USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Jacek Dukaj
 Strona:  ««  1  2  3  4  5 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#121 - Wysłana: 13 Lis 2016 22:39:39 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Wiem ze siedzi w grafice komputerowej ale to brzydkie jest i niemodne.

Ale też bierzmy poprawkę na to, że Legendy... nie mają budżetów na miarę MCU... Jak na nasz rynek to jest to może superprofesjonalne. W skali światowej patrząc jest to raczej dobrze zrobiona amatorka, coś jak Star Trek Horizon (ten Krafta), dajmy na to.
The_D
Użytkownik
#122 - Wysłana: 13 Lis 2016 23:39:59
Odpowiedz 
MarcinK:
W 90% scen dinozaury były animatroniką i kostiumami.

Ale te najbardziej ikoniczne i robiące w owym czasie największy efekt wow były te wspomagane komputerowo, np.
https://www.youtube.com/watch?v=PJlmYh27MHg
czy też
https://www.youtube.com/watch?v=nM-RPO10aPY
MarcinK
Użytkownik
#123 - Wysłana: 14 Lis 2016 08:09:13
Odpowiedz 
Q__
Mi chodzi o to że ogólnie CGI potwory są brzydkie.
Gumowe zawsze są lepsze
https://www.youtube.com/watch?v=1aUoafOuOyU
https://www.youtube.com/watch?v=MKu94xZ85OE

The_D:
Ale te najbardziej ikoniczne i robiące w owym czasie największy efekt wow były te wspomagane komputerowo, np.

Owszem, jednocześnie właśnie te sceny najbardziej nadgryzł ząb czasu.
Q__
Moderator
#124 - Wysłana: 16 Lis 2016 19:01:51
Odpowiedz 
Paradoks

Wrzucam z myślą o Tobie, choć tekst nienowy i pewnie znasz:
http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/15 16548,1,20-lat-z-dukajem--proba-podsumowania.read
Paradoks
Użytkownik
#125 - Wysłana: 16 Lis 2016 22:01:01
Odpowiedz 
Q__

Doceniam i szanuję!

Znasz, Q__, może jakieś kuluarowe plotki co do tego, kiedy wyjdzie coś nowego Dukaja? Choćby to, co obiecał w postcriptum do Króla bólu?
Q__
Moderator
#126 - Wysłana: 16 Lis 2016 23:28:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
Znasz, Q__, może jakieś kuluarowe plotki co do tego, kiedy wyjdzie coś nowego Dukaja? Choćby to, co obiecał w postcriptum do Króla bólu?

Niestety nie... Niby "Rekursja"* zapowiadana była na ten rok (po tym jak przestała być zapowiadana na 2013), ale rok się kończy, a o jej wejściu na rynek cisza...

(Zresztą Dukaj znany jest z dyskrecji - o swoim życiu prywatnym też nie mówi, jak wiadomo - to nie jest typ bawiący się w piętrzenie emocji czytelników przeciekami kontrolowanymi, jak jaki Abrams, nie przymierzając. Jednym słowem: pozostaje nam czekać, aż z niespodzianki spadnie nam na głowy kolejna dukajowa cegła - czy to ta zapowiadana, czy jakaś inna, zrodzona spontanicznie w międzyczasie...)

* Nawiasem: rzecz jest/ma być o spiskach ubecko-copywriterskich. Mnie to się silnie kojarzy z przeciwnikami bohatera tytułowego "Pieprzonego losu kataryniarza", a Tobie? Też sądzisz, że Dukaj może się tu inspirować Ziemkiewiczem (którego - jak wiemy - wielokrotnie komplementował jako pisarza)?

ps. BTW. Czy - w świetle tego, co widzimy, że zachodzi w polityce, obecnych trendów i wychyleń wahadła - też masz wrażenie, że wcale przytomna wizja przyszłości z "Czarnych oceanów" błyskawicznie zmierza w kierunku stania się historią alternatywną... i to w roli alternatywy wcale kuszącą, choć intencjonalnie miała stanowić raczej czarny scenariusz... ? (U Dukaja, bowiem, na szczycie piramidy znajdują się technokraci i knajpiano-salonowi gracze spod znaku przysłowiowego "mordo ty moja!" w wydaniu wysubtelnionym, tymczasem nadchodzi raczej czas wkurzonych i populistów.) Widać stąd zresztą, po raz kolejny, że o ile prognozowanie postępów technologii i ich konsekwencji idzie SF jako-tako, o tyle z rozkładami wektorów dynamiki procesów społecznych nieszczególnie sobie radzi...
Paradoks
Użytkownik
#127 - Wysłana: 21 Lis 2016 01:40:27
Odpowiedz 
Q__:
Mnie to się silnie kojarzy z przeciwnikami bohatera tytułowego "Pieprzonego losu kataryniarza", a Tobie?

Nie wiem, bo nie czytałem. Obawiam się, że znając Ziemkiewicza jako publicystę -- mimo szczerych chęci -- nie będę w stanie polubić go jako pisarza.

Q__:
ps. BTW. Czy - w świetle tego, co widzimy, że zachodzi w polityce, obecnych trendów i wychyleń wahadła - też masz wrażenie, że wcale przytomna wizja przyszłości z "Czarnych oceanów" błyskawicznie zmierza w kierunku stania się historią alternatywną... i to w roli alternatywy wcale kuszącą, choć intencjonalnie miała stanowić raczej czarny scenariusz... ? (U Dukaja, bowiem, na szczycie piramidy znajdują się technokraci i knajpiano-salonowi gracze spod znaku przysłowiowego "mordo ty moja!" w wydaniu wysubtelnionym, tymczasem nadchodzi raczej czas wkurzonych i populistów.) Widać stąd zresztą, po raz kolejny, że o ile prognozowanie postępów technologii i ich konsekwencji idzie SF jako-tako, o tyle z rozkładami wektorów dynamiki procesów społecznych nieszczególnie sobie radzi...

Nie widzę tak dużej różnicy na plus czy minus pomiędzy salonowymi elitami a populistami. Zwłaszcza, że te dwie grupy się nie wykluczają: przykładem niech będzie Donald Trump.
Q__
Moderator
#128 - Wysłana: 21 Lis 2016 10:50:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
Obawiam się, że znając Ziemkiewicza jako publicystę -- mimo szczerych chęci -- nie będę w stanie polubić go jako pisarza.

Kiedy nie chodzi o polubienie... Po prostu o to, że to, co Ziemkiewicz napisał w latach '90 uchodziło (owszem, budząc kontrowersje niemniejsze niż jego publicystyka) - być może na względnym bezrybiu - za najlepszą polską SF od czasu "Arsenału" i "Fiaska", do momentu powieściowego debiutu Dukaja (przyznawali to nawet najwięksi przeciwnicy ideowi tej prozy i jej autora). Definiowało też w dużym stopniu rodzimy cyberpunk. Jednym słowem idzie tu raczej o prześledzenie tego słynnego SFowego krążenia pomysłów.

(Aha: "Walc stulecia" może najmniej zaplątany jest w doraźność, więc takich kontrowersji jak reszta nie budził...)

Paradoks:
Nie widzę tak dużej różnicy na plus czy minus pomiędzy salonowymi elitami a populistami. Zwłaszcza, że te dwie grupy się nie wykluczają: przykładem niech będzie Donald Trump.

Cóż, sam z lubością wrzucałem zdjęcia J. Kaczyńskiego w dobrej komitywie z D. Tuskiem, czy Trumpa bawiącego się z Clintonami, więc niekoniecznie zaprzeczę, ale nie chodziło mi o ludzi, raczej o styl - Dukaj by rzekł: formę - jakiej dani politycy, w określonym momencie hołdują, a kiedy myślę o populistach raczej bohater tytułowy opowiadania "Crux" mi się przypomina, choć - jak widać - nie musi takowy wyjść z blokowisk...

ps. Tymczasem jednak mogę w końcu uznać, że przeczytałem "Starość Aksolotla". Jasne, miałem ten eBook od dawna, i - technicznie biorąc - czytałem go nie raz, ale to było wymęczone czytanie fragmentami (kawałek, odłożenie, powrót, znów kawałek, znów odłożenie i tak do końca). Odrzucał mnie współczesny korpo-styl, nierealistyczne wydawało się wrzucenie weń zaawansowanej technologii transferu osobowości, a wplatanie wątków gierczanych i transformerowych jawiło się składaniem hołdu popkulturze i zabawą w komercję... A teraz, z dystansu, jakoś pochłonąłem całość z zaskoczenia. I mam wrażenie, że lepsza jest niż mi się zdawało - tzn. względem założeń można nadal stawiać te same wątpliwości, ale całościowo jest to utwór przesiąknięty nostalgią w najklasyczniejszym cyberpunkowym stylu ("Neuromancer", "Blade Runner", "GITS"), poruszający lament za utraconym człowieczeństwem, w którym kondycja przyszłego nieszczęśliwego postczłowieka/robota uskuteczniającego puste "człowiecze" rytuały (karmiący łabędzie bohater Lema jakoś się przypomina), całkiem przekonująco - w sensie psychologicznym - wyrasta z sytuacji obecnego - też niezbyt szczęśliwego - karmiącego się popkulturą korporacyjnego wyrobnika. A zgrzytliwość założeń - nie broniąc się może na poziomie SF serio - znajduje usprawiedliwienie na płaszczyźnie symboli, bo jako metafora jest to celne.
(Aha: wspominałem, że - IMHO - Dukaj w pierwszym rzędzie nie tyle tworzy jakieś poważne wizje futurologiczne, godne traktowania jak prognozy Lema czy Clarke'a, ile - mimo częstego użycia sztafażu i terminologii hard SF - maluje słowem obrazy. Otóż ten obraz należy do najbardziej poruszających, choć może nie do najoryginalniejszych, w jego karierze.)


EDIT:
Mam potwierdzenie z tym malarstwem. Oddajmy głos Wojtkowi Orlińskiemu:

"Ci, co nie znają prozy Dukaja, mogli mieć próbkę tej wyobraźni, oglądając film „Katedra” pokazujący zaledwie niewielki fragment jednego krótkiego opowiadania. Podobno na tym właśnie polega jego warsztat pisarski - najpierw wyobraża sobie jakąś niezwykłą scenerię, a potem ją opisuje tak, jakby streszczał film wyświetlany w jego głowie."
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75517,1720892.html
http://dukaj.pl/opinie/InnePiesniToNajlepszaPowies cJackaDukaja
Paradoks
Użytkownik
#129 - Wysłana: 21 Lis 2016 17:29:37
Odpowiedz 
Q__:
a kiedy myślę o populistach raczej bohater tytułowy opowiadania "Crux" mi się przypomina, choć - jak widać - nie musi takowy wyjść z blokowisk...

Takich właśnie autentycznych polityków z blokowisk nie widzę, więc nie wiem czy to taka przyszłość. Co najwyżej modne jest ubieranie się w image przedstawiciela ludu.

Q__:
poruszający lament za utraconym człowieczeństwem, w którym kondycja przyszłego nieszczęśliwego postczłowieka/robota uskuteczniającego puste "człowiecze" rytuały (karmiący łabędzie bohater Lema jakoś się przypomina), całkiem przekonująco - w sensie psychologicznym - wyrasta z sytuacji obecnego - też niezbyt szczęśliwego - karmiącego się popkulturą korporacyjnego wyrobnika

Trafna uwaga! Podciągnąłbym pod to też świat "Linii oporu".
Q__
Moderator
#130 - Wysłana: 21 Lis 2016 19:12:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
Co najwyżej modne jest ubieranie się w image przedstawiciela ludu.

Prawda. Jednak w efekcie zamiast skrępowanych nową etykietą, neo-arystokratycznych Huntów i senatorów Titów dostajemy pełnych radośnie plebejskiej ostentacji Huntów-i-Titów-przebranych-za-Cruxów. A to oznacza, że ku światu NEti nie zmierzamy. Przynajmniej nie tak prostą drogą, jak się zdawało.

Paradoks:
Podciągnąłbym pod to też świat "Linii oporu".

Jak najbardziej. Przy czym "Linia..." i "Starość..." nadgryzają ten sam problem z różnych stron. "Linia..." bardziej serio, pokazując coś, co może zaistnieć (i sposób w jaki może do tego dojść), "Starość..." z kolei idzie na skróty, szkicuje grubą krechą, ale - paradoksalnie - wywiera tym silniejszy efekt (także dlatego, że łatwiej utożsamić się z Grzesiem, przez jego anachroniczną współczesność). "Linia..." stanowi jakby skomplikowaną analizę, "Starość..." - efektowną syntezę...

BTW. czy też masz wrażenie, że od biedy dałoby się "Starość..." traktować jako prequel do "Bajek robotów"? Świat maszyn przebierających się za królów i nawet z kosmogonii robiący coś na kształt zabawy, sposobu na zabicie nudy nieledwie, mógłby gładko wyrosnąć ze świata wiecznych korporacyjnych, zakochanych w grach (z ich kiczami i umownością*), niedorostków wcielonych w roboty. (przyjmując, że starczyłoby im pomyślunku na dalsze rozwijanie cywilizacji...).

* Które sam lubię.
Paradoks
Użytkownik
#131 - Wysłana: 22 Lis 2016 00:07:31
Odpowiedz 
Q__:
BTW. czy też masz wrażenie, że od biedy dałoby się "Starość..." traktować jako prequel do "Bajek robotów"?

Podoba mi się ten pomysł
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 22 Lis 2016 10:06:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
Podoba mi się ten pomysł

Acz nie jestem pewien czy Mistrz Lem nie szykuje aby widmotronu, by mnie za sformułowanie go straszyć po nocach.

BTW. mówiliśmy o "Linii..."... Zauważyłeś, że fragmenty dotyczące pewnych wirtualnych światów są jakby z "Bajek..." wzięte?

"Na granicy poproszono mnie o płeć. Zdjąłem ją i oddałem, i weszłum nagu.
Tuż za granicą na drzewie mięsistym i strzelistym siedziało okrąglutkie Dziwo. Takie Dziwo nikogo nie przepuści bez pytania.
- Ile jest trzy plus trzy?
- Sześć.
Kiwało łebkiem.
- Ile jest trzy plus trzy?
- Dziewięć.
Kiwało łebkiem.
- Ile jest trzy plus trzy?
- Trzy.
Dziwo znowu tylko pokiwało.
- Ile jest trzy plus trzy?
- Ile?
- Nie wiem.
Chyba więc mogłum przejść. "


Raz: przypomina to - odlegle - doradców króla Hydropsa, co to czy owo w szafie zostawiali, dwa - tę trurlową maszynę od "Ile jest dwa a dwa?".

ps. Kolejna praca o Dukaju - artykuł "Bez lęku (przed wpływem)? Na marginesie Oka potwora Jacka Dukaja", którego autorem jest Dariusz Brzostek:
http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.elem ent.desklight-a670857b-de7b-48bc-8817-6669ab8027aa
http://lkp.sjol.eu/preview/bez-leku-przed-wplywem- na-marginesie-oka-potwora-jacka-dukaja-5662
(Godny uwagi w niniejszym kontekście, bo celem, jaki sobie doktor - habilitowany zresztą - Brzostek w nim stawia, jest ustalenie na ile Dukaj godnym jest następcą Lema*.)

* Gdzie odpowiedź - po stwierdzeniu, że Dukaj był w stanie napisać opowiadanie Lema (tj. "Oko...") - brzmi:

"Oko potwora jest li tylko (aż?) gestem owego «silnego poety» – autora świadomego swych umiejętności i gotowego zmierzyć się ze stylem oraz imaginarium wielkiego prekursora. Kończąc swą refleksję wyznam zatem, że jak dotąd nie mam wrażenia, iż Jacek Dukaj napisał najlepsze powieści Lema. Jak dotąd..."
Guauld
Użytkownik
#133 - Wysłana: 2 Gru 2016 11:57:45
Odpowiedz 
Q__:
Niby "Rekursja"* zapowiadana była na ten rok (po tym jak przestała być zapowiadana na 2013), ale rok się kończy, a o jej wejściu na rynek cisza...

http://www.wykop.pl/wpis/20880969/dla-tych-ktorzy- czekaja-na-nowe-ksiazki-jacka-duka/
Dla tych którzy czekają na nowe książki Jacka Dukaja mam wiadomość, że chyba jeszcze przyjdzie poczekać. Był on gościem Kongresu Lemologicznego we Wrocławiu i tam zapytałem go co stoi na przeszkodzie wydania jego kolejnych publikacji (już dawno miały być w sprzedaży!). "Mój zabójczy perfekcjonizm" powiedział, potem dodał jeszcze, że 2000 (słownie) stron "Rekursji" wyrzucił do kosza! Jeśli chodzi o zbiór esejów "Samotność podglądacza" też nie wygląda to różowo. Jak zebrał to do kupy co chciał to wyszło ponad 800 stron. Teraz jest na etapie przycinania wszystkiego do jakiejś sensownej formy...

Oby tylko nie pisał tak długo aż będzie w 100% zadowolony ze swojego dzieła, bo takie rzeczy się chyba nie zdarzają.
Q__
Moderator
#134 - Wysłana: 2 Gru 2016 13:14:56
Odpowiedz 
Guauld

Guauld:
potem dodał jeszcze, że 2000 (słownie) stron "Rekursji" wyrzucił do kosza! Jeśli chodzi o zbiór esejów "Samotność podglądacza" też nie wygląda to różowo. Jak zebrał to do kupy co chciał to wyszło ponad 800 stron. Teraz jest na etapie przycinania wszystkiego do jakiejś sensownej formy...

No to Dukaj poszedł w ślady Lema w ciachaniu (Mistrz wykład GOLEMa XIV o matematyce tak potraktował, a bodaj i jakieś inne rzeczy). A potem będą po szufladach szukać, po kartonach szperać i popiół ognisk dawno wygasłych roztrząsać. O ile sława J. D. równie długo potrwa, co lemowa.
Paradoks
Użytkownik
#135 - Wysłana: 17 Mar 2017 20:54:25
Odpowiedz 
Tymczasem pojawiło się drukiem pierwsze opracowanie dukajologiczne:
http://wyd.ug.edu.pl/oferta_wydawnictwa/62319/dosw iadczenia_dukaja
Q__
Moderator
#136 - Wysłana: 17 Mar 2017 21:02:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
pojawiło się drukiem pierwsze opracowanie dukajologiczne

Dobrze wiedzieć . Lemologię już mamy niczego sobie, niech i dukajologia się rozwija...

ps. BTW. Sądząc po tym w jakim tonie recenzował "Fizykę..." Kraussa można wnosić, że J.D. nie jest entuzjastą ST... Niemniej... Ciekaw jestem jak by mu wyszło gdyby postanowił napisać Treka (tak jak w wypadku "Oka..." postanowił napisać Lema), a także jak by ST zmienił, gdyby nie musiał się w jego styl maksymalne wczuwać (jak w poprzednim przykładzie) tylko - mając carte blanche - mógł go pisać od zera (na zasadzie The Next TNG lub nowego reBootu). W sumie co by wycisnął (znów w ramach podobnych wariantów) z DC-owsko-marvelowskiej superbohaterszczyzny też mnie zastanawia... Macie jakieś hipotezy na ten temat?
mozg_kl2
Użytkownik
#137 - Wysłana: 22 Mar 2017 21:29:32
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#138 - Wysłana: 22 Mar 2017 21:39:26
Odpowiedz 
mozg_kl2

Dobra wiadomość. Zachód odkrył Lema (w sumie wciąż odkrywa, vide niedawna premiera "Summy technologiae" na anglojęzycznym rynku), odkrył Sapkowskiego, niech i Dukaja odkryje (zdarzało mi się go krytykować, ale mam wrażenie, że od współczesnych mu Zachodniaków, nawet tych cenionych, jest lepszy). Przyłączam się do powszechnych (tj., hehe, dotąd tylko w dwu commentach wyrażonych) nadziei na to, że znajdą odpowiedniego tłumacza. Może Kandel dałby radę?
The_D
Użytkownik
#139 - Wysłana: 22 Mar 2017 21:46:57
Odpowiedz 
Z tego co kojarzę, to jakieś 2 czy 3 opowiadania Dukaja wyszły po angielsku.
Q__
Moderator
#140 - Wysłana: 22 Mar 2017 21:58:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
The_D

Owszem, i jedno nawet Kandel tlumaczył... Przywołajmy Wikipedię:

His first story, "Golden Galley," was translated into English by Wiesiek Powaga and published in The Dedalus Book of Polish Fantasy. Michael Kandel's translation of "The Iron General" has been published in A Polish Book of Monsters and his translation of fragments of "The Cathedral" into English is available online. "The Apocrypha of Lem", a mock-review in Borges' tradition, written as an afterword for reedition of Lem's "A Perfect Vacuum", was published in "Lemistry", translated by Danusia Stok. The Old Axolotl is the first book of Dukaj published in English (in 2015).

Niemniej, odkryciem bym tego jeszcze nie nazwał. Do międzynarodowego szacunku jakim otaczany jest Lem, czy prestiżowych nagród dla Sapkowskiego (i światowego hype'u na Wiedźmina), jeszcze daleko. Może teraz ten dystans się zmniejszy...

ps. J.D. wie co robi i na swojej stronie promuje się w ingliszu, i jest to nawet więcej niż tylko wspomniane fragmenty "Katedry":
http://dukaj.pl/en/books
Paradoks
Użytkownik
#141 - Wysłana: 25 Mar 2017 13:41:05
Odpowiedz 
Q__:
ps. BTW. Sądząc po tym w jakim tonie recenzował "Fizykę..." Kraussa można wnosić, że J.D. nie jest entuzjastą ST... Niemniej... Ciekaw jestem jak by mu wyszło gdyby postanowił napisać Treka (tak jak w wypadku "Oka..." postanowił napisać Lema), a także jak by ST zmienił, gdyby nie musiał się w jego styl maksymalne wczuwać (jak w poprzednim przykładzie) tylko - mając carte blanche - mógł go pisać od zera (na zasadzie The Next TNG lub nowego reBootu). W sumie co by wycisnął (znów w ramach podobnych wariantów) z DC-owsko-marvelowskiej superbohaterszczyzny też mnie zastanawia... Macie jakieś hipotezy na ten temat?

Moja pierwsza myśl jest taka, że Dukaj musiałby sobie jakoś poradzić z teatralnością trekowych obcych, bo co jak co, ale dukajowe światy zawsze były spójne w ramach swoich założeń. W ogóle obcych (innych niż ślady, cienie i domniemania) jest u Dukaja mało: przychodzą mi na myśl ewangelizowani obcy w "In partibus infidelium" i przemierzający kosmos post-wieloryb Franciszek z "Perfekcyjnej" -- w obu przypadkach mamy duże napięcie pomiędzy ich obcością i antropomorfizacją i w tym też widziałbym problem Dukaja z Trekiem. Chcąc zachować ramy space opery i nie idąc za bardzo w wyjaśnianie wszystkiego konwencją, musiałby Dukaj podrążyć hipotezę wspólnej genealogii inteligentnych istot w Drodze Mlecznej i pewnie rozwinąć ją trochę tak jak w uniwersum Ekumeny u Le Guinn.

The_D
Q__

Ja zapytałbym raczej: czemu dopiero teraz? I rzeczywiście, jak sam Dukaj przyznaje, przed tłumaczem stoi tu nie lada wyzwanie.
Q__
Moderator
#142 - Wysłana: 25 Mar 2017 14:03:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Paradoks:
Moja pierwsza myśl jest taka, że Dukaj musiałby sobie jakoś poradzić z teatralnością trekowych obcych, bo co jak co, ale dukajowe światy zawsze były spójne w ramach swoich założeń.

Przypuszczam, że mógłby dać radę. Pamiętasz jak dyskutowaliśmy z Mavem o humanoidach z Uncharted (IMHO to był znacznie lepszy scenariusz niż założenia Discovery)? Zdaje mi się, że Dukaj byłby w stanie użyć tych samych argumentów by owe humanoidy fabularnie umocować (tylko pewnie - niczym Niven, który wziął się za dobudowywanie tła Green Lanternowi - stworzyłby jakąś zaawansowaną teorię panspermii, inżynierii genetycznej itd. i - jak gdy pisał "Oko..." - wziąłby to dodatkowo w jakiś nawias subtelnej autoironii na wszelki wypadek). W sumie to już, zresztą, napisałeś:
Paradoks:
Chcąc zachować ramy space opery i nie idąc za bardzo w wyjaśnianie wszystkiego konwencją, musiałby Dukaj podrążyć hipotezę wspólnej genealogii inteligentnych istot w Drodze Mlecznej i pewnie rozwinąć ją trochę tak jak w uniwersum Ekumeny u Le Guin

Z Q natomiast poradziłby sobie z marszu. Czym innym, w końcu, jest/są Duch/Duchy z przywołanego przez Ciebie "In partibus..." niż doskonałym, doskonale wytłumaczonym fizycznie, Q? Czy to "Duch objawił się androgynicznym osobnikiem w garniturze niemal identycznym z biskupim. /.../ Lewy synstat podpowiadał biskupowi prawdopodobne motywacje takiego wyboru Ducha: /.../ odbicie ubioru jako deklaracja równych pozycji; to samo jako akcent na wzajemne podobieństwo" nie wydaje się wprost wywiedzione ze scen, w których Q z lubością stroił się w oficerski mundur GF?


(Nawiasem: do tych okołotrekowych rozważań zainspirował mnie poniekąd fakt, że Dukaj potrafił przekuć serial Earth 2 na "IACTE". Fakt, zrobił to na znacznie wcześniejszym etapie swojej drogi, ale...)

Paradoks:
W ogóle obcych (innych niż ślady, cienie i domniemania) jest u Dukaja mało: przychodzą mi na myśl ewangelizowani obcy w "In partibus infidelium" i przemierzający kosmos post-wieloryb Franciszek z "Perfekcyjnej"

A pamiętasz tych, wspominanych od niechcenia, z "Korporacji Mesjasz"*? Tam tle fabuły było ich sporo, choćby opisanych tak:

"kamieniowate zbarakła przezierały swe żołądkomózgi ku inteligencji"

* Nawiasem: nie pamiętam czy wspominałem, że przeczytawszy to opowiadanie ponad dwie dekady temu, w antologii "Czarna msza", byłem już pewien, że Dukaj jest jednym z najwybitniejszych autorów współczesnej - co najmniej polskiej - SF (dziwiłem się nawet, że w swojej recenzji w/w zbioru Oramus chwali go tak oględnie), i po jego dalsze utwory sięgałem już na pewniaka (w czym "Irrehaare" tylko mnie upewniło)?.

ps. Ten post-wieloryb był fajny . Przypomnijmy sobie:
http://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?i d=1654&strona=3
Q__
Moderator
#143 - Wysłana: 20 Kwi 2017 16:46:14
Odpowiedz 
Pisałem swego czasu, że co jaką krytykę Dukaja wygłoszę, to zaraz on sam ją potwierdza , ale teraz napatoczyłem na wywiad sprzed dwóch lat, w którym rozjechał swoją "Starość aksolotla", bardziej niż ja kiedykolwiek, mówiąc tak:

"Osobiście podchodziłem do niej raczej jak do zabawy literackiej na zadanych założeniach. Po drodze trochę zmieniłem nastawienie — chyba da się wyczuć, że ton narracji przesuwa się stopniowo ku bardziej refleksyjnemu, poważnemu."
http://ksiazki.onet.pl/jacek-dukaj-w-polsce-nie-is tnieje-nurt-science-fiction/mwfn4r

Nonono...
Q__
Moderator
#144 - Wysłana: 23 Kwi 2017 17:01:29
Odpowiedz 
Wygooglał mi się taki oto (nawet ciekawy) tekst (sprzed paru lat) o "Złotej Galerze":
http://przedmurze.pl/wiara-i-czary-zlota-galera-ja cka-dukaja-873
Q__
Moderator
#145 - Wysłana: 12 Sty 2018 21:35:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Uświadomiłem coś sobie a propos "Sprawy Rudryka Z."... Kwestia tożsamości, dialogowo-sądowa struktura, wiadomo, "Przekładaniec" się kłania. Ale nie jest to jedyny trop. Dyktator z południowego wschodu Europy, jego nieodróżnialne odeń duplikaty... Doctorem Doomem strasznie pachnie, i Doombotami* jego.
Przy czym wytknięcie takiej analogii/inspiracji niekoniecznie jest dla Dukaja dezawuujące. W końcu ten Doom to - filmami się nie sugerować! - postać z superłotrowskiej czołówki.

* http://marvel.wikia.com/wiki/Doombot

ps. A tu jeszcze stary wywiad z J.D:
http://swiatczytnikow.pl/wywiad-z-jackiem-dukajem- o-czytnikach-przyszlosci-ksiazki-i-starosci-aksolo tla/
Q__
Moderator
#146 - Wysłana: 19 Mar 2018 12:55:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Pamiętacie "Korporację Mesjasz" Dukaja (z roku 1991), a w niej ten fragment:

"W ciasnym wnętrzu Jaja zapiszczał głos Jeźdźca ogłaszającego czas pozostały do wypchnięcia pasażerów w zwykłą przestrzeń. Norman, archeolog i trzej pozostali podróżni tkwili już w ochronnych kokonach o podobnie białych, przejrzystych powłokach jak powłoka Jaja, wymieniając bezsensowne uwagi, które miały rozładować atmosferę, a jedynie informowały o zdenerwowaniu rozmawiających. Etka swego czasu podróżował w Zwierzętach między gwiazdami częściej, niż zwykłymi statkami w obrębie układów, między innymi na tym polegała jego praca; i teraz denerwował się bardziej z powodu spodziewanej kontroli na orbicie, niż samego lotu Jajem.
Kiedy wreszcie potężne, niewidoczne, uplecione z mroku mięśnie Zwierzęcia wypchnęły ich z jego wnętrzności w kosmos, poczuł jedynie ulgę — przyspieszenie zamknęło usta gadającym i rozpętała się jedynie stosowna w takich chwilach cisza. Jajo zakręciło się, rzucając im w oczy pełną panoramę tego punktu przestrzeni. Dla wszystkich, prócz Normana, nie różnił się on od innych niczym; ta sama gwiezdna grochówka. Norman jednak czuł wiele innych rzeczy, których w żaden sposób nikt inny nie mógł odczuć, choć sam widok był dla niego tak samo suchy i niezrozumiały."


Tak się zastanawiam czy Huberath pisząc opowiadania "Spokojne, słoneczne miejsce lęgowe" ('92) i "Maika Ivanna" ('93) oraz powieść 'Vatran Auraio" ('96-2009) nie pożyczył sobie dość centralnego fabularnie dla owego cyklu patentu cyvutów - żywych rakiet* właśnie stąd...

* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=2472&page=0#msg228548

Odświeżyłem też sobie rok starszą "Śmierć matadora" J.D., a tam wychwyciłem jakże piękną aluzję do Lema:

"Człowiek w zielonym, obcisłym ubraniu również był nietutejszy i kapitan promu wysadził ich w najbliższej Kuli. Leonard przeszedł z nim do śluzy celnej, prom odcumował i odleciał. Człowiek w zielonym ubraniu, nie przyzwyczajony do nieważkości, zwymiotował na biurko urzędnika. Przyszybowało dostojnie dwóch porządkowych, ujęli go pod pachy i odholowali. Pewnie do gabinetu lekarza, nie mógł to być pierwszy tego typu wypadek.
Leonard odczekał, aż urzędnik oczyści śluzę. Kiedy ten wyłączył wreszcie wielki wentylator, rzucił na biurko paszport. Prawa stopa sama znalazła zaczep w podłodze; urzędnik z uznaniem skinął głową, widząc iż Leonard pozostał na miejscu i zajął się studiowaniem dokumentu.
- Pan na długo?
- Się zobaczy.
- Aha.
Wpisał coś do komputera i oddał paszport.
- Bagaż?
Leonard ściągnął w dół duży, wypchany wór unoszący się koło wentylatora.
- Tylko tyle.
- Aha. Pan to tu położy - wskazał blat stolika obok siebie.
Zaczekał, aż aparatura oceni, czy zawartość jest zgodna z przepisami. Widocznie była, bo zapaliła się zielona lampka. Zarzucił wór na ramię, umiejętnie się pochylając, by z nogą w zaczepie nie rozłożyć się na podłodze jak długi.
Urzędnik po raz drugi z uznaniem skinął głową.
- Pan próżniak? - spytał jakby od niechcenia.
- Poniekąd."


Ten próżniak to nawiązanie wprost, ale te nieważkościowe smaczki - istny "Pirx", a clenie - "Tichy"...
Paradoks
Użytkownik
#147 - Wysłana: 19 Mar 2018 18:42:38
Odpowiedz 
Q__

Muszę pewnie kiedyś nadrobić tego bardzo wczesnego Dukaja...

Tymczasem polecam wywiad sprzed kilku tygodni o fake newsach i przyszłości literatury:
https://kultura.onet.pl/ksiazki/jacek-dukaj-nie-ma -powrotu-do-swiata-sprzed-fake-news-wywiad/6c81ymg ?utm_source=kultura_viasg&utm_medium=nitro&utm_cam paign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&utm_v=2

Fragment:

Nie ma powrotu do świata sprzed fake news. Wszelkie systemy cenzury czy weryfikacji są podatne na te same oskarżenia i zwątpienia. Ty wybierasz takich weryfikatorów, a ja takich – no i którzy są bardziej "oddani prawdzie"? Kto zweryfikuje weryfikatorów? A weryfikatorów weryfikatorów? I tak dalej, bez końca. W czasach mediów 1.0 sama ich struktura – sztywna hierarchiczność z decydentami-selektorami dopuszczającymi do głosu nielicznych – narzucała iluzję konsensusu, "obiektywnej" prawdy. Media 2.0 wyleczyły nas z tych złudzeń. [...]

W większości społeczeństw Zachodu jedynym przymusem wyganiającym ludzi poza ich bąble są rytuały uczestnictwa we wspólnocie politycznej. Bąble lifestyle’owe nie pokrywają się bowiem z granicami państw, z tradycyjnym politycznym podziałem rzeczywistości materii – który jest reliktem stanu natury, kiedy to świat wybierał dla nas lifestyle. Gdyby nie ta archaiczność polityki – byliby szczęśliwi żyjąc osobno od urodzenia do śmierci. Ruchy secesjonistyczne np. w Kalifornii są po prostu próbą dopasowania rzeczywistości politycznej do rzeczywistości kulturowej. Która jest ważniejsza? Która jest bardziej "prawdziwa"?
Q__
Moderator
#148 - Wysłana: 19 Mar 2018 21:29:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Paradoks

Miałem dziwne przeczucie, że jak ruszę ten temat - odezwiesz się .

Paradoks:
Muszę pewnie kiedyś nadrobić tego bardzo wczesnego Dukaja...

Musisz. IMHO wystarczy jak sięgniesz po w/w "Śmierć..." i "Korporację...", no i ew. "Wielkie podzielenie" ("Złotą Galerę" zakładam, że znasz). Nie jest to jeszcze Dukaj w szczytowej kondycji, ale jest już b. dobra SF. Pozostałe utwory z okresu przed "Irrehaare" ("...podzielenie" powstało tuż po, ale stylistycznie wyraźnie do "wczesnego Dukaja" przynależy) będą mieć dla Ciebie wartość tylko jeśli czytasz J.D. jak ja - Lema, chłonąc z ciekawością nawet treści nabazgrane na wyściółkach szuflad.

Paradoks:
Tymczasem polecam wywiad sprzed kilku tygodni o fake newsach i przyszłości literatury

Dzięki, puściłem w dalszy obieg (na Lem.pl). W istocie b. a propos różnych głośnych zjawisk (i sporów).
Q__
Moderator
#149 - Wysłana: 26 Kwi 2018 18:06:14
Odpowiedz 
Rzuciłem sobie odświeżająco okiem do "Innych pieśni" i ubawiło mnie jak Dukaj - kompletnie od niechcenia, na marginesie tworzenia świata fantasy - dał mata kreacjonistom (i to na gruncie tak zawzięcie przez nich hołubionych filozofii z minionych epok):

"— Dwie są główne teorie przyrodnicze próbujące opisać i zorganizować świat tego, co żyje: tak zwane zoologia i botanika doskonałe oraz niedoskonałe. Obie opierają się oczywiście na aristotelesowskich twierdzeniach o niezmienności gatunków i klasyfikacjach definicyjnych Stagiryty. Perfekcjoniści zakładają wszelako, iż dążenie do entelechii, kształtu maksymalnie wypełniającego przeznaczenie danej Substancji, dotyczy także przyrody jako takiej. A zatem, aczkolwiek gatunki, jako realizacje skończonych Form, same w sobie są niezmienne, to zmienia się liczba i rodzaj gatunków akurat zaktualizowanych, od tych mniej do coraz bardziej doskonałych. Prace teknitesów fauny i flory wspierają owe sądy, jako że istotnie morfuje się gatunki zawsze ku większej użyteczności, a nie ku bezcelowemu chaosowi, człowiek bowiem jest doskonalszy od wszystkiego, co ku sobie przyciąga. /.../ Naturalna teleologia wszechświata wyklucza dążenie ku chaosowi. Ale co mówią imperfekcjoniści: skoro wszystkie Formy, wszystkie gatunki są z góry określone i teknitesi po prostu przesuwają Substancję od gatunku do gatunku, spod Formy pod Formę bliższą ich anthosowi — to znaczy, że potencjalnie, niezaktualizowane, istnieć muszą także gatunki bliższe chaosowi i pustej hile. /.../ Cokolwiek więc mógłby wymorfować najbardziej nawet szalony teknites — istnieje w potencji. Pytanie, czy można zaktualizować właśnie taką teleologię „skrzywioną”, zmierzającą gdzieś w bok od doskonałości, albo wręcz jej przeciw? Sofistesi z obu stronnictw powołują się na klasyczne pisma, od samego Aristotla i Teofrasta, do Florena, Provegi, Boreliusza i Ulryka Fizyka. Być może jednak jest to jedna z owych kwestii, w których Stagiryta i jego interpretatorzy nie mieli racji. Należy więc uważnie badać przyrodę. Każdą Formę roślinną i zwierzęcą przypisać pod genus proximus i określić jej differentia specifica, i zorientować ją na osi doskonałości i celu. Gdyby potwierdziły się doniesienia myśliwych i opowieści dzikusów o demorfach Skoliodoi, byłby to dowód trudny do obalenia przez perfekcjonistów."

Streszczając: gatunki są niezmienne i odwieczne jak k. głoszą, ale jako doskonałe Formy/platońskie idee, ułomna materia ewoluuje i to nawet po GOLEMowo-dawkinsowsku, bezkierunkowo. Ciekawe kiedy na KUL-u to podchwycą?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Jacek Dukaj

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!