USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Firefly - Serenity
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
Autor Wiadomość
mozg_kl2
Użytkownik
#121 - Wysłana: 13 Mar 2012 15:01:57
Odpowiedz 
Picard:
Bo ten facet to szczególny przypadek... Ma niby grono oddanych fanów, a jego seriale mają status kultowych, a mimo to niemal wszystko czego się tknie zostaje szybko zdjęte z anteny. Facet cierpi widać na kompleks TOS'a.

To trochę jak Straszyński. Udało mu się B5 i nic poza tym. Ciagle kłody pod nogi.

Picard:
Swoją drogą niezła kaszana się z tego filmu szykuje. Lubię Whedona ale jego najnowszy film wygląda na skrzyżowanie Dnia Niepodległości z Bayformerami.

Nie będzie taki zły. Ja napewno się wybiorę dla Scarlet Johansson w rudych włosach, Iron mana i Nicka Furrego. Zresztą czego się spodziewałeś po epickim finale historii superbohaterów? Kina drogi, mornalnego nie pokoju? Od początku nastawiłem się na tego typu film.
Q__
Moderator
#122 - Wysłana: 14 Cze 2012 04:42:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Melissa N. Hayes-Gehrke o Firefly:
http://www.astro.umd.edu/~avondale/Reviews/Firefly /

Oraz Billie Doux (kto to? nie wiem, ale pisze ciekawie...) o tym samym serialu:
http://www.billiedoux.com/firefly.html

EDIT: a to dla odmiany krytyka F/S:
http://amboss.blogspot.com/2006_04_01_archive.html
http://thesuburbsofhell.blogspot.com/2006/11/purpl ebelly-speaks.html
Q__
Moderator
#123 - Wysłana: 18 Cze 2012 20:42:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jeszcze jedna b. fajna strona o Firefly/Serenity (i innych serialach SF):
http://www.entil2001.com/series/firefly/firefly.ht ml


EDIT: obejrzałem tymczasem odcinek zatytułowany "Shindig".
Fabuła jest dość prosta. W części przedczołowkowej (która ma w Ff zazwyczaj charakter osobnej scenki) Mal okrada - w czasie gry w holograficzny bilard, drobna aluzja do trekowego holodecku? - cwaniaczków obracających zdesperowanych poszukiwaczy pracy w niewolników (wątek dość ponadczasowy) z ich ciężko zarobionych pieniędzy. Oczywiście kończy się bójką.
Domyślamy się, że dobrze się skończyła, bo czołówce załoga przybywa jak gdyby nigdy nic na Persephone (odwiedzali już tę planetę) w poszukiwaniu pracy. Inara spośród ofert klientów (nawiasem mówiąc dokonuje tego z pomocą mającego ciekawy interface komputera) wybiera propozycję Athertona Winga, przystojnego młodego mężczyzny będącego lokalną znakomnitością. Atherton zaprasza ją na wielki bal proponując jednoznacznie zostanie jej stałym - i jedynym - klientem.
Reszta załogi wybiera się tymczasem na zakupy. Kaylee rozmarzona opowieścią Inary chce sobie kupić - ekscentryczną, przyznajmy - suknię balową i liczy, że też zdoła dostać się na ów bal. Mal kpi z niej na tyle brutalnie, że oburzone Zoe i Kaylee zabierając pojazd wracają na statek. Reynolds zostaje w mieście sam z Jayne'm, co wykorzystuje nasz stary znajomy, paser Badger (który pojawił się w jednym z poprzednich odcinków) by zlożyć Malowi biznesową propozycję. Badger zna potencjalnego świetnego klienta, sir Harrowa z tamtejszych elit, który jednak nie chce robić z nim interesów (bo nim gardzi), być może jednak Reynolds jako większy gentleman zdoła się z nim dogadać?
Mal postanawia spełnić życzenie Kaylee i iść z nią na bal, by tam zbliżyć sie do wspomniango szlachcica. Sympatyczna mechanik zachwyca się oznakami luksusu (lewitujący żryandol!) jej kapitan tymczasem zaczyna szukać klienta, patrząc z narastającą zazdrością na Inarę tańczącą z Athertonem. Kaylee spotyka miejscowe snobki które - widząc, że mają do czynienia z prowincjuszką - usiłują zrobić sobie z niej zabawę, jednak bierze ją w obronę pewien starszy gentleman o ewidentnie wysokiej pozycji. Młoda mechanik wdaje się z nim w rozmowę kończąc jako dusza towarzystwa otoczona przez tłum gentlemanów, z którymi dyskutuje w najlepsze o zaletach statków kosmicznych.
Reynolds tymczasem znajduje sir Harrowa, który nie wydaje się szczególnie zainteresowany zostaniem jego klientem (jest też b. dumny ze swojego szlachectwa). Gdy jednak - po wymianie słownych ciosów w trójkącie kapitan-Inara-jej klient (który, zdaniem naszego niedobitka Browncoats, obraził Serrę, traktując ją publicznie jak prostytutkę) - dochodzi do nieuniknionego starcia między Malem, a Athertonem, w wyniku którego klient Inary ląduje na podłodze, co - zgodnie z zasadami elit Persephone odbierane jest jako wyzwanie na pojedynek - szlachcic z przyjemnością zgadza się zostać sekundantem Reynoldsa.
Kapitan ląduje w luksusowym apartamencie (na koszt Winga chcącego się popisać hojnością także wobec przeciwnika) pilnowany jednak by nie uciekł przed walką. Jest skonsternowany, bo umie walczyć na pięści i pistolety, pierwszy raz zaś będzie miał do czynienia z pojedynkiem na broń białą. Pierwszy... i - być może - ostatni, Atherton bowiem lubi się pojedynkować, zabijanie przeciwników jest dla niego zabawą.
Załoga tymczasem zabija czas jak umie: shepherd Book, Jayne i doktor grają w karty (stawką jest, że przegrany ma wykonywać "domowe" obowiązki za zwycięzcę, wygrywa duchowny), Zoe i Wash cieszą się intymnością, River dostaje ataku paniki, potem Jayne, nie mogąc doprosić się rewanżu, ćwiczy. W tym momencie nadchodzi Badger informujac załogę o sytuacji... nakazuje im jednak (a ma dobry argument, liczną uzbrojoną obstawę i Kaylee w roli zakładnika) nie mieszać się do tej sprawy, bojąc się, że ew. siłowe rozwiązanie sytuacji z Athertonem ściagnęłoby i na niego kłopoty. Spotyka też River, która jednak nie dość, że umiejętnie udaje pasażerkę to jeszcze zdobywa sympatię pasera. Załoga pilnowana przez ludzi Badgera gra w karty (poza shepherdem, który tym razem zadowala się czytaniem świętej księgi), przygotowując jednak plan uwolnienia się i ruszenia na pomoc swojemu dowódcy.
Malcolma tymczasem odwiedza Inara, która wykorzystując, że Atherton zasnął, proponuje mu wspólną ucieczkę. Reynolds jednak zamierza walczyć, a ją prosi... o szybką lekcję szermierki.
Wydaje się, że lekcja nie na wiele się przydała. W chwili pojedynku Mal walczy z Wingiem raczej rozpaczliwie. Jest już bliski przegranej = śmierci (Serra oferuje Athertonowi przyjęcie jego oferty w zamian za życie Malcolma) jednak gdy Wing chcący upajać się zabiciem go traci koncentację pokonuje go dzięki - typowej dla bohaterów filmów akcji - nadludzkiej mobilizacji sił w ostatniej chwili. Życie będąc pokonanym to dla Athertona hańba według zasad jego sfery, Reynolds jednak zamierza go oszczędzić nie tylko po to by go poniżyć, ale i z pogardy dla obyczaju nakazującego niepotrzebne zabijanie ludzi. Gdy Wing zamierza wyżyć swoją wściekłość na Inarze ta funduje mu kolejną atrakcję: zalatwi mu, że żadna towarzyszka nie przyjmie od niego zlecenia, czeka go więc trud samodzielnego uwodzenia kobiet, co w tej sytuacji może nie być łatwe - jak złośliwie komentuje rzecz sir Harrow. Sekundant Malcolma zbudowany jego postawą dobija z nim targu.
Kiedy więc załoga Serenity zamierza podjąć walkę z ludźmi Badgera okazuje się, że do konfrontacji nie dojdzie - kapitan wraca ranny, ale zadowolony... i z gotówką.
Statek rusza dalej (z bydłem Harrowa w ładowni). Kaylee wspomina bal, a Mal i i Inara snują - siedząc na rurze w obskurnej ładowni, nad głowami wyjącego bydla, ale nie widać, by im to przeszkadzało - rozmowę. Teoretycznie on mówi o swoich zasadach (w tym o przyczynie dla której walczył z Athertonem) ona zaś o tym, że i tak, by nie przyjęła oferty Winga... ani nikogo innego, bo... lubi życie na Serenity. W praktyce jednak wygląda to jak scena miłosna.

(Epizod, poza smaczkami, pozbawiony w zasadzie elementów SF, w dodatku obraz społeczeństwa i jego obyczajowości, na oko, niezbyt się trzyma kupy, ale jak zwykle klimat, ten niepowtarzalny klimat, i bohaterowie powodują, że się o tym zapomina i rzecz - całościowo - okazuje się świetna w odbiorze.

Trzeba przyznać, że Whedonowi świetnie wyszło stworzenie własnego anty-Trekowego mitu. Mitu zbudowanego w dużej mierze na kreacji wyrazistego, kierującego się własnymi, indywidualistycznymi, zasadami, bohatera głównego.)

Odcinek w oczach innych:
http://www.astro.umd.edu/~avondale/Reviews/Firefly /shindig.html
http://www.entil2001.com/series/firefly/season1/fi re1-6.html
mozg_kl2
Użytkownik
#124 - Wysłana: 19 Cze 2012 17:59:36
Odpowiedz 
Q__:
ale jak zwykle klimat, ten niepowtarzalny klimat, i bohaterowie powodują, że się o tym zapomina i rzecz

To chyba najmocniejszy element tego serialu, który powoduje żę stał się fenomenalny. Ja tego fenomenu nie rozumiem. Może kiedyś, możę kiedyś.
mozg_kl2
Użytkownik
#125 - Wysłana: 15 Lip 2012 15:46:00
Odpowiedz 
SDCC: O niezwykłym panelu "Firefly"
Prezentujemy najciekasze wydarzenia z panelu serialu "Firefly", który uświetniał 10-rocznice powstania.

Na panelu zjawili się Joss Whedon, Nathan Fillion, Adam Baldwin, Alan Tudyk, Sean Maher, Summer Glau oraz scenarzysta Jose Molina i producent, Tim Minear. Cały panel był nagrany i zostanie wyemitowano w postaci filmu dokumentalnego "Browncoats Unite" - premiera w USA zaplanowana na 11 listopada.

Whedon opowiadał, że obsada "Firefly" była najlepsza z jaką kiedykolwiek współpracował. Zdradził, że doświadczenie przy "Serenity" zmieniło sposób w jakim pracuje. Fillion komplementował Whedona, że dzięki niemu zagrał najlepszą postać w swojej karierze.

Siostra Alana Tudyka po anulowaniu serialu namalowała obraz Whedona, który chroni świetlika w słoiku przed złymi dyrektorami stacji FOX. Whedon zdradził, że wciąż wisi w jego domu. Twórca opowiadał także, że miał plan na kolejne odcinki - zagłębiłby się w konspirację Blue Sun.

Na końcu zapytano Whedona "czym dla ciebie są fani?". Whedon zapłakał i odpowiedział - możemy to zobaczyć w filmiku.

Dziennikarz Bleeding Cool twierdzi, że Whedon chce zrealizować restart "Firefly". Według niego powiedział to sam Whedon, lecz jego redakcyjni koledzy się z nim nie zgadzają, twierdząc, że był to żart. Dlatego też na razie tak to traktujmy.

Jakub Ćwiek, nasz korespondent pisał na gorąco po panelu: "Poznałem Kinga, jadłem obiad z Willisem ale nic, nic! nie równa się temu, co właśnie przeżyliśmy. Bez podpisów, bez wspólnych zdjęć, za to wśród tysięcy ludzi krzyczących i klaszczących na część załogi. Whedon nie wiedział co powiedzieć, Nathan i Alan płakali lizami wzruszenia... A my razem z nimi. To jest siła comic-conu! To siła najlepszej załogi świata! Nie da się zatrzymać sygnału a my, wciąż lecimy! Napisze więcej jak ochłonę!!!!

za hatak.pl
mozg_kl2
Użytkownik
#126 - Wysłana: 17 Lip 2012 19:12:08
Odpowiedz 
Przy "Firefly" dowiedzieliśmy się, że planowano większy wątek związany z Inarą. Miała być śmiertelnie chora. Wyjawiono także, że historia z filmu "Serenity" była planowana na 2. sezon serialu.

za hatak.pl

o planach na dalsze odc serialu
mozg_kl2
Użytkownik
#127 - Wysłana: 29 Sier 2012 19:37:25
Odpowiedz 
zacząłem w tym tygodniu oglądać Firefly. Do serialu skłoniły mnie ochy i achy wszech obecne oraz pozytywne fragmenty filmu kinowego jakie widziałem w telewizji. Po 2 pierwszysch odc musze stwierdzić, że jest mocno średniawo. Najbardziej nie mogę się przekonać do konwencji space westernu. Lubie westerny lubie sf ale 2 w 1 mi zgrzytaja. Reszta jak nabardziej poprawna. Mamy klasyczna space opere z wyrażnymi postaciami na 1 planie. To na nich i ich interakcjach skupia się serial. Stosunkoo fajne choć osadzone mocna w amerykańskiej kulturze i historii universum. Największy plus to brak idealnej utopijne załogi, która niesie kaganek demokracji i postępu w kosmos. Choć mamy XXVI wiek to ludzie są tacy sami jak my dziś. Kradną, oszukują, knują. Z kolei dwa główne wątku też, wypadaja tak se. Tajemnica River Tama, tu mi zaleciało Bournem praniem mózg. Łupieżcy to takie kosmiczne zombie.
The_D
Użytkownik
#128 - Wysłana: 30 Sier 2012 21:21:00
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Tajemnica River Tama, tu mi zaleciało Bournem praniem mózg.

Firefly i Tożsamość... to w zasadzie rówieśnicy, a w ksiązkach to takie motywy pewnie znalazłby nawet w pulpowej fantastyce lat 30. No i im dalej tym jednak wątki poprowadzone innymi drogami. Choć w przypadku Firefly dosyć skromnie, bo i wątek nie dostał dużo czasu antenowego.
Poklok
Użytkownik
#129 - Wysłana: 1 Wrz 2012 00:58:25
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Łupieżcy to takie kosmiczne zombie.

Najsłabszy motyw serialu IMO, rodem z tandetnego horroru. Choć w sumie i tak nie najgorzej wygrany jak na swoją lichotę.
Picard
Użytkownik
#130 - Wysłana: 5 Lis 2012 23:50:32
Odpowiedz 
musiałem to zalinkować kogo popiera - a raczej nie popiera - twórca Firefly w wyborach prezydenckich:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedd ed&v=6TiXUF9xbTo
mozg_kl2
Użytkownik
#131 - Wysłana: 6 Lis 2012 17:08:59
Odpowiedz 
Picard

Bardzo odważnie ze strony Whedona, szczególnie, że popieranie Obamy jest tredny cool, i zgodnie z polityczna poprawnością. Dla kogoś związanego z Hollywood to prawie jak samobójstwo.
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 6 Lis 2012 17:25:44
Odpowiedz 
Picard
mozg_kl2

Picard:
twórca Firefly w wyborach prezydenckich

Odważnie, ale i konsekwentnie. Zauważmy, że Firefly - ideologicznie anty-Trek - lubiane było zwłaszcza przez republikańskich konserwatystów.
Picard
Użytkownik
#133 - Wysłana: 6 Lis 2012 17:27:51
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Bardzo odważnie ze strony Whedona, szczególnie, że popieranie Obamy jest tredny cool, i zgodnie z polityczna poprawnością. Dla kogoś związanego z Hollywood to prawie jak samobójstwo.

nigdzie nie powiedziałem, ze jest to odważny ruch z jego strony wiec nie wkładaj mi słów w usta. po prostu facet ma swoje przekonania czemu daje w zabawny sposób wyraz, chodź zasadniczo jest to czarny PR, który nie wiele rożni sie od znikającego pluszaka z niegdysiejszych spotow PISu.
mozg_kl2
Użytkownik
#134 - Wysłana: 6 Lis 2012 17:29:44
Odpowiedz 
Q__

Wiem, dlatego z lekkim lękiem wchodziłem na tego linka obawiając się tego, że Whedoon popłynie z prądem. Poglądy polityczne nie muszą się przekładać na sympatie do seriali. Mi bliżej do republikanów a wole treka nic Firefly.
Q__
Moderator
#135 - Wysłana: 6 Lis 2012 17:40:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

Abstrahując już od polityki, a wracając do Treka. Zauważmy, że straconą okazją VOY była właśnie konfrontacja ideologii Federacji i Maquis, zrobienia z tego serialu czegoś na kształt ideologicznej debaty (zderzania postaw obu grup wewnątrz załogi w obliczu problemów). Trek i Firefly w jednym - przyznasz, że nieźle brzmi.
Picard
Użytkownik
#136 - Wysłana: 6 Lis 2012 18:45:00
Odpowiedz 
Q__:
Odważnie, ale i konsekwentnie. Zauważmy, że Firefly - ideologicznie anty-Trek - lubiane było zwłaszcza przez republikańskich konserwatystów.

czy ja wiem? konserwatywna stacja FOX gdzie wyświetlany był ten serial, praktycznie ów serial zniszczyła tak, ze pewnie juz się nie podniesie.

mozg_kl2:
Wiem, dlatego z lekkim lękiem wchodziłem na tego linka obawiając się tego, że Whedoon popłynie z prądem. Poglądy polityczne nie muszą się przekładać na sympatie do seriali. Mi bliżej do republikanów a wole treka nic Firefly.

czyś Ty zrozumiał co on mówił bo na pewno Republikanów tam nie popierał
Q__
Moderator
#137 - Wysłana: 6 Lis 2012 22:46:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Z innej beczki... Star Trek - Firefly:
http://www.stillflying.net/forum/viewtopic.php?t=8 00
mozg_kl2
Użytkownik
#138 - Wysłana: 7 Lis 2012 20:12:47
Odpowiedz 
Picard:
stacja FOX gdzie wyświetlany był ten serial, praktycznie ów serial zniszczyła tak, ze pewnie juz się nie podniesie.

Niszczenie swoich produktów przez FOXa nie jest niczym nowym.

Picard:
czyś Ty zrozumiał co on mówił bo na pewno Republikanów tam nie popierał

Nie oglądałem go czytałem tylko tytuł
Picard
Użytkownik
#139 - Wysłana: 8 Lis 2012 00:35:46 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Nie oglądałem go czytałem tylko tytuł

Nie uważasz więc, że nim się o czymś wypowiesz, warto się z tym zaznajomić?

mozg_kl2:
Niszczenie swoich produktów przez FOXa nie jest niczym nowym.

Być może, nie mniej mam wrażenie, że Whedonowi oberwało się tu za nieprawomyślność.
Q__
Moderator
#140 - Wysłana: 23 Lis 2012 20:30:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#141 - Wysłana: 29 Lis 2012 00:16:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mal w nowych barwach?
http://rpggamer.org/page.php?page=229

ps. Skoro o Reynoldsach mowa... W ramach rekolekcji sięgnąłem sobie po epizodzik "Our Mrs. Reynolds"

Cóż... Już sam tytuł można czytać na dwa sposoby, bo fabuła zaczyna się od klasycznej westernowej scenki napadu na osadniczy furgon, z tym, że "osadnikiem" okazuje się Jayne, jego "żoną" Mal-w-zabójczym-czepku, a w furgonie czeka uzbrojona Zoë. Bandyci terroryzujący kolonistów z pewnej osady na pewnej planecie mają więc pecha i dość szybko giną.
Kiedy przychodzi czas na świętowanie zwycięstwa Inara znajduje czas na zapytanie kapitana czemu wybrał kobiecy strój. Ten zasłania się chęcią wywołania psychologicznego efektu zaskoczenia, dotaje też, że lubi sukienki dla ich przewiewności, ale nie rozwija tematu. Jak widać jego przeszłość kryje wiele tajemnic.
Zwycięstwo było jednak czysto moralne (o ile można za takie uznać wybicie black hats ), albowiem kolonistów nie stać na zapłatę: Jayne dostaje od przywódcy w/w spoleczności rzeźbiony drewniany kij, a Reynolds - zanim doczeka się wylewnych poczękowań zostanie wystrojony w kwietny wieniec i poczęstowany winem przez jedną z tubylek.
Załoga musi jednak ruszać dalej, jeden z zabitych był kuzynem lokalnego notabla (kryjącego jego plecy), a do planety - jak się potem okaże - zbliża się statek Sojuszu.
Już w przestrzeni, Mal nakrywa w ładowni dziewczę, które udekorowało go kwiatami. Nosi ona imię Saffron i deklaruje, że jest jego żoną...
Kapitan nakazuje Zoë zawołać Washa, by nakazać mu kurs powrotny, ta jednak w ramach poczucia humoru zwołuje całą załogę (w sumie prawie całą, nie pojawia się River) i dzieli się z nią dobrą nowiną. Po ogólnikowych gratulacjach przychodzi czas na dyskusję o sprawie. Shepherd potwierdza, że dziewczyna jest według lokalnego prawa ślubną kapitana (ceremonia z kwiatami i winem to zaślubiny), podejmuje się jednak załatwić zdalnie procedury rozwodowe. Reynolds domaga się szybkiego rozwodu, uznając sprawę za nieprozumienie, chce też - skoro powrót jest niemozliwy - wysadzić połowicę na najbliższej planecie (zamierza jej tam jednak najpierw poszukać pracy). Kaylee natomiast bierze stronę Saffron, uznając, że Mal traktuje swoją żonę podle. Inara zdaje się być lekko przybita sytuacją, ale usiłuje robić dobrą minę.
Pani Reynolds uznając rozwód za tragedię usiłuje za wszelką cenę przypodobać się małżonkowi: gotuje mu (dania b. smakowite zdaniem Washa, tak smakowite, że pani Washburne staje się względem kapitanowej podejrzliwa), chce - zgodnie z obyczajem - umyć mu stopy, ewidentnie też uwodzi go (Book grozi dowódcy Serenity, że jeśli ulegnie trafi - z racji młodego wieku Saffron - do "piekła dla pedofili i rozmawiających w kinie"). "Szczęśliwy pan młody" bodaj po raz pierwszy nie wie gdzie się podziać na własnym statku. Odwiedza Inarę (zauważając, że znów szuka ona klientów), ale rozmowa im się nie klei. Gdy opuszcza jej prom sądzi, że wpadł w poważne kłopoty, bowiem zbliża się do niego uzbrojony (i już wcześniej zainteresowany panią Reynoldsową z racji jej iście niewolniczego oddania) Cobb. Jayne groźnie domaga się od kapitana poważnego traktowania i... oferuje wymianę: wypasiona spluwa, którą zdobył ongiś w walce w zamian za Saffron. Zostaje bezlitośnie wyśmiany przez Reynoldsa (który zdążył odzyskać rezon).
"Kapitanowa" słyszała dialog. Twierdzi, że nie ma ochoty zostać panią Cobb, że kocha właśnie Mala, wreszcie - wykorzystując, że mąż się przed nią otworzył (opowiedział o swej mającej sporą farmę matce i o tym jak za młodu lubił patrzeć w gwiazdy) - zaczyna uwodzić go coraz skuteczniej. Reynolds zaczyna jej ulegać, całuje ją (choć w głowie pobrzmiewają mu słowa o piekle), znów zaczyna się wahać...
Saffron opuszcza jego kajutę i... odwiedza w kokpicie Washa, który zdążył pokłócić się z żoną. Zaczyna uwodzić i jego... Pilot czuje się zaszczycony, jednak boi się Zoë, a tak naprawdę jeszcze bardziej kocha swoją żonę. Obrywa więc w łeb. "Kapitanowa" zmienia kurs, uszkadza urządzenia sterownicze i wywołuje spięcie w drzwiach sterowni. (Widzimy tymczasem dialog dwu kosmicznych piratów, z których jeden, dowódca, tłumaczy drugiemu jak cenną zobyczą jest klasyczna jednostka klasy Firefly.) Teraz przychodzi kolej na Inarę - Saffron usiłuje uwieść i ją, twierdząc, że tak naprawdę jest lesbijką. Profesjonalistka jednak rozpoznaje profesjonalistkę, ale ich dialog się urywa, rozlega się alarm, więc nasza seryjna podrywaczka ucieka do promu z tryumfalnym okrzykiem, że jest wdową po Reynoldsie i odlatuje.
Serra rzuca się biegiem do kabiny Mala. Całuje go, cuci, wzywa pomocy. Załoga przybywa tam (z postawionym już na nogi lecz wciąż krwawiącym Washem włącznie). Z rozmowy wytwarza się obraz sytuacji - Saffron odurzyła "męża" zatrutą szminką (Zoë tryumfuje, że jej mąż okazał się mniej podatny na uwodzenie i musiał oberwać). Nie jest jednak jasne czemu zemdlała również Inara. Nie to jest jednak problemem: Serenity leci kursem kolizyjnym w stronę jednostki piracko-szabrowniczej wyposażonej w sieć energetyczną (o dziwo Shepherd wie wszystko o takiej metodzie kosmicznego łupiestwa, zna nawet mnieji bardziej zabójcze dla załogi chwytanej jednostki rodzaje sieci i ich słabe punkty). Kaylee i Wash podziwiają jako fachowcy spustoszenia zrobione przez Saffron w kokpicie, widać, że wiedziała co uszkodzić, twerdzą przy tym, że niezdążą dokonać napraw na tyle szybko, by zmienić kurs statku.
Ratunkiem okazuje się broń Jayne'a. Gdy użyć jej strzelając z wnętrza kosmicznego skafandra (by działać potrzebuje tlenu), przestrzeliwując szybę hełmu, i trafiać w punkty wskazane przez dobrze zorientowanego duchownego udaje się skutecznie uszkodzić sieć. Cobb jednak nie odmawia sobie i dodatkowej przyjemności - przestrzelenia szyby statku napastników i tym samym posłania ich w prożnię, na śmierć.
Urocza pani Reynolds nie zginęła jednak ze wspólnikami. "Mąż" odwiedza ją, ubraną już stosownie do właściwej profesji, informuje, że odebrał swój prom. Niedawni nowożeńcy wymieniają podszyte czymś na kształt profesjonalnej sympatii złośliwości (przy czym jednak Mal cały czas trzyma "ślubną" na muszce). Kapitan wyraża też coś na kształt współczucia dla "żony" - ona działa sama, on ma przyjaciół, to dzięki temu ją odnalazł. Saffron zaczyna coraz wyraźniej uwodzić swego pogromcę Reynoldsa. Ten w końcu stwierdza, że przybył po prostu... spytać ją o prawdziwe imię i... nokautuje "małżonkę", dodając pod nosem, że i tak by skłamała. Po czym wraca na statek.
Tu na wyjaśnienie czeka jeszcze jedna sprawa. Ostatni z Browncoats odwiedza Serrę. Rozmawia o przyczynach jej utraty przytomności. Kiedy zdaje się już, że domyślił się prawdy i pocałuje ukochaną, Mal rzuca tryumfalnie: "Wiedziałem, że ją pocałowałaś" i nieświadomy prawdy wychodzi zostawiając Inarę, która stanowczo nie takiego rozwoju wypadków się spodziewała.

Epizod ogląda się doskonale, dzięki smakowitej mieszance sensacji, wątków obyczajowych i humoru. Całość, jak zwykle, trzyma klimat i kreacja (inspirowanych AND, ale jakże innych) bohaterów. Jednak po namysle zauważa się conajmniej niejasną kwestię relacji "pani Reynoldsowej" z osadnikami i z piratami, dostrzega się też, że - w przeciwieństwie do Treka - nie dostajemy nic ponad opowiedzianą historię. Bawimy się świetnie, ale po obejrzeniu nie ma o czym dumać. (VOY i ENT może i straszą wykonaniem, ale nawet one dająwięcej do myslenia.) No i bohaterowie, choć pełnokrwiści, są znacznie prostszymi ludźmi niż ci trekowi, co zapewne ułatwia ich odegranie. Wreszcie: świat jak zwykle wydaje się zbyt patchworkowaty, a elementy westernu zbyt oczywiste jak na SF serio. Jednym słowem: w roli anti-Treka lepiej sprawdza się DS9. Podsumowując - trzy gwiazdki w skali Jammera.
Niemniej, szczerze polecam (jako wyborną rozrywkę).

M. N. Hayes-Gehrke o odcinku:
http://www.astro.umd.edu/~avondale/Reviews/Firefly /ourmrsreynolds.html
Dragon
Użytkownik
#142 - Wysłana: 29 Lis 2012 10:41:44
Odpowiedz 
Q__:
Mal w nowych barwach?
http://rpggamer.org/page.php?page=229

http://rpggamer.org/page.php?page=234

Ten jest o wiele lepsze, najlepszy
Picard
Użytkownik
#143 - Wysłana: 30 Lis 2012 00:32:22
Odpowiedz 
http://www.youtube.com/watch?v=2z5tO9lxcpQ
Firefly 10th anniversary panel IGN theater New York Comic Con 2012
Q__
Moderator
#144 - Wysłana: 30 Lis 2012 04:53:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
Ten jest o wiele lepsze, najlepszy

No, ba... Motto piękne ("Do you know what the chain of command is here? It's the chain I go get and beat you with to show you who's in command."). W sam raz pasuje na jednego z barowych redshirtów z - tak znienawidzonej za to przez Picarda - "jedenastki".

Picard

Picard:
Firefly 10th anniversary

Jak ten czas leci... Nedługo i nBSG będzie obchodzić dziesiątą rocznicę premiery...
Dragon
Użytkownik
#145 - Wysłana: 30 Lis 2012 12:26:24
Odpowiedz 
Q__
Hehe, jeden z moich ulubionych cytatów.

"Nic nie załatwia zapomnienia szybciej niż pieniądze"- za takie rzeczy go uwielbiam.

Jak go nie lubić.
Wszystko robi dla zysku nie dla idei, trzyma mase broni i ją czule traktuje. Świnia, erosoman, bezpośredni cham ale uczciwy. Potrafi okazywać dobroć jak kogoś lubi.
Zupełnie jak ja
mozg_kl2
Użytkownik
#146 - Wysłana: 30 Lis 2012 13:17:50
Odpowiedz 
Q__:
Jak ten czas leci... Nedługo i nBSG będzie obchodzić dziesiątą rocznicę premiery...

Trekowych seriali też stukają 10 na naszych oczach. Już mineło 11 lat od premiery ENTka.

Wracajać do wątku głównego czyli serialu Firefly. Ogląnąłem, a momentami wymęczyłem wszystkie jego odcinki. Wiele osób jest wpatrzone w niego jak w obraz, lub objawienie tego 1000 lecia, więc spodziewałem się nie wiadomo czego. Ta postawa mnie też pewnie trochę zgubiła bo sama produkcja jest mocno średnia. Na plus jest sama załoga i interakcje zachodzące pomiędzy jej członkami. Nie są to papierowe postacie z treka, wszystko ułożone, wypisz wymaluj z książki. Postacie z Firefly mają mase rys oraz po prostu są ludzkie. Ludzki też jest swiat który ich otacza. Przewija się korupcja, bieda, przemyt. Zjawisk tych nie uświadczymy w treku. Zatem duży plus postacie. Drugi duży plus to spaceoperowy charakter serialu. Ciekawe postacie, umoźliwiają budowanie interesujących wątków i relacji. Do tego dochodzi jeszcze klimatyczny statek kosmiczny, będący dodatkowym załogantem, podobnie jak furgon drużyny a. Statek który w przeciwieństwie do enterprise jest kupą złomu. Nibo powinniśmy dostać samograj a jednak nie zagrało to bo serial anulowano. A co z wadami? Tych też jest sporo. Zacznijmy od Łupieżców. Klasyczny watek spaceoperowy. W BSG mamy Cylonów, gdzie indziej obcych tutaj zombie ludzi. Moim zdaniem pomysł słaby i oklepany. Zalatuje sztampą na kilometr. Do tego potężny Sojusz który nie może złapać jednego statku przemytniczego, w jednym układzie słonecznym. Brak teżjakiegośwątku głównego, czy w ogole wątku momentami. Na to jednak powiedzmy, że można przymknąc oko bo to tylko połowa sezonu. Ostateczna ocena to 4/6. Fanem serialu napewno sięnie stałem, ale jestem w stanie zrozumieć miłość do niego, bo sam mam swoje "wykluczone tytułu"
Picard
Użytkownik
#147 - Wysłana: 30 Lis 2012 16:05:23 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
No, ba... Motto piękne ("Do you know what the chain of command is here? It's the chain I go get and beat you with to show you who's in command."). W sam raz pasuje na jednego z barowych redshirtów z - tak znienawidzonej za to przez Picarda - "jedenastki"

Ale wiesz kochany, że Firefly nie było o Gwiezdnej Flocie i nie miało promować trekowego idealizmu, prawda? Poza tym załoga Serenity miała jednak znacznie lepsze charaktery i poczciwsze serca niż te indywidua od Abramsa.
Q__
Moderator
#148 - Wysłana: 30 Lis 2012 16:22:07
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
Jak go nie lubić.
Wszystko robi dla zysku nie dla idei, trzyma mase broni i ją czule traktuje. Świnia, erosoman, bezpośredni cham ale uczciwy. Potrafi okazywać dobroć jak kogoś lubi.

Tak. Ma swój urok. Jak każdy z tej paczki zresztą. No i fajną czapkę nosi.

Picard

Picard:
Ale wiesz kochany, że Firefly nie było o Gwiezdnej Flocie i nie miało promować trekowego idealizmu, prawda?

No nie miało. Miało być anty-Trekiem sugerującym, że postęp etyczny i społeczny nigdy nie nastąpi - w przeciwieństwie do technologicznego. Miało też przekonywać że sen o Federacji może skończyć się tylko opresyjnym Sojuszem.

Ale... lubię ten serial. (No i po mroku DS9 zaakceptował bym taki ST-z-punktu-widzenia-Maquis w kanonie, jako odmianę.)

Picard:
Poza tym załoga Serenity miała jednak znacznie lepsze charaktery i poczciwsze serca niż te indywidua od Abramsa.

Załogę Firefly dość dogłębnie poznaliśmy. Skąd wiesz ile dobra siedzi w abramsowych, którzy ledwo mignęli na ekranie?
Picard
Użytkownik
#149 - Wysłana: 30 Lis 2012 16:42:20 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Załogę Firefly dość dogłębnie poznaliśmy. Skąd wiesz ile dobra siedzi w abramsowych, którzy ledwo mignęli na ekranie?

To jak ich opiszą w przyszłości to inna sprawa, ale wiem jak opisani byli w tym jednym filmie... A porównaj sobie to chociażby z odcinkiem The Train Job, gdzie nasi bohaterowie mogli się obłowić dokopując przy okazji znienawidzonemu Sojuszowi ale woleli pomóc chorującym górnikom, mimo, iż wiązało się to ze sporym ryzykiem... Jeden 40 minutowy odcinek stawia załogę Serenity w dobrym świetle, a w jakim świetle stawia 90 minutowy film Abramsa załogę Enterprise? To kwestia tego jak opisujesz swoje postaci... Bohaterowie Whedona w żadnym z jego seriali nie byli idealni, ale mieli jednak zawsze serce na właściwym miejscu - coś jak Han Solo, pirat/przemytnik z sumieniem. Tego samego nie można powiedzieć o postaciach od Abramsa, bo te zwyczajnie są źle pomyślane. A wystarczyło by inaczej rozłożyć akcenty - wyobraź sobie, że np. Kirka poznajemy nie jako kogoś kto głupio podrywa Uhure i dostaje za to po twarzy tylko kogoś kto jej broni przed zalotami jakiegoś osiłka, coś jak ta scena z Powrotu do przyszłości:
http://www.youtube.com/watch?v=So2yJzFOJeo

Q__:
No nie miało. Miało być anty-Trekiem sugerującym, że postęp etyczny i społeczny nigdy nie nastąpi - w przeciwieństwie do technologicznego. Miało też przekonywać że sen o Federacji może skończyć się tylko opresyjnym Sojuszem.

tak i dlatego takie a nie inne postępowanie postaci jest tam zrozumiałe, przy czym główni bohaterowie są jednak dobrymi ludźmi żyjącymi po prostu w trudnych czasach - ot, klasyczny western tyle, że w kosmicznej scenerii.
Q__
Moderator
#150 - Wysłana: 30 Lis 2012 17:13:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
przy czym główni bohaterowie są jednak dobrymi ludźmi żyjącymi po prostu w trudnych czasach

No popatrz. Zupełnie jak w "jedenastce"...

(Możesz narzekać na neoKirka, ale z natury nie jest zły. Okoliczności nieco go wykoleiły, jak Twojego ukochanego Shinzona*, lecz mniej...)

* tu zaraz pewnie zaczniesz narzekać na wtórność, ale moim zdaniem - choć przyznam, że '09 chwilami zbyt mocno idzie w ślady NEM - dziwne by było gdyby Abrams udawał, że (m.in.) TOS "Mirror, mirror", NEM, mroczne DS9 czy nBSG (z aluzjami do 9/11 i "wojny z terroryzmem") nigdy się nie wydarzyły... Trek nie może stać w miejscu... (nawiasem mówiąc: Braga też chwalił Abramsa, m.in. za dawkę zdrowego mroku, na którą z Bermanem chcieli, lecz nie mogli, sobie pozwolić, jak twierdzi)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Firefly - Serenity

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!