USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Firefly - Serenity
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#151 - Wysłana: 30 Lis 2012 18:03:58
Odpowiedz 
Q__:
No popatrz. Zupełnie jak w "jedenastce"...

Przepraszam jakie to trudne czasy tam są zanim Neruś zniszczył Wulkana? Zły Sojusz gnębi ludzi, tłamsi ruchy niepodległościowe, na masową skalę przeprowadza eksperymenty na ludziach, uprowadza młode dziewczyny ze szkoły i torturami zmienia je w żywą broń idealną, a na obrzeżach uniwersum czają się psychopatyczni kanibale masakrujący wszystko co im w łapy wpadnie? No patrz, ile ja rzeczy w tym filmie przegapiłem!

Q__:
(Możesz narzekać na neoKirka, ale z natury nie jest zły. Okoliczności nieco go wykoleiły, jak Twojego ukochanego Shinzona*, lecz mniej...)

Ależ co w nim dobrego, no pokarz mi przykład na to, że jest dobrym człowiekiem, a nie egoistycznym dupkiem spragnionym rozróby i władzy?

Q__:
nigdy się nie wydarzyły... Trek nie może stać w miejscu... (nawiasem mówiąc: Braga też chwalił Abramsa, m.in. za dawkę zdrowego mroku, na którą z Bermanem chcieli, lecz nie mogli, sobie pozwolić, jak twierdzi)

jak będę chciał mrok w SF to sobie obejrzę, którąś z części Terminatora. Trek nie o tym był. Trek to utopia.
Q__
Moderator
#152 - Wysłana: 30 Lis 2012 18:18:21
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ależ co w nim dobrego

Czytałeś "Idiotę" Dostojewskiego? Wszyscy są dobrzy.

Picard:
jak będę chciał mrok w SF to sobie obejrzę, którąś z części Terminatora. Trek nie o tym był. Trek to utopia.

Jasne. Trek XXIV wieku w pewnej linii czasu. Jednak poza utopią są w Treku i inne miejsca (w przestrzeni i w czasie), choćby czas IIIwś, planeta pod rządami Kodosa, Imperium Klingońskie z jego krwawymi obyczajami, mirror universe czy... świat z "jedenastki" właśnie...
Eviva
Użytkownik
#153 - Wysłana: 30 Lis 2012 18:18:47
Odpowiedz 
Picard:
pokarz mi przykład na to, że jest dobrym człowiekiem, a nie egoistycznym dupkiem spragnionym rozróby i władzy?

Jak ja Cię kiedyś pokarzę, to będziesz wszystkich świętych na pomoc wołał....
A co do Twej prośby, to nikt Ci nie pokaże takiego fragmentu, bo go w filmie po prostu nie ma
Picard
Użytkownik
#154 - Wysłana: 30 Lis 2012 18:34:20 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
zytałeś "Idiotę" Dostojewskiego? Wszyscy są dobrzy

Nie czytałem. Wiem, wiem ignorant ze mnie. A w teorię o tym, że każdy jest dobry z natury nie wierze ni trochę. Liczy się postępowanie, to ono świadczy o naszym charakterze.

Q__:
Jasne. Trek XXIV wieku w pewnej linii czasu. Jednak poza utopią są w Treku i inne miejsca (w przestrzeni i w czasie), choćby czas IIIwś, planeta pod rządami Kodosa, Imperium Klingońskie z jego krwawymi obyczajami, mirror universe czy... świat z "jedenastki" właśnie...


Tyle, że tamte miejsca i czasy - III wojna, planeta Kodosa itp. - prowadziły nas właśnie do utopii jaką byla federacja. O niej pisał Roddenberry, taki jest sens jego serialu. To samo tyczy się mirror universe - on pokazuje nam jak mogło by być źle gdyby nie twarde zasady moralne Federacji.

Eviva:
Jak ja Cię kiedyś pokarzę, to będziesz wszystkich świętych na pomoc wołał....
A co do Twej prośby, to nikt Ci nie pokaże takiego fragmentu, bo go w filmie po prostu nie ma

No, właśnie nie ma. A wystarczyło jak mówię inaczej akcenty rozłożyć i inaczej by to już wyglądało. Pokazać, że Kirk jest może jak Han Solo albo Mal Reynolds - zawadiaka ale z sercem na właściwym miejscu. To nadal nie był by Trek, ale chociaż był by to lepszy film. A ortografią się nie przejmuje - rzecz dla kujonów.
Q__
Moderator
#155 - Wysłana: 30 Lis 2012 19:10:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
To samo tyczy się mirror universe - on pokazuje nam jak mogło by być źle gdyby nie twarde zasady moralne Federacji.

A "jedenastka" pokazuje jak niewiele trzeba, by wizję utopii skutecznie oddalić. Pokazuje też, że nawet jednostki ułomne, skrzywione przez los mogą wziąć udział w tejże utopii budowaniu. Zresztą... sam jestem ciekaw co z tego neoKirka w "dwunastce" wyrośnie...

Picard:
A wystarczyło jak mówię inaczej akcenty rozłożyć

W sumie zabrało odrobiny pogłębienia psychologicznego tak naprawdę. Usiłowano je zastąpić symboliką finału (Kirk na właściwym miejscu itp.). Za bardzo poszli na skróty i tyle...

Picard:
Pokazać, że Kirk jest może jak Han Solo albo Mal Reynolds - zawadiaka ale z sercem na właściwym miejscu.

BTW. kim innym był właściwie TOSowy Kirk? A młody Picard?
Picard
Użytkownik
#156 - Wysłana: 30 Lis 2012 19:42:59 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
A "jedenastka" pokazuje jak niewiele trzeba, by wizję utopii skutecznie oddalić. Pokazuje też, że nawet jednostki ułomne, skrzywione przez los mogą wziąć udział w tejże utopii budowaniu. Zresztą... sam jestem ciekaw co z tego neoKirka w "dwunastce" wyrośnie...

Ależ Ty fantazjujesz... Żadnej utopii nam w filmie nie pokazano - ani przed, ani po ataku na Kelvina więc nie możesz twierdzić, że owa utopia została oddalona skoro jej tu wcale nie było. Tak samo jest z tymi ułomnymi jednostkami walczącymi rzekomo o utopię - nie można nie być idealistą i walczyć o utopię, a żaden z bohaterów filmu takim idealistą nie jest. Poza tym nie walczy się tu o utopię i ideały tylko o zachowanie Ziemi jako takiej, a to dwie różne sprawy. Inna rzecz, że Ziemię nasz młodzik ocala po to tylko by wydrzeć dowództwo od pseudo-Spocka i objąć kierownicze stanowisko. Sorry, ale ta interpretacja postępowania Jerka jest dużo spójniejsza z jego charakterem niż twój pogląd, że rzekomo walczył o utopię.

Q__:
W sumie zabrało odrobiny pogłębienia psychologicznego tak naprawdę. Usiłowano je zastąpić symboliką finału (Kirk na właściwym miejscu itp.). Za bardzo poszli na skróty i tyle...

No, nie o to chodzi. Kirk z mirror, mirror na mostku Enterprise to zupełnie inna symbolika jak Kirk z naszego uniwersum. I tak samo jest z Jerkiem u Abramsa - inny człowiek, inne okoliczności więc nie dopisywał bym sobie znaczeń do tej sceny. Jeśli ma ona jakieś to jest to symboliczne Atonement with the Father z oklepanego monomitu Campbell'a - syn przejmuje schedę po ojcu itp. Zresztą co mi po tym o czym piszesz skoro Jerk i spółka zwyczajnie nie są dobrymi ludźmi?

Q__:
TW. kim innym był właściwie TOSowy Kirk? A młody Picard?

Tak można rzeczywiście powiedzieć, przy czym akurat te postacie przeszły inną drogę by stać się tym kim się stały. Kirk z TOS był w Akademii nerdem, stosem książek na dwóch nogach, później dopiero stał się zawadiaką. Picard z kolej ucierpiał w wyniku bójki, co pozwoliło mu zrozumieć swój błąd i stać się kapitanem/dyplomatom/badaczem/filozofem.
Q__
Moderator
#157 - Wysłana: 30 Lis 2012 21:19:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Żadnej utopii nam w filmie nie pokazano

Była jednak caly czas w domyśle, jako oryginalna linia czasu z TOS (o której zresztą m.in. Nero wprost wspomniał).

Picard:
Poza tym nie walczy się tu o utopię i ideały tylko o zachowanie Ziemi jako takiej, a to dwie różne sprawy. Inna rzecz, że Ziemię nasz młodzik ocala po to tylko by wydrzeć dowództwo od pseudo-Spocka i objąć kierownicze stanowisko.

Przypomnij sobie jakimi słowami Pike przekonał go do wstąpienia do GF. Przekonał, czyli neoKirk ideały*, do których stary kapitan się odwołał, podzielał przynajmniej na tyle, by wydały mu się kuszące. (Czy przekonano nas, że dojrzal do nich w pełni to inna rzecz.)

* zachowywanie pokoju, ratowanie życia, w potrzebie śmierć, by inni mogli żyć...

Picard:
Zresztą co mi po tym o czym piszesz skoro Jerk i spółka zwyczajnie nie są dobrymi ludźmi?

Nie wiem jakimi są. Za mało mi o tym opowiedziano.

Picard:
Kirk z TOS był w Akademii nerdem, stosem książek na dwóch nogach, później dopiero stał się zawadiaką.

A Kirk z TWoK oszukiwał na egzaminach. Typowe dla nerda?
Picard
Użytkownik
#158 - Wysłana: 1 Gru 2012 01:21:17 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Była jednak caly czas w domyśle, jako oryginalna linia czasu z TOS (o której zresztą m.in. Nero wprost wspomniał).

Ależ od razu mogę Ci udowodnić, że to nie ten sam wszechświat co ten znany z TOS - Delta Vega znajduje się w zupełnie innym miejscu niż to, w którym była w Oryginalnym serialu, Pike jest dużo starszy niż powinien być, Uhury i Chekova też nie powinno być tak wcześniej na Enterprise, a nawet powątpiewał bym czy stary Spock i ów Nero pochodzą z oryginalnej linii czasu gdyż Spockowi merdają się fakty historyczne - myli mu się to kto powinien dowodzić Enterprise - a Nero i jego ludzie są łysi jak kolano, a żaden Romulanin nie wyglądał tak jak oni w żadnym z wcześniejszych seriali. Tak więc nie zdołasz udowodnić, że ten film zahacza o oryginalną linie czasu, a samo powiedzonko Nero, że Kirk był wielkim człowiekiem może mieć przeróżne znacznie, np. gdyby mowa była o Kirku z Mirror, mirror to ta jego wielkość pewnie nieciekawie by wyglądała...

Q__:
* zachowywanie pokoju, ratowanie życia, w potrzebie śmierć, by inni mogli żyć...

Tylko, że to o czym piszesz jest tak ogólnikowe, że można to przyporządkować do jakiekolwiek innej organizacji - np. do funkcjonariuszy stacji Babilon, rycerzy Jedi, żołnierzy z SAAB itp. To nigdy nie były główne i wyróżniające cechy Gwiezdnej Floty - były nimi badanie nieznanego, poszukiwanie nowych form życia i nowych cywilizacji, prowadzenie badan naukowych i dyplomacja. O tym wszystkim Pike się słowem nie zająknął.

Q__:
Nie wiem jakimi są. Za mało mi o tym opowiedziano.

Jak to za mało? Pokazano ich w wielu sytuacjach i w żadnej z nich nie zachowywali się jak dojrzali humaniści i idealiści jakich znamy z Star Treka. W najlepszym przypadku zachowywali się jak Zefram Cochrane na sterydach - alkohol, zabawa, łatwy seks, wandalizm, bójki i egoizm - a w najgorszym razie zachowywali się jak przestępcy wojenni - egzekucja wszystkich członków załogi Narady. Sorry, ale nie uda Ci się temu zaprzeczyć. Dla porównania spójrz na pierwszy lepszy odcinek Firefly, chociażby ten wymieniony przeze mnie The Train Job i zobacz jak tam zachowywali się tam ludzie, którzy byli wyjęci spod prawa, a co za tym idzie ludzie, których nie podejrzewał byś o szlachetność. Whedon miał na każdy odcinek tylko 40 minut i w każdym dokonał poprawnej charakterystyki swoich postaci, Abrams miał ponad dwa razy tyle czasu by scharakteryzować swoje postaci więc nie możesz zasłaniać się tym, że czasu mu brakowało.

Q__:
A Kirk z TWoK oszukiwał na egzaminach. Typowe dla nerda?

To był element rozwoju tej postaci - wczasach kiedy zdawał Kobayashi maru był już człowiekiem, który myślał nieortodoksyjnie, i który nie akceptował myśli o porażce.
Eviva
Użytkownik
#159 - Wysłana: 1 Gru 2012 10:18:31
Odpowiedz 
Picard:
Q__:
A Kirk z TWoK oszukiwał na egzaminach. Typowe dla nerda?

To był element rozwoju tej postaci

To był dowód na kreatywne myślenie Oszukał i nie dał się złapać. Tylko powstaje pytanie - rzeczywiście oszukiwał i tyle lat nikt nie nie połapał, czy po prostu był to z jego strony żart?
Picard
Użytkownik
#160 - Wysłana: 1 Gru 2012 13:42:33
Odpowiedz 
Eviva:
To był dowód na kreatywne myślenie Oszukał i nie dał się złapać. Tylko powstaje pytanie - rzeczywiście oszukiwał i tyle lat nikt nie nie połapał, czy po prostu był to z jego strony żart?

Jak to nikt się nie połapał? Przecież Kirk jasno powiedział, że za takie a nie inne rozwiązanie problemu dostał pochwałę i wyróżnienie od admiralicji. I nikt go za to nie odsądzał od czci i wiary jak to ma miejsce w nowym filmie. Bo tam jak wiadomo muszą opowiedzieć standardową historyjkę o tym jak wyalienowany, przez nikogo nie doceniany dzieciak ratuje świat przed wielkim złym kimś tam... Sorry, znów zaczynam marudzić o Abramsie więc się lepiej zamknę.

Q__:
* zachowywanie pokoju, ratowanie życia, w potrzebie śmierć, by inni mogli żyć...

Aha, jeszcze jedno przeszło mi tu do głowy - nie myślisz np., że oficer Sojuszu powiedział bym Jerkowi to samo co Pike, bo funkcjonariusze sojuszu szczerze wierzyli, że wyświadczają ludziom przysługę? Tak więc ta mowa Pike'a nie musi być bynajmniej żadnym świadectwem utopionego ustroju Federacji.
Eviva
Użytkownik
#161 - Wysłana: 1 Gru 2012 14:11:48
Odpowiedz 
Picard:
Przecież Kirk jasno powiedział, że za takie a nie inne rozwiązanie problemu dostał pochwałę i wyróżnienie od admiralicji. I

Czyli że biorąc rzecz na logikę nie było to żadne oszustwo. Miał znaleźć rozwiązanie i je znalazł.

Picard:
wyalienowany, przez nikogo nie doceniany dzieciak ratuje świat przed wielkim złym kimś tam...

No wiesz, to Amerykanie uznają za szczyt finezji... Jeśli chcieli trafić do "swoich" widzów, to nie mogli przedstawić im grzecznego, solidnego chłopaka, systematycznie podnoszącego swe kwalifikacji, by nie zawieść w obliczu wielkiej próby.
Q__
Moderator
#162 - Wysłana: 1 Gru 2012 14:18:41
Odpowiedz 
Picard

Picard:
ż od razu mogę Ci udowodnić, że to nie ten sam wszechświat co ten znany z TOS - Delta Vega znajduje się w zupełnie innym miejscu niż to, w którym była w Oryginalnym serialu, Pike jest dużo starszy niż powinien być, Uhury i Chekova też nie powinno być tak wcześniej na Enterprise,

Tyle, że to akurat da się wszystko wyjaśnić...
1. Nazwę Delta Vega może nosić n ciał niebieskich.
2. Pike z oryginalnej linii czasu mógł np. być zmuszony odbyć (jako rozbitek np.) lot z prędkością podświetlną w wyniku czego starzał się w wolniejszym tempie (zauważmy, że w "The Cage" jest młody, ale wygląda na człowieka po ciężkich przejściach, to poszlaka mogąca potwierdzać taką przygodę.
3. Uhura i Chekov z innej linii czasu mogli trafić na Enterprise'a szybciej, w końcu rozdzielenie tych wszechświatów nastąpiło sporo lat wcześniej.

Picard:
Tylko, że to o czym piszesz jest tak ogólnikowe, że można to przyporządkować do jakiekolwiek innej organizacji - np. do funkcjonariuszy stacji Babilon, rycerzy Jedi, żołnierzy z SAAB itp. To nigdy nie były główne i wyróżniające cechy Gwiezdnej Floty

Picard:
Aha, jeszcze jedno przeszło mi tu do głowy - nie myślisz np., że oficer Sojuszu powiedział bym Jerkowi to samo co Pike, bo funkcjonariusze sojuszu szczerze wierzyli, że wyświadczają ludziom przysługę? Tak więc ta mowa Pike'a nie musi być bynajmniej żadnym świadectwem utopionego ustroju Federacji.

Ależ nie mówimy teraz o utopii ST, ani o charakterze GF w tej, czy owej linii czasu. Mówimy o tym, że neoKirk pod wpływem odwołania się do wzniosłych ideałów zmienił swoje życie (z barowego zabijaki stał się kadetem, jest to fakt ekranowy), bo ideały owe wydały mu się - przynajmniej w jakimś stopniu - drogie. Zatem jakieś umiłowanie dobra w nim było, a Pike rozbudził je na nowo.... I w końcu to przyznałeś...
Czyli: mamy rozwój postaci. Rachityczny, ale zawsze.
Picard
Użytkownik
#163 - Wysłana: 1 Gru 2012 15:46:44
Odpowiedz 
Q__:
Tyle, że to akurat da się wszystko wyjaśnić...
1. Nazwę Delta Vega może nosić n ciał niebieskich.
2. Pike z oryginalnej linii czasu mógł np. być zmuszony odbyć (jako rozbitek np.) lot z prędkością podświetlną w wyniku czego starzał się w wolniejszym tempie (zauważmy, że w "The Cage" jest młody, ale wygląda na człowieka po ciężkich przejściach, to poszlaka mogąca potwierdzać taką przygodę.
3. Uhura i Chekov z innej linii czasu mogli trafić na Enterprise'a szybciej, w końcu rozdzielenie tych wszechświatów nastąpiło sporo lat wcześniej.

Oj, sami autorzy przyznali, że chodziło o to samą Deltę Vegę - jak chcesz poszukam Ci stosownego cytatu. Poza tym jaki sens ma nazywanie dwóch planet tą samą nazwą? O Piku tylko i wyłącznie zmyślasz, a jako, iż nie piszemy tu fanfiction to nawet nie będę komentował tych twoich spekulacji. Chyba, że mas jakieś dowody na poparcie swojej tezy? Nie? Tak myślałem. Ależ nie mogli by Chekov powinien być jeszcze w piaskownicy kiedy Kirk był w Akademii.

Q__:
Ależ nie mówimy teraz o utopii ST, ani o charakterze GF w tej, czy owej linii czasu. Mówimy o tym, że neoKirk pod wpływem odwołania się do wzniosłych ideałów zmienił swoje życie (z barowego zabijaki stał się kadetem, jest to fakt ekranowy), bo ideały owe wydały mu się - przynajmniej w jakimś stopniu - drogie. Zatem jakieś umiłowanie dobra w nim było, a Pike rozbudził je na nowo.... I w końcu to przyznałeś...
Czyli: mamy rozwój postaci. Rachityczny, ale zawsze.

Nie rozumiemy się wcale. Te rzekome zadania powierzone GF nijak się mają do ideałów federacji, bo można je przyporządkować każdej niemal wybranej organizacji z SF. Nawet Sojusz w nie wierzy, ale jak je realizuje to już inna sprawa. Więc mówienie, że owe zadania powierzone Flocie świadczą o ideałach i jakieś utopijności to twierdzenie cokolwiek na wyrost. I nawet nie tymi zadaniami Floty Pike skusił Jerka tylko czym innym: zagrał na jego ego, skusił go perspektywą przerośnięcia własnego ojca. O to chodziło w tej scenie i jest to całkiem czytelne. Jeśli chodziło by tylko o te jak ty je nazywasz ,,ideały" to chłopka musiał byś świadomy ich istnienia dużo wcześniej i jedna, bardzo krótka konwersacja nic by tu nie zmieniła, tym bardziej, że widać było, iż olewa owe ,,ideały" w grubiański sposób przerywając Pikowi. Nie, tu chodziło o wabik w postaci kariery lepszej niż ta, którą miał ojciec Jerka. I jaki to rozwój postaci skoro Jerk pod koniec filmu jest tym samym człowiekiem, którym był na początku awanturnik bez zasad moralnych? Czyli sorry, ale nadal się nie zgadzamy.
Eviva
Użytkownik
#164 - Wysłana: 1 Gru 2012 17:02:29
Odpowiedz 
Picard:
zagrał na jego ego, skusił go perspektywą przerośnięcia własnego ojca. O to chodziło w tej scenie i jest to całkiem czytelne.

Konkretny cytat:
- Twój ojciec był kapitanem przez dwanaście minut i uratował 800 istnień w tym twoją matkę i ciebie. Ty możesz osiągnąć więcej.

I jeszcze:
- Za cztery lata będziesz oficerem, za osiem możesz mieć własny statek.

To nie są argumenty, którymi przekonuje się wartościowego człowieka, by zaczął działać dla dobra ludzkości.
Q__
Moderator
#165 - Wysłana: 2 Gru 2012 05:47:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Oj, sami autorzy przyznali, że chodziło o to samą Deltę Vegę - jak chcesz poszukam Ci stosownego cytatu.

Doskonale pamiętasz, że pozaekranowe wypowiedzi twórców, acz ułatwiają często interpretację kanonu, same w sobie tegoż kanonu nie stanowią.

Picard:
O Piku tylko i wyłącznie zmyślasz, a jako, iż nie piszemy tu fanfiction to nawet nie będę komentował tych twoich spekulacji.

Nie ma znaczenia czy zmyślam, pokazuję, że taka różnica "wizualnego" wieku dwu wersji tej samej postaci da się (od biedy, bo od biedy) wytłumaczyć.

Picard:
Ależ nie mogli by Chekov powinien być jeszcze w piaskownicy kiedy Kirk był w Akademii.

Historia uległa zmianie. Państwo Chekov (ojciec ten sam, matka może być inna w tej wersji, dodajmy) wcześniej dorobili się syna jak widać. Przecież on nawet - pomijając imię i akcent - nie jest podobny do tego z oryginalnej linii czasu. (Znaczy: inny zestaw genów.)

Picard
Eviva

Picard:
I nawet nie tymi zadaniami Floty Pike skusił Jerka tylko czym innym: zagrał na jego ego, skusił go perspektywą przerośnięcia własnego ojca.

Eviva:
- Twój ojciec był kapitanem przez dwanaście minut i uratował 800 istnień w tym twoją matkę i ciebie. Ty możesz osiągnąć więcej.

Przerośnięcia własnego ojca w zakresie ratowania ludzi. W istocie podejrzana argumentacja...

ps. macie tu coś, co Was pewnie ucieszy: młody Kirk na dywaniku u Pike'a (made by ekipa Phase II):
http://www.youtube.com/watch?v=0JjCmAcjXEA
Eviva
Użytkownik
#166 - Wysłana: 2 Gru 2012 10:10:30
Odpowiedz 
Q__:
Przerośnięcia własnego ojca w zakresie ratowania ludzi. W istocie podejrzana argumentacja...

Rzeczywiście go przerósł - George Kirk uratował 800 istnień, James T. Kirk rozwalił pewnie porównywalną ilość...
Q__
Moderator
#167 - Wysłana: 2 Gru 2012 10:36:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
George Kirk uratował 800 istnień, James T. Kirk rozwalił pewnie porównywalną ilość...

A ilu ocalił?

ps. pasuje jako komentarz do skrętu naszej dyskusji:
http://www.youtube.com/watch?v=PLyZIiE8WCE


EDIT:
to zaś raczej naciągane:
http://www.youtube.com/watch?v=nmXkQWZn6Kw
a tu największa siła tyułowego serialu w pigułce:
http://www.youtube.com/watch?v=ch3X5WrhwGM
i jeszcze fanowski trailer Serenity:
http://www.youtube.com/watch?v=pmGHCQJMvRY
Dragon
Użytkownik
#168 - Wysłana: 2 Gru 2012 10:47:39
Odpowiedz 
Eviva:
Rzeczywiście go przerósł - George Kirk uratował 800 istnień, James T. Kirk rozwalił pewnie porównywalną ilość...

James rozwalił tych co trzeba
Toudi
Użytkownik
#169 - Wysłana: 2 Gru 2012 10:54:19
Odpowiedz 
Q__:
ps. pasuje jako komentarz do skrętu naszej dyskusji:
http://www.youtube.com/watch?v=PLyZIiE8WCE

Hej, ten film w tych klimatach mógłby być lepszy niż był... A intro na pewno bardzo dobre...
Q__
Moderator
#170 - Wysłana: 2 Gru 2012 10:57:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
A intro na pewno bardzo dobre...

Wręcz doskonałe.

Toudi:
ten film w tych klimatach mógłby być lepszy niż był...

No ba... Co łączy TOS i Ff/S? Wyraziści bohaterowie, między którymi działa specyficzna chemia (której tak boleśnie zabrakło w "jedenastce"), mniej-lub-bardziej-kowbojski klimat i przymieszka subtelnego humoru*. Do tego dodajmy delikatny mrok, którego nie brak ani Firefly, ani nowej linii czasu i gitara...

* no i świat, który w swej umowności nie trzyma się kupy, ale cicho-sza...
Picard
Użytkownik
#171 - Wysłana: 4 Gru 2012 11:43:15 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva:
To nie są argumenty, którymi przekonuje się wartościowego człowieka, by zaczął działać dla dobra ludzkości.

Dokładnie. Jak mówię, nie ma nic przeciwko bohaterowi, który ma pewne wady - patrz postaci z Firefly i innych seriali Wheadona - ale muszę wiedzieć, że ta postać ma również niewątpliwe zalety, że jej serce jest na właściwym miejscu. Abrams mi tego nie pokazał.

Eviva:
No wiesz, to Amerykanie uznają za szczyt finezji... Jeśli chcieli trafić do "swoich" widzów, to nie mogli przedstawić im grzecznego, solidnego chłopaka, systematycznie podnoszącego swe kwalifikacji, by nie zawieść w obliczu wielkiej próby.

Ja nie mówię, że nie można mówić o alienacji ale to też trzeba umieć zrobić. Po pierwsze przydał by się tu jakiś szerszy kontekst społeczny a nie skupienie się tylko na jednostce. Powiedzenie czemu dany człowiek bądź grupa ludzi jest odrzucana przez społeczeństwo i z czego to wynika? Dwa: sposób w jaki podchodzi się do tematu jednostkowej alienacji. Spock np. powinien być wyalienowany, wewnętrznie skonfliktowany i rozdarty pomiędzy dwoma kulturami. W jaki sposób więc pokazuje się ten jego wewnętrzny konflikt? A no, objawia się on tylko tym, że facet chce wskoczyć w spodnie ziemskiej samicy, która z jakiś niewytłumaczonych powodów jest na niego napalona. bardzo to powierzchowne i niskie, właściwe produkcją dla amerykańskich nastolatków - coś właśnie na miarę romansideł o boskim Eduardzie i Belli.


Q__:
Doskonale pamiętasz, że pozaekranowe wypowiedzi twórców, acz ułatwiają często interpretację kanonu, same w sobie tegoż kanonu nie stanowią.

Ja nie mówię o kanonie, ja mówię o tym co twórcy mieli na myśli, a to jest jednoznacznie przez nich powiedziane.

Q__:
Nie ma znaczenia czy zmyślam, pokazuję, że taka różnica "wizualnego" wieku dwu wersji tej samej postaci da się (od biedy, bo od biedy) wytłumaczyć.

Ma. Jeśli coś nie zostało pokazane bądź powiedziane na ekranie to tego nie ma, koniec kropka. Nie piszemy tu fanficka i nie będziemy tłumaczyć twórców - nie będę pisał za nich tego scenariusza. A jeśli bawisz się już w takie jałowe spekulacje to nie wiem czemu odrzucasz poza ekranowe tłumaczenia twórców? Jeśli one nie są kanonem to twoje zmyślania tym bardziej.

Q__:
Historia uległa zmianie. Państwo Chekov (ojciec ten sam, matka może być inna w tej wersji, dodajmy) wcześniej dorobili się syna jak widać. Przecież on nawet - pomijając imię i akcent - nie jest podobny do tego z oryginalnej linii czasu. (Znaczy: inny zestaw genów.)

Tylko, że to nie był by wówczas ten sam Paweł Chekow, a wmawia nam się, że to ta sama postać i nie mówię tu o wyglądzie.

Q__:
Przerośnięcia własnego ojca w zakresie ratowania ludzi. W istocie podejrzana argumentacja.

W zakresie zrobienia kariery. Poza tym to o czym piszesz - to ciągniecie młodzika za uszy by ten zrobił coś pozytywnego ze swoim życiem to banał, który był powielany przez dziesiątki innych produkcji. Nie wiem co w tym tak znowu odkrywczego i pozytywnego?

Dragon:
James rozwalił tych co trzeba

masowy morderca, karierowicz, awanturnik, kobieciarz i wandal. fajny wzór do naśladowania dla młodego człowieka, nie ma co.


A wracając do Firefly - czyli de facto tego o czym powinniśmy tu rozmawiać:
http://sfdebris.com/videos/firefly.asp
Q__
Moderator
#172 - Wysłana: 4 Gru 2012 11:57:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
masowy morderca, karierowicz, awanturnik, kobieciarz i wandal. fajny wzór do naśladowania dla młodego człowieka, nie ma co.

Pomijając czy zaraz się zgadzam, wiesz dobrze, że Trek zrezygnował z robienia bohaterów ikon już na etapie DS9, wspomnij też niektóre czyny archerowe...

Picard:
A wracając do Firefly

A wracając do Firefly to nadal nie mogę się nadziwić jak bardzo kusi Amerykanów modelwanie odległych kosmicznych rubieży na Dziki Zachód. I nie chodzi mi tu o westernowość symboliczną jak w SW czy przygodach Northwesta Smitha, to łatwo zniosę, a o taką dosłowność jak w Firefly, a także w pewnych odcinkach CRU czy TOS, gdzie koloniści czy wręcz pozaziemcy nosili strój rodem z XIXwiecznej Ameryki (w wypadku TOS chodziło bodaj o oszczędności na kostiumach...).
Picard
Użytkownik
#173 - Wysłana: 4 Gru 2012 12:20:10
Odpowiedz 
Q__:
Pomijając czy zaraz się zgadzam, wiesz dobrze, że Trek zrezygnował z robienia bohaterów ikon już na etapie DS9, wspomnij też niektóre czyny archerowe...

No i? W jaki sposób złego w inny serialach rozgrzesza Abramsa? Zresztą ENT też wyrzucam poza kanon i zawsze na nim psy wieszałem. Sisco to zaś postać duż bardziej skomplikowana niż ten twój pseudo-Kirk, mniej sztampowa i ciekawsza - bez wątpienia miał dobre intencje, chodź jego metody nie raz pozostawiają sporo do życzenia. Ale co najważniejsze Sisco nikt nie gloryfikuje nikt go nie wynosi pod niebiosa jak wzoru cnót wszelakich i on sam doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że takim wzorem nie jest i poddaje się autorefleksji do czego kapitan Jerk jest zupełnie niezdolny - najlepszy przykład DS9 In the pale moonlight. Czemu zresztą nie porównasz tego swojego Jerka z najlepszymi przykładami z Treka z Picardem z TNG, Spockiem z TOS i filmów... Zobaczymy jak wówczas dobrze wypadnie.

Q__:
A wracając do Firefly to nadal nie mogę się nadziwić jak bardzo kusi Amerykanów modelwanie odległych kosmicznych rubieży na Dziki Zachód. I nie chodzi mi tu o westernowość symboliczną jak w SW czy przygodach Northwesta Smitha, to łatwo zniosę, a o taką dosłowność jak w Firefly, a także w pewnych odcinkach CRU czy TOS, gdzie koloniści czy wręcz pozaziemcy nosili strój rodem z XIXwiecznej Ameryki (w wypadku TOS chodziło bodaj o oszczędności na kostiumach...).

Ot, konwencja nic więcej. Amerykanie wyrośli na micie dzikiego zachodu, który stworzył ich kraj, nic więc dziwnego, że chcą nawiązywać do tej tradycji. A czy przyszła kolonizacja odległych rubieży nie będzie wyglądała tak jak to pokazują kosmiczne westerny - minus stroje, bronie itp.? Kto powiedział, że nie? Dziki zachód może okazać się całkiem trafną analogią, pytanie tylko czy nauczyliśmy się czegoś na błędach tamtej epoki - uciskanie Indian, masowe wybijanie bizonów itp. - czy też nadal nie dokonaliśmy żadnego postępu cywilizacyjnego? A swoja drogą mój tekst o Firefly, który wysłałem Ci jakiś rok temu ostatecznie uznany został za niezdatny do publikacji? Jeśli tak mogę napisać nowy, jeśli chcesz oczywiście.
A tu skromy fan film 'Firefly' Fan Film - "The Game":
http://www.youtube.com/watch?v=zr-xB-PzA-Y
Q__
Moderator
#174 - Wysłana: 4 Gru 2012 12:33:54
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ale co najważniejsze Sisco nikt nie gloryfikuje nikt go nie wynosi pod niebiosa jak wzoru cnót wszelakich i on sam doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że takim wzorem nie jest i poddaje się autorefleksji do czego kapitan Jerk jest zupełnie niezdolny - najlepszy przykład DS9 In the pale moonlight.

Tyle, że od "In the Pale Moonlight" niedaleka jest droga do TOS "A Piece of an Action", a stąd do "jedenastki". Przyjmij w końcu lekcję, że typ przywódczy musi mieć w sobie coś z potwora (ot, choćby już samo to, że uważa, iż ma prawo decydować o losach innych). Ładnie zresztą mówi też AND "Una Salus Victus", że i tu się powtórzę.

Picard:
Spockiem z TOS i filmów...

Spock z TOS nie doradzał niby Kirkowi eksterminacji raz czy drugi? W imię logiki zresztą...

(BTW. wiesz czemu - m.in. tak mi brakuje Phoenix Rising w kanonie? Bo zimne kalkulacje Tyra pięknie by obnażały obosieczność wolkańskiej logiki, co mówię lubiąc i ceniąc - ale nie cukrując - Wolkan.)

Picard:
A czy przyszła kolonizacja odległych rubieży nie będzie wyglądała tak jak to pokazują kosmiczne westerny - minus stroje, bronie itp.?

No właśnie minus... to bym to łyknął...

Picard:
Dziki zachód może okazać się całkiem trafną analogią, pytanie tylko czy nauczyliśmy się czegoś na błędach tamtej epoki - uciskanie Indian, masowe wybijanie bizonów itp. - czy też nadal nie dokonaliśmy żadnego postępu cywilizacyjnego?

Znasz opowiadanie R. Silverberga "Taniec słońca"?

Picard:
A swoja drogą mój tekst o Firefly, który wysłałem Ci jakiś rok temu ostatecznie uznany został za niezdatny do publikacji?

A nie wiem, to - zdaje się - raczej pytanie do Piotra...

Picard:
A tu skromy fan film 'Firefly' Fan Film - "The Game":

Obejrzę, jak pewno zauważyleś ostatnio pasę się fanowszyzną .
Picard
Użytkownik
#175 - Wysłana: 4 Gru 2012 12:54:29 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Tyle, że od "In the Pale Moonlight" niedaleka jest droga do TOS "A Piece of an Action", a stąd do "jedenastki". Przyjmij w końcu lekcję, że typ przywódczy musi mieć w sobie coś z potwora (ot, choćby już samo to, że uważa, iż ma prawo decydować o losach innych). Ładnie zresztą mówi też AND "Una Salus Victus", że i tu się powtórzę.

Nie przyjmę. Dla mnie ideałem kapitana zawsze był Picard - i o takich ludziach powinien być Trek. Owszem dowódca czasami musi dopuszczać się moralnie wątpliwych czynów, np. musi umieć posłać kogoś na śmierć - trudna lekcja, której Troi nauczyła się w TNG Thine Own Self - ale to nie czyni z niego potwora, o ile jego postępowanie służy wyższemu dobru, a nie pasieniu jego własnego ego. W TOS A Piece of an Action Kirk nikogo z zimna krwią nie wymordował. Jak powiedział Mal w odcinku Shindig : You know, they say mercy is the mark of a great man [gives a quick stab to the guy] Guess I'm just a good man [stabs him again] Well, I'm all right. Jak mówię jeśli nie jesteś w stanie bądź nie chcesz zrobić ze swojej postaci świętego to przynajmniej nie rób z niego łotra. Bo wówczas czemu miał bym mu kibicować? I jeszcze mały cytat z Picarda: przewiń do 10:32 -Nie strzele do bezbronnego

Q__:
Spock z TOS nie doradzał niby Kirkowi eksterminacji raz czy drugi? W imię logiki zresztą...

(BTW. wiesz czemu - m.in. tak mi brakuje Phoenix Rising w kanonie? Bo zimne kalkulacje Tyra pięknie by obnażały obosieczność wolkańskiej logiki, co mówię lubiąc i ceniąc - ale nie cukrując - Wolkan.)

Tyle, że to co robił jerk nie było podyktowane logika, nie miało to żadnego moralnego ani praktycznego uzasadnienia.

Q__:
Znasz opowiadanie R. Silverberga "Taniec słońca"?
A nie wiem, to - zdaje się - raczej pytanie do Piotra...
Obejrzę, jak pewno zauważyleś ostatnio pasę się fanowszyzną

1. nie miałem okazji.
2. no, to OK jakby coś dajcie mi znać czy mam napisać o innego czy dać sobie spokój?
3. Bo jak oficjalnego serialu nie ma.
The_D
Użytkownik
#176 - Wysłana: 4 Gru 2012 17:22:50
Odpowiedz 
Picard:
to nie czyni z niego potwora, o ile jego postępowanie służy wyższemu dobru, a nie pasieniu jego własnego ego

Ile to już totalitaryzmów wyższym dobrem tłumaczono...
Q__
Moderator
#177 - Wysłana: 4 Gru 2012 18:03:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Dla mnie ideałem kapitana zawsze był Picard

Dla mnie też i dlatego nie rozpamiętuję tych historii o nim, które stawiały go w złym świetle (a był tego jeden czy drugi przykład, zwł. gdy robił za dogmatyka PD).
Dlatego zresztą nie umiem pojąć czemu Ty tyle uwagi poświęcasz jednej odsłonie przygód Kirka (który dotąd Cie zbytnio nie obchodził), w dodatku alternatywnego. (Skoro uważasz "jedenastkę" za tak kiepską jak np. VOY "Threshold" czy najgorsze odsłony TOS, to nie rozumiem czemu ciągle do niej wracasz. Mnie najbardziej traumatycznie z całego Treka kojarzy się bodaj TOS "The Empath" i co? Katuję siebie czy innych ciągłymi wspominkami o tej kiepskiej pantomimie? A jeśli znajdą się jacyś zwolennicy tego epizodu to co, sądzisz, że będę ich zanudzał udowadnianiem jaka to słabizna?)

Picard:
Tyle, że to co robił jerk nie było podyktowane logika, nie miało to żadnego moralnego ani praktycznego uzasadnienia.

Jak widziałeś nie wszyscy Wpółforumowicze podzielają to zdanie. (A nawet jeśli był to tylko głód zemsty, to może właśnie chciano Cię sprowokować do dyskusji o niej...* Tak jak potrafiło prowokować DS9.)

* dyskusja to zresztą b. na miejscu w kontekscie sytuacji politycznej USA (przy czym owszem, nBSG prowokuje do takich dyskusji znacznie ciekawiej, ale też ma na to znacznie więcej czasu (czyt. odcinków)

Picard:
Bo jak oficjalnego serialu nie ma.

To trzeba umieć sobie radzić...

The_D

The_D:
Ile to już totalitaryzmów wyższym dobrem tłumaczono...

Co gładko odsyła nas do tematu przywołując postać i motywację Operative'a, owego mrocznego bliźniaka kapitanów GF...
Picard
Użytkownik
#178 - Wysłana: 16 Gru 2012 18:41:43 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__

Może Ci i odpowiem, ale wcześniej odpowiedź mi Ty na moje pytanie: czemu mój tekst o Firefly przypisano autorstwu innej osoby?
http://www.trek.pl/pathfinder/

The_D:
Ile to już totalitaryzmów wyższym dobrem tłumaczono...

Sojusz z Firefly jest dobrym tego przykładem. Ale jak ostatecznie powiedziano w roku 1984, w głębi duszy sami imperialiści w to nie wierzą, to tylko zasłona dymna, często mechanizm, za pomocą którego rządzący sami się oszukują, że chcą chcą czegoś innego niż władzy.
Q__
Moderator
#179 - Wysłana: 16 Gru 2012 18:43:26
Odpowiedz 
Picard

Serio nie wiem. I serio jest to pytanie do Piotra...
Picard
Użytkownik
#180 - Wysłana: 16 Gru 2012 18:52:24
Odpowiedz 
Q__:
Serio nie wiem. I serio jest to pytanie do Piotra...

No, może ale rok czasu i teraz taki numer. Normalnie:
http://i34.photobucket.com/albums/d120/clavdivs/Picard-wtf.jpg
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Firefly - Serenity

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!