziemski humanoid, który też najwyraźniej został schwytany w celu polowania. Niestety realizacja tych wszystkich rzeczy - szczególnie wspomnianych ,,ogarów" - pozostawia wiele do życzenia, jak iż dawno nie widziałem ta sztucznych i mało przekonywujących efektów specjalnych - zdecydowany minus filmu. Oczywiście zgadzam się, że w tym ,,dziele" jest też wiele śmiesznych nielogiczności - scena pojedynku członka Yakuzy z Predziem, powinna znaleźć się raczej w jakieś parodii. Z jednej strony dobrze, że nasz heros umarł z mieczem w dłoni, z drugiej to, że udało mu się usiec Predatora - w dodatku nową wersje! - jest histerycznie śmieszne! Jest takich scen więcej, oj jest! O postaci Brodego już pisaliście więc powiem tylko tyle, że rzeczywiście sam bohater mi się podobał, jak także podobało mi się to, że ostatecznie zmienia się on i postanawia pomóc swojej koleżance po fachu, ale sam aktor pasuje tu jak pięść do nosa. Podsumowując film był rzeczywiście niezły - ale może moje odczucia są spowodowane drastycznie zaniżonymi, przez AvP oczekiwaniami? - i sądzę, że na solidne 6/10 ów film sobie zasłużył.
Poklok
Użytkownik
#215 - Wysłana: 29 Lip 2010 17:03:18
Odpowiedz 
Mysterious Stranger:
Strasznym problemem Cage'a jest to, że ostatnio zbyt często gra w kinie klasy "B" albo w głupiutkich blockbusterach, gdzie jego talent nijak nie może się ujawnić.

Co gorsza, wszędzie gra tak samo: miną zbitego spaniela.

Mysterious Stranger:
Miał schizofrenie to wydaje mi się, że tej ekstra porcji nie jadł, tylko miseczkę zostawiał przyjacielowi

A potem widział, że kumpel nic nie zjadł, i mówił coś w stylu: "Nie jesteś głodny? To ja zjem, niech się nie zmarnuje" Zresztą, wyżywienie sześciu dodatkowych osób faktycznie byłoby problemem, gdyby nie to, że każda z nich mogła polować. A jeśli nie chciał brać ich sobie na głowę, to nie musiał im się pokazywać. Dlatego uważam, że od początku planował ich zatruć i tylko tak siebie samego tłumaczył, taka dość rozpaczliwa próba niedopuszczenia do siebie świadomości, że jest się podstępnym mordercą...

Mysterious Stranger:
To trochę mało, zważywszy na to, że jego zachowanie absolutnie nie zdradzało, że kombinuje aż takie świństwo (na planetę jako "jajogłowy" mógł trafić z różnych powodów, niekoniecznie dlatego, że jest sadystycznym mordercą).

Właśnie nie miało zdradzać, to było w zgodzie z charakterem postaci. Imho to akurat rozegrali dobrze.

Mysterious Stranger:
Moment na ujawnienie też sobie wybrał dziwny, tak swoją drogą. Będąc w jakiejś dziurze z towarzyszem i wiedząc, że gdzieś w okolicy jest dzika bestia dybiąca na moje życie, automatycznie staram się z nim współpracować, a nie ciacham go na kawałki skalpelem.

I jeszcze ta próba dołączenia do Predatorów. Facet chyba naprawdę uknuł taki "sprytny" plan... Faktycznie, nawet jak na socjopatycznego mordercę zachowywał się dość głupio.

Picard:
Z jednym wyjątkiem: nie sądzę by ten film był bezmyślny, jak go opisuje ów forumowicz, bo po seansie autentycznie zaczęłam się zastanawiać się na temat tego czy współczucie jest słabości, czy pod płaszczykiem cywilizowanych istot, wszyscy jesteśmy prymitywnymi brutalami, którzy zrobią wszystko aby przetrwać?

Jako że Predatorzy specjalnie wyselekcjonowali członków zespołu, z których właściwie każdy miał większe czy mniejsze odchyły, to nie bardzo ma to przełożenie na ludzkość jako taką.

Picard:
Mocną stroną filmu są natomiast nowości: umieszczenie akcji na obcej planecie, nowy klan łowiecki Predatrorów - , który rzekomo ma się do oryginalnego klanu, jak Gatunek 8472 do Broga - , nowe gatunki stworzeń, w ,,psy łowieckie" Predatorów, oraz pojedynczy pozaziemski humanoid, który też najwyraźniej został schwytany w celu polowania.

To są wszystko fajne sprawy, ale głównie dla ludzi, którzy naprawdę interesują się Predatorami. Dla przypadkowego widza, czy nawet takiego, który zna uniwersum Predatorów bardzo przeciętnie i niezbyt go ono fascynuje, pozostaną najwyżej ciekawostkami, bez wpływu na ostateczny odbiór filmu.
Picard
Użytkownik
#216 - Wysłana: 29 Lip 2010 22:13:29
Odpowiedz 
Poklok:
Jako że Predatorzy specjalnie wyselekcjonowali członków zespołu, z których właściwie każdy miał większe czy mniejsze odchyły, to nie bardzo ma to przełożenie na ludzkość jako taką.

Pytanie czy ci ludzie mieli odchyły czy też po prostu prezentowali sobą prawdziwe oblicze ludzkości - prymitywne, brutalne i okrutne.

Poklok:
Dla przypadkowego widza, czy nawet takiego, który zna uniwersum Predatorów bardzo przeciętnie i niezbyt go ono fascynuje, pozostaną najwyżej ciekawostkami, bez wpływu na ostateczny odbiór filmu.

Szkopuł w tym, że - poza komiksami - świat Predatorów był jak dotąd bardzo słabo rozwinięty. Mam nadzieje, że w kolejnym filmie - o ile powstanie - dowiemy się czegoś więcej o kulturze tych istot. A oryginalnego Predatora to raczej mało kto nie zna - przynajmniej z pokolenia, które urodziło się w latach 80-tych.
Poklok
Użytkownik
#217 - Wysłana: 30 Lip 2010 00:12:12
Odpowiedz 
Picard:
Pytanie czy ci ludzie mieli odchyły czy też po prostu prezentowali sobą prawdziwe oblicze ludzkości - prymitywne, brutalne i okrutne.

Ale przecież wyraźnie w filmie pokazano, że wybrano specjalnie najbardziej zabójcze, agresywne istoty na Ziemi (a przynajmniej będące pod tym względem w czołówce). A zobacz, nawet wśród tych zawodowych morderców pojawiły się ludzkie uczucia, patrz: Rosjanin, Izraelka i przemiana głównego bohatera. Prędzej stawiałbym odwrotną tezę, moim zdaniem bohaterowie "Predators" byli za grzeczni i mili jak na to, kim byli i w jakiej sytuacji się znaleźli.

Picard:
Szkopuł w tym, że - poza komiksami - świat Predatorów był jak dotąd bardzo słabo rozwinięty.

Tych komiksów było chyba całkiem sporo?

Picard:
A oryginalnego Predatora to raczej mało kto nie zna - przynajmniej z pokolenia, które urodziło się w latach 80-tych.

Znać coś, a interesować się czymś to dwie zupełnie różne sprawy.
Slovaak
Użytkownik
#218 - Wysłana: 30 Lip 2010 05:13:01 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
Poklok

A jak Ty byś się zachował budząc się na obcej planecie? Tak z miejsca zająłbyś się "starymi sprawami"?


Film właściwie uważam za średni. Najlepsza scena to opowiadanie o wydarzeniach z Predatora a najgorsza... cóż Noland - jak wariat miałby się tam uchować? Wygląda jakby wraz z kontaktem z bohaterami nagle stracił wszystkie umiejętności (np. wchodzi do swojej kryjówki niezamaskowany, po co Predatorzy mieliby tam wchodzić skoro mogą go zdjąć gdy on będzie wchodził/wychodził?)
Q__
Moderator
#219 - Wysłana: 30 Lip 2010 09:52:15
Odpowiedz 
A oto co filme sądzi recenzent KMFu:
http://www.film.org.pl/prace/predators.html
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Predator

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!